splendor2
15.06.07, 23:07
Jestem dzieckiem rozwodników. Ojciec nie odwiedzał mnie prawie wcale-
przez 20 lat może 4-5 razy. Nie założył nowej rodziny, był "porządnym"
człowiekiem (żadne tam rzeczy typu: alkohol, kobiety) więc tym bardziej dziwne
takie odrzucenie. Wychowywali mnie dziadkowie , bo matka była zapracowana i
chłodna. W szkole podstawowej i liceum kompletnie nie odczuwałam tego, że
jestem z rozbitej rodziny. Miałam pasje, przyjaciół, zakochałam się. Byłam
radosną , normalną nastolatką. Kiedy byłam dorosła odwiedziłam ojca 2 razy.
Był zaskoczony, ale szczęśliwy choc nasze rozmowy były sztywne , bo kontakt
był jaki był po tych jego 4-5 krotnych odwiedzinach w ciagu 20 lat. Po
pierwszym roku studiów wysłał do mojej matki oficjalny list(pisany na
maszynie) z pytaniem czy studiuję, bo w przeciwnym razie zaniecha płacenia
alimentów.Strasznie mnie to zabolało i odesłałam tylko zaświadczenie z
uczelni. Kilka dni pózniej dostałam informację o jego samobójstwie.
Od tego czasu stałam sie inna. Boję sie wchodzić w bliższe relacje z innymi
ludzmi.Mam skłonność do obwiniania siebie . Doskonale radzę sobie w codziennym
życiu, w pracy jestem szanowana i ceniona. Ludzie lgną do mnie i lubią mnie ,
bo jestem miła, pomocna, życzliwa i ciepła. Jestem otwarta, kontaktowa. Mam
wielu znajomych. Jedynym problemem jest nieumiejętnosć nawiązania bliższych
relacji: przyjazń, miłość.