calanea
17.11.15, 07:50
Płytki skute i z podłogi i ze ściany,gruz do worów powrzucany. Meble miałem zabezpieczyć, ale
nie jestem głupi, niech sama baba nowe kupi. Ja do pracy przystępuję do 20 m2 płytek 250kg
kleju potrzebuję.
Dwa tygodnie płytki kladłem, tu mi wyszło, a tam wpadło, to papierem przykryłem, nic babie nie mówiłem. Kase już wyciągnąłem,to straciłem werwę i zrobił sobie tygodniową przerwe.
To praktyka tego fachowca. Cel główny "Jak zrobić, żeby sie nie narobić, a jak najwięcej zarobić?"
Przez prawie 3 tygodnie byłam, bez kuchni, z meblami nawet na balkonie, bo twierdził że meble wnosi sie dopiero po robocie.
Kuchnie wczesniej miałam zabudowaną na wymiar, na co zwracałam uwage widząc jak kładzie dodatkowe płyty gipsowe na ścianach.Chamsko reagował na wszystko, się nie wpie..........on jest fachowiec.
Jak sie okazało, że szafki się nie mieszczą,nasłuchałam sie jaka jestem głupia baba, i kto w ogóle szafki tak ciasno wstawia, powinno byc po 10 cm luzu. W ogóle moja wina, bo co takie szafki mam.
Blat przyjechał wymierzony przez p R., niestety gabaryty nie zgadzały sie .Musiałam kupowac drugi i wtedy fachowiec po prostu ulotnił sie.
cdn