Gość: Sandra
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.06.06, 17:49
chociaż trwa dopiero tydzień. na razie było raczej rujnowanie niż
remontowanie, bo: skuwanie kafli, zdzieranie tapet, kucie na nowe
podłaczenia. I tak: zalałam sąsiada z dołu (a dopiero tam bedę mieszkać, więc
jestem spalona), robotnicy naśmiecili na klatce i windzie, więc zastałam
któregoś wieczoru anonim od nowych sąsiadów, że mam sprzątać po sobie, bo oni
nie będą, więc jestem spalona na całej linii. Jakby tego było mało, to
któregos razu zastałam mieszkanie oklejone taśmą komorniczą, bo sie okazało
że poprzedniego lokatora komornik ściga za alimenty (mieszkanie jest na
szczęście bez hipoteki), i musiałam odkręcać sprawę. Także mam już dość. W
dodatku za chińskiego boga nie chce odkleić się tapeta na przedpokoju,
podobno była klejona na Wikol. Koszmar! fachowcy radzążeby położyć tam panele
ścienne, ale mi się one nie widzą. Jednym słowem katastrofa.