remedium3
04.11.06, 02:19
Bezrobocie to nic ,,, w porównaniu z tym jak znajomi reagują na wiadomości o
tym fakcie.
W mediach piszą , kiedy stracisz pracę , szukaj – najlepiej wśród znajomych ,
przyjaciół i etc…
2-ce temu mąż stracił pracę / likwidacja stanowiska/ a jest po 50 –tce.
Wszyscy znajomi , którzy o tym się dowiedzieli , przestali nawet dzwonić.!!!
Mało tego , czują nieukrywana radość i satysfakcję że tak się stało.
Kiedyś wszyscy korzystali z naszej życzliwości , gościnności i wsparcia.
Mam nadzieję , że nie utoniemy – chociaż jestem w głębokim dole
psychicznym , wierzę ,WIEM że damy radę , ale nie zapomnę tego z jaką
wyższością i lekceważeniem moje koleżanki traktowały mój płacz , kiedy na
koniec godzinnej rozmowy – zadały pytanie – a co ciebie?
R , stracił pracę. Odp , sorry musze kończyć , bo pieczeń się przypala…..,
bo mam drugi telefon ,,,, bo właśnie goście weszli…..
,