aletrab
21.07.07, 11:30
jestem bardzo przygnebiona zaistniałym faktem w mojej pracy a mianowicie
zostalam niesłusznie posadzona o kradzież pieniedzy, dowody na potwierdzenie
mojej winy były marne ale moja prawda juz nikogo nie interesuje, padło na mnie
i to ja mam byc winna .Totalny absurd.Sprawa jakos przycichła do momentu kiedy
znowu zaczęły znikać pieniadze wiec i tez znalazł sie kozioł ofiarny czyli ja.
Praca w poczuciu braku zaufania do mojej osoby przestaje być normalna pracą.
Czy słusznym bedzie rezygnacja z pracy?czy moze powinnam tkwic w tym gó..e
sponiewierana i tłumaczyc ,ze to nie ja.Czy odejście nie bedzie rownoważylo
sie w oczach kolegow z przyznaniem do winy .? Wsparcia!!!!!