Dodaj do ulubionych

mój wstyd

29.01.07, 21:27
ostatnio miałam małą kolizję, zawieziono mnie do szpitala byłam w szoku
zupełnie nie kontrolowałam tego co robię i co mówie, Jest mi bardzo wstyd,
myślałam że się znam........oprócz tego obraziłam wszystkich których
widziałam mówiłam im takie rzeczy o których normalnie nawet nie myśle, boje
się że ktoś odbierze to za moje odczucia lub przekonania mogę stracić
przyjaciół.
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: mój wstyd 29.01.07, 21:31
      za odczucia wyrazane pod wplywem szoku pourazowego raczej nie traci sie przyjaciol,chociaz przyjaciele
      rozni bywaja, logicznie myslacy lub zszokowani.
    • solaris_38 żróło 30.01.07, 00:06
      na podstawie jednego razu nie traci sie przyjaciół
      najwyżej sie chwilowo obrażą

      natomiast jest to bardzo ciekawe i naucz sie czegoś o sobie
      bo nie przypadkowe rzeczy sie mówi w takich sytuacjach

      to jest jak sen

      czysta wiedza o nas samych i tym co pod dywanem
      • apoli2 Re: żróło 30.01.07, 05:05
        problem polega na tym, że to oczym mówiłam jest zupełnie rozbieżne z tym co
        czuje naprawde, to były jakieś zbitki zasłyszanych opini, problemy które w
        stanie pełnej swiadomości nie stanowią problemu.Pojawiły sie też pewne cechy
        które myślałam że mam już za sobą, bo długo pracowałam nad tym żeby się ich
        pozbyć i jwe kontrolować.
        Staram się czegoś o sobie nauczyć - mam przyjąc że na jawie się oszukuje a to
        co jest prawdziwe to właśne wyszło?
        • mskaiq Re: żróło 30.01.07, 05:09
          Pod wplywem emocji tracisz kontrole nad Soba. Wtedy emocje kontroluja, a jak
          moga byc niebezpieczne widzialas Sama.
          Obserwuje takie zachowania bardzo czesto, pod wplywem emocji przestajemy byc
          Soba. Aby kontrolowac emocje bardzo potrzebne sa regularne cwiczenia, bez tego
          kazdy stres moze wywolac podobne zachowanie do tego co mialas w szpitalu.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • apoli2 Re: żróło 30.01.07, 05:22
            Proszę powiedz mi gdzie moge znaleźć takie ćwiczenia
            • lifelover Re: jestem w stresie 30.01.07, 05:49
              Jak jestem w stresie, to wiem, ze jestem w stresie.To mozna poznac po checi
              bezinteresownego przywalenia kazdemu, kto sie nawinie.Musze jednak zamknac
              gembe i usmiechnac sie.Albo jeszcze gorzej, musze powiedziec cos milego:)
              Wstydzisz sie,ze przywalilas niewinnym ludziom ? Przepros ich za swoje
              zachowanie. Wystarczy telefon.
        • chmurka.bez.ogorka Re: żróło 30.01.07, 10:03
          apoli2 napisała:

          > problem polega na tym, że to oczym mówiłam jest zupełnie rozbieżne z tym co
          > czuje naprawde, to były jakieś zbitki zasłyszanych opini, problemy które w
          > stanie pełnej swiadomości nie stanowią problemu.Pojawiły sie też pewne cechy
          > które myślałam że mam już za sobą, bo długo pracowałam nad tym żeby się ich
          > pozbyć i jwe kontrolować.
          > Staram się czegoś o sobie nauczyć - mam przyjąc że na jawie się oszukuje a
          to
          > co jest prawdziwe to właśne wyszło?

          pewnie wyszły Twoje lęki....:/
          gorzej, że możliwe, że tak naprawdę to one rzeczywiście rządzą Twoimi relacjami
          z tymi ludźmi. Zobacz, co wtedy wyszło. Może oczekujesz, że ci ludzie okażą się
          właśnie tacy, jakimi ich widziałaś w dużym stresie?
        • solaris_38 źróło 30.01.07, 21:02
          moze nie tyle oszukuje co nie widzi

          rzeczywistość jest złożona i uczymy sie ja ogladać i interpretować po kawałeczku

          często tylko malutką część kontrolujemy i pojmujemy
          reszta to nasze pobożne życzenia

          próbujemy z chaosu faktów odczuć zrobić coś spójnego co potrafimy zaakceptować
          to so sadzimy o sobie i rzeczywistości to nasza osobista twórczość

          większości rzeczy nie pojmujemy

          jednak jesteśmy zdolni krok po kroczku zaglądać po ta kurtynę
          promyczka po promyczku wpuszczać świtało do ciemnych pokoi których nie
          chcielibyśmy mieć bo się nam zdaje ze tam straszy
          a tak sa skarby

          skarby


          może po raz pierwszy masz okazję zaglądnąć do swocich pokoi

          to na pewno ciekawsze niz jakikolwiek film serial

          ale trzba pracować
          i dobrze jest mieć pomoc

          dobry terapeuta jest bezcenny
    • hellio Re: mój wstyd 30.01.07, 10:34
      Nie bardzo rozumiem, kogo, w swoim odczuciu, obraziłaś? Piszesz: "wszystkich,
      których widziałam" - czy chodzi o ludzi, którzy udzielali ci pomocy? Ale piszesz
      też, że obawiasz się, ze stracisz przyjaciół - czy oni byli z tobą w czasie
      wypadku? czy pojawili się później, a ty stale byłaś rozemocjonowana i pełna
      złości? Ile trwało to wszystko?
      Czy jest taka możliwość, żeby z "obrażonymi", w spokojnej rozmowie przeczyścić
      kanały komunikacyjne? Wydaje mi się, że to by poprawiło atmosferę. I twój
      nastrój, co też warte zachodu. Pozdrawiam, Hania
      • apoli2 Re: mój wstyd 30.01.07, 17:26
        był ze mną mój przyjaciel, którego wzyzwalam, wyganialam, kazalam mu sie wznosi
        bo jest taki i owaki. Przeklinalam lekarzy, jakby tego bylo malo opowiedzialam
        jednemu o najbardziej intymnych szczegolach mojego zycia robiac z tego wulgarne
        przedstawienie.
        Normalnie nie przeklinam, na nikogo nie krzycze, jesli zwracam uwage to
        grzecznie i nie opowiadam o sobie na lewo i prawo. Dlugo pracowalam nad tym
        zeby nauczyc sie kontrolowac emocje, zupelnie nie royumiem dlaczego tak sie
        zachowywalam
        • hellio Re: mój wstyd 30.01.07, 19:12
          Napisałaś w sumie trzy posty i w każdym jest coś o kontroli emocji, o wysiłku i
          pracy, które wkładałaś w to, zeby skutecznie je kontrolować, w którymś miejscu
          prosisz o ćwiczenia, które pozwolą ci je kontrolować jeszcze lepiej. Może się
          mylę, ale czuję gdzieś między linijkami niepokój - czy to się w ogóle da? i
          niepewność, co masz o sobie mysleć, czy jesteś tą osobą, która awanturowała się
          w szpitalu, czy tą, która takie zachowanie uważa za kompromitujące?
          Człowiek jest całością. Byłaś sobą w czasie tej nieszczęsnej kolizji, i potem w
          szpitalu, i teraz, kiedy całą tą sprawą czujesz się zażenowana. Twoje emocje -
          to też ty. Nie jest dobrze, jeżeli ktoś wydziela z całości jakąś część siebie,
          chowa tę część za kurtyną i mówi - nie ma cię! Bo to, co ma siedzieć za kurtyną
          wcale od tego nie znika. Wprost przeciwnie, rośnie, wierzga, wygląda na zewnątrz
          i jeszcze robi małpie miny.
          Nie wiem, w jaki sposób sprawowałaś nad tą częścią kontrolę do tej pory, na czym
          polegała praca, o której pisałaś. Ale wygląda na to, że nie osiągnęłaś
          oczekiwanych rezuultatów. I myslę tak nie dlatego, ze stało się to, co się stało
          - w opresji, w szoku zdarzają się różne rzeczy i nigdy nie wiadomo, co się w
          takich kryzysowych momentach uaktywni. Bardziej istotny wydaje mi się twój
          niepokój teraz, twoja niepewność, że brak panowania nad sobą wydaje ci się
          groźny, że boisz się tego -chyba - również w przyszłości.
          Jestem przekonana, że zastanawiałaś się nad psychoterapią, prawda? I wydaje mi
          się, że to jest dobry pomysł. Co szkodzi spróbować?
          Powodzenia, Hania
          • apoli2 Re: mój wstyd 30.01.07, 21:05
            Bardzo Ci dziękuje za odpowiedź. Lepiej tego ująć bym nie mogła. Trafiłaś w
            samo sedno. Masz recję zastanawiam się czy faktycznie da się kontrolować
            emocje? Jakiś czas temu chodziłam do psychoterapeuty. Chciałam sobie poukładać
            wszystkie przeszłe zdarzenia. Zakończyłam wizyty ponieważ doszliśmy do wniosku,
            że wszystko już jest na swoim miejscu a ja sie pogodziłam z tym co sie stało
            kiedyś. Moje kontakty z otoczeniem uległy poprawie, nauczyłam się
            samoakceptacji, wyzbyłam się poczucia krzywdy, wzrosło moje poczucie własnej
            wartości. Do wypadku byłam pewna, że mam to za sobą, że mogę dalej się rozwijać
            bez ciągłego oglądania się za siebie. Dlatego też zastanawiam się czy
            psychoterapia ma jakiś sens?
            • chmurka.bez.ogorka Re: mój wstyd 30.01.07, 22:17
              no niby tak, czasem trzeba trochę zwolnić, ale życie polega na życiu właśnie, a
              nie na ciągłym zastanawianiu się nad nim.... więc to cudownie, że trafiłaś na
              kogoś, dzięki komu lepiej zrozumiałaś siebie, bo to bardzo wartościowe. Ja też
              się cieszę, że miałam takie szczęście w odpowiednim momencie, bo sama nie
              dałabym rady, Ale wiem, że to nie jest przyjaźń i że dalej muszę już iść sama.
              Psychoterapia przez całe życie...? To tak jak chodzenie do wróżki, czy tu czy
              tu ktoś nam tłumaczy rzeczywistość ;) za nas.
            • hellio Re: mój wstyd 31.01.07, 11:57
              Oooj, i domyslam się, ze to duże rozczarowanie - była psychoterapia, miało być
              dobrze, pewne sprawy wydawały się "domkniete", a w godzinie próby okazało się,
              że to wszystko zawiodło, posypało się, nie zadziałało... Myślę, że głównie stąd
              bierze się twój niepokój teraz. Bo jeżeli raz zawiodło, to co będzie następnym
              razem, prawda? Bardzo ci współczuję, bo to naprawdę trudne doświadczenie. Ale
              mam też coś na pociechę - żadna praca, również uczciwe konfrontowanie się ze
              swoimi lękami, emocjami etc. nie idzie na marne, zawsze coś ważnego przynosi.
              To, co dzieje się z tobą teraz, ta bolesna niepewność, obawa, że coś jednak
              ciągnie się za tobą - to też ten rodzaj pracy, o którym mówię. I ona też coś
              niesie. Choćby wiedzę o sobie, choćby świadomość, że to, co osiągnęłaś do tej
              pory to duże zwycięstwo, ale nie mistrzostwo. Umiesz chodzić po linie, ale jak
              trzeba było chodząc po linie zagrać na skrzypcach - to trochę sfałszowałaś.
              Bywa! Póki żyjemy, to sprawiamy sobie kłopoty i rozczarowania. Może mogłabyś się
              z tym pogodzić? Bo właściwie to dlaczego nie? Spróbuj jeszcze raz zastanowić się
              nad hierarchią - czy rzeczywiście kontrolowanie się i panowanie nad emocjami to
              jest taki niekwestionowany priorytet? Czy rzeczywiście tak myslisz? Czy może
              komuś udało się weprzeć w ciebie, że tego właśnie najbardziej chcesz i z tym ci
              będzie najlepiej?
              Piszesz, że myslałaś, że wszystko juz jest na swoim miejscu i pogodziłaś się z
              tym, co stało się kiedyś. Rozumiem, że masz na mysli jakieś konkretne przeżycie,
              ciąg zdarzeń. Mam taki pomysł - kup sobie zeszyt i spisz, tylko dla siebie, co
              się wtedy stało + wszystkie pretensje do wszystkich obiektów, zamieszanych w tę
              sprawę. Zupełnie bez cenzury. Niech tam będą błędy ortograficzne, przecinki w
              dziwnych miejscach, rysunki, mazgaje, skreślenia, wykrzykniki, przekleństwa i co
              ci tam jeszcze się przyda, wyznania, od których włos się jeży na głowie, cała
              prawda, naga i bez makijażu. Albo na początek, kup sobie zeszyt i niech on
              czeka. Coś mi się wydaje, że doczeka się w którymś momencie.
              Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam i trzymam kciuki, Hania
              • apoli2 Re: mój wstyd 01.02.07, 20:02
                Bardzo Ci dziękuję za te słowa.
                Pozdrawiam serdecznie
    • taisy Re: A co powiesz na to. 30.01.07, 20:34
      Parę lat temu prasa krajowa podała fragmenty i szczegóły pewnego
      kompromitującego, intymnego, pornograficznego listu. A pod nim imię i nazwisko
      pewnej osoby, domysl się jakiej.
      I co? Nic. Przezyłam
      • apoli2 Re: A co powiesz na to. 30.01.07, 21:14
        Gratuluje siły, mam nadzieję że też ją zanjdę.
    • chmurka_szuka_sznurka Re: mój wstyd 30.01.07, 23:00
      po prostu wbrew pozorom,ktore starasz się zachować nie radzisz sobie w prozaicz
      nych sytuacjach,mam nadzieję,że w czasie kolizji nie urwało ci ręki,ale ludzie
      też wiedzą co robić w takich sytuacjach,zamiast panikować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka