czuję się oszukana

09.07.06, 18:33
Przez pierwsze dwa miesiące naszej znajomości mój mężczyzna był z kobietą, o
której istnieniu nie miałam pojęcia. Mieszkamy od siebie daleko, nasz kontakt
był głównie wirtualny, spotkania nader rzadkie. Jesteśmy razem od czterech
miesięcy, znamy sie od ponad sześciu a ja się własnie dowiedziałam, że on,
zaczynając spotykac się ze mną był jeszcze nadal z tamtą. Jestem tym bardzo
zdruzgotana. Na dodatek czuję się tak, jakbym zniszczyła ich związek, bo żadna
to pociecha, że to nie ja zainicjowałam pierwsze spotkanie. Bardzo mi z tym
źle, bo czuję się oszukana przez niego.
    • ragazzo11 Re: czuję się oszukana 09.07.06, 18:37
      Z punktu widzenia psychologii to nic się takiego nie stało. Monogamia u
      mężczyzn jest czyms naturalnym, to tylko zewnetrzny świat społeczny naszej
      cywilizacji ułożył taką "normę", że to niby tylko z jedną.
      Pozdr.

      narodne_divadlo napisała:

      > Przez pierwsze dwa miesiące naszej znajomości mój mężczyzna był z kobietą, o
      > której istnieniu nie miałam pojęcia. Mieszkamy od siebie daleko, nasz kontakt
      > był głównie wirtualny, spotkania nader rzadkie. Jesteśmy razem od czterech
      > miesięcy, znamy sie od ponad sześciu a ja się własnie dowiedziałam, że on,
      > zaczynając spotykac się ze mną był jeszcze nadal z tamtą. Jestem tym bardzo
      > zdruzgotana. Na dodatek czuję się tak, jakbym zniszczyła ich związek, bo żadna
      > to pociecha, że to nie ja zainicjowałam pierwsze spotkanie. Bardzo mi z tym
      > źle, bo czuję się oszukana przez niego.
      • narodne_divadlo Re: czuję się oszukana 09.07.06, 19:04
        A z punktu widzenia psychiki kobiecej? Dla mnie np., to spory problem. Problem
        nadszarpniętego zaufania do partnera. Trudno z takim poczuciem niepewności
        funkcjonować w związku.
        • ragazzo11 Re: czuję się oszukana 09.07.06, 19:46
          Nadszarpięte zaufanie do partnera, to twoje kolejne doświadczenie życiowe.
          Wyciągaj z tego wnioski i żyj dalej korzystając z doświadczenia. Przez jakiś
          czas mozesz mysleć, że wszyscy faceci to świnie, ale po jakimś czasie znowu
          poczujesz potrzebę bycia z jakimś meżczyzną. Oprócz tego, że faceci maja wiele
          cech współnych, to mają też swoje cechy indywidulane, więc szybko przekonasz
          się, że nie każdy facet to świnia. Jest jeszcze jedna sprawa, psychologia mówi,
          że kobiety wybierają nieswiadomie facetów zawsze podobnych do siebie. Mają
          jakiś taki klucz typu faceta (nie chodzi tu tylko o walory fizyczne), którym
          się kierują przy zawieraniu intymnej znajomości. Więc jest prawdopodobienstwo,
          że nieswiadomie wybierasz sobie "samców" mających np dużą potrzebę "rozsiewania
          swego DNA" tu i tam i np zwycięzka walka o takiego typa cię podnieca -
          nieświadomie. To oczywiście jedna z kilku możliwych hipotez.
          Nie mam zamiaru pocieszać ani doradzać. Sama to sobie ułożysz w swojej głowie i
          pchniech swe życie intymne do przodu. A poczucie niepewności jest i będzie
          zawsze. Lęk to naturalny towarzysz każdego z nas, faceta czy kobiety. Lęk może
          być destruktywny lub mobilizujący. Od Ciebie zależy jak zadziała w Tobie.
          Pozdr.
    • dreszczyk_emocji Re: czuję się oszukana 09.07.06, 21:29
      ja byłam po tej drugiej stronie, stronie tej dziewczyny. Mimo że kochałam tego
      faceta nie omieszkałam się jej powiedzieć że pierwsze parę miesięcy
      to.....czułam że jestem jej to winna.
      • ragazzo11 Re: czuję się oszukana 09.07.06, 21:55
        dreszyku_emocji być może tak ci się wydawało, że jak to określasz "jesteś jej
        to winna". Ale tak na prawdę zrzerała cię myśl, że ona może być z nim
        szczęsliwa. Między kobietami też jest rywalizacja, szczególnie jeśli chodzi o
        walkę o "nasienie".
        Gdybyś go kochała, to byś pozwoliła mu byc szczęsliwym - ty byłaś poprostu
        wściekle zazdrosna i upokorzona. Chciałaś polepszyć swoje samopoczucie, ot co.
        • shangri-la Absurd Ragazzo...... 09.07.06, 23:02
          "Gdybyś go kochała, to byś pozwoliła mu byc szczęsliwym "

          Zapamiętaj sobie te słowa na wypadek, gdyby porzuciła Cię ukochana kobieta....
          • ragazzo11 Re: Absurd Ragazzo...... 09.07.06, 23:38
            to nie absurd.
            wszystko zależy od tego jak kto rozumie słowo miłość.
            Absurdem jest rzeczyście to co napisałem
            jeśli miłość to (jak mówi socjologia) stały układ dwóch jednostek, polegający
            na wymianie, ty mi dajesz poczucie bezpieczeństwa ja tobie też, ty mi dajesz
            ztyskację seksualna ja tobie też, ty mnie stawiać w takiej roli społecznej (np.
            żony) ja ciebie tez (np. meza), ty mi robisz obiad, ja naprawie kontakt, ty mi
            rodzisz dziecko, ja cie wielbie i szanuje itd, itd.

            jeśli na miłość spojrzymy w sensie bezwarunkowego uczucia do drugiej osoby, na
            miłość romantyczną (nie w sensie romantyzmu z filmu holywoodzkiego, a raczej z
            romantycznej literatury), to już absurdem to nie jest.

            Rzeczywiście najczęsciej mamy do czynienia z tym pierwszym modelem.

            Więc niech będzie, że to absurd.

            Hmm, więc miłość to wcale nic nadzwyczajnego!?
            Zwykła wymiana.


            • shangri-la Mylisz miłość z męczeństwem;) n/t 09.07.06, 23:42
              • ragazzo11 Re: Mylisz miłość z męczeństwem;) n/t 10.07.06, 00:18
                więc jednak to tylko wymiana?
      • narodne_divadlo Re: czuję się oszukana 10.07.06, 10:12
        A uwierzysz, że ja naprawdę nie wiedziałam o jej istnieniu? I to, że on
        poznawszy mnie doszedł do wniosku, że chce byc ze mną, nie z nią czyni mnie
        odpowiedzialną za porażkę ich związku? Owszem, mam dyskomfort z tego powodu ale
        moje pretensje kieruję ku niemu. Że mnie oszukiwał. Ale w gruncie rzeczy, nie
        można wymagać by po pierwszym spotkaniu ze mną nabrał pewności, że chce ze mną
        być i porzucił swoją dziewczynę. To był proces, ten sam, jaki zachodzi za każdym
        razem, gdy poznajemy kogoś. On potrzebował akurat dwóch miesięcy na to, by się
        określić. Wiem jedno, gdybym wiedziała, że on ma dziwczynę, nigdy więcej nie
        spotkałabym się z nim. Ot i wszystko. Czy ich związek by przetwał dzięki temu,
        tego nie wiem. Wiem, że my nie bylibyśmy nigdy razem.
    • narodne_divadlo Re: czuję się oszukana 11.07.06, 08:34
      A po co ta dyskusja na temat czym jest miłość? Czy miłość można zdefiniować? I
      co nam z tego, że ją zdefiniujemy? Opracujemy algorytm postępowania dla
      planujących zakochać się?
      Jak złagodzić ból zranionej duszy i jak nie stracić szacunku dla partnera, oto
      jest pytanie.
    • nattaszaa Re: czuję się oszukana 11.07.06, 08:38
      Kazdy kiedys zostal oszukany. Pozniej, zamiast przezywac i uzalac sie na forum
      nalezy robic to samo:)
Pełna wersja