Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wysyp inżynierów

    14.04.10, 13:25
    Polska to nie jest kraj dla inżynierów...
    Obserwuj wątek
      • Gość: kanar Wysyp inżynierów IP: *.era.pl 14.04.10, 13:28
        Jakość, nie ilość.

        Materiał wejściowy (czyli student) jeśli za jedyną motywację ma zarobki to
        może minąć się z powołaniem. I proszę nie zapominać o jakości kształcenia i
        późniejszej pracy przede wszystkim!

        To tak na fali uniesienia - jak już mamy tą lepszą Polskę budować.
        • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 13:47
          > Jakość, nie ilość.

          Dokładnie. Nie tyczy się to też tylko studentów. Ktoś kto idzie na takie studia
          wyłącznie dla kasy prawie na pewno skończy jako marny inżynier. Jednak uczelnie
          też idą w stronę ilości nad jakością. Chcą kształcić jak najwięcej ludzi, bo od
          ilości mają kasę. Efekt jest taki, że często nie ważne jest co taki student
          umie, ważne żeby zaliczył co ma zaliczyć. Z z zaliczeniami problemów nie ma, bo
          wykładowcy przy takiej ilości studentów nie mają jak ich przypilnować.
          Co nam później z masy inżynierów zmotywowanych wyłącznie kasą, którzy studia
          pokończyli ściągając, kombinując i kupując projekty??
          • Gość: Knur Re: Wysyp inżynierów IP: *.84-48-64.nextgentel.com 14.04.10, 19:41
            Ale to naturalne, że ludzie kształcą się po to, aby zarabiać większe pieniądze a nie dla idei. Ideą rodziny się nie wykarmi. Ja na rozmowach kwalifikacyjnych zawsze na pytanie, co mnie motywuje do pracy, odpowiadam kasa. Im większa, tym większa moja motywacja. A głupie HRówy tylko gęby otwierają ze zdziwienia, bo liczyły, że zacznę nawijać im makaron na uszy o samorealizacji, planach życiowych, rozwoju, pierdu pierdu ;)
            • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 19:54
              Tak, kasa jest jednym z głównych motywatorów. Niestety żyjemy w czasach, gdzie
              HRowcy dyktują warunki i trzeba opowiadać bajki o tym, że dla danej firmy chcesz
              pracować, bo zależy Ci na wkładzie w jej rozwój, itd. Potem narzekają, że ciężko
              wybrać pracownika, bo większość na rozmowy przychodzi lepiej przygotowana niż
              aktorzy na przedstawienie, a w pracy okazuje się, że pan "idealne cv" do danej
              roboty w ogóle nie pasuje.
              • Gość: czosnek Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 14.04.10, 22:12
                Ja, rekrutując inżynierów do pracy, dowiaduję się, że: jednostką siły jest ciśnienie (!), prąd płynie, ponieważ jest elektryczny, a prawa Kirchoffa mówią coś o ruchach ciał w ujęciu mechaniki klasycznej.
                I zaprawdę powiadam wam, nie są to absolwenci trzeciorzędnych pseudouczelni prywatnych, tylko ludzie kończący najlepsze uczelnie techniczne w Polsce.

                Chcecie zarabiać te wasze 3 tyśki? Na wejściu pokażcie najpierw, że na nie zasługujecie. Aż dziw bierze, że pokolenie, które od urodzenia żyje w rzeczywistości wolnorynkowej nie jest w stanie pojąć, że nie ma nic za darmo. Do tego, nadmiar podaży towaru cienkiego jakościowo jakim jest współczesny polski inżynier absolwent na rynku pracy, musi prowadzić do tego, że produkt ten jest tani. Takie jest życie.

                A na koniec, naprawdę dobrzy inżynierowie, nawet po studiach zarabiają dużo lepsze pieniążki niż te dwa, czy trzy tysiące. Ale niestety, trzeba coś umieć...
                • dystansownik Re: Najpierw wiedza, potem kasa 14.04.10, 22:32
                  > I zaprawdę powiadam wam, nie są to absolwenci trzeciorzędnych pseudouczelni pry
                  > watnych, tylko ludzie kończący najlepsze uczelnie techniczne w Polsce.

                  Ten problem często wynika z obecnego "masowego" podejścia do kształcenia. Taki
                  system pozostawia straszne "dziury" pozwalające na nadużycia, takie jak
                  ściąganie, kupowanie projektów, czasem wręcz oddawanie źle wykonanych projektów
                  wiedząc, że wykładowca i tak tego nie sprawdzi (lub jest duża szansa, że nie
                  zauważy błędu). Jak można się spodziewać, że ktoś taki później w pracy sprawdzi
                  się jako inżynier??
                  • Gość: . Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 22:49
                    Ja Ci powiem o co chodzi. Student nie murzyn, za darmo pracować mu się nie chce.
                    To też ściąga i oszukuje, by się nie narobić. To normalne. To było zawsze, jest
                    i będzie. Każdy i tak wychodzi z założenia, że i tak wszystkiego nauczą go w
                    pracy, bo praca wcale nie będzie za bardzo ściśle związana z tym, co robił na
                    uczelni w ramach projektów. Ze studiów wynosi się ogólną wiedzę, trenuje się
                    mózg i doskonali myślenie analityczne. Kumaty student nawet jak olewał szkołę, w
                    pracy sprawdzi się znakomicie, bo jest w stanie ogarnąć wszystko na bieżąco.
                    • dystansownik Re: Najpierw wiedza, potem kasa 15.04.10, 00:15
                      > Ja Ci powiem o co chodzi. Student nie murzyn, za darmo pracować mu się nie chce
                      > .
                      > To też ściąga i oszukuje, by się nie narobić. To normalne. To było zawsze, jest
                      > i będzie.

                      To nie jest normalne, a przynajmniej nie powinno być. Mi aż przykro się robiło
                      jak jako jeden z mniejszości na roku wolałem się do egzaminu nauczyć wymaganego
                      materiału niż tylko wydrukować/skserować ściągi.
                      Problem tkwi w tym, że u nas się to utrwaliło jako normalność, że ważne jest
                      zaliczenie, a nie to co ono ma reprezentować. Zaliczenie czegoś powinno być
                      tylko dowodem, że dana osoba to opanowała. Celem powinno być opanowanie
                      materiału. Jednak większość studentów jako cel widzi zaliczenie, a naukę jako
                      zbędny kłopot.
                      Później jak taki inżynier wyjdzie w świat i pójdzie do pracy, to myślisz, że
                      będzie się przejmował, żeby robić coś jak należy?? Nie, jeśli będzie wiedział,
                      że raczej go nikt nie złapie, to zawsze będzie szedł na skróty najmniejszą linią
                      oporu.

                      > Każdy i tak wychodzi z założenia, że i tak wszystkiego nauczą go w
                      > pracy, bo praca wcale nie będzie za bardzo ściśle związana z tym, co robił na
                      > uczelni w ramach projektów.

                      Tak, na uczelni wychodzi się z takiego założenia, a potem pracodawcy narzekają,
                      że muszą absolwenta wszystkiego od podstaw uczyć. :P
                      Faktycznie, praca nie będzie związana z tym co robiło się w projektach, ale
                      powiedz szczerze, czy wierzysz, że w pracy sprawdzi się student, który np. na
                      mechanice budowli świadomie oddał źle rozwiązany projekt ramy, bo nie chciało mu
                      się zrozumieć jak się ją liczy?? Pójdzie taki na budowę i na dobrą sprawę nie
                      będzie miał pojęcia "jak to działa".

                      > Ze studiów wynosi się ogólną wiedzę, trenuje się
                      > mózg i doskonali myślenie analityczne. Kumaty student nawet jak olewał szkołę,
                      > w
                      > pracy sprawdzi się znakomicie, bo jest w stanie ogarnąć wszystko na bieżąco.

                      Co do wiedzy to się zgodzę, tym bardziej, że sporo szczegółów i tak się
                      zapomina, gdy na co dzień się z nich nie korzysta. Zgodzę się też, że trenuje
                      się analityczne myślenie, ale robi się to przez wykonywanie zadanych zadań i
                      projektów, a nie omijanie systemu.

                      Kumaty student owszem może się w pracy znakomicie sprawdzić, ale najczęściej
                      jeśli ta jego praca nie będzie wymagała posiadania znaczącej wiedzy i
                      umiejętności. Jak ktoś idzie np. na budowę, to nie musi znać na pamięć
                      algorytmów projektowania poszczególnych elementów konstrukcyjnych.
                      Jednak jak na budowę pójdzie "inżynier", który nie ma pojęcia z czego wynika np.
                      ilość zbrojenia belki żelbetowej, bo projekt na studiach bezmyślnie zerżnął
                      podstawiając swoje dane do projektu kolegi, to już można się zastanawiać, czy on
                      naprawdę się w pracy sprawdzi. :P
                      • lutas_z_kasu Re: Najpierw wiedza, potem kasa 16.04.10, 11:01
                        Studia nauczyły mnie kombinatorstwa i bezczelności.

                        Przez pierwsze trzy lata grałem wg, zasad-projekty oddawane w
                        terminie, kolokwia i egzaminy zaliczane w pierwszych terminach,
                        zawsze byłem przygotowany do laborek. Później mi już to zbrzydło jak
                        patrzyłem na kumpli, którzy jechali po bandzie: projekty oddawali
                        jako ostatni (już z wszystkimi poprawkami, za które innym obniżano
                        oceny, egzaminy zdawali w ostatnich terminach (jak już było wiadomo
                        na co trzeba zwrócić uwagę), a poza tym ściągali wszystko co się
                        dało.

                        Dlatego ostatnie dwa lata były już po łebkach. Wyrzucali mnie
                        drzwiami to wracałem oknem itd. Co prawda nigdy nie nauczyłem się
                        oszukiwać (mój błąd) ale tam gdzie się dało robić mniej to się nie
                        wysilałem. Po prostu miałem już dosyć walki z wiatrakami.
                        • dystansownik Re: Najpierw wiedza, potem kasa 16.04.10, 11:49
                          Samo olewanie dla olewania też nie ma sensu. Rozumiem, że np. można zacząć
                          studia olewać, żeby zacząć pracować w zawodzie i zająć się czymś ważniejszym,
                          czyli zbieraniem doświadczenia.
                          Poza tym, w wielu przypadkach trzeba wyczuć czy olewanie jest opłacalne.
                          Piszesz, że niektórzy oddawali projekty z wszystkimi poprawkami w ostatnim
                          terminie i za te poprawki nie mieli obniżonej oceny, a ja spotkałem się z wręcz
                          przeciwnymi sytuacjami. Gdy oddający na końcu za sam ten fakt mieli obniżone
                          oceny, albo oddający w pierwszych terminach mieli podnoszone pomimo błędów w
                          projektach.
                    • andrzejto1 Re: Najpierw wiedza, potem kasa 15.04.10, 08:16
                      Gość portalu: . napisał(a):

                      > Ja Ci powiem o co chodzi. Student nie murzyn, za darmo pracować mu się nie chce
                      > .
                      > To też ściąga i oszukuje, by się nie narobić. To normalne. To było zawsze, jest
                      > i będzie.

                      Koleżanka studiuje w Edynburgu. Jak pokazała swoje ściągawki przed egzaminem to
                      szkoccy koledzy ją zapytali: To Ty tego nie umiesz??
                      I zakończyło się ściąganie.
                      To jest kwestia mentalności. Jeśli ty udajesz, że się uczysz, to potem będziesz
                      udawał, że pracujesz, a twój pracodawca będzie udawał, że ci płaci. Czy to takie
                      trudne do pojęcia??


                      Każdy i tak wychodzi z założenia, że i tak wszystkiego nauczą go w
                      > pracy, bo praca wcale nie będzie za bardzo ściśle związana z tym, co robił na
                      > uczelni w ramach projektów. Ze studiów wynosi się ogólną wiedzę, trenuje się
                      > mózg i doskonali myślenie analityczne. Kumaty student nawet jak olewał szkołę,
                      > w
                      > pracy sprawdzi się znakomicie, bo jest w stanie ogarnąć wszystko na bieżąco.
                  • Gość: latawiec Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: 66.243.40.* 15.04.10, 06:54

                    a widzisz, ja sie na studiach opierdzielałem, sciągałem, kserowałem ściągi,
                    kupowałem projekty, KOMBINOWAŁEM. Generalnie studia nauczyły mnie jedynie życia,
                    bo reszta była mało przydatna w prawdziwym świecie, nie w książkach. Dzisiaj
                    pracuje dla jednej z najwiekszych swiatowych korporacji, jestem starszym
                    specjalista z ponad 6 letnim stazem, pracuje realnie 6h dziennie, mam firmowy
                    samochod, telefon, laptop i zarabiam ponad 11000zl miesiecznie netto (IT, Warszawa).
                    A wszystkie kujony z roku pracuja teraz w jakichs gównianych firemkach za te
                    2-3k. NO I CO DALO IM TO KUCIE?? W tym czasie mozna bylo zdobywac prawdziwe
                    doswiadczenie, ktore pozwolilo mi dostac pierwsza dobra prace. Ja sie pytam kto.
                    Kto sie pytam. Kto na tym lepiej wyszedl?
                    Niech te wszystkie sfrustowane kujony pochyla glowe i zaczna patrzec na swiat
                    realnie, a nie zza swoich teoretycznych rozmyslan i równań.
                    Dzisiaj ze swoim doswiadczeniem i praktyczna wiedza (nie znajomoscia teorii,
                    rownań, algorytmów, całek, różniczkowania, ciągów itp. bzdetów) dostane prace na
                    całym świecie. Na linkedin przychodza takie oferty co miesiac. Ale dzieki temu
                    moge robic co chce, gdzie chce i kiedy chce. A kujonki maszeruja dzielnie na
                    przystanek o 7 rano... :))
                    Jezeli jestes jeszcze na studiach to nie kuj tych pierdol tylko rozejrzyj sie po
                    rynku, zeby po studiach moc pokazac co potrafisz, a nie pochwalic sie
                    umiejetnoscia rozwiazywania różniczek wyższego rzędu. Po kilku latach pracy nikt
                    sie juz nie pyta jaka uczelnie skonczyles ale co umiesz. A jak nic nie bedziesz
                    umial to bedziesz pracowal dla wyzyskiwaczy za 2k, bo taki niestety jest rynek.
                    • jazzman1979 Re: Najpierw wiedza, potem kasa 15.04.10, 08:53
                      Amen :)
                    • dystansownik Re: Najpierw wiedza, potem kasa 15.04.10, 09:56
                      Wiesz, mi nie chodzi o samo kucie, ale raczej o zrozumienie pewnych zagadnień.
                      Owszem, sam w wielu przypadkach szedłem na łatwiznę jeśli wiedziałem, że dany
                      przedmiot w rzeczywistości do niczego mi się nie przyda. Jednak na studia
                      poszedłem, żeby się czegoś nauczyć i to chciałem robić.

                      Niestety pewnie masz racje. Lepiej było chyba olewać studia, a w międzyczasie
                      poświęcać się zdobywaniu doświadczenia. :P
                    • drniehabil Re: Najpierw wiedza, potem kasa 15.04.10, 18:05
                      Otoz to. Ten, kto na studiach nie potafi dobzre kombinowac, nie nadaje sie do
                      pozniej do pracy
                      ...
                      Zreszta po co te calki itp. Pmietam, ze dano mi kiedys w zastepstwie (jestem
                      ekonomista, specjalnosc ekonomika i organziacja transportu) do nauczania
                      przedmiot systemy transportowe. W skrypcie PW znalazlem rownania rozniczkowe,
                      ktore mialy opisywac ruch pociagu po torze. A pozniej byla taka "drobna" uwaga,
                      ze aby te rowniania dawaly wyniki zgodne z empiria, czyli z ruchem prawdziwego
                      pociagu po prawdziwym torze, to sie wpraowdza dodatkowe parametry "korygujace".
                      Pytam sie wiec, po ci te rownania, skoro one sie nijak do rzeczywistosci nie
                      maja? Po cc sie je wprowadza, skoro i tak projektuje sie na zasadzie "prob i
                      bledow", modelujac pociag i testujac go pozniej, a nie rozwiazujac jakies
                      wydumane rownania, opisujace idealny pociag na idealnych szynach, czyli taki,
                      ktorego nie ma, nie bylo i nigdy tez nie bedzie?
                    • Gość: czosnek Hej, latawiec! IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 15.04.10, 21:37
                      Jeżeli prawdą jest to, co piszesz, świadczy to o jednym. W zasadzie o dwóch. Po pierwsze, jesteś tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Po drugie, twoja praca to nie inżynieria, tylko zapewne zarządzanie.

                      Zarządzać potrafi każdy bystrzacha, który choć trochę zna się na ludziach i prawach dżungli. Wykonywać pracę stricte inżynierską, czyli myśleć i oobiście stawiać czoła wyzwaniom czysto technicznym to zupełnie co innego.

                      Z resztą, ton twojej wypowiedzi daje jasny obraz tego, że żaden z ciebie inżynier, tylko zwykły cwaniak, który wie jak się prześlizgnąć przez życie. Ale to w końcu też jakaś zaleta. A ta cała branża AjTi... Jest tak przepłacana i przereklamowana, aż nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Gdybym posługiwał się twoim systemem wartości opisałbym was w 99,99% jako bandę oszołomów o przetłuszczonych włosach, którzy od 10 lat nie robią nic innego tylko kłócą się o to, co jest lepsze: Windows czy Linux?
                      Pozostałe 0,01% to prawdziwi inżynierowie, dzięki którym ten Windows i Linux istnieje.
                • Gość: zzz Mamy takich inżynierów na jakich nas stać IP: 195.82.180.* 14.04.10, 23:05
                  Drogi Panie, sami powinniście mieć do siebie pretensje.

                  Najpierw wymagacie w CV Bóg wie czego: znajomość niezliczonej ilości
                  programów CAD (mówię akurat o branży mechanicznej), kilkuletniego
                  doświadczenia, kursy, uprawnienia i inne duperele. A potem dziwicie
                  się, że poziom jest niski.

                  No jak ma nie być niski, skoro ucina się godziny z PODSTAWOWYCH
                  przedmiotów typu matematyka, fizyka, mechanika etc. żeby uczyć
                  studentów korzystać z między innymi komercyjnych programów. Znajomość
                  owych programów można wpisać sobie do CV. Jak natomiast wpisać, że ma
                  się solidne podstawy z wytrzymałości materiałów?

                  Proszę mi powiedzieć, jak taki absolwent ma mieć JAKĄKOLWIEK
                  praktyczną wiedzę, skoro jakoś nie kwapicie się (z drobnymi
                  wyjątkami) przyjmować studentów na praktyki? A staż? Olaboga! I to
                  jeszcze płatny (tak, żeby można było przeżyć w obcym mieście-
                  nie każdy ma majętnych rodziców)? Wolne żarty.

                  I pewnie będzie jeszcze gorzej, bo dalej będziecie podnosić
                  wymagania, a ludzie będą robić sobie jeszcze więcej papierków i uczyć
                  się rysować kreski i modelować w programach na niekorzyść
                  rzeczywistej wiedzy inżynierskiej, a Wy dalej będziecie się dziwić
                  czemu poziom spada.

                  Ale tak to jest - jak się dostaje absolwentów za darmo, bez żadnego
                  wkładu własnego to sobie wymagać czego się chce....
                • Gość: niespodziewany Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.chello.pl 15.04.10, 12:12
                  A kto ci powiedzial palancie ze najlepsza cecha jest wkuwanie
                  formulek?,co?.............szukasz ludzi do pracy partyjnej ,gdzie
                  kazdy bedzie klepal tak samo ,?.........czy do
                  pracy?...........czlowieka mozesz tylko sprawdzic dajac mu
                  prace ,nic poza tym,jeszcze tego nie wiesz?.to kogo ty pacanie
                  rekrutujesz?
                  • Gość: czosnek Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 15.04.10, 21:42
                    Co? Czyżbym nadepnął na odcisk? Najwyraźniej jesteś zbyt ograniczony umysłowo, aby ogarnąć po co zadaje się takie pytania.

                    Jeżeli ktoś chwali się dyplomem w jakiejś dziedzinie i nie zna nawet podstaw, oznacza to, że nie ma przygotowania nawet teoretycznego. Tak więc, jeżeli nie ma się ani przygotowania praktycznego, ani teoretycznego, to ZA CO TE 3000 PLN IMBECYLU???
                    • Gość: niespodziewany Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.chello.pl 15.04.10, 22:18
                      Po to kretynie jest okres probny ,pacanie ,zeby zobaczyc czy sie
                      dana osoba nadaje........czyzby brak rozumu odciol ci logike?
                      HEHEH..masz odciski to idz do okulisty.........HAHAHHAHAH
                      • Gość: czosnek Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 16.04.10, 21:23
                        Smród twoich wypowiedzi jest nie do zniesienia. Tak, czy inaczej, odpowiem. Ktoś, kto na codzień ma zwyczaj myśleć, wie, że na takiego lub owego delikwenta, który o niczym nie ma pojęcia, po prostu szkoda czasu. Nawet na okres próbny. Okres próbny jest dla tych, którzy pokażą, że coś potrafią w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. I jest on po to, aby sprawdzić rzeczy, których nie sprawdzisz w ciągu kilku kwadransów pogawędki. Nie po to, aby fundować "ynrzynierowi" nauczanie początkowe i patrzeć, czy mu się podoba.
                        Ale komu ja to tłumaczę... Popracuj trochę, może coś zrozumiesz. Dalej nie konwesuję. Nie ma z kim.
                • Gość: maciek Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.10, 11:10
                  Masz 100% rację, widziałem tych przyszłych inżynierów V roku gdy pracowałem na AGH... Nie potrafili narysować dwóch rezystorów szeregowo (sic!!) mimo, że byli po egzaminie z elektrotechniki. Jedyne co potrafili, to rewelacyjnie oszukiwać na egzaminach i kolokwiach. Jedna kandydatka na inżyniera zapytała jak zapisać 10% w postaci ułamka dziesiętnego!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A potem chcą kasować ciężkie pieniądze.. Ani wiedzy, ani języków, ani obycia.

                  Rekrutacja do pracy jest również chora...
                • Gość: AP Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.icpnet.pl 01.05.10, 12:00
                  Ja coś umiem, ale pracy nie mogę znaleźć w tym, co potrafię.
                  • Gość: anik Re: Najpierw wiedza, potem kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.10, 23:27
                    ja w sumie podobnie. nie oszukiwałam,nie ściągałam,starałam się nauczyć,coś
                    pamiętam i umiem,uważam się za osobę inteligentną i odpowiedzialną,a zwykłej
                    praktyki znaleźć nie można.
                    ps wiem jak zapisać 10% w ułamku dziesiętnym bądź zwykłym:)
            • Gość: maciej Re: Wysyp inżynierów IP: 109.231.56.* 14.04.10, 20:46
              Kasa to jedno, oczywiście najważniejszy i najczęściej jedyny motywator. Inna
              rzecz, że do bycia inżynierem trzeba mieć zwyczajnie predyspozycje - to nie tzw.
              "praca biurowa" czy wspomniane HR, do których w zupełności nada się każdy po
              maturze.
      • Gość: karrr Re: Wysyp inżynierów IP: *.ptr.magnet.ie 14.04.10, 13:34
        Jeszcze nie, ale wraz z pojawianiem się inżynierów pojawiają się najpierw
        zachodnie firmy, później na ich doświadczeniu wyrosną Polskie. Ten etap nie trwa
        kilku lat ale pewnie kilkadziesiąt. Przegapiliśmy ten etap w latach 50tych i
        60tych to teraz ponosimy tego konsekwencje.

        Pozdrowienia
        • Gość: edek jesteś zmanipulowanym przez gazetka.pl pożytecznym IP: *.chello.pl 14.04.10, 15:42
          [...]ą


          a wcześniej nie było inżynierów ?

          i to lepiej kształconych niż obecnie, bo teraz byle motłoch dostaje się na studia

          nie ma egzaminow z matematyki i fizyki na st. techn. i każdy przygłup może "studiować"




          skończ pieprzyć




          będzie poważna kasa dla najzdolniejszych i selekcja odsiewająca kretynów, to najlepsze mózgi będą inżynierami

          na razie każdy zdolny i inteligentny ma w dupie harówkę za tysiąc pińcet
          • Gość: humanista tylk KUL moze napedzic Polske!! IP: *.acn.waw.pl 14.04.10, 22:02
            inzynierow nie potrzeba - i tak wszystko jest z Chin. Potrzeba swiatlych
            humanistow wpatrzonych w slowa JPII!!
            • Gość: IQ rasista żaden KUL, tylko zawodówki dla tych jełopów IP: *.chello.pl 14.04.10, 22:47
              w dupach się matolstwu poprzewracało bo każdy ćwok może dostać się na studia to nie ma komu pracować

              łopata w rękę ciemniakom i zapierdalać jak nie jest zdolny, a nie każdy chce pierdzieć w stołek za biurkiem

          • Gość: niespodziewany Re: jesteś zmanipulowanym przez gazetka.pl pożyte IP: *.chello.pl 14.04.10, 22:18
            HAHAHHA, 1500zl ,tyle to kosztuje stara srednio rzadka pocztowka na
            allegro. W jankesowie tyle to mozna zarobic puszki i butelki
            zbierajac...HAHAHAHAH.............ale co tam polska
            POTEGA .........HAHAHAHHAHAHA...wyjezdzajcie z polszy poki
            mozna ...wszedzie bedziecie miec lepiej po 3-4 latach niz w tym
            krolestwie rzeczpospolitych...............
            ps .I nie zapominajcie ,UCZCIE SIE JEZYKOW !!!!. to tyle moich
            zalecen dla inzynierow.............I LAPCIE NOWINKI SWIATOWE (
            szczegolnie jankeskie) bo to co jest w polszy to zacofanie 30 letnie
            ( co najmniej) .
            • rojberek Re: jesteś zmanipulowanym przez gazetka.pl pożyte 14.04.10, 23:10
              no to co ty tutaj jeszcze robisz "rusku"? ;-P
      • Gość: inż. inżynier w Polsce = bezrobotny albo akwizytor (PH) IP: *.chello.pl 14.04.10, 13:34
        ewentualnie robótka półfizyczna dla technika za tysiąc pińcet i wszyscy mu srają na głowę od księgowego po fizycznych


        kłamliwa propaganda gazetki.pl
        • dystansownik Re: inżynier w Polsce = bezrobotny albo akwizytor 14.04.10, 13:50
          Dokładnie. Wystarczy przejrzeć oferty pracy. Większość osób słyszy, że zabraknie
          50k inżynierów (dane sprzed kryzysu niepoparte jakimikolwiek faktami), to nawet
          nie myśli wejść na pierwszy lepszy portal i zobaczyć ten "ogrom" zapotrzebowania.
          Przecież 90% ofert dla inżynierów, to w tej chwili PH. Pozostałe są skierowane
          wyłącznie do ludzi z doświadczeniem w branży.
          • Gość: moe Re: inżynier w Polsce = bezrobotny albo akwizytor IP: 82.139.156.* 14.04.10, 14:18
            Przedstawicieli hand. czy nawet z inż. doświadczeniem na cała Polskę może jest
            20 ogłoszeń miesięcznie
      • Gość: mgr. Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 14.04.10, 13:34
        2-3 tyś PLN? Szaleństwo.))) Powinni płacić za to, że mogą pracować.))
      • devilresident Życie szybko i boleśnie zrewiduje te oczekiwania 14.04.10, 13:40
        przyszłych inżynierów.
        • Gość: olo Re: Życie szybko i boleśnie zrewiduje te oczekiwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 13:47
          To, że chca, nie znaczy że dostaną.
          chociaż ostatnio dostałem oferte pracy w urzedzie miasta. Potrzebują doświadczonego inżyniera z uprawnieniami, do pilnowania przetargów na roboty budowlane. Zarobki - 3000 brutto :D No mogą dać jakiś dodatek.
          I potem sie dziwić, że w urzędach są przekręty lub ludzie bez wykształcenia i doświadczenia pracują. Jako inżynier z 9letnim doświadczeniem, uprawnieniami do projektowania i nadzorowania dostane na dzień dobry kilka razy więcej w każdej firmie.
          Fakt, że na poczatku robiło sie za 1000, ale teraz jest lepiej.
          • dystansownik Re: Życie szybko i boleśnie zrewiduje te oczekiwa 14.04.10, 13:52
            To jest właśnie problem naszego kraju. Większość tego "zapotrzebowania" na
            inżynierów, to chęć zatrudnienia wyłącznie człowieka z doświadczeniem i
            uprawnieniami (jeśli dana branża ich wymaga), ale często za pensję, którą
            powinien dostać świeży absolwent.
          • Gość: moe I tak to sporo IP: 82.139.156.* 14.04.10, 13:53
            jak na ofertę z UP
        • Gość: moe Poczują ból IP: 82.139.156.* 14.04.10, 13:54
          ciekawe kto ich w ogóle zatrudni ?
      • Gość: młody inginier Wysyp inżynierów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.04.10, 13:49
        ...Już w pierwszej pracy chcieliby zarabiać przynajmniej 2-3 tys. zł na rękę...
        Chcieliby. Czy to oznacza, że już w pierwszym miesiącu, kwartale, półroczu ? wykonywaliby pracę Inżyniera ? czy po prostu uczyliby się jak wykonywać swój zawód? Wykonywać tak aby brać odpowiedzialność za swoje inżynierskie dokonania ?
        • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 13:55
          Ja w tym roku kończę studia. Jakby mi ktoś dał dobrą pracę, z perspektywą
          rzeczywistego rozwoju, to mogę zacząć nawet od byle jakiego stażu, bo wiem, że
          nie mając prawie żadnego doświadczenia na początku będę się po prostu
          wszystkiego uczył.

          Mogę oczywiście powiedzieć, że chciałbym zarabiać przynajmniej 2-3k zł na rękę,
          ale zdaję sobie sprawę, że na start jest to prawie nierealne w obecnych
          warunkach. Wielu inżynierów cieszy się, że w ogóle znajduje robotę w zawodzie z
          motywacją "byle dociągnąć do uprawnień".
          • Gość: agnieszka Re: Wysyp inżynierów IP: 62.87.200.* 14.04.10, 14:43
            No patrz, a ja w tym roku skończyłam studia, staże robiłam w ich trakcie, a nie
            dopiero teraz, i dostałam te 2-3 tys na rękę. Wydaje mi się to bardzo mało, więc
            równocześnie szukam nowej pracy.
            • Gość: moe Re: Wysyp inżynierów IP: 82.139.156.* 14.04.10, 15:21
              > No patrz, a ja w tym roku skończyłam studia, staże robiłam w ich trakcie, a ni
              > e
              > dopiero teraz, i dostałam te 2-3 tys na rękę


              pewnie kłamiesz
              • Gość: agnieszka Re: Wysyp inżynierów IP: 62.87.200.* 14.04.10, 15:53
                Po prostu oprócz olbrzymiej grupy frustratów z forum "Praca" gazety istnieje
                mnóstwo młodych osób mających dobrą pracę. Zarabiam mniej niż większość moich
                znajomych, nie ma wśród nich bezrobotnych.
                • Gość: moe Re: Wysyp inżynierów IP: 82.139.156.* 14.04.10, 16:22
                  Nadal kłamiesz :)
                  Wątpię abyś cokolwiek sensownego skończyła.
            • Gość: Stefan Re: Wysyp inżynierów IP: 212.180.160.* 14.04.10, 18:35
              No Agnieszko.
              To 2, czy 3 tysiące?
              • Gość: juzniefrajer studia inżynierskie do frajerów IP: 91.192.145.* 14.04.10, 19:05
                Jesli ktos jest ambitny idzie na medycyne i po medycynie rzeczywiscie ma sie
                prace i 3 tys na reke na samiutkim poczatku.
                Kierunki medyczne to jedyne kierunki ktore w tej chwili w PL cos gwarantuja.
                Dzis nawet informa nie jest atrakcyjna wobec kierunkow medycznych.

                inzynier w PL to taki PRLowski technik i nic wiecej.
                • Gość: agnieszka Re: studia inżynierskie do frajerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 19:19
                  Dodajmy jeszcze, ze sa firmy, które za praktyki studentom placą 3,5-4tys,
                  brutto, co netto daje imponująca kwotę biorac pod uwagę, ze studenci zazwyczaj
                  chcą umowę-zlecenie i płacą tylko podatek dochodowy. I ktoś się na te praktyki
                  co roku dostaje. Przykro mi, ze akurat nie wy, ale nie generalizujcie, jak to w
                  Polsce jest źle i nie ma pracy.

                  W firmie, w której obecnie pracuję, często szukamy do pracy absolwentów na
                  najniższe stanowisko, placa 2,1 tys., większość osób rzuca duzo większe sumy i
                  za tyle nie chce pracować. Nie dziwię się, to nie są dobre zarobki.
                  • dystansownik Re: studia inżynierskie do frajerów 14.04.10, 19:50
                    > Dodajmy jeszcze, ze sa firmy, które za praktyki studentom placą 3,5-4tys,
                    > brutto, co netto daje imponująca kwotę biorac pod uwagę, ze studenci zazwyczaj
                    > chcą umowę-zlecenie i płacą tylko podatek dochodowy.

                    Umowę-zlecenie zwykle pracodawcy chcą studentom wcisnąć, a większość studentów o
                    wiele bardziej chciałaby etat i umowę o pracę.

                    > I ktoś się na te praktyki
                    > co roku dostaje. Przykro mi, ze akurat nie wy, ale nie generalizujcie, jak to w
                    > Polsce jest źle i nie ma pracy.

                    Trzeba by sprecyzować dokładnie branże, bo różnie sytuacja wygląda w różnych
                    zawodach. Jednak bez względu na to, praktyki o których piszesz to rzadkość. Na
                    większości kierunków inżynierskich kształci się w całej polsce od kilku do
                    czasem i pewnie kilkudziesięciu tysięcy studentów. Miejsc na takich intratnych
                    praktykach może się znajdzie na cały kraj max 100-200, czyli załapie się z 1%
                    studiujących. I kto tu generalizuje podpierając swoje teorie takimi przykładami??

                    > W firmie, w której obecnie pracuję, często szukamy do pracy absolwentów na
                    > najniższe stanowisko, placa 2,1 tys., większość osób rzuca duzo większe sumy i
                    > za tyle nie chce pracować. Nie dziwię się, to nie są dobre zarobki.

                    Jaka branża?
                    • Gość: maciej Re: studia inżynierskie do frajerów IP: 109.231.56.* 14.04.10, 20:50
                      > Umowę-zlecenie zwykle pracodawcy chcą studentom wcisnąć, a większość studentów
                      > o
                      > wiele bardziej chciałaby etat i umowę o pracę.

                      Chyba żartujesz, jako student chciałem mieć jak najwięcej do ręki i po grzyba mi
                      był etat? Teraz też kombinację umowa o pracę + umowa o dzieło uważam za bardzo
                      korzystną - więcej pieniędzy zostaje w mojej kieszeni, zamiast przepaść w formie
                      podatków.
                    • Gość: agnieszka Re: studia inżynierskie do frajerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.10, 00:16
                      >Miejsc na takich intratnych
                      > praktykach może się znajdzie na cały kraj max 100-200, czyli załapie się z 1%
                      Jednak takowe istnieją i można się dostać. Może 1% studiujących w Polsce, ale
                      juz w Warszawie z 10%, a trzy razy tyle osób znajdzie sobie bez problemu pracę
                      za taką kasę.
                      Osobiście nie znam nikogo, kto chciałby iść na "staż z urzędu pracy" za 600 zł
                      (ale też nikt nie musi, bo pracę wszyscy znajdują).

                      I pytanie- po co według ciebie studentowi etat? Nie wierzę w coś takiego jak
                      "stałośc zatrudnienia", a umowa a pracę tego z pewnością nie gwarantuje.
                      Pracowałam kiedyś na zlecenie a teraz mam umowę o pracę- gdy skończylam studia
                      naturalne jest, ze wolę taka formę. Poza koniecznościa odprowadzania ogromnych
                      składek mam jeszcze prywatną opiekę medyczną od pracodawcy- więcej róznic nie widzę.
              • Gość: agnieszka Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 19:12
                2,5tys. Skonczyłam jedną z najlepszych uczelni w Polsce, mam 24 lata.
                • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 19:55
                  Fajnie, tylko kwota nic nie mówi jak nie napiszesz jaka praca, w jakiej branży,
                  po jakiej uczelni i w jakim mieście.
                  • Gość: moe Re: Wysyp inżynierów IP: 82.139.156.* 14.04.10, 20:25
                    > Fajnie, tylko kwota nic nie mówi jak nie napiszesz jaka praca, w jakiej branży,
                    > po jakiej uczelni i w jakim mieście.

                    Ona nie napisze,bo majaczy na jawie,na necie.

                    • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 20:43
                      > Ona nie napisze,bo majaczy na jawie,na necie.

                      Możliwe, ale mnie wkurza takie rzucanie kwotami bez podania kontekstu. Czym
                      innym jest praca w branżach hi-tech, czym innym w pozostałych. Czym innym jest
                      praca w Warszawie, a czym innym praca w Pcimiu Dolnym.
                    • Gość: agnieszka Re: Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 22:12
                      Oczywiście, ze ona nie napisze, gdyż woli nie rozpisywać się za wiele w
                      Internecie. Ona się również nie zaloguje, choć ma swoje konto na gazecie.

                      > Ona nie napisze,bo majaczy na jawie,na necie.

                      ?? Uważasz, że osoba świeżo po studiach nie jest w stanie zarobić kwoty 2-3tys??
                      Znam osoby, które jako pierwszą pracę dostały 4 tys na rękę. Żałuję, ze do nich
                      nie należę, nie uważam się za osobę odnoszącą wyjątkowe sukcesy, raczej taka
                      średnia wśród moich przyjaciół.

                      Ile według ciebie zarabiają absolwenci? Każdy, po każdym kierunku studiów, jest
                      w stanie zarabiać dobrze- trzeba tylko rzeczywiście mieć wiedzę w kierunku, na
                      który sie aplikuje, trochę szczęścia, a w czasie studiów robić cos więcej niż
                      samo studiowanie.


                      Powodzenia, frustraci :-)
                  • Gość: misio jeszcze musi napisac jaki rozmiar miseczki :) IP: *.jmdi.pl 14.04.10, 20:36
                    dopiero wtedy będziemy zadowoleni!
          • Gość: y Re: Wysyp inżynierów, a perspektywa rozwoju IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 14.04.10, 23:55
            "Jakby mi ktoś dał dobrą pracę, z perspektywą rzeczywistego rozwoju,[...]" -
            bardzo mnie interesuje jak sobie mlody inzynier wyobraza "perspektywe
            rzeczywistego rozwoju" ? Czego oczekuje ?
            • dystansownik Re: Wysyp inżynierów, a perspektywa rozwoju 15.04.10, 00:21
              > bardzo mnie interesuje jak sobie mlody inzynier wyobraza "perspektywe
              > rzeczywistego rozwoju" ? Czego oczekuje ?

