Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
10.06.03, 18:32
w jakiej zyjemy. Czytajac ksiazke pt. "The new american spirituality" wpadlem
na strone, gdzie Einstein wypowiada sie na temat naszej duchowosci, naszego
blednego rozumienia sieci powiazan, w jakich przyszlo nam, zupelnie
nieswiadomie, zyc. Otoz wedlug Alberta E. nasze odczucie odrebnosci od
zewnetrznego swiata jest porownywalne do optycznej iluzji. To co widzimy
i odbieramy za prawde o nas, prawda nie jest. Nasz swiat, skladajacy sie
z marzen, dazen, planow, snow, ktory tlumaczy sie w naszym zyciu osobistym na
wybor "jednego-jedynego" partnera jest absurdem. Jako ludzkosc powinnismy
wyjsc poza ta skorupe statycznego rozumienia swej jednostkowej roli w tym
wszechswiecie.
Czy te rozwazania Einsteina, bardzo ogolne zreszta, nie sa w jakims stopniu
najwyzsza forma duchowosci, popularyzowanej przez takie charaktery jak Matka
Teresa, Dalai Lama, czy inni ? Czy wreszcie nie przypominacie sobie moich
treli moreli o zyciu w akwarium, o niekompatybilnosci na dluzsza mete potrzeb
kobiety i mezczyzny, o pomylce zwanej malzenstwem itp, itd ?
Moze potrzebujemy sie obudzic ? Rozejrzec dookola jeszcze raz ? Moze juz
czas ?
Imagine.