Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bibliotekarski dramat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 12:26
    A ja doceniam pracę bibliotekarzy i bibliotek.
    Jedynie czego nie lubie to za małej nowoczesności w państwowych placówkach.
    Sam studiuje w WSB w Toruniu i biblioteka ta jest w pełni zinformatyzowane +
    co roku zasypywana nowymi książkami z dziedzin które oferuje ta uczelnia.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Kinga Bibliotekarski dramat IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 17:32
        Ciekawy wywiad i anegdoty.
        Zawsze mnie zastanawiało, skąd biorą sie chętni na bibliotekarstwo. Troche
        zrozumiałam, ale nadal nie moge sobie wyobrazić dlaczego, bibliotekarstwo to
        dział studiów wyższych. Ciekawe czy np w Europie zachodniej tez tak jest.
        • Gość: oxy Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 18:07
          Owszem w Europie Zachodniej bibliotekoznawstwo również "się studiuje",
          określając je mianem library science na przykład. I nie jest to tylko wiedza o
          tym, jak układać książki :) Najbardziej przydała mi się umiejętność szybkiego
          wyszukiwania informacji. W ogóle umiejętność docierania do informacji,wiedzy o
          tym, gdzie co mogę znaleźć, tworzenia abstraktów, szybkiego "przelatywania" po
          słowach kluczowych. Czyli między innymi wiedzy o tym, o czym jest dana
          publikacja, bez czytania jej.
          • koza_polska Dramat jest taki,że za kilka lat ten zawód zniknie 09.04.10, 12:29
            może prawie zniknie.
          • Gość: Lukasz z UK A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: *.pres.cable.virginmedia.com 19.04.10, 19:46
            A na moim uniwersytecie nie ma W OGOLE bibliotekarzy :)
            100% ksiazek jest "opaskowana" elektronicznie i zarowno jej wypozyczenie jak oddawanie odbywa sie bez udzialu ludzi.

            By wypozyczyc: skanuje na specjalnym stanowisku swoja legitymacje studencja, a potem przykladam do czytnika (taki bezdotykowy radiowy) ksiazke ktora chce wypozyczyc.

            Dzieki temu moge z nia wyjsc z biblioteki przez specjalne elektroniczne bramki, ktore nie otwrza sie jesli jej nie wypozyczyles. [ochorniarz i alarm pilnuje]

            A zeby oddac: skanujesz legitymacje i wsuwasz ksiazke na specjalna "tasme" i maszyna drukuje ci paragon ze ja oddales :)

            Bibliotekarze sa skazani na porazke! Banda leni


            • Gość: mdg Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 21:14
              Żebyś mógł wypożyczyć książkę, nawet w taki sposób, ktoś ją musi opracować,
              nadać sygnatury, wprowadzić do sytemu, "opaskować"... Tym właśnie się zajmują te
              lenie. Wypożyczanie to tylko część pracy bibliotekarza. To że ich nie widzisz
              nie znaczy, że ich nie ma. Panie pracujący...
            • Gość: Bukwa Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: 81.26.13.* 20.04.10, 07:49
              Naprawdę jesteś takim ogranicznikiem, że nie wpadłeś na to, iż ktoś te książki
              musi opracować i wprowadzić do systemu? Co ty studiujesz? Łopatologię stosowaną
              czy kafelkarstwo szybkościowe?
              • Gość: hej ho hej ho Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: *.147.227.41.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.07.11, 14:09
                Kafelkarz to złoty zawód. Ostatnio dałem prawie 1000 zł za wyłożenie tarasu za samą robociznę. Gość uwinął się w 2 dni i jestem bardzo zadowolony.
            • Gość: bibliotekarz Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:04
              a pan to jeden wielki ignorant, bo sobie myśli, że książki z
              hurtowni w cudowny sposób wylądowały na półkach i się same do tego
              kodowania przygotowały oraz znalazły w komputerze
            • Gość: bibliotekarka Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: 212.191.80.* 30.04.10, 11:47
              Taaa, jasne, a książki katalogują i te paski naklejają krasnoludki!
              Jak ktoś nie ma zielonego pojęcia o pracy bibliotekarza, to niech
              się nie wypowiada!
            • Gość: Joanna Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:20
              Cóż, ktos te książki musiał wprowadzić do inwentarza, opisać,
              skatalogować i przygotować do udostępnienia. To, że nie widzisz
              bibliotekarza na stanowisku obsługi klienta nie znaczy, że nie
              pracuje gdzieś indziej. Gdyby nie jego wcześniejszy trud, to miałbyś
              figę, a nie książki w zautomatyzowanej wypożyczalni.
            • Gość: biblio Re: A u mnie nie ma bibliotekarzy! IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:45
              U Ciebie na uniwersytecie nie ma bibliotekarzy?
              Książka SAMA się kupuje.
              Książka SAMA się ewidencjonuje.
              Książka SAMA się opracowuje, żebyś mógł ją później wypożyczyć.
              Książka SAMA się okodowuje.
              Książka SAMA idzie do magazynu.
              Książka intuicyjnie SAMA wyczuwa, że ktoś chce ją wypożyczyć.
              Książka SAMA idzie do wypożyczalni.
              Jeśli wcześniej inna książka nie założyła Ci karty czytelnika, to wydaje ci się sama razem z tą kartą.
              Jak oddajesz książkę to SAMA wraca do magazynu.

              Fajne książki na uniwerku macie.
        • Gość: ania Re: Bibliotekarski dramat IP: *.spray.net.pl 19.04.10, 18:07
          Tak w Europie Zach. też tak jest a nawet bardziej. Tam (właściwie
          piszę o Danii) bibliotekarz to bardzo dobrze zarabiający
          specjalista. I bardzo w społeczeństwie doceniany.
          Niezbyt podoba mi się Stefan z wywiadu. Raczej nieciekawy gość, dośc
          luzackie ma podejscie do zawodu. Znam wielu pasjonatów w tej branży
          szkoda tylko, że tak marnie są opłacani i tak marnie postrzegani
          przez nasze społeczeństwo.W rozwiniętych społeczeństwach ktoś kto ma
          wiedzę jak dotrzeć do wiedzy to jest ktos.
          • Gość: ktoś O ktosiach IP: *.chello.pl 19.04.10, 22:45
            Gość portalu: ania napisał(a):

            > ktoś kto ma wiedzę jak dotrzeć do wiedzy to jest ktos

            Ja myślę, że ktoś to zawsze jest ktoś, niezależnie od posiadanej wiedzy.
        • Gość: Bibliotekara Re: Bibliotekarski dramat IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 19.04.10, 22:13
          W Europie jest doklanie tak samo, sa studia bibliotekoznawcze z
          malenka roznica - po nich jest sie osoba wykonujaca zawod
          prestizowy, szanowany, dobrze platny. W polsce bibliotekarzy
          natomiast uwaza sie za cos gorszego, nikt im dobrze nie placi i
          jeszcze kazdy sie dziwi ''tozto on skonczyl studia?''
          A wbrew pozorom nie tak latwo byc bibliotekarzem, to nie tylko
          przekladanie ksiazek z kata w kat, ale wiele innych rzeczy, ktorych
          wlasnie uczy sie na studiach :) Bardzo ciekawych zreszta.
          Aha i jeszcze jedno - studia sa w Polsce i na swiecie z
          bibliotekoznawstwa, bibliotekarstwo to tylko jeden z przedmiotow,
          tak jak np prawo pracy na kierunku prawo.
        • Gość: Gesner Re: Bibliotekarski dramat IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 22.04.10, 11:49
          Nie ma w systemie studiów wyższych czegoś takiego jak BIBLIOTEKARSTWO, ale jest
          BIBLIOTEKOZNAWSTWO - dyscyplina naukowa. Czy wydaje się pani, że do bycia
          bibliotekarzem nie potrzeba wiedzy? Bibliotekarz nie jest tylko od podawania
          książek. Potrzeba wiedzy i to bardzo dużo... większość z niej zdobywa się
          właśnie na studiach wyższych...
        • Gość: bibliotekarz Re: Bibliotekarski dramat IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:01
          nie, w Europie wystarczy podstawówka, ale i tak nikt nie chce
          pracować
        • Gość: Joanna Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:15
          Nie istnieje coś, co nazywa się studia bibliotekarskie. Studiuje
          się Informację Naukową i Bibliotekoznawstwo
        • aleks652 Re: Bibliotekarski dramat 22.07.10, 12:12
          Unia Europejska wydała dyrektywę, że bibliotekarzem może być tylko osoba po
          studiach związanych z konkretną dziedziną jaką się para biblioteka, abo
          bibliotekoznawstwem. Wierz mi w Europie Zachodniej to może nie uchodzi za
          najbardziej prestiżowy zawód ale na pewno nie jest tak pogardzany tak jak w
          Polsce. Może poprzez wyższe
          wymagania
          bibliotekarz
          w Polsce tez będzie zarabiał więcej.
        • Gość: ginn Re: Bibliotekarski dramat IP: 217.98.62.* 03.09.10, 22:25
          Pani Kingo może pójdziesz na studia bibliotekarskie to zrozumiesz po co jest ten zawód.
          To tylko 5 lat
          Gdyby nie było bibliotek i bibliotekarzy to nastałby analfabetyzm, nie każdy może pozwolić sobie na kupno książek.
          • Gość: sceptyk Re: Bibliotekarski dramat IP: *.tmark99.revers.nsm.pl 04.09.10, 06:47
            taki cytacik z w/w artykułu >Natomiast na studiach, teraz to sobie uświadomiłem, cały czas nam
            mówiono, że jesteśmy elitą. Ja nie mam takiego poczucia. >
            Czy autor ów niedoceniany bibliotekarz przed studiami był chociaz raz w bibliotece?Jeżeli byl to
            zauważył chyba tylko to,że jest cieplo i krzesełko.
            Zawsze etaty w bibliotekach były dla swoich-ciepłe budzetowe posadki z gwarancja pełnych praw
            pracowniczych wg KP-czytelnicy marudzą,zadaja głupie pytania?-po bibliotekarstwie mozna znaleźć
            bardziej atrakcyjne i mniej stresujace zajecie np otwierając wlasny (bedzie "na swoim") skup
            makulatury-jak obleci jeszcze dodatkowo parę londyńskich smietników to i głupie mysli do pustej
            głowy nie przyjdą.
        • Gość: biblio Re: Bibliotekarski dramat IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:37
          W Europie Zachodniej jest - podobnie jak w Polsce - bibliotekoznawstwo. W Europie Srodkowej i Wschodniej też. Poza tym w Amerykach, Australii, Azji i Afryce też.
          Na Antarktydzie nie ma. ;)
      • Gość: ;) Bibliotekarski dramat IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.10, 21:15
        troche przemadrzały pan. jego smiesza czytelnicy, a mnie pan zadufany w sobie,
        któremu wydaje sie, ze wszytsko wie najlepiej
        • Gość: AJS Re: Bibliotekarski dramat IP: *.chello.pl 08.04.10, 22:52
          - jak w każdym zawodzie ,można się pośmiać z "głupiego" klienta
          • Gość: Leosia Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 19:35
            Pan Stefan to nudny facet i pisze bez polotu, "pośmiać się" tez
            trzeba umieć...
      • bubblemilk Bibliotekarski dramat 08.04.10, 23:21
        Czy Szanowny Pan Bibliotekarz, albo spisujący jego słowa Pan Redaktor, nie
        wie, że nie mówi się "samE gęste", tylko "SAMO gęste"?
        Tak, jak nie mówi się "te dziecko" czy "te krzesło". Ludzie! Trochę szacunku
        dla języka!
        • Gość: monika Re: Bibliotekarski dramat IP: *.newt.cable.virginmedia.com 09.04.10, 00:16
          "niewie" pisze sie osobno Panie Poprawiaczu Bledów.
        • Gość: hmmm Zastanów się,... IP: *.182.186.151.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.04.10, 08:13
          ... zanim cokolwiek napiszesz. "Same" - w domyśle przedmioty, więc liczba mnoga ma tu swoje uzasadnienie. Tak poza tym, nie znoszę bezmyślnego krytykanctwa.
          • tosia-84 Re: Zastanów się,... 09.04.10, 09:15
            Ciekawy artykuł, ale jak dla mnie przytoczone anegdotki również nie są
            śmieszne:P ja pracuję w kinie i mogłabym książkę napisać o naszych
            klientach...Pozdrawiam:)
          • Gość: zebra Re: Zastanów się,... IP: 85.232.236.* 09.04.10, 11:00
            z kontekstu wynika jednak, że chodziło o "samo", istotę zagadnienia,
            a nie o konkretne przedmioty.
            • Gość: Loos Re: Zastanów się,... IP: *.chello.pl 19.04.10, 23:25
              Nic takiego z kontekstu nie wynika. Jedynie, co można stwierdzić, to to, że
              "samo" byłoby w tej sytuacji stylistycznie zręczniejsze.
        • Gość: zebra Re: Bibliotekarski dramat IP: 85.232.236.* 09.04.10, 10:48
          nie mówi się również szanse "bliskie zera" lecz "bliskie zeru". ale
          kto się tym przejmuje? język schodzi na psy...
          • spgm-1903 Re: Bibliotekarski dramat 09.04.10, 15:37
            nie na psy tylko ewoluuje, poniekąd. kazda zmiana to ewolucja i tego się nie da
            zatrzymać.
            brożek, miodek i inni poloniści to inna klasa. język tworzy nie elita, a
            pospólstwo, które go uzywa. wliczmy w to slangi, zmienność znaczeń i dewaluację
            znaczeń.
            kiedyś powiedziano by, że świat schodzi na psy, bo o kobiecie powiedziano nie
            "baba", a "kobieta". kiedyś to drugie było pejoratywne. i co? jakoś nikt nie umarł.

            więc jeęzyk bynajmniej na psy nie schodzi.
        • Gość: Koj Re: Bibliotekarski dramat IP: *.skynet.net.pl 10.04.10, 10:04
          sorki, ale nie potrzebnie się unosisz- chodziło najprawdopodobniej o "same gęste" czyli np. te gęste rzeczy?- liczba mnoga więc forma poprawna... skoro nie wiesz co autor miał na myśli to po co go krytykujesz???
        • Gość: duende Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.10, 19:42
          bubblemilku, a czytajże ze zrozumieniem - gość pisze o przedmiotach i o nich
          powiedział: 'same gęste' :D
        • Gość: Po co się czepiać? Re: Bibliotekarski dramat IP: *.chello.pl 19.04.10, 21:22
          W tekście było kilka błędów, np.
          Gdyby..., toby...
          W takich zdanich "to" pełni funkcję spójnika wynikowego, więc
          poprawna jest pisownia łączna "to" z partykułą -by (por. Gdyby kózka
          nie skakała, toby nóżki nie złamała).

          Superniebezpieczny (albo coś w tym stylu) - w takiej pozycji cząstka
          super- łączy się z wyrazem następnym, np. superakcja, superszybki.
          To samo dotyczy takich cząstek (nazywanych czasem prefiksoidami),
          jak: pseudo- (psuedokontrola), hiper- (hipernapęd), auto-
          (automyjnia), mini- (minigolf), mega- (megahit) i in. Pisownia
          rozdzielna jest błędna.

          Było również sporo błędów interpunkcyjnych.

          A jeśli chodzi o "same gęste", to trzeba wziąć pod uwagę, co miał na
          myśli autor:
          jeśli np. przedmioty, to zdanie jest OK (same gęste (w domyśle:
          przedmioty)); jeśli chodziło o coś, wówczas samo gęste (samo gęste =
          meritum, najbardziej konkretne zajęcia).
        • Gość: bibliotekara [...] IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 19.04.10, 22:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: szklanka Re: Bibliotekarski dramat IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.11, 23:57

          "Studia generalnie były bardzo interesujące. Przedmioty humanistyczne i związane z komunikacją społeczną były bardzo fajne. Te związane z wyszukiwaniem informacji również. Nie jest to najgorszy kierunek, ale można by go trochę skumulować. Gdyby zostawić same "gęste", to w 2-3 lata spokojnie by się można wyrobić."

          Nie sądzisz, że samE "gęste" odnoszą się do wytłuszczonych przedmiotów humanistycznych..
          same "gęste" przedmoty...
      • Gość: gość Bibliotekarski dramat IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.10, 23:48
        Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne, a raczej
        żałosne jak i zarobki bibliotekarzy oraz finansowanie bibliotek, ale przede
        wszystkim, lekceważenie tej dziedziny przez rządy i samorządy w Polsce - w
        przeciwieństwie do rzeczywistości krajów zachodnich, które od ponad stuleci
        traktują tę dziedzinę - edukacji! i kultury - bardzo poważnie. - "oxy" z bloga
        - wie, o czym mówię]...[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem
        państwowym w służbie społeczeństwu....]
        Jak się domyślam - młody "bohater" wywiadu pracuje w dużej (?) bibliotece
        dzielnicowej, gdzie "robi się wszystko", ale i tam czy gdzie indziej - przede
        wszystkim ma się klientów-czytelników - "jak to w sklepie"...
        - Absolutnie się nie zgadzam z tezami, że:
        1)dawne lektury "szkolne" czy studenckie wystarczają do wykonywania -
        rzetelnego i solidnego [słowa niemodne]- zawodu - pracy bibliotekarza
        -[formalnie - wymogu ani konieczności czytania się nie uwzględnia w zawodzie
        bibliotekarza (40 godz pracy/mies) - tak, jak w statusie np.: nauczycieli(19
        godz/mieś + wakacje i ferie].
        2) - Pracujemy i udostępniamy nie tylko książki - (choć wiedzę i umiejętności
        posiadamy dużo wyższe niż możliwości techniczne i finansowe naszej biblioteki
        - łącznie ze znajomością języków obcych, a przede wszystkim różnych dziedzin
        nauk humanistycznych).
        3)- Po pracy wychodzimy bardzo zmęczeni, a zwłaszcza w okresie składania
        prezentacji maturalnych i sesji studenckich, choć nigdy nie brakuje również
        starszych ludzi, jak i ludzi nauki - z tytułami lub bez, dziennikarzy czy 12 -
        letnich harcerzy... Są czasem tzw. "upierdliwi" czytelnicy, włącznie z ludźmi
        chorymi psychicznie, ale taka jest rola bibliotekarza...(sklepikarza lub
        sprzedawcy nieruchomości - też...).
        4) - Ale czasem czytelnik - ktoś taki - jak [kirk], który prawdopodobnie -
        właśnie potrzebuje tego "pomagiera - przewodnika - wyszukiwacza +bibliotekarza
        " docenia i przypomina, jak ważna jest ta niedoceniana praca, o czym wszyscy
        światli i/lub kształcący się ludzie wiedzą na całym świecie cywilizacji i
        kultury piśmiennej...
        - Zgadzam się, że drobiazgowość i biurokracja jest upierdliwa w tym zawodzie
        (nie wiem na ile to wina skostniałego systemu,a ile dawnej lub obecnej
        ludzkiej głupoty - jedna i druga jest trudna do pokonania...)
        Ps I - Życzyłabym sobie i wszystkim, aby dobrze wykształceni bibliotekarze -
        za godziwą płacę - dobrze i świadomie wykonywali swoja pracę w warunkach
        "cohorentnych" ze współczesną wiedzą i techniką, a społeczeństwo miało i
        widziało z tego pożytek....
        Ps II - Dziennikarze "kochani"- przychodzicie do nas kiedy potrzebujecie
        wyszukać coś i/lub "poszperać"... - Fajnie, ale nie piszcie o nas
        bibliotekarzach "bzdetów" - zwłaszcza w okresach, kiedy brakuje Wam tematów
        -(okres wakacji - nic się nie dzieje...), a jeśli - to zbadajcie to solidnie i
        dogłębnie... - Nie traktujcie tematu bibliotek i bibliotekarzy jako temat
        zastępczy. - Wasz stosunek do bibliotek i pracujących tam bibliotekarzy jest
        bardzo ważny, o czym doskonale wiecie...
        Ps III - Mężczyźni są bardzo dobrze widziani w środowisku tak sfeminizowanym
        jak bibliotekarskie, ale płeć nie przesądza ani o wiedzy, inteligencji,
        pracowitości, solidności, ani też o rozsądku, w tym tzw. zdrowym... A żałosne
        zarobki, nikła satysfakcja i wypalenie zawodowe - dotyka nie tylko pracy w
        bibliotece. biblotecznego.
        • spgm-1903 Re: Bibliotekarski dramat 09.04.10, 15:44
          > Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne,
          dizwne, bo ja i zrzoumiałem i się nawet zaśmiałem. bibliotekarzem nie jestem, a
          i do typu "mickiewicz napisał treny" nie należę.

          ale zgodzę się do tego, że w PL tak miernie się wycenia ich pracę. Ale w
          zasadzie - za co? za kojarzenie gdzie leży książka i jak sie nazywa? Nie dużo
          jest tu pracy.
          >[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem państwowym w służbie
          społeczeństwu]
          oczywiście można to ubierać w piękne słowa i za to płacić więcej, ale to trochę
          jak pracownikow starszemu managerowi urządzeń udrazniających płacić 2k. a chodzi
          o sprzatacza...
          przepraszam, pominąłem katalogowanie i te papierkowe procedury.
          i obsługę klientów.
          • tampa Re: Bibliotekarski dramat 19.04.10, 17:14
            Wypowiedź powalająca wręcz na ziemię. Bibliotekarstwo to ciężka
            praca, która nie polega na "kojarzeniu gdzie leży książka", ale ma
            wiele skomplikowanych aspektów. Przeciętny amerykański bibliotekarz
            w bibliotece publicznej przede wszystkim posiada swoją specjalność:
            zajmuje się dziećmi, młodzieżą lub dorosłymi. Co oznacza, że musi
            zorganizować pewną ilość programów (głośne czytanie, film, spotkanie
            z pisarzem etc). Część z tych programów odbywa się cyklicznie i
            należy się do nich przygotować nie tylko merytorycznie, ale także
            ogłosić je, zachęcić ludzi, żeby przyszli, zrobić tzw outreach,
            czyli na przykład przebiec się po dzielnicy z ulotkami...
            Dalej: systemy biblioteczne mają sporo baz danych. Zapoznanie się ze
            stoma bazami i umiejętność posługiwania się nimi to dosyć dużo
            pracy. Do tego dochodzi prowadzenie treningów, takich jak na
            przykład podstawowa wiedza na temat komputera, pisanie resume itd.
            Książki - trzeba być mocno zorientowanym, co się ostatnio ukazało,
            co mówią recenzje, co piszą gazety. Trzeba też umieć doradzić
            czytelnikowi, który nie wie, co chciałby przeczytać, znaleźć książę,
            którą czytało się w dzieciństwie i nie pamięta się tytułu, artykuł z
            przed 30 lat. No, można by wymieniać do wieczora. Dlatego
            sugerowałbym milczenie na tematy, na które niewiele ma się do
            powiedzenia zamiast zabierania głosu i pieprzenia głupot.
            • Gość: Biata Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 20:42
              Organizacja pracy oświatowej to nie tylko codzienność bibliotekarza
              amerykańskiego, ale naszego rodzimego również. Dzisiejsze biblioteki
              osiedlowe to małe ośrodki kultury, zwłaszcza na osiedlach, które są
              sypialniami miast i nie ma w nich innych placówek kultury. Kursy
              językowe i komputerowe, konkursy ortograficzne, recytatorskie,
              literackie, plastyczne, najrozmaitsze warsztaty dla dzieci i dla
              dorosłych - to wszystko dzieje się w bibliotece na co dzień.
              Nowoczesny bibliotekarz to specjalista w wielu dziedzinach, ciągle
              się dokształcający i otwarty na świat, realizujący w pracy swe
              pasje - pod warunkiem, że je ma. Zachęcam do odwiedzania
              bibliotecznych i bibliotekarskich blogów. Tu jeden z przykładów:
              www.biblioteka13.blogspot.com.
      • Gość: monika Bibliotekarski dramat IP: *.newt.cable.virginmedia.com 09.04.10, 00:15
        "niewie" pisze sie osobno Panie Poprawiaczu Bledów.
        • Gość: tylko na chwile Re: Bibliotekarski dramat IP: *.plus.com 09.04.10, 15:43
          www.pinezka.pl/powiesc/3632-recznik-czyli-z-pamietnika-bibliotekarki-odc1
      • wycofany Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij 09.04.10, 16:35
        W bibliotece praca lekka i można sobie poczytać, chętnie się wkręcę.
        • Gość: Były bibliotekarz Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij IP: 212.106.31.* 09.04.10, 17:10
          Tak? Przeczytaj "Pamiętnik bibliotekarki"; nie warto pchać się do tego miodu :)
        • tampa Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij 19.04.10, 17:16
          głupek jesteś. Takich nie przyjmują.
          • wycofany przyjmują puste panienki 19.04.10, 18:01
            np. takie jak ty
            • tampa Re: przyjmują puste panienki 19.04.10, 19:43
              nie uczestnicze w pissing contests
        • Gość: bibliotekarz Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij IP: 193.24.201.* 19.04.10, 23:33
          hahaha
          • wycofany Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij 20.04.10, 17:54
            Chłystku, jeśli chcesz kiedyś pracować w bibliotece, to wypadałoby
            poznać więcej liter alfabetu niż 2.
        • Gość: gość009 Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij IP: *.ksiaznica.torun.pl 20.04.10, 08:35
          Fakt, praca nie jest generalnie zbyt stresująca, ale czas na czytanie mają tylko
          bibliotekarze szkolni i piastujący stanowiska na jakichś zapomnianych przez Boga
          wioskach. Stefan wyraźnie powiedział, że pracuje w dużej bibliotece, zapewne z
          zapędami naukowymi - a tam już sobie nie posiedzisz..
          To jest właśnie ten kiepski stereotyp o bibliotekarzach - że się opierniczają. A
          drugi - że w bibliotece może pracować każdy - otóż NIE może ;/
          • Gość: Joanna Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 14:44
            Pracuję w wiejskiej bibliotece i niejednokrotnie wracam do domu
            zmęczona. Mało tego - często zdarza się, że muszę brać papiery do
            domu - bo pewnych rzeczy nie da się zrobić jednocześnie obsługując
            czytelnika - a dni zamkniętych nie ma. Może pan Stefan powinien
            popracować w takiej wiejskiej bibliotece, gdzie trzeba się zająć nie
            tylko obsługą czytelnika, ale i całą biurokracją oraz organizowaniem
            imprez (przy jednoosobowej obsadzie)? Ale wtedy by pewnie
            zrezygnował z zawodu. To praca dla pasjonatów. Dobrze by było, gdyby
            i w Polsce zaczęto ją cenić tak, jak na to zasługuje.
        • Gość: biblio Re: Koleś, jak tak ci źle, to się zwolnij IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:32
          Oj, można sobie poczytać... tytuł, spis treści i ewentualnie wstęp przed opracowaniem książki. Miłą lekturą mogą być też scenariusze lekcji - jeśli akurat opracowuje się materiały dla nauczycieli. ;) Poza tym, jeśli ktoś ma naturę ubeka, może się podczas udostępniania książek wczytywać w adresy czytelników. :[
          Nie masz pojęcia o pracy w bibliotece - nie pisz.
          Chcesz mieć pojęcie - idź studiować bibliotekoznawstwo i spróbuj podjąć pracę w bibliotece. Ale ostrzegam: z podjęciem pracy w bibliotece będziesz mieć kłopot, bo teraz biblioteki się zamyka (nawet te większe!) albo zmniejsza obsadę i skraca czas pracy biblioteki, bo samorządy nie mają pieniędzy na oświatę i kulturę. Muszą mieć na premie.
      • Gość: Qavtan Bibliotekarski dramat IP: *.chello.pl 13.04.10, 07:58
        Stefan w wywiadzie wspomniał, że jego praca ma dwie części.

        Biblioteki są lub będą centrami informacji, zależy na jakim stadium rozwoju
        są. Chodzi właśnie o mnogość rzeczy, które można w Bibliotece dostać.
        Oprócz książki, czasopisma, płyty, filmu czy innego nośnika informacji,
        chociażby informację - i tutaj też wszelaką, od przepisu kucharskiego, przez
        informacje z rynku pracy, po zmiany w świecie gospodarki.
        Biblioteki to także instytucje kultury, które organizują różne wydarzenia.

        Wszystko to zależy od wyszkolenia i zaangażowania pracowników, ale i od
        odwiedzających, zapotrzebowanie i oferta są od siebie zależne.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Bibliotekarski dramat 19.04.10, 16:56
        Jeśli książki brakuje to jej "względnie nie ma".
        Jeśli tej samej książki brakuje po pięciu latach, to nie ma jej bezwzględnie".

        Nooo, to dopiero stresująca robota w pośpiechu :)
        • Gość: k Re: Bibliotekarski dramat IP: *.multimo.pl 19.04.10, 22:40
          Skontrum czyli inwentaryzację przeprowadza się co 5 lat, co nie oznacza, że w
          ciągu tych 5 lat bibliotekarz się obija.
      • Gość: roko zdjecie ilustrojące artykul zos IP: *.147.163.248.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.04.10, 17:32
        zdjecie zostalo zrobione w Europejskim CentBajki w Pacanie. hura w
        tamtejszej bibliotece
      • rrosemary Zarobki 19.04.10, 18:59
        A mnie ciekawią zarobki. Pan Stefan powiedział, że za to nie da się utrzymać.
        To znaczy ile to konkretnie jest? 500, 1000, 1500 zł?
        I przy jakim etacie?
        • Gość: Elwen Re: Zarobki IP: *.chello.pl 19.04.10, 20:49
          Pełny etat, 3 lata pracy, biblioteka naukowa w dużym mieście, "na rękę" 1500
          (wielka radość z podwyżek trochę ponad rok temu, w miejskich ciągle mają mają
          ok. 1200 netto).
          • Gość: A.S. Re: Zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.10, 15:56
            8 lat pracy jako kierownik biblioteki gminnej (podlegają mi 3
            filie) - na rękę biorę ze wszystkimi dodatkami 1650 zł.
        • Gość: bibliotekarka Re: Zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 20:51
          staż pracy 12 lat, biblioteka naukowa, pensja 1237 zł netto
          • Gość: mis Re: Zarobki IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.10, 21:29
            Trzeba było się zatrudnić za "nauczyciela bibliotecznego" czy jak to się zowie.
            30 godzin pracy tygodniowo w bibliotece, ferie, wakacje, przerwy świąteczne i
            inne cuda na kiju.
            Pewnie i emerytura wcześniejsza.
          • rrosemary Re: Zarobki 19.04.10, 23:05
            Serdecznie dziękuję za odpowiedzi! :)

            Pozdrawiam bibliotekarskie mróweczki :)
        • Gość: Koko Re: Zarobki IP: *.ghnet.pl 22.04.10, 15:05
          To znaczy, że np pracując w Krakowskiej bibliotece na pełnym etacie zarabiasz ok
          1000 do 1200zł na rękę.
        • Gość: bibliotekarka Re: Zarobki IP: 212.191.80.* 30.04.10, 09:43
          Ja mam 1700 z groszami na rękę za cały etat, ale to w
          uniwersyteckiej, w publicznych płacą mniej...
          • Gość: bibliotekarka Re: Zarobki IP: 212.191.80.* 30.04.10, 09:51
            Aha, dodam jeszcze, że mam w sumie 15 lat pracy, 3 ostatnie lata w
            bibliotece naukowej, pół roku bez pracy, najpierw w prywatnych
            szkołach, więc do stażu mi nie zaliczyli iluś tam miesięcy, które
            przepracowałam na umowę - zlecenie (z 11,5 zaliczyli mi niecałe 9).
        • Gość: inka Re: Zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 22:49
          W bibliotece głównej jednej z największych wyższych uczelni technicznych w Polsce,na dzień dobry na stanowisku młodszego bibliotekarza dostaje się 1317-1400 zł brutto, na stanowisku bibliotekarza (tj. po 3 latach pracy) 1700-1800 zł brutto, co daje 1300 zł na rękę, w jednym z największych miast Polski nie sposób utrzymać się w pojedynkę za taką kwotę, zwłaszcza jeżeli mieszkanie się wynajmuje ;) Więc dość przykra sprawa. Acha jeśli chodzi o etat-to kwoty które podałam obowiązywały przy pełnym etacie. Przykład: zaczynałam pracę po studiach kierunkowych w roku 2006 ze stawką najniższą jaką mogli dać (to było coś koło 1200 brutto). Z racji tego, że zdarzyło mi się pracę zmieniać w międzyczasie mogę powiedzieć, że tak to zazwyczaj właśnie wygląda nawet w bibliotekach uczelni prywatnych. Żenua. Prowadzi to zazwyczaj do tego, że ludzie wracają do swoich rodzinnych małych miejscowości, bo nie są się w stanie utrzymać w dużych miastach-a nie każdy chce w wieku 30 lat mieszkać "po studencku" ;) albo się przekwalifikowują-tak jak ja. Wszystko kwestia rachunku zysków i strat i określenia priorytetów. Praca bibliotekarza potrafi dawać satysfakcję, ale niekoniecznie ta satysfakcja przekłada się na poziom życia (i nie mówię tu o jakichś niewiarygodnych frykasach ;)
          • Gość: szklanka Re: Zarobki IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.11, 00:07
            pracuję w bibliotece publicznej, miasto do 30 tyś. ludzi, niecałe 1900 na rękę, z premią około 2300 na rekę, starszy bibliotekarz bez dodatków funkcyjnych
      • Gość: miś Bibliotekarski dramat IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.10, 21:26
        "Na studiach uczą tego, żeby nie czytać książek, a wiedzieć o czym są."
        Taaa, wchodzisz na stronę Biblioteki Narodowej albo Twój program komputerowy
        robi to za ciebie i masz ściągnięte opisy.
        Mecyje wielkie.
        • Gość: Loos Re: Bibliotekarski dramat IP: *.chello.pl 19.04.10, 23:32
          Misiu drogi, ktoś musiał wcześniej je dla Ciebie otagować.
        • Gość: wera Re: Bibliotekarski dramat IP: 81.26.13.* 20.04.10, 07:55
          A te opisy to się same zrobiły, prawda?
        • Gość: biblio Re: Bibliotekarski dramat IP: 31.178.125.* 18.04.12, 00:59
          Problem polega na tym, że BN robi koszmarne błędy w opisach i trzeba to zauważyć i poprawić. Potrafią jako autora książki napisanej w latach 90-tych XX wieku podać w opisie człowieka, który zmarł pod koniec XIX w., bo ma imię i nazwisko takie samo, a już dat urodzenia nie łaska sprawdzić. Hasła przedmiotowe też czasem jakby od innej książki. lepiej robić opis od podstaw samemu.
          • Gość: biblio Re: Bibliotekarski dramat IP: 31.178.125.* 18.04.12, 01:00
            i jeszcze jedno: w BN opisy robią często osoby, które nie są bibliotekarzami tylko np. pracującymi na akord studentami.
      • malfleur Bibliotekarski dramat 19.04.10, 22:29
        Ale kwiatek!
        "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."

        Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" piszacy wyzej mogli go nie zauwazyc...

        "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
        Makabra! :-///
        • Gość: ka-mi-la789 Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 22:55
          > "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie
          dopelniacz.

          To Twój własny pogląd czy w szkole takie brednie teraz dziatkom do
          główeniek wbijają?
        • Gość: Magda A właśnie, że potrzebować czegoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:44
          A właśnie, że potrzebować czegoś. Ludzie, zaglądajcie do słowników, zanim się ośmieszycie!

          malfleur napisała:

          > Ale kwiatek!
          > "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."
          >
          > Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" pisza
          > cy wyzej mogli go nie zauwazyc...
          >
          > "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
          > Makabra! :-///
          • malfleur Re: A właśnie, że potrzebować czegoś 20.04.10, 02:20
            Droga ka-mi-lo789! Szkoly ukonczylam juz dosc dawno temu i droga Magdo, rzeczywiscie zareagowalam w pospiechu, nie myslac, ze w rzeczy samej, "potrzebowac" laczy sie z dopelniaczem, tyle, ze w tym wypadku to wyrazenie jest bardzo zla polszczyzna.
            Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a nie "panskiej karty". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to znaczy, ze na starosc zaczyna moze ono gluchnac?
            A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji jezykowej, tylko powiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska karte".
            Pozdrawiam :)


            • malfleur Re: A właśnie, że potrzebować czegoś 20.04.10, 02:49
              Wlasnie na innym forum znalazlam taka wypowiedz:
              "A musi być jednakowa rekcja? Potrzebujesz porady, pomocy,
              zdopingowania czy zaświadczenia, bo to są rzeczowniki
              odczasownikowe. Potrzebujesz butelkę, samochód, wiertło, gdyż nie są
              to rzeczowniki odczasownikowe."
              Inna osoba sie z powyzszym nie zgadza, ale dla mnie ma to sens.
              Poza tym "Potrzebuje panskiej karty" brzmi jakby pan biblotekarz potrzebowal kawalka takowej. Chociaz, z drugiej strony poprawniej mi brzmi "Potrzebuje samochodu, wiertla, butelki"...
              Teraz nie bede mogla spac, niech to dunder swisnie!
              Bardzo prosze o wypowiedzi ludzi wrazliwych jezykowo.
              • malfleur Re: A właśnie, że potrzebować czegoś 20.04.10, 02:50
                bibliotekarz, pardon...
            • Gość: ka-mi-la789 Re: A właśnie, że potrzebować czegoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 13:05
              > Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a
              nie "panskiej karty
              > ". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to
              znaczy, ze na st
              > arosc zaczyna moze ono gluchnac?

              Najwyraźniej zaczyna. Niezależnie od tego, co rozumiesz przez
              starość.

              > A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji
              jezykowej, tylko po
              > wiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska
              karte".

              Czy polski na pewno jest Twoim pierwszym językiem? Konstrukcja użyta
              w artykule jest jak najbardziej poprawna, zwyczajna i
              arcypowszechna. Jeżeli jej nigdy nie słyszałaś, to kontakt z
              polszczyzną musisz mieć sporadyczny i bardzo ograniczony.
      • Gość: JednaPani Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:51
        Panie Stefanku, jest Pan niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym miejscu.
        Trzymają Pana w tej bibliotece z litości(( Zazwyczaj każda biblioteka ma
        "takich osobników". Zob. Umberto Eco "O bibliotece".
        A może to wcale nie biblioteka, to miejsce, gdzie Pan, pracuje? Skoro, dopiero
        na pierwszym wykładzie, dowiedział się Pan co studiuje. Jest pan teraz pewien,
        że to biblioteka? Dopiero 3 lata Pan pracuje i już zdążyłby Pan to zauważyć?
        Rozwija się Pan błyskawicznie)))
        • Gość: Atomek Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.04.10, 08:58
          Dlaczego trzymają z litości? Facet im się pewnie przydaje...baby są
          wygodne i nie lubią np. nosić ciężkich rzeczy...

          Ale facet pracujący za takie pieniądze zawsze mnie zadziwia.
          Czy to policjant, czy nauczyciel, czy bibliotekarz, sprzedawca w
          sklepie....
          A "pomocnik murarza" ma 2000 wzwyż. Mój mechanik samochodowy (mały
          warsztat) ja nie ma 1000 dziennie to kiepski dzień.
          Aha, ale to ciężka praca...

          Może stąd brak szacunku...

          Tak jak gadanie o zatykaniu tą pensją "dziury w domowym budżecie".
          Facet - nie oszukuj się - jesteś na czyimś utrzymaniu!

          Moja żona też pracuje w budżetówce, ale dwoje dzieci mi urodziła,
          dzieci warunkują jej karierę...Faceci dzieci nie rodzą...

          Może stąd brak szacunku...

          Studia bibliotekarskie, hmmm...ja jestem po
          technicznych...bibliotekarskie ciężko mi nawet sobie wyobrazić.
          W bibliotece byłem może dwa razy na studiach - tylko po to by się
          przekonać, że mimo nowych książek wiedza jest w nich już o kilka lat
          zdezakutalizowna. Biblioteka to dla mnie miejsce, gdzie starsze
          panie pożyczają romanse.

          Może stąd brak szacunku...
          • Gość: bibliotekarz Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat IP: 78.9.31.* 22.04.10, 13:18
            sprzedaż gumy do żucia, malowanie ścian, wciskanie ludziom
            kolejnego "potrzebnego" produktu czy usługi to niezwykle prestiżowe
            zajęcia, a wiedzę jakąkolwiek to Pan pewnie z internetu, czy życia
            czerpie? jak Pan skończył (czy aby na pewno?) studia? bez książek?
            bez komentarza, a pańska żona, to pewnie pracuje w szkolnej
            stołówce. to też budżetówka:)
          • Gość: Gesner Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 22.04.10, 13:37
            Jesteś mechanikiem samochodowym???? Od dziś przestaje szanować mechaników
            samochodowych takich jak Ty kmiocie jeden. BIBLIOTEKA TO NIE JEST MIEJSCE GDZIE
            STARSZE PANIE WYPOŻYCZAJĄ ROMANSE... TO MIEJSCE GDZIE LUDZIE PRZYCHODZĄ PO
            WIEDZĘ. Są dziedziny wiedzy gdzie informacje się szybciej starzeją a w innych
            mniej. Cykl wydawniczy książki jest dłuższy niż czasopisma, dlatego informacje z
            tzw. ścisłych dziedzin najczęściej publikuje się w czasopismach... a kto je
            gromadzi, opracowuje i udostępnia? Oczywiście bibliotekarze.... więc uważaj z
            tym brakiem szacunku bo możesz się bardzo rozczarować...
          • Gość: Joanna Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.10, 15:04
            Niech mi Pan wybaczy, ale pańskie podejście do życia, wiedzy, a
            przede wszystkim do ludzi jest po prostu niesmaczne. Ludzie, którzy
            nie wzbudzają mojego szacunku to złodzieje i osoby nieuczciwe.
            Każdy, kto stara się robić najlepiej to, co umie - dla dobra innych -
            wzbudza mój szacunek.
          • pinezkapn Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat 01.06.10, 19:55
            Bo najnowszej wiedzy nie szuka się w książkach tylko w bazach danych.
      • ludwikowiec Bo studia były najtańsze:/ 20.04.10, 00:21
        Yeah... Dobrze, że chociaż nie narzeka jakoś straszliwie bo okazałby się
        totalnym hipokrytą..
        • Gość: Jedna pani Re: Bo studia były najtańsze:/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 08:44
          Pracowałam w czytelni naukowej w pewnym kurocie 3 lata i wspominam
          ten czas bardzo miło - nigdy wcześniej ani potem nie przeczytałam
          tylu książek. Przychodzili do nas głównie studenci prawa i ekonomii
          i czasem bywało trudno, kiedy prośba o wypełnienie rewersu
          traktowana była jako niepotrzebna uciążliwość a spisanie całej
          sygnatury, jako dodatkowa szykana. Naprawdę, jest tak, jak pisał U.
          Eco - njważniejsze są te ostatnie cyfry lub litery:).
          U nas było coś około 35 tys. książek, więc po jakimś pół roku łatwo
          było się poruszać po magazynie. I tak, jak mówi pan Stefan została
          mi po tej pracy umiejętność wyszukiwania informacji na każdy temat w
          kilka minut oraz wiedza, o czym książka jest bez czytania.
      • Gość: bibl-art Bibliotekarski dramat IP: *.cmkp.edu.pl 20.04.10, 10:37
        Sama pracuję w bibliotece medycznej i mam podobne odczucia. Dla mnie najgorszą grupą czytelników są pielęgniarki. Wolałabym żeby ktoś pytał mnie o encyklopedię buraka cukrowego niż podawał konkretny temat pracy i prosił o wyszukanie materiałów. Niektórym wydaje się, że praca w bibliotece polega wyłącznie na wypożyczaniu książek. Inni uważają, że powinnam wiedzieć z miejsca, czy mam daną książek, co nie jest prostą sprawą, gdy księgozbiór liczy ponad 50 tysięcy woluminów. Są też tacy, którzy rzucają nazwę jednostki chorobowej i wydaje im się, że to wystarczy. Ja nie kończyłam medycyny tylko studia bibliotekarskie i nie uważam się za kogoś gorszego niż lekarz. Z zabawnych sytuacji: Przychodzi studentka pielęgniarstwa szukająca materiałów do pracy magisterskiej. Po kilku minutach wstaje zrezygnowana od komputera i twierdzi, że nie znalazła nic na temat schizofrenii. Podchodzę do niej i widzę, że hasło "schizofrenia" kobieta wpisuje "shizofrenia". Podpowiadam, że może jakąś literówkę zrobiła, sugeruję wpisać przez "ch", na co obrażona odpowiada, że ona już kończy pracę i wie jak to się pisze... I to by było na tyle. W każdym zawodzie zdarzają się ludzie z powołania. Ja do nich nie należę, ale swoją pracę staram się wykonywać rzetelnie. I chciałabym, żeby ktoś to w końcu docenił... Pozdrawiam:)
        • Gość: Grechu Re: Bibliotekarski dramat IP: *.client.duna.pl 15.05.10, 18:10
          Czy ta panienka od schizofrenii to blondynka?
      • bbteka45 stereotypy! a ja czuję sie elitą! 20.04.10, 11:16
        Ja na bibliotekoznawstwo szłam z pełną świadomością i planami pracy w szkole
        jako nauczyciel bibliotekarz (tak, tak - w szkole bibliotekarz jest
        NAUCZYCIELEM, a nie pracownikiem obsługi lub administracji...)- i udało się.
        I rzeczywiście - jest to praca wymagająca od człowieka cierpliwości,
        otwartości na ludzi, chęci do niesienia pomocy.
        I wszechstronności - bo ja muszę pomóc wyszukać informacje i o silnikach
        spalinowych, i o cyklu rozrodczym żaby i o pieśniach Kochanowskiego. I na
        pewno nie mam czasu na czytanie w pracy!
        Pracuję w szkole, więc sama gromadzę, opracowuję i udostępniam księgozbiór -
        nudno wiec nie jest. Może inaczej jest w dużych bibliotekach, gdzie
        bibliotekarz przypisany jest do jednego stanowiska i np. tylko opracowuje zbiory.
        Zarobki - jak to u nauczycieli - w okolicach 2 tys.(bo zdobyłam "szczyty"
        awansu, czyli jestem nauczycielem dyplomowanym")
        No i samopoczucie - czuję się elitą bo to nie jest praca dla każdego i jednak
        jakąś wiedzą, kulturą i obyciem ogólnym trzeba się wykazać. Chociaż to nie od
        zawodu przecież zależy...

        Pozdrawiam bibliotekarzy Ze szczecina!
        • bbteka45 Re: stereotypy! a ja czuję sie elitą! 20.04.10, 12:43
          Oczywiście miało być: ze Szczecina
        • Gość: kazik Re: stereotypy! a ja czuję sie elitą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 14:14
          " No i samopoczucie - czuję się elitą "
          Gratuluję samopoczucia.
        • ludwikowiec Życzę większych zarobków. 20.04.10, 14:24
          .
      • Gość: abab Bibliotekarski dramat IP: *.bj.uj.edu.pl 04.06.10, 15:34
        tak czytam i czytam te kpiace, złośliwe posty o bibliotekarkach i
        mysle sobie kto Wam dał prawo w ten sposób wypowiadać się o innych,
        w czym to jestescie lepsi czy piekniejsi ? Jakoś nie widzę
        specjalnej różnicy w wygladzie na korzyść innych grup zawodowych.
        Sama pracuję w bibliotece uniwersyteckiej w Krakowie, z
        wykształcenia jestem filologiem francuskim, a ze nie było kogo uczyc
        francuskiego to poszłam pracować do biblioteki I wcale tego nie
        żałuje, nauczyłam się wielu rzeczy, skończyłam dodatkowe studia,
        zaangażowałam się w swoją pracę, publikacja, konferencje, projekty
        itp Jestem juz blizej emerytury ale jeszcze niedawno spedzilam dwa
        lata w Paryżu w Bibl. Polskiej, gdzie miałam przyjemność realizować
        swoje dwa wcielenia bibliotekarki i romanistki. Życzę wszystkim
        takich doświadczeń w pracy a tym co tak z góry na nas patrzą życzę
        troche więcej samokrytyki
        • Gość: ranyjulek Re: Bibliotekarski dramat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.11, 09:46
          Bibliotekarze w Bibliotece Publicznej muszą:

          skanować i recenzować książki,
          pisać artykuły do gazet (z polotem i bez błędów ortograficznych),
          znać się na promocji i reklamie (być wizytówką swojej firmy i
          przyciągać tłumy),
          readagować stronę internetową, współtworzyć ją i uaktualniać, znać programy informatyczne (!),
          opracowywać księgozbiór,
          znać UKD,
          nawiązywać kontakty ze znanymi osobami ze świata kultury,
          pozyskiwać sponsorów,
          współpracować z mediami w środowisku lokalnym i nie tylko,
          organizować ciekawe imprezy i umieć je poprowadzić,
          mieć przynajmniej ogólne pojęcie o zagadnieniach z wielu dziedzin
          (!),
          znać bazy danych,programy komputerowe, sposoby na obróbkę zdjęć lub
          zapisywanie ich w różnych formatach,
          znać księgozbiór i być ze wszystkim na bieżąco,
          umieć kserować w wielu formatach,
          księgować i rozliczać pieniądze za ksero, upomnienia i karty
          biblioteczne,
          robić dekoracje i wystawy (baaardzo pracochłonne),
          organizować zajęcia z dziećmi (słowa, dźwięki, obrazy)
          nieustannie szkolić się w wielu dziedzinach wiedzy,
          poznawać nowe trendy i możliwości śledząc portale internetowe dla
          bibliotekarzy,
          pisać blogi,
          mieć zdolności interpersonalne i radzić sobie z różnymi czytelnikami,
          robić kawę i herbatę dla czytelników,
          naprawiać książki,
          wyglądać interesująco,
          i wiele innych...
          Wbrew pozorom, nie jesteśmy tylko "kelnerami książek".
          Zapraszam do pracy w bibliotece tych, którzy uważają, że nie ma tu nic do roboty.
          • Gość: AGATA Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.11, 16:19
            JA TAM NIE CHODZE DO BIBLIOTEK TYLKO WSZYSTKO ŚCIĄGAM Z NETU ZA DARMO DO SESJI
            • Gość: szklanka Re: Bibliotekarski dramat IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.07.11, 16:29
              a pracę magisterską kupisz....
          • wycofany Re: Bibliotekarski dramat 13.07.11, 16:52
            Zapraszasz do pracy? Wbrew pozorom trudno dostac u was prace, wiec chyba nie macie tak zle.
            • Gość: AGATA Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.11, 19:40
              NIE BEDE PISAC MAGISTRA-DZIŚ SZKODA NA TO CZASU
      • Gość: reno14 Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 18:04
        To nie dramat-to rzeczywistość bibliotekarska!!!
        Są czytelnicy,którzy słodzą-inteligentni oraz z brakiem kultury.
        Każdy bezrobotny człowiek jest sfrustrowany -lepiej się nie odzywać.
        A w moim środowisku bibliotekarskim płaci się :1400 PLN
        bez 13,nagród i wcale nie jest słodko,po 8 godzinach pracy.
        Wykonujemy pracę k-o,techniczne opracowanie zbiorów,sprzątanie ,nawet zakup sanitariatów.
        Polecam wszystkim/cieszę się że ten koszmar niedługo się skończy.
        Nie będę przyjmowała i użerała się z ludżmi z ulicy!!!
        Całe swoje młode lata poświęciłam pracy...po festynach zbierałam śmieci,angażując nawet Rodzinę.
        • Gość: Toxic A bibliotekarzy przybywa... IP: *.toya.net.pl 27.09.11, 18:31
          Mnie wobec tego co piszecie zastanawia, dlaczego bibliotekarzy wciąż przybywa i dlaczego jeszcze nie zamknięto tego kierunku na uniwersytetach. Niedługo będą silną konkurencją dla europeistów, politologów, etnografów i kulturoznawców.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka