Gość: sdf
IP: *.ipt.aol.com
22.08.04, 16:18
mysle wiec jestem, powiedzmy, ale zastanowmy sie nad samym procesem, ostatnio
wrocilem wyeksploatowany z mojej ficznej pracy i sobie pomyslalem, no wlasnie
jak pomyslalem, mowiac do siebie? tak jak czytam ksiazke? wiec zaglebiajac
sie w mechanizm mysli odkrylem ze to co chcemy powiedziec myslac, mowiac do
siebie, jest pochodna pierwotnego myslenia ktore nie potrzebuje slow, jezeli
chcecie cos pomyslec, to znaczy odczytac te slowa ktore wam sie kolacza w
mozgu, to nie musicie tego robic, juz sam zamiar wyjasnia wszystko, mam
nadzieje ze mnie rozumiecie, macie zamiar cos powiedziec ale tego nie
mowicie, wiecie co ale nie ma potrzeby tego robic, zaglebcie sie w swoje
kalafiory i sprobojcie nie mowic do siebie w myslach tylko odczytywac zamiary
mysli, czy jest mozliwe wpadnicie w taki stan kiedy nie mowisz w myslach
tylko bierzesz wszystko na skroty? wejdzmy na trzeci poziom, buddyzm sie
chowa, magic