Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Języki obce atutami w outsourcingu

    IP: *.ptr.magnet.ie 24.04.10, 09:07
    Irlandia jest/byla wlasnie rajem dla firm outsourcingowych. Zatrudniaja
    najczesciej obcokrajowcow znajacych obce jezyki poniewaz Irlandczycy rzadko je
    znaja. Niestety z definicji firmy te outsource-uja poniewaz chca zarobic na
    placeniu pracownikowi jak najmniej tylko mozna i tak tez jest w Irlandii.
    Zgaduje ze podobnie jest w Polsce. To bardzo smutne poniewaz w miare rosnacego
    bezrobocia firmy te maja coraz wyzsze oczekiwania i coraz nizsze place. W
    efekcie ludzie znajacy kilka jezykow i majacy ACCA itp koncza zarabiajac marne
    grosze...
    Obserwuj wątek
      • ludwikowiec A ten wykres to skąd? 24.04.10, 09:27
        Mam wrażenie, że został oparty na tym co ludzie MÓWIĄ, że znają. Fakt, 20 lat
        temu w podstawówkach rządził rosyjski ale chyba nikt nie wierzy w to że tamci
        uczniowie do dziś potrafią swobodnie mówić po rosyjsku...
        To samo z angielskim. Każdy mówi, że go zna, a potem okazuje się, że zna go
        tak jak nasi parlamentarzyści...
        • guino Re: A ten wykres to skąd? 24.04.10, 14:24
          Wykres jest najpewniej niemiarodajny, he, he. Z opinii z lapanki ulicznej? Ale,
          to fakt,ze rosyjski znamy lepiej niz to nam sie wydaje. Ostatnio ogladalam
          troche filmow rosyjskich w WO z podpisami lub bez i ku memu zdziwieniu duzo
          rozumialam!
          Co do poziomu znajomosci jezykow jestem optymistka. Na pewno duza czesc
          spoleczenstwa zna jezyki, glownie angielski, bardziej biernie niz czynnie, ale
          to sie zmienia, glownie dzieki otwarciu rynkow pracy UE oraz Erazmusom.
          Co do parlamentarzystow polskich ogolnie, to nie wiem, ale w szczegolnosci
          widzialalm pania Danute Hubner (obecnie Parlament Europejski, wtedy Komisja), w
          telewizji rozmawiajaca z duza swoboda z dziennikarzem hiszpanskim w tymze
          jezyku. Poczulam sie dumna!
          • ludwikowiec No właśnie, biernie. 24.04.10, 21:59
            [pasywnie]. Rosyjski jest bardzo trudnym językiem, ale o tym można się przekonać
            dopiero gdy próbujemy się go nauczyć. To że coś rozumiemy nie oznacza, że znamy
            ten język. Po prostu te języki mają trochę wspólnego i umożliwia to komunikację
            "Kali mieć, Kali być".
            Co do trudności, wystarczy wspomnieć o ruchomym akcencie, to dopiero dramat!
            Angielski, hmm... Niby uczymy go od podstawówki, ale wystarczy spojrzeć na
            podstawową maturę z ang i wtedy doskonale widać ILE dało te kila ładnych lat
            nauki. To jest śmiechu warte po prostu. A i tak niektórzy nie dają rady. Tak
            samo sprawa wygląda z lektoratami na studiach. Poziom intermediate na studiach
            magisterskich? I to takich na których wymagano matury rozszerzonej z ang?
            Masakra! Szkoda tylko czasu młodych ludzi i pieniędzy marnowanych bezcelowo...
            Zamiast iść w ilość powinniśmy się zastanowić nad jakością...
            • Gość: das spiel ist aus krotki bezplatny wyklad IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.04.10, 08:13
              kazdy jezyk jest tak trudny jak przekroczenie zywym rubikonu
              dla kazdego nawet tubylca
              bo jezyk to cos wiecej jak sposob na komunikowanie sie
              jezyk to jak dialog instrumentu wirtloza i sluchacza
              czyli odbiorcy jego mentalnosci i slabosci
              bo tak naprawde to granice miedzy prowadzacymi dialog
              lub nieraz monolog sa tak wielkie jak to co ich ogranicza
              w sposobie wlasciwego zrozumienia intencji
              wiedziano to dawno temu i nazwano to complexem jezyka weza
              czyli dwulicowosci w rozumieniu intencji autora
              w celu odniesenia korzysci materialnych lub zaznaczenie przewagi
              nad partnerem
              ktorego z racji jego naiwnosci probuje sie oszukac
              amen
              ps
              lacina i weze
              czyli jezyk prawniczy,urzedniczy lub jakas inna starozytna kub nowozytna mowomowa jest tego najlepszym przykladem
        • pultorakh albo jeszcze keczua, hehe, a ukraiński to zachodni 24.04.10, 09:37
          a nie południowosłowiański i jest językiem faktycznie bardzo podobnym, skoro
          większość ludzi w Polsce nie widzi różnicy między nim a rosyjskim i nie wie
          nawet jak podziękować.
          W całym artykule jest sporo racji, ale tak naprawdę taka praca jest głównie
          skierowana dla obcokrajowców i to najlepiej z państw dwujęzycznych lub więcej
          języcznych takich jak Belgia, Szwajcaria czy Ukraina. Zawsze w wymaganiach na
          takie stanowisko wymagana jest biegła znajomość danego języka lub dwóch, a
          biegłość można uzyskać tylko w wyniku nauki i życia za granicą lub katorżniczej
          pracy na studiach filologicznych i to nie każdych. Nie sądzę aby przeciętny
          absolwent italistyki potrafił zrozumieć Włocha z obszaru Bergamo czy z Sardynii
          skoro rodzimi Włosi z Mediolanu czy Rzymu ledwo ich rozumieją. Na studiach
          takich rzeczy nie uczą.
        • ludwikowiec CO?! Jaki południowy!? 24.04.10, 10:01
          Język rosyjski, ukraiński, białoruski i (niektórzy również o nim wspominają -
          ruski) to są języki WSCHODNIOSŁOWIAŃSKIE! Do południowosłowiańskich zaliczamy
          macedoński, bułgarski, serbski, chorwacki, słoweński oraz scs.

          Nie wiem skąd ty bierzesz takie informacje:/
          • Gość: RK Skonczyla sie zaloba i zycie wrocilo do normy IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.04.10, 12:43
            A ta norma jest polskie chamstwo, ktorego wybitnym przykladem jest twoja
            wypowiedz. Znawca lingwistyki,grup jezykowych, wytykajacy palcem bledy nie tylko
            autora artykulu, lecz rowniez wypowiedzi forumowiczow. Ta typowa polska cecha -
            chamstwo, uzewnetrzniajace sie w szukaniu wad czy potkniec u rozmowcy, aby go
            ponizyc i pozniej smiac sie z niego szyderczo.

            Moze wiedze to masz, ale cywilizowanym czlowiekiem nie jestes i nigdy nim nie
            bedziesz, bo jestes przesycony jadem, zawiscia, i brakiem czlowieczenstwa.

            A ten popiol to posyp sobie nie na glowe, lecz na jezyk to moze nauczysz sie
            troche pokory i szacunku dla innych.

            Wiedzialem, ze ta katastrofa samolotu niczego w Polsce nie zmieni. Widocznie
            chamstwo jest zbyt gleboko zakorzenione w swiadomosci polskiego spoleczenstwa.
            • pultorakh Niestety pobyt za granicą wzmaga naiwność. 24.04.10, 12:57
              Śmieszy (w znaczeniu pozytywnym) mnie optymizm Polaków za granicą, którzy myślą
              że jakieś jedno wydarzenie coś zmieni w mentalności ludzi. Przedmówca po prostu
              się zbulwersował bzdurami pisanymi w artykule i ja do niego nie mam żalu.
              Może to Ukrainiec albo Rosjanin i nie chce być utożsamiany z południowymi
              Słowianami typu Bułgarzy czy Serbowie.
              Chamstwo istnieje pod każdą szerokością i długością geograficzną tylko różnie
              się ono objawia...
              • Gość: RK Niestety pobyt za granicą wzmaga naiwność. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.04.10, 13:41
                Nigdy nie mialem tego optymizmu, lecz powtarzalem znajomym idacym zapalic
                swieczki na Krakowskie Przedmiescie, ze to nic nie zmieni i ze po tygodniu
                zaloby polskie pieklo wroci do normy.

                Oczywiscie, chamstwo wystepuje pod kazda szerokoscia geograficzna i nie jest
                zjawiskiem wylacznie polskim. Ale to co jest unikalne dla Polakow to ta wzajemna
                niezyczliwosc, agresja i brak wzajemnego szacunku. A zauwazaja to rowniez obcy
                dziwiac sie, ze Polacy sa do siebie nawzajem nieufni i unikaja sie nawzajem.

                Fakt, ze autor artykulu popelnil blad mowiac o przynaleznosci
                poludniowo-slowianskiej j.rosyjskiego. Ale mozna taki blad podkreslic nie
                ponizajac drugiej osoby. I w tym wyraza sie kultura drugiego czlowieka, a nie w
                ilosci przeczytanych ksiazek i zaliczonych fakultetow.
            • ludwikowiec Hmm, wydaje mi się, że cywilizowany człowiek 24.04.10, 21:52
              potrafi przepraszać i przyznawać się do błędów, czy ja tego nie zrobiłem? W
              zasadzie nic mnie nie obchodzi twoja opinia na mój temat, jednak wolałbym abyś
              nie wytykał mi chamstwa, którego w swej wypowiedzi nie zawarłem. "bo jestes
              przesycony jadem, zawiscia, i brakiem czlowieczenstwa" - no wiesz, sama
              słodycz;) Jad natomiast widzę tylko w twojej ripoście. Powiedział co wiedział. A
              że wiedział niewiele...


              Do każdego tematu musisz mieszać katastrofę samolotu? Ręce opadają...
        • ludwikowiec Przepraszam! 24.04.10, 10:06
          przyznaję, nie zwróciłem uwagi na całość artykułu, myślałem że to tylko Twój
          wymysł... Pragnę posypać głowę popiołem, zwracam honor:)
        • pultorakh Niski poziom artykułów to norma na tym portalu 24.04.10, 10:50
          Szczególnie gazetapraca.pl ma tak niski poziom artykułow, że czasami mam
          wrażenie że osoby zarządzające nim wysługują się wyłącznie początkującymi
          stażystami, za które płaci Urząd Pracy m.st. Warszawy.
          Pomijam pisanie bajek, ale takie błędy jak w tym artykule są niewybaczalne.
          Po pierwsze wrzucanie do jednego worka rosyjskiego, ukraińskiego i bułgarskiego.
          O tym że rosyjski i ukraiński to języki wschodniosłowiańskie nie trzeba pisać.
          To że te języki zapisujemy cyrylicą nie znaczy że to ta sama grupa językowa, bo
          kazachski czy mongolski język jest także zapisywany cyrylicą. To też języki
          południowosłowiańskie??
          Po drugie popularność rosyjskiego jest niepodważalna, czemu uznano go za mało
          popularny? To samo nawet z ukraińskim, bo jednak sporo Ukraińców w Polsce
          mieszka i każdy z nich ukraiński, a nawet i rosyjski zna. Co innego węgierski
          czy portugalski.
          Po trzecie wykres - w legendzie jest podane 7 języków a na wykresie jest 9
          odnośników posiadających dane procentowe. Gdzie się podziały te języki i co to
          za języki - portugalski, a może niderlandzki?
          Zanim redaktorzy serwisu puszczą kolejny artykuł niech głośno go przeczytają.
          O tytule nawet nie będę mówił - czy Business English to oddzielny język? I o
          jaką wersję autorowi chodzi o amerykański Business English czy brytyjski bo tu
          różnych idiomów się używa.
          • teaforme Re: Niski poziom artykułów to norma na tym portal 24.04.10, 11:59
            kazachski czy mongolski język jest także zapisywany cyrylica.

            Mongolski, tlko chwilowo byl zapisywany cyrylica w czasach
            sovietyzacji kraju. Mongolia ma swoj wlasny skrypt o znacznie
            dluzszym rodowodzie niz istnienie moskovi. Obecnie Mongolia jest w
            stadium transferowym powrotu do zapisu w tym starym jezyku. Zreszta
            prawie cala tzw centralna Azja, a dawniej republiki sovieckie
            przezywaja ten sam tred ( jezeli ich jezyki wczesniej byly inaczej
            zapisywane)
          • guino Re: Niski poziom artykułów to norma na tym portal 24.04.10, 14:38
            Ja mam takie samo wrazenie. Ciekawe skad oni biora te dane? Moze sa to free
            style kompilacje z roznych stron internetowych? Mowiac szczerze, czytanie gazet.
            a przynajmniej niektorych artykulow, to teraz troche jak czytanie
            beletrystyki... A moze i gorzej, bo autorzy powiesci, przynajmnie ci dobrzy,
            chca byc wiarygodni, i sprawdzaja w zrodlach np. czy taki typ zbrodni mozna
            popelnic takim narzedziem i czy bulgarski jest odmiana wegierskiego czy moze
            koreanskiego.
        • Gość: Marek Re: 11 językami posługuje się cały personel hotel IP: *.centertel.pl 24.04.10, 12:01
          No tak, personel hotelu razem zna 11 języków. Może dlatego, że każdy z pracowników pochodzi z innego kraju. Mamy Polaka i Serba na zmywaku, pokojówkę jedną z Białorusi, jedną z Ukrainy itd, itp.
          Aha, zapomniałem, jest jeszcze Manuel, z Barcelony.
          A każdy z nich zna ledwo ledwo angielski. I co - fachowa siła, możesz to porównać z firmą, gdzie ludzie oprócz swojego rodzimego języka znają 2 obce, i do tego ze znajomością terminologii biznesowej i innej fachowej?
          Pozdrawiam i lecę do Kazachstanu, bo 35 lat temu, za głębokiej, ciemnej komuny nauczyłem się rosyjskiego i z tego korzystam. Zero certyfikatów, zero CV, po prostu ktoś z jakiejś firmy zauważył jak na jakiejś imprezie piłem z Rosjanami i rozumiałem ich dowcipy.


      • teaforme Języki obce tak, ale nie wszystkie. 24.04.10, 11:39
        To prawda, ze wielu z nas tak naprawde znajac jezyk ukrainski(zwany
        tez czasami j.ruskim) lub bardzo do niego zblizony j.bialoruski
        blednie przekonany jest, ze zna narzecze moskalskie. Polacy ze
        wschodu czesto znaja ruski, ale ich znajomosc moskalskiego jest
        niewatpliwie wielokrotnie zawyzona. Mysle, ze ukrainski i bialoruski
        znac wzgledzie dobrze moze okolo 10-15% Polakow i prawdopodobnie sa
        to mieszkancy Polski wschodniej. Wschodnia gware ruska, czyli tzw
        jezyk dzisiejszej moskovi, znac moze rowniez wzglednie dobrze moze
        okolo 3-5% Polakow. Uczenie sie jednak tak nieistotnych jezykow jak
        j.moskalski jest strata czasu, a jezyki istotne, to jezyki szybko
        rozwijajacych sie krajow i gospodarek, a zarazem znane przez duza
        ilosc ludzi i rozprzestrzenione na duzym obszarze. Pomijajac trzy
        najwazniejsze jezyki takie jak angielski,francuski i hiszpanski,
        ktore nie tylko sa jednymi z najpopularniejszych jezykow w Europie,
        ale rowniez na swiecie i do mniejszego stopnia niemieckiego (Europa,
        a szczegolnie srodkowa i wschodnia) nalezy zwrocic uwage na takie
        jezyki jak chinskie, indyjskie, portugalski(sama Brazylia ma obecnie
        wieksza gospodarke niz moskovia i 1,5 wieksza populacje...moskovia-
        139 mil, Brazylia 200 mil)i arabski i moze nawet turecki. Prawda
        jednak jest taka, ze w kazdym z tzw krajow rozwijajacych sie, osoby
        (jezeli wybieraja jezyk(ki) obce do nauki) rowniez ucza sie
        najczesciej angielskiego, francuskiego lub hiszpanskiego.
        • pultorakh A co to takiego ten moskalski? 24.04.10, 12:53
          Ja jakoś nie słyszałem o języku moskalskim o rosyjskim tak, ale on wywodzi się
          bardziej z obszaru Nowogrodu Wielkiego a nie Moskwy, tak więc utożsamianie
          rosyjskiego z państwem Moskwiewskim nie do końca ma sens.
          Język rosyjski jest w Polsce niedoceniany i uważam że każdy Polak obok
          angielskiego powinien go znać. Nie dość że bardzo łatwy w nauce to i przyjemny w
          rozmowie. Znając rosyjski można bardzo łatwo nauczyć się ukraińskiego.
          Co do reszty to się nie zgodzę, przede wszystkim wszystko zależy od tego CO KOMU
          JEST POTRZEBNE. Jeśli ktoś taki jak ja który raz w życiu był we Francji i nigdy,
          oby, do niej nie pojedzie i w ogóle brzydzi się wszystkim co francuskie ma się
          znać ich język to wolę uczyć się kantońskiego i mandaryńskiego i paru innych
          języków używanych w Chinach, bo prędzej mi się to przyda.
          To samo hiszpański, co z tego że dużo osób tym językiem mówi na świecie, mimo że
          bardzo wątpliwe abyśmy mieli z takimi osobami styczność, chyba że pojedziemy do
          Peru albo Meksyku na wycieczkę.
          Osobiście wolę naukę włoskiego, który mnie akurat się przyda, skoro mam rodzinę
          tam, moja matka mówi, ciotka i parę innych osób, mam dostęp do telewizji, w
          każdej chwili mogę pojechać do ciotki na jakiś czas się poduczyć. A francuski
          czy hiszpański mogę sobie zostawić na emeryture choć wątpię aby mi się
          kiedykolwiek przydał.
          • teaforme Re: A co to takiego ten moskalski? 24.04.10, 14:23
            Zgadzam sie z toba co do osobistych preferencji jezykowych, ja tez
            mam swoje ulubione i nie lubiane. Nie zgadzam sie jednak z twoim
            przypisywaniem jezyka moskalskiego do Nowogorodu. Wschodnio-
            slowianski jezyk jakim byl ruski a dzisiaj ukrainski korzenie ma
            starsze niz powstanie Rusi (zwanej pozniej kijowska) aczkolwiek
            rozwijal i ksztaltowal sie w trakcjie rozwoju tego panstwa.
            Nowogorod, to poczatki Rusi, a nie moskovi i wlasciwie jest wciaz
            okupowany przez nia od 1476. Rus i moskovia to dwa rozne panstwa
            dawniej i dzisiaj, o roznej historii i jej poczatkach. Poczatki
            dzisiejszej moskowi , zwiazane sa z zalozeniem niezaleznego od Rusi
            panstwa w roku 1303 przez Daniela( syna A.Newskiego) w moskwie.
            Moskovia, zwana czesto tez jest muskovy. Ludnosc poczatkowo skladala
            sie z mieszaniny wielu ludow, w tym wschodnich-slowian(innych niz w
            Rusi) i innych ludow Azji centralnej, takich jak mongolowie i
            tatarzy. Jezyk ruski wiec w moskovi zostal bardzo zmieniony wskotek
            wpltwu innych mniej okreslonych jezykow wschodnio-slowianskich, ale
            przede wszystkim jezykow ludow Azji, a pozniej i bliskiego wschodu.
            Juz w 14 i 15 wieku jezyki ruski i moskalski byly zauwazalnie
            rozne.Moskovia w
            1547 zmienila nazwe na Carstwo Russkoje (bezprawnie przyjela
            znieksztalcona nazwe Rusi). Moskovia jeszcze kilkakrotnie zmieniala
            nazwy swojego panstwa, ale zawsze juz zwala sie rossija. Obecnie
            wielu badaczy uwaza, ze dzisiejszy moskalski, to nawet nie jezyk, a
            raczej narzecze ruskie, z duza nalecialoscia jezykow Azji srodkowej
            i bliskiego wschodu(szczegolnie j.turecki jest silnie widoczny).
            Uczyc sie dzisiaj moskalskiego ma raczej znaczenie dla hobbistow i
            milosnikow malo istotnych narzeczy i gwar swiata raczej niz
            praktyczne zastosowanie.
          • pultorakh Niekoniecznie, jeśli chodzi o biznes kokainowy 24.04.10, 23:42
            na pewno się przyda. Szczególnie jeśli "noga się powinie" i trafimy do
            panamskiego albo kolumbijskiego więzienia.
            Hiszpański jest przykładem jak z nauki języka robić biznes, ludzi parę lat temu
            zrobiono w konia mówiąc że pół miliarda osób tym językiem mówi (prawda) i że
            niedługo Stany Zjednoczone przestawią się na hiszpański bo tylu tam Latynosów
            (bzdura, bo liczba Latynosów będzie maleć skoro w Meksyku jest obecnie niższy
            przyrost naturalny niż w Stanach Zjednoczonych)itd.
            Porobili tyle tych szkół, centrów języków romańskich, firmy zaczęły prześcigać
            się w wymyślaniu i wypuszczaniu programów do nauki, a zapomniano o tak ważnym z
            punktu widzenia Polski i jej położenia języku jak rosyjski. Język ten powinien
            mieć w Polsce taką samą pozycję jak niemiecki, który jest w Polsce na
            odpowiednim poziomie biorąc pod uwagę stosunki ekonomiczne, polityczne i
            społeczne między RFN i Austrią a naszym regionem.
            Tymczasem nie dość że trudno znaleźć dobrą szkołę rosyjskiego, o ukraińskim
            nawet nie mówiąc, to jeszcze nie ma nawet porządnych książek do nauki, o
            programach komputerowych do samodzielnej nauki nawet nie mówiąc.
            Powinno się wszystko co związane z nauką hiszpańskiego przestawić na rosyjski i
            będzie glanc.
              • pultorakh To zależy gdzie się mieszka 25.04.10, 00:59
                Jak mieszkasz gdzieś w części zachodniej i pojedziesz do RFN to dobrze język
                znać, to samo w Czechach lub na Węgrzech (tu w szczególności). Po angielsku na
                wschodzie się nie dogadasz, chyba że z młodzieżą, czasami to wręcz zabawnie
                wygląda jak ktoś sili się na dogadywanie z Ukraińcem czy Białorusinem po
                angielsku skoro dużo łatwiej dogadać się po polsku. Nic nie jest pewnikiem, tak
                jak tu wielokrotnie pisałem, wszystko zależy CO JEST KOMU W ŻYCIU POTRZEBNE.
                • Gość: Ralph Re: To zależy gdzie się mieszka IP: 92.29.9.* 25.04.10, 02:08
                  Rozumiem, że jeżeli ktoś mieszka w części wschodniej to już szans na wjazd do
                  Niemiec nie ma? Jakie znaczenie ma miejsce zamieszkania? Niech niemieckiego
                  uczą się tylko ci, którzy często do Niemiec jeżdżą, bo rzeczywiście może im się
                  przydać, ale nie wszyscy jeżdżą do pracy do tego kraju, zdarzają się Polacy,
                  którzy pracują w Polsce, jest ich nawet zdecydowana większość.
                  Zgadzam się co do jednego - co jest komu w życiu potrzebne.


                  > czasami to wręcz zabawnie wygląda jak ktoś sili się
                  > na dogadywanie z Ukraińcem czy Białorusinem po angielsku
                  > skoro dużo łatwiej dogadać się po polsku.

                  No właśnie o tym piszę - gdyby każdy na świecie znał angielski, to nie musieliby
                  się "silić", tylko by sobie po prostu porozmawiali. Dlaczego różni ludzie uczą
                  się różnych języków skoro istnieje międzynarodowy angielski? Wieży Babel ciąg
                  dalszy...
      • allerune Re: Języki obce atutami w outsourcingu 24.04.10, 17:38
        no super, powinniśmy z tego zrobić reklamę z hasłem:

        "UCZCIE SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH, BĘDZIECIE DZIĘKI TEMU MOGLI ZOSTAĆ ZATRUDNIENI JAKO
        TANIA SIŁA ROBOCZA ZA 1/4 TEGO, CO ZARABIAJĄ W RODZIMYM KRAJU TEJ FIRMY"

        Ludzie w krajach zachodnich znają zwykle jeden język - swój (oprócz beneluksu -
        u nich 2 języki obce to norma i skandynawii - angielski). Mimo to zarabiają
        wielokrotność tego co Polacy? Czy są aż tyle razy bardziej produktywni? Nie
        sądzę ...

        Polecam wszystkim wyjazd za granicę, na jakiś czas, aby przekonać się, że można
        się czuć docenionym i nie trzeba zapierdzielać za 2000 zł mając wyższe
        wykształcenie i 2 języki obce.
        • Gość: abc Re: Języki obce atutami w outsourcingu IP: 68.68.108.* 24.04.10, 18:10
          Irlandia szukała ludzi ze znajomością języków i jakoś mało kto chciał tam
          przyjechać. Powód: kasa. Np ja znam szwedzki, jako obywatel od wielu lat, polski
          z racji urodzenia w Polsce i angielski. 5 lat temu przyjechałem do Irlandii
          zwabiony ogłoszeniami na internecie. Na miejscu okazało się, że zarobki będą
          mniejsze niż podawane. Postanowiłem zostać chwilkę. Po 2 miesiącach
          zrezygnowałem. Zasiłek w Szwecji był porównywalny do zarobków, więc szkoda było
          fatygi. Jedyni "Szwedzi", którzy przyjeżdżali do takich centrów "outsourcing" to
          imigranci i ich dzieci, które z racji słabej znajomości szwedzkiego, np
          zamieszkiwanie w gettach dla imigrantów, nie mogli znaleźć normalnej pracy. Ich
          szwedzki wołał o pomstę do nieba, nawet ja nie rozumiałem ich. Brzmiało to jak
          jakiś pidgin, ale firmy to nie obchodziło, nikt nie weryfikował znajomości
          języków. Podobnie było z somalijczykami "mówiącymi" po fińsku.

          Całe te centra obsługi klienta to szukanie najtańszych ludzi za stawki
          minimalne. Chętni zawsze się znajdą...
      • Gość: ziz7 Re: Języki obce atutami w outsourcingu IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 24.04.10, 18:23
        Moja koleżanka właśnie pracuje w takiej super hiper firmie outsourcingowej
        znając 2 języki obce (angielski perfekcyjny i turecki) i wcale nie zarabia
        takich kokosów, ale jej zagraniczni koledzy, którzy potrafią mniej od niej
        zarabiają co najmniej podwójna stawkę.
        Ogólnie ten outsourcing to robienie tak prostych i łatwych rzeczy do których nie
        trzeba niesamowitych umiejętności jak np: skanowanie dokumentów, call center czy
        klepanie danych do bazy danych.
        Zejdźmy na ziemię... dobra kasa to tylko za fachową wiedzę, która jest właściwie
        wykorzystywana. W call center zatrudnia się ludzi, którzy nie mają pojęcia co
        robią (tam nie trzeba myśleć bo na wszystko są procedury) i maja niskie ambicje.
        Dlatego dobrych zarobków tam nie ma.
        • Gość: Adam Re: Języki obce atutami w outsourcingu IP: *.dg-net.pl 24.04.10, 20:41
          dlaczego nie napisali ani słowa o zarobkach - bo by ich wysmiali.
          Bylem na jednak takim spotkaniu w Capgemini. Oczekiwania: znajomosc
          angielskiego (mam) i innego obcego (mam), znajomosc branży IT a w
          szczegolnosci SAP (mam) - oferowane wynagrodzenie 3800 brutto
          (oczywiscie 3800 zl brutto). Pani była zdziwiona, ze odmowilem.
          Nie rozumieja, ze pomylili sie w jednoastkach?
          Konsulatna SAP ze znajomosci 3 modułow i znajomosci 2 jezykow obcych
          dostaje min. 20 funtow na godzine, czyli jakie 3600 funtow brutto
          miesiecznie.
      • Gość: Lucek Języki obce atutami w outsourcingu IP: *.85-237-177.tkchopin.pl 24.04.10, 21:34
        Uważam, że wymyślają ile mogą i jak mogą. Ogólnie media, gazety,
        politycy itp. itd. Nie dajmy się zwariować. I tak jesteśmy pod względem
        wiedzy jedni z lepszych w Europie. Znajomość jednego języka obcego
        przeważnie jest to angielski jest wystarczająca. Tylko, że u nas nie ma
        pracy i pieprzą, że trzeba znać to i to, mieć to i to, zaliczyć to i to
        itd. Życia nie starczy, żeby spełnić wszystkie warunki. To jest po
        prostu chory kraj i tyle.
      • Gość: QQQ Od kiedy to ukraiński i rosyjski są językami połud IP: *.ntlworld.ie 24.04.10, 21:57
        Od kiedy to ukraiński i rosyjski są językami południowosłowiańskimi?
        To są wschodniosłowiańskie języki. Polski, czeski i słowacki są
        zachodniosłowiańskie, słoweński, serbski, macedoński i bułgarski stanowią
        grupę południowosłowiańską...

        "Poszukiwani są specjaliści ze znajomością języków skandynawskich (np.
        szwedzki, duński) i południowosłowiańskich, takich jak bułgarski, rosyjski,
        ukraiński"
      • Gość: Lolo Wpierw IP: *.dclient.hispeed.ch 24.04.10, 23:45
        ... nalezaloby wytlumaczyc co to znaczy "outsourcing" - moja firma,
        na Zachodzie, outsourced ksiegowosc do Krakowa, gdzie pracownicy
        maja znac niemiecki, a nie POLSKI).
        Inna rzecz to znajomosc jezyka: Poznalem takich ze "znajomoscia" -
        pozal sie Boze ...
        • pultorakh A od kiedy to w Szwajcarii po niemiecku mówią 24.04.10, 23:55
          Nawet brat cioteczny z Hamburga nie może ich zrozumieć, szczególnie tych okolic
          kantonu Thun. Ja znam niemiecki dobrze ale oglądając nawet kanał SF Info czasami
          ledwo mogę cokolwiek zrozumieć.
          Z drugiej strony zazdroszczę pobytu i możliwości szlifowania języka, szczególnie
          Schwizerdütsch .
      • Gość: Anty Głupota IP: 92.29.9.* 24.04.10, 23:58

        Po grzyba mamy się uczyć tylu języków???
        Gdyby każdy na świecie nauczył się angielskiego wszystkie problemy by zniknęły,
        a teraz niestety jest tak, że Polak zna niemiecki, Anglik hiszpański, Węgier
        rosyjski, a Francuz nie zna żadnego języka poza swoim ojczystym. Jeżeli się
        spotkają, to się nie dogadają, mimo że większość z nich zna język obcy. Ktoś
        jeszcze uważa, że nie powinniśmy się uczyć języka międzynarodowego?
        • pultorakh Sens tytułu artykułu a jego treść to 2 różne rzecz 25.04.10, 01:07
          Akurat sprawy językowe mnie interesują dlatego tu tyle piszę.
          Sens artykułu jest taki, że warto znać jakieś niecodzienne języki, bo w
          niedalekiej przyszłości Polska zamieni się w drugi Bangladesz jak to ktoś
          napisał i wielkie call-center, gdzie będą infolinie i hotdeski dla całej Europy
          a nawet świata (w tym pewnie i Burundi).
          Niestety jakiś pomyleniec dał zły tytuł, który mylnie twierdzi że ten kto nie
          zna Business English i czegoś jeszcze ten będzie kible szorował. Oczywiście to
          debilizm.
          Fakt jest jednak taki, że języki warto znać, ale nie dla pracy czy dogadywania
          się ale lepszego zrozumienia innych.Inaczej się rozmawia z obcokrajowcem w jego
          języku i my też inaczej potraktujemy Chińczyka czy Araba mówiące po polsku lub
          silącego się na mówienie.
          Jeden język to idiotyzm, bo zatraca się różnorodność, Azjaci czy narody
          śródziemnomorskie o tym doskonale wiedzą stąd u nich te opory przed nauką, nie
          tylko angielskiego.
          • Gość: Ralph Re: Sens tytułu artykułu a jego treść to 2 różne IP: 92.29.9.* 25.04.10, 02:14
            pultorakh napisał:
            > Jeden język to idiotyzm, bo zatraca się różnorodność

            Przepraszam, ale przez idiotów tak twierdzących mamy tę wieżę Babel i niemożność
            porozumienia się z mieszkańcami innych krajów. Nie postulowałem wprowadzenia
            angielskiego jako JEDYNEGO języka na ziemi, ale chciałem, żeby KAŻDY znał
            angielski oprócz swojego ojczystego języka.
            Rozumiem, że jeżeli planujesz odwiedzić 8 krajów, to w ciągu miesiąca uczysz się
            8 języków, bo kochasz różnorodność? Uwielbiasz jechać gdzieś i nie móc się z
            nikim dogadać?
            Na opanowanie jednego języka na w miarę przyzwoitym poziomie potrzeba 10-20 lat
            (im później zaczyna się naukę, tym więcej czasu jest potrzebne). Ilu języków
            się nauczy przeciętny człowiek w ciągu swego życia?
            • pultorakh Język nie jest potrzebny do podróżowania przcież. 25.04.10, 08:10
              Patrząc na niektórych turystów którzy z tłumaczami zwiedzają różne rzeczy w
              obcych krajach albo posługują się rozmówkami wynika że nie trzeba znać żadnego
              języka by odwiedzić ponad 100 krajów i czuć się swobodnie.
              Mnie chodziło o to, że to zależy do czego jest dany język komuś potrzebny. Moja
              matka ani ojciec nie znają angielskiego nic, mama tylko włoski i jej wystarcza,
              czasem obejrzy telewizję w oryginale czy film albo wykorzysta jakiś przepis w
              oryginale na ciasto lub obiad.
              Ojciec zna rosyjski i mu wystarczy też do podobnych rzeczy.
              Ja znam angielski i używam go na co dzień, miło jest obejrzeć jakiś film w
              oryginale albo film nieanglojęzyczny z angielskimi napisami.
              To samo z niemieckim i rosyjskim które znam już nieco gorzej ale mam przyjemność
              obejrzeć film niemiecki czy rosyjski w oryginale, obejrzeć wiadomości czy
              przeczytać jakiś artykuł w oryginale. Do tego przekraczając wschodnią lub
              zachodnią granicę od razu czuje się swobodniej.
              Po takiemu mieszkańcowi Kirgistanu czy Kazachstanu znajomość angielskiego skoro
              zna lingua franca obszaru WNP czyli rosyjski i dogada się z każdym od Brześcia
              do Władywostoku, nawet w Izraelu. Angielski mu nie potrzebny bo raczej wątpliwe
              by było go stać na wyjazd poza ten obszar a i anglojęzycznej telewizji raczej
              nie ogląda.
      • Gość: Marek Wesołowski Języki obce atutami w outsourcingu IP: *.s30.a048.ap.plala.or.jp 25.04.10, 00:15
        W Japonii angielski nic nie daje, niemiecki to samo, dobrze, ze
        dzisiejsza elektronika i google translate przeportowany na
        symbianowska nokie pozwala jako tako sie dogadac pokazujac chociaz
        tlumaczenie. przyszlosc to elektroczne tlumaczenia i powinien swiat
        sie na tym skupic by online dostac tlumaczenie. Od wczoraj siedzie w
        Tokyo i mimo, ze pieknie to bariera jezykowa nie do przejscia, tylko
        japonski i tyle :(

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka