rumcajs_009
29.07.10, 22:44
Witam
Jako mlody inżynier budownictwa bez doświadczenia, chciałbym się poradzic ludzi, którzy już w tym troche „siedzą” i mogliby mi podpowiedziec w paru sprawach, bo przy okazji szukania pierwszej pracy, naszly mnie bardzo duze wątpliwości odnośnie pracy inżyniera budownictwa... Na razie skończyłem studia dziennie i zrobiłem inżyniera, a od października ide na zaczone na magisterke i ciagle mysle nad specjalizacja, jednak najprawdopodobniej będą do „drogi i lotniska”. Ale przejdzmy do rzeczy.
Po pierwsze chodzi oczywiście o pieniadze, ale i nie tylko o to, bo jednak jest to praca odpowiedzialna i raczej nie latwa. Pogadalem po znajomych, którzy sa po szkole sredniej i powiedzieli mi, ze Ida do firmy drogowej na „fizola”, ci chca im zrobic jakiesz szkolenie na ciecie betonu (czy cos takiego) i na wstepie dostali oprocz pensji podstawowej, dostana dodatkowo 40zl dziennie za to, ze praca poza miejscem zamieszkania i 60zl dziennie na jedzenie, ze po podliczeniu wszystkiego wychodzilo minimum 4500zl netto na miesiąc. Jako inżynier mogę jedynie marzyc o takiej kasie przez pare lat. Inny znajomy założył firemke z paroma kumplami jezdzi do Niemiec na „wykończeniówki”, po paru latach smiga nowym mercedesem, nie pytam, bo nie moja sprawa, ale raczej się powodzi gościowi, bo słyszałem z kilku źródeł ze da się na tym ladnie zarobic.
Po drugie, to czy warto isc w drogie inżyniera budownictwa drogowego ? Jak wyglada kariera, jak wyglądają zarobki, jak wyglada praca ? Ogolnie, czy moglby mi powiedziec jak to wszystko wyglada ktos, kto już pracuje w tym pare lat i może cos ciekawego poradzic. Powiem szczerze, ze mina mi zrzedła po tych studiach jak przyszedł czas się wziąć do roboty, porozsyłałem CV i listy (uwazam, ze dobrze przygotowane) do największych firm i jak na razie cisza. Pier…niczą, ze potrzeba tylu inżynierów, ale leszcza zaraz po studiach to juz nikt nie potrzebuje, a fizol dostaje 4500 netto…
Po trzecie. No wlasnie, po trzecie… Naprawdę nie wiem co robic. Jak patrze na oferty, jak czytam na forach o zarobkach inżynierów przez pierwsze lata, jak czytam o ich obowiązkach to zaczynam się powaznie zastanawiac, czy nie isc do jakiegos OHPu, zrobic kurs na wykończeniówki i spadac do Niemiec. Oczywiście nie na stale, ale na pare lat, żeby się czegos dorobic. Mocno mi się odechcialo magisterki po zrobieniu rozeznania w temacie. Mialo być tak pieknie i cudownie, jak to 100.000 inzynierow brakuje, jak to inżynier zaraz po studiach ma zapewniona prace i dobre zarobki, a rzeczywistość wydaje mi się troche inna (chociaż ja jeszcze nie pracowalem jako inżynier i dlatego pytam tutaj jak to naprawde wyglada, bo swoja widze opieram na rozeznaniu po znajomych i w Internecie).
Co robic ?? Może jednak warto spróbować ? Na jakie pieniadze można liczyc na początku, ile „krzyknąć” na rozmowie, ile po 3 miechach, a ile po roku ? Oczywiście zakladajac prace, prace i jeszcze raz prace, bo jak już się zdecyduje, to nie po to, żeby walic w ch… A może cos innego jest wartego rozważenia ? Może Klimatyzacje ?
Z gory dzieki za jakies porady. Sa mi naprawde potrzebne, bo jak na razie jak patrze po znajomych po zawodowach i srednich, co poszli odrazu do roboty, to zaczynam mocno żałować tego inżyniera…