Dodaj do ulubionych

zagubiona...

16.02.09, 18:47
Piszę tutaj, może jakoś mi ulży, a Wasze rady pomogą. Poprzedni rok był
najcięższy, najgorszy w moim życiu- najpierw miałam Dziadka w szpitalu, potem
nagle zmarł mi Tata... Nie muszę chyba dodawać, że choć minął rok, to ja nadal
się zbieram do kupy i jest cholernie źle. To może brzmieć dziwnie w ustach 21
latki, ale ja czuję się jak schorowana babcia, bez energii do życia i jestem
zupełnie inną osobą niż kiedyś. Świadomość tego, co się stało, tej tragedii i
cała jej otoczka spowodowały, że z wesołej, pełnej życia i pasji dziewczyny
stałam się zdołowaną, marudzącą, obolałą staruszką..Życie stało się dla mnie
obowiązkiem, wstaję, bo wiem, że muszę. I to jest jakiś dobry sygnał mimo
wszystko. Ciągle szukam dla siebie miejsca, studiuję na II roku, sama nie
wiem, jak przetrwałam I rok, gdy Tata zmarł. Teraz powinno być ze mną
lepiej,ale mi się nie chce żyć. Tak jakby z balonika uchodziło powietrze.
Patrzę na moją przyjaciółkę- jak jej wszystko łatwo przychodzi, jak świetnie
zdaje egzaminy, cieszy się życiem. Widzę mojego chłopaka, który oczywiście
wspiera mnie, ale hmm nigdy nie będzie w stanie mnie zrozumieć. Wierzy we mnie
i kocha- to wiem.
Odpuściłam wszystko, nie mam już żadnej radości ze studiów,przeklinam
je,przeklinam też życie. Nie tak miało być:( W jednym momencie posypały mi się
wszystkie klocki;( Jestem apatyczna, znudzona życiem, nie uczestniczę w
żadnych imprezach, rzadko spotykam się z kimś,mówię do siebie,moje rozrywki to
gazety i telewizor..Próbuję zapełnić tą ogromną pustkę, którą mam w sobie,
próbuję ożywić się i walczyć, ale czuję się jak sierotka pozostawiona sama
sobie, jak małe dziecko, które samo słabo sobie radzi. Powoli tracę swoje
życie, interesuję się głównie problemami innych, ich życiem, miłościami,
studiami podczas gdy oni nie odwzajemniają tego zainteresowania. Próbuję robić
coś z sensem, ale po prostu nie mam siły. Spełnił się najgorszy scenariusz
mojego życia, chyba już po mnie..nie wiem, czy będę kiedyś szczęśliwa.. Mój
Tata zmarł w wieku 47 lat, tak nagle i jakie to okrutne i niesprawiedliwe. To
dla niego wszystko robiłam, dla niego się śmiałam, on był dla mnie całym
życiem. Rodzice kłócili się, było blisko rozwodu, mama zdradzała Tatę, nie
umiem i chyba nie chcę jej wybaczyć pewnych rzeczy, nie lubię z nią rozmawiać
i nie mogę jej zdzierżyć:( Czuję się tak cholernie samotna....Czekam na jakieś
ciepłe słowa...:] Ola
Obserwuj wątek
    • pomdetersote Re: zagubiona... 16.02.09, 18:54
      popłakałam się malawinko
      wybacz muszę dojść do siebie, to potrwa chwilę

      teraz jako ekspert powinien paradetox zabłysnąć jakiś komunałem z " Pani domu "
      zapraszamy
      • sohopeless Re: zagubiona... 16.02.09, 19:02
        wyczuwam ironię? jeśli tak to się trochę nad sobą zastanów jeśli nie to sorry...
        • pomdetersote Re: zagubiona... 16.02.09, 19:08
          dobrze, że mama nie zostawiła taty dla wujka
          bo to wypacza
    • matka_polka_superstar Re: zagubiona... 16.02.09, 19:10
      może to - tylko i aż - depresja?
      • tlustakrowa Re: zagubiona... 16.02.09, 19:16
        znajdź sobie nękacza, to pomaga
        • sohopeless Re: zagubiona... 16.02.09, 19:16
          nie masz nic sensownego do napisania- nie wypowiadaj sie!
          • tlustakrowa Re: zagubiona... 16.02.09, 19:21
            jak masz depresję to idź do psychologa
            tu Ci nikt nie pomoże
            gwarantuję

            zaszczują Cię tfiusze i inne potworki forumowe
            będzie obława z nagonką
            gdy tylko wyczują świeże mięso

            • trumanshow-online Zadziubią was kruki i wrony 16.02.09, 19:26
            • pomdetersote Re: zagubiona... 16.02.09, 22:11
              a gdy się przewrócisz, dobiją

              malewinki
              są w tym najlepsze
              i w monitorowaniu systematycznym
    • k.splis Re: zagubiona... 16.02.09, 21:37
      Olu!
      Odeszła najbliższa Ci osoba, więc to, co czujesz i przeżywasz jest
      zupełnie naturalne. Tak ważnych i bolesnych spraw, które przeżyłaś
      ostatnio, nie da się po prostu wykasować. Jestem przekonany, że Twój
      Tata zawsze będzie żył w Tobie. Z tego, co piszesz, to bardzo Go
      kochałaś i ceniłaś, więc z pewnością był wspaniałym człowiekiem.
      Trudno pogodzić sie z tym, że wspaniałe osoby, które tak bardzo
      kochamy, odchodzą. Może się mylę, ale mam wrażenie, że trochę brak w
      Tobie zgody na to, by pozwolić sobie wyrazić ten ból. Jakby jakaś
      część Ciebie (i być może osoby wokół Ciebie) wymagała byś teraz
      cieszyła się życiem i była jak dawniej lub jak Twoja przyjaciółka.
      Wierzę w to, że jeszcze będziesz szczęśliwa, ale najpierw pozwól
      sobie całkiem przeżyć swój ból. Bez poczucia winy lub norm
      społecznych, że trzeba zawsze być "ożywioną" i walczącą. Jestem
      przekonany, że nie trzeba. Co za różnica, czy się ma 21 czy 71 lat,
      gdy dotykają Cię tak trudne doświadczenia. Z pewnego miejsca nie ma
      żadnej. To, co możesz zrobić dla Taty, to walczyć o to, by uznano
      Twoje prawo do bycia smutną i depresyjną teraz. Wierzę, że to ma
      Wielki sens.
      Pozdrawiam
      Krzysztof
      • pomdetersote Re: zagubiona... 16.02.09, 22:16
        > Olu!
        > Odeszła najbliższa Ci osoba, więc to, co czujesz i przeżywasz jest
        > zupełnie naturalne. Tak ważnych i bolesnych spraw, które przeżyłaś
        > ostatnio, nie da się po prostu wykasować. Jestem przekonany, że Twój
        > Tata zawsze będzie żył w Tobie. Z tego, co piszesz, to bardzo Go
        > kochałaś i ceniłaś, więc z pewnością był wspaniałym człowiekiem.
        > Trudno pogodzić sie z tym, że wspaniałe osoby, które tak bardzo
        > kochamy, odchodzą. Może się mylę, ale mam wrażenie, że trochę brak w
        > Tobie zgody na to, by pozwolić sobie wyrazić ten ból. Jakby jakaś
        > część Ciebie (i być może osoby wokół Ciebie) wymagała byś teraz
        > cieszyła się życiem i była jak dawniej lub jak Twoja przyjaciółka.
        > Wierzę w to, że jeszcze będziesz szczęśliwa, ale najpierw pozwól
        > sobie całkiem przeżyć swój ból. Bez poczucia winy lub norm
        > społecznych, że trzeba zawsze być "ożywioną" i walczącą. Jestem
        > przekonany, że nie trzeba. Co za różnica, czy się ma 21 czy 71 lat,
        > gdy dotykają Cię tak trudne doświadczenia. Z pewnego miejsca nie ma
        > żadnej. To, co możesz zrobić dla Taty, to walczyć o to, by uznano
        > Twoje prawo do bycia smutną i depresyjną teraz. Wierzę, że to ma
        > Wielki sens.
        > Pozdrawiam
        > Krzysztof




        poplakalam się

        już gdzieś było, że zasłanianie się swoim dzieckiem lub swoim dzieciństwem jest
        żałosne

        nie?
        to teraz jest
        • sohopeless Re: zagubiona... 16.02.09, 22:55
          do pomdetersote- jesteś tak żałosna, że aż brak słów. Tracisz swój czas
          wypisując te brednie. Chyba masz wielki problem ze sobą
      • sohopeless Re: zagubiona... 16.02.09, 22:54
        po prostu dziękuję za te słowa..przeczytałam dwa razy to co napisałeś i
        rzeczywiście chyba tak jest, że za dużo ukrywam..dzięki za miłe słowa:) jako
        jedyny napisales cos z sensem:)
    • doti0708 Re: zagubiona... 17.02.09, 09:28
      Widać, że strasznie cierpisz i to jest normalne.W końcu wraz ze
      śmiercią Twojego taty zawalił Ci się świat na głowe.Rozpacz i
      wycofanie się z życia towarzyskiego jest początkiem powrotu
      do ''normalności''.W zależności od tego jak silne łączyły Was więzy
      może trwać różnie.Prawda jest taka, że musisz swój ból przeżyć, nie
      da się go zagłuszyć w żaden sposób.Powinnaś jednak dążyć do tego by
      mysleć z nadzieją i ufnością, że przyszłość znów kiedyś przyniesie
      radość, a straszne cierpienie pewnego dnia zniknie.Jestem od Ciebie
      sporo starsza, mam syna w Twoim wieku i troche młodszą
      córke.Jesteśmy ze sobą bardzo związani i powiem Ci, że serce mnie
      boli, kiedy pomyśle sobie jak mogły by kiedyś cierpieć gdyby mnie
      zabrakło.Dziewczyno zrób to dla swojego taty i postaraj się
      uporządkować swoje emocje. Z pewnością nie chce widzieć Cie tak
      smutnej.„ Obiekt miłości nie ginie – pisze Karl Abraham – bowiem
      teraz nosimy go w nas samych ”.
    • solaris_38 Re: zagubiona... 17.02.09, 23:43
      Skoro masz chłopaka i przyjaciółkę a jednak czujesz sie cholernei samotna to
      znaczy ze to jakies wewnętrzen poczucie samotnosci niezależne od samotności jako
      takiej

      Mnie to wygląda na depresję

      Wielu ludzi ja mam
      Twój post jest powtórzeniem mnogości innych takich samych
      Nie jesteś sama

      Jest nas wielu cierpiących sezonowo lub latami na depresję

      Stwarza ona złudzenie że fakty są bez sensu
      podczas gdy te same fakty przy innym nastroju mają inne znaczenie

      można z tego wyjść samemu ale tzreba mieć determinację a o to w depresji trudno
      można to zrobić łatwiej z pewną pomocą psychoterapii lub farmakoterapii

      to wszystko jest stworzone przez ludzi i dla ludzi
      depresja wywołuje wrażenie ze to konflikt moralny (nei chce mi się - jestem
      winna) dlatego wielu chorych nawet nie próbuje skorzystać z pomocy tylko katują
      się i nienawidzą ze tacy do dupy.

      czujesz że nei radzisz sobie - skorzystaj z pomocy
      potem i tak trzeba walczyć

      aby przeżyć zawsze trzeba było walczyć

      nic się nie zmieniło od milionów lat

      :)







Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka