Dodaj do ulubionych

krytyka - jak sobie z nia radzic?

13.04.02, 23:30
ech ...
dla mnie temat bardzo ciezki
zle znosze wszelaka krytyke ;o(

a wy? jak sobie radzicie z krytyka skierowana w wasza strone?
jak sobie z nia radzicie? jak sie bronicie?
czy umiecie "na trzezwo" wyciagnac z niej jakies konstruktywne wnioski
dla siebie?


pzdrwm ;o)
Obserwuj wątek
    • remy Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 14.04.02, 07:27
      Też się wściekam, jak mnie ktoś krytykuje. Jeśli nie jawnie, to w duchu. Taka
      jest na ogół moja pierwsza reakcja. A potem sobie myślę - a może coś w tym
      jest? Więc się sobie przyglądam, i jeśli uznam, że nie było obiektywnych
      podstaw do takiej krytyki, to sie dobieram do dupy krytykantowi. I wychodzi
      zazwyczaj na to, że albo miał zły dzień, i musiał się wyładować, albo wcześniej
      sam dostał po uszach, albo o coś jest zazdrosny i tak dowalił, żeby się
      dowartościować. W sumie to są całkiem ludzkie odruchy, choć mało
      przyjemne.Wtedy spuszczam zasłonę miłosierdzia i po ptokach.
    • hookean Re: Do krytyki należy dojrzeć 14.04.02, 13:48
      Wyciągamy z niej dobre wnioski i jesteśmy "do przodu", dzięki niej, jeśli jest
      trafna naturalnie, bo jak nie, to lekko po mnie spływa.
    • re_ne Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 14.04.02, 14:17
      Wiadomo ze nikt nie jest doskonaly, kazdy ma jakies wady, slabosci, zdarzy sie
      czasem ze nieumyslnie zranimy kogos jakims slowem i o wiele lepiej wtedy jest,
      gdy ten ktos, zamiast milczec, nie ukrywa swoich racji.
      Wole uslyszec o sobie bolesna prawde, i potrafie ja wysluchac, co o wiele
      latwiej mi przychodzi, niz znosic czyjes fochy i niezrozumiale dla mnie
      milczenie.
    • aka11 Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 14.04.02, 14:52
      Jeśli jest słuszna - wyciągam wnioski, jeśli z nieba wzięta i wynikająca z
      widzimisię kogoś, kto nie ma o mnie pojęcia - zupełnie ignoruję. Nie bronię
      się, nie polemizuję, bo uważam, że nie muszę nikomu niczego udawadniać. Każdemu
      wolno myśleć jak mu się podoba, nawet jeśli się myli i nie mam zamiaru w to
      ingerować. Nie znoszę nachalnych samozwańczych autorytetów, bo prawdziwa
      mądrość broni się sama.
      Dlatego kompletnie mnie nie rusza, czy ktoś mnie uważa za taką czy siaką osobę.
      Jestem jaka jestem, mam wady, ale żyję w zgodzie z sobą samą i tak, żeby nikogo
      w marę możliwości nie krzywdzić. Może to mało a może nie. A jeśli coś robię źle
      i ktoś mi na to zwróci konstruktywnie uwagę, to mogę być tylko wdzięczna. Ale
      też nie jest tak, że zaraz "maleję" we własnych oczach. Każdy ma prawo do
      błędów, co nie znaczy, że w całokształcie jest do kitu.
    • ta_mar_ta Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 14.04.02, 21:40
      Witajcie,

      Z pięciu osób, które się do tej pory wypowiedziały, dwie przyznały,że słów
      krytycznych są skłonne wysłuchać, jednak "pod warunkami"
      hookean -"...jesli (krytyka) jest TRAFNA..."
      aka11 -"...jeśli (krytyka) jest SŁUSZNA..."

      Pytam KTO oprócz Was ( a więc zupełnie subiektywnie) ocenia, czy krytyka była
      słuszna ? Czy zasięgacie jeszcze opinii osób postronnych , czy jesteście
      sędziami we własnej sprawie?
      A jeśli ktoś a priori uzna, że wszelka krytyka wobec jego osoby jest niesłuszna
      ( postawy jakże często obserwowane ) ?
      Jak dotrzeć do takiego człowieka ze słowami krytyki, jeśli na domiar złego
      reaguje agresją, mazgajstwem i innymi niedojrzałymi emocjonalnie stanami?

      Bużka:)) cium, cium ;0))hej! rózowiutkie i pachnące całuski ślę :*0) dla
      czarodziejki :)))bo je :))) tak ;) bardzo luuuuuuuuubi :-)) fru, fru,by,by,papa
      cmok !!!
      Ta_
      • re_ne do ta_ma_rty 14.04.02, 21:59
        Ta_ma_rta! Ja rowniez jako 3 osoba wypowiedzialem sie, ze krytyka jest moze nie
        tyle co potrzebna, ale w pewnych okolicznosciach nawet konieczna!
        Nigdy nie reaguje na nia agresja i w sporze nie angazuje osob 3, i jesli
        uwazam, ze krytyka czy jakies zarzuty pod moim adresem sa niesluszne, calkiem
        spokojnie staram sie osobe ta o tym przekonac.

        Pozdrawiam
        • Gość: atta Re: do ta_ma_rty IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 22:21
          Przejmuję się krytyką osób dla mnie ważnych , szczególnie tych , które szanuję.
          Nie rozumiem ,niestety ,zachowań niektórych osób , które , nieproszone ,czują
          się upoważnione do głupich uwag.Na przykład :trochę pani przybyło po tej
          zimie.Czy ja startuję w Miss Polonia , a on jest jurorem? Nigdy w życiu nie
          obdarzam pobieżnych znajomych uwagami na temat ich ubioru czy wyglądu.Jakie mam
          do tego prawo? Inni widać czują , że ich powołaniem jest prostowanie życia
          bliźnim.Pewnie daje im to satysfakcję.
          Wiem , że chodziło o krytykę w nieco innym wymiarze , ale takie małe wtręty też
          są pewną jej odmianą.
      • hookean Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 14.04.02, 22:13
        ta_mar_ta napisała:


        > Z pięciu osób, które się do tej pory wypowiedziały, dwie przyznały, że słów
        > krytycznych są skłonne wysłuchać, jednak "pod warunkami"
        > hookean -"...jesli (krytyka) jest TRAFNA..."

        Nie napisałem nic podobnego, bowiem "bycie do przodu", czyli wykorzystanie na
        własny użytek trafnej krytyki, nie oznacza warunku jej wysłuchania, ale
        korzystnego dla nas wykorzystania.
        Jestem gotów wysłuchać nietrafnej krytyki, tak samo jak mogę polemizować z osobą,
        z którą się nie zgadzam, warunkiem jest jednak sposób krytykowania i nastawienie
        wobec mnie osoby wyrażającej się krytycznie.
        Posłużę się Twoim przykładem, a dokładnie krytyką uśmiechów czarodziejki:
        Całkiem inaczej wysłuchuje( odczytuje)się krytykę, jeśli widzimy życzliwość, a
        inaczej możemy odbierać ją, kiedy parodiujemy nieudanie, bo sztucznie dane
        postępowanie, a takie było właśnie moim zdaniem Twoje poniższe cmokanie:

        > Bużka:)) cium, cium ;0))hej! różowiutkie i pachnące całuski ślę :*0) dla
        > czarodziejki :)))bo je :))) tak ;) bardzo luuuuuuuuubi :-)) fru, fru,by,by,papa
        >
        > cmok !!!

        Przyznam, że nie pasuje do Ciebie taka forma wyrażania sympatii, no chyba, że
        rzeczywiście potrafisz uśmiechać się do innych rozmówców w takich ilościach, przy
        zachowaniu zgodności ze swymi prawdziwymi odczuciami.

        Proszę się głupio nie uśmiechać to jest poważne miejsce i następną osobę poproszę.
        • hookean Proponuję wcześniej odświeżyć... 14.04.02, 22:23
          ..lub przynajmniej zajrzeć do tematu • A jak język wypowiedzi wplywa na jej
          odbiór? (64) ostatni post 17-03-2002, 21:41:03
          Jest tam poruszony już powyższy temat z nieco innej strony.
        • czarodziejka Re: krytyka - do hookeana 14.04.02, 22:40
          hookean napisał(a):
          > Całkiem inaczej wysłuchuje (odczytuje) się krytykę, jeśli widzimy życzliwość,
          > a inaczej możemy odbierać ją, kiedy parodiujemy nieudanie, bo sztucznie dane
          > postępowanie, a takie było właśnie moim zdaniem Twoje cmokanie:

          witaj hookeanie ;o))))))
          trafiles w sedno: inaczej wysluchuje sie krytycznych slow czujac, ze osoba
          krytykujaca jest nam zyczliwa !!!
          HOWGH !

          pozdroofki ;o)
      • czarodziejka do ta_mar_ty 14.04.02, 22:27

        dzieki za twoj post, bo zawiera wazna rzecz - pytanie o to, skad wiadomo, jaka ta
        krytyka jest: sluszna czy nie

        dorzuce jeszcze jedno:
        ktos krytykuje nas teraz/w danej chwili ... jak reagujemy teraz/w danej chwili?
        ... bo czy krytyka jest sluszna czy nie (wedlug nas) mozemy np. ocenic dopiero po
        pewnym czasie


        ta_mar_to nie znosze cmokow i calusow ;o(
        za to przepadam za usmiechami ;o)))
      • aka11 Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? do Ta_mar_ty 15.04.02, 09:40
        ta_mar_ta napisał(a):


        > Pytam KTO oprócz Was ( a więc zupełnie subiektywnie) ocenia, czy krytyka była
        > słuszna ? Czy zasięgacie jeszcze opinii osób postronnych , czy jesteście
        > sędziami we własnej sprawie?

        Ktoś komu ufam, ktoś kto mnie zna oraz ja sama.

        > A jeśli ktoś a priori uzna, że wszelka krytyka wobec jego osoby jest niesłuszna
        > ( postawy jakże często obserwowane ) ?
        > Jak dotrzeć do takiego człowieka ze słowami krytyki, jeśli na domiar złego
        > reaguje agresją, mazgajstwem i innymi niedojrzałymi emocjonalnie stanami?

        Zero we mnie agresji, uwierz. I wcale nie jest tak, że ktoś, kto właśnie w
        chłodny sposób podchodzi do słów krytyki na swój temat, jest mazgajem. Mazgajem
        jest dla mnie w tej sytuacji bardziej ktoś taki, kto po każdej krytyce zaczyna
        testować, czy była słuszna na swoim otoczeniu i marudzi szukając u innych
        potwierdzenia, że nie było do niej podstaw. Na zasadzie: "naprawdę jestem
        brzydka?" zadawane po kilka razy tej samej, niczemu nie winnej osobie, której już
        się powoli może nie chcieć zaprzeczać. To oczywiście w ogromnym uproszczeniu, ale
        pozwoliłam sobie na nie by pokazać prościej, o co mi chodzi.

        Nie można generalizować. Zwłaszcza gdy mówi się o kimś, kogo zupełnie się nie
        zna. Pozdrawiam :-)

        Aka

        • ta_mar_ta Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? do Ta_mar_ty 16.04.02, 00:49
          aka11 napisał(a): (do Ta_ )

          > Zero we mnie agresji, uwierz. I wcale nie jest tak, że ktoś, kto właśnie w
          > chłodny sposób podchodzi do słów krytyki na swój temat, jest mazgajem....
          > ...Nie można generalizować. Zwłaszcza gdy mówi się o kimś, kogo zupełnie się
          >nie zna. Pozdrawiam :-)
          >
          > Aka

          Ależ ako ! kompletne nieporozumienie o ile moje słowa wzięłaś do siebie !!!!
          Pozdrawiam serdecznie
          Ta_

    • re_ne do czarodziejki 14.04.02, 22:14
      Witaj czarodziejko!

      Czy to, ze zle znosisz wszelaka krytyke, oznacza to, ze uwazasz sie za osobe
      nieomylna i doskonala? Jak TY na nia reagujesz? Starasz sie polemizowac,
      reagujesz agresja lub histeria, czy moze po prostu calkiem zwyczajnie milczysz,
      jak robi to wiele kobiet?

      Czy bardziej moze czasami chodzi o to, ze trudno jest Tobie pochylic lekko
      czolo i przyznac komus racje?


      Pozdrawiam

      • czarodziejka Re: do czarodziejki 14.04.02, 22:37
        re_ne napisał(a):
        > Czy to, ze zle znosisz wszelaka krytyke, oznacza to, ze uwazasz sie za osobe
        > nieomylna i doskonala?
        ........
        nie, no cos ty ....
        nie jestem doskonala, nie znam sie na wszystkim,
        popelniam bledy i nawet umiem sie do nich przyznac ;oP
        mam swoje wady, slabosci, nawet kompleksy ...



        > Jak TY na nia reagujesz? Starasz sie polemizowac, reagujesz agresja lub
        > histeria, czy moze po prostu calkiem zwyczajnie milczysz,
        > jak robi to wiele kobiet?
        .........
        zwykle polemizuje, bronie sie atakujac
        (nie mam tu na mysli ataku fizycznego,
        ani krytykowania osoby krytykujacej) ...
        histeria czy milczenie nie jest w moim typie ;oP



        > Czy bardziej moze czasami chodzi o to, ze trudno jest Tobie pochylic lekko
        > czolo i przyznac komus racje?
        ........
        jesli uznam argumenty drugiej strony, to umiem przyznac jej racje,
        wycofac sie ze swego stanowiska, powiedziec, ze sie mylilam ;o)



        serdeczne usmiechy ;o)

    • zlakobieta Jest mi przykro... 14.04.02, 22:23
      ...ze nie jestem doskonala i ktos to zauwazyl ;)

      A powaznie - chce powiedziec, ze znam generalnie swoje wady i przywary, wiec
      rzadko kiedy jakies slowa krytyki moga mnie w tym wzgledzie zaskoczyc. Dlatego
      tez wygloszona przez kogos w moim kierunku krytyka nie budzi we mnie sprzeciwu
      (bo ja to wiem i o tym mysle!), tylko wprawia w przygnebienie, ze pomimo mojej
      samoswiadomosci i czynionych wysilkow nie udaje mi sie tych wad wyeliminowac, a
      w dodatku inni je widza :(
      Pozdrawiam -zla i pelna wad ale zawsze... kobieta
    • monstera prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 14.04.02, 22:24

      • czarodziejka Re: prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 14.04.02, 22:30
        no nie boi, ale co tym robi? ignoruje? kolekcjonuje? zastanawia sie? wyciaga
        wnioski?

        pzdrwm ;o)
    • hookean Dobra krytyka to zbawienny lek 14.04.02, 22:31
      Powiem może jeszcze tak, bardzo potrzebuję trafnej krytyki mojego postępowania,
      kiedy nie jestem w stanie dostrzec popełnianych przez siebie błędów,ale jeszcze
      bardziej od krytyki cenię sobie jej unikanie, poprzez eliminowanie samemu
      swoich potencjalnych błędów( i nie mówię tu o konformizmie).
      • mariposa Re: Dobra krytyka 15.04.02, 21:43

        najpierw odpowiedz na pytanie.
        na krytyke reaguje zwykle slowem "DLACZEGO?" po czym ktos mi wyjasnia, dlaczego
        uwaza, ze tak a tak, potem ja mowie, ze zrobilam to tak, bo myslalam, ze cos
        tam, a potem zastanawiam sie kto mial racje.

        a przed krytyka najlepiej broni... autokrytyka (ostatnio moj nauczyciel jazdy
        musial mi tlumaczyc, zebym sie tak na siebie nie denerwowala, bo sie przeciez
        ucze, a uczenie to proces, a ja zanim zdazyl w ogole otworzyc usta, jednym
        tchem, ze wiem, ze luk za szeroki i ze najpierw spojrzalam w prawo, zamiast w
        lewo ;-) ).


        ja mam za to wrazenie, ze ludzie przestali KRYTYKOWAC, a zajeli sie
        OBGADYWANIEM.
        taki konformizm, bo po co sobie wrogow robic, a jak sie skrytykuje "za
        plecami", to przeciez mozna sie dalej usmiechac i wszystko jest Ok, dopoki...
        no wlasnie...

        jak sobie radzicie z krytykowaniem? bo mam jakis ambiwalentny stosunek, bo i
        chcialabym i boje sie... (kogos urazic np.)
    • alinca Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 15.04.02, 22:09
      Przyznaje sie ze tak jak czarodziejka zle znosze krytyke. Ktos tu nazwal to
      niedojrzalymi emocjonalnie rekcjami (czy jakos tak). No to wlasnie takie sa
      moje reakcje na krytyke.
    • wredna2 Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 15.04.02, 22:10

      Bardzo zle znosze sytuacje , gdy ktos mnie krytykuje...

      Wogole nie jestem odporna na krytyke, od razu czuje sie zdolowana,
      zestresowana ,malutka i prawie bezwartosciowa...

      Wtedy natychmiast odczuwam bunt, szczegolnie gdy krytyka jest udzialem tych,
      dla ktorych nie zywie zbytniego szacunku, a oni w zamian wypatruja wrecz moich
      potkniec by wydobyc je na swiatlo dzienne...

      W wielu sprawach sama dla siebie jestem autorytetem / czy to objaw
      zarozumialstwa? /
      i dlatego moze nie umiem spokojnie przejsc do porzadku dziennego nad slowami
      krytycznymi. Bo godza one bezposrednio we mnie , tak to odczuwam...

      Zreszta nie wierze w przyjazna krytyke... nie w dzisiejszych

      wrednych

      czasach...

    • kwieto Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 15.04.02, 23:31
      Jesli krytyka oparta jest na jakichkolwiek podstawach (to znaczy krytykujacy
      jest w stanie wydusic z siebie troche wiecej niz samo slowo "bez sensu!" i
      powiedziec CO wedlug niego jest zle i DLACZEGO) - zastanawiam sie czy nie ma
      racji, zwykle wdaje sie w zazarta dyskusje gdzie bronie swojego stanowiska jak
      lew - czasem w koncu przyznaje przeciwnikowi racje :"))) I wtedy po prostu
      zwracam uwage na rzeczy o ktorych ten ktos powiedzial, i juz. Albo stwierdzam,
      ze moze i mial racje, ale to co on proponuje jest nie dla mnie i dalej robie po
      swojemu.

      Natomiast nie znosze krytyki ktora opiera sie glownie na czepianiu sie i
      wyszydzaniu, bez zadnych, albo o znikomych podstawach merytorycznych, np:
      "- jestes glupi!
      - dlaczego?
      - bo tak!"

      wtedy... po pierwsze sie nie przejmuje, po drugie czasem w ramach instruktarzu
      krytykuje krytyke, znajduje w niej wszelkie bledy i niedociagniecia
      argumentacji... czasem krytykujacy jest baaaardzo biedny, hihi ;")))
    • szary_ptak Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 16.04.02, 14:13
      czarodziejka napisał(a):

      > dla mnie temat bardzo ciezki
      > zle znosze wszelaka krytyke ;o(

      Krytyka - zazwyczaj utozsamia sie to pojecie z negatywnymi wypowiedziami na jakis
      temat. A jedna z definicji krytyki, wydaje mi sie "lepsza" - to w ogole
      wypowiadanie sie na jakis temat, w miare obiektywnie , analizowanie dobrych i
      zlych aspektow...I operowanie argumentami.
      Brak krytyki w takim rozumieniu jest obojętnoscią, czyli najgorszą rzeczą, jaka
      się może zdarzyć (na forum szczególnie).

      Najłatwiej na pytanie "kto z tych dwóch ma rację "? odpowiedzieć: "obydwaj
      bredzą" - wtedy nie trzeba się opowiadać, a jednoczesnie stwarza się pozory bycia
      "ponad"...;-) Ale czy to cos ma wspólnego z krytyka?

      B.
      • czarodziejka Re: krytyka - do szarego_ptaka 16.04.02, 15:46
        szary_ptak napisał(a):
        > Krytyka - zazwyczaj utozsamia sie to pojecie z negatywnymi wypowiedziami na
        > jakis temat. A jedna z definicji krytyki, wydaje mi sie "lepsza" - to w ogole
        > wypowiadanie sie na jakis temat, w miare obiektywnie, analizowanie dobrych i
        > zlych aspektow...I operowanie argumentami.

        ze slownika wyrazow obcych i zwrotow obcojezycznych wl. kopalinskiego:
        "krytyka = analiza i ocena wartości (dobrych i złych stron) czegoś; pot. ocena
        ujemna, ganienie, wykazywanie braków, niedociągnięć; recenzja; ogół krytyków,
        autorów krytyk, recenzentów"
        zwroc uwage na "pot." (potocznie), tak to ludzie robia i odbieraja ;o(
        zakladajac ten watek mialam owo potoczne rozumienie krytyki (moze nie bylo to
        jasne, sorry)




        > Najłatwiej na pytanie "kto z tych dwóch ma rację "? odpowiedzieć: "obydwaj
        > bredzą" - wtedy nie trzeba się opowiadać, a jednoczesnie stwarza się pozory
        > bycia "ponad"...;-) Ale czy to cos ma wspólnego z krytyka?

        "uwazam, ze obydwaj z nich bredza, bo ..." <---
        • szary_ptak wszystko bylo jasne 16.04.02, 16:25

          czarodziejko, to ja mam jakies sklonnosci do gmatwania jasnych spraw.

          Przepraszam.

          B.
          • czarodziejka no co ty, szary_ptaku 16.04.02, 17:06
            no co ty, szary_ptaku, no co ty?
            nie ma za co przepraszac ;o)
    • czarodziejka -------------- PS do watku 16.04.02, 15:52
      zauwazcie jak ludzie formuluja swoje opinie:
      "smaczne", "dobre", "brzydkie", "glupi", "bredzi"
      niby to oczywiste, ze jak my tak mowimy, to ZWYKLE mamy na mysli:
      "mnie to smakuje", "wedlug mnie to jest dobre", "ja uwazam, ze on bredzi" itp.

      czy wedlug was ma to jakies znaczenie? takie "niedoformulowanie"?


      zauwazcie tez, ze czesto ludzie nie krytukuja konkretnych dzialan, a od razu
      osobe (jej "caloksztalt"), zwykle nie mowia: "glupio zrobiles", tylko od
      razu "jestes glupi" ...

      czy wedlug was ma to jakies znaczenie? takie "przeformulowanie"?




      • Gość: Otryt Dziękuję Tobie , czarodziejko :-))) IP: 192.168.3.* 16.04.02, 16:53
        czarodziejka napisał(a):

        > zauwazcie jak ludzie formuluja swoje opinie:
        > "smaczne", "dobre", "brzydkie", "glupi", "bredzi"
        > niby to oczywiste, ze jak my tak mowimy, to ZWYKLE mamy na mysli:
        > "mnie to smakuje", "wedlug mnie to jest dobre", "ja uwazam, ze on bredzi" itp.
        >
        > czy wedlug was ma to jakies znaczenie? takie "niedoformulowanie"?
        >
        >
        > zauwazcie tez, ze czesto ludzie nie krytukuja konkretnych dzialan, a od razu
        > osobe (jej "caloksztalt"), zwykle nie mowia: "glupio zrobiles", tylko od
        > razu "jestes glupi" ...
        >
        > czy wedlug was ma to jakies znaczenie? takie "przeformulowanie"?
        >
        >
        > czarodziejko miła ;-), już drukuję wielkimi czcionkami, to co napisałaś i
        wieszam na ścianie. I jeszcze podkreślam wężykiem!

        Jeśli idzie o mnie, myślę: mnie to smakuje, według mnie to jest dobre,...
        Niestety zdarza mi się pisać lub mówić: smaczne, dobre,...

        Może wynika to z pośpiechu lub aktualnego stanu emocji, może traktuję te
        dodatkowe słowa jako zbędny balast, może przyzwyczajenie...

        Oczywiście znaczenie słów w ubu przedstawionych przez Ciebie sposobach bardzo
        się różni. Muszę przyznać, że dawniej nie za bardzo zwracałem na to uwagę. To
        forum jest dla mnie dobrą szkołą. Dziękuję wszystkim spośród Was, którzy w jakiś
        sposób się ze mną starli na tym forum. Zawsze dawało mi to do myślenia.Czułem,
        jak część osób się najeżała pod wpływem moich słów. Często dochodziło do
        niezrozumienia właśnie z tego powodu.
        >

        Pozdrawiam swoich drogich oponentów a także tych, którzy się ze mną zgadzają,
        oraz Ciebie droga czarodziejko za mądre wg mnie słowa.
        Otryt

        • czarodziejka Re: Dziękuję Tobie , czarodziejko :-))) 16.04.02, 17:04
          Otryt napisał(a):
          > oraz Ciebie droga czarodziejko za mądre wg mnie słowa.

          zauwaz, ze ja niczego nie stwierdzilam, ja tylko zwrocilam na cos uwage,
          i tylko sformulowalam pytania ;o)

          dzieki za twe slowa Otrycie, to bylo mile ;o)
      • kwieto Re: -------------- PS do watku 16.04.02, 17:52
        Ma. Bardzo duze w jakichkolwiek powaznych rozmowach. Bo jesli powiesz komus -
        "to nie jest zrobione dobrze, bo..." masz szanse na pomost i porozmawianie na
        temat problemu. Jesli powiesz - "jestes glupi a to jest do niczego" - trudno tu
        o czymkolwiek rozmawiac, bo wlasciwie jak odpowiedziec? Tak samo mozesz
        powiedzec: "pana/i dzialania jako XXX pokazuja, ze jest pan/i nieprzygotowany/a
        do takiej funkcji" (i tu mozna dyskutowac) albo "jest pan/i nieudacznikiem,
        balwanem i kretynem" (i jak tu o czymkolwiek rozmawiac?)

        Mowiac dalej - slucham krytyki wyrazanej rzeczowo, mowiacej o konkretach - i
        taka staram sie uprawiac. Nie znosze krytyki nie opartej o zadne argumenty,
        odwolujacych sie np. do czyjegos pochodzenia, przeszlosci, wyksztalcenia ("ty
        wiesniaku co nie skonczyl podstawowki i pracowal w stajni") - bo taka "krytyka"
        jest po prostu obrzucaniem kogos blotem, albo w najlepszym razie: zarzutami bez
        zadnego pokrycia...
    • roseanne Re: krytyka - jak sobie z nia radzic? 16.04.02, 16:08
      zacznijmy od tego - nie lubie krytyki, psuje mi humor na caly dzien.
      Wina to ewidentnie moja, bo wszystko biore sobie do serca i odbieram jako
      napasc na mnie.
      Niezaleznie, co jest krytykowane.
      bronie sie i tlumacze, choc nie zawsze jest po co .
      A jak bardzo mnie to wkurza, gdy jestem jeszcze tego pozbawiona - gdy nikt nie
      chce mojego tlumaczenia wysluchac.

      buuuuu, wstreciuch ze mnie okropeczny, ale wiem, ze i tak ktos mnie lubi :o)
      pozdrowka i wracam do moich kwiatuszkow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka