Dodaj do ulubionych

Ja pierdziele....

14.02.06, 21:36
...opada mi szczeka z kazdym dniem i godzina tu spedzona.
Jak czytam te wpisy i komentarze.
Ad rem.
Jak niektorzy juz zauwazyli, jestem tu nowy (watek "co sie dzieje"). O tym,
ze mam nerwice a nie jakies inne chorobsko, doszlo do mnie dopiero niedawno
(a objawy sematyczne mam od kilku miesiecy).
Poczytalem troche w internecie, pogadalem z lekarzami, poczytalem forum.
Zastanowilem sie nad soba, poszukalem przyczyn nerwicy a potem zastanowilem
sie nad sposobami wyjscia z tego.
Mniej pije, pale, wysypiam sie, jadam, na ostro wzialem sie za robote,
wkrotce wracam na siilownie i dzien bede zaczynal od roweru. Nerwow nie
zmniejsze, stres bedzie mnie scigal, odpowiedzialnosc tez a klopoty beda sie
ciagnac dalej. Ale jednak zrobilem COS dla siebie, nie tabletki... i od razu
lepiej.
Ataki sie nie powtarzaja, apetyt na zycie wrocil.
Psychotropy i inne antydepresanty mam. W szufladzie.
Bo one likwiduja SKUTEK a nie przyczyne choroby.
A nerwica to nie przeciety paluszek czy czyrak na dupie. To taka choroba jak
wrzod na zoladku czy zawal - trzeba sie zastanowic DLACZEGO do tego doszlo i
zmienic tryb zycia, diete, ograniczyc to i tamto, zwiekszyc inne rzeczy - np.
ruch. Pigulki moga tylko zmniejszyc uciazliwosc objawow, ale nie zlikwiduja
SKUTKOW.
To samo z nerwica.
Ludzie, cale zycie zamierzacie chodzic polprzytomni, nacpani psychotropami?
Do smierci chcecie wegetowac a nie zyc? Nie szkoda wam slonca, spiewu ptakow,
usmiechow dzieci, widoku katedry Notre Dame, zgrabnych nastolatek, zartow z
przyjaciolmi, kariery, wychowania wlasnych dzieci, zadbania o ogrodek, by
wlecie zjesc w nim boso sniadanie na trawie? Po co Bog stworzyl wschody
slonca, gory, jeziora i wzburzone morze? Zebyscie patzryli na to
polprzytomnymi od narkotykow galami albo bali sie wyjsc z domu i patrzyli na
wszystko przez szybke telewisora wsluchujac sie w najmniejszy szmer wlasnego
serca czy oczekujac na nastepny atak paniki? Zamiast przygotowywac
romantyczna kolaceje przy swiecach dla ukochanej osoby wyciskac jak pryszcza
nastepna pigulke asentry czy seroxatu, lub zamias pograc z dziecmi w pilke
hiperwentylowac swoje pluca???
To jest CEL???

I jeszcze jedno.
Nerwica to nie choroba psychiczna.
Wiec zwroccie uwage na jedna rzecz - dlaczego tak malo sie mowi o nerwicach
na malych, rolniczych wsiach, dlaczego sto, dwiescie piecset lat temu mowilo
sie o "slabych nerwach" tylko na panskich dworach a nie w chlopskim czy
mieszczanskim obejsciu?
Odpowiedz jest jedna:
Bo Ci ludzie zapierniczali i NIE MIELI CZASU na przejmowanie sie swoim stanem
zdrowia, rozczulanie sie nad soba.
Fajne, nie????
:))))))))))


A teraz czekam na gromy na swoja glowe :)))))))))
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: Ja pierdziele.... 14.02.06, 21:50
      Widzisz Borysku, ja od 8 lat nie jem mięsa, codziennie rano biegam, prowadzę
      regularny tryb życia... a cyklotymia ma się dobrze. Pewnie lubi taki tryb życia.
      A leki jem dla przyjemności, co? Zwłaszcza te, po których się tyje. Bo tak już
      mam, że lubię chodzić przyćpana. A o moją karierę się nie martw, dzięki Bogu i
      zapewne lekom rozwija się pomyślnie. Za troskę i oświecenie również dziękuję.
      • 10_sekund Re: Ja pierdziele....le 14.02.06, 21:55
        chyba jednak żle podszedłem do tematu ,jak czujesz potzrebę chodzenia na siłownie
        i kontaktu z przyrodą fajnego towarzystwa szczęśliwej młodosci
        -zajrzyj tu czasem
        poznasz życie /od strony ciemności/
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:45
        miriam11 napisała:

        > Widzisz Borysku, ja od 8 lat nie jem mięsa

        Moze zacznij na nowo? Moze to nieodpowiednia dieta powoduje Twoja zmiennosc nastrojow? Twoj
        organizm jest przystosowany do padlinki...

        To nie szyderstwo, to pytanie.



    • anjakarenina Re: Ja pierdziele.... 14.02.06, 22:08
      ręce opadają, toż to gorzej niż ktoś, kto nigdy chory nie był. gorzej, bo ten
      już trochę był i się mądrzy, że łatwo się zdrowieje. nawet czyrak na dupie
      jednym się goi szybciej, a drugim wolniej.
      • 10_sekund Re: Ja pierdziele....le 14.02.06, 22:14
        a wy czemu odrazu za skalpele lekarki mlode
        idżdżie podziwiać [ jak ieknie i rwno łózka stoja obokdrugiego jak leki na tacce
        - i do zobaczenia za 10 lat -jak będą następne odwiedziny
        i list....z domu, niepotrzebny- bo to dom publicznej poMOcy
        • 10_sekund Re: Ja udziele le....il swojego zdania 14.02.06, 22:46
          jak tata oddawał do szpitala swojego,
          kuzyna... i
          w dep.. ł , dostał agresji,
          i zamiast apatię astenię
          wyleczyli
          /stosując samą chemię/
          której nie było /dawniej, a teraz juz jest/
          i czuje się jak p
          nowo narodzony
          -jakby na glowe wsadzili mi k
          wieniec ,jeden na drugi /ze cztery k
          jak odnowiony
          /a wszystko przez gupie nieporozumienie/
          że zwyczjną glupotę
          zmienili aż na s w
          zdrówko /trzezwo mowie/

          odcięli /ucieli cierpienie/ skrócili
          i
          uzdrowili

          tak z kazdym będzie, jak się zachwyci
          że tak superleczą, i zdrowieje wielu
          że w szpitalu jest pieknie, dziwnie ,jak wb
          ty MOczym myslałem
          że po leczeniu /może i będąc ?/
          zostalem jeszcze więkrzym p...rzeciwnikiem
          wtrącanie sie zdrowych wrogów fora
          że nibysmy my zdrowi
          a mamy tylko czasem złego dok uczliwego kaca /zomora !!/

          chociaż ja nie przeczę
          że i ostrą deprechę
          na silowni, basenie wy. trenuje
          kolega brat córka siostra cała rodzina
          że kiedys potraktuje depresje i ciebie pacjencie
          jak zwyczjnego chu łopa sk /tak medycyna -/zachwycony a z drugiej strooty
          świędy och święty smutas święty oswiecić rzucić się na proochy
          ble bleeeee eee brellllll ngrrrrr aaaa ...a

          /życzę zdrówka
          -płyną łzy



      • suchyxxx Re: Ja pierdziele.... 14.02.06, 22:15
        Taaak-chodzimy naćpani na psychotropach-większej bzdury nie słyszałem.Kolejny
        idiota który uważa że na psychotropach jest się naćpanym...Jak się bierze za
        dużo to tak ale jak się bierze normalne dawki jak lekarz kazał to nie jest się
        naćpanym.Sorry ale po mnie nikt nie zauważył że przez 2 lata + vat brałem
        psychotropy i dopiero niektórym moim znajomym powiedziałem niedawno że biorę.Oni
        są zdziwieni bo nie podejrzewali mnie o branie czegokolwiek bo się zachowywałem
        normalnie jak każdy inny-czyli idioto nie byłem naćpany choć brałem różne leki
        przez te 2 lata + vat.Nie uważasz że jakbym byl naćpany po lekach to by wszyscy
        zauważyli?A nie zauważył nikt i byli ździwieni jak im powiedziałem że tyle
        miesięcy biorę psychotropy.Więc nie gadaj bzdur że po nich się chodzi jak
        naćpanym...Druga sprawa to dzięki prochom zrozumiałem wiele rzeczy których nie
        zrozumiał bym bez brania.P.S. pompki i siłka nic niem dały w moim przypadku więc
        nie pisz że to złoty środek bo dupa.
        • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:53
          Hmmmm zastanawiam sie, jak ktos o tak prostym, zwyklym, niemal razowym charakterze mogl zapasc
          na nerwice.
          Przeciez Twoje zycie jest tak proste: od razu umiesz ocenic prawidlowo ludzi (mnie od razu nazwales
          idiota), prowadzisz auto mimo ostrzegajacego trojkacika na psychotropkach, wystarczy Ci raz
          sprobowac sportu, zeby stwierdzic ze sa do dupy...
          Kurde jestes szybszy niz Chuc Norris!!!!!!!!

          Na dodatek umiesz sie wspaniale sie kryc z braniem psychotropkow.
          To bijesz nawet Hansa Klossa i Sztylica razem wzietych!!!!!!!

          Jestem pelen podziwu.


          Teraz cytacik:
          > Więc nie gadaj bzdur że po nich się chodzi jak
          > naćpanym...Druga sprawa to dzięki prochom zrozumiałem wiele rzeczy których nie
          > zrozumiał bym bez brania

          Bez komentarza :))))))))))))))))))
          To wyjasnia wszystko :)))))))))

          Ja tez, jak kiedys sprobowalem haszu, od razu zrozumialem wiele rzeczy :))))))))))))))))))))
    • zlecen Re: Ja pierdziele.... 14.02.06, 23:13
      O tym,
      > ze mam nerwice a nie jakies inne chorobsko, doszlo do mnie dopiero niedawno
      > (a objawy sematyczne mam od kilku miesiecy).

      zwłaszcza w oczy rzucają się objawy semantyczne jak wyżej zauważyła lucyna_n

      ----------------------

      > A nerwica to nie przeciety paluszek czy czyrak na dupie. To taka choroba jak
      > wrzod na zoladku czy zawal

      > Nerwica to nie choroba psychiczna.

      to jest chorobą, czy nie jest, a jeśli jest to chorobą organów wewnętrznych?

      ------------------------------

      > Wiec zwroccie uwage na jedna rzecz - dlaczego tak malo sie mowi o nerwicach
      > na malych, rolniczych wsiach, dlaczego sto, dwiescie piecset lat temu mowilo
      > sie o "slabych nerwach" tylko na panskich dworach a nie w chlopskim czy
      > mieszczanskim obejsciu?
      > Odpowiedz jest jedna:
      > Bo Ci ludzie zapierniczali i NIE MIELI CZASU na przejmowanie sie swoim stanem
      > zdrowia, rozczulanie sie nad soba.
      > Fajne, nie????

      poznałem na terapii faceta ktory zapieprzał od 10 roku życia na wsi, wstawał o 4
      rano pracował, pozniej szedl do szkoly i po szkole pracowal a pozniej sie uczyl.
      nie znam nikogo kto tyle pracował i facet miał bardzo ciężką postac nerwicy.
    • mskaiq Re: Ja pierdziele.... 14.02.06, 23:54
      Bardzo czesto leki to jedyna nadzieja, jedyny sposob aby moc znosic depresje,
      aby przetrwac dzien ktory jest koszmarem, przetrwac atak depresji czy
      nerwicy.Wiele osob dzieki lekom potrafi przetrwac atak i radzic sobie z zyciem,
      walczy o siebie.
      Cwiczenia fizyczne i dobra dieta sa bardzo wazne ale nie likwiduja one ani
      depresji ani nerwicy. Nie mniej dobra dieta i cwiczenia pozwalaja przetrwac
      atak, jestesmy silniejsi, latwiej kierowac sie zdrowym rozsadkiem a nie
      uczuciami. To uczucia przekreslaja dzien, jesli nasz rozsadek nie broni sie
      przed nimi wtedy dominuja, potrafia nas zlamac.
      To prawda ze depresja ma swoje przyczyny, wedlug mnie sa zwiazane ze sposobem
      naszego myslenia, ze sposobem podejscia do zycia.
      Mysle ze akceptujemy wiele wartosci negatywnych, jako wartosci pozytywne.
      Krytyka ludzi, zal nad soba, smutek, nienawisc, brak wybaczenia sobie i innym
      sa rozawazane jako wartosci pozytywne a napewno jako zachowanie akceptowalne.
      Unikaj ocen Borysie, sa zawsze przeciwko Tobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
        • insignificant Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 10:16
          piękny post boris,popieram Cie w na calej linii,ale wiesz depresantom którzy
          przez lata tkwili w swojej chorobie trudno jest cos zmienic,zacząc
          działać..mozna wręcz rzec,ze przez ten czas przyzwyczajili się do takiego stanu
          rzeczy.trudno zmienic pewne nawyki ktore powstawały przed długie lata.jednakże
          do odważnych świat należy.sam mam trudnosci by się zmnienić,wiem ,ze jesli sam
          nie zechcę tego..wprowadzenia pewnych zmian,bycia bardziej otwartym to nic samo
          nie przyjdzie.gratuluje Ci tych zmian na lepsze ,ze znalazles przyczyny swojej
          nerwicy zyczę powodzenia.
          ps.a co do tej depresji lucyno to mysle,ze to się łączy..objawy nerwicowe rownie
          dobrze mogą występować z depresja.moze akurat u borisa było tak,ze podleczyl sie
          i nastapila zmiana.
          pozdrawiam
          • lucyna_n Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 10:25
            wiesz, jak sobie wyobrażasz że ja od 10 lat siedzę na kanapie z zalożonymi rękami to się bardzo mylisz.
            Twoja opinia wydaje mi sie tym bardziej krzywdząca, że wydawalo mi się że rozumiesz.
            A teraz idę paść na twarz i zalać się łzami żalu nad samą sobą
            ciao
            i więcej nie będę nikogo wspierać, mam to gdzieś.
            • betka-b Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 11:23
              No wlanie ..ja pierdziele !O ile nie byla to prowokacja to:

              Boris to prawdziwe cudowne uzdrowienie w jakis tydzien-brawo!- bo jeszcze
              tydzien temu byles ....no wlasnie poczytaj ....Mysle ,ze to po czesci zasluga
              tego forum skoro jak pisales godzina po godzinie ,po dniu spedzonym na forum
              (jakos tak to brzmialo)doszedles do takich wnioskow.Wiec przydaloby sie
              podziekowac a nie opieprzac.Ameryki nie odkryles co do znalezienia i usuniecia
              przyczyn nerwicy -wiemy ale milo ,ze przypomniales.Co do brania sie ostro za
              barki z nerwica to tez racja -nie raz o tym piszemy i wielu sie udaje -czego i
              Tobie zycze.
              Polprzytomni i nacpani od neuroleptykow-to bylo dobre- komentarz zbedny skoro
              nie znasz sie na sprawie.
              Ludzie na wsiach cierpia rowniez na nerwice tylko maja utrudniony dostep do
              specjalistow no i presja otoczenia- na lekarza psychiatre reakcje typu -debil -
              omijac z daleka!Zawsze tak bylo przed wiekami chlopi z chorobami nerwicowymi
              byli uznawani za psychicznie chorych ,byli izolowani,nikt ich nie probowal
              leczyc.Tylko na panskich dworach byla to choroba normalnie traktowana -stad
              miano "panskiej choroby"
              I na koniec -chyba nie doswiadczyles tak naprawde co to jest nerwica (masz
              jakas lagodna forme)nie obrazalbys ludzi gdybys przez to przeszedl.
              Zycze Ci powodzenia w walce a czy metoda bedzie dobra i skuteczna przekonasz
              sie po jakims czasie bo po paru dniach to za malo.I mam wrazenie ,ze gdyby
              okazalo sie ze nie jest tak rozowo(oczywiscie nie zycze)to nie podzielisz sie
              ta wiadomoscia z nami-prawdziwy twardziel nie peka!
              Trzymaj sie !
              • boris_kr Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 13:22
                betka-b napisała:

                > No wlanie ..ja pierdziele !O ile nie byla to prowokacja to:
                No wlasnie, PO CO mialbym wprowadzac prowokacje? Sa co prawda tacy, co szydza ze wszystkiego. Ja
                nie. A na pewno nie z nerwicy. Kiedys z niej szydzilem, bo nie rozumialem. Teraz rozumiem, bo ja
                mam.


                >
                > Boris to prawdziwe cudowne uzdrowienie w jakis tydzien-brawo!- bo jeszcze
                > tydzien temu byles ....no wlasnie poczytaj ....Mysle ,ze to po czesci zasluga
                > tego forum skoro jak pisales godzina po godzinie ,po dniu spedzonym na forum
                > (jakos tak to brzmialo)doszedles do takich wnioskow.Wiec przydaloby sie
                > podziekowac a nie opieprzac.
                Jezu, juz Cie okropasnie polubilem, bo nie walsz po glowie na slepo, tak a`priori a tu nagle taki zarzut.
                Ja niikogo ie opieprzam!!!! Ja tylko zwracam uwage na pewne sprawy!!!!
                Ale masz jedna racje:
                DZIEKUJE wszystkim za zrozumienie mojej choroby. Bardzo mi pomogliscie. To dzieki Wam robie
                wszystko, by moja nerwica nie posunela sie dlaej. Dziekuje!!!


                Ameryki nie odkryles co do znalezienia i usuniecia
                >
                > przyczyn nerwicy -wiemy ale milo ,ze przypomniales.Co do brania sie ostro za
                > barki z nerwica to tez racja -nie raz o tym piszemy i wielu sie udaje -czego i
                > Tobie zycze.
                No wlasnie - malo na forum o braniu sie za bary z chorobskiem.
                Za to strasznie duzo UZALANIA sie nad soba . Za duzo, niestety.

                > Polprzytomni i nacpani od neuroleptykow-to bylo dobre- komentarz zbedny skoro
                > nie znasz sie na sprawie.
                Ja psychotropy zazywalem niewiele razy. fakt. Ale obcowalem z ludzmi po psychotropkach.
                Ten lek jest jak przykrotka koldra. Jak przykryjesz sie pod szyje, zmarzna Ci nogi.
                To nie jest bezpieczny lek. Widzialem, co moze zrobic z czlowieka :(((((((((((
                ale to temat nie na forum


                > Ludzie na wsiach cierpia rowniez na nerwice tylko maja utrudniony dostep do
                > specjalistow no i presja otoczenia- na lekarza psychiatre reakcje typu -debil -
                > omijac z daleka!Zawsze tak bylo przed wiekami chlopi z chorobami nerwicowymi
                > byli uznawani za psychicznie chorych ,byli izolowani,nikt ich nie probowal
                > leczyc.Tylko na panskich dworach byla to choroba normalnie traktowana -stad
                > miano "panskiej choroby"
                Wiesz? Chcac nie chcac potwierdzilas moja opinie :)))))))

                > I na koniec -chyba nie doswiadczyles tak naprawde co to jest nerwica (masz
                > jakas lagodna forme)nie obrazalbys ludzi gdybys przez to przeszedl.
                A moze NIE POZWOLILEM sie jej po prostu rozwinac?
                Przysiegam - WIEM co to nerwica - przebywalem wsrod takich osob, dwie z nerwicy wyciagnalem. Gdy
                sam zaczalem w nia wpadac, zrobilem wszystko, by do tego nie dopuscic. By nie stac sie PRAWDZIWYM
                (skoro sklasyfikowaliscie mnie jako polnerwicowca) nerwicowcem.
                A zareczam, ze mariaz moich problemow i obowiazkow wiekszosc prawdziwych nrwicowcow by powalil,
                niezaleznie od ilosci zjedzonych antydepresantow. Ale moze wlasnie brak czasu na myslenie o sobie
                tylko koniecznosc zajmowania sie innymi rzeczami przez 36 godzin na dobe nie pozwolilo na dalszy
                rozwoj choroby????


                > Zycze Ci powodzenia w walce a czy metoda bedzie dobra i skuteczna przekonasz
                > sie po jakims czasie bo po paru dniach to za malo.I mam wrazenie ,ze gdyby
                > okazalo sie ze nie jest tak rozowo(oczywiscie nie zycze)to nie podzielisz sie
                > ta wiadomoscia z nami-prawdziwy twardziel nie peka!\
                > Trzymaj sie !
                \
                Dziekuje :))))))
                Tak - zostane tu, bede opiwiadal o moim stanie nerwicy :)
                • miriam11 Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 13:31
                  boris_kr napisał:

                  > No wlasnie - malo na forum o braniu sie za bary z chorobskiem.
                  > Za to strasznie duzo UZALANIA sie nad soba . Za duzo, niestety.

                  To forum jest właśnie po to (między innymi), żeby jak jest komuś źle, to miał
                  sięgdzie pożalić. Bo tu spotka ludzi, którzy go zrozumieją, o co w najbliższym
                  otoczeniu nie zawsze jest łatwo. Więc nie miej do nas pretensji, że to robimy.
                  Jak Cię to wkurza, to po prostu nas nie czytaj i tyle.
          • insignificant Re: mówimy o chorobie 15.02.06, 11:21
            lucynko rozumiem Cie przeciez,chyba wiem co przezywalem kiedy mialem depresje
            ale teraz trochę inaczej jest niz kiedys,a poza tym ta bezsilnosc jakas jeszcze
            we mnie jest.To nie jest tak,ze osoby ktore nie maja depresji itd nie maja
            problemow one zawsze będą istniały.Sztuką natomiast jest radzić sobie z nimi i
            wychodzić im na przeciw.Jeśli walczysz i wtej chwili twierdzisz,ze czujesz sie
            zle to ja to rozumiem.Rób wszystko zeby z tego wyjsc,bierz leki,stosuj inne
            mozliwosci.Kazdy ma swoje zycie i w dużej mierze od niego zalezy co z nim
            zrobi.Nawet gdy nie ma depresji to pewne slabosci w czlowieku zostaja,zresztą
            zawsze w nim będą,chodzi o to zeby w miare prowadzic zdrowy tryb zycia ale to
            wszystko kwestia wyboru.Musicie wiedzieć,ze u kazdego depresja moze miec inne
            podloże,pisząc o sobie tak samo jak Boris pisze indywidualnie szukajac sam
            przyczyn owego stanu.Kazdy z nas jest inni sami pomyslcie co moglibyscie zmienic
            ,co wam przeszkadza.
            pozdrawiam
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:59
        mskaiq napisał:

        > Bardzo czesto leki to jedyna nadzieja, jedyny sposob aby moc znosic depresje,
        > aby przetrwac dzien ktory jest koszmarem, przetrwac atak depresji czy
        > nerwicy.Wiele osob dzieki lekom potrafi przetrwac atak i radzic sobie z zyciem,
        >
        > walczy o siebie.
        Poczatek dobry i zgadzam sie z Toba. Jak cie rozboli zab, tez bierzesz tablete przeciwbolowa.
        Koniec mi sie juz nie podoba (radzic sobie z zyciem) - potem powinno sie isc do dentysty i naprawic
        zeba. Ale niektorzy wola lykac srodki przeciwbolowe


        > Cwiczenia fizyczne i dobra dieta sa bardzo wazne ale nie likwiduja one ani
        > depresji ani nerwicy. Nie mniej dobra dieta i cwiczenia pozwalaja przetrwac
        > atak, jestesmy silniejsi, latwiej kierowac sie zdrowym rozsadkiem a nie
        > uczuciami. To uczucia przekreslaja dzien, jesli nasz rozsadek nie broni sie
        > przed nimi wtedy dominuja, potrafia nas zlamac.
        A o czym ja pisalem???
        WPrzeciez ja sie obiema rekami podpisuje pod tym.
        Ja nie mowie, zeby dieta i cwiczeniami sie samowyleczyc. Mnie caly czas chodzi o to, zeby sie
        niezaleznie od leczenia samemu ZABRAC ZA SIEBIE!!!!!!


        > To prawda ze depresja ma swoje przyczyny, wedlug mnie sa zwiazane ze sposobem
        > naszego myslenia, ze sposobem podejscia do zycia.
        > Mysle ze akceptujemy wiele wartosci negatywnych, jako wartosci pozytywne.
        > Krytyka ludzi, zal nad soba, smutek, nienawisc, brak wybaczenia sobie i innym
        > sa rozawazane jako wartosci pozytywne a napewno jako zachowanie akceptowalne.
        Dokladnie.

        > Unikaj ocen Borysie, sa zawsze przeciwko Tobie.
        Oj, daleki jestem od oceniania.
        To mnie oceniono tutaj, bo ODWAZYLEM sie napisac: ludzie, nie zalamujcie sie, tylko SAMI tez troche
        powalczcie o siebie, a nie TYLKO piguly!!!!!

        > Serdeczne pozdrowienia.
        Ja tez serdecznie pozdrawiam :)))))
    • mamusia1999 Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 11:07
      strasznie bym chciala zebys mial racje !!!
      a mnie klopoty minely, "zapierdzielam" z dzieciakami od rana do wieczora,
      biegam trzy razy w tygodniu po 1,5h, spaceruje z dziecmi, jezdze na rowerze,
      staram sie o przyjemne akcenty w codziennym zyciu, uwielbiam saune,wybieram sie
      na narty w alpy...
      odstawilam paroksetyne bo mi bylo po prostu dobrze
      ale nerwica wrocila, walczylam 2 tygodnie.
      jednak wracam do paroksetyny. za pare miesiecy pewnie znowu sprobuje
      zazdroszcze ci bardzo, ze tobie higiena psychiczna wystarcza
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:10
        mamusia1999 napisała:

        > strasznie bym chciala zebys mial racje !!!
        Niestety, ten sposob MNIE pomogl, nie moge Ci gwarantowac ze pomoze i Tobie.
        Ale to, co napisalas swiadczy, ze nie odpuszczasz, jak inni forumowicze i przynajmniej STARASZ sie
        odstawic piguly.
        I wlasnie O TO CHODZI.
        Tak rzymaj :)))))
        Uda sie, zobaczysz :)))))))))))))))))
        Tylo zacznij wreszcie i TY w to wierzyc, prosze!!!!!!
    • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:08
      Boris a może Tobie nic nie było?? Jakis mały epizod spowodowany przeciażeniem
      organizmu??? Bardzo się ciesze ze takie zabiegi jak odpowiednia dieta,
      ograniczenia używek i zapowiadana aktywność fizyczna cudownie Cię uzdrowiły.
      Wiem co czujesz teraz jestes pełen energii, chęci do zycia, słuchasz ptaszków
      itd. ale chyba zostało Ci na tyle wrazliwości zeby uszanować osoby ktore biora
      leki. Twoje opinie o psychotropach są krzywdzace !!! Nie wszyscy potrafią ot
      tak pokonać chorobę. Nazywanie psychotropów narkotykami jest smieszne a hasło
      chodzicie naćpani obrażające. Zastanów się nad tym... Jeszcze raz gratuluje
      szybkiego powrotu do zdrowia. Zlokalizowanie źródła "nerwicy" w kilka dni
      swiadczy o tym że albo jestes genialny albo mało skomplikowany... Do grugiej
      opcji skłania mnie fakt ze na pytanie czy jestes z krakowa odpowiadasz "Si. Z
      samiuskiego ~Krakowa, nie jego sypialni"... Jakies kompleksy??
      • suchyxxx Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:12
        zlokalizowanie przyczyny nerwicy i códowne uzdrowienie w ciągu kilku dni
        świadczą o tym iż załoyciel tego postu nie miał nerwicy ani żadnych zaburzeń
        tylko chwilowy dołek jaki mają ludzie nie chorujący...i dlatego iż założyciel
        postu nie wie co to znaczy depresja czy nerwica to nie należy go słuchać tym
        bardziej że zapewne nie zna się na lekach.
        • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:21
          Wiesz Suchy załozyciel tego postu napisał ze juz miał dwa epizody nerwicowe
          jego opisy ataków paniki były typowe dla nerwicy lękowej.. Poza tym uwaza sie
          za osobe wykształconą i inteligentną więc powinien troche wazyc swoje opinie na
          temat farmakologii a tym samym osob które cos biorą.
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:07
        seroxinka napisała:

        > Boris a może Tobie nic nie było?? Jakis mały epizod spowodowany przeciażeniem
        > organizmu??? Bardzo się ciesze ze takie zabiegi jak odpowiednia dieta,
        > ograniczenia używek i zapowiadana aktywność fizyczna cudownie Cię uzdrowiły.
        > Wiem co czujesz teraz jestes pełen energii, chęci do zycia, słuchasz ptaszków
        > itd. ale chyba zostało Ci na tyle wrazliwości zeby uszanować osoby ktore biora
        > leki. Twoje opinie o psychotropach są krzywdzace !!! Nie wszyscy potrafią ot
        > tak pokonać chorobę. Nazywanie psychotropów narkotykami jest smieszne a hasło
        > chodzicie naćpani obrażające. Zastanów się nad tym... Jeszcze raz gratuluje
        > szybkiego powrotu do zdrowia. Zlokalizowanie źródła "nerwicy" w kilka dni
        > swiadczy o tym że albo jestes genialny albo mało skomplikowany...

        Tak szybka ocena swiadczy o niedokladnym zrozumieniu mojego postu.
        Ja naprawde nie znalazlem genialnego sposobu na nerwice, ja naprawde nie chce szydzic czy obrazac.
        Smutne, ze tylko niektorzy mnie zrozumieli, chociaz...
        ... tak duza dawka agresji u niektorych swiadczy ze wlasnie zrozumieli i DLATEGO sie na mnie
        wsciekaja.


        Do grugiej
        > opcji skłania mnie fakt ze na pytanie czy jestes z krakowa odpowiadasz "Si. Z
        > samiuskiego ~Krakowa, nie jego sypialni"... Jakies kompleksy??
        Nie mam kompleksow. Za stary i za madry juz na to jestem :))
        To mial byc TYLKO zart, ktory czesto powtarzam zloszczac znajomych ktorzy przyjechali z poza
        miasta, skonczyli tu studia, znalezli prace i wlasnie kupili mieszkanie gdzies na dalekich osiedlach. W
        zartach, zeby troche zburzyc i krakowskosc, dokuczam im stwierdzemiem, ze Krakow lezy w obrebie
        Plant, reszta to sypialnie.
        Tylko zart, pani psycholog. Troszke pani nadinterpretowala moje slowa. Czy moge juz wstac z kozetki?
        • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:39
          Ja wcale nie uwazam sie za psychologa...Piszac posta pt. Ja pierdziele sam
          wiedziałes ze reakcje beda rózne... Moze faktycznie to Twoje pisanie na forum
          jest dla Ciebie formą terapii i udowadniania samemu sobie że jestes zdrowy. Ale
          nie wszystcy sa w tak sytuacji jak Ty więc tylko proszę o szacunek a nie
          wytykanie słabości poprzez fakt że coś tam biorę. A co do Krakowa to w każdym
          żarcie jest troche prawdy :) Pozdrawiam i zycze zdrowia zarówno fizycznego jak
          i psychicznego.
          • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 16:31
            seroxinka napisała:

            > Ja wcale :) Pozdrawiam i zycze zdrowia zarówno fizycznego jak
            > i psychicznego.


            Uff, balem sie, ze przejdziesz na Ciemna Strone Mocy i strace jednego z nielicznych RZECZOWYCH (a
            nie emocjonalnych) interlokutorow :)))
            Dziekuje :)
            Pozdroffka i sciskam oba kciuki za Ciebie :)))))))))
            UDa sie :)
    • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 12:41
      No i doczekalem sie.

      Jezeli ktos w moim poscie doczytal sie TYLKO ataku, potepienia, szyderstwa itd, to...
      ... ma problem.

      Nie po to napisalem to, co napisalem.

      Zwroccie uwage, jak rozne sa wpisy.
      Jedni potepiaja mnie w czambul, inni zazdroszcza, inni - choc nie zawsze im sie udawalo, co sami
      przyznaja - przyznaja mi racje.

      Ja WCALE nie mowie, ze znalazlem cudowne lekarstwo na naerwice czy depresje.
      Gdyby tak byo, siedzialbym teraz w Austrii na nartach i przyjmowal SMS z potwierdzeniami kolejnych
      wplywow na szwajcarskim koncie, zasilanym z portfeli wszystkich nerwicowcow:))))) I byl bardzo,
      bardzo szczesliwym i spokojnym czlowiekiem :)))))))

      Nie, JAK ZWYKLE zamiast zastanowienia wygenerowalem AGRESJE (najczesciej).
      Nie o to chodzi.
      Napisalem, ze PRAWDOPODOBNIE mam lekka nerwice, szybko sie zorientowalem ze ja mam, znalazlem
      sposob na nia i jakos sobie - Bogu dzieki - radze.
      Ale niech Ci, ktorzy mnie najbardziej potepiaja uwierza, ze naprawde bylem na dnie. Ze zegnalem sie z
      zyciem (objawy somatyczne), ze wpadalem w panike i czulem zblizajacy sie atak na sam widok
      samochodu, kosciola, biura itd.
      NAPRAWDE bylo mi ciezko - tym bardziej, ze od wielu, wielu lat porowade zycie na 150 albo i wiecej
      procent. Na maxa.
      I nagle zamiast zyc, zaczalem ezgystowac.
      DOBRZE WIEM, co czuiscie.
      Znm to z autopsji.
      Tyle, ze mialem szczescie. Od razu zrobilem wszystko, co moglem sam zrobic, zeby sie temu
      przeciwstawic.
      I musze zaznacvzyc jedna wazna rzecz.
      NIENAWIDZE LEKARZY (1 - boje sie ich, 2 - nie mam dla nich zadnego szcunku 3- PRAWDZIWYCH
      lekarzy poznalem w zyciu moze trzech, a oznalem wielu, bo choc Bozia dala zdrowie, bliskim nie
      bardzo i od dziecka znam szpitalno-chorobowy zapach, znam tez zapach smierci, choc osoba zyje
      jeszcze)
      Nienawidze "pigulek". Wole usuwac PRZYCZYNE nie skutki.
      Jak mialem problemy zoladkowe, zamiast chemii wybralem dluzsza, ale skuteczniejsza terapie ziolowa i
      diete, a jak rozsypal mi sie kregoslup, po pierwszej (zniechecajacej wizycie u lekarza + przeswietlenia
      itd) olalem konowalow i poszedlem do... kregarza. Slepy, pijany, stary, brudny i... skuteczny.
      Owszem - sa sytuacje ze musialem korzystac z lekkarza. Ale z grypka juz do niego nie pojde (chyba ze
      mi zalezy na L4) i antybiotykow nie wezme tylko walne aspiryne i cherbate z sokiem malinowym.
      Jak mialem 19 lat bralem antybiotyki ostatni raz - w jednym 'sezonie" (oc jesieni do wiosny wacznie)
      chorowalem 11 razy, 5 rzay bylem na zwlnieniu) i dziekuje. Wpadlem w "pigulkowa" petle. Zawzialem
      sie - ginilem w mrozy z 40-stopniowa goraczka. I... przez ostatnie 23 lata chorowalem moze 3 razy.
      Acha - jako niemowle mialem zaledwie 7 punktow, jako dziecko - za male, za chude, zawsze chorowite
      i apatyczne.
      Pisze to po to, zeby pokazac, ze nie jestem zadnym herosem, "pancernikiem", supermanem czy
      Chuckiem Norrisem, ktory nerwice potraktowalby z polobrotu. Ze nie mam zelaznego organizmu, a
      przeciwnie - poki nie nauczylem sie sterowac swoim zyciem, bylem slaby i chorowity, podatny na
      nerwice itd.
      Natomiast moja praca pozwala mi styac sie z mlodymi ludzmi. Stuentami lub absolwentami. I widze,
      jacy sa "miekcy", jakie z nich ceniasy. I... widze, dlaczego. Dzwieucha ma katar i... zazywa dwie garscie
      tabletek, szpikuje sobie cos jeszcze do nosa i nie wiem czy tych kropli nawet w postaci czopkow nie
      dopycha. Chlopaczek byl na imprezie, ma zwyklego kaca i zaczyna na nastepny dzien: 2 redbule, garsc
      pigulek przeciwbolowych, dwie witamin i innych swinstw. Nawet lekki bl glowy i mlodziez od razu
      popila dwie tabletki pzeciwolowe, a u niektorych dziewczyn okres to po prostu zazytych 40 tabletek
      przeciwbolowych (5 dni, 4 x dziennie po 2 ibupromy). Wiekszosc mlodych oczywiscie borowanie w
      zebie uznaje TYLKO ze znieczuleniem itd.
      Dlaczego? Ano mialem okazje sie temu przyjrzec. Dziewuszka od kataru zakaszlala nieopatrznie w
      domu. No i mamusia KAZALA (21-letniej pannie!!!!) zostac w domu. I ta (przyzwyczajona juz!!!!)
      zostala. Dla niej to normalne (!!!!).
      Po prostu - jakiekolwiiek odstepstwo organizumu od normy = choroba, lekarz, pigulki, zastrzyki

      Oczywiscie ze niektorzy NAPRAWDE byli chorzy. I tu sie nie czepiam.
      Tak jak nigdy nie powiem zlego slowa o kims, kto ma sklonnosc do otylosci. Ale zwyzywam od
      wstretnego grubasa kazda dziewczyne ze zgrabnymi nogami i tlusta dupa (najczesciej odziana w kuse
      biodrowki i stringi wyciagniete na plecy) czy chudego mlodzienca z brzuchem jak u kobiety w 7
      miesiacu ciazy. Bo to nie genetyka, tylko ZANIEDBANIE, lenistwo i tych bede werbalnie kopal po
      kostkach.
      Tak nigdy zlego slowa nie powiem o ludziach naprawde chorych. Ale jezeli SAMI CHODUJEMY wsrod nas
      hipohondrykow, cieniasow to nie miejmy potem pretensji, ze generujemy zdegenerowane, coraz
      slabsze spoleczenstwo.

      I jezeli ktos tego nie rozumie i dalej nie widzi o czym pisze, i dalej uwaza, ze naigrawam sie z nerwicy,
      chorob itd to... ma problem.
      I lepiej niech nie komentuje, bo sie skompromituje w oczach tych, ktorzy wiedza, o co chodzi.

      Ja naprawde nie mam lekarstwa na nerwice, depresje i inne choroby.
      Ja naprawde nie szydze i wymadrzam sie przed osobami, ktore je maja.
      Ja chcialem tylko ppodppowiedziec, ze nie do kazdego przecietego paluszka trzeba wzywac pogotowie,
      nie na każdy bol glowy trzeba lykac tony pigulek i nie kazda wizyta u dentysty jest ciezka operacja.


      PS: I dlaczego wzbudzam tyle agresji u NIEKTORYCH???

      • pektylek Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:23
        wiesz borysku czym sie rożni głupek od mądrego? że ten pierwszy myśli ze wie
        wszystko. myślisz, że jesteś tym drugim? to źle myślisz.

        rozumiem, że twoje pisanie pomaga ci terapeutycznie, to pisz sobie borysku, to
        może przynieść ci ulge.
        • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:50
          pektylek napisał:

          > wiesz borysku czym sie rożni głupek od mądrego? że ten pierwszy myśli ze wie
          > wszystko. myślisz, że jesteś tym drugim? to źle myślisz.

          Wiesz pektylku, czym sie rozni Twoj wpis od innych wpisow? Ze ci drudzy
          pzeczytali tekst ze zrozumieniem. Myslesz, ze jestes tym drugim? To zle myslis.


          > rozumiem, że twoje pisanie pomaga ci terapeutycznie, to pisz sobie borysku, to
          > może przynieść ci ulge.
          Pisze i bede pisal, bo nawet jesli moje slowa wzbudzaja w pierwszej chwili
          agresje (normalne - kto lubi krytyke na swoj temat?), to moze u niektorych,
          ktorzy zrozumieli, o co mi chodzi moze przyjdzie chwila zastanowienia. I zanim
          mechanicznie polkna kolejna pigule, zastanowia sie, co jeszcze moga dla siebie
          zrobic samemu.
          I chocby jedna osoba sprobowala odstawic antydepresanty jako cudowny srodek na
          cale zlo, to dla tej jednej osoby warto pisac :)))))))))))))
          Nie zdoluja mnie wsciekle ataki i kasanie po ludkach :))))
          • pektylek Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:54
            > Pisze i bede pisal, bo nawet jesli moje slowa wzbudzaja w pierwszej chwili
            > agresje (normalne - kto lubi krytyke na swoj temat?

            agresje chyba głownie u ciebie( wnioskujac nawet po ostatnich zdaniach twojego
            wpisu pierwszego), nie zauwazylem agresji w zadnym wpisie.
      • anatemka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:37
        mówisz borys, że wiesz co czujemy. Oki, powiedz mi więc co ja czuje?
        gó.. wiesz, bo inaczej nie pisałbyś takich postów. I zapewniam cię, że nie
        siedze i nie czekam az deprecha mnie zapędzi na dach wieżowca. I dzięki lekom
        na tym dachu nie jestem.
          • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:48
            <<<Oj, daleki jestem od oceniania.
            To mnie oceniono tutaj, bo ODWAZYLEM sie napisac: ludzie, nie zalamujcie sie,
            tylko SAMI tez troche
            powalczcie o siebie, a nie TYLKO piguly!!!!!>>>>

            Wiesz co Borys jednak jestes smieszny. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak
            niektorzy ludzie tu walczą !!! Zreszta nie mozesz tego wiedziec czym jest
            prawdziwa walka w depresji czy nerwicy lękowej bo jeszcze nie doswiadczyłes ich
            uroków w pełnym wydaniu. Gó.. Ci jest a silisz sie tutaj na rady i motywacje.
            Jakby Cie choroba porzadnie po dup.. skopała to byłbyś pokorniejszy i potrafił
            zrozumiec drugą osobe. I skoncz juz z tymi teoriami o psychotropach bo robi sie
            to monotonne szczegolnie ze nie masz bladego pojecia o mechanizmach nerwicowych.
            • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:05
              seroxinka napisała:

              > Wiesz co Borys jednak jestes smieszny. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak
              > niektorzy ludzie tu walczą !!! Zreszta nie mozesz tego wiedziec czym jest
              > prawdziwa walka w depresji czy nerwicy lękowej bo jeszcze nie doswiadczyłes ich
              >
              > uroków w pełnym wydaniu. Gó.. Ci jest a silisz sie tutaj na rady i motywacje.
              > Jakby Cie choroba porzadnie po dup.. skopała to byłbyś pokorniejszy i potrafił
              > zrozumiec drugą osobe. I skoncz juz z tymi teoriami o psychotropach bo robi sie
              > to monotonne szczegolnie ze nie masz bladego pojecia o mechanizmach nerwicowych

              Moze jestem smieszny, moze macham szabelka, moze kopia to kiepska bron na wiatraki.
              Ale nie pisz mi, ze g... wiem.
              Bo choc nie jestem psychologiem ani psychiatra to dwie osoby (pacjenci m.in. z
              kliniki uzaleznien (samookaleczenia) z Wielickiej, kliniki psychiatrii CMUJ z
              Kopernika czy poradni na Slaskiej) wyciagnalem z nerwicy. Jedna: leczenie 6 lat,
              druga - 2.
              Pierwsze, co zrobilem, kazalem odstawic psychotropy. Potem wciagnalem w tryby
              (pracy).
              Ze strzepkow zrobilem a) japiszona (zarabia 2 x wiecej niz ja) b) szczesliwa
              mamusie i zone (na razie nie pracuje).
              Nie ma juz dziar czy rozwalonych rak, nog, glowy psychotropow, prob samobjczych,
              spazmow, spania do 13, paniki, histerii, zlego samopoczucia, rzucania kubkami,
              napadow placzu, nieprzespanych nocy....
              Nie mow, ze nie wiem o nerwicy, okazalem sie skuteczniejszy niz np. dr. Heizman.
              Nie mow, ze nie wiem o nerwicy, jak sam sie juz szykowalem na tamten swiat.

              Moze to wlasnie Ty wiesz za malo o nerwicy, bo znasz tylko jej OBJAWY???????
                • lucyna_n Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:13
                  musisz się codziennie chlastać , ćpać i zrobić z siebie strzępa ludzkiego a ON Cię podniesie,
                  i będzie mial nagrodę w niebie:)
                  pod warunkiem że nie będzie się tym zbytnio chwalił, bo kto odebral swoją nagrodę na ziemi nie odbierze
                  jej w niebiesiech, niestety:)
              • lucyna_n Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:10
                Borys, wiesz, że pomagać też trzeba umieć, może na żywo wychodzi Ci to calkiem nieźle ale w necie to
                inna bajka. Czytamy tylko "gołe" slowa, nie slyszymy intonacji, nie widzimy twarzy, nie urzeknie nas Twoj
                tembr glosu, chcesz pomóc ,musisz zajść z innej mańki:) Jak na razie chcący/niechcący kopiesz leżących,
                chyba że Ty wyznajesz monarowskie sposoby?
              • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:22
                O nerwicy to ja wiem bardzo dużo bo siedze w tym juz trochę i z pewnoscia mam
                na to większy pogląd niż Ty. Nie postrzegam jej wyłącznie poprzez objawy
                somatyczne z tego wyszłam juz dawno. Ale powiedz co Ty nam chcesz tu udowodnić
                pokazac ?? Poki co z Twoich wypowiedzi wynika tylko tyle "WEŹ SIĘ W GARŚĆ
                PRZESTAŃ ĆPAĆ" ???
                • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:34
                  seroxinka napisała:

                  > O nerwicy to ja wiem bardzo dużo bo siedze w tym juz trochę i z pewnoscia mam
                  > na to większy pogląd niż Ty. Nie postrzegam jej wyłącznie poprzez objawy
                  > somatyczne z tego wyszłam juz dawno. Ale powiedz co Ty nam chcesz tu udowodnić
                  > pokazac ?? Poki co z Twoich wypowiedzi wynika tylko tyle "WEŹ SIĘ W GARŚĆ
                  > PRZESTAŃ ĆPAĆ" ???


                  Dokladnie tak :))))
                  Wez sie w grasc, przestan cpac :)
                  Ty to zrozumialas widocznie.
                  Inni - jak widac - nie :((((

                  PS: Gratuluje wyjscia z objawow somatycznych (nie ma tu zadnego szyderstwa), ja wciaz z nimi walcze.
                  To, co TERAZ napisalas, bardzo mnie ucieszylo - ze MOZNA z nimi wygrac :) Dziekuje! :)))))
                  • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:52
                    Objawy mam nadal i to one głównie uniemozliwiaja normalne
                    funkcjonowanie. "Wyszłam" czyli nie postrzegam nerwicy jedynie poprzez objawy.
                    Znam mechanizmy, swoje reakcje, wiem czego mogę się spodziewać. Znacznie mniej
                    się boję somatyzacji ale pozostaje lęk uogolniony i sytuacyjny. Pewnie to co
                    piszesz ma jakis sens tylko zrozum ze nie kazdy jest w stanie powiedziec sobie
                    koniec z nerwica i ruszyc do boju. Są sytuacje ktorych pokonanie wyzwala taki
                    lęk że nie są one do przejścia bez pomocy farmakologicznej. Wiadomo ze
                    najwazniejsz jest działanie wola walki i dążenia do tego zeby było
                    lepiej..normalnie.. tylko czasami zeby pokonywac chodzby najmniejsze wyzwania
                    trzeba wsparcia leku. Dla mnie lepiej na leku podejmowac jakies działania niż
                    bez leku pogrązyc się jeszcze bardziej. Oczywiscie stopniowo mozna odchodzić od
                    takiej formy wsparcia. Nie masz jednak 100% gwarancji ze wszystkie osoby tutaj
                    odstawia leki zaczna podejmowac jakies wyzwania i nerwica minie. Obawiam sie ze
                    nie byłby w stanie nawet wstac z łózka. I jeszcze co do uzalania.. zrywy i
                    przypływy energii zdazaja sie pewnie kazdemu ale jak to wszystko trwa juz jakis
                    czas zaczynasz byc zmeczony rozgoryczony czasami masz potrzebe pouzalac sie nad
                    soba.. Zreszta kazdy odczuwa to indywidualnie...ok.... Zbieram się na spacer..
        • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:43
          anatemka napisała:

          > mówisz borys, że wiesz co czujemy. Oki, powiedz mi więc co ja czuje?
          > gó.. wiesz, bo inaczej nie pisałbyś takich postów. I zapewniam cię, że nie
          > siedze i nie czekam az deprecha mnie zapędzi na dach wieżowca. I dzięki lekom
          > na tym dachu nie jestem.

          Mozesz mi zarzucac anatemko arogancje, niekompetencje, brak empatii i ze g..
          wiem na temat nerwicy.
          Mozesz nadal TYLKO brac piguly.
          Mozesz tez zrobic cos wiecej niz branie lekarstw. Po to napisalem tego posta.
          Mozesz tez wyzyc sie na mnie, bo osmielilem sie podpowiedziec Tobie i innym, ze
          same piguly nie wystarcza.

          Mozesz wszystko, co chcesz, anatemko. Do Ciebie nalezy wybor.

          • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:54
            <<<Mozesz nadal TYLKO brac piguly.
            Mozesz tez zrobic cos wiecej niz branie lekarstw. Po to napisalem tego posta.
            Mozesz tez wyzyc sie na mnie, bo osmielilem sie podpowiedziec Tobie i innym, ze
            same piguly nie wystarcza>>>>
            A na jakiej podstawie wnuioskujesz ze wszystkie osoby tutaj biora leki i
            wegetuja w oczekiwaniu na poprawe stanu zdrowia?? Wiekszosc robi cos wiecej
            pracuje nad sobą, przełamuje lęki, pewnie nawet dobrze sie odzywia i uprawia
            sport. Zapewniam Cię że wszyscy tutaj są swiadomi tego że same leki to nie
            wyjscie z sytuacji więc Twoje "podpowiedzi" nie są dla nas nowością i nie
            zrobiłes odkrycia w dziedzinie medycyn.
            • pektylek Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 13:56
              > A na jakiej podstawie wnuioskujesz ze wszystkie osoby tutaj biora leki i
              > wegetuja w oczekiwaniu na poprawe stanu zdrowia??

              psychologowie to nazywaja przeniesieniem. czlowiek rozwiazuje swoje problemy,
              przezucajac swoje wady i problemy ze soba na innych i wtedy dopiero rozwazajac
              jak racjonalnie rozwiazac te problemy.
            • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:40
              seroxinka napisała:

              > <<<Mozesz nadal TYLKO brac piguly.
              > Mozesz tez zrobic cos wiecej niz branie lekarstw. Po to napisalem tego posta.
              > Mozesz tez wyzyc sie na mnie, bo osmielilem sie podpowiedziec Tobie i innym, ze
              > same piguly nie wystarcza>>>>
              > A na jakiej podstawie wnuioskujesz ze wszystkie osoby tutaj biora leki i
              > wegetuja w oczekiwaniu na poprawe stanu zdrowia?? Wiekszosc robi cos wiecej
              > pracuje nad sobą, przełamuje lęki, pewnie nawet dobrze sie odzywia i uprawia
              > sport. Zapewniam Cię że wszyscy tutaj są swiadomi tego że same leki to nie
              > wyjscie z sytuacji więc Twoje "podpowiedzi" nie są dla nas nowością i nie
              > zrobiłes odkrycia w dziedzinie medycyn.

              Nie zrobilem odkrycia zadnego. Zgadzam sie. Ale atakujesz ponizej pasa, bo NIGDZIE nie napisalem:
              hej ludzie, mam cudowny sposob, a wy robicie zle.
              Niedzie tak nie napisalem - jesli tak, pokaz mi to.
              Uzywaj faktow, a nie ociekajacych jedynie emocjami slow.

              Ale zastanow sie, DLACZEGO moje slowa wzbudzaja az tyle agresji????
              Bo mnie sie wydaje, ze nadepnalem na bolacy odcisk.
              Odpuszczania sobie.
              • pektylek Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:46
                > Ale zastanow sie, DLACZEGO moje slowa wzbudzaja az tyle agresji????

                to czyjeś słowa wzbudzają agresje w tobie. czytam ten watek i niegdzie nie widze
                aresji, tylko ciagle twoje gadanie o agresji.
              • seroxinka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 15:11
                Już zaczynasz mylić się w zeznaniach. Przeciez robimy zle bo: bierzemy leki,
                uzalamy się nad soba, nie podejmujemy innych działan prowadzacych do zdrowia..
                Znalazłes cudowny sposób bo: kilka dni temu pisałes ze masz ataki ze jest zle
                robiłes spirometrie a tu nagle nastapiła cudowna poprawa tryskasz optymizmem,
                udzielasz rad, wiesz co Ci jest, jak przeciwdziałac nerwicy...
                Poza tym ja własnie uzywam faktów nie wydaje mi się żeby ten post ociekał
                jedynie emocjami słów:
                > > A na jakiej podstawie wnuioskujesz ze wszystkie osoby tutaj biora leki i
                wegetuja w oczekiwaniu na poprawe stanu zdrowia?? Wiekszosc robi cos wiecej
                pracuje nad sobą, przełamuje lęki, pewnie nawet dobrze sie odzywia i uprawia
                sport. Zapewniam Cię że wszyscy tutaj są swiadomi tego że same leki to nie
                wyjscie z sytuacji więc Twoje "podpowiedzi" nie są dla nas nowością i nie
                zrobiłes odkrycia w dziedzinie medycyn.
                A co do:
                <<<Ale zastanow sie, DLACZEGO moje slowa wzbudzaja az tyle agresji????
                > Bo mnie sie wydaje, ze nadepnalem na bolacy odcisk.
                > Odpuszczania sobie.>>>
                to moze nie wzbudzaja agresji ale złosc ze nie znając sytuacji poszczegolnych
                forumowiczów nazywasz ich prawie ćpunami, podwazasz ze to co robia w kwestii
                sojego zdrowia ma sens, i duzo piszesz ale nic z tego konkretnego nie wynika...

          • anatemka Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 14:53
            > Mozesz nadal TYLKO brac piguly
            ależ ja nie biore pigół:)) wyleczyły mnie pigóły z depresji i swietnie sobie
            żyję teraz bez nich:)) jak widzisz mimo to nie umoralniam i nie pokazuję na
            forum słusznej drogi, bo jej nie znam. Wiem tylko, że leki leczą z choroby jaką
            jest depresja:)
    • anjakarenina Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 15:03
      a może borysek tutaj pierdzieli, bo się chce poczuć inny niż całe to schorowane
      nerwowo i psychicznie towarzycho, z którym się nieopacznie zbratał w chwili
      słabości. teraz jest mu lepiej i jest mu głupio, że on tak wśród nich jak równy
      z równym. więc pokazuje, że on jednak stoi gdzie indziej, on nie z tych, on
      inaczej, a tych to on może jeszcze pouczyć. ot, taki narcystyczny przypadek
      zaburzenia osobowości. właściwie nic groźnego...
      • lucyna_n Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 15:22
        cholercia, no czuje się ignorowana, ani jednego mojego wpisu nie zripostowal, a tak się staralam.

        a teoria dość ciekawa, takie odżegnywanie od czubkowni,
        w sumie neurotyczne dosyć:))
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:00
        anjakarenina napisała:

        > a może borysek tutaj pierdzieli, bo się chce poczuć inny niż całe to schorowane
        > nerwowo i psychicznie towarzycho, z którym się nieopacznie zbratał w chwili
        > słabości.
        Tak, masz absolutna racje. Nie przyszedlbym tutaj, gdyby nie nerwica.
        Nie szukal bym tu porad, nie pytal, nie radzil, nie zaczepial.
        Wolalbym zyc tak, jak dotad.
        Niestety - stalo sie. Zaczalem swirowac.
        Ale zaczalem z tym walczyc, by nie popasc w wieksza nerwice.
        Poki co, udaje mi sie.
        Wiec sie dziele moimi spostrzezeniami i radami.
        Choc mialem stycznosc z nerwicowacami (nawet pomoglem dwom osobom), nie znalem tego swiata
        poki sam w niego nie wdepnalem.
        Ale poki co, stoje w rozkroku: jedna noga tam, druga tu.
        I wciaz widze rzeczy, ktorych niektorzy (powtarzam niektorzy!) JUZ nie dostrzegaja.
        Wiekszosc dobrze wie, o czym napisalem, rozumie, na czym polega ich blad i stad agresja w moim
        kierunku.
        Mnie to ani ziebi, ani grzeje. Chcialbym pomoc. Forum jest od tego, ze KAZDY moze (nie musi) tu
        napisac co chce, a kazdy moze (NIE MUSI) to czytac.
        Mnie ta cala agresja na moja skromna osobe po trochu cieszy, bo oznacza, ze kilka osob zmusilem do
        myslenia, wjezdzajac im na ambicje. To znaczy, ze moga jeszcze cos zrobic, albo... tylko sie zloscic (i
        zazyc kolejna pigulke).

        Nie wylecze ciezkiej nerwicy, nie pomoge, nie znam sposobu.
        Ale jezeli zmusze kogos z lzejszymi objawami do walki o siebie, to chyba dobrze?

        teraz jest mu lepiej i jest mu głupio, że on tak wśród nich jak równy
        > z równym. więc pokazuje, że on jednak stoi gdzie indziej, on nie z tych, on
        > inaczej, a tych to on może jeszcze pouczyć. ot, taki narcystyczny przypadek
        > zaburzenia osobowości. właściwie nic groźnego...
        Tego nie skomentuje, bo komentowac moge konkrety a nie stek bzdur napisanych z piana na twarzy
        • pektylek Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:20
          I wciaz widze rzeczy, ktorych niektorzy (powtarzam niektorzy!) JUZ nie dostrzeg
          > aja.

          tacy wiecej widzacy, nierzadko widza mniej niz niz ci ktorych uwazaja za slepych.

          > Wiekszosc dobrze wie, o czym napisalem, rozumie, na czym polega ich blad i stad
          > agresja w moim
          > kierunku.

          po raz trzeci pytam, gdzie dostrzegasz ta agresje?

          nie niebadz taki pewien swoich madrosci zanim calkowicie nerwicy nie pokonasz,
          a z tego co widze co piszesz wnioskuje ze jeszcze dluga droga przed toba do
          pokonania nerwicy
        • anjakarenina Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 18:24

          > Nie wylecze ciezkiej nerwicy, nie pomoge, nie znam sposobu.
          > Ale jezeli zmusze kogos z lzejszymi objawami do walki o siebie, to chyba dobrze
          > ?

          ale to nie jest forum dla ludzi z lżejszymi objawami, ludzie tutaj już mają za
          sobą lata terapii, wychodzenia z, wracania choroby.. choć trochę pokory..


          > teraz jest mu lepiej i jest mu głupio, że on tak wśród nich jak równy
          > > z równym. więc pokazuje, że on jednak stoi gdzie indziej, on nie z tych,
          > on
          > > inaczej, a tych to on może jeszcze pouczyć. ot, taki narcystyczny przypad
          > ek
          > > zaburzenia osobowości. właściwie nic groźnego...
          > Tego nie skomentuje, bo komentowac moge konkrety a nie stek bzdur napisanych z
          > piana na twarzy

          stek bzdur? to udowodnij, że nie jesteś narcyzem. tu w tym wątku wiele cech
          narcystycznych swych pokazałeś. piany na twarzy nie miewam, w tym przypadku
          raczej lekki uśmieszek pobłażliwości.
          i jeszcze na jedną uwagę sobie pozwolę, w nawiązaniu do twej nietolerancji wobec
          bylejakości (coś tam o stringach na grubych pośladkach, pisałeś, fe, jak można
          dopuścić, niechęć do sportu, lenistwo, fuj, co to za ludzie niezdyscyplinowani,
          godni pogardy..) zatem prośba
    • orlando10 Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 16:36
      Słonko świeci, ptaszki śpiewają, a wy stare ćpuny siedzicie w domu i użalacie
      się nad sobą! Grzech śmiertelny popełniacie, w piekle smażyć się będziecie!
      Borys, może jeszcze trochę więcej tych mądrości?
      Wiesz, co w ten sposób osiągniesz? Tylko wpędzisz co wrażliwszych neurotyków w
      poczucie winy. Baaardzo terapeutycznie.
      • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 16:51
        Orlando, nie strasz :)
        Wiem ze zagralem w sposob znany w pruskich koszarach ale na ambicje tez staralem sie troche wjechac;
        myslisz ze az tak moze byc zle??????
        Eeeeee, moze nie.....
          • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:04
            patyczka82 napisała:

            > Prawdę mówiąc to mnie trochę zdołowałeś.To moja wina, że choruję?Jeszcze bardzi
            > ej beznadziejna się czuję:

            No hej :)
            Przepraszam, jesli tak sie poczulas.
            Przepraszam tez innych, jezeli maja podobne odczucia.
            Ale sadzac z nicku (82) jests mloda, wrazliwa osoba, ktora moze sie poddac i reszte zycia jechac na
            pigulach. Ale moze tez walczyc, jak ja czy ci, ktorych znam osobiscie.
            Pisze Ci maila na priv
        • orlando10 Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:07
          boris_kr napisał:

          > Orlando, nie strasz :)
          > Wiem ze zagralem w sposob znany w pruskich koszarach ale na ambicje tez starale
          > m sie troche wjechac;

          No wiesz... to tak jakbyś powiedział agorafobikowi: a ja potrafię wejść do metra
          w godzinach szczytu, a ty nie, hehehe! Myślisz, że agorafobik ująłby się
          honorem? ;-)
          • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:12
            orlando10 napisała:

            > No wiesz... to tak jakbyś powiedział agorafobikowi: a ja potrafię wejść do metr
            > a
            > w godzinach szczytu, a ty nie, hehehe! Myślisz, że agorafobik ująłby się
            > honorem? ;-)

            Nie wiem.
            Ale przynajmniej PROBUJE
            A nie zalamuje rece, pociagam nosem i... biore kolejnego psychotropka:)
            Bledow nie robi tylko ten, co NIC nie robi, nieprawdaz????
          • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 17:15
            orlando10 napisała:

            > No wiesz... to tak jakbyś powiedział agorafobikowi: a ja potrafię wejść do metr
            > a
            > w godzinach szczytu, a ty nie, hehehe! Myślisz, że agorafobik ująłby się
            > honorem? ;-)


            A`propos:
            Jako dziecko balem sie okropnie ciemnosci. Szczegolnie za drzwiami pokoju.
            Brat sie ze mnie smial. Wjechal na ambicje.
            Wstalem (i choc myslalem ze sie posikam ze strachu), poszedlem do drugiego ciemnego pokoju,
            zobaczylem ze tam jest pusto i od tej pory dla mnie juz nie ma BOBOKÓW
            :))))))

            I jeszcze:
            Jako nastolatek mialem LEKKA klustrfobie.
            Ale strasznie mnie pociaglay jaskinie.
            I kiedys w Nietoperzowej (na Jurze Krakowsko - Czestochowskiej) sie zaklinowalem.
            Wpadlem w panike. Uczucie duszenia, zaciskania, serce mi stawalo, pot... itd
            Bylem z kumplem. Zamiast mi pomoc, zaczal sie smiac.
            Tak mi sie glupio zrobilo, ze sie zezloscielem.
            I wyszedlem sam.
              • boris_kr Re: Ja pierdziele.... 15.02.06, 18:07
                anatemka napisała:

                > bo to dziecięce strachy były a nie choroba. Widać za trudne dla niektórych do
                > odróżnienia

                Czemu Anatemka tak koniecznie mi chcesz dowalic, nie majaz ZADNYCH argumentow????
                :)))
                Sorry, bejbi, ale dziececy lek przed ciemnoscia czy bobokami jest jednym z najwiekszych.
                Przezwyciezenie go w TAMTYCH latach uwazam za duze osiagniecie i inne, duzo wieksze osiagniecia w
                doroslym zyciu uwazam za duzo mniejszy wyczyn niz przekonanie sie samemu, ze bobokow nie ma.

                A speleologiem nie bywa sie majac 6 lat. Klaustrofobia to powazna rzecz. Nie zycze Ci, zebys sie
                kiedys zaklinowala. Naprawde nie zycze. Paskudne uczucie.

                Ale Ty na sile chcesz mi dokopac.
                Po co????
                :(((((