absurd
12.06.03, 20:37
Czasem zdarzają się ludzie gburowaci, odstręczający swoim zachowaniem,
sposobem bycia. Wiemy o nich niewiele, natomiast nie wiemy, dlaczego są
właśnie tacy. I najczęściej nie dociekamy, omijamy z daleka, patrzymy z
niechęcią. Czasem w tych ludziach dokonuje się jakaś nagła przemiana -
zaczynają się uśmiechać, stają się wobec nas przyjaźnie nastawieni, próbują
inicjować kontakty. Dlaczego? Bo ktoś się do nich uśmiechnął, bo nie okazał
zniecierpliwienia, wrogości, przyszedł z drobną pomocą. I wystarczyło.
Macie jakieś doświadczenia w tym względzie? :)