Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bibliotekarski dramat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 12:26
    A ja doceniam pracę bibliotekarzy i bibliotek.
    Jedynie czego nie lubie to za małej nowoczesności w państwowych placówkach.
    Sam studiuje w WSB w Toruniu i biblioteka ta jest w pełni zinformatyzowane +
    co roku zasypywana nowymi książkami z dziedzin które oferuje ta uczelnia.
    Obserwuj wątek
        • Gość: oxy Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 18:07
          Owszem w Europie Zachodniej bibliotekoznawstwo również "się studiuje",
          określając je mianem library science na przykład. I nie jest to tylko wiedza o
          tym, jak układać książki :) Najbardziej przydała mi się umiejętność szybkiego
          wyszukiwania informacji. W ogóle umiejętność docierania do informacji,wiedzy o
          tym, gdzie co mogę znaleźć, tworzenia abstraktów, szybkiego "przelatywania" po
          słowach kluczowych. Czyli między innymi wiedzy o tym, o czym jest dana
          publikacja, bez czytania jej.
        • Gość: ania Re: Bibliotekarski dramat IP: *.spray.net.pl 19.04.10, 18:07
          Tak w Europie Zach. też tak jest a nawet bardziej. Tam (właściwie
          piszę o Danii) bibliotekarz to bardzo dobrze zarabiający
          specjalista. I bardzo w społeczeństwie doceniany.
          Niezbyt podoba mi się Stefan z wywiadu. Raczej nieciekawy gość, dośc
          luzackie ma podejscie do zawodu. Znam wielu pasjonatów w tej branży
          szkoda tylko, że tak marnie są opłacani i tak marnie postrzegani
          przez nasze społeczeństwo.W rozwiniętych społeczeństwach ktoś kto ma
          wiedzę jak dotrzeć do wiedzy to jest ktos.
        • Gość: Bibliotekara Re: Bibliotekarski dramat IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 19.04.10, 22:13
          W Europie jest doklanie tak samo, sa studia bibliotekoznawcze z
          malenka roznica - po nich jest sie osoba wykonujaca zawod
          prestizowy, szanowany, dobrze platny. W polsce bibliotekarzy
          natomiast uwaza sie za cos gorszego, nikt im dobrze nie placi i
          jeszcze kazdy sie dziwi ''tozto on skonczyl studia?''
          A wbrew pozorom nie tak latwo byc bibliotekarzem, to nie tylko
          przekladanie ksiazek z kata w kat, ale wiele innych rzeczy, ktorych
          wlasnie uczy sie na studiach :) Bardzo ciekawych zreszta.
          Aha i jeszcze jedno - studia sa w Polsce i na swiecie z
          bibliotekoznawstwa, bibliotekarstwo to tylko jeden z przedmiotow,
          tak jak np prawo pracy na kierunku prawo.
        • Gość: Gesner Re: Bibliotekarski dramat IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl 22.04.10, 11:49
          Nie ma w systemie studiów wyższych czegoś takiego jak BIBLIOTEKARSTWO, ale jest
          BIBLIOTEKOZNAWSTWO - dyscyplina naukowa. Czy wydaje się pani, że do bycia
          bibliotekarzem nie potrzeba wiedzy? Bibliotekarz nie jest tylko od podawania
          książek. Potrzeba wiedzy i to bardzo dużo... większość z niej zdobywa się
          właśnie na studiach wyższych...
        • aleks652 Re: Bibliotekarski dramat 22.07.10, 12:12
          Unia Europejska wydała dyrektywę, że bibliotekarzem może być tylko osoba po
          studiach związanych z konkretną dziedziną jaką się para biblioteka, abo
          bibliotekoznawstwem. Wierz mi w Europie Zachodniej to może nie uchodzi za
          najbardziej prestiżowy zawód ale na pewno nie jest tak pogardzany tak jak w
          Polsce. Może poprzez wyższe
          wymagania
          bibliotekarz
          w Polsce tez będzie zarabiał więcej.
          • Gość: sceptyk Re: Bibliotekarski dramat IP: *.tmark99.revers.nsm.pl 04.09.10, 06:47
            taki cytacik z w/w artykułu >Natomiast na studiach, teraz to sobie uświadomiłem, cały czas nam
            mówiono, że jesteśmy elitą. Ja nie mam takiego poczucia. >
            Czy autor ów niedoceniany bibliotekarz przed studiami był chociaz raz w bibliotece?Jeżeli byl to
            zauważył chyba tylko to,że jest cieplo i krzesełko.
            Zawsze etaty w bibliotekach były dla swoich-ciepłe budzetowe posadki z gwarancja pełnych praw
            pracowniczych wg KP-czytelnicy marudzą,zadaja głupie pytania?-po bibliotekarstwie mozna znaleźć
            bardziej atrakcyjne i mniej stresujace zajecie np otwierając wlasny (bedzie "na swoim") skup
            makulatury-jak obleci jeszcze dodatkowo parę londyńskich smietników to i głupie mysli do pustej
            głowy nie przyjdą.
      • bubblemilk Bibliotekarski dramat 08.04.10, 23:21
        Czy Szanowny Pan Bibliotekarz, albo spisujący jego słowa Pan Redaktor, nie
        wie, że nie mówi się "samE gęste", tylko "SAMO gęste"?
        Tak, jak nie mówi się "te dziecko" czy "te krzesło". Ludzie! Trochę szacunku
        dla języka!
      • Gość: gość Bibliotekarski dramat IP: *.xdsl.centertel.pl 08.04.10, 23:48
        Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne, a raczej
        żałosne jak i zarobki bibliotekarzy oraz finansowanie bibliotek, ale przede
        wszystkim, lekceważenie tej dziedziny przez rządy i samorządy w Polsce - w
        przeciwieństwie do rzeczywistości krajów zachodnich, które od ponad stuleci
        traktują tę dziedzinę - edukacji! i kultury - bardzo poważnie. - "oxy" z bloga
        - wie, o czym mówię]...[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem
        państwowym w służbie społeczeństwu....]
        Jak się domyślam - młody "bohater" wywiadu pracuje w dużej (?) bibliotece
        dzielnicowej, gdzie "robi się wszystko", ale i tam czy gdzie indziej - przede
        wszystkim ma się klientów-czytelników - "jak to w sklepie"...
        - Absolutnie się nie zgadzam z tezami, że:
        1)dawne lektury "szkolne" czy studenckie wystarczają do wykonywania -
        rzetelnego i solidnego [słowa niemodne]- zawodu - pracy bibliotekarza
        -[formalnie - wymogu ani konieczności czytania się nie uwzględnia w zawodzie
        bibliotekarza (40 godz pracy/mies) - tak, jak w statusie np.: nauczycieli(19
        godz/mieś + wakacje i ferie].
        2) - Pracujemy i udostępniamy nie tylko książki - (choć wiedzę i umiejętności
        posiadamy dużo wyższe niż możliwości techniczne i finansowe naszej biblioteki
        - łącznie ze znajomością języków obcych, a przede wszystkim różnych dziedzin
        nauk humanistycznych).
        3)- Po pracy wychodzimy bardzo zmęczeni, a zwłaszcza w okresie składania
        prezentacji maturalnych i sesji studenckich, choć nigdy nie brakuje również
        starszych ludzi, jak i ludzi nauki - z tytułami lub bez, dziennikarzy czy 12 -
        letnich harcerzy... Są czasem tzw. "upierdliwi" czytelnicy, włącznie z ludźmi
        chorymi psychicznie, ale taka jest rola bibliotekarza...(sklepikarza lub
        sprzedawcy nieruchomości - też...).
        4) - Ale czasem czytelnik - ktoś taki - jak [kirk], który prawdopodobnie -
        właśnie potrzebuje tego "pomagiera - przewodnika - wyszukiwacza +bibliotekarza
        " docenia i przypomina, jak ważna jest ta niedoceniana praca, o czym wszyscy
        światli i/lub kształcący się ludzie wiedzą na całym świecie cywilizacji i
        kultury piśmiennej...
        - Zgadzam się, że drobiazgowość i biurokracja jest upierdliwa w tym zawodzie
        (nie wiem na ile to wina skostniałego systemu,a ile dawnej lub obecnej
        ludzkiej głupoty - jedna i druga jest trudna do pokonania...)
        Ps I - Życzyłabym sobie i wszystkim, aby dobrze wykształceni bibliotekarze -
        za godziwą płacę - dobrze i świadomie wykonywali swoja pracę w warunkach
        "cohorentnych" ze współczesną wiedzą i techniką, a społeczeństwo miało i
        widziało z tego pożytek....
        Ps II - Dziennikarze "kochani"- przychodzicie do nas kiedy potrzebujecie
        wyszukać coś i/lub "poszperać"... - Fajnie, ale nie piszcie o nas
        bibliotekarzach "bzdetów" - zwłaszcza w okresach, kiedy brakuje Wam tematów
        -(okres wakacji - nic się nie dzieje...), a jeśli - to zbadajcie to solidnie i
        dogłębnie... - Nie traktujcie tematu bibliotek i bibliotekarzy jako temat
        zastępczy. - Wasz stosunek do bibliotek i pracujących tam bibliotekarzy jest
        bardzo ważny, o czym doskonale wiecie...
        Ps III - Mężczyźni są bardzo dobrze widziani w środowisku tak sfeminizowanym
        jak bibliotekarskie, ale płeć nie przesądza ani o wiedzy, inteligencji,
        pracowitości, solidności, ani też o rozsądku, w tym tzw. zdrowym... A żałosne
        zarobki, nikła satysfakcja i wypalenie zawodowe - dotyka nie tylko pracy w
        bibliotece. biblotecznego.
        • spgm-1903 Re: Bibliotekarski dramat 09.04.10, 15:44
          > Przytoczone "anegdoty" - są dla mnie niezrozumiałe i mało śmieszne,
          dizwne, bo ja i zrzoumiałem i się nawet zaśmiałem. bibliotekarzem nie jestem, a
          i do typu "mickiewicz napisał treny" nie należę.

          ale zgodzę się do tego, że w PL tak miernie się wycenia ich pracę. Ale w
          zasadzie - za co? za kojarzenie gdzie leży książka i jak sie nazywa? Nie dużo
          jest tu pracy.
          >[w krajach zachodnich bibliotekarz jest urzędnikiem państwowym w służbie
          społeczeństwu]
          oczywiście można to ubierać w piękne słowa i za to płacić więcej, ale to trochę
          jak pracownikow starszemu managerowi urządzeń udrazniających płacić 2k. a chodzi
          o sprzatacza...
          przepraszam, pominąłem katalogowanie i te papierkowe procedury.
          i obsługę klientów.
          • tampa Re: Bibliotekarski dramat 19.04.10, 17:14
            Wypowiedź powalająca wręcz na ziemię. Bibliotekarstwo to ciężka
            praca, która nie polega na "kojarzeniu gdzie leży książka", ale ma
            wiele skomplikowanych aspektów. Przeciętny amerykański bibliotekarz
            w bibliotece publicznej przede wszystkim posiada swoją specjalność:
            zajmuje się dziećmi, młodzieżą lub dorosłymi. Co oznacza, że musi
            zorganizować pewną ilość programów (głośne czytanie, film, spotkanie
            z pisarzem etc). Część z tych programów odbywa się cyklicznie i
            należy się do nich przygotować nie tylko merytorycznie, ale także
            ogłosić je, zachęcić ludzi, żeby przyszli, zrobić tzw outreach,
            czyli na przykład przebiec się po dzielnicy z ulotkami...
            Dalej: systemy biblioteczne mają sporo baz danych. Zapoznanie się ze
            stoma bazami i umiejętność posługiwania się nimi to dosyć dużo
            pracy. Do tego dochodzi prowadzenie treningów, takich jak na
            przykład podstawowa wiedza na temat komputera, pisanie resume itd.
            Książki - trzeba być mocno zorientowanym, co się ostatnio ukazało,
            co mówią recenzje, co piszą gazety. Trzeba też umieć doradzić
            czytelnikowi, który nie wie, co chciałby przeczytać, znaleźć książę,
            którą czytało się w dzieciństwie i nie pamięta się tytułu, artykuł z
            przed 30 lat. No, można by wymieniać do wieczora. Dlatego
            sugerowałbym milczenie na tematy, na które niewiele ma się do
            powiedzenia zamiast zabierania głosu i pieprzenia głupot.
            • Gość: Biata Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 20:42
              Organizacja pracy oświatowej to nie tylko codzienność bibliotekarza
              amerykańskiego, ale naszego rodzimego również. Dzisiejsze biblioteki
              osiedlowe to małe ośrodki kultury, zwłaszcza na osiedlach, które są
              sypialniami miast i nie ma w nich innych placówek kultury. Kursy
              językowe i komputerowe, konkursy ortograficzne, recytatorskie,
              literackie, plastyczne, najrozmaitsze warsztaty dla dzieci i dla
              dorosłych - to wszystko dzieje się w bibliotece na co dzień.
              Nowoczesny bibliotekarz to specjalista w wielu dziedzinach, ciągle
              się dokształcający i otwarty na świat, realizujący w pracy swe
              pasje - pod warunkiem, że je ma. Zachęcam do odwiedzania
              bibliotecznych i bibliotekarskich blogów. Tu jeden z przykładów:
              www.biblioteka13.blogspot.com.
      • Gość: Qavtan Bibliotekarski dramat IP: *.chello.pl 13.04.10, 07:58
        Stefan w wywiadzie wspomniał, że jego praca ma dwie części.

        Biblioteki są lub będą centrami informacji, zależy na jakim stadium rozwoju
        są. Chodzi właśnie o mnogość rzeczy, które można w Bibliotece dostać.
        Oprócz książki, czasopisma, płyty, filmu czy innego nośnika informacji,
        chociażby informację - i tutaj też wszelaką, od przepisu kucharskiego, przez
        informacje z rynku pracy, po zmiany w świecie gospodarki.
        Biblioteki to także instytucje kultury, które organizują różne wydarzenia.

        Wszystko to zależy od wyszkolenia i zaangażowania pracowników, ale i od
        odwiedzających, zapotrzebowanie i oferta są od siebie zależne.
      • rrosemary Zarobki 19.04.10, 18:59
        A mnie ciekawią zarobki. Pan Stefan powiedział, że za to nie da się utrzymać.
        To znaczy ile to konkretnie jest? 500, 1000, 1500 zł?
        I przy jakim etacie?
          • Gość: bibliotekarka Re: Zarobki IP: 212.191.80.* 30.04.10, 09:51
            Aha, dodam jeszcze, że mam w sumie 15 lat pracy, 3 ostatnie lata w
            bibliotece naukowej, pół roku bez pracy, najpierw w prywatnych
            szkołach, więc do stażu mi nie zaliczyli iluś tam miesięcy, które
            przepracowałam na umowę - zlecenie (z 11,5 zaliczyli mi niecałe 9).
        • Gość: inka Re: Zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.10, 22:49
          W bibliotece głównej jednej z największych wyższych uczelni technicznych w Polsce,na dzień dobry na stanowisku młodszego bibliotekarza dostaje się 1317-1400 zł brutto, na stanowisku bibliotekarza (tj. po 3 latach pracy) 1700-1800 zł brutto, co daje 1300 zł na rękę, w jednym z największych miast Polski nie sposób utrzymać się w pojedynkę za taką kwotę, zwłaszcza jeżeli mieszkanie się wynajmuje ;) Więc dość przykra sprawa. Acha jeśli chodzi o etat-to kwoty które podałam obowiązywały przy pełnym etacie. Przykład: zaczynałam pracę po studiach kierunkowych w roku 2006 ze stawką najniższą jaką mogli dać (to było coś koło 1200 brutto). Z racji tego, że zdarzyło mi się pracę zmieniać w międzyczasie mogę powiedzieć, że tak to zazwyczaj właśnie wygląda nawet w bibliotekach uczelni prywatnych. Żenua. Prowadzi to zazwyczaj do tego, że ludzie wracają do swoich rodzinnych małych miejscowości, bo nie są się w stanie utrzymać w dużych miastach-a nie każdy chce w wieku 30 lat mieszkać "po studencku" ;) albo się przekwalifikowują-tak jak ja. Wszystko kwestia rachunku zysków i strat i określenia priorytetów. Praca bibliotekarza potrafi dawać satysfakcję, ale niekoniecznie ta satysfakcja przekłada się na poziom życia (i nie mówię tu o jakichś niewiarygodnych frykasach ;)
      • malfleur Bibliotekarski dramat 19.04.10, 22:29
        Ale kwiatek!
        "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."

        Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" piszacy wyzej mogli go nie zauwazyc...

        "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
        Makabra! :-///
        • Gość: Magda A właśnie, że potrzebować czegoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:44
          A właśnie, że potrzebować czegoś. Ludzie, zaglądajcie do słowników, zanim się ośmieszycie!

          malfleur napisała:

          > Ale kwiatek!
          > "Uhm, wszystko ok, ale potrzebuję pańskiej karty czytelnika."
          >
          > Ten blad zgrzyta, az zeby bola i nie rozumiem, jak "wylapywacze bledow" pisza
          > cy wyzej mogli go nie zauwazyc...
          >
          > "Potrzebuje panska karte!" na litosc boska! Biernik a nie dopelniacz.
          > Makabra! :-///
          • malfleur Re: A właśnie, że potrzebować czegoś 20.04.10, 02:20
            Droga ka-mi-lo789! Szkoly ukonczylam juz dosc dawno temu i droga Magdo, rzeczywiscie zareagowalam w pospiechu, nie myslac, ze w rzeczy samej, "potrzebowac" laczy sie z dopelniaczem, tyle, ze w tym wypadku to wyrazenie jest bardzo zla polszczyzna.
            Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a nie "panskiej karty". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to znaczy, ze na starosc zaczyna moze ono gluchnac?
            A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji jezykowej, tylko powiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska karte".
            Pozdrawiam :)


            • malfleur Re: A właśnie, że potrzebować czegoś 20.04.10, 02:49
              Wlasnie na innym forum znalazlam taka wypowiedz:
              "A musi być jednakowa rekcja? Potrzebujesz porady, pomocy,
              zdopingowania czy zaświadczenia, bo to są rzeczowniki
              odczasownikowe. Potrzebujesz butelkę, samochód, wiertło, gdyż nie są
              to rzeczowniki odczasownikowe."
              Inna osoba sie z powyzszym nie zgadza, ale dla mnie ma to sens.
              Poza tym "Potrzebuje panskiej karty" brzmi jakby pan biblotekarz potrzebowal kawalka takowej. Chociaz, z drugiej strony poprawniej mi brzmi "Potrzebuje samochodu, wiertla, butelki"...
              Teraz nie bede mogla spac, niech to dunder swisnie!
              Bardzo prosze o wypowiedzi ludzi wrazliwych jezykowo.
            • Gość: ka-mi-la789 Re: A właśnie, że potrzebować czegoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 13:05
              > Wiec powtarzam, jezeli juz, to "potrzebuje panska karte", a
              nie "panskiej karty
              > ". Tak mi podpowiada moje "ucho jezykowe". Jezeli sie myle, to
              znaczy, ze na st
              > arosc zaczyna moze ono gluchnac?

              Najwyraźniej zaczyna. Niezależnie od tego, co rozumiesz przez
              starość.

              > A przede wszystkim nie uzylabym nigdy powyzszej konstrukcji
              jezykowej, tylko po
              > wiedziala "Potrzebna jest panska karta" lub "Poprosze o panska
              karte".

              Czy polski na pewno jest Twoim pierwszym językiem? Konstrukcja użyta
              w artykule jest jak najbardziej poprawna, zwyczajna i
              arcypowszechna. Jeżeli jej nigdy nie słyszałaś, to kontakt z
              polszczyzną musisz mieć sporadyczny i bardzo ograniczony.
      • Gość: JednaPani Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.10, 23:51
        Panie Stefanku, jest Pan niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym miejscu.
        Trzymają Pana w tej bibliotece z litości(( Zazwyczaj każda biblioteka ma
        "takich osobników". Zob. Umberto Eco "O bibliotece".
        A może to wcale nie biblioteka, to miejsce, gdzie Pan, pracuje? Skoro, dopiero
        na pierwszym wykładzie, dowiedział się Pan co studiuje. Jest pan teraz pewien,
        że to biblioteka? Dopiero 3 lata Pan pracuje i już zdążyłby Pan to zauważyć?
        Rozwija się Pan błyskawicznie)))
        • Gość: Atomek Re: Bibliotekarski dramat - prawdziwy dramat IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.04.10, 08:58
          Dlaczego trzymają z litości? Facet im się pewnie przydaje...baby są
          wygodne i nie lubią np. nosić ciężkich rzeczy...

          Ale facet pracujący za takie pieniądze zawsze mnie zadziwia.
          Czy to policjant, czy nauczyciel, czy bibliotekarz, sprzedawca w
          sklepie....
          A "pomocnik murarza" ma 2000 wzwyż. Mój mechanik samochodowy (mały
          warsztat) ja nie ma 1000 dziennie to kiepski dzień.
          Aha, ale to ciężka praca...

          Może stąd brak szacunku...

          Tak jak gadanie o zatykaniu tą pensją "dziury w domowym budżecie".
          Facet - nie oszukuj się - jesteś na czyimś utrzymaniu!

          Moja żona też pracuje w budżetówce, ale dwoje dzieci mi urodziła,
          dzieci warunkują jej karierę...Faceci dzieci nie rodzą...

          Może stąd brak szacunku...

          Studia bibliotekarskie, hmmm...ja jestem po
          technicznych...bibliotekarskie ciężko mi nawet sobie wyobrazić.
          W bibliotece byłem może dwa razy na studiach - tylko po to by się
          przekonać, że mimo nowych książek wiedza jest w nich już o kilka lat
          zdezakutalizowna. Biblioteka to dla mnie miejsce, gdzie starsze
          panie pożyczają romanse.

          Może stąd brak szacunku...
        • Gość: Jedna pani Re: Bo studia były najtańsze:/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 08:44
          Pracowałam w czytelni naukowej w pewnym kurocie 3 lata i wspominam
          ten czas bardzo miło - nigdy wcześniej ani potem nie przeczytałam
          tylu książek. Przychodzili do nas głównie studenci prawa i ekonomii
          i czasem bywało trudno, kiedy prośba o wypełnienie rewersu
          traktowana była jako niepotrzebna uciążliwość a spisanie całej
          sygnatury, jako dodatkowa szykana. Naprawdę, jest tak, jak pisał U.
          Eco - njważniejsze są te ostatnie cyfry lub litery:).
          U nas było coś około 35 tys. książek, więc po jakimś pół roku łatwo
          było się poruszać po magazynie. I tak, jak mówi pan Stefan została
          mi po tej pracy umiejętność wyszukiwania informacji na każdy temat w
          kilka minut oraz wiedza, o czym książka jest bez czytania.
      • Gość: bibl-art Bibliotekarski dramat IP: *.cmkp.edu.pl 20.04.10, 10:37
        Sama pracuję w bibliotece medycznej i mam podobne odczucia. Dla mnie najgorszą grupą czytelników są pielęgniarki. Wolałabym żeby ktoś pytał mnie o encyklopedię buraka cukrowego niż podawał konkretny temat pracy i prosił o wyszukanie materiałów. Niektórym wydaje się, że praca w bibliotece polega wyłącznie na wypożyczaniu książek. Inni uważają, że powinnam wiedzieć z miejsca, czy mam daną książek, co nie jest prostą sprawą, gdy księgozbiór liczy ponad 50 tysięcy woluminów. Są też tacy, którzy rzucają nazwę jednostki chorobowej i wydaje im się, że to wystarczy. Ja nie kończyłam medycyny tylko studia bibliotekarskie i nie uważam się za kogoś gorszego niż lekarz. Z zabawnych sytuacji: Przychodzi studentka pielęgniarstwa szukająca materiałów do pracy magisterskiej. Po kilku minutach wstaje zrezygnowana od komputera i twierdzi, że nie znalazła nic na temat schizofrenii. Podchodzę do niej i widzę, że hasło "schizofrenia" kobieta wpisuje "shizofrenia". Podpowiadam, że może jakąś literówkę zrobiła, sugeruję wpisać przez "ch", na co obrażona odpowiada, że ona już kończy pracę i wie jak to się pisze... I to by było na tyle. W każdym zawodzie zdarzają się ludzie z powołania. Ja do nich nie należę, ale swoją pracę staram się wykonywać rzetelnie. I chciałabym, żeby ktoś to w końcu docenił... Pozdrawiam:)
      • bbteka45 stereotypy! a ja czuję sie elitą! 20.04.10, 11:16
        Ja na bibliotekoznawstwo szłam z pełną świadomością i planami pracy w szkole
        jako nauczyciel bibliotekarz (tak, tak - w szkole bibliotekarz jest
        NAUCZYCIELEM, a nie pracownikiem obsługi lub administracji...)- i udało się.
        I rzeczywiście - jest to praca wymagająca od człowieka cierpliwości,
        otwartości na ludzi, chęci do niesienia pomocy.
        I wszechstronności - bo ja muszę pomóc wyszukać informacje i o silnikach
        spalinowych, i o cyklu rozrodczym żaby i o pieśniach Kochanowskiego. I na
        pewno nie mam czasu na czytanie w pracy!
        Pracuję w szkole, więc sama gromadzę, opracowuję i udostępniam księgozbiór -
        nudno wiec nie jest. Może inaczej jest w dużych bibliotekach, gdzie
        bibliotekarz przypisany jest do jednego stanowiska i np. tylko opracowuje zbiory.
        Zarobki - jak to u nauczycieli - w okolicach 2 tys.(bo zdobyłam "szczyty"
        awansu, czyli jestem nauczycielem dyplomowanym")
        No i samopoczucie - czuję się elitą bo to nie jest praca dla każdego i jednak
        jakąś wiedzą, kulturą i obyciem ogólnym trzeba się wykazać. Chociaż to nie od
        zawodu przecież zależy...

        Pozdrawiam bibliotekarzy Ze szczecina!
      • Gość: abab Bibliotekarski dramat IP: *.bj.uj.edu.pl 04.06.10, 15:34
        tak czytam i czytam te kpiace, złośliwe posty o bibliotekarkach i
        mysle sobie kto Wam dał prawo w ten sposób wypowiadać się o innych,
        w czym to jestescie lepsi czy piekniejsi ? Jakoś nie widzę
        specjalnej różnicy w wygladzie na korzyść innych grup zawodowych.
        Sama pracuję w bibliotece uniwersyteckiej w Krakowie, z
        wykształcenia jestem filologiem francuskim, a ze nie było kogo uczyc
        francuskiego to poszłam pracować do biblioteki I wcale tego nie
        żałuje, nauczyłam się wielu rzeczy, skończyłam dodatkowe studia,
        zaangażowałam się w swoją pracę, publikacja, konferencje, projekty
        itp Jestem juz blizej emerytury ale jeszcze niedawno spedzilam dwa
        lata w Paryżu w Bibl. Polskiej, gdzie miałam przyjemność realizować
        swoje dwa wcielenia bibliotekarki i romanistki. Życzę wszystkim
        takich doświadczeń w pracy a tym co tak z góry na nas patrzą życzę
        troche więcej samokrytyki
        • Gość: ranyjulek Re: Bibliotekarski dramat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.11, 09:46
          Bibliotekarze w Bibliotece Publicznej muszą:

          skanować i recenzować książki,
          pisać artykuły do gazet (z polotem i bez błędów ortograficznych),
          znać się na promocji i reklamie (być wizytówką swojej firmy i
          przyciągać tłumy),
          readagować stronę internetową, współtworzyć ją i uaktualniać, znać programy informatyczne (!),
          opracowywać księgozbiór,
          znać UKD,
          nawiązywać kontakty ze znanymi osobami ze świata kultury,
          pozyskiwać sponsorów,
          współpracować z mediami w środowisku lokalnym i nie tylko,
          organizować ciekawe imprezy i umieć je poprowadzić,
          mieć przynajmniej ogólne pojęcie o zagadnieniach z wielu dziedzin
          (!),
          znać bazy danych,programy komputerowe, sposoby na obróbkę zdjęć lub
          zapisywanie ich w różnych formatach,
          znać księgozbiór i być ze wszystkim na bieżąco,
          umieć kserować w wielu formatach,
          księgować i rozliczać pieniądze za ksero, upomnienia i karty
          biblioteczne,
          robić dekoracje i wystawy (baaardzo pracochłonne),
          organizować zajęcia z dziećmi (słowa, dźwięki, obrazy)
          nieustannie szkolić się w wielu dziedzinach wiedzy,
          poznawać nowe trendy i możliwości śledząc portale internetowe dla
          bibliotekarzy,
          pisać blogi,
          mieć zdolności interpersonalne i radzić sobie z różnymi czytelnikami,
          robić kawę i herbatę dla czytelników,
          naprawiać książki,
          wyglądać interesująco,
          i wiele innych...
          Wbrew pozorom, nie jesteśmy tylko "kelnerami książek".
          Zapraszam do pracy w bibliotece tych, którzy uważają, że nie ma tu nic do roboty.
      • Gość: reno14 Re: Bibliotekarski dramat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 18:04
        To nie dramat-to rzeczywistość bibliotekarska!!!
        Są czytelnicy,którzy słodzą-inteligentni oraz z brakiem kultury.
        Każdy bezrobotny człowiek jest sfrustrowany -lepiej się nie odzywać.
        A w moim środowisku bibliotekarskim płaci się :1400 PLN
        bez 13,nagród i wcale nie jest słodko,po 8 godzinach pracy.
        Wykonujemy pracę k-o,techniczne opracowanie zbiorów,sprzątanie ,nawet zakup sanitariatów.
        Polecam wszystkim/cieszę się że ten koszmar niedługo się skończy.
        Nie będę przyjmowała i użerała się z ludżmi z ulicy!!!
        Całe swoje młode lata poświęciłam pracy...po festynach zbierałam śmieci,angażując nawet Rodzinę.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka