Gość: Igła IP: *.przemysl.hypnet.pl 13.01.11, 20:04 biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=4158&sid=b11669641fd0d8b2bff1b34a1aa594a1 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: rurek Re: Intymne życie IP: *.ostnet.pl 13.01.11, 20:27 No i w porządku. Jeżeli to prawda to tylko świadczy, że to był normalny chłop. Jest to jedna z niewielu postaci KK którą darzę szacunkiem (choć w większości spraw mam odmienne poglądy) . Dzisiejsze oszołomstwo z jego postawy rozumie tylko to że trzeba budować koszmarne bałwany dla człowieka, który całym swoim życie był przeciwko takiej postawie. No i dorwać jakiś jego ucięty palec albo ampułkę krwi, żeby to pogaństwo legitymizowało ich władzę duchową. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ma-tam-byc-ampulka-krwi-Jana-Pawla-II-pomozcie,wid,13025039,wiadomosc.html?ticaid=1b985 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenon Re: Intymne życie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.01.11, 21:32 Szacunek należy się każdemu, to fakt, ale nigdy nie był i nie będzie osobą, która miałbym naśladować. Hipokryzja, obłuda tego człowieka i pobłażliwość przestępstw jego podwładnych to wystarczające, żeby tego człowieka nie uważać za świętego, czego chcą katolicy. Tak pięknie mówił o miłości, tak kochał dzieci .... a z drugiej strony okazał się kimś, kto tuszował pedofilę i nie zrobił nic, żeby ofiary księży miały m.in. prawo do sprawiedliwości. Tak obłudna miłość nie jest godna naśladowania. Jak np. ocenić matkę lub ojca, który mówiąc, że kocha swe dzieci, pozwala na to, żeby je gwałcono i jeszcze przy tym ukrywa sprawcę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jobrave Re: Intymne życie IP: *.range109-157.btcentralplus.com 13.01.11, 21:40 Długo zastanawiałem się nad tym, jakich wielkich rzeczy dokonał JPII i prawdę mówiąc, ani jednej nie znalazłem, znam zwykłych, prostych księży, którzy mają znacznie więcej dokonań przestrzegając przy tym celibatu. Natomiast fakt, że "papież Polak", jak wielu innych duchownych Krk miał kochankę, jest kolejnym argumentem przemawiającym za zniesieniem bezżenności księży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duupek Re: Intymne życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.11, 17:16 Abstrahując od dokonań JP2, to zalinkowany w pierwszym poscie materiał nie wytrzymuje, kształcie w jakim jest opublikowany, podstawowej nawet krytyki historycznej. Autor nie przedstawia ani jednego źródła, które daje się zweryfikować, ani nie podaje gdzie takie źródła można znaleźć. Dopóki nie będzie oparcia o materiały źródłowe, tego typu wypowiedzi należy traktować tak samo poważnie jak np. wpisy publikowane na tut. forum przez Klechowskiego. Czyli popierdywanie starego frustrata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk Re: Intymne życie IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.11, 23:37 Gość portalu: duupek napisał(a): > Abstrahując od dokonań JP2, to zalinkowany w pierwszym poscie materiał nie wytr > zymuje, kształcie w jakim jest opublikowany, podstawowej nawet krytyki historyc > znej. Autor nie przedstawia ani jednego źródła, które daje się zweryfikować, an > i nie podaje gdzie takie źródła można znaleźć. Dokładnie tak - ploty z magla. Przypomina to osławioną metodologię badawczą pewnego krakowskiego magistranta, który "wykrył" w życiorysie Lecha Wałęsy kochankę i nieślubnego syna, który to syn się utopił 50 lat temu i nie wiadomo, gdzie jest pochowany - stąd brak jakichkolwiek mozliwości weryfikacji tej bzdury (porównanie materiału genetycznego). Tak samo tutaj - tajemniczy Adam K., umierający w tajemniczych okolicznościach, niewiadomo gdzie pochowany, mieszkanie opróżnione przez siły nieczyste ...wróć, siły kościelnego aparatu bezpieczeństwa - jednym słowem: bzdura na bzdurze i bzdurą pogania. I podobnie jak w przypadku nieszczęsnej magisterki Pawła Z. jako źródła - wypowiedzi anonimowych sąsiadów (nie do zweryfikowania). Takim badaczom można powiedzieć jedno - jak zobaczą na płocie napis "lód o smaku waniliowym", to zaczną lizać nieheblowaną deskę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Intymne życie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.01.11, 18:55 Panie historyku, a czy Pana klasa historyków na przestrzeni wieków nie udowodniła, że pitoli bzdury w zależności od wpływów, nacisków, układów, sytuacji politycznej itp. ? Takim historykom mówimy "nie". Mówisz Pan, że to ploty, bo brak źródła. A jak ktoś wyciągnie "źródła" z IPN i oświadczy, że to prawda, bo są akta, dokumenty to co Pan powie? Uwierzy Pan we wszystko? Czy będzie Pan weryfikował dane, bo nie może Pan mieć zaufania do tych, co tworzyli akta. Jaką więc ma Pan pewność, że informacje bez podania źródła są niewiarygodne? One mogą mieć taką samą wartość jak akta IPN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk Re: Intymne życie IP: *.dynamic.chello.pl 16.01.11, 20:00 Mówisz Pan, że to ploty, bo brak ź > ródła. A jak ktoś wyciągnie "źródła" z IPN i oświadczy, że to prawda, bo są akt > a, dokumenty to co Pan powie? Będą dokumenty, będziemy rozmawiać. Na razie są to babskie ploty z magla... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duupek Re: Intymne życie IP: *.acn.waw.pl 16.01.11, 20:11 Kolego Fizyku, podstawa warsztatu badawczego historyka jest krytyka zrodel, a wiec wielostronna analiza ich wiarygodnosci i sprawdzanie czy dana informacje mozna potwierdzic w innym zrodle bezposrednio lub posrednio. Jesli dana informacja wystepuje tylko w jednum zrodle trzeba traktowac ja z rezerwa, jesli zrodel brak w ogole, trzeba to traktowac jak majaczenie Klechowskiego. Jak sie pojawia weryfikowalne materialy zrodlowe mozna zaczynac powazna rozmowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Nie pitol człowieku ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.01.11, 21:50 Gdyby historycy dokonywali analizy biorąc pod uwagę źródła to nie byłoby spraw sądowych o współpracę z organami władzy PRL. Analizowano akta IPN i nic więcej, i na tej podstawie osądzano ludzi. Żaden badacz historii nie wziął pod uwagę faktów, że sami pracownicy SB preparowali akta i że sami zainteresowani często chcieli mieć akta, by np. wyjechać za granicę. Kto winien weryfikować te kwestie? Historycy? Ludzie, dla których ważny jest dokument a nie kontekst. Tekst a nie to czego nie zapisano? Historycy to ułomni detektywi i nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk Re: Nie pitol człowieku ... IP: *.dynamic.chello.pl 16.01.11, 23:30 >Historycy to ułomni detektywi i nic więcej Za to "Fakty i Mity" to krynica wszelakiej mądrości. A już pani Jadzia z drugiego i pani Kazia spod piątki to w ogóle Sąd Ostateczny i boska przenikliwość... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duupek Re: Nie pitol człowieku ... IP: *.acn.waw.pl 17.01.11, 09:07 kolego fizyku, jako umysl nie scisly powinienes miec problemow z czytaniem ze zrozumieniem. Publikacje 'historyczne' oparte tylko na archiwach IPN, nie potwierdzone innymi zrodlami, sa tyle samo warte co komentowany tutaj tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belfer Tekst ukazał się w tygodniku FiM IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.01.11, 17:27 Czytałem już dawno. Gdyby to było kłamstwem gazeta byłaby przez kler oddana do sądu. A propo potwierdzenie faktów, o czym pisze 'duupek' czy oczekujesz, że kler potwierdzi opisane kwestie i się przyzna? Pamiętasz jak mataczył na temat pedofilii .... woli milczeć. Ta organizacja jest oparta na kłamstwie od wieków, więc nie ma się czego dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JPII Re: Tekst ukazał się w tygodniku FiM IP: *.toya.net.pl 14.01.11, 17:55 a klechujek milczy :))) wsadził mały łepek w piasek jak struś i myśli, że problemu nie widać :))) Ale ktoś juz wcześniej pisał, że on jest synem kościelnym :))) To wyjaśnia wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jobrave Re: Tekst ukazał się w tygodniku FiM IP: *.range109-158.btcentralplus.com 14.01.11, 23:42 Tak czy owak dobry materiał na powieść sensacyjną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Tekst ukazał się w tygodniku FiM IP: 89.171.224.* 16.01.11, 20:13 Czysta fikcja. Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Tekst ukazał się w tygodniku FiM 16.01.11, 23:03 Szkoda mi laptopa na te bzdury.Tylko kolesiow pojebusa z IV wydzialu,taki rynsztok moze zainteresowac,co widac po powyzszych wpisach. Odpowiedz Link Zgłoś
matula-tutka Gdyby Pan Bóg chciał 17.01.11, 10:34 Gdyby Pan Bóg chciał żeby papieże nie uprawiali seksu to rodziliby się bez fujarek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abba jozef Re: Gdyby Pan Bóg chciał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.11, 11:49 Lubicie się taplać w góó...e, przecież to takie polskie piekiełko ,proszę więc napisać kilka ciekawych i prawdziwych historyjek o swoich matkach, babciach, siostrach.ciotkach itp jak się puszczały bo to przecież czysta prawda, napiszcie o sobie że jesteście bękartami spłodzonymi przez sąsiadów, no jazda czekam niecierpliwie. szalom Odpowiedz Link Zgłoś
solist Re: Tekst ukazał się w tygodniku FiM 17.01.11, 12:38 Jeżeli JP2ka miał kochankę to tylko dobrze o nim swiadczy i ma u mnie plusa. Aczkowliek przyznam szczerze, że życie jego i dokonania dla swiata (moim zdaniem bardzo mizerne) tyle mnie interesują co przepisy prawa kanonicznego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda2 jak przeczytasz, pomyśl dobrze IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.01.11, 19:03 O wiernej towarzyszce życia księdza, a później biskupa Wojtyły nie wspomina żadna biografia papieża Jana Pawła II. Tę kobietę wymazano nawet z przypisów do książek, które nie powstałyby bez jej udziału i osobistych archiwów. Kościół wciąż panicznie się jej boi, choć Irena Kinaszewska już nikomu nie może zaszkodzić... – Zmarła w sierpniu 1990 roku. Dokładnej daty nie pamiętam, ale utkwiło mi w pamięci, że pogrzeb na cmentarzu Rakowickim był nadzwyczaj skromny. Irenę odprowadzał tylko ks. Andrzej Bardecki, który opiekował się nią aż do końca. Została pochowana w zbiorowym grobowcu sióstr zakonnych. Słyszałam, że później trumnę przeniesiono do odrębnej mogiły – wspominała przed dwoma laty w rozmowie (niepublikowanej) z naszym dziennikarzem S.K., była pracownica „Tygodnika Powszechnego”. – Po śmierci pani Irenki jacyś księża natychmiast zabezpieczyli mieszkanie. Mówili, że są z kurii i wykonują polecenie kardynała. Co robili w środku? Tego nie wiem, ale wywieźli samochodem ze cztery skrzynie – twierdzi sąsiadka z kamienicy (na zdjęciu) przy Krowoderskiej. – Wszystkie sprawy związane z dobytkiem Ireny K. kardynał Macharski i ówczesny ksiądz kanclerz Dyduch utrzymywali w największej tajemnicy, ale z czasem to i owo wyciekło. Jeden z księży (nazwisko pomińmy) opowiadał mi, że osobiście konwojował zapieczętowaną skrzynię z pamiątkami i dokumentami do nuncjatury, skąd wysłano ją pocztą dyplomatyczną do Watykanu – ujawnia emerytowany duchowny pracujący do niedawna w krakowskiej kurii metropolitalnej. – Kilka tygodni po śmierci Ireny niemal wpadliśmy na siebie z ks. Bardeckim na ulicy. Za starych czasów wypiliśmy razem niejedną butelkę, więc po chwili konsternacji grzecznościowo zaproponowałem kawę. O dziwo, zgodził się. Trochę plotkowaliśmy o różnych pierdołach, aż w pewnym momencie złożyłem mu kondolencje z powodu śmierci wieloletniej przyjaciółki. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że orientuję się w jej dawnych relacjach z Wojtyłą i wiem, że on o tym wie. Powiedział dokładnie tak: „Kamień spadł mi z serca, że mogłem spełnić misję i być przy niej do końca”. Zapytałem jeszcze o jej archiwum. „Stasiu o wszystko zadbał” – odparł, mając zapewne na myśli Dziwisza, bo kiedyś zawsze tak o nim mówił. Kilka lat później ks. Andrzej, niestety, zmarł. Wiele nas dzieliło, ale to był dusza człowiek – podkreśla pułkownik M., kluczowa niegdyś postać krakowskiej Służby Bezpieczeństwa. Dodajmy, że na śmierć ks. Bardeckiego papież Jan Paweł II zareagował słowami: „Pomny na głębokie więzi, jakie łączyły mnie z księdzem Andrzejem, gorąco modlę się, aby Pan nagrodził go obficie...”. W kilku naszych wcześniejszych publikacjach (m.in. „Och, Karol” – „FiM” 36 i 37/2002, „Świadek miłości” – 43/2003, „Kryptonim Triangolo” – 25/2006, „Mój ci on” – 25/2009), opierając się na relacjach bezpośrednich świadków wydarzeń, zdołaliśmy zrekonstruować intymne związki łączące Irenę K. z Wojtyłą oraz ich późniejsze konsekwencje. Przypomnijmy, od czego wszystko się zaczęło: Służba Bezpieczeństwa namierzyła tę parę ok.1950 roku, gdy Wojtyła był wikariuszem parafii św. Floriana w Krakowie. Przyglądali się ich kontaktom wyrywkowo, bo przecież podobnych układów mieli na pęczki. Gdy dostali sygnał, że młody ksiądz znajduje się w ścisłym gronie trzech kandydatów do sakry biskupiej, założyli w mieszkaniu kobiety podsłuch; mikrofony w ścianie były dla SB skarbem, bowiem Wojtyła przez całe lata spędzał u Ireny K. niemal każdy wieczór wolny od jego kościelnych zajęć. Czuł się bardzo swobodnie, relacjonował najświeższe wydarzenia z kurii; podczas jednej z takich wizyt aparatura podsłuchowa zarejestrowała odgłosy charakterystycznych pieszczot, przyspieszonych, rytmicznych oddechów i lekkich okrzyków, zinterpretowane przez prowadzących nasłuch techników jako stosunek seksualny; nominacja na urząd metropolity (1963 r.) sprawiła, że spotkania Karola z Ireną stały się sporadyczne. Kobieta ciężko to przeżywała, szukała pociechy w alkoholu. Gdy w 1967 r. Wojtyła został kardynałem, jej dramat się pogłębił, bo on wpadał coraz rzadziej, ukradkiem i jak po ogień, a jej odwiedziny w siedzibie Kurii Metropolitalnej nie dawały szans na intymne tête-à-tête. Pozostawały im jedynie listy przekazywane z rąk do rąk za pośrednictwem ks. Bardeckiego, który był Wojtyle stokroć bliższy niż Dziwisz. A gdy został Janem Pawłem II? – Już 20 października 1978 r., czyli zaledwie cztery dni po ogłoszeniu wyników konklawe, wezwał ją razem z ks. Bardeckim do Watykanu. Na żądanie Departamentu IV paszport załatwiliśmy jej w kilka godzin. Odsłuchiwałem później taśmę z rozmowy w Krakowie, podczas której zwierzała się synowi (Adamowi K. – dop. red.), że Karol „kazał jej milczeć i słuchać we wszystkim Andrzeja”. Jeszcze do końca lat 90. systematycznie wyjeżdżała razem z ks. Bardeckim na kilkudniowe pranie mózgu do papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo. Być może kiedyś udostępnię wam kopię jej akt paszportowych – zapewnił odnaleziony niedawno przez dziennikarzy „FiM” ppłk Ch., traktujący te kwity jako polisę ubezpieczeniową na wypadek, gdyby zainteresował się nim IPN... – Ksiądz Bardecki wraz z dopuszczonym do tajemnic rodziny literatem K.S. na zmianę strzegli ją przed wścibskimi, robili codzienne zakupy i zabezpieczali wszelkie potrzeby, żeby przypadkiem nie zadała się z kimś obcym i nie zaczęła się zwierzać. Utrzymywałem świetne kontakty towarzyskie z K. S. Nie wiem, jak ci z bezpieki na mnie wpadli, ale obiecali mi umorzenie bardzo nieprzyjemnej sprawy karnej, jeśli zdołam podczepić się do tego układu z Ireną – wspomina tajny współpracownik „Lajkonik”, którego – jak sam przyznaje – prowadził kapitan P. z Departamentu IV, były naczelnik słynnego Wydziału „D”, zajmującego się dywersją wobec kat. Kościoła. Hierarchia kościelna przyjęła i praktykuje w stosunku do „FiM” taką oto taktykę: zero reakcji na publikacje, a jeśli tylko w redakcji czegoś nie dopatrzą lub popełnią błąd, lecimy do sądu, żeby zniszczyć ich finansowo. W sprawie roli Ireny K. w życiu Wojtyły obowiązuje wariant „zero reakcji”, bo, niestety, wciąż żyje zbyt wielu świadków i biskupi nie wiedzą, czy aby nie zachowały się gdzieś nagrania i listy. Jednak nie wszyscy mają taką cierpliwość... Wpadło nam w ręce nagranie zwierzeń Józefy Hennelowej, znanej działaczki społecznej, posłanki i publicystki pracującej przez kilkadziesiąt lat w „Tygodniku Powszechnym”. Z jej słów wynika, że Irena K. nie tylko żyła, ale nawet odgrywała w życiu papieża taką rolę, że Wanda Półtawska kuca! Popatrzmy (cytat z zachowaniem stenograficznej dokładności): „Bardzo serdeczne więzi łączyły Karola Wojtyłę z Ireną K., która była naszą sekretarką. Wtedy już była osobą po przeżyciach, bo miała rozbite małżeństwo oraz sama wychowywała syna. I ona pierwsza zaczęła bardzo pracowicie gromadzić dokumentację wszystkich kazań, homilii, rekolekcji Karola Wojtyły. Wiem, że w związku z tym musiała nałykać się dużo złośliwości, no bo zawsze, gdy kobieta w jakiś sposób bardziej oddaje się na usługi kapłanom, to zaraz zaczynają się takie różne wycieczki. No i wiem, że nie była lubiana w kurii. A potem, już po konklawe, to wszyscy nie mogli się nacieszyć, że u niej były stosy tych zapisków i kazań. I że to wszystko zostało, dzięki temu, że ona się uparła i to robiła” – mówi Hennelowa. Ponieważ ta wypowiedź miała posłużyć do ewentualnej hagiografii papieża, Hennelowa dosyć ryzykownie usiłuje dalej tłumaczyć, jakim cudem „późniejszy papież” Wojtyła, tak blisko związał się z nielubianą (de facto znienawidzoną, o czym za chwilę) przez wielebnych, redakcyjną pracownicą „TP” szczebla zaledwie pomocniczego: „Przychodz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abba jozef milcz szatanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.11, 11:07 Ileż to razy ustalano dekret o zagładzie narodu, który Ja, Syn Boży, na piersi Swojej w wielkiej miłości umieściłem. Ustalono zetrzeć go z mapy Europy, usunąć, poćwiartować wyniszczyć A Ja, Bóg z tego narodu od wieków upatrzyłem i usadowiłem na Stolicy Piotrowej, Syna Mojego, gołąbka głoszącego pokój, pasterza prawdziwego, pasterza Mojej trzody, trzody, w którą ze zdwojoną mocą w obecnych czasach swoją nikczemnością uderza zły duch. Ręce jego nawet dotknęły Mojego Pasterza, nie szczędzono jemu bólu, cierpienia. Ale on. Mój Wielki Wikariusz musi pamiętać że pokona złego ducha swoją łagodnością, cierpieniem i szerzeniem prawdziwego Bożego pokoju, a nie tego, który głoszą mężowie fałszywej polityki na wszystkich kontynentach i zgromadzeniach, co jest przewrotnością i kłamstwem i nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bożym pokojem. Pokój sprawiedliwy głosi tylko Mój umiłowany Wikariusz. Tylko ten pokój jest prawdą, bo wypływa ze źródła prawdy, oparty jest na przykazaniach Bożych i miłości bliźniego. Tylko pokój wynikający z zachowania Bożych przykazao może dać światu zwycięstwo dobra. Każdy inny pokój głoszony przez fałszywych polityków jest kłamstwem i przewrotnością i jest brataniem się z szatanem-diabłem na zgubę ludzkości, bo mówiąc o pokoju liczy się czas i gra na zwłokę po to, by móc się uzbroić i w zaskoczeniu rzucić się do gardła drugiemu. Nikt z tych fałszywych głosicieli pokoju nie myśli o prawdziwym pokoju, nie myśli też, że żyje i widzi ich wieczny, sprawiedliwy Bóg i zna ich serca, ich chęci, zamysły i czyny. Ja was ostrzegam kłamliwi politycy, fałszerze prawdy Bożej, jeśli się nie nawrócicie do praw Bożych, jeśli nie zmienicie serc waszych, nigdy nie osiągniecie pokoju, albowiem obrazem pokoju jest obraz Boga Najświętszego, który jest prawdziwym pokojem, ładem i miłością, życiem i dobrocią. Usuńcie z serc waszych zło i wszelką grę przeciw ludowi Bożemu, usuńcie kłamstwo, a pozwólcie, by -w sercach waszych znalazł miejsce obraz Boga Najświętszego. Otrzymacie pokój, zdrowie i radość. Ale wy fałszywi politycy, głosiciele fałszywego pokoju, naprawdę nie chcecie tego pokoju i nie szukacie go, zwodzicie lud. Ostrzegam was! Mój święty miecz Boży dotknie każdego, który w sercu swoim gromadzi fałsz, kłamstwo, chciwość, przewrotność grabież, zaborczość. Fałszywi mężowie, fałszywi politycy wypaczonej, szatańskiej chciwości, uciskacie narody, tumaniejecie, głosicie fałszywy pokój. A pokoju w waszych sercach nie ma i nie będzie, bo pokój prawdziwy, święty. Boży, pochodzi tylko od Boga, Władcy wiecznej miłości i przebaczenia, Króla Miłosierdzia. Pokój prawdziwy głosi tylko Mój Wikariusz, Gołąb Pokoju (Jan Paweł II). On jest białym gołębiem pokoju Bożego, umęczony tylu razami szatana. Błogosławię Mego Wikariusza, Błogosławię lud Boży. A was przestrzegam, fałszywi głosiciele pokoju, którzy trzymacie ukrytą maczugę w sercach waszych i myśl wasza pragnie zabijać wszystko, co stoi przeciw szatańskiej idei. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mykoła Pytanie IP: *.przemysl.hypnet.pl 18.01.11, 14:35 Czy ktoś widzi w tym coś zlego że kard. Wojtyla kochał kobiety ? Ja osobiscie nic zlego w tym nie widzę, a nawet uważam że swiadczy to o nim -Bardzo Dobrze ! Oh Karol- ino ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rurek Re: Pytanie IP: *.ostnet.pl 18.01.11, 16:01 Papieże bywali kochliwi ( i bardzo dobrze ) , ale nie tylko kochali kobiety, ale też kobietami bywali , że wspomnę Papieżycę Joannę (Jan VIII ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rea Re: Pytanie IP: 178.159.167.* 18.01.11, 16:50 I dobrze, że Karol Wojtyła miał przyjaciółkę. Przynajmniej wiadomo, że był prawdziwym facetem z krwi i kości. Odpowiedz Link Zgłoś
solist Re: Pytanie 20.01.11, 14:19 Chodzi nie o to czy kochał kobiety w ogóle tylko czy nie stosował przy okazji tych miłości jakiś pozycji seksualnych. Np czy nie tłukł jakiejś zakonnicy od tyłu, od przodu, w 6/9 itd Odpowiedz Link Zgłoś