Dodaj do ulubionych

czego oczekujemy od siebie?...

21.09.04, 10:32
w zasadzie nie jest tajemnicą, że kiedyś słodki żywot każdego z nas dobiegnie
końca

ostatkiem świadomosci być może damy radę pomyśleć, co osiągnęliśmy z tego, o
co nam w życiu szło -

tylko co tak naprawdę chcemy osiągnąć? co jest tak naprawdę warte starań?
czego od siebie samych oczekujemy w tym życiu?

może:
dać komuś poczucie bezpieczeństwa, miłości, radość;
ewentualnie zemścić się za to czy owo - na mężu, żonie, kochance, mężu
kochanki, dziecku kochanki, dziecku żony, rodzicach, rodzicu, rodzeństwie,
dziadku i in.;
wychować dziecko na samodzielnego (niekoniecznie chwalonego na prawo i lewo -
ale naprawdę samodzielnego - i przy tym szczęśliwego...) człowieka;
nauczyć się sześciu albo jednego języka obcego;
nauczyć się wybaczać jak leci;
nauczyć się nie wybaczać jak leci i jeszcze zawalczyć "o swoje";
pozostać wiernym;
przeżyć tzw. ekscytujące przygody, przygódki i wygódki;
przeżyć życie absolutnie spokojnie;
mieć śliczny ogródek wokół ślicznego domku;
nazwiedzać się ile wlezie - albo nie zwiedzać, a życie spędzić na spokojnej
medytacji;
rozreklamować siebie jako ładnego/dobrego/gustownego/bogatego człowieka, żeby
dobrze i ładnie mówiono...
itd, itd...

odpowiedzi przemyślane i nieprzemyślane a dające wzajemne natchnienie będą
jak najbardziej widziane, jak sądzę
Obserwuj wątek
    • m.malone Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 10:43
      A co sądzić o przyjaźni?
      I w przyjaźni, i w miłości oczekujemy nie tylko od siebie, prawda:)[albo:(]?

      Pozdrawiam b.ciepło
      Mm
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:27
        jasne - od innych też - choć nie o tym wątek

        w przyjaźni uczciwości i szacunku
        w miłości - każdy w swoim związku tego, co sobie wymyśli
        • m.malone Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:46
          alfika napisała:

          > jasne - od innych też - choć nie o tym wątek
          >


          Alfiko, przecież nie możemy być sami (bez innych).
          Jasne - można w ten sposób separować uczucia - moje, twoje, nas, ich. Nawet dla
          porządku jest to konieczne. Ale zaraz pojawia się sprawa kontekstu. Albo
          środowiska lub jeśli wolisz - otoczenia.

          Pozdrowienia - już jesienne - niestety
          MM
          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:57
            dla mnie związek (na który się decyduję wszak samodzielnie) jest święty i
            nienaruszalny - dlatego uczucia dotyczą tylko jednej osoby, niezmiennie
            jak i niezależnie od otoczenia, środowiska, kultury, cywilizacji czy
            czegokolwiek
            - po prostu nie chcę niczego innego

            w przyjaźni również oczekuję od przyjaciół uczciwości wobec siebie, swoich
            bliskich i mnie
    • ivek Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 10:58
      Cze
      Ech dawno Cię tutaj nie było..

      I czy musisz takie trudne pytania z samego rana zadawac?
      aj.
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:02
        pojawiłam się wczoraj, dzięki!
        dzis nadrabiam zaległości, czytam i zaczynam normalnie działać
        aż miło!
        • ivek tak jak sie juz popoludniu zastanowilem 21.09.04, 12:13
          to w sumie wyszlo mi, ze jestem hedonista
          :(
          • alfika Re: tak jak sie juz popoludniu zastanowilem 21.09.04, 12:29
            nie martw się, różne zboczeństwa, jeszcze gorsze, się zdarzają ;)
            na czym polega hedonizm w Twoim wydaniu, Iwku?
            • ivek Re: tak jak sie juz popoludniu zastanowilem 21.09.04, 12:51
              alfika napisała:

              > nie martw się, różne zboczeństwa, jeszcze gorsze, się zdarzają ;)
              > na czym polega hedonizm w Twoim wydaniu, Iwku?

              Jakos tak doraznie sobie zyje przyjemnosciami. Wie pani film, wygrany mecz,
              ksiazka, plyta, czerwony winiak, ostatnio zgodnie z moda FP lecze skolatane
              nerwy Chivas Regal ;), i nawet wiem, ze bluznierstwa wypisuje kardynalowa
              posadzajac Ryb'a i M.Malona, ze w lodowce go przetrzymuja.

              Przyjemnosci, czyli same. Nie zastanawiam sie, czy moje siedzenie przed ekranem
              daje poczucie bezpieczenstwa najlepszej z zon. Ja nie wiem czy czy daje cos
              najblizszym.
              Za to biore. To fakt.



              • m.malone Do Ivka OT Alfikę przepraszam:)) 21.09.04, 13:39
                >ostatnio zgodnie z moda FP lecze skolatane
                >nerwy Chivas Regal ;), i nawet wiem, ze bluznierstwa wypisuje kardynalowa
                >posadzajac Ryb'a i M.Malona, ze w lodowce go przetrzymuja.

                Kardynałowa to doprawdy bluźnierczyni, jeśli tak pisze:P
                Ale jest dowód prawdy. Mianowicie, czy gdyby Ryb miał w lodówce Chivasa, to czy
                jeździłby po East Endzie o północy GMT po butelkę?
                No, chyba że się całkiem spił. W co wątpię...
                • ivek do M.Malone OT Alfikę przepraszam również 21.09.04, 14:37
                  > jeździłby po East Endzie o północy GMT po butelkę?

                  Hi hi.
                  Co by jednak o Ciebie nasz naczelny geograf w purpurach (kardynalowa) nie
                  posadzila o bluznierstwa to przypomne, ze w tej chwili Londyn ma czas GMT +1h
                  (summer time, chociaz juz jesien panie dzieju).
                  aj.
                  wwp.greenwichmeantime.com/time-zone/europe/uk/index.htm
                  • m.malone OT Alfikę przepraszam:) To było w lutym:DD nt 21.09.04, 15:13

              • vielonick tez sie zastanowilam 21.09.04, 15:15
                ivek napisał:

                > Przyjemnosci, czyli same. Nie zastanawiam sie, czy moje siedzenie przed
                ekranem
                > daje poczucie bezpieczenstwa najlepszej z zon. Ja nie wiem czy czy daje cos
                > najblizszym.
                > Za to biore. To fakt.

                jak zarabiasz to dajesz pieniadze
                jak jestes wyzszy to wieszasz firanki
                jak silniejszy to nosisz ciezkie zakupy
                jak zrelaksowany przyjemnosciami to dobry humor i cierpliwosc
                ergo: siebie dajesz

                i zlosliwie troche dodam
                ze jak przestaniesz dawac to czego niby nie dajesz
                to predko sie o tym dowiesz ;)
                • ivek to pieknie jest Vielonicku :)))) 22.09.04, 10:11
                  nie powiem, ze to wydrukuje, ale bardzo mnie te Twoje wnioski pocieszyly.
                  Moze nie jestem takim egoista jak myslalem :)

                  • vielonick Re: to pieknie jest Vielonicku :)))) 22.09.04, 12:21
                    aj aj :)
                    a ktory egoista mysli o sobie
                    ze jest egoista??


                    ps. chivas w lodowce... zgroza!!

                    ;)
    • vielonick Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:14
      > tylko co tak naprawdę chcemy osiągnąć? co jest tak naprawdę warte starań?
      > czego od siebie samych oczekujemy w tym życiu?

      zeby nie zmarnowac tego co los przyniesie
      (z wszelkimi konsekwencjami)

      :)
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:10
        poddanie życiu i akceptacja na bieżąco realiów, interpretacja własna i
        przyjmowanie - z pokorą - konsekwencji tychże pomyłek?

        ;)
        • vielonick Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:29
          yhm :)

          i zeby pomylki przestawaly byc pomylkami ;)
          • m.malone Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:42
            vielonick napisała:

            > yhm :)
            >
            > i zeby pomylki przestawaly byc pomylkami ;)

            Aaaaa! Tak to nie ma:(
            Zwłaszcza, że częstgo nie my decydujemy co jest pomyłką, a co głupotą albo
            świństwem niestety:-O
            • vielonick Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 15:17
              na mysli mialam:
              "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo"

              a jak pomylka 'nieodwracalna'
              to zeby nie popelniac jej znowu
              akurat mam z tym problem....
              • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 07:55
                Vielonicku, cóż za problem Cię trapi?
                z nieodwracalnymi decyzjami? z podejmowaniem?... z niepodejmowaniem?...
                ...hmmm....
                • vielonick Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 12:23
                  z pakowaniem sie ciagle w to samo

                  nawet jak mi sie z poczatku wydaje, ze to cos innego
                  to pozniej i tak sie okazuje, ze nie

                  ale ja z tego wyjde...
                  kiedys ;)
                  • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 14:31
                    dasz radę; jak wiesz, o co Ci chodzi - to przecież już niemały sukces
                    kwestia korekty
    • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:23
      Ja oczekuje od siebie właśnie bycia sobą, ucze dziecko bycia sobą, i wspaniałym
      jest to że moja Kochana też jest sobą.
      A skoro jesteśmy Wszyscy razem ,to oznacza że to czego oczekujemy od siebie
      jest Nami.
      CZyż to nie wspaniałe?
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:48
        bardzo fajnie, to juz dużo
        ale cóż dla Pana, proszę Pana, oznacza "być sobą" - co za priorytety się w tym
        zawierają?
        i czy macie jednakowe albo zbliżone chociaż priorytety?
        • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:10
          > bardzo fajnie,
          Ciesze się że dla Pani jest to bardzo fajne:)

          > to juz dużo
          To jest dla mnie wszystko

          > ale cóż dla Pana, proszę Pana, oznacza "być sobą" - co za priorytety się w
          tym
          > zawierają?

          priorytet- przeżyć życie , a nie "prześnić".
          Żebymśmy pod koniec naszego życia go nie żałowali, a wiedzieli że przeżyliśmy
          je godnie i ze zrozumieniem.

          > i czy macie jednakowe albo zbliżone chociaż priorytety?
          Zbliżone.

          Jak u Pani alfiko dawno tu nie widziana?
          JAkie są Pani priorytety?




          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:37
            scylla napisał:

            > Ciesze się że dla Pani jest to bardzo fajne:)

            ***cieszę się, że Pana ucieszyłam :)


            > To jest dla mnie wszystko

            ***ok!


            >
            > priorytet- przeżyć życie , a nie "prześnić".
            > Żebymśmy pod koniec naszego życia go nie żałowali, a wiedzieli że przeżyliśmy
            > je godnie i ze zrozumieniem.
            >

            czyli - żeby nie żałować - zdobyć mieszkanie czy być w porządku niezależnie od
            tego, czy inni są w porządku? czy coś jeszcze innego?


            > > i czy macie jednakowe albo zbliżone chociaż priorytety?
            > Zbliżone.

            a więc nie takie same?
            to jak możecie być sobą - a jak bycie sobą jednego przeczy byciu sobą partnera?

            >
            > Jak u Pani alfiko dawno tu nie widziana?
            > JAkie są Pani priorytety?
            >

            dziękuję za pamięć!
            Priorytety alfiki są różne i dotyczą różnych sfer życia
            - o które Pan pyta?
            • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 13:09
              ***cieszę się, że Pana ucieszyłam :)

              Z tego powodu że się Pani cieszy jeszcze się dzisiaj nie cieszyłem, a więc
              także się cieszę że się Pani cieszy z tego powodu że ja się cieszę że dla pani
              jest to bardzo fajne :)

              > ***ok!
              jw.

              > czyli - żeby nie żałować - zdobyć mieszkanie czy być w porządku niezależnie
              od
              > tego, czy inni są w porządku? czy coś jeszcze innego?

              tak, nie żałować.
              Jest tyle do poznania, nauczenia się, rozmawiania, ZROZUMIENIA.
              Nie obchodzi mnie czy inni są w porządku, ja mam być w porządku, mam
              postępować zgodnie ze sobą, z własnym sumieniem, z tym co czuje.
              Szkoda czasu na zamartwiania, nie udało się i co z tego, tak miało być( to nie
              jest pogodzenie, tylko zrozumienie), wyciągasz wnioski i idziesz bardziej
              doświadczony.
              To pozwala Ci być szczęśliwym i taki właśnie jestem.

              > a więc nie takie same?
              > to jak możecie być sobą - a jak bycie sobą jednego przeczy byciu sobą
              partnera?
              Dwoje ludzi nigdy nie będzie miało takich samych priorytetów, dlatego napisałem
              zbliżone.
              Właśnie wspaniałe jest to, że kochamy się takich jacy jesteśmy, nie zmieniamy
              partnera, są kłótnie, długie rozmowy, ale rozumiemy dlaczego jesteśmy razem,
              wiemy czego chcemy.

              > dziękuję za pamięć!
              > Priorytety alfiki są różne i dotyczą różnych sfer życia
              > - o które Pan pyta?

              Proszę bardzo!
              Ktoś nam tu pływa:)
              Czy to nie Pani jest autorką tego wątku?
              Więc pytam o priorytety, związane z tematem przewodnim.

              • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 14:41
                scylla napisał:

                >
                > Z tego powodu że się Pani cieszy jeszcze się dzisiaj nie cieszyłem, a więc
                > także się cieszę że się Pani cieszy z tego powodu że ja się cieszę że dla
                pani
                > jest to bardzo fajne :)


                ***dobre! bardzo dobre :))))))))))))))



                >

                > Jest tyle do poznania, nauczenia się, rozmawiania, ZROZUMIENIA.
                > Nie obchodzi mnie czy inni są w porządku, ja mam być w porządku, mam
                > postępować zgodnie ze sobą, z własnym sumieniem, z tym co czuje.
                > Szkoda czasu na zamartwiania, nie udało się i co z tego, tak miało być( to
                nie
                > jest pogodzenie, tylko zrozumienie), wyciągasz wnioski i idziesz bardziej
                > doświadczony.
                > To pozwala Ci być szczęśliwym i taki właśnie jestem.


                *** :)



                > Dwoje ludzi nigdy nie będzie miało takich samych priorytetów, dlatego
                napisałem
                >
                > zbliżone.
                > Właśnie wspaniałe jest to, że kochamy się takich jacy jesteśmy, nie zmieniamy
                > partnera, są kłótnie, długie rozmowy, ale rozumiemy dlaczego jesteśmy razem,
                > wiemy czego chcemy.


                ***dobrze, dzięki - zrozumiałam, co Waść miałeś na myśli.


                > Ktoś nam tu pływa:)
                > Czy to nie Pani jest autorką tego wątku?
                > Więc pytam o priorytety, związane z tematem przewodnim.
                >

                **Ależ co Pan, proszę Pana! - jakie "pływa"!
                stabilnie, spokojnie sobie siedzę, ot co :)
                Otóż priorytetem jest zgoda z własym odczuwaniem i kierowanie się tymże w
                życiu - to wewnętrze poczucie harmonii, która daje mi baaardzo dużo - wręcz
                umożliwia odczuwanie jakiegokolwiek szczęścia;
                miłość po kres - rodzina czyli; partnerstwo i przyjaźń w związku;
                dzieci wychowane tak, by umiały dbać o swoje szczęście z całkowitym liczeniem
                się z innymi ludźmi i ich szczęściem;
                rozumienie ludzi i obecnosć, gdy potrzebują i mogę pomóc;
                cierpliwość;
                taka niesamowita pełna spokoju mądrość...

                pomniejsze cele - w ilości hurtowej, zaczynając choćby od nauki astrologii
                • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 27.09.04, 09:41
                  > **Ależ co Pan, proszę Pana! - jakie "pływa"!
                  > stabilnie, spokojnie sobie siedzę, ot co :)
                  > Otóż priorytetem jest zgoda z własym odczuwaniem i kierowanie się tymże w
                  > życiu - to wewnętrze poczucie harmonii, która daje mi baaardzo dużo - wręcz
                  > umożliwia odczuwanie jakiegokolwiek szczęścia;
                  > miłość po kres - rodzina czyli; partnerstwo i przyjaźń w związku;
                  > dzieci wychowane tak, by umiały dbać o swoje szczęście z całkowitym liczeniem
                  > się z innymi ludźmi i ich szczęściem;
                  > rozumienie ludzi i obecnosć, gdy potrzebują i mogę pomóc;
                  > cierpliwość;
                  > taka niesamowita pełna spokoju mądrość...
                  >
                  > pomniejsze cele - w ilości hurtowej, zaczynając choćby od nauki astrologii

                  Tak, teraz już widze że weszła Pani na fotel i stabilnie spokojnie siedzi:)
                  To są dobre cele, te pomniejsze także są ciekawe:)
                  Ale czy są do zrealizowania?
                  Czy taka harmonia jst możliwa między partnerami?
                  Przecież każdy z np. Was ma inne zainteresowania, inaczej może patrzec na
                  świat, tu nie ma miejsca na nieporozumienia, rozbieżności? Jak je rozwiązujecie?
                  A nieporozumienia, czy to jest także zaliczane do harmonii, czy może chodzi tu
                  o coś innego?
                  • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 27.09.04, 10:52
                    scylla napisał:

                    > Tak, teraz już widze że weszła Pani na fotel i stabilnie spokojnie siedzi:)


                    No i sam Pan widzi, sam Pan widzi :)
                    Ale żeby zaraz na fotel, krzesło mam, fotel czeka w domku
                    o ile się będzie miał szanse doczekać ze względu na szczupłość czasu...


                    > To są dobre cele, te pomniejsze także są ciekawe:)
                    > Ale czy są do zrealizowania?


                    Są, przynajmniej tak mi się teraz wydaje -
                    to kwestia wybierania z życia tego, co najcenniejsze - wtedy można osiągnać
                    wszystko, co ma naprawdę znaczenie:
                    jak dla mnie wiedzę i miłość partnera, o jakim się naprawdę marzy
                    mądrość przychodzi z czasem; przez obserwacje, przez wyciaganie wniosków, przez
                    stawianie się w czyjejś sytuacji, przez zrozumienie czyjejś sytuacji - dlaczego
                    to nie miałoby być osiągalne?

                    jestem chyba całkowitą przeciwniczką "bawienia się" życiem typu "gdzie rzuci,
                    tam lecę, jak listek"
                    wolę wybory, jak najbardziej świadome, wypływające nie z rachunku plusów i
                    minusów, ale z odczuwania? - intuicji?
                    dzięki temu pojawiają się najcenniejsze wartości w moim życiu, więc to się
                    sprawdza -i owocuje, na szczęście


                    > Czy taka harmonia jst możliwa między partnerami?


                    jest, myślę, że nawet po to m.in. mamy partnera, by taką harmonię starac się
                    osiagać, widzieć swoje potknięcia i się zmieniać, z nieprzymuszonej woli -
                    by lepiej rozumieć, a nie tylko oczekiwać zrozumienia - by kochać, a nie tylko
                    być kochanym


                    > Przecież każdy z np. Was ma inne zainteresowania, inaczej może patrzec na
                    > świat, tu nie ma miejsca na nieporozumienia, rozbieżności? Jak je
                    rozwiązujecie
                    > ?


                    jest miejsce na wymianę zdań, nawet jeśli to prowadzi do kłótni - takie kłótnie
                    są o tyle wartosciowe, ze albo w efekcie prowadzą do przemyśleń, wniosków i
                    porozumienia - a to wzmacnia związek, albo pozwalają wyciągnąć jakieś
                    niezałatwione tematy, które dzieki temu można wyjaśnić - a to też plus

                    kłótnie, o ile nie są przerywane obrażaniem się i trwaniem w "nie będę z tobą o
                    tym rozmawiał", rozżaleniem czy jakimkolwiek innym przerwaniem tematu są świetne


                    > A nieporozumienia, czy to jest także zaliczane do harmonii, czy może chodzi
                    tu
                    > o coś innego?

                    jw
                    do harmonii nie prowadzi jedynie nieumiejętnosć przyznania komuś racji,
                    upierania się w kwestii własnej doskonałości i nieomylności, wymaganie od
                    partnera więcej i częściej niz od siebie
                    myslenie nad relacjami z bliskimi, zmienianie własnego podejścia daje fajne
                    rezultaty
                    • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 27.09.04, 12:10
                      >
                      > Są, przynajmniej tak mi się teraz wydaje -
                      > to kwestia wybierania z życia tego, co najcenniejsze - wtedy można osiągnać
                      > wszystko, co ma naprawdę znaczenie:
                      > jak dla mnie wiedzę i miłość partnera, o jakim się naprawdę marzy
                      > mądrość przychodzi z czasem; przez obserwacje, przez wyciaganie wniosków,
                      przez
                      >
                      > stawianie się w czyjejś sytuacji, przez zrozumienie czyjejś sytuacji -
                      dlaczego
                      >
                      > to nie miałoby być osiągalne?

                      #Tak mi się teraz wydaje?czy jednak jesteś pewna że się uda je zrealizować bo
                      tak mi się wydaje że lekko czegoś nie jesteś pewna?
                      #Czy tutaj jest miejsce na niepewność?
                      #mądrość przychodzi z czasem?To partner nie był wybrany mądrze?
                      #czy może chodzi o to że najpierw wybieramy partnera, potem uczymy się
                      #mądrości,potem zastanawiamy się co z tym związkiem zrobić mając tą mądrość?????
                      # nie twierdze że jest to nie osiągalne, interesuje mnie jak do tego
                      podchodzisz.

                      > jestem chyba całkowitą przeciwniczką "bawienia się" życiem typu "gdzie rzuci,
                      > tam lecę, jak listek"

                      #no popatrz, znowu jakieś chyba, jestem chyba, a może chyba nie jestem, a tam
                      #jednak chyba jestem, no kurde sama już nie wiem czy chyba jestem albo chyba
                      #nie jestem pewna:)
                      #CZy może się jakoś asekurujesz na wypadek gdyby mądrość przyszła i
                      #podpowiedziała Ci coś innego?

                      > jest, myślę, że nawet po to m.in. mamy partnera, by taką harmonię starac się
                      > osiagać, widzieć swoje potknięcia i się zmieniać, z nieprzymuszonej woli -
                      > by lepiej rozumieć, a nie tylko oczekiwać zrozumienia - by kochać, a nie
                      tylko
                      > być kochanym
                      # podoba mi się jak nie wiem co.
                      #zresztą mam podobne zdanie.
                      # w większości poglądów w tym temacie mamy podobne zdanie.
                      # nie wiem tylko czy nie zostane zganiony przez pewną panią, za jakże nie
                      #gramatyczne zdanie, które jest powyżej.:)
                      #Najważniejsze, że jest w nim zawarta kwintesencja moich myśli.
                      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 27.09.04, 12:44
                        scylla napisał:

                        > >
                        > > Są, przynajmniej tak mi się teraz wydaje -
                        > > to kwestia wybierania z życia tego, co najcenniejsze - wtedy można osiągn
                        > ać
                        > > wszystko, co ma naprawdę znaczenie:
                        > > jak dla mnie wiedzę i miłość partnera, o jakim się naprawdę marzy
                        > > mądrość przychodzi z czasem; przez obserwacje, przez wyciaganie wniosków,
                        >
                        > przez
                        > >
                        > > stawianie się w czyjejś sytuacji, przez zrozumienie czyjejś sytuacji -
                        > dlaczego
                        > >
                        > > to nie miałoby być osiągalne?
                        >
                        > #Tak mi się teraz wydaje?czy jednak jesteś pewna że się uda je zrealizować bo
                        > tak mi się wydaje że lekko czegoś nie jesteś pewna?
                        > #Czy tutaj jest miejsce na niepewność?
                        > #mądrość przychodzi z czasem?To partner nie był wybrany mądrze?
                        > #czy może chodzi o to że najpierw wybieramy partnera, potem uczymy się
                        > #mądrości,potem zastanawiamy się co z tym związkiem zrobić mając tą
                        mądrość????


                        Ha, ale mnie próbujesz brać pod włos
                        jedyna niepewnosć co do realizacji tyczy moich możliwości i czasu
                        mam nadzieję, że mam go dość :)))
                        Mam na myśli mądrość życiową - taką, która pozwala madrze pomagać, mówić, gdy
                        trzeba i milczeć gdy trzeba, taką pełna wyczucia i wrażliwości na innych
                        - i taka mądrość przychodzi z czasem
                        spotkanie z człowiekiem, z którym zostaje się na zawsze, to chyba inna sprawa,
                        bardziej gotowości i uczucia

                        gdybym nie była na to spotkanie gotowa, nie umiałabym podjąc pewnej,
                        niezmiennej decyzji, nie czułabym tego, co czuję, nie byłabym pewna, że właśnie
                        tego chcę



                        >
                        > > jestem chyba całkowitą przeciwniczką "bawienia się" życiem typu "gdzie rz
                        > uci,
                        > > tam lecę, jak listek"
                        >
                        > #no popatrz, znowu jakieś chyba, jestem chyba, a może chyba nie jestem, a tam
                        > #jednak chyba jestem, no kurde sama już nie wiem czy chyba jestem albo chyba
                        > #nie jestem pewna:)
                        > #CZy może się jakoś asekurujesz na wypadek gdyby mądrość przyszła i
                        > #podpowiedziała Ci coś innego?


                        Nie potrzebuję asekuracji!
                        Przed czym miałaby się asekurować kobieta, która kocha i - jak sądzisz?

                        Słowo "chyba" dotyczyło jedynie natępnego słowa: "chyba całkowitą" - bo może
                        zdarza się, że jakiś czas powinniśmy płynąć z prądem życia - choćby po to, by
                        nabrać sił - nie wiem!
                        - grunt, żeby wtedy nie podejmować jednak życiowych decyzji,
                        nie korzystać z sił losu, tylko z własnych przemyśleń i uczuć -
                        ale ponieważ tak do końca nie wiem, czy czasem życie samo nie podpowiada
                        najlepszych rozwiązań, to nie mogę się ogłosić "całkowitą przeciwniczką" takiej
                        biernej postawy
                        - więc jestem sobie "chyba całkowitą przeciwniczką"

                        ale jak sie dowiem, to będę całkowitą przeciwniczką albo całkowitą
                        zwolenniczką :)))))))))))

                        osobiście wolę ufać sobie, a nie temu, co się pojawia i nęcąco wygląda
                        ot co



                        > > by lepiej rozumieć, a nie tylko oczekiwać zrozumienia - by kochać, a nie
                        > tylko
                        > > być kochanym
                        > # podoba mi się jak nie wiem co.
                        > #zresztą mam podobne zdanie.
                        > # w większości poglądów w tym temacie mamy podobne zdanie.
                        > # nie wiem tylko czy nie zostane zganiony przez pewną panią, za jakże nie
                        > #gramatyczne zdanie, które jest powyżej.:)
                        > #Najważniejsze, że jest w nim zawarta kwintesencja moich myśli.


                        podobne zdanie? po takim ataku na słowa "chyba"?!
                        proszę uściślic znaczenie w tym przypadku słów "podobne poglądy"
                        • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 28.09.04, 12:31
                          > Ha, ale mnie próbujesz brać pod włos
                          > jedyna niepewnosć co do realizacji tyczy moich możliwości i czasu
                          > mam nadzieję, że mam go dość :)))

                          #NIeeeeprawda:), pytam jak czegoś nie rozumiem, może też wskazuje miejsca
                          #Twojej ewentualnej niepewności. Jednak mi to wyjaśniłaś.

                          > podobne zdanie? po takim ataku na słowa "chyba"?!
                          > proszę uściślic znaczenie w tym przypadku słów "podobne poglądy"
                          #tak, podobne zdanie.
                          #zwróciłem tylko uwagę na słowo "chyba", w moim odczuciu to nie był atak.
                          #Uściślam "podobne poglądy", znaczy to że mamy podobne poglądy z tym wyjątkiem
                          #że ja nie pisze o swoich uczuciach "chyba", ale to już sobie wyjaśniliśmy:))))
                          # a więc jesteś szczęśliwa, nie oczekiwałaś tego właśnie od życia?

                          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 28.09.04, 12:52
                            scylla napisał:

                            >
                            > #NIeeeeprawda:), pytam jak czegoś nie rozumiem, może też wskazuje miejsca
                            > #Twojej ewentualnej niepewności. Jednak mi to wyjaśniłaś.


                            Tu nie ma niepewności.
                            Taka decyzja, na całe życie przecież, dotyczyła i mnie, i innych ludzi, nie
                            podjęłam takowej bez całkowitej pewności, że to jest to, o czym marzyłam.



                            > #Uściślam "podobne poglądy", znaczy to że mamy podobne poglądy z tym
                            wyjątkiem
                            > #że ja nie pisze o swoich uczuciach "chyba", ale to już sobie
                            wyjaśniliśmy:))))
                            > # a więc jesteś szczęśliwa, nie oczekiwałaś tego właśnie od życia?
                            >

                            Nie pisałam o swoich uczuciach, kiedy użyłam słowa "chyba" :)
                            Tak :) jestem szczęśliwa. Najszczęśliwsza. Nawet jeśli zdarzają się
                            nieporozumienia, nawet jeśli ja i mój Ukochany musimy sobie tłumaczyć o co
                            chodziło każdemu z nas.
                            Nie oczekiwałam, choć przeczuwałam, że to tak tylko może być - to najlepsze
                            określenie.
                            I dokładnie* tego właśnie chciałam.

                            * - słowo podkreślające moją pewność? :)))
                            • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 28.09.04, 13:15
                              > Tu nie ma niepewności.
                              > Taka decyzja, na całe życie przecież, dotyczyła i mnie, i innych ludzi, nie
                              > podjęłam takowej bez całkowitej pewności, że to jest to, o czym marzyłam.

                              #właśnie o to chodziło, rzeczywiście już teraz nie ma tu niepewności:)

                              > Nie pisałam o swoich uczuciach, kiedy użyłam słowa "chyba" :)
                              > Tak :) jestem szczęśliwa. Najszczęśliwsza. Nawet jeśli zdarzają się
                              > nieporozumienia, nawet jeśli ja i mój Ukochany musimy sobie tłumaczyć o co
                              > chodziło każdemu z nas.
                              > Nie oczekiwałam, choć przeczuwałam, że to tak tylko może być - to najlepsze
                              > określenie.
                              > I dokładnie* tego właśnie chciałam.
                              >
                              > * - słowo podkreślające moją pewność? :)))

                              #Gratuluje, teraz już widze czego oczekujesz od życia, ale jeżeli to już masz
                              #bo jesteś szczęśliwa, realizujesz się w związku tak jak nawet sobie nie
                              #wymarzyłaś,uczysz się, rozumiesz, to czego teraz oczekujesz od życia?
                              • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 28.09.04, 14:53

                                > #właśnie o to chodziło, rzeczywiście już teraz nie ma tu niepewności:)

                                Wcześniej też nie było, to już dla całkowitego uściślenia zeznań
                                :)

                                >
                                > #Gratuluje, teraz już widze czego oczekujesz od życia, ale jeżeli to już masz
                                > #bo jesteś szczęśliwa, realizujesz się w związku tak jak nawet sobie nie
                                > #wymarzyłaś,uczysz się, rozumiesz, to czego teraz oczekujesz od życia?

                                Ciągle tego samego, co zawsze - skoro jesteśmy już razem, to żeby to trwało,
                                niezmiennie pod względem trwałości,
                                ale zmieniało się, dochodziło do kolejnych etapów,
                                żebyśmy razem odkrywali rozwiązania nowych sytuacji, którymi życie obdarza
                                każdego dnia,
                                żebyśmy się od siebie uczyli, mogli wspierać, jeśli któremuś będzie trudniej,
                                bysmy sobie powoli realizowali nasze wspólne plany

                                tyle jest do zrobienia razem, zrozumienia, przeżycia - że i tak życia nie
                                starczy, juz to wiem
                                • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 29.09.04, 07:11
                                  no i pięknie, a więc do dzieła:)
                                  Szkoda czasu.
                                  • alfika dzieło właśnie w trakcie tworzenia :))) (nt) 29.09.04, 07:16

                            • scylla Re: czego oczekujemy od siebie?... 28.09.04, 13:17
                              > Tu nie ma niepewności.
                              > Taka decyzja, na całe życie przecież, dotyczyła i mnie, i innych ludzi, nie
                              > podjęłam takowej bez całkowitej pewności, że to jest to, o czym marzyłam.

                              #właśnie o to chodziło, rzeczywiście już teraz nie ma tu niepewności:)

                              > Nie pisałam o swoich uczuciach, kiedy użyłam słowa "chyba" :)
                              > Tak :) jestem szczęśliwa. Najszczęśliwsza. Nawet jeśli zdarzają się
                              > nieporozumienia, nawet jeśli ja i mój Ukochany musimy sobie tłumaczyć o co
                              > chodziło każdemu z nas.
                              > Nie oczekiwałam, choć przeczuwałam, że to tak tylko może być - to najlepsze
                              > określenie.
                              > I dokładnie* tego właśnie chciałam.
                              >
                              > * - słowo podkreślające moją pewność? :)))

                              #Gratuluje, teraz już widze czego oczekujesz od życia, ale jeżeli to już masz
                              #bo jesteś szczęśliwa, realizujesz się w związku tak jak nawet sobie nie
                              #wymarzyłaś,uczysz się, rozumiesz, to czego teraz oczekujesz od życia?
                              #oprócz mydła oczywiście, bo tego też widzę poszukujesz:)
                              • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 29.09.04, 07:22
                                scylla napisał:

                                > #Gratuluje, teraz już widze czego oczekujesz od życia, ale jeżeli to już masz
                                > #bo jesteś szczęśliwa, realizujesz się w związku tak jak nawet sobie nie
                                > #wymarzyłaś,uczysz się, rozumiesz, to czego teraz oczekujesz od życia?
                                > #oprócz mydła oczywiście, bo tego też widzę poszukujesz:)

                                mydło znalazłam -
                                zostało mi zesłane jak wyszłam na chwilę :)

                                - i jak tu nie być szczęśliwą...
    • q02121974 Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 11:34
      ja chce być szczęśliwa
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:04
        super
        - ale co konkretnego kryje się pod hasłem "jestem szczęśliwa"?
        z czym jesteś szcześliwa?
        czego Ci do tego poczucia potrzeba?
        • q02121974 Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:12
          a jakie to ma znaczenie. Każdy przecież inaczej pojmuje szczęście
          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:25
            o rany :)))
            no raczej ma duże znaczenie, co konkretnego dla Ciebie jest szczęściem, o ile
            nie jest to sprawa chwilowa i przypadkowa :)))

            ps. wątek został założony w celu wywewnętrznienia się osób obecnych, przy
            zdrowych zmysłach i wolnej woli co do ujawnienia treści ukrytych ww temacie ;)
            • m.malone Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 12:45
              alfika napisała:

              > ps. wątek został założony w celu wywewnętrznienia się osób obecnych, przy
              > zdrowych zmysłach i wolnej woli co do ujawnienia treści ukrytych ww temacie ;)
              >

              O jej:)))

              I żeby wszyscy byli przy zdrowych zmysłach, Alfiko? I z tą wolą?
              Dużo wymagasz jak na pierwszy dzień jesieni:))))))
              MM
    • kvinna Dzień dobry. 21.09.04, 13:17
      Żyć "po swojemu".
      Od tego próbuję wybrać się na film "Noi Albinoi". Tam o tym.

      Pozdrawiam.
      • alfika Re: Dzień dobry. 21.09.04, 14:44
        dzień dobry
        sęk w tym właśnie, an czym "po swojemu" polega
        nie dać sobą kierować?
        czy spełniać swoje zachcianki takie czy inne?
        co jest tym "swoim", najważniejszym w życiu
        • kvinna Dzień dobry w środę 22.09.04, 15:24
          Tak, chyba tak.
          Nie dać nikomu sobą kierować.
          Dla mnie oznacza to obecnie nie pozwalać na kompromisy, odchodzić ha ha z
          toksycznych układów.
          Być najpierw dla siebie, a potem bardzo dla innych. Wymiennie.
          • vielonick ze sie czwartkowo przyczepie 23.09.04, 13:21
            a po co w ogole wchodzic i tworzyc
            toksyczne uklady?
            • kvinna Cześć w piątek 24.09.04, 12:28
              gdy czujesz ciepło w okolicach serca, to czujesz się zatruta?
              gdy kogoś całujesz, to jak wyżej?

              ale przychodzą kolejne dni i wiesz, że "dobranoc"

              p.s. ja tam wierzę, że jutro też wzejdzie Słońce ;)

              Widziałaś "Przed wschodem słońca"? Niedłgo "Przed zachodem..."
    • Gość: baba zona Re: czego oczekujemy od siebie?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 14:45
      Prawde mowiac zyczylabym sobie wytrwalosci, odpornosci psychicznej - chyba tego
      wlasnie na codzien mi brakuje...
      Dobry ten watek, Alfiko :)
      • q02121974 Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 19:11
        też bym sobie tego życzyła i jeszcze o wiele więcej
    • aretha04 Re: czego oczekujemy od siebie?... 21.09.04, 19:10
      1 - być o'key wobec siebie i wobec bliskich i znajomych,
      2 - nie pielęgnować cierpienia,
      3 - pozbyć się niepotrzebnego poczucia winy,
      4 - życia chwilą obecną,
      5 - zaufać wszystkim rodzajom radości,
      6 - zaakceptować siebie, nawet jak się ma już .. wiosen za sobą
      pozdr. ciepło w ten chłodny dzionek
      A.
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 07:44
        Witaj, Aretko!
        U nas chłodno, ale słońce jeszcze wczoraj bywało - dziś straszy, że będzie
        padać - ale pozdrawiam ciepło :)
        Miło przebardzo, że się pokazałaś :)
        Trzymam kciuki, żeby radość garściami Ci się napraszała, szczególnie w
        największej ilości radość z całego swojego życia
        i smutki niech się pogubią
        • aretha04 Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 09:55
          alfika napisała:

          > Witaj, Aretko!
          > U nas chłodno, ale słońce jeszcze wczoraj bywało - dziś straszy, że będzie
          > padać - ale pozdrawiam ciepło :)
          > Miło przebardzo, że się pokazałaś :)
          > Trzymam kciuki, żeby radość garściami Ci się napraszała, szczególnie w
          > największej ilości radość z całego swojego życia
          > i smutki niech się pogubią
          >
          dziękuję za cieplutkie pozdrowienia, zwłaszcza, ze dzisiaj dzionek też
          zapowiada się chłodny i deszczowy
          A Ciebie też długo nie widziałam :)))
          pozdr.
          A.
    • caorle Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 08:44
      Warte starań jest:

      1. żeby dobrze wypaść na forum
      2. żeby tak ułożyć sobie dzień żeby mieć czas na pisanie na forum
      3. żeby czuć że nie jesteś śliska i lepka i nieprawdziwa
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 11:45
        Caorle, a czujesz się taka śliska, lepka i nieprawdziwa???
        no co ty :)
        • iwan_w Re: czego oczekujemy od siebie?... 22.09.04, 14:56

          Istnieją niepokojąco uzasadnione przypuszczenia, że Caorle zapisała się do
          sekty tzw. prawdziwków...
          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 07:44
            no no, a co to za nowość ta sekta?
            jakaś moda forumowa czy tylko diagnozowanie innych forumków za pomocą
            klawiatury?
            • iwan_w Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 09:34

              Postaram się, żeby było tak - hmmm - naukowo...;)

              A mianowicie:
              Sekta tzw. prawdziwków to nazywająca siebie organizacją pożytku publicznego
              grupa forumowiczów, mająca na celu (zgodnie ze statutem, rzecz jasna):

              1. Stałe, nieustanne udowadnianie innym członkom sekty własnej prawdziwości,
              2. Stałe, nieustanne udowadnianie nie należącym do sekty forumowiczom ich
              nieprawdziwości.

              Innymi słowy:
              1. Nie bździć, chyba że nt. mięsa i potraw pokrewnych,
              2. Polować na czarownice.

              z półseryjnym pozdrowieniem,

              pozostający poza sektą,

              iwan_w
              • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 09:47
                łaaa, ale fajnie :))))))
                i tak sobie te prawdziwki vel policjanci chadzają i przyszpilają
                nieprawdziwych???
                niezły sposób na życie, i cel życiowy za szczyt ny...

                to caorle nie pisała o sobie tylko o mnie???
                :))))))))))))
                no to ona normalnie jest niezgodna z regulaminem, bo pisała całkowicie nie na
                temat...
                • iwan_w Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 10:02
                  alfika napisała:

                  > łaaa, ale fajnie :))))))
                  > i tak sobie te prawdziwki vel policjanci chadzają i przyszpilają
                  > nieprawdziwych???

                  No przedstaw sobie, że tak! hihi
                  a ile przy tym szumu...

                  > niezły sposób na życie, i cel życiowy za szczyt ny...

                  Bo to wszystko dla pożytku publicznego, dla prawdy, dla opuszczonych
                  staruszek... i w ogóle;)

                  > to caorle nie pisała o sobie tylko o mnie???
                  > :))))))))))))

                  Trudno powiedzieć, czy realizowała pierwszy punkt statutu czy drugi... Wiesz, u
                  nich jest tak, że jeżeli ktokolwiek przestanie udowadniać swoją prawdziwość, na
                  jeden-dwa dni choćby, natychmiast z sekty zostaje wykluczony, a wtedy huzia na
                  józia... Strach więc jest;)

                  > no to ona normalnie jest niezgodna z regulaminem, bo pisała całkowicie nie na
                  > temat...

                  To akurat zupełnie jak ja, hehe
                  • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 13:41
                    a jak kto w sekcie nie był, prawa, regulaminy, nakazy, zakazy i inne takie
                    przekraczał - to co? problem chyba z wykluczeniem takiego nieprawdziwego
                    łobuza :)

                    >
                    > To akurat zupełnie jak ja, hehe

                    jak wiele, wiele normalnych osób
                    i to PRAWDZIWYCH, o zgrozo :)))

                    :)
    • fan_gazety Trafności w decyzjach, gdzie jest granica... 22.09.04, 10:57
      ...między tym, co trzeba, warto i można zrobić a tym, z czym szarpanie się już
      sensu żadnego nie ma :-)

      Pozdrawiam ciepło!
      • alfika Re: Trafności w decyzjach, gdzie jest granica... 22.09.04, 11:51
        Witam! A to bardzo bliskie mądrości, która zna to, o czym piszesz.

        pozdrawiam Ciebie i A. baaardzo serdecznie i dziękuję za @ :)
        • fan_gazety Wahadło 22.09.04, 13:25
          alfika napisała:

          > Witam! A to bardzo bliskie mądrości, która zna to, o czym piszesz.
          ** no właśnie - jak znaleźć tę granicę. Nie wiem czy jest inny sposób, niż ten
          co można do wahadła przyrównać - raz w jedna za daleko, raz w druga za daleko.
          Fakt, wahadło się w końcu zatrzymuje na tej granicy, tylko że to strasznie
          długo trwa - zycia może nie starczyć :-)
          >
          > pozdrawiam Ciebie i A. baaardzo serdecznie i dziękuję za @ :)
          ** Dzięki!
          >
          • alfika Re: Wahadło albo i okręt :) 22.09.04, 14:10
            Przeczytałam kiedyś o bardzo dobrym, trafnym porównaniu życia do prowadzenia
            okrętu - mamy właściwy wytyczony kurs, przy czym trzymanie się go polega na
            naprowadzaniu i zbaczaniu, wynikiem czego jest ponowne naprowadzenie na
            właściwą linię i po jakimś czasie kolejne zboczenie z obranego kursu, wynikiem
            którego jest ponowna korekta i ponowny znos - i tak to sobie trwa

            :)
            • fan_gazety Okręt! Lepsze! 22.09.04, 14:21
              wynikiem
              > którego jest ponowna korekta i ponowny znos - i tak to sobie trwa
              ** świetne, lepsze od wahadła - i jeszcze rola bezwładności w reakcjach na
              decyzje - im większy okręt i im szybciej płynie tym bezwładność większa :-)

              Dziękuję za list! Niebawem odzew!
              :-)
    • j_ar Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 07:54
      ja mam taki maly problem, ze nie wymiawam "y" "y" i "y"(*).. i.. i chcialbym
      sie kiedys nauczyc ;(

      (*) "r", "dż" ..i "huj" - o i nawet zle pisze..ech....
      • alfika Re: na skróty 23.09.04, 08:58
        możesz zastosować dźwięki wymienne, na czas nauki właściwej wymowy może Ci się
        polepszy nastrój - ale nie rezygnuj, he he

        pierwsze y - do wyboru: l, h, j
        drugie y - na ten przykład: j
        trzecie y - choćby: penis

        co do pisowni - poproś mamę o codzienne dyktanda, po roku będziesz poprawny ;)))
    • otalia Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 09:23
      nigdy nie przestać cieszyć się z drobnych rzczey, zachwycać tym, co
      najzwyklejsze, najbardziej oczywiste- to daje wiarę, odwagę na kolejny dzień.
      a potem to już długaaaaa lista ideałów, która zapewne ulegnie weryfikacji. :)
      • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 09:54
        na ile silna potrafi być radość z drobnych rzeczy?
        czy potrafi dodać sił, gdy w życiu zaczynają się prawdziwe burze, albo i
        sztormy?
        czy w chwili odejścia kogoś bliskiego potrafimy uciec w samotność na chwilę, by
        popatrzeć na coś, co dawało radość - i odnaleźć dzięki temu spokój - choćby
        cień spokoju -
        tak, by wracać do życia

        wtedy radość z drobnych rzeczy dopiero jest silna
        czy tak?
        czy wtedy na niej się nie sposób oprzeć?
        • otalia Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 11:22
          tak, wydaje mi się, ze w ten sposób chcę to rozumeic. Mam dopiero 19 lat,
          idealistyczne podejscie do zycia, ale wydaje mi się, ze umiejętność spojrzenia
          z dystansem na "wielkie sprawy", przyjęcie wydarzeń takimi, jakie są, bez
          próby oskarżenia kogokolwiek (Boga, siebie, bliskich) ma sens. Nie mówię tu o
          zupełnie biernej postawie, ale zaakceptowaniu tego, co przynosi życie.
          Odkrycie, ze jednak ktoś się zupełnie obcy uśmiecha, że ciagle zachwyca nas
          muzyka, film czy nawet jakis przedmiot, zdanie przypadkiem przeczytane.. to
          daje nam odczuc, ze jednak jeszcze jesteśmy potrzebni, ze jest w nas pewna
          wyjatkowośc.
          • alfika Re: czego oczekujemy od siebie?... 23.09.04, 13:50
            Fajnie napisałaś
    • ivek Alfika to wprawdzie nie do konca na temat ale 24.09.04, 07:55
      polecam:
      polityka.onet.pl/162,1188247,1,0,2470-2004-38,artykul.html
      Na kilka Twoich pytan odpowiada Leszek Kolakowski w snobistycznym dodatku do
      tygodnika polityka (niezbednik inteligenta).

      aj.
    • hajola Re: czego oczekujemy od siebie?... 24.09.04, 14:44
      oczekuje ze wygodnie się urządze. tzn. bede miała stabilna pracę, partnera na
      którym będe mogła polegać, dziecko - mam nadzieje ze zdrowe. i spokoj. wiem ze
      to dużo ale jestem jeszcze młoda, moze dlatego tyle wymagam od życia.
    • Gość: bazylia Re: czego oczekujemy od siebie?... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 27.09.04, 12:55
      mnie chodzi o to ...by nie oczekiwac niczego od innych ani od siebie,,,wg mnie
      o to wlasnie chodzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka