Dodaj do ulubionych

Przedluzanie mlodosci?

20.10.02, 20:16
Ostatnio w polskim wydaniu Newsweek'a zaczely sie pojawiac artykuly o 40-to,
pozniej 60-latkach, ktorzy coraz powszechniej przedluzaja swoja mlodosc.
Przedluzaja mlodosc lub przezywaja ponownie.
Pisano o roznych wariantach, a to znajdowaniu sobie mlodszych o -nascie lat
partnerow, a to o realizowaniu podrozy swojego zycia, czy tez uprawianiu
nowych sportow. Oczywiscie gabinety odnowy, kosmetyczne itd.

Jako przyklady podawano niejednokrotnie raczej nieprzecietne postacie, bo te
ze swiecznika: aktorzy, znani biznesmeni... Od sredniej to troche odbiega,
ale niech tam...
Pomijajac to, ze czasem odbywa sie to kosztem innych (wymiana partnerow na
mlodszych!), jest to nutka optymizmu. Moze Polacy wychodza ze stereotypu
gderacza, zaczynaja doceniac walory zycia i czerpac wiecej z niego.
Czy mozliwe jest, zebysmy przestali narzekac, odeszli od telewizora zaczeli
sie nareszcie POWSZECHNIE cieszyc zyciem?

Co o tym sadzicie? Jak Wy cieszycie sie zyciem, mlodsi i starsi?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nimrod Re: Przedluzanie mlodosci? IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 20:21
      twierdze ze jest to nie mozliwe..ale o jzu zalezy od czlowieka
      indywidualnie...bo kazdy ma co innego...ja mam dosc tych ludzi,
      spoleczenstwa..ludzi, i dopoki oni sie nie zmienia ja i mi podobni nie beda
      mieli szczesliwego zycia..., coz mi nie zalezy juz nwet na tym...chcialbym zeby
      bylo inaczej, zebym ja byl inny....ludzie...wszystko, lae narazie jest to nie
      mozliwe....
      • opty13 Re: Przedluzanie mlodosci? 20.10.02, 21:13
        Gość portalu: Nimrod napisał(a):

        > twierdze ze jest to nie mozliwe..ale o jzu zalezy od czlowieka
        > indywidualnie...bo kazdy ma co innego...ja mam dosc tych ludzi,
        > spoleczenstwa..ludzi, i dopoki oni sie nie zmienia ja i mi podobni nie beda
        > mieli szczesliwego zycia..., coz mi nie zalezy juz nwet na tym...chcialbym
        zeby
        >
        > bylo inaczej, zebym ja byl inny....ludzie...wszystko, lae narazie jest to nie
        > mozliwe....

        Nimrod,
        Ty faktycznie juz w nic nie wierzysz. Nie wierzysz w siebie to uwierz, ze inni
        moga zyc szczesliwie. Jesli w to uwierzysz, to moze i ze soba sobie poradzisz.
        Zacznij lubic siebie, bo wiary w siebie tez chyba Ci brakuje. Meczy Cie
        otoczenie - zmien je. Meczy Ci Twoje zycie - zmien je.
        Kiedys cos zrobilem, cos glupiego na pytanie dlaczego to zrobilem,
        odpowiedzialem "bo ja juz taki jestem". Jaka byla odpowiedz: "To zmien to, bo
        to jaki jestes zalezy tylko od Ciebie". I zmieniam, sa pewne zasady ktorych nie
        zmieniam, ale jestem elastyczny i.......chyba w miare szczesliwy.
        A jesli chodzi o watek, dzieki takiemu zachowaniu nie tylko przedluzam mlodosc,
        ale i zycie. Wiem, ze warto cieszyc sie zyciem i wciaz odkrywac jego uroki.

        Pozdrawiam
        • eva07 Re: Przedluzanie mlodosci? 20.10.02, 21:30
          Myślę opty, ze młodość to taki stan, kiedy się jeszcze uczymy i kiedy jeszcze
          jesteśmy ciekawi świata i innych. Póki to trwa - trwa młodość. Serio. Nie masz
          pojęcia ilu znam ludzi wiekowo młodszych ode mnie, kompletnie
          juz "stetyrczałych". Odkąd się pożenili, ustabilizowali zawodowo, są w stanie
          pewnego rodzaju hibernacji. Przestali się rozwijać. Teraz zarabiają pieniądze,
          urządzają domy, wymieniaja samochody i "hodują" (bardziej niż wychowują)
          dzieci. Ale ci fajni, często inteligentni i zabawni ludzie juz się nie
          rozwijają.A kt sie nie posuwa naprzód ten się cofa.
          Co do gabinetów, odnowy, gimnastyki i pewnej dyscyplny zycia, to jestem bardzo
          za, póty, póki nam to nie przesłania tego kim jesteśmy. Jak zaczynamy robić
          zbyt wiele liftingów jest szansa, że zagubimy swoja osobowość, bo ona też jest
          w tych zmarszczkach.
          Co do młodych partnerów... hm... no wlaśnie, pewnie się starzeję, bo kiedyś
          zupelnie nie zauważalam męzczyzn od siebie modszych. A teraz a owszem, nie
          powiem.I strasznie mnie to raduje, kiedy okazuje się, że i ja przyciagam ich
          uwagę.
          • opty13 Re: Przedluzanie mlodosci? 20.10.02, 21:44
            eva07 napisała:

            > Myślę opty, ze młodość to taki stan, kiedy się jeszcze uczymy i kiedy jeszcze
            > jesteśmy ciekawi świata i innych. Póki to trwa - trwa młodość. Serio. Nie
            masz
            > pojęcia ilu znam ludzi wiekowo młodszych ode mnie, kompletnie
            > juz "stetyrczałych". Odkąd się pożenili, ustabilizowali zawodowo, są w stanie
            > pewnego rodzaju hibernacji. Przestali się rozwijać. Teraz zarabiają
            pieniądze,
            > urządzają domy, wymieniaja samochody i "hodują" (bardziej niż wychowują)
            > dzieci. Ale ci fajni, często inteligentni i zabawni ludzie juz się nie
            > rozwijają.A kt sie nie posuwa naprzód ten się cofa.
            > Co do gabinetów, odnowy, gimnastyki i pewnej dyscyplny zycia, to jestem
            bardzo
            > za, póty, póki nam to nie przesłania tego kim jesteśmy. Jak zaczynamy robić
            > zbyt wiele liftingów jest szansa, że zagubimy swoja osobowość, bo ona też
            jest
            > w tych zmarszczkach.
            > Co do młodych partnerów... hm... no wlaśnie, pewnie się starzeję, bo kiedyś
            > zupelnie nie zauważalam męzczyzn od siebie modszych. A teraz a owszem, nie
            > powiem.I strasznie mnie to raduje, kiedy okazuje się, że i ja przyciagam ich
            > uwagę.


            Fakt, niektorzy szybko sie starzeja. Dwudziesto, trzydziestoletni starcy,
            ktorym zycie miedzy palcami przecieka. Praca-dom, praca-dom. Jedyna rozrywka to
            telewizja. Zycie troche malo kolorowe i to jest to konanie. I pomyslec, ze ci
            sami ludzie kiedys chodzili do teatru, do kina, potrafili rozmawiac z innymi,
            bawic sie z innymi.
            Do liftingow podchodze z przymruzeniem oka, toleruje u innych, ale sam natury
            nie bede poprawial, no moze poprzez odrobine dodatkowego wysilku fizycznego.

            Moja reakcja na pierwszy artykul o czterdziestolatkach bylo "no coz, kryzys
            wieku sredniego", ale pozniej zaczalem sie zastanawiac. Byc moze jednak ludzie
            w roznym wieku (pomijam dzieci i nastolatkow, bo dla nich to powinno byc
            naturalne) zaczynaja odkrywac wartosc zycia. Warto, warto sie nim cieszyc. Ktos
            powie, ze wiele zalezy od pieniedzy. Nie ma pieniedzy, nie ma rozrywek. To
            tylko czesc prawdy. Wielu z nas nawet z domu na spacer nie potrafi wyjsc. Nie
            potrafimy z dziecmi czy partnerami rozmawiac, bo nic w tym kierunku nie
            czynilismy. Latwie bylo gapic sie w telewizor (jak ten czas szybko plynie,
            kiedy przeskakuje sie z kanalu na kanal).

            Mlodsze dzierlatki?;-))) Tez sie za nimi ogladam, czy jestem dla nich
            atrakcyjny? Ktoz to wie. Ale partnerke do konca zycia bede mial pewnie jedna,
            taka na stale, w domu, nie zmienie jej na inna (chyba ze ona mnie zmieni, ale
            jeszcze tak bardzo chyba sie nie zuzylem - diamencik jestem;-)).
    • Gość: zmiana Re: Przedluzanie mlodosci? IP: *.acn.waw.pl 22.10.02, 18:46
      drogi Opty! Ja nie cieszę się życiem z wiadomych powodów. Wbrew mojemu nickowi
      w dalszym ciągu bez zmian czyli kanał albo płytki grób. Pozdrawiam Cię
      serdecznie.
      • Gość: dodo Re: Przedluzanie mlodosci? IP: 209.226.65.* 22.10.02, 19:04
        moje pokolenie bedzie zylo dluzej od pokolenia moich rodzicow, pokolenie moich
        dzieci bedzie zylo dluzej niz moje itd. usredniam tu, oczywiscie, statystyki -
        to dla tych, ktorzy poczuliby koniecznosc napisania, ze ich dziadek to ho ho ho
        do 120 roku zycia a ich mlodszy brat wlasnie zmarl na raka albo cos w tym
        rodzaju. srednio biorac - dlugosc zycia pan i panow rosnie. i fajnie. jesli dba
        sie o siebie, to nie musi to isc w parze z utrata jakosci zycia, zwlaszcza
        w kraju jako-tako rozwinietym. dlatego wypraszam sobie takie mowienie, ktore
        sugeruje, ze 40-latek czy 60-latek to juz staruszek, ktory moze sobie tylko
        (sztucznie badz na sile?) "wydluzac" mlodosc.
        zmiana partnera to nie zadne wydluzanie mlodosci tylko kolejna zmiana w zyciu,
        podobnie jak moze to byc ze zmiana adresu, marki samochodu czy rodzaju mydla.
        co jakis czas, niektorzy odczuwaja potrzebe takich zmian niezaleznie od wieku.
        realizacja planow podrozy wiaze sie najczesciej z wiekszymi mozliwosciami
        czasowo-finansowymi a te nie zawsze sa zalezne od wieku choc dosc czesto. itd
        itd itd - po co zaraz komus dokopywac zlosliwym "eh, ty tylko sobie tak
        wydluzasz mlodosc" tylko dlatego, ze w wieku 50 lat zaczal np. latac na lotni.
        dawniej nie mial czasu, pieniedzy, klubu nie bylo w okolicy, bo ja wiem... moze
        byc tysiac powodow. ale to tak fajnie zaszufladkowac tym poblazliwym
        poklepaniem po ramieniu - "przedluzasz sobie mlodosc" a w podtekscie - "i tak
        cie kostucha dopadnie". pewnie, ze dopadnie ale co z tego?
    • saana Re: Przedluzanie mlodosci? 22.10.02, 22:51
      jak mnie ktos zamini na mlodsza to mi sie nie bedzie podobac...ale poza tym
      super mi sie to podoba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka