Dodaj do ulubionych

Czy internetowe znaczy nic nie warte?

31.12.02, 00:06
Historia wygląda najczęściej tak: poznali się na jednym z czatów, potem były
długie maile, jeszcze dłuższe rozmowy, cudowna atmosfera, wspaniale się
rozumieli, postanowili się spotkać i.....koniec. :-( Później jest smutek,
rozczarowanie, że ten ktoś wcale nie był taki zabawny/uroczy/wesoły/rozmowny
etc. jak podczas tych wszystkich godzinek spędzonych w sieci. I najczęściej
rezygnuje się już z drugiego spotkania, czasami zrywa całkowicie kontakt.

Ale nie zawsze tak jest. Dlaczego więc niektórzy poznają przez sieć
wspaniałych ludzi, czasami odnajdują swoją drugą połówkę, a niektórzy
zmęczeni są już sieciowymi znajomościami, które po tylu rozczarowaniach
uważają za nic nie warte?

Już dużo napisano na temat tego, że właściwa wszystkim czatom anonimowość
prowokuje czasem do kreowania zarówno samego siebie jak i osoby, z którą
właśnie klikamy. O tym, że wrażliwy, kochający przyrodę 22-letni blondyn na
miejscu może okazać się niezupełnie blondynem nie do końca wrażliwym, że o
przyrodzie nie wspomnę – również. Ale co z takimi najnormalniejszymi w
świecie, sympatycznymi znajomościami, które po przeniesieniu w real
rozpadają się na cząsteczki?

Tak się składa, że ludzie poznają się (w bardzo różny sposób) i spotykają ze
sobą od początku istnienia ludzkości. W genezę i ewolucję kontaktów
międzyludzkich może teraz wnikać nie będę, dość powiedzieć, że od dawna ;-)
Natomiast sam Internet istnieje od zaledwie 20 lat, a tradycyjne,
internetowe pogawędki – o połowę krócej (pomijam fakt, że sam Internet
narodził się z czegoś co można nazwać ‘pogawędką’, ale to już inna
historia ;-) )

Więc jaki z tego wniosek? W sieci poznać można naprawdę cudownych ludzi,
tylko że większość z nich jeszcze nie pojęła, że sieć jest dość specyficznym
miejscem zawierania nowych znajomości i na wiele rzeczy trzeba brać dużą
poprawkę. I wszystko będzie OK. :-)

Jeżeli ktoś na/po pierwszym spotkaniu stwierdza, że to ‘zupełnie ktoś inny’
i mówi mu papa, to powinien się raczej zastanowić, czy ten sam ktoś nie jest
onieśmielony pierwszym spotkaniem i trudno mu tak od razu rozwinąć pełen
wachlarz umiejętności prezentowanych wcześniej podczas przeczatowanych
godzinek :-) Bo osóbka siedząca teraz kilka cm od niego jest dokładnie tą
samą, którą znał i tak bardzo polubił. I to wszystko, co polubił ma w
środeczku, ukryte niestety na razie pod płaszczykiem nieśmiałości, zagubiona
w nowej sytuacji.

Czasami zdarza się, że tego płaszczyka nie ma i od razu świetnie się
rozumieją. I prawdę mówiąc takim ludziom zazdroszczę – już nieraz spotykałam
się z osóbkami poznanymi w sieci i ten płaszczyk zawsze jest, trzeba tylko
umiejętnie odpinać kolejne guziczki :-)

Po prostu niektórzy nie potrafią odróżnić tych dwóch światów – wirtualnego i
rzeczywistego i zrozumieć, że trudno tak po prostu kontynuować znajomość. Te
światy bardzo trudno skonfrontować ze sobą, a pierwsza konfrontacja nieraz
wypada niekorzystnie. Nieraz trzeba zaczynać od samego początku. Pierwsza
rozmowa w realu wygląda najczęściej prawie tak samo jak pierwsza rozmowa w
sieci - o wszystkim i o niczym - tylko że tą pierwszą sieciową mało kto
pamięta i zaczyna się właśnie to smutne ‘nie jest taki sam jak w sieci’.

Jest dokładnie taki sam, tylko trzeba dać mu szansę :-) powodzenia!

Obserwuj wątek
    • malwinamalwina Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 31.12.02, 11:10
      co znaczy wirtualne po ang ? bo ja wiem ! :-)
      zbyt rzutujemy, za duzo wyobrazen przy tym pisaniu, zamiast skoncentrowac sie
      na informacjach podanych wyobrazamy sobie przez zobaczeniem, zamiast polegac
      tylko i wylacznie na zmysle ktory jest nam dany i wlaczyc inne gdy okazja
      spotkania sie nadarzy. Mamy slowo pisane i mozdzek do zrozumienia a juz juz
      wlaczamy czucie, wzrok, sluch, moze nawet i zapach ? (w wyobrazni) Po co ?
      • speedymika Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 31.12.02, 11:36
        przyklad z zycia.
        on- opisuje siebie na jednym z "randkowych serwisow" - w swoich hobby podaje
        na pierwszym miejscu literatura. dla niej w to graj, ,ona pochlania ksiazki w
        zawrotnych ilosciach. ona wykonuje pierwszy krok. spotykaja sie. na poczatku
        wszystko jest pieknie, nie moga przestac rozmawiac. zaczynaja "byc"ze soba.
        pierwsza wizyta u niego - ona dopada biblioteczki. i szok - tam sa tylko
        stare "tygrysy", pare lektur z podstawowki i nic poza tym. podczas ktorejs
        rozmowy on (lubiacy wszystko wiedziec najlepiej) z pewna mina rzuca cos w
        stylu: Wiktor Hugo - a tak, ten od Ogniem i Mieczem . ( to byl cytat z Ziemi
        Obiecanej akurat, ale on cos wtedy na tej zasadzie powiedzial, kompletny brak
        wiedzy). Poza tym osoba w miare czytajaca chyba nie popelnia masy bledow
        ortograficznych? Przez dwa miesiace on nie tknal palcem ani jednej ksiazki.
        a podobno to jego hobby.....

        Tak, latwo sie kreowac. ona podczas tego "rozpinania guziczkow" byla cierpliwa
        i odkryla ze to wszystko byl falsz i pozory.

        Bywa i inaczej. Pewnie ze tak. Moja metoda - jak najszybciej doprowadzic do
        spotkania w "realu". bez maili, rozmow na czacie czy gg. wtedy oceniam to co
        widze a nie co ktos chce zebym widziala. ale i wtedy nie wychodzi.
        mysle ze internet to w sumie nie jest zle miejsce do poznawania ludzi. roznica
        jest taka ze poznajac kogos "tradycyjnie" mamy z reguly jakies grono wspolnych
        znajomych, cos juz o nim wiemy, widzimy go w roznych sytuacjach na spotkaniach
        za znajomymi, w pracy itp itd. tutaj idziemy w ciemno, i moze dlatego czesto to
        okazuje sie niewypalem.

        pozdr.
        d.
        • speedymika Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 31.12.02, 11:59
          jeszcze cos bo z tego co napisalam wynika ze ona poleciala na literature i
          dlatego sie rozeszli.to nie tak. byla masa innych spraw, nie wymieniam ich bo
          to nie miejsce ku temu, i akurat byly to rzeczy zwiazane juz z jego
          charakterem, a tego przez maile czy czata by sie raczej nie wyczulo.to trzeba
          bylo przezyc w roznych "zyciowych" sytuacjach.
          kwestia literatury to tylko taki przyklad jak to bywa.
          teraz mam duuzy dystans do tego co czytam w opisie danej osoby.
          zastanawia mnie tylko czy ja tez nie robie takich przeklaman. ja tego nie
          widze, wydaje mi sie ze pisze prawde. ale moze tez koloryzuje i staram
          sie "przypodobac" ? zwiekszyc swoje szanse?
          • Gość: Malwina Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 31.12.02, 12:53
            sluchaj, ja znam taka (nawet i bardzo blisko ;-)) co sie dala nabrac w
            rzeczywistej rzeczywistosci na literature i trzy cytaty na krzyz wyuczone na
            pamiec na uzytek podrywu !
            natomiast jakis pozytek jest : czyta faktycznie od czasu gdy porzucony - i to 1
            raz w zyciu !
    • sylia1 Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 31.12.02, 14:27
      Jezeli sie z kims prowadzi internetowe pogaduchy i nie traktuje sie tego kogos
      na potencjalnego kandydata na partnera i potem dochodzi do spotkania w realu,
      to moim zdaniem chyba problemu nie ma. Pojawia on sie generalnie wtedy, gdy sie
      tego kogos z netu (lub jego wyobrazenie) obdarzy wczesniej uczuciem. Taka
      prawda ze szlachetne powiedzonko "wazne jest wnetrze a nie opakowanie" mozna
      schowac miedzy bajki. Zdjecia tez wszystkiego nie oddaja, jezeli miedzy
      dwojgiem ma cos byc, to musi zaiskrzyc, nie ma rady. A z ta fizyczynoscia - to
      zostalo dowiedzione badaniami. Kazdy podwiadomie szuka sobie drugiej polowki
      zdolnej rozrodczo i majacej takie cechy fizyczne (i nie tylko) zeby
      bezpiecznie dalej przekazac swoje geny. O tym sie nie mysli swiadomie (tym
      bardziej jak sie jeszcze dzieci nie planuje a juz na pewno nie z TYM KONKRETNYM
      FACETEM), tylko ze gdzies tam to siedzi. Pare lat temu podsumowano kroliczki
      Playboya - porownano je wszystkie ze soba. Od poczatku istnienia gazety do
      dzisiaj kroliczek bardzo schudl, natomiast jedna rzecz sie nie zniemila -
      mianowicie proporcja obwodu talii do obwodu bioder; Z tego wynika ze atrakcyjna
      fizycznie pani dla pana jest wtedy gdy ma odowiednie wciecie w talii - nie za
      male i nie za duze. (Juz teraz dokladnie wspólczynnika nie pamietam.) Takze ja
      jestem za teoria z tzw. zaiskrzeniem, feromony itd. Przeciez jest tak, ze ma
      sie tam gdzies swoj ideal wbity do glowy - np. jakiejs tam podobaja sie
      generalnie wysocy, miskowaci i brazowoocy bruneci, az tu nagle spotyka na swej
      drodze chudego bladyna w dodatku niebieskookiego i ja od razu scina. Feromony?
      Przeznaczenie? Nie wiem, ale tak juz jest.
      • Gość: Malwina Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 31.12.02, 15:57
        to tylko ja zdjecia sobie wysylam na necie ???? i glosu tez daje ???
      • glossa Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 01.01.03, 14:17
        sylia1 napisała:

        Takze ja
        > jestem za teoria z tzw. zaiskrzeniem, feromony itd. Przeciez jest tak, ze ma
        > sie tam gdzies swoj ideal wbity do glowy - np. jakiejs tam podobaja sie
        > generalnie wysocy, miskowaci i brazowoocy bruneci, az tu nagle spotyka na
        swej
        > drodze chudego bladyna w dodatku niebieskookiego i ja od razu scina.
        Feromony?
        > Przeznaczenie? Nie wiem, ale tak juz jest.

        Dokładnie :-) Czyli innymi słowy miłość od pierwszego wejrzenia :-)

        Coś w tym jest, tylko że sprawdza się raczej na krótką metę. Ludzie czasami po
        wielu miesiącach/latach dochodzą do wniosku, że to właśnie TEN lub TA. I jest
        cudownie :-)

        A jeśli o Internet chodzi, to o tyle o ile ludzie, którzy poznali się w
        tradycyjny sposób, dają sobie jeszcze czasem kilka szans, tak często osobę
        poznaną przez Internet potrafią od razu skreślić, czasami za błahostkę, która
        im się nie podobała, bo 'nie było tak jak w sieci'.

        A jeżeli nawet 'nie wyszło' to co stoi na przeszkdzie, żeby najzwyczajniej w
        świecie się znali i od czasu do czasu porozmawiali? Najczęsciej jednak kontakt
        całkowicie się urywa, bo jednej albo drugiej stronie troszkę źle wydawało się,
        że skoro tak cudownie było na czacie, to w realu od razu padną w sobie w
        ramiona i będzie romantyczny happy end.

        Smutne.....bo niejednej parze mogło się naprawdę udać....

    • Gość: ToeToe Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? IP: *.world-net.co.nz 01.01.03, 05:00
      Zdecydowanie preferuje real.. (Miej sie trzeba starac;))
      • Gość: samanta Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 01.01.03, 08:45
        Czy mowa odnosi sie do gosci , ktorzy wkraczaja w internet?
        Tzw nowicjuszy albo Noobsow dla ktorych siec jest czyms bardzo odkrywcza?
        Wszedzie siedza stare wyjadacze polujacy na nowych czyli na zielone ludki ,
        ktore sie nabiora na wszystko, ale do czasu dopoki same sie ludki nie wycwania.
        Potem lancuszek leci dalej.
        Internet jest wielki ale problemami sercowymi lepiej sie zajac wedlug starych
        zasad (list ,telefon, randka)
        Smsy na odledglosc i maile to bullshit nie znajac osoby.
        A te milosci internetowe to smiechu warte (no , chyba , ze dwie kalekie dusze
        sie polacza i sa szczesliwe no bo gdzie spotkac partnera jak nie w internecie?)

        • Gość: Alicja Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? IP: derwisz:* / 10.5.6.* 01.01.03, 10:38
          racja
          smutne
        • glossa Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 01.01.03, 14:37
          Gość portalu: samanta napisał(a):

          > Czy mowa odnosi sie do gosci , ktorzy wkraczaja w internet?
          > Tzw nowicjuszy albo Noobsow dla ktorych siec jest czyms bardzo odkrywcza?
          > Wszedzie siedza stare wyjadacze polujacy na nowych czyli na zielone ludki ,
          > ktore sie nabiora na wszystko, ale do czasu dopoki same sie ludki nie
          wycwania.
          > Potem lancuszek leci dalej.

          Tak się składa, że Internet ma w sobie coś, co potrafi oczarować nawet ludzi,
          którzy mają z nim do czyniena codziennie od wielu lat. I czasami sami się
          dziwią, że pozwolili się w coś wciągnąć ;-)
          A jeżeli Ty jesteś właśnie tym 'starym wyjadaczem', osóbką znieczuloną na 'to
          wszystko', to...czasami nie wiesz, ile tracisz... ;-)
          A druga sprawa: głównym celem ludzi przesiadujących w sieci nie
          jest 'polowanie'. Określenie dość ciekawe, ale bardzo wszystko
          zgeneralizowałaś....

          > Internet jest wielki ale problemami sercowymi lepiej sie zajac wedlug
          starych
          > zasad (list ,telefon, randka)
          > Smsy na odledglosc i maile to bullshit nie znajac osoby.
          > A te milosci internetowe to smiechu warte (no , chyba , ze dwie kalekie
          dusze
          > sie polacza i sa szczesliwe no bo gdzie spotkac partnera jak nie w
          internecie?)
          >

          Internet jest tylko kolejnym miejscem, w którym można kogoś poznać i coraz
          bardziej ingeruje w nasze codzienne życie, więc pojęcie 'według starych zasad'
          jest troszkę nieadekwatne do rzeczywistości.

          A jeżeli Ty się (może) kiedyś rozczarowałaś sieciową znajomością, to nie
          używaj proszę stwierdzenia 'kalekie dusze':-) Bo tak sie składa, że takich par
          jest coraz więcej, a ironizowanie to raczej objaw lekkiego nieprzystosowania
          do rzeczywistości, niestety... Ale o nieprzystosowaniu i braniu poprawek na
          kilka rzeczy już pisałam :-)

          pozdrawiam :-)
    • onna Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 01.01.03, 14:18
      Prawda jest taka, ze w realu z reguly poznajemy sie na nowo.
      Spotkalam sie z dwiema osobami z chata. Zawsze bylam zaskoczona wygladem
      (pomimo wymiany zdjec), mimika, usmiechem, sposobem wypowiadania sie itd.
      Ludzie sa chyba wzrokowcami wiec lepiej sie nie "zakochiwac" przed spotkaniem w
      realu. Ja w kazdym badz razie przezylam duuze rozczarowanie.

      Czesto poznajemy ludzi z innych miejscowosci, nierzadko sporo od nas
      oddalonych. To utrudnia kontakt. Bardzo utrudnia.
      • glossa Re: Czy internetowe znaczy nic nie warte? 01.01.03, 14:46
        onna napisała:

        > Prawda jest taka, ze w realu z reguly poznajemy sie na nowo.
        > Spotkalam sie z dwiema osobami z chata. Zawsze bylam zaskoczona wygladem
        > (pomimo wymiany zdjec), mimika, usmiechem, sposobem wypowiadania sie itd.
        > Ludzie sa chyba wzrokowcami wiec lepiej sie nie "zakochiwac" przed
        spotkaniem w realu. Ja w kazdym badz razie przezylam duuze rozczarowanie.
        >
        > Czesto poznajemy ludzi z innych miejscowosci, nierzadko sporo od nas
        > oddalonych. To utrudnia kontakt. Bardzo utrudnia.

        Dokładnie. Ale to, że coś jest utrudnione nie znaczy, że takie znajomości
        należy zrywać. I to odnosi się nie tylko do internetowych znajomości.

        I pomyśl jeszcze o jednym: może ta druga osóbka też się Tobą rozczarowała? Bo
        podejrzewam, że w pierwszej chwili...możliwe, że tak....

        A druga sprawa: przez Internet nie można się zakochać, ani nawet 'zakochać' ;-)
        Można kogoś spotkać, poznać i polubić. Kwestia otwarta, jak umiejętnie
        pokieruje się tą znajomością w realu. Ale każdy ma wybór: albo zignorować
        pierwsze rozczarowanie albo papa....

        pozdrawiam :-)
    • Gość: JO a forum? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 22:51
      moze tu jest tak samo? ktos opisuje nam sytuacje, stara sie obiektywnie, ale
      gdybysy byli w realu inaczej bysmy n ato patrzyli?

      A swwego czasu dla zazabawy i zabicia czasu umawialam sie z Netu. I kumpele
      tez. I.... nic nie wyszlo, poza rozczarowanie i rozkochaniem w sobie faceta
      (bez wzajemnosci). Mam dziwne uczucie,ze albo w sieci sa fajni faceci
      szukajacy fajnej i łatwej laski di seksu, albo faceci nieciekawi , z ktorymi
      nic nie zaaiskrzy.
      • procesor Re: a forum? 02.01.03, 00:03
        Gość portalu: JO napisał(a):
        > Mam dziwne uczucie,ze albo w sieci sa fajni faceci
        > szukajacy fajnej i łatwej laski di seksu, albo faceci nieciekawi , z ktorymi
        > nic nie zaaiskrzy.

        Hmmm.
        A czego szukaja ci nieciekawi faceci z którymi nic nie iskrzy?

        I co jesli w sieci przy rozmowie iskrzy - a przy spotkaniu w realu po
        iskierkach ni śladu (z jej strony tylko, byc może)?
        • Gość: Malwina Re: a forum? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 02.01.03, 00:16
          to nie przegapic ...przyjazni :-)
          • procesor Re: a forum? 02.01.03, 00:21
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > to nie przegapic ...przyjazni :-)

            To w tobie lubie Malwino -
            celna zwięzłość!

            Czemu my się tak czepaimy miłości gdy nawet o prawdziwą przyjażń trudno?
            Zamiast cieszyc się tym co mamy gonimy za ułuda.
            • Gość: Malwina Re: a forum? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 02.01.03, 00:25
              cale szczescie (dla ciebie !!! ) ze nie wiesz jak straszna jestem gadula ! :-)))
              • procesor Re: a forum? 02.01.03, 00:48
                Gość portalu: Malwina napisał(a):
                > cale szczescie (dla ciebie !!! ) ze nie wiesz jak straszna jestem gadula !
                :-)))

                To podaj reke!

                procesor - gaduła
      • Gość: vcx Re: a forum? IP: *.plaszew.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 07:26
        Gość portalu: JO napisał(a):

        > Mam dziwne uczucie,ze albo w sieci sa fajni faceci
        > szukajacy fajnej i łatwej laski di seksu, albo faceci nieciekawi , z ktorymi
        > nic nie zaaiskrzy.
        No ale to chyba nie dotyczy tylko panów. Panie tez zdarzają sie nieciekawe.
        Wydaje mi się, że na to nie ma reguły. Czasami się udaje, czasami nie.
        Niektórzy się zniechęcają już na początku - bo nie jest tak jak w realu, a
        niektórzy próbują dalej. Ale jest coś w tym, że ludzie po poznaiu się osobiście
        i "rozczarowaniu" raczej odpuszczają sobie dalsze kontakty. A dlaczego??? nie
        wiem, a samemeu mnie to spotkało.
        • Gość: JO Re: a forum? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 14:19
          Chyba znow pojawia sie watek atrakcyjnosci fizycznej. Ja akurat najbardziej
          przewiozlam sie na gosciach, ktorym dalam druga szqanse, tzn. spotkalam sie
          kolejny raz, choc gdzies tam czulam ze to nie to. A na koncu to oni dawali mi
          kopa w d.....
          • Gość: mgrinz Re: a forum? IP: *.comm.pl 06.01.03, 19:18
            Gość portalu: JO napisał(a):

            > Chyba znow pojawia sie watek atrakcyjnosci fizycznej. Ja akurat najbardziej
            > przewiozlam sie na gosciach, ktorym dalam druga szqanse, tzn. spotkalam sie
            > kolejny raz, choc gdzies tam czulam ze to nie to. A na koncu to oni dawali mi
            > kopa w d.....

            Nie, akurat nie mialem na mysli atrakcyjności fizycznej. Chociaz jest wazna.
            Ale jst tylko jedna z rzeczy na ktrórą sie zwraca uwagę. Jest jeszcze wiele
            inych czynników. I tak po przekroczeniu "masy krytycznej" po prostu ten ktos
            nam nie odpowiada. Co do drugiej szansy. Warto, a może jednak...... choć
            gwarancje są żadne.
            • Gość: JO Re: a forum? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 22:31
              Gość portalu: mgrinz napisał(a):

              > Co do drugiej szansy. Warto, a może jednak...... choć
              > gwarancje są żadne.

              JA CHcialam byc fair- nie oceniac nikogo po pierwszym- jakze mylnym czesto-
              wrazeniu. Szkoda ze nie bylo tego czasem w druga strone. Czasem zaluje,ze
              jestem szczera i nie umiem grac....
    • Gość: Richelieu* Internetowe - bardzo dużo warte IP: *.localdomain / 195.117.90.* 01.01.03, 23:11
      Ja uważam internet za wspaniałe medium, które zastępuje nieobecną przyjaciółkę,
      psychoterapeutę. Mało tego. Jeżeli uważacie, że real to jest dopiero wyższa
      szkoła jazdy, bo tu, w necie można wszystko zmyśleć, to zapominacie, że w realu
      też można zmyślać. Tutaj jest większa otwartość. Każdy, nie bojąc się o
      konsekwencje może powiedzieć swoje zdanie i nikt go za to nie zwymyśla czy
      wyśmieje, ba gdy nie będzie chciał patrzeć na komentarze po prostu wyłączy
      komputer. Czy w realu jest taka sama swoboda wypowiedzi? Czy czasem nie
      trzymają nas konwenanse. Tyle o forum.
      A o serwisach randkowych czy czatach... Tu także jest dużo lepiej, bo poznajemy
      osobę od jej strony nie zmodyfikowanej wyglądem. Wygląd na ocenę całości
      człowieka ma ogromne znaczenie. Przypisujemy ładnym ludziom więcej pozytywnych
      cech niż tym mniej łanym. A i sami delikwenci poparci przez opinię publiczną
      utwierdzają się w przekonaniu, że są mądrzy choiaż nie są albo są głupi chociaż
      nie są. Tutaj mądry człowiek ma swoje 5 minut, ba, całe godziny, jeżeli jest na
      tyle mądry, wygadany i elokwentny. Druga sprawa, że na pewno nie przyznają mi
      racji ci, którzy w realu patrzą na wygląd po pierwsze, po drugie i po trzecie.
      A reszta jakoś tam się dotrze ( takie określenie spotkałam na forum ;). Jeżeli
      komuś zależy wyłącznie na ślicznym chłoptasiu albo seksownej laseczce nie ważne
      co tam ma w głowie, to nigdy nie doceni netu jako jednego z źródeł nawiązywania
      ciekawych znajomości.
      • Gość: JO Re: Internetowe - bardzo dużo warte IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 13:41
        Ja (i nie tylko) mialam pecha,ze reala zaawsze okazywal sie inny od sieci. A
        najgorsze bylo to,ze po spotkaniu nawet kontakt internetowy sie konczyl. MOze
        faktycznie mi brakowalo dystansu do tego???
      • Gość: Anka Re: Internetowe - bardzo dużo warte IP: *.net 02.01.03, 14:23
        Zgadzam się całkowicie. Poznałam w necie naprawdę wiele osób, z kilkoma
        zawarłam dłuższe znajomości. Sprawia mi radość kiedy włączam komputer i witamy
        się wzajemnie, przesyłamy pozdrowienia.

        Nie będę ukrywać, że poznałam tu także (nie boję się użyć tego słowa )
        wspaniałego przyjaciela. Potrafił pocieszyć mnie w chwilach kiedy miałam
        wszystkiego dość. Niedługo spotkamy się w tzw. realu. Uwierzycie, czy nie, ale
        wygląd nie ma dla mnie w tym przypadku abolutnie żadnego znaczenia. Cieszę się
        że TAKA osoba istnieje na świecie, a dzięki internetowi mogłam dowiedzieć się o
        jej istnieniu.

        Pozdrawiam serdecznie
        • _annie Re: Internetowe - bardzo dużo warte 05.01.03, 17:16

          Anko- to nie jest tak,ze wygląd nie ma znaczenia.Ma i to duże.Osobiście
          spotkałam się z człowiekiem, który bardzo o mnie dbał emocjonalnie, dzwonił,
          zbiegał...I na spotkaniu nadal nam się świetnie rozmawiało.Tylko,że ja nie
          mogłam znieść innych rzeczy w nim, oprócz rozmów...O człowieku świadczy jednak
          całokształt- głos, sposób ubierania się...Same fajne pogawędki nie wystarczą do
          stworzenia udanego związku...Zgadzam się z pogladem- lepiej przez net nie
          zakochac się.
          • Gość: Anka Re: Internetowe - bardzo dużo warte IP: *.net 05.01.03, 19:43
            Ale ja nie miałam na myśli związku - myślę, ze poznałam świetnego kumpla, z
            którym można normalnie pogadać. A spotykanie się z kimś tylko po to aby się z
            nim związać uważam za bezsensowne..... i póki co nie zakochałam się - darzę tę
            Osobę zwyczajnie szacunkiem. To tyle.
            Pozdrawiam serdecznie :-)
          • Gość: Anka Re: Internetowe - bardzo dużo warte IP: *.net 05.01.03, 19:48
            Ps. Wiem jak On wygląda. Nie należy do mojego wizerunku idealnego faceta. Mimo
            to chcę Go poznać. W końcu przyjaciele nie zwracają uwagi na wygląd !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka