upadek i niemożność wstania

23.02.08, 10:47
problem jest taki:
jestem na II roku studiów(nie są ani ciężkie ani lekkie,filologia)
od 4 lat choruje na schizofrenię.
przez długi czas byłam w szpitalu(jeszcze w liceum).
potem były 2 próby samobójcze.niestety nieudane.
na studiach czuję się bardzo kiepsko.
raz,że większość ludzi ma 2 kierunki i pracuje(tacy półbogowie) i jestem po prostu dla nich typem nieudacznika,który nie jest w stanie nauczyć się na egzaminy.
jestem introwertyczką co powoduje,że zamykam się w sobie i nie przepadam za ludźmi.
sama się wykluczam z grona bo np.nie chodzę na popijawy z nimi.
bardzo mocno przeżywam fakt,że kiedyś miałam wysokie aspiracje i potrafiłam sporo rzeczy dobrze zrobić.
od momentu gdy zaczęłam brać leki jestem kretynką,która nie potrafi zapamiętać podstawowych słów.
istnieją jeszcze moje paranoje typu:nie mogę pójść na zajęcia bo ludzie chcą mnie otruć i na pewno to zrobią jak tylko pojawię się na uczelni.

jeszcze przed sesją myślałam o tym,aby wsiąść urlop zdrowotny albo dziekański.
niestety odmówiono mi prawa do tego.
w tym tygodniu mam do zaliczenia praktycznie całą sesję.


jestem załamana.
niestety na rodziców nie mogę liczyć bo matka uważa,że symuluję chorobę(nie zgodziła się na terapię rodzinną).
a ojciec tylko załamuje ręce nade mną.

reszta rodziny jest równie stuknięta i patologiczna(ciotka alkoholiczka,kuzyni w domu dziecka,babcia mieszkająca w mieszkaniu socjalnym itp...)

czy ktoś mógłby poradzić jak podnieść się??
cała prawda o tych cudownych lekach,które powodują,że żyję się tak jak przed chorobą to jedna wielka bujda.
ja albo jestem pobudzona i nie mogę w ogóle niczego robić.
albo jestem otępiała i nawet bym nie protestowała gdybym ktoś mnie miał zarżnąć.
    • tinley Re: upadek i niemożność wstania 23.02.08, 13:20
      Wiesz... wydaje mi się że pierwsze co powinnaś zrobić to pójść do porządnego
      specjalisty i zrobić wszystko aby złagodzić objawy choroby skoro nie da
      wyeliminować jej przyczyny. Musisz to zrobić choć jak czytam - mozesz mieć
      problem z kasą. Nie wiem - nie jestem ani psychologiem ani psychiatrą, ale bez
      tego bedziesz tkwić w tym czym tkwisz.
      Po drugie musisz uświadomić sobie że choroba to nie twoja wina i nie masz
      obowiazku obarczania się wstydem za nią. musisz to jasno otoczeniu powiedzieć ze
      koszmarnie z nią Ci się żyje i sama o nią się nie prosiłaś.
      Nie chodzisz na popijawy z nimi... to nie chodź. jak podleczysz się trochę to
      zacznij chodzić z innymi ludźmi. jeśłi nie potrafią zaakceptować Ciebie taką
      jaką jesteś to nie są warci uwagi.
      Urlop dziekański to nie jest głupi pomysł i nie wiem czemu nichca Ci go dać.
      Choroba i studia , praca nie idą w parze.. wiem coś o tym.
      A z rodzicami to musisz jakoś porozmawiać a jak nie masz w nich oparcia to
      musisz żywot ułożyć sobie bez nich. Cieżkie to ale czasem tk bywa.
      Jak masz sesję i boisz się zawalenia studiów to pogadaj bezpośrednio z
      dziekanem. W dziekanatach siedzą babony od przeszkadzania a nie pomagania. A
      jeśłi nie to weź po prostu zwolnienie - muszą Cie urlopować.
      A jeśłi nie to dociągnij ten rok do końca tak aby z tych studiów nie wylecieć i
      po prostu porawic ten semestr począwszy od października.
      Nie wiem... nie mam kontaktu z ludźmi z takimi problemami. trudno mi cś doradzić
      ale wydaje mi się że powinnaś coś zmienić w leczeniu najpierw.

      Trzymaj się, choć pewnie nie jest to łatwe
      • szpilkaaa Re: upadek i niemożność wstania 23.02.08, 18:07
        pieniądze nie są aż tak istotną przeszkodą.
        brałam 2 leki,które były drogie-Zyprexa i lek zawierający Kwetiapinę.
        Dawka dla mnie to było jakieś 300 złotych miesięcznie.
        z lekami jest ten problem,że kiedy zaczynam brać jakiś nowy to bardzo kiepsko
        się czuję(przez jakieś 2 tygodnie).
        Jestem albo nieprzytomna i śpię po 15 godzin na dobę.
        Albo od razu chciałabym sobie strzelić w łeb(tak było gdy zaczęłam brać leki
        antydepresyjny).

        obiecałam sobie,że jak zakończę sesję(co się okaże w tym tygodniu) to poszukam
        jakiegoś psychologa.
        boję się terapii dlatego,że musiałabym podczas niej dotrzeć do środka samej siebie.
        a jest to bardzo bolesne(były kilkakrotne próby).
        ale z drugiej strony unoszenie się bezsensownie na powierzchni życia w takim
        stanie nie jest lepsze.

        Spróbuję zdać co się da.
        A jak się nie uda to spróbuję dostać się do kogoś kto zajmuje się osobami
        niepełnosprawnymi.
        to będzie obrzydliwe bo nie jestem niepełnosprawna( i chcę dawać sobie radę
        sama),ale w chwili obecnej to już chyba niemożliwe bo za bardzo się zaplątałam.
        • szpilkaaa Re: upadek i niemożność wstania 23.02.08, 18:12
          problemem są też moje paranoje.
          w tamtym roku miałam taki dzień kiedy myślałam,że nie mogę wyjść z sali bo na
          zewnątrz są terroryści i jak wyjdę to mnie zabiją.
          każdy sygnał odczytuje jako spełniony plan zgładzenia mnie co jest trudne przy
          kontakcie z innymi studentami i wykładowcami.
    • solaris_38 twoje wszystko 23.02.08, 13:36
      znam wiele osób chorych
      także na schizofrenię
      jest im ciężko
      czasem mają okresy kiedy wciąga ich świat w ich głowie
      maja jazdy obsesje i sa osobno

      jednak funkcjonują w międzyczasie

      znam też osoby chore na serce
      bez rak i nóg
      znam osoby z chorymi nerkami wątrobą
      z zanikiem mięśni
      gośćcem postępującym
      ze słoniowacizną nóg
      niewidzące
      niesłyszące
      przewlekle molestowane i poniżane od dzieciństwa
      brzydkie
      z wadami
      bardzo słabe intelektualnie

      znam tez osoby zdrowe
      piękne zdolne
      czasem wszystko w jednym
      owi półbogowie mają także niezłe jazdy
      nawet jeśli tego nie widać

      bardzo często jest im źle
      biorą prochy leki
      chodzą na terapie
      źle im ze sobą
      są samotni
      wciąż coś udają

      chodzi mi o to że większość ludzi ma problemy
      jedni z tym inni z czym innym

      ale życie jest ciężkie
      zawsze było wielkim wyzwaniem
      w każdych czasach

      jeśli studia cię ciekawią i chcesz je zrobić bo to lubisz
      to trzeba o to walczyć
      może trzeba powtarzać rok
      może studia zaoczne

      może indywidualny tok studiów
      co ułatwiłoby ci dostosować naukę do zmiennych mozliwosci twojego organizmu

      leki faktycznie bardzo są uciążliwe ale też po pewnym czasie organizm trochę
      się przyzwyczaja
      niestety trochę
      a lepiej je brać bo potem traci się kontrolę
      a w czasie jazdy to już trudno iść do lekarza bo on jest wtedy po "drugiej
      przeciwnej stronie"

      introwertyzm nie ma nic wspólnego z lubieniem ludzi

      ludzi lubi się kiedy się jest od nich uzależnionym i nie porównuje się do nich
      a równocześnie jest się świadomym ze są potrzebni i ważni

      oni SĄ potrzebni i ważni

      jest za co ich lubić kochać i cieszyć się choć są to drobiazgi w porównaniu i
      bardzo wielkimi oczekiwaniami jakie do nich dziecinnie i życzeniowo mamy

      leki są faktycznie bardzo ciężkie

      piszesz o podniesieniu się z choroby
      na to nie ma co liczyć
      lepiej jest nauczyć się nią żyć

      czadem może pomóc terapia

      jestem zwolenniczką terapii
      długotrwałej
      z osobą o wysokiej świadomości\
      doświadczoną w podobnych przypadkach

      to wszystko to tylko ulga i obecność
      nie licz na zdrowie bo nie musi się przydarzyć
      a bez niego też można mieć dobre ciekawe życie

      ono jest bardzo krótkie
      nie ma co wcześniej go skracać tylko dlatego ze jesteś intelektualnie po lekach
      upośledzona
      tym bardziej ze nie jest tak zawsze

      rób to co uważasz za słuszne i wartościowe
      walcz
      jakiekolwiek jest twoje wszystko a będzie inne każdego dnia
      daj z siebie wszystko J
      choćby po to żeby śmierć nie była dla ciebie karą którą sama sobie wymierzasz
      za to ze nie jesteś tak dobra jak być pragnęła

      szczęśliwi mogą być i bywają
      także ludzie chorzy brzydcy i niezdolni

      bzyczę ci szczęśliwego życia jakiekolwiek plusy i minusy rozlosowano ci w darze
      • anika-na Re: twoje wszystko 24.02.08, 03:36
        solaris podpisuje sie pod Twoim postem.
        Mnie czesto ludzie mówią ,ze jestem szczęściarą , wszystko fartem
        uroda praca-ogólne szczescie w zyciu, wspanialy facet itp.Ogólem
        piekna i szczesliwa dziewczyna....

        Ale oni widza wszytsko z boku...
        szczesciara? nie bardzo...ojciec alkoholik, w podstawówce brzydula
        klasowa, wysmiewana, niesmiała, molestowana seksualnie przez
        własnego wujka, Dwukrotna próba gwaltu na mnie, ta ,,gorsza,,w
        rodzinie wszystko musialam zdobywac sama brat dostawal za
        to ,,tacy,, ten wspaniały facet? rowniez alkoholik, który uderzyl,
        wyzywa ale zawsze przynosi kwiatki przeprasza, przepukuje...a ja nie
        moge sie wyrwac z zwiazku... a znajomi patrza jaki to fajny facet
        codziennie kwiaty, restauracje..

        Taka własnie druga strona pieknej szczesliwej dziewczyny....


        Kazdy zyje jakims problemem, jedni mniejszym, drudzy wiekszym

        Szpilka trzymam kciuki,ze wszystko się uda,nie poddawaj sie, staraj
        się byc silną. Mam nadzieje,ze ci się naprawde uda:*
        • solaris_38 Re: twoje wszystko 24.02.08, 05:10

          ;)
          właśnie dlatego fajnie ze jest forum gdzie można sobie przyjść i pogadać
          jesteśmy ludźmi
          mamy wspólne serce i wspólny los
    • kore12 Re: upadek i niemożność wstania 23.02.08, 16:10
      Z dużym przejęciem przeczytałam Twój post. Myślę, że jest Ci bardzo
      ciężo. Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale nie znam się specjalnie na
      psychiatrii. Podejrzewam jednak, że mogłabyś spróbować
      psychoterapii. Są zapewne ośrodki, w któych można skorzystać z niej
      bezpłatnie. No i jednak chyba trzeba spróbować zmienić leki (może
      lekarza?) - oczywiście takie leki nigdy nie pozostaną całkowicie bez
      wpływu na Ciebie, ale jest ich w tej chwili raczej spory wybór i
      można chyba szukać czegoś bardziej odpowiedniego. Porozmawiaj na
      początek ze swoim lekarzem. Może coś poradzi?
      trzymaj się!
    • naprawdetrzezwy A twój lekarz nic nie radzi? 23.02.08, 19:52
      Bo do tej pory radzili - i jaką chemię brać, kiedy, jakich terapii zaźywać i u kogo...
    • spinline Re: szpilka 23.02.08, 20:57
      czytalam o leku na schizofrenie, ponoc dobry nazywa sie ABILIFY.
      Moze nowe lekarstwo pomoze?
      • mona.blue Re: szpilka 24.02.08, 19:01
        Szpilka,

        Przede wszystkim powinnaś miec dobrego, zaufanego lekarza i dobrze
        dobrane leki. Powinnaś nauczyc się życ z tą chorobą, obserwowac
        siebie uważnie, żeby w razie nawrotów szybko interweniowac. Na pewno
        przydałaby się też terapia.

        Wielu ludzi żyje z tą chorobą, niektórzy nawet normalnie pracują,
        choc chyba większośc jest na rencie - ale też czasem starają się
        pracowac.

        Życzę Ci powodzenia,
        mona
    • psychoguru Zmienic zycie radykalnie? 24.02.08, 20:52

      Dzialanie twojego mozgu bylo i jest duzym
      problemem ("niestety nieudane proby samobojcze"
      to brzmi rzeczywiscie optymistycznie). Pytanie
      jest oczywiscie jaka czesc tego problemu to
      organiczne zaburzenia a jaka zaburzenia
      spowodowane nieprawidlowym nastrojeniem systemu
      planowania aktywnosci zyciowej w mozgu. Chodzi
      tu szczegolnie o wysokie apsiracje.

      Z tego wynika nastepne pytanie jaki sens ma
      kontynuowanie tych studiow jesli w efekcie twoj
      mozg bedzie zniszczony a ty bedziesz sie
      nadawala na rente. A nawet jesli udaloby ci sie
      skonczyc filologie to jakie perspektywy zyciowe
      to niesie, chyba raczej zadne, i czy w efekcie
      nie byloby powodem co ciezkiej depresji?

      Dlatego w twoim przypadku moglaby byc wskazana
      proba radykalnej zmiany zycia. Na przyklad
      wyjazd do pracy zagranice moze byc bardzo
      wskazany z filologicznego punktu widzenia ale co
      wazniejsze jesli twoje problemy psychiczne sa
      wynikiem wplywow srodowiskowych (rodzina,
      otoczenie) to po wyjezdzie znikna jak reka odjal.
    • spinline Re: Na temat wyjazdu za granice. 24.02.08, 21:29
      Bo ktos tu sugeruje.

      To nie jest prosta sprawa dla kogos z diagnoza schozfrenia.
      Osoba cierpiaca na te chorobe jest extremalnie wrazliwa.
      I potrzebuje zarazem wsparcia najblizszych, jak i kontroli lekarza.

      Sam wyjazd za granice to ogromny stres dla psychiki. A stres owy
      poglebia chorobe.

      Ja ci radze zmienic zarowno lekarza jak i lekarstwo.

      Poszukac kogos kto cie wesprze. Moze jakis wspolny pokoj z
      kolezanka? Cokolwiek co zmieni twoje srodowisko.
      • renkaforever Re: leki psychotropowe 25.02.08, 07:56
        Leki psychotropowe wolno sie wchlaniaja i wolno
        "wychodza" z organizmu. W wielu przypadkach sa podawane zbyt pochopnie i potem
        pacjent ma problem na cale zycie, bo powstale w miedzyczasie skutki uboczne
        podawania leku i zaprzestania,a nastepnie zmiany leku na inny daje rezultat
        zupelnie nie do
        przewidzenia.Dzialanie lekow psychotropowych jest rozne na rozne osoby,
        bo kazdy ma inna psychike. Mozg mamy jeden tylko i niestety nie
        da sie go przeszczepic jak serce czy nerke. Kazdy kto zna budowe mozgu i
        zauwazyl jak skomlikowana ona jest i jak delikatna sam nigdy nie zdecydowalby
        sie bedac przy zdrowych zmyslach na swiadome wprowadzenie chemii majacej na celu
        "poprawe" percepcji. Czlowiek uczy sie od ludzi wlasciwej lub niewlasciwej
        percepcji zjawisk.W tej opisanej tu "schizofrenii" dziewczyna kiedys umiala
        wiele zrobic i byla zdolna zrobic rzeczy interesujace..Teraz stara sie robic
        rzeczy, ktore chyba tak naprawde nie interesuja jej, bo ma juz tego dosc. Wiec po
        co robic cos, co jest frustrujace? daj sobie spokoj z tymi studiami,sprobuj
        zastanowic sie co lubisz robic i to rob. Leki psychotropowe to walenie z armaty
        do muchy. Jak masz takiego cela to bierz je dalej.I nie zapominaj ze mozg to
        elektronika w polaczeniu z biologia.Taki zywy komputer majacy zdolnosc
        samoregeneracji.I nie zapominaj, ze czlowiek ma trzy wymiary i zyje w trzech
        wymiarach "umysl, cialo i duch". "Umysl" okaleczasz, to "ducha" oslabiasz i
        uszkadzasz "cialo".Zacznij piescic "ducha" i "cialo", skoncz z
        eksperymentowaniem z psychotropami, wtedy umysl odpocznie i zacznie sie sam
        programowac na wlasciwy odbior rzeczywistosci.Zacznij kasowac mysli negatywne,
        zastepuj je pozytywnymi.Tylko ty mozesz to zrobic, nikt inny.Masz przeciez swoja
        wlasna silna wole. Kiedys umialas z niej korzystac, wiec sobie przypomnij jak to
        bylo i dzialaj, ale tak, zeby bylo ci lepiej. Malymi kroczkami, pracowicie
        rozsuplujac supel za suplem wyplaczesz sie z tej sieci.Ja wierze w to.Zacznij
        od najwazniejszego obciazenia: studia.To jest wielki stres dla ciebie,a wielu
        ludzi wokol nigdy nie skonczylo studiow i zyja szczesliwi.Aha, zakladam, ze
        twoja diagnoza to blad lekarski i miesci sie w 50 % niewlasciwych diagnoz
        stawianych przez psychiatrow.
      • psychoguru Niestety problem jest glebszy 25.02.08, 08:17
        spinline napisała:

        > Bo ktos tu sugeruje.
        > To nie jest prosta sprawa dla kogos z
        diagnoza schozfrenia.
        > Osoba cierpiaca na te chorobe jest
        extremalnie wrazliwa.
        > I potrzebuje zarazem wsparcia
        najblizszych, jak i kontroli lekarza.
        > Sam wyjazd za granice to ogromny stres dla
        psychiki. A stres owy
        > poglebia chorobe.

        Jak bylo wspomniane, w tym przypadku
        istnieje duze prawdopodobienstwo ze
        zaklocenia pracy mozgu spowodowane sa
        chrobliwie toksycznym srodowiskiem ktorego
        ta osoba psychicznie nie wytrzymuje.
        Nalezaloby wiec sprobowac czy
        po kompletnej zmianie srodowiska objawy
        natychmiast nie ustapia. Natomiast jezeli
        schizofrenia ma podloze organiczne to
        oczywiscie nie ma mowy o wyjazdach.

        Przypadki gdy problemy psychiczne ustapily
        nagle po wyjezdzie zagranice i to do pracy
        fizycznej (czyli "ponizej aspiracji" sa dosc
        czeste. Jest to oczywiste bo jesli powodem
        jest toksyczne srodowisko to skutki ustapia
        natychmiast. A praca fizyczna ma bardzo
        pozytywne znaczenie jako czynnik
        rehabilitacji. Tacy ludzie pozniej
        opowiadaja ze "zagranica im pomogla bo tam
        wszystko jest lepsze wiec nawet i zdrowie
        odzyskali". Tymczasem chodzi tu o nie o to
        ze zagranica jest dobra na wszystko tylko o
        eliminacje psychicznych trucizn i
        rehabilitacje.


        > Ja ci radze zmienic zarowno lekarza jak i
        lekarstwo.
        > Poszukac kogos kto cie wesprze. Moze jakis
        wspolny pokoj z
        > kolezanka? Cokolwiek co zmieni twoje
        srodowisko.

        Sama wiec proponujesz zmiane srodowiska i tu
        sie zgadzamy ze jest ona absolutnie
        niezbedna.

        Ale jest w twoim rozwiazaniu powazny
        problem. Wspolny pokoj z kolezanka na pewno
        rozwiazalby problem zatruwania psychiki ze
        strony srodowiska rodzinnego i to byloby juz
        cos. Ale nie rozwiazalby problemu
        studiowania ktory jak widac jest byc moze
        jeszcze powazniejszy. Studia tez bardzo
        obciazaja psychicznie poza tym jak sie
        wydaje ta osoba traktuje je jako sposob na
        przezycie w tej chwili. Ale napiecie
        psychiczne zwieksza to ze jej podswiadomy
        system planowania aktywnosci zyciowej ocenia
        prawidlowo ze te studia nic jej nie dadza w
        sensie usamodzielnienia sie. Po prostu nie
        zdobedzie kwalifikacji na ktore jest
        niezaspkojone zapotrzebowanie i mozna wyzyc
        z pracy. A jezeli jej perspektywa mialaby
        byc np. praca w szkole to z gory mozna
        powiedziec ze to perspektywa somobojcza bo
        tam ludzie musza miec zwiekszona odpornosc
        psychiczna. Wiec jesli sprawy ze studiami
        beda sie toczyly az do ich pomyslnego
        zakonczenia to jest tylko pozornym
        paradoksem ze po ich zakonczeniu nastapi
        totalny kryzys, mozna sobie latwo wyobrazic
        pobyt w zamknietym szpitalu psychiatrycznym.
    • spinline Re: jeszcze raz przeczytalam twoj watek. 25.02.08, 11:40
      jestem załamana.
      niestety na rodziców nie mogę liczyć bo matka uważa,że symuluję
      chorobę(nie zgodziła się na terapię rodzinną).
      ..........................................

      Piszesz,ze leki na ciebie nie dzialaja bo moze to zla diagnoza albo
      nie te leki?

      Nie bedac chora, a biorac leki dostajesz jedynie to co leki daja
      uboczne skutki. A cala reszta nie dziala po prostu, bo to nie to
    • spinline Re:..... 25.02.08, 11:42
      jestem załamana.
      niestety na rodziców nie mogę liczyć bo matka uważa,że symuluję
      chorobę(nie zgodziła się na terapię rodzinną).
      ..........................................

      Piszesz,ze leki na ciebie nie dzialaja bo moze to zla diagnoza albo
      nie te leki?

      Nie bedac chora, a biorac leki dostajesz jedynie to co leki daja
      uboczne skutki. A cala reszta nie dziala po prostu, bo to nie to
      schorzenie.

      Leki tego typu sa podawane na stymulacje balansu pomiedzy dopamina
      a serotonina.
      Tam gdzie dopaminy jest nadmiar wystepuja urojenia najczesciej o
      tragicznym temacie. np. ktos mnie sledzi, albo chce zabic, zrobic
      krzywde, ommay wzrokowe albo sluchowe.

      Problem z tego typu urojeniami jest dosc skomplikowany ze wzgledu,
      ze wiele innych zaburzen psychicznych wywoluje podobne zaburzenia i
      paranoje.
      Wtedy podaje sie dosc profilaktyczna i lekka dawke leku. Tylko
      dobranie leku bywa dosc trudne, dla wielu lekarzy, ktorzy dokladnie
      nie rozpoznaja zrodel choroby.

      Zaburzenia urojen, paranoji wystepuja w silnych depresjach
      dwubiegunowych, gdzie wystepuje tendencja do psychotycznych
      epizodow.

      W takich wypadkach podawane sa lekarstwa, ktore dzialaja i na
      depresje i na urojenia. np. Risperdal. Najlepszym lekiem w obecnych
      czasach, ktory zalatwia zarowno stany depresyjne i jest podawany w
      depresjach jaki i w schizofrenii jest Abilify. Lek ten ma male
      skutki uboczne, lecz jest dla niektorych ludzi w poczatkowej fazie
      dosc trudno przyswajalny. Dlatego nalezy zaczynac go od bardzo
      malej dawki.
      Jednak lek ten cieszy sie ogromna popularnoscia wsrod ludzi na
      calym swiecie. Wystraczy poczytac fora zagraniczne osob z chorobami
      tego typu jaki Ty opisujesz, a okolo 75 % uwaza ze le kten dziala.
      Do tego dziala bardzo szybko. Nie powoduje specjalnych dzialan
      ubocznych np. mdlosci, bolu glowy, nie tyje sie po nim, co bardzo
      wazne.Skraca sen, robi ze jestes bardziej zwawa.
      A osoby, ktore narzekaly na ow lek mowily o trudnosciach w
      zasypianiu. I to jest najwiekszy problem tego leku.

      Leki tego typu nalezy brac az paranoje i urojenia znikna czasem do
      1 roku(?)

      To tyle co wyczytalam na ten teamt.


      I jeszcze jedno sa stany psychiczne, ktore podbiegaja pod
      schizofrenie ale aby diagnoza byla pewna przeprowadza sie dokaldny
      test np rozbity na cztery osie tzw DSM IV, popraw mnie o ile sie
      myle:=))
      I jezeli, ktoras z tych osi nie funkcjonuje to....nie schizfrenia a
      bardzo silny stres, albo cos jeszcze innego.
      Osoby zestresowane np. sytuacja w rodzinie, w pracy, w szkole. Ktos
      z rodziny jest agresywny, pobudliwy, krzykliwy i uciazliwy,
      dominujacy, jednym slowem znecajacy sie nad osoba - wywoluje ciezki
      sters. Ktory osoby wrazliwsze moze doprwadzic do czegos co nazywa
      sie "depresja wypalenia" a jest spowodowane bardzo silnym stresem,
      w tym schorzeniu osoba bedzie miala podobne majaki, paranoje,
      widzenia , czy slyszy glosy itp. Jednak nie jest to schozfrenia.

      Aby otrzymac diagnzoe schizofrenii trzeba miec test na DSM IV
      dokladnie przeanalziwoany. Wszystkie te cztery osie musza sie
      zgadzac, jak juz pisalam.


      Co mi sie wydaje u ciebie jest problemem to twoja fatalna suyacja z
      matka. Ktora doprowadza cie do choroby?
      Znecanie sie czy to fizyczne czy psychiczne jest przestepstwem.
      Jezeli matka to robi - powinnas ja zameldowac na policje.

      Ale czesto ofiary tego nie robia. Co prowadzi, ze taka matka czuje
      sie bezkarna. I co jest bledem. Ewentualna, kara czy to grzywny czy
      wiezienia zmusilaby ja do refleksi nad soba. Co jest koniecznoscia
      w jej wypadku.

      Mimo to nie radze ci opuszczac kraju.
      Totalnie zagranica to wyjazd dla ludzi silnych i odpornych
      psychicznie.

      Co ci radzic abys poszukala lekarza, zrobila test na DSM IV,
      zmienila lek o ile w ogole jest potzrebny i jezeli studia cie
      ciagle korca jest mzoliwosc mieszkania w domu studenckim, czy u
      kogos w zamian za opieke to szukaj takich mozliwosci.

      Relacje z rodzicami ktorzy nie sprawdzaja sie jako rodzice nalezy
      zakanczac i do nich nie wracac. Nie wracac do ludzi zlych, ktorzy
      rania i niszcza psychike.
      • szpilkaaa Re:..... 25.02.08, 20:46
        Spinline,
        ''niestety'' muszę Cię rozczarować.
        dawki leków,które biorą nie są minimalne..
        olanzapina 20 mg
        haloperidol 5 mg
        tegretol 800 mg
        paxtin 20 mg
        cloranxen 20 mg

        Minimalna dawka to np.w przypadku olanzapiny 5 mg..
        byłam w szpitalu 6 razy.w tym 2 razy z powodu prób.
        co do leku o którym piszesz-wszystko okey..tylko,że to wymaga czasu:-/
        • spinline Re:.....Ogromne dawki! 25.02.08, 22:52
          Powiem ci ze sie zmartwilam tymi dawkami. One sa ogromne.

          Ale jezeli je wkrotce zmienisz to dobrze.

          Trzymam kciuki za Abilify, ze bedzie lepiej. czytalam ze wielu
          ludziom jest lepiej.A wielu wychodzi z choroby pernamentnie.


          Z matka i tak nie bedziesz zyla calego zycia. Kiedys dorosniesz do
          decyzji i wyfruniesz z domu.Zostawisz ja z jej psychicznymi
          problemami, ktore napewno ma.

          Jeszcze ulozysz sobie zycie, zobaczysz!
          • renkaforever Re:.....Ogromne dawki! 26.02.08, 06:46
            olanzapina i halo daja efekt synergistyczny, tegretol powoduje mysli
            samobojcze(dane ze stycznia tego roku FDA), a tranxen jako ze dziala na
            centralny uklad nerwowy nie jest zalecany w psychozach.. Co za koktail bierzesz,
            to chyba zart?
            Serdeczne wyrazy wspolczucia.A co to jest Paxtin? Nie ma go w wykazie lekow.
Pełna wersja