Gość: autor
IP: *.lipska.net / 10.10.8.*
14.01.11, 22:56
Zawiodłam się na całej linii od momentu przyjęcia:
1. w pokoju mam koleżanki, tzn. dwie niemiłe "ogrzyce", zajęte sobą, traktujące wszystkich przychodzących po informację, pomoc - jak petentów i traktujące mnie jak powietrze, jak piąte koło u wozu - od momentu mojego pojawienia się. Zero informacji, pomocy znikąd , sama łaska, pomijanie . Nikomu nie życzę 8 godzin w takim doborowym towarzystwie, bo idzie się załamac.
2. nieścisły, niejasny - ustny zakres obowiązków - , na państwowej posadzie zaczęłam niemalże od zera, od "przynieś wynieś pozamiataj" i jednocześnie dośc trudnych, różnorodnych, uciążliwych (czasem nie możliwych do wykonania) czynności, jakich nikt w dziale nie chce. Chaos, nieprecyzyjne przekazywanie poleceń "w biegu" oraz ocena mojej przyszłości - na zasadzie widzimisię przełożonego
3. podział obowiązków między babkami w kilku pokojach: jedne wykonują 3 czynności rocznie, inne są zarąbane robotą i nie wiedzą jak się nazywają po 8 godz. - niesprawiedliwe. Przyznam, że te zapracowane są o wiele bardziej sympatyczne i normalne. Generalnie - kijowe zarządzanie działem, mega skostniała struktura, dośc nieprzyjemnie wzajemnie relacje międzyludzkie i atmosfera.
Kasa jest na poziomie średniej krajowej, są dodatki i premie, ale jak widac to nie wystarczy.
Spełnienia, satysfakcji, radości brak niestety. Jestem bardzo niezadowolona i nie lubię tego, co robię.