              Pracy w której można się czegoś konkretnego nauczyć, zdobyć porządne
              doświadczenie i zrobić uprawnienia. Ogólnie sprawdza się to do tego, żeby dana
              praca nie była bagnem, w które jak się wpadnie, to nie ma się w którą stronę ruszyć.
        • Gość: niespodziewany Re: Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 17.04.10, 00:16
          A czy ktos pomyslal ze te 3000zl to jest tylko ok 1000 USD ,albo 750
          EUR. Znajdzcie takiego kretyna kto bedzie chcial racowac za gazetowa
          place gdziekolwiek na zachodzie...i przestancie pitolic jakie to
          pieniadze............nawet na bajgle kawe i gazete to za
          malo..........
      • gronostaj8 W Polsce nie ma potrzeba inżynierów! 14.04.10, 13:50
        W Polsce potrzeba techników do konserwowania maszyn w montowniach zachodnich koncernów.

        Co u nas sie projektuje i buduje? Po co kształcimy np całe gromady inż chemików? albo inż mechaników? Gdzie oni mają znaleźć pracę? Jako inżynierowie sprzedaży? :/

        Póki co popyta jest na budowlańców i na IT. Reszta klepie biedę.
        • dystansownik Re: W Polsce nie ma potrzeba inżynierów! 14.04.10, 13:57
          > Póki co popyta jest na budowlańców i na IT. Reszta klepie biedę.

          Na budowlańców tak, jak masz minimum 2-3 lata doświadczenia i uprawnienia
          budowlane lub niedługo je zdobędziesz. Świeżych absolwentów wychodzą tłumy,
          większość marzy o robocie w wykonawstwie lub projektach, a w rzeczywistości
          ciężko się do tego teraz (bo kryzys) załapać.
        • Gość: Gucio Re: W Polsce nie ma potrzeba inżynierów! IP: *.adsl.inetia.pl 14.04.10, 23:41
          Co za pierdoły piszesz.
      • Gość: S o b i e s i a k P o l s k a - to nie jest kraj dla młodych ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:16
        P o l s k a - to nie jest kraj dla młodych ludzi
        • Gość: y Re: P o l s k a - to nie jest kraj dla młodych lu IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 14.04.10, 23:56
          ..no i dla starych tez nie ...
      • Gość: anonymous Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:20
        Postsowiecka Polska post-RWPG o dochodzie per capita 50% RFN i zdewastowana
        przez ZSRR do braku mikrotechnologii krzemu narazona na wyzysk taniej,
        wyksztalconej sily roboczej, kolonializm wizowy USA. Polskie uczelnie duzo
        ponizej poziomu USA i starej Unii Europejskiej.

        Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja w
        zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii
        Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda
        cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej zmuszani
        przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie wchodza do
        1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej
        400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/.
        Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierszej 500-tce a
        uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah,
        rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych
        stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w
        USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn.
        wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w
        miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego,
        brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak samowystarczalnosci w
        elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji
        wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurencyjnosc
        uczelni technicznych. Kiedy na poczatku lat 80-tych na witrynach szweckich
        sklepow pojawila sie Amiga ze screen-saverem zanglujacym trojwymiarowymi w
        czerwono-bialo szachownice pileczkami, a internet przez telefon Micronet800
        byl juz dostepny w wielkiej brytanii dla komputerow domowych jak Atari czy ZX
        Spektrum przez modem VTX5000, komputer osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i
        byl dostepny tylko w kilku i to tylko w wojewodzctwie warszawskiem. Jedyna
        szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami po Polskiej uczelni
        technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA tzw. zjawiska
        kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily roboczej
        (podobnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow w
        ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z niedoplacanymi
        i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi rekrutowanej z
        absolwentow i nizszej kadry naukowej pragnacej wyemigrowac za wszelka cene z
        powodu nedzy. Sa to atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o
        umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych
        glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku do kilkudziesieciu
        dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych
        ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca
        czescia kompatybilnego z ZSSR ukladu RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim
        krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm
        wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA
        z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni. Pracuja oni pod
        grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy. USA uzywa ich
        jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub wykonujacych proste
        badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research assistants) poniewaz
        pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w amerykanskiej szkole
        podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora z uczelni prywatnej.
        Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela Chin, nie rozni sie w
        zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w kesonach tzn. prac
        wykonywanych przez niewykwalifikowanych nielegalnych imigrantow mimo ze jest
        legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza
        stanowego minimum socjalnego pensje ktore naprawde sa niebezpieczne dla zycia
        np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym szpitalu bez
        ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi przestepcami wobec
        niemoznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje kaucji. Stawia to wiec
        Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni
        z fabrykami azbestu lub nielegalnymi pakowniami miesa lub rezniami i stad
        trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU.
        • Gość: gość Re: Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: *.range86-147.btcentralplus.com 14.04.10, 14:51
          I to jest niestety smutna prawda. Moj papier ze studiow w Polsce moge sobie
          powiesic jedynie w kiblu i cieszyc sie kiedy podcieram sobie dupe [takie
          wtracenie i przepraszam z aluzje]. Jesli mi nie dowierzacie, prosze sprawdzcie
          sami na: www.naric.org.uk/ by dowiedziec sie o rozpoznawalnosc
          waszych uczelni. Ale nie cieszcie sie zbytio jeszcze bo jak uznaja wasz dyplom,
          tz. porownaja do Angielskiego to dosyc czesto okaze sie, ze jest daleko za
          Afryka [tak najlepsza uczelnia w Polsce to 400 miejsce w rankingu]. Samo
          rozpoznanie (czy nostryfikacja) nic wam nie da. Trzeba znalez uczelnie i
          studiowac tu w Angli. Uczelnie uznaja wam przedmioty jako punkty z waszego
          dyplomu, badz nie. Piszew to jako osoba juz dawno po studiach w angli. Jestem
          inzynierem i to jaka wiedze dostalem tu, jest to mazenie nie dla was ale
          profesorow waszych uczelni. Nie chce krytykowac ale zachecic do studiowania w
          innych krajach, ktore dadza wam o wiele lepszy dyplom, ktorym bedziecie mogli
          okazac na calym swiecie. A teraz prosze zaszczekajcie mnie na smierc, tylko
          prosze bez kultowanej pogloski .."a moj zanjomy badz znajomy mojego kolegi jest
          inzynierem w .... i ma wysokie stanowiski" jest to nie mozliwe, bo brak mu
          wiedzy z zakresu nowoczesnej technologi, praktyk w wiodacych na swiecie firmach,
          a wiedza jego jest z lat 80.
          • Gość: inżynier niedojda za granicą tymbardziej IP: *.chello.pl 14.04.10, 15:36
            chyba, że na Syberii będą mogli podkłady kolejowe układać

            podobno teraz będziemy mogli pracować u sąsiadów
            • Gość: greg0,75 Re: za granicą tymbardziej IP: *.ceramika.agh.edu.pl 14.04.10, 18:00
              A skąd się was malkontentów tylu na raz wzięło? Obiektywnie rzecz biorąc nie ma wcale źle...
          • Gość: ! Re: Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 18:31
            Ogromna ilość angielskich uniwerków przedstawia sobą dość podły poziom, a ich jedynym plusem jest to, że angielskie. To, że PW, AGH, PWr zajmują odległe miejsce nie znaczy, że uczy się na nich gorzej niż na jakimś Uniwerku w Utah, ale to, że uczeni nie publikują po angielsku.
          • Gość: jood Re: Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: *.md4.pl 14.04.10, 20:28
            Twoja opinia ma sens wyłącznie z perspektywy rozpoznawalności dyplomu. Merytorycznie nie mamy się czego wstydzić. Podniecasz się nowymi technologiami - w Polsce też się o nich uczy, zapewniam cię. Poza tym, dla inżyniera nie jest ważne, co potrafi super-hiper najnowszy procesor Intela czy innej Motoroli, istotnie jest to, jak procesor działa w ogóle - bo to inżynier ma wymyślać nowe procesory. Jesteśmy w o tyle gorszej sytuacji, że nie mamy wypasionych laboratoriów i powszechnych praktyk w przemyśle, więc wiele rzeczy znamy tylko w teorii. A wiedzą teoretyczną i zrozumieniem zjawisk zachodnich inżynierów bijemy na głowę, tam ludzie są kształceni pod kątem praktyki - czyli jak skręcić rurę i jak operować zaworem. Co się dzieje w rurze - już niekoniecznie.
          • Gość: pablo Re: Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: *.zone13.bethere.co.uk 15.04.10, 01:01
            gadasz glupoty - skonczylem doktorat z chemii na politechnice lodzkiej,
            pracuje w duzym koncernie chemicznym w dziale R&D - nikt nie sprawdzal
            mojego dyplomu, wazne bylo co umiem i jak potrafie wykorzystac swoja
            wiedze/umiejetnosci etc. a wiedza ktora zdobylem w Polsce jest wieksza
            niz moich kolegow z UK - dlatego w grupie mamy ludzi z roznych krajow,
            Anglicy sa w mniejszosci.
            teraz kiedy ja szukam ludzi do swojej grupy nie patrze gdzie ta osoba
            skoczyla studia - wazniejsze jest myslenie
        • Gość: ajp Re: Polskie uczelnie bezuzyteczne w Polsce IP: 109.243.126.* 14.04.10, 17:06
          > komputer osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i
          > byl dostepny tylko w kilku i to tylko w wojewodzctwie warszawskiem.

          No ale jak widać po adresie przedmówcy w Polsce jest dostępny pierwszorzędny
          "stuff" i to chyba od dawna. ;)
      • Gość: anonymous Geneza zapasci obecnej Polski post RWPG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:22
        Geneza zapasci obecnej Polski post RWPG : III Rzesza w porownaniu z Polska 50
        lat naprzod w 1939 w dziedzinach high-tech

        Zdobycze technologiczne III Rzeszy robiace z Polski skansen technologii
        pomijajac rozbiory, wojny i okupacje gospodarki przez ZSSR w porownaniu w USA
        ktore na nich ze strefy okupowanej zbudowaly swoje: Prekursor ICE i latajacego
        hamburgera Schienenzeppelin en.wikipedia.org/wiki/Schienenzeppelin 230
        km/h na niemieckich torach w 1931 SVT 877, latajacy Hamburger. Prekurson
        pociagow ICE Dielsa umozliwiajacy podrozowanie 160 km/h (obecnie limit CMK) w
        1933: en.wikipedia.org/wiki/DRG_Class_SVT_877 DRG Class 05, Niemicki
        superparowoz osiagajacy w 1936 200.4 km/h:
        en.wikipedia.org/wiki/DRG_Class_05 Rakiety V-2 Wernera Brauna (1942)
        pozniej amerykanskiego eksperta od balistycznej broni rakietowej w czasei
        zimnej wojny z ZSSR: en.wikipedia.org/wiki/V-2 Z3 pierwszy
        programowalny komputer Konrada Zuse pracujacy z czestoscia 5-10Hz w porownaniu
        z obecnym Pentium rzedu 1GHz: en.wikipedia.org/wiki/Z3_(computer)
        Messerschmitt Me 163, pierwszy i jedyny samolot z napedem rakietowym z 1941
        osiagajacy 1100 km/h en.wikipedia.org/wiki/Messerschmitt_Me_163 LZ 126,
        gigantyczny sterowiec umozliwiajacy juz w 1923 podroze transatlantyckie z
        predkoscia malego fiata 126p 120 km/h en.wikipedia.org/wiki/LZ_126,
        prekursor slawnego Hindenburga LZ-129 zniszczonego przez sabotaz lub burze
        podczas ladowania w USA w 1937. Do dnia dzisiejszego zadnej firmie nie udalo
        sie odbudowac komeryjnych linii sterowcowych ze sterowcami o podobnej
        wielkosci a tylko z malymi skalowanymi wersjami. Horten Ho 229. Pierszy
        niewidzialny dla radaru samolot wojskowy w ukladzie latajacego skrzydla
        wykorzystywanego obecnie przez USA (1930-1944) uzywajacy stalej dielektrycznej
        wegla drzewnego do uzyskania niewidzialnosci dla radaru:
        en.wikipedia.org/wiki/Horten_Ho_229 Elektryfikacja koleji slaskich w
        latach 1914-1939: www.zackenbahn.de/ Pierszy na siwecie reaktor atomowy
        w Haigerloch www.haigerloch.de/stadt/atomkeller.html sabotazowany przez
        tworce mechaniki kwantowej Heisenberga w Ministrstwie Amunicji III Rzeszy aby
        opoznic uzycie bomby atomowej przez Hitlera: Polska post RWPG bez elektrowni
        atomowej jest technologicznie za Meksykiem z elektrownia Laguna verde i
        uniwersytetem UNAM w pierszych stu w porownaniu z Jagielonskim w pierszych
        czterystu w rankingach swiatowych co robi zniej tylko zrodlu fizycznej sily
        roboczej na rynku USA.
      • Gość: anonymous Polska wyrosla z RWPG i Ukladu Warszawskiego niska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:23
        Polska wyrosla z RWPG i Ukladu Warszawskiego niska technologicznie nie ma nic
        USA do zaoferowania
        Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze Polska z powodu poprzedniego opoznienia
        do III Rzeszy w 1939 i calkowitej sepracji gospodarczej RWPG od USA i EU jest
        tylko w USA zrodlem taniej sily roboczej a Polskie uczelnie i absolwenci celem
        tzw. diamenciarzy wiedzy tzn. ludzi podobnych do nielegalnie zatrudniajacych
        Meksykanow w pracy fizycznej ktorzy wykorzystuja olowkowa nauke w Chinach,
        Indiach i Rosji aby rekrutowac nauczycieli akademickich niskiego szczebla
        pracujacych za 10ta czesc pensji ktora chcialby amerykanin. Dzieje sie to
        jednak tylko glownie w naukach scislych i technicznych niewymagajych wielkiego
        zaplecza laboratoriow np. informatyce teoretycznej (Indie). Pozostali
        absolwenci z Polski powdu braku sektora hight tech sa na rynku USA tylko tania
        sila fizyczna. Znany z masowej nielegalnej emigracji Meksyk jest efektywnie
        technologicznie powyzej Polski poniewaz ma elektrownie atomowa laguna verde a
        uniwersytet UNAM jest w rankingach swiatowych duzo powyzej najlepszego
        Polskiego Uniwersytetu Jagielonskiego. Geneza zapsci high-tech Ukladu
        Warszawskiegoi RP: Montaz szczytow h-t Rosji o bezposrednim pochodzeniu z
        Ukladu Warszawskiego Mig-29: Samlot golym okiem nie ma dostepu do technologii
        elektronicznych o wielkiej skali integracji jak wojskowe wersje Pentium iV
        etc.powyzej 8-smiu bitow jak Polskie procesory Unitry MCY:
        englishrussia.com/?p=2370 Pokazuje to jednoczesnie latwosc rownowazenie
        sily wojsk bez cywilnego zaplecza przemyslu h-t. Intel 4004 jeden z pierwszych
        zdeklasyfikowanych 4-bitowych mikroprocesorow cywilnych o wojskowym
        pochodzeniu do kontroli automatyki mysliwcow. Uklad Warszawski oparty na
        odwrotnej inzynierii i warunkach gospodarki komnistycznej nigdy nie odbil sie
        od pierwszych technologii USA w kontroli automatyki broni:
        en.wikipedia.org/wiki/Intel_4004 co mialo konsekwencje np. w moliwosci
        otwierania ognia do wielu celow na raz. F-14 pierwszy amerykanski
        zdeklasyfikowany mysliwec w ktorym uzyto mikroprocesora MP944. prekursora
        cywilnego Intel 4001. en.wikipedia.org/wiki/F-14_Tomcat Elektronika
        broni ukladu warszawskiego tzw. CADC tzn. Central Air Data Computernigdy nie
        przekroczyla tych technologii. Seria artykulow “Architektura Mikroprocesorow”
        Raya Holta z 1971, blokowanych od publikacji przez NAVY do 1998. Polski i
        Sowiecki poziom mozliwosci elektroniki odtwarzanej glownie z odwrotnej
        inzynierii pzez NRD nigdy nie przkroczyl tych publikacji:
        firstmicroprocessor.com/?page_id=17
        • gronostaj8 Re: Polska wyrosla z RWPG i Ukladu Warszawskiego 14.04.10, 14:36
          Podziel to na akapity bo się koszmarnie czyta.

          Po za tym nie znam żadnego inżyniera pracującego w USA. Jeśli już ktoś wyjeżdża to Niemcy, Skandynawia ewentualnie Francja. Znam też dosłownie kilka przypadków że ktoś pojechał do Irlandii lub Wielkiej Brytanii.

          Nie wiem skąd wyciągasz te newsy, ale do USA to nikogo nie ciągnie - a zwłaszcza inżynierów.
          • Gość: niespodziewany Re: Polska wyrosla z RWPG i Ukladu Warszawskiego IP: *.chello.pl 15.04.10, 22:20
            Bo za duze wymagania w jankesowie ,a poza tym musialby taki osobnik
            z 10 latek poswiecic zeby do biznesu sie wkrecic..........bo
            polszowy system to produkuje ,ale raczej para-inzynierow............
      • Gość: anonymous Znikomy rozwoj technologiczny RP przed 1939 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:25
        Znikomy z powodu przewazajacego terytorium zaborow Austrii i
        przede wszystkim Rosji opoznionych technologicznie do Prus
        (obecnie gestosc linii kolejowych w Niemiczech
        wynosi 114 metrow na kilometr kwadratowy a w Rosji tylko
        5 metrow na kilometr kwadratowy) rozwoj technologiczny RP
        przed 1939:

        Telewizja mechaniczna. Pierwszego przekazu programu w Warszawie
        dokonano paradoksalnie 26 Sierpnia 1939 roku:
        en.wikipedia.org/wiki/Mechanical_TV
        WKD Jedyna w 1927 kolej elektryczna w Polsce (Niemcy byly
        na slasku juz w stanie elektryfikacji obecnej Polski):
        pl.wikipedia.org/wiki/WKD#Historia
        Philips-Polska: Jedyna obok Eltry firma zwiazana z
        poczatkami elektroniki produkujaca lampy elektronowe
        od 1922: pl.wikipedia.org/wiki/Philips_Polska

        Luxtorpeda: Pierwszy Polski superekspresowa pociag spalinowy osiagajacy
        jedynie 140 km/h jednak austraicki VT63:
        pl.wikipedia.org/wiki/Luxtorpeda
        Linia srednicowa w Warszawie:
        pl.wikipedia.org/wiki/Kolej_%C5%9Brednicowa_w_Warszawie
        Druga zelektryfikowana linia kolejowa w Polsce przed 1939
        ale tylko z powodu niemoznosci uzywania parowozow w tunelu.

        Te piki technologii byly jednak znikome w porownaniu z III Rzesza.
        • Gość: abc Re: Znikomy rozwoj technologiczny RP przed 1939 IP: *.xdsl.centertel.pl 14.04.10, 15:09
          Nie chcę polemizować, ale właściwie co chcesz osiągnąć.
          A tak na marginesie. Mieszkam tuż pod Warszawą, trasa kolejowa Warszawa -
          Terespol. Teraz już zmodernizowana, wymieniono wlaściwie wszystko.
          Ale wcześniej na starych słupach trakcji kolejowej były tabliczki.
          I na nich bodajże data 1937r, (w każdym, badź razie tuż przed wojną) data
          elektryfikacji koleji.

          To tyle
          • Gość: śmiech Re: Znikomy rozwoj technologiczny RP przed 1939 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 17:08
            daj spokój człowiekowi. nie widzisz,że to jakiś inżynierek frustrat,
            który swój dyplom ma tylko dzięki wikipedii??a swoją drogą, jeśli
            dla kogoś wikipedia to skarbnica wiedzy - bez komentarza:)
        • Gość: pyton Re: Znikomy rozwoj technologiczny RP przed 1939 IP: *.u.itsa.pl 14.04.10, 16:08
          "(obecnie gestosc linii kolejowych w Niemiczech
          wynosi 114 metrow na kilometr kwadratowy a w Rosji tylko
          5 metrow na kilometr kwadratowy) "

          Radzę wypić szklankę zimnej wody. Bo nikt normlany nie bedzie porownywac
          gestosci linii kolejowych na km2 w niemczech i rosji. :)
      • Gość: anonymous Geneza zapasci obecnej Polski post RWPG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:29
        Geneza zapasci obecnej Polski post RWPG : III Rzesza w porownaniu z Polska 50
        lat naprzod w 1939 w dziedzinach high-tech

        Zdobycze technologiczne III Rzeszy robiace z Polski skansen technologii
        pomijajac rozbiory, wojny i okupacje gospodarki przez ZSSR w porownaniu w USA
        ktore na nich ze strefy okupowanej zbudowaly swoje: Prekursor ICE i latajacego
        hamburgera Schienenzeppelin en.wikipedia.org/wiki/Schienenzeppelin 230
        km/h na niemieckich torach w 1931 SVT 877, latajacy Hamburger. Prekurson
        pociagow ICE Dielsa umozliwiajacy podrozowanie 160 km/h (obecnie limit CMK) w
        1933: en.wikipedia.org/wiki/DRG_Class_SVT_877 DRG Class 05, Niemicki
        superparowoz osiagajacy w 1936 200.4 km/h:
        en.wikipedia.org/wiki/DRG_Class_05 Rakiety V-2 Wernera Brauna (1942)
        pozniej amerykanskiego eksperta od balistycznej broni rakietowej w czasei
        zimnej wojny z ZSSR: en.wikipedia.org/wiki/V-2 Z3 pierwszy
        programowalny komputer Konrada Zuse pracujacy z czestoscia 5-10Hz w porownaniu
        z obecnym Pentium rzedu 1GHz: en.wikipedia.org/wiki/Z3_(computer)
        Messerschmitt Me 163, pierwszy i jedyny samolot z napedem rakietowym z 1941
        osiagajacy 1100 km/h en.wikipedia.org/wiki/Messerschmitt_Me_163 LZ 126,
        gigantyczny sterowiec umozliwiajacy juz w 1923 podroze transatlantyckie z
        predkoscia malego fiata 126p 120 km/h en.wikipedia.org/wiki/LZ_126,
        prekursor slawnego Hindenburga LZ-129 zniszczonego przez sabotaz lub burze
        podczas ladowania w USA w 1937. Do dnia dzisiejszego zadnej firmie nie udalo
        sie odbudowac komeryjnych linii sterowcowych ze sterowcami o podobnej
        wielkosci a tylko z malymi skalowanymi wersjami. Horten Ho 229. Pierszy
        niewidzialny dla radaru samolot wojskowy w ukladzie latajacego skrzydla
        wykorzystywanego obecnie przez USA (1930-1944) uzywajacy stalej dielektrycznej
        wegla drzewnego do uzyskania niewidzialnosci dla radaru:
        en.wikipedia.org/wiki/Horten_Ho_229 Elektryfikacja koleji slaskich w
        latach 1914-1939: www.zackenbahn.de/ Pierszy na siwecie reaktor atomowy
        w Haigerloch www.haigerloch.de/stadt/atomkeller.html sabotazowany przez
        tworce mechaniki kwantowej Heisenberga w Ministrstwie Amunicji III Rzeszy aby
        opoznic uzycie bomby atomowej przez Hitlera: Polska post RWPG bez elektrowni
        atomowej jest technologicznie za Meksykiem z elektrownia Laguna verde i
        uniwersytetem UNAM w pierszych stu w porownaniu z Jagielonskim w pierszych
        czterystu w rankingach swiatowych co robi zniej tylko zrodlu fizycznej sily
        roboczej na rynku USA.
      • Gość: kure Wysyp inżynierów IP: 192.92.94.* 14.04.10, 14:43
        Swietnie i idealnie to oplacalna stawka dla obu stron inzyniera i pracodawcy. Nie sprzedawajcie sie za tanio zawsze mozecie emigrowac gdzie dostaniecie lepsza kase bo w przeciwienstwie do humanistow wasza wiedza jest taka sama na calym swiecie. Wasz pracodawca bedzie tylko patrzyl na to czy jestescie w stanie zrozumiec nowy produkt itd itd. Dobra inwestycja panie i panowie inzynierowie.

        Pozdrawiam,
        inz it
        • dystansownik Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 18:00
          Łatwo powiedzieć, żeby tanio się nie sprzedawać. Problem w tym, że jak się
          człowiek nie sprzeda, to niejednokrotnie pracodawca nie będzie miał problemów ze
          znalezieniem kogoś innego, kto się na takie warunki zgodzi.
          Ludzie są gotowi pracować za byle co, byle pracować. Oczywiście często kończy
          się to tym, że taki "tani" pracownik od razu po otrzymaniu posady rozgląda się
          za lepszą, a tą uznaje za przejściową.
      • Gość: Koval Re: Wysyp inżynierów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.10, 14:47
        3,5-4tyś. to proponuję teraz inżynierowi z 5 letnim doświadczeniem i to we
        Wrocławiu. Żenua ta gazeta
        • Gość: kure Re: Wysyp inżynierów IP: 192.92.94.* 14.04.10, 15:00
          no to przeciez mowie ze wiaca jest w pelni transferowalna. Jesli wybierasz IT to
          bez przeszkod dostajesz prace na zachodzie za 4 tys(na polskie) co moze nie jest
          jakims tam szczytem ale taki fach ze wpierw trzeba sie doszlifowac a potem sie
          zbiera owoce. Warunkiem sa jezyki jesli operujesz tylko jednym obcym to ucz sie
          drugiego, jesli operujesz 2 obcymi to ucz sie trzeciego. Nie znaczy to ze musisz
          miec certyfikaty z tych jezykow tylko w polsce dominuje ten debilizm. Ty po
          prostu musisz umiec sie porozumiewac na przyjetym poziomie. to na start
          wystarczy i prosze nie marnuj sie w polsce bo jak wroce to nie chce pracowac za
          marne 6 tysiecy z 10 letnim doswiadczeniem.

          Pozrawiam,
          IT
          • Gość: kura Re: Wysyp inżynierów IP: 192.92.94.* 14.04.10, 15:00
            walnalem sie ostatnio nie WIECA tylko WIEDZA
            przepraszam
      • Gość: jeronim Re: Wysyp inżynierów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.10, 15:20
        Naprawdę nie wiem gdzie jest tyle ofert sam szukam jestem po studiach z kontroli
        jakości pracuje jako technik i nie ma odpowiedzi na maile ,podobnie maja moi
        koledzy którzy chodzili do różnych szkól pracują fizycznie lub maja jakieś
        własne interesy.
        Nawet niekiedy tak dla żartu pisałem do firm "idealne CV" czyli super jeżyk
        doświadczenie i zero odpowiedzi wiec gdzie te etaty
        • Gość: ciekawy jestem po studiach z kontroli jakości IP: *.dia.static.qwest.net 14.04.10, 18:23
          Z ciekawosci tak sie pytam: Co to sa "studia z kontroli jakości"?

          Zeby nie bylo niedomowien, uwazam wszystkie te ISO 900x czy TS16949
          za bardzo pozyteczne narzedzia, szczegolnie dla tysiecy audytorow,
          inzynierow i kierownikow kontroli jakosci i podobnych typow, ktorzy
          zupelnie nie sa zainteresowani tym, aby produkt byl zrobiony teraz-
          "dobrze" a jutro-"lepiej", ale tylko i wylacznie aby byl
          zrobiony "powtarzalnie" i "pod kontrola".

          Kontrola jakosci jest w moim pojeciu idiotyzmem, pozwalajacym
          ciagnac forse tym, ktorzy nie nadaja sie na inzynierow. Zamiast
          podniesc jakosc produktu poprzez rzeczywiste usprawnienia w jego
          funkcjonalnosci, niezawodnosci, koszcie produkcji, itp. pozuja oni
          na "guru" od wykresow CPK czy SPS, sluzacych im tylko do stroszenia
          piorek na zebraniach.

          Trzeba bylo studiowac elektronike albo mechanike a nie "kontrole
          jakosci".
          • dystansownik Re: jestem po studiach z kontroli jakości 14.04.10, 19:58
            > Trzeba bylo studiowac elektronike albo mechanike a nie "kontrole
            > jakosci".

            Wiesz, różnie bywa. Nie zdziwiłbym się jakby skusiła go do tego kierunku
            propaganda opowiadająca jaki to wspaniały kierunek, jakie są po nim perspektywy
            i oczywiście jaki to on nie jest przyszłościowy.
            Tak się u nas naciąga ludzi do studiowania wszystkiego, a potem wykładowcy sami
            nie wiedzą czego mają uczyć, a dla absolwentów pracy nie ma.
            • sokolasty Re: jestem po studiach z kontroli jakości 14.04.10, 21:12
              W poście "ciekawego" w oczy rzuca się nieskrywana niechęć do pożytecznych
              narzędzi, jakimi są ISO 9001 i ISO TS 16949. Otóż śmiem zgadywać, być może się
              mylę, że pracuje/pracował w firmie, która ma certyfikat na ścianie, ale nie ma
              wdrożonego systemu.
              • Gość: ciekawy pracował w firmie, która ma certyfikat na ścianie IP: *.dia.static.qwest.net 15.04.10, 00:09
                Pracowal wiele lat w firmie, ktora "wynalazla" six sigma. Cale zycie
                w firmach, ktore musza miec wszystkie te durnowate certyfikacje aby
                w ogole byc w biznesie.

                Prosze przeczytac moj poprzedni post, ale tak "ze zrozumieniem", aby
                sie dowiedziec, co pisze o tym, do czego w mojej opinii sluza tzw.
                systemy "kierowania jakoscia", a w rzeczywistosci
                systemy "administracyjnego zamrazania tego co jest" bez wzgledu na
                to, czy to "co jest" produkuje dobre czy zle rezultaty.

                Oraz oczywiscie do wypelniania portfelii tym, ktorzy "robia w
                jakosci".

                Moze Polska jest oaza normalnosci - jezeli tak, to prosze dac mi
                kontakt do firmy, w ktorej menago od jakosci podlega w prostej linii
                glownemu dyrowi a nie, na przyklad, szefowi produkcji. Jezeli jakims
                cudem zdarzy sie sensowny facet od jakosci to i tak i tak musi sie
                przymknac, gdyz kierownik produkcji ma jakosc gleboko w ..pie i
                zalezy mu tylko na zdazeniu z wysylka kolejnej partii produktow na
                termin.
                • sokolasty Re: pracował w firmie, która ma certyfikat na ści 15.04.10, 21:57
                  Czyli wuj, nie kierownik produkcji. A jego szef to organ żeński.
                  • sokolasty Re: pracował w firmie, która ma certyfikat na ści 15.04.10, 22:00
                    A, i jeszcze jedno. Dla mnie 6S to często niepotrzebne nadęcie i skomplikowanie
                    rzeczy prostych. Takie strzelanie z armaty do wróbli. Ja wolę po japońsku:
                    Kaizen, 5xdlaczego, Ishikawa...
          • Gość: joanna Re: jestem po studiach z kontroli jakości IP: *.icpnet.pl 01.05.10, 10:46
            Hehe człowieku "kontrola jakości" to właśnie specjalność na MECHANICE!! I chyba
            niezabardzo orientujesz się na czym polega praca w tym fachu. Hehe sorry, ale
            nie mogę Twojej wypowiedzi
      • Gość: misza Wysyp inżynierów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.10, 15:44
        Tyle chcą, a ile dostają? A mają chociaż pracę? Jeden mój znajomy dostał
        pracę po studiach technicznych, owszem, podoba mu się, ale płacą kiedy
        chcą, nawet z dwumiesięcznym opóźnieniem. To chyba nie jest pełnia
        szczęścia?
      • Gość: gienek No to dali sie zrobić w konia IP: *.icpnet.pl 14.04.10, 16:35
        w tym kraju potrzeba fachowców po zawodówkach znających się na robocie.
      • Gość: inzynier handlowiec, lekarz, urzedznik zarobic 3x tyle dużo IP: 109.243.51.* 14.04.10, 16:47
        hadnlowiec, lekarz, urzedznik zarobic 3x tyle duzo mniejszym wysiłkiem.
        Inzyrnier to tani robol w polsce, neidoceniany, niepotrzebny najnizej
        oplacany a przy tym praca ciezka. U nas dobrze być lawirantem,
        urzednikiem, nierobem i brac np dotacje z unii 100x bardziej oplacalne
        • Gość: hmm Re: handlowiec, lekarz, urzedznik zarobic 3x tyle IP: 92.64.67.* 14.04.10, 17:37
          Pracodawcy zapominają, ile takie studia kosztują.
          Niezależnie od Waszego "widzimisię" koszt studiowania dziennego z dala od domu,
          to ile według Was? U mnie dobrych parę lat temu akademik 250 zł, bilet 100 zł,
          wyżywienie 300-500, książki, wyjazdy do domu itd... nie liczę ubrań, i innych
          kosztów... to ile miesięcznie, 1000 zł? Hmm 12 tyś/rocznie. 4-5 lat - 60 tyś zł.

          Nie pisać, że są zaoczne, wieczorowe itd.... dla pracujących. Osobiście nie
          wierzę w dobre wyedukowanie na tego rodzaju studiach.

          I teraz mi powiedzcie. Wydał na własną naukę i co?
          Proponujecie mu 1300 brutto, 2000 brutto, 3000
          brutto na początek?
          Za co ma zakładać rodzinę, utrzymywać się na własnym lokum itd? Efekty macie.
          Potężna demografia, milionowe emigracje.
          Poczekajcie jeszcze trochę... kiepsko osobiście widzę przyszłość naszych dzieci,
          wnuków w Polsce.

          Nie piszę o powodach takiego stanu. Mówię, że młodzi, wykształceni ludzie nie
          mają warunków do życia.
          Niech będzie, że to wina rządu, podatków, kosztów pracy, braku infrastruktury
          technologicznej, produkcyjnej itd... Tylko nie rozumiem, jak
          sprzątaczka może konkurować pensją z inżynierem.
          Powiecie, popyt-podaż, realia rynku? Niczego takiego nie widziałem w krajach
          rozwiniętych. Tam inżynierowie mają trochę lepiej... jakieś 4000-5000 euro
          brutto/miesięcznie i to raczej na start. Nie wspominam nawet o przepaści w
          możliwościach rozwoju, awansu, narzędzi pracy, traktowaniu...
          • dystansownik Re: handlowiec, lekarz, urzedznik zarobic 3x tyle 14.04.10, 17:54
            Wiesz, masz rację w tym o czym piszesz. Problem tkwi w tym, że póki pracodawcy
            będą znajdować pracowników gotowych pracować za głodowe pensje, to nic się nie
            zmieni.
            W takich warunkach żyjemy i niestety ich nie zmienimy.

            Co do porównania sprzątaczki z inżynierem, to może przesada, ale już np. średnie
            pensje inżyniera i wykwalifikowanego robotnika budowlanego nie są już tak bardzo
            różne.
        • Gość: inż. chemik wynagrodzenie jest funkcją kilku czynników IP: *.adsl.inetia.pl 14.04.10, 18:24
          Jestem inż. chemikiem z doświadczeniem ruchowym, projektowym oraz
          project management i tzw. pre-commissioning, commissioning.
          W zawodzie od 40 lat. Od 25 lat jestem związany z dużą zachodnią
          firmą inżynieryjną i jak ona ma projekty do realizacji, to ja mam
          doskonale płatną pracę, praktycznie na całym świecie. Ten cały świat
          to nie zawsze jest sam miód, niestety.
          Gdy moja firma nie ma dla mnie roboty, wtedy szukam innej z branży,
          która ma projekt do realizacji i akurat potrzebuje kogoś o moich
          kwalifikacjach. Czasem wolę zrezygnować z jakiejś roboty z uwagi na
          kraj lub klimat albo dlatego, że coś lepszego (pod różnymi
          względami) jest na widoku. Bardzo przydają się wieloletnie
          znajomości i przyjaźnie z właściwymi ludźmi.
          Kwalifikacje, doświadczenie, dorobek i renoma zawodowa mają wpływ na
          pozycję zawodową - to wszystko przekłada się na relatywnie dobre
          zarobki.
        • radeberger Re: handlowiec, lekarz, urzedznik zarobic 3x tyle 14.04.10, 21:15
          lekarz na start zarabiać 2000 zł brutto - zapisane w ustawie o lekarzach stażystach

          a teraz wróć do słownika
      • Gość: mrówa Wysyp inżynierów IP: 62.69.217.* 14.04.10, 17:38
        Gów.. prawda !!!
      • Gość: takijeden Wysyp inżynierów IP: 188.33.65.* 14.04.10, 18:19
        U mnie w pracy junkersy montuje gość z tytułem inżyniera ,robotę dostał i tak po znajomości.Kuzyn -inż pilnuje kobiet ,które plotą wiązki kabli elektrycznych do samochodów.Podejrzewam że to nie są wyjątki ,a "kapusty" siedzą w szkołach i urzędach .
        • sokolasty Re: Wysyp inżynierów 14.04.10, 21:15
          Tylko widzisz, Twój kuzyn, gdyby nie miał dyplomu inżyniera, nie pilnowałby tych
          kobiet.

          Ale to, że w Polsce pracę niemieckiego technika robi inżynier, to prawda, choć
          uogólniona.
      • sselrats 2-3 tysiace? Dlaczego nie, wszystko do zrobienia 14.04.10, 18:19
        Musza tylko zakladac firmy inzynierskie, wzajemnie sie zatrudniac i
        wyplacac sobie wedle woli.
        • Gość: inny Re: 2-3 tysiace? Dlaczego nie, wszystko do zrobie IP: *.toya.net.pl 14.04.10, 23:32
          Nie bardzo rozumiem, to jest dużo 2-3 tys.?
          • sselrats Re: 2-3 tysiace? Dlaczego nie, wszystko do zrobic 15.04.10, 00:04
            To nie jest duzo. To jest w ogole.
      • Gość: hgy Wysyp inżynierów IP: *.chello.pl 14.04.10, 19:19
        Polskie technologie są na poziomie śr.afryki,u nas technik,nie może być
        wykorzystany.Poziom typu siła razy ramię, niszczy doskonale wykształconych
        młodych ludzi.
      • Gość: inz Wysyp inżynierów IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr 14.04.10, 19:34
        mgr inz lat 29 miesieczne zarobki 5k euro, bez znajomosci itp.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka