chmurka813
08.01.05, 15:05
Czesc dziewczyny!!
Juz dawno nie pisalam, nawet nie wiem, czy mnie pamietacie jeszcze...
Milczalam, bo wstydzilam sie przyznac, ze ze mna jest coraz gorzej...
Juz nie daje rady, placze calymi dniami, odcielam sie od ludzi, wstydze sie
gdziekolwiek wychodzic, bo mam wrazenie,ze wszystcy tylko patrza ile
przytylam... Juz nie wspomne jak czuje sie upokorzona, kiedy mam napad przy
rodzinie... Kiedys przynajmniej potrafilam sie kontrolowac przy nich, a
teraz... Czasami mam wrazenie, ze zachowuje sie jak narkoman... Jedzenie
rzadzi moim zyciem... Na nic nie mam ochoty, czasami to chcialabym zasnac...
zeby nic nie czuc, nie myslec...
Juz wszyscy wiedza w domu o moich napadach, ojciec patrzy z politowaniem (dla
niego zawsze wazny byl wyglad, czasem wydaje mi sie, ze sie mnie wstydzi, bo
jestem taka gruba)... Brat probuje mi pomoc, wiecie do czego doszlo... on
chowa przede mna slodycze,zeby mnie nie kusily, a mama... czasem wydaje mi
sie, ze ona jedna mnie rozumie, ale niekiedy wypowie takie slowa (wiem ze
pewnie nieswiadomie), ze czuje sie jak kompletne dno, jej sie wydaje ze moje
problemy z jedzeniem to kwestia silnej woli, ze jestem lakoma, dlatego tyle
jem. Dzis np powiedziala, ze przesadzam, ze nie jestem gruba, mam tylko lekka
nadwage (te slowa wciaz mi hucza w glowie). Ona chciala mnie pocieszyc, ale
skutek byl inny... Boze przy niej czuje sie jak monstrum, ona taka
chudziutka, a ja... Ach przepraszam, ze tak narzekam, ale musialam to z
siebie wyrzucic.
Pozdrawiam Was wszystkie!!