Dodaj do ulubionych

JAK STARE WINO

13.07.02, 11:26
"Na dobrym winie nie ma etykietki."
- przyslowie francuskie



Zdziwilam sie wielce, gdy na przyjeciu w eleganckim,
francuskim, z arystokratycznymi tradycjami domu podano do
wystawnej kolacji wino w karafkach, a nie, jak sie
spodziewalam, w oryginalnych, omszalych butelkach. Na butelce
jest etykietka: nazwa winnicy, rocznik, skladniki. Wszystko
wyszczegolnione - jakby wizytowka trunku. Walory wybite tlustym
drukiem, krzyczace kolory, przekonywujace ryciny - grafika
tiptop. Juz przed degustacja wiemy, co bedziemy pili. Jest
etykietka, wszystko jasne.

Dobre wino nie potrzebuje etykietki, wlasnie wtedy
przypomniano mi to stare francuskie przyslowie. Napelniony
winem kielich przyciaga bukietem aromatu, intryguje
niepowtarzalnoscia koloru, kusi i zapowiada rozkosz
podniebienia, obiecujac moc niespotykana, prawdziwa. Wystarczy
wino powachac, przyjrzec mu sie pod swiatlo, skosztowac
delikatnie malymi lyczkami, by uznac jego niezaprzeczalna
doskonalosc. Dobre wino mowi samo za siebie.

Wino jest gadatliwe i po wielu latach wreszcie wyzwolone,
szuka w nas sluchacza, kompana. Opowiada nam swa historie,
historie barwna i dluga. Wspomina lazur nieba, prazenie
radosnego slonca, dziki zapach drewnianej beczki i przytulny
polmrok piwnicy. Dla prawdziwego konesera smak i aromat trunku
to cos wiecej niz zmyslowe wrazenia. To wzajemne poznanie sie,
zasluchanie sie w opowiadana historie, zaduma i zblizenie.

Ludzie unikaja wzajemnego poznawania sie, nie lubia
zbytnich zblizen. Jeden drugiego ocenia z marszu i na oko. Nic
wiec dziwnego, ze wciaz potrzebne sa ludziom etykietki.
Przyklejane sa one gorliwie na prawo i lewo, jak leci. Nie
wazne co w srodku, nie wazne dlaczego, kogo obchodzi czyjas tam
historia. Papiurek, stempelek, szufladka, rowny rzadek. Skad to
sie wzielo, co nam to przypomina?

Przeciez to nasz niedawno pogrzebany, nieodzalowany system
krysztalowej prawosci i obowiazujacej jednomyslnosci wprost
uwielbial naklejac swym kukielkom gotowe i sztywne etykietki.
Etykietki czolobitne, znaczace, wartosciujace: panie docencie,
panie naczelniku, panie prezesie, panie profesorze, panie
sekretarzu i jeszcze pani magister farmaceutce, pamietacie?

Funkcja czy tytul - wypunktowane, zaznaczone, wybite. Jak
wizytowka albo afisz. I znow nie wazne, co pod spodem, jaki
wlasciwie czlowiek za wymienionym tytulem sie kryje, co soba
reprezentuje, czy jest cokolwiek wart? Czy przyszpilona
etykietka moze gwarantowac prawdziwosc i jakosc? Czy sztywny
schemat, pospieszne uogolnienie i gra pozorow moga zastapic
bogactwo ludzkiego zrozumienia i doglebnego poznania? Zupelnie
inaczej niz z tym dobrym winem. Stare, mocne wino, a takie
cierpkie skojarzenia. Czyz nie prawde mowi aforyzm: "Mysl
ludzka jest jak mucha, siada na wszystkim"? Wypijmy wiec za
swiat bez etykietek... a moze tez i za skojarzenia?;-)




Magdalena Nawrocka
www.geocities.com/magdanawrocka

Obserwuj wątek
    • vicca Re: JAK STARE WINO 13.07.02, 12:08
      Świat bez etykietek - ach jakze by był piękny!
      Niestety, tak jak większość marzeń - nierealny.
      I winni temu są sami ludzie poszukujący "uniwersalistycznego wzoru" - świata,
      wszechświata, materii czy drugiego człowieka.
      Tym bardziej, iż taki świat "etykietek" istniał od zawsze - nie tylko w
      poprzednim systemie - wystarczy sięgnąć do Bibli "lud wybrany" czy do sutr Koranu
      dzięki którym od wieków trwa "dżihad". A kultura starożytnej Grecji czy podboje
      Rzymu - "divide et impera!"? A obecne "wojny o satysfakcję" - przykładem
      jest "inwazja" Maroka na skalistą wysepkę połozoną na wodach terytorialnych tego
      państwa a do której pretensje rości sobie Hiszpania? Dodam, że wysepka ma coś ok
      5 km kwadratowych wielkości, jest skalista i niezamieszkana.
      Wszystko to wynika z "etykietek" - zarówno marzenia "o lepszym świacie" jak i
      opowieści o "zgniłym, imperialistycznym Zachodzie".
      Czy wyzwolenie się z takiego schematu jest możliwe - nie sądzę.
      Nawet oceniając wino porównujemy je do innego a "markowe" i "renomowane" smakuje
      nam lepiej.

      Pzdr Vicca
      • kasia-s Re: JAK STARE WINO 13.07.02, 12:44
        vicca napisała:

        > Nawet oceniając wino porównujemy je do innego a "markowe" i "renomowane" smakuj
        > e nam lepiej.

        jeżeli jest dobre, to czemu miałoby smakować nam gorzej, jeżeli nie jest dobre,
        to wtedy nie smakuje nam lepiej (a w każdym razie mnie nie smakuje)
    • Gość: Ola Re: Serdecznie gratuluje i pozdrawiam.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.02, 23:38
      Pieknie piszesz. Napewno przeczytam twoje ksiazki. Gratuluje serdecznie.
    • _blondynka Re: JAK STARE WINO 14.07.02, 00:00
      nie znam się niestety na winach
      ale twój post - w tym zgiełku forumowym - zabrzmiał jak skrzypce
      na Marszałkowskiej po 16!
      aż przystanęłam...
      za co dziękuję
      czuję to tak: dobre wino jest dobrym winem bez względu na opakowanie
      milej jest (chyba - nie znam się na winach) tak wspaniały trunek nalewać z
      pięknej karafki i pić ze stosownego kieliszka niż z musztardówki
      ale parę razy w życiu zdarzyło mi się
      poznać smak wspaniałego, najcudowniejszego trunku
      tam, gdzie się go naprawdę trudno było spodziewać (np. stróż na budowie
      opiekujący się zupełnie bezinteresownie niepełnosprawnym dzieciakiem, którego
      wszyscy odrzucili)

      i taka uczta ładowała mi akumulatory na wiele półek otykietowanych pięknie
      zwykłych "jaboli"
      pzdr
      blondynka



      • Gość: Renka Re: JAK STARE WINO IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 14.07.02, 01:28
        Piekny post.Gratuluje.I chetnie wychylam toast za autorke.
        Przyznam sie, ze rzadko pije wino, tylko Martini, ktore zreszta nie jest
        francuskie :))
    • debe Re: JAK STARE WINO 14.07.02, 20:42
      Z przyjemnoscia wychylam toast za autorke.
      I za swiat bez etykietek.
      Nierealny? Niestety, bo przeciez z etykietka i wygodniej i latwiej..
      ....ale nie niespotykany

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka