jane_austen
23.02.08, 13:48
Nie wiem czy jest to najodpowiedniejsze miejsce na tego typu temat,
ale naprawdę nie wiem co myśleć. W listopadzie kończę 17 lat, a mój
biust... Nie dość, że jest mały, stożkowaty i szeroko rozstawiony,
co przy mojej figurze (szerokie biodra, duże uda) wygląda
tragicznie, to moje brodawki wyglądają jakby nie wyszły z fazy
pączka. Kiedy np. jest mi zimno, to "zanikają", twardnieją, ale tak
to to są bardzo duże, wypukłe i to wygląda koszmarnie (nie ma mowy o
żadnym kostiumie kąpielowym). Byłam u ginekologa i dowiedziałam się,
że to jest normalne, że tam przepływają hormony, czy coś takiego, że
jak urodzę dziecko to będę miała większy bust itd. Litości! Mam tak
wyglądać jeszcze tyle lat? Nie wyobrażam sobie tego. Zawsze
myślałam, że będę miała duży biust - z racji szerokich bioder i
widocznego wcięcia talii (no i faktu, iż nie jestem kruszyną) - ale
lata mijały, mijają a ja mam biust jak 12-latka, i to jeszcze
gorszy. Czuję się paskudnie. W dodatku jeszcze ostatnio zaczęła
boleć mnie jedna sutka. Czytałam, że biust kształtuje się do 16-17
roku życia. Jeśli tak, to chyba zaszyję się w domu do końca życia,
bo jeśli mój biust zostanie taki na zawsze, to nie dam rady.