posepna_dama
01.10.04, 15:05
kto nie lubi, niech nie czyta, ostrzegam
ja tez nie lubie, ale musze napisac, bo mnie dreczy
zawsze wiedzialam, ze bede kochac raz
ze jak pokocham to na amen
i trzymalam caly arsenal uczuc dla tej jednej osoby
w zasadzie bez zasady
raczej z przekonania
i smieszyly mnie te wszystkie licealne wyscigi po chlopaka/dziewczyne
bo tak wszyscy robia, bo tak trzeba
(zauwazyliscie, ze te "pary" nawet nie maja o czym rozmawiac?...)
i sie pojawil
i sie zakochalam
i kocham
a jego nie ma
wczesniej byla ona, ktora pokochal taka miloscia, jaka ja kocham jego
jedyna...
i wiem ze nigdy nie bedzie mnie kochal jak ja jego, bo ja nigdy nie moglabym
pokochac innej osoby
ta "ona" szczesliwie wyszla za maz
a on pewnie zawsze bedzie patrzyl w jej strone
powiedzial, ze nie moze, ze go polamalo
za ma "uszkodzone" wyzsze uczucia
ale to on wszystko zaczal
i co teraz ze mna bedzie?
usycham
ot co
takie zycie na niby
podnosilam sie pol roku
jakos nawet nie potrafimy rozmawiac
bez niego mi zle, z nim jeszcze gorzej
ja wiem, on by chcial, zebysmy sie przyjaznili
to dla niego bardzo wygodne
ale ja nie potrafie
bo to boli kochac wiedzac, ze to bedzie zawsze trafiac w proznie
ze zawsze bede ta druga
w najlepszym wypadku jedyna,
ale jedyna, z ktora bedzie sie czul bezpiecznie
p.s. nawet nie zadal sobie trudu, zeby mnie poznac
blee