Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Młodzi, do roboty!

    22.03.11, 19:52
    Czy ktoś wie ile polscy przedsiębiorcy zorganizowali unijnych funduszy na szkolenia dla młodych pracowników? Bo niemieccy przedsiębiorcy z unijnej forsy fundują młodym Polakom stypendia w kwocie 1500 jurków.
    Obserwuj wątek
      • Gość: m Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.11, 18:54
        "Z naszych analiz wynikało, że za 5 lat w Polsce potrzeba będzie nawet 75 tys. inżynierów, absolwentów kierunków technicznych, matematycznych przyrodniczych"

        Przepraszam bardzo a Ochrona Środowiska to kierunek przyrodniczy czy techniczny????
        po drugie gdzie te praktyki i praca w green peace ????? na ulicy???
        w 2008 roku skończyłam ten kierunek, przez całe studia stypendium naukowe i praktyki w laboratoriach i oczyszczalniach i urzędach i pracowałam może rok, teraz pray szukam od 1,5 roku
        Dziekuję za kierunek zamawiany....


        • jestem_zerem Re: Młodzi, do roboty! 24.03.11, 19:12
          Kończyłem kierunek ścisły. Chyba musimy jeszcze rok poczekać. W tekście jest napisane, że w 2007 pytano pracodawców, więc 5 lat minie w 2012 roku. Wtedy może praca się znajdzie.
          • dystansownik Re: Młodzi, do roboty! 24.03.11, 19:21
            > Kończyłem kierunek ścisły. Chyba musimy jeszcze rok poczekać. W tekście jest na
            > pisane, że w 2007 pytano pracodawców, więc 5 lat minie w 2012 roku. Wtedy może
            > praca się znajdzie.

            Może w analizie brali pod uwagę, że połowa tych co znają niemiecki wyjedzie w tym roku za granicę i w 2012 braknie białych niewolników.
            • Gość: najmądrzejszy Re: Młodzi, do roboty! IP: *.spray.net.pl 28.03.11, 14:58
              Kolejny bzdurny artykuł o tym, że rzekomo brakuje inżynierów!
              Proszę rzucić okiem na portal gazety związany z pracą i zobaczyć ile ofert jest dla ludzi z wykształceniem technicznym - okazuję się, że garstka z całej puli ofert!
              Znam paru inzynierów i mało kto pracuje w dziedzinie związanej z wykształceniem.

              Problemem kluczowym jest to, że polska gospodarka jest prymitywna i nie jest w stanie wchłonąć takiej liczby wykwalifikowanych ludzi.
              • Gość: Kagan Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:24
                Otoz to!
                najmądrzejszy napisał, że polska gospodarka jest prymitywna i nie jest wstanie wchłonąć takiej liczby wykwalifikowanych ludzi. I to niezaleznie od ich kwalifikcji!
                Nich wiec to Kudrycka idzie do tej pracy na na zmywaku albo mopie. Przeciez nikt nie wie, na jakie zawody bedzie zapotrzebowanie (i jakie ono bedzie) za rok, a co tu dopiero mowic o 5 latach!
                I czemu mamy sie poddawac dyktaturze rynku, zamiast ksztaltowac tenze rynek tak, aby pracowal on dla ludzi pracy, a nie dla garstki wyzyskiwaczy, spekulantow i innych oszustow!
                lech.keller@gmail.com
                • sselrats Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 17:37
                  Wlasnie, przeciez nikt nie wie na jakie zawody jest zapotrzebowanie teraz bo prace dostaje sie po znajomosci, co jest w porzasieu ale zawod do tego nic nie - po co wiec skupiac sie na zawodach?

                  • Gość: Kagan Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:42
                    Kudrycka twierdzi, ze wie... ;) Ale ona zna Tuska!
                    • Gość: truth Ja protestuję. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.03.11, 08:23
                      Ja protestuję, żeby pacjentów wyższej szkoły tego i tamtego nazywać studentami.
                      • Gość: kagan Re: Ja protestuję. IP: *.dsl.telepac.pt 29.03.11, 21:52
                        Chyba masz racje...
                        • Gość: mmm Re: Ja protestuję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.11, 17:40
                          Racja! Zamknąć wszystkie szkoły prywatne liczba osob z wyzszym wyksztalceniem zmniejszy się o 60 % i wtedy dyplom zacznie się liczyć
        • dystansownik Re: Młodzi, do roboty! 24.03.11, 19:20
          > "Z naszych analiz wynikało, że za 5 lat w Polsce potrzeba będzie nawet 75 tys.
          > inżynierów, absolwentów kierunków technicznych, matematycznych przyr
          > odniczych"


          Absolwentów nie trzeba, trzeba wyimaginowanych pracowników na jakich czekają pracodawcy, czyli człowieka z 10-letnim doświadczeniem na takim samym stanowisku, który zgodzi się pracować za 1500 brutto, gdy w rzeczywistości rynkowa cena takiego delikwenta będzie 5 razy większa.
          Jak ktoś płaci tyle ile za daną pracę powinien, to nie ma najmniejszych problemów z pozyskaniem pracownika. W ostateczności może sobie zatrudnić absolwenta i wyszkolić go na własne potrzeby.

          Dziś się chwalą, że odnieśli sukces, bo budownictwo jest jednym z najpopularniejszych kierunków. Za kilka lat usłyszymy lament absolwentów, którzy podzielą los speców od zarządzania i marketingu czy ekonomii. Przecież parę lat temu ich też było za "mało".
          • nikodemikdyzma Re: niech się cmokną w tyłek 29.03.11, 21:59
            i zatrudnią swoje leniwe rodzinki
        • rabart Re: Młodzi, do roboty! 24.03.11, 19:43
          Z naszych analiz wynikało, że za 5 lat w Polsce potrzeba będzie nawet 75 tys.
          > inżynierów, absolwentów kierunków technicznych, matematycznych przyr
          > odniczych"

          A tymczasem bezrobocie wynosi 2 mln. 4mln jeśli uwzględnić emigrację.
          • Gość: jaksa Re: Młodzi, do roboty! IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 09:57
            Raczej 6 mln jeśli dodać studentów w przechowalnikach zwanych studiami i pracujących (ha ha ha) na darmowych stażaci i pracujących za mniej niż 1000 zł.
            • Gość: Kagan Kudrycka, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:27
              To Pani Minister Kurycka nie wie jeszcze, że prawdziwa rola tzw. uniwersytetów w polskim społeczeństwie to dziś niestety, ale nie działalność naukowa i naukowo-dydaktyczna, ale:
              1. dla młodych ludzi;
              - „dorosłe” wakacje na koszt państwa oraz
              - rynek matrymonialny.
              2. Dla władzy:
              - sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
              - sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
              - dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
              - przechowalnia dla polityków chwilowo na bocznym torze,
              - podkładka i przykrywka pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
              3. Dla gospodarki:
              - nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
              4. Dla pracowników owych „wyższych” uczelni:
              - płatnik ZUSu dla urodzonych w niedziele,
              - biuro podróży (tzw. konferencje),
              - pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie...).
              (forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
              Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to jednak jest to głównie sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można robić taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
              lech.keller@gmail.com

              • Gość: JasioWedrowniczek Re: Kudrycka, do roboty! IP: *.bchsia.telus.net 29.03.11, 04:10
                Kagan, to co piszesz to naga prawda i dotyczy nie tylko niezbyt bogatych krajow jak Polska, ale ekonomicznej czolowki jak Kanada czy Stany, a jak wiesz z praktyki rowniez Australii. Trzeba pojsc tym sladem i rozbudowac u nas przechowalnie mlodych kadr. Takim przykladem sa nie tylko uniwersytety, ale u nas PAN a np. w Kanadzie NRC (National Research Council) . I w ten sposob za psie pieniadze pozbedziemy sie bezrobocia a przybedzie nam doktorow i profesorow. Kto cos potrafi robic po studiach zalapuje sie szybko w jakies firmie badawczej czy przemysle i tam go naucza czego trzeba. A jak juz naucza, to pozniej dadza troche zarobic. Przesiana reszta niech robi dalsza kariere na uniwersytetach czy placowkach PAN. Do emerytury dorobia sie tytulow, a co wazniejsze nic nie popsuja i do tego kosztuja panstwo niezbyt wiele. Komputer i biurko nie sa dzisiaj drogie.
                • Gość: Kagan Re: Kudrycka, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 29.03.11, 22:00
                  Zgoda, Jonhy Walker! Tyle, ze po co te biurka? Utworzmy WIRTUALNE INSTYTUTY 'NAUKOWO-BADAWCZE'! Nie beda one potrzebowac budynkow ani tez biurek. Kazdy pracownik 'naukowo-badawczy' takiego 'instytutu' dostanie komputer, modem i darmowy dostep do internetu: dzis to sa wrecz grosze, szczegolnie, gdy sie kupuje hurtowo. Plus zjazd 'pracownikow' raz na rok w wynajetym na dzien pomieszczeniu.
                  I ps: w Australii taka "przechowalnia" nazywa sie CSIRO.
                  Pozdr.
                  lech.keller@gmai.com
        • Gość: kermit Re: Młodzi, do roboty! IP: *.182.127.72.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.03.11, 15:31
          Nie wiem skąd oni te analizy biorą. Z księżyca? Od wróżki? Toć witki opadają jak się to czyta...

          Ochronę środowiska określiłbym jako kierunek interdyscyplinarny, techniczno-przyrodniczy. Czyli taki o wszystkim i o niczym. Trochę tego, trochę tamtego. Za miesiąc bronię magistra na OŚ i jestem w podobnej jak Ty sytuacji. Na studiach w pierwszej trójce najlepszych studentów, praktyki, wolontariat. Od 2 lat szukam jakiegoś stażu, albo chociaż praktyki w zawodzie. Niestety zero odzewu. Ludzi po OŚ już w tej chwili jest dużo za dużo. Pracy nie ma, a jak jest to wiadomo, 3 lata doświadczenia minimum. Do administracji państwowej się nie dostanę bo nie mam znajomości. Odbywając praktykę w starostwie naczelnik wprost mi się spytała czy mam kogoś znajomego w urzędzie, "(...) ooooj, nikt z rodziny nie pracuje, u nas, żaden znajomy? No to przykro mi"... 3 lata pracuję nie w zawodzie, coś czuję że tak już zostanie, chyba że jaki cud panie... Nie mam zamiaru się poddać i jeszcze będę walczył o pracę w ochronie środowiska, ale zapału coraz mniej, perspektywy jakby też coraz bardziej nikłe. Poczekam, rok, może dwa, jak nic nie wyjdzie to żegnaj Polsko
        • Gość: beasob Re: Młodzi, do roboty! IP: *.46-29-147.tkchopin.pl 11.04.11, 20:00
          Przyłączam się do tego komentarza.
          Skończyłam kierunek ochrona środowiska specjalność technologia uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. Mało tego zrobiłam jeszcze doktorat badawczy nie studialny też z tej specjalności. pomijam fakt licznych praktyk, staży, wolontaratów itd. i co mi to dało?
          Mam za słabe plecy na pracę na uczelni a za wysokie kwalifikacje na rynek polski, gdzie nie pójdę jestem wielkim zagrożeniem bo wygryzę ze stanowiska. Nie wiem skąd ten pogląd.
          Mogę wyjechać zagranicę owszem ale najpierw uczelnia musi mi wydać dyplom doktorski bo przetrzymuje go od ponad 10 miesięcy.
          Dziękuję za kierunek zamiawiany i za przymusowe wegetowanie w Polsce w związku z przetrzymywaniem moich dyplomów.
          Dalej okłamujcie tych młodych ludzi niech żyją nadzieją bo przecież na pracę z godnymi zarobkami nie zasługują!!!
      • Gość: asdf Z naszych analiz wynika ...buahahahaha IP: 195.82.180.* 28.03.11, 09:57
        Z naszych analiz wynikało, że za 5 lat w Polsce potrzeba będzie nawet 75 tys. inżynierów, absolwentów kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych.

        Czyż nie te same analizy trąbią od 5 lat, że potrzeba biotechnologów i specjalistów od ochrony środowiska? Czy te same analizy mówiły, że ludzie po europeistyce odnajdą się w "strukturach unijnych i przy dopłatach" ?

        I gdzie Ci inzynierowie mają pracować ? W zagranicznych montowniach przy wdrażaniu obcych technologii?

        Proponuję przy okazji prostą i pragmatyczną MATEMATYKĘ 'ekspertom'

        Ilość politechnik w Polsce: 21
        Ilość studentów na przeciętnej politechnice: 30 tys
        Przypuśćmy, że uczelnię z jakimkolwiek stopniem kończy po eliminacji 2/3 studentów czyli 20 tys.
        Co roku uczelnię opuszcza 1/5 z tych 20 tys. czyli 4 tys. (jest ich więcej bo studia inż trwają 3,5 roku)

        I UWAGA TERAZ ZACZYNA SIĘ MAGIA LICZB:
        21* 4000 = 84 000 !!!

        Wynika z tego, że mamy już teraz grubą nadprodukcję inżynierów, których rynek nie jest w stanie wchłonąć (no może branżą IT i budowlaną), a analizy ekspertów można włożyć między bajki.
      • Gość: jaksa Młodzi, do roboty! IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 10:12
        Dr Marek Suchar:"Taki jest rynek. Trzeba się z tym pogodzić i brać się do roboty."

        Odpowiem wieszczem: "Dalej jazda do roboty, j......... nieroby!!!" Toć roboty u nas ni ma i co ty na to powiesz? ..."
        • Gość: moe Urzędników zatrudniono 75 tyś. w ciagu roku. IP: 82.139.156.* 28.03.11, 13:09
          To poco politechniki ?
          Brakuje bardziej urzędników :)
        • Gość: Kagan Re: Młodzi, do roboty? IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:29
          A czemu to niby mamy sie poddawac dyktaturze rynku, zamiast ksztaltowac rynek tak, aby pracowal on dla ludzi pracy, a nie dla garstki wyzyskiwaczy, spekulantow i innych oszustow?
          lech.keller@gmail.com
      • Gość: Ra Totalna propanda, aż ręce opadają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.11, 10:14
        W Polsce po prostu nie ma pracy. Może brakuje 70tysięcy inżynierów, hydraulików czy murarzy, ale bezrobotnych jest 2mln. Bezrobocie utrzymuje się de facto na tym samym poziomie od lat(w granicach 20% biorąc pod uwagę emigrantów).

        Młodzi niech schowają wysokie wymagania do kieszeni i biorą, co się da -

        Wysokie wymagania? Ludzie z dwoma językami i wyższym wykształceniem próbują dostać się na stanowiska typu dozorca lub kasjer w supermarkecie-bezoowocnie.To jakie są niższe wymagania? Bycie seksualnym niewolnikiem za darmo? Bo zaczyna to trącić absurdem.
        • Gość: asdf Re: Totalna propanda, aż ręce opadają IP: 195.82.180.* 28.03.11, 10:19
          > Młodzi niech schowają wysokie wymagania do kieszeni i biorą, co się da -[/i]
          > Wysokie wymagania? Ludzie z dwoma językami i wyższym wykształceniem próbują dos
          > tać się na stanowiska typu dozorca lub kasjer w supermarkecie-bezoowocnie

          No właśnie bardzo mnie ciekawi jakież to są te wygórowane wymagania. Umowa o pracę zamiast umowy zlecenie ? 2k netto po okresie próbnym i przyuczeniu? Chęć usamodzielnienia się przed trzydziestką? Chęć założenia rodziny?

          No ludzie to my w końcu jesteśmy krajem europejskim czy afrykańskim?
          • rabart Re: Totalna propanda, aż ręce opadają 28.03.11, 10:21
            No ludzie to my w końcu jesteśmy krajem europejskim czy afrykańskim?
            Koszta pracy w Polsce są tylko o 10-15% wyższe od tych w Afryce.

            • Gość: jaksa Re: Totalna propanda, aż ręce opadają IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 10:28
              Biorąc pod uwagę rozwarstwienie zarobków, kastowość władzy, innowacyjność, przedsiębiorczość, rozwój własnych technologi a także poziom biurokracji to jak najbardziej jesteśmy krajem afrykańskim, tyle że oni mają chociaż palmy i cieplo :-)
              • rabart Re: Totalna propanda, aż ręce opadają 28.03.11, 10:30
                No i ceny afrykańskie, a nie zachodnioeuropejskie(a nawet wyższe).
                • Gość: jaksa Re: Totalna propanda, aż ręce opadają IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 10:51
                  W jednym względzie Afrykańce sa od nas jednak zdecydowanie mądrzejsze. Zobacz co robią ze swoimi nieudolnymi i skorumpowanymi rządami :-)
                • Gość: telemele Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się IP: 109.197.40.* 28.03.11, 18:23
                  na raz wzięło. Żeby dobrze zarabiać to trzeba coś umieć i chcieć coś konkretnego robić a nie tylko mieć zaświadczenie o ukończeniu tej cz tamtej manufaktury produkującej "magistrów" i "inżynierów". Trzeba się było uczyć a nie zaliczać i zapijać.
                  • Gość: Kagan Re: Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się ? IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 18:26
                    Żeby dobrze zarabiać to trzeba na początek mieć pracę, a tego towaru to dzis w Polsce brakuje bardziej niz mięsa w PRLu!
                    lech.keller@gmail.com
                    PS: piszemy "skąd", a NIE "z kąd"...
                    • Gość: JasioWedrowniczek Re: Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się ? IP: *.bchsia.telus.net 29.03.11, 04:20
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > Żeby dobrze zarabiać to trzeba na początek mieć pracę, a tego towaru to dzis
                      > w Polsce brakuje bardziej niz mięsa w PRLu!


                      Nieprawda. Jak pracy nie mozna znalesc, to mozna samemu ja stworzyc dla siebie. Ktos mi kiedys powiedzial, ze jak cos potrafisz robic, to zacznij to robic sam. Zaloz wlasna firme i po latach zobaczysz czy cos potrafisz robic. W Polsce Unie daje dziesiatki tysiecy zlotych dla odwazniakow (Kiedy sie skonczy to marnotrawstwo kasy?). Mlodzi moga sie wiec sami sprawdzic nie ryzykujac wiele. Do roboty mlodzi!!!.
                  • rabart Re: Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się 28.03.11, 20:13
                    > na raz wzięło. Żeby dobrze zarabiać to trzeba coś umieć i chcieć coś konkretneg
                    > o robić a nie tylko mieć zaświadczenie o ukończeniu tej cz tamtej manufaktury p
                    > rodukującej "magistrów" i "inżynierów". Trzeba się było uczyć a nie zaliczać i
                    > zapijać.

                    Maja Rostowska.
                    • Gość: Kagan Re: Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 20:36
                      Rostowski z coreczka powinni juz dawno temu siedziec za kratkami!
                    • Gość: JasioWedrowniczek Re: Z kąd tylu frustratów w jednym miejscu się IP: *.bchsia.telus.net 29.03.11, 04:23
                      Swieta prawda pani Maju. Tylko z drugiej nstrony od kogo ma sie uczyc mlody czlowiek? Od profesora, ktory sam nic nie umie i zalapal sie do uniwersyteckej przechowalni przez przypadek albo po znajomosci?
              • tanebo Re: Totalna propanda, aż ręce opadają 18.06.11, 23:06
                Czytałem opracowanie w którym porównywano Polskę do państw postkolonialnych. Niewiele nam brakowało.
                • tanebo Re: Totalna propanda, aż ręce opadają 18.06.11, 23:20
                  wyborcza.pl/1,76506,4431065.html
          • Gość: ana Re: Totalna propanda, aż ręce opadają IP: *.rzeczpospolita.pl 28.03.11, 20:51
            Witam,
            współpracuję z Życiem Warszawy/Rzeczpospolitą.
            Poszukuję osób po studiach, które poszukują pracy, ale niestety bezskutecznie.
            Kojarzycie pewnie serię tekstów w Gazecie Wyborczej na ten temat - o tysiącach wysłanych cv, na które nikt nie odpowiada, o nastu rozmowach kwalifikacyjnych, o pracy na czarno, umowę o dzieło, etc. O pracy poniżej kwalifikacji.
            Jeśli skończyłeś studia i bezskutecznie szukasz pracy, w najlepszym wypadku imasz się jakiś dorywczych robót, bardzo chciałabym z Tobą porozmawiać:). Będę ogromnie wdzięczna za jak najszybszy kontakt, to bardzo pilne.
            Chciałabym, żebyście opowiedzieli mi Wasze historie, nie tak zresztą odległe dla mnie samej.
            Proszę o kontakt na maila: a.maziuk@rp.pl
            Pozdrawiam
            am
          • Gość: Miki Re: Totalna propanda, aż ręce opadają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 01:46
            Jesteśmy krajem-łupem solidarnie rozkradanym przez komunistów, nacjonalistów, liberałów i klechy. Żenujące jest to, że nikt obcy nie robi Polsce tyle krzywdy ile wymienieni wyżej. Nawet Niemcy i Ruscy razem wzięci nie wyrządzili nam tyle szkód ile przywołane psy. Mało tego ci obcy chcą nam pomóc: jedni dają gaz, drudzy być może dadzą pracę.
      • szatek100 Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 10:44
        Dokonajmy krytycznej analizy tzw. "listy kierunków zamawianych"

        - automatyka i robotyka

        Studia łączące elementy mechaniki i programowania. Poza utrzymaniem ruchu w fabrykach (praca poniżej kwalifikacji) dla absolwentów już dzisiaj nie ma zajęcia. Plusem jest to, że w czasie studiów wykładane są elementy programowania, przez co absolwenci mogą w miarę łatwo przekwalifikować się na informatyków.

        - biotechnologia

        Jest to obecnie najbardziej perspektywiczny kierunek studiów, który już dziś zaczyna dystansować informatykę- oczywiście w USA i Zachodniej Europie. W Polsce - niemal pewne bezrobocie bądź ewentualnie praca akwizytora medycznego (tzw. "repa")

        - budownictwo

        Tutaj rzeczywiście jest kasa i zapotrzebowanie- dziś. W tym roku budownictwo znalazło się na drugim miejscu najbardziej obleganych kierunków studiów. Za kilka lat skończy się sztucznie pompowany środkami UE i kredytami boom w drogownictwie. Co wtedy? Dobra opcją jest budownictwo + język niemiecki i Auf Wiederehen!

        - chemia

        Patrz biotechnologia

        - energetyka

        Sytuacji w tej branży nie znam

        - fizyka

        Sytuacji w tej branży nie znam

        - fizyka techniczna

        Sytuacji w tej branży nie znam

        - informatyka

        To chyba najlepszy kierunek z listy. szerokie możliwości zatrudnienia i założenia firmy po niskich kosztach a także emigracji (kod na całym świecie klepie się tak samo). Dzisiejsze zalety informatyki jutro mogą stać się wadami. Trudno wyobrazić sobie branżę, która byłaby łatwiejsza do przeniesienia do krajów o niskich kosztach pracy. I to właśnie się dzieje.

        - inżynieria materiałowa

        Nie znam sytuacji

        - inżynieria środowiska

        Z racji konieczności oszczędzania anergii, walki o klimat etc. zawód wydaje się perspektywiczny- oczywiście nie w Polsce, gdzie jest wylęgarnią bezrobotnych.

        - matematyka

        Nie potrafię wskazać zastosowania dla "czystego matematyka" . Może ewentualnie próbować sił w informatyce (lecz na takim poziomie, na jakim stoi ona w Polsce, wyższa matematyka raczej rzadko się przydaje) bądź w finansach (gdzie musi konkurować z ekonomistami, finansistami, specjalistami od matematyki finansowej, specjalistami od ekonometrii etc.)

        - mechanika i budowa maszyn

        W kraju, w którym przemysł pada na pysk sytuacja mechaników jest coraz gorsza. Poza garstką najlepszych/ szczęściarzy reszta pracuje w handlu bądź w firmach-krzakach na stanowiskach przewidzianych dla techników i za niezbyt wygórowane pieniądze. Co innego Niemcy. Lernen Sie Deutsch und ausfliegien von Polen!

        - mechatronika

        Patrz Budowa Maszyn

        - ochrona środowiska

        Patrz inżynieria środowiska

        - wzornictwo.

        Nie znam sytuacji w tej branży

        PS: Należy jeszcze postawić sobie dwa pytania:

        1. Czy niedobór 75tys. inżynierów to dużo w kontekście faktu, że bezrobotnych jest obecnie 2 miliony a kolejne 2/-3 miliony wejdą na rynek pracy w ciągu najbliższych 5 lat?

        2. Czy firmy poszukują absolwentów, czy też godnych następców doświadczonych specjalistów, którzy w pewnym momencie pokazali wała i zmienili robotę za 2 tys. zł netto na robotę za 3 tys. Ojro netto?

        Najlepiej uczcie się solidnie języków. Studia zrobicie już na miejscu
        • Gość: antyHipokryta Re: Młodzi, do roboty! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.11, 10:54
          Szati to ty ? :)
          • szatek100 Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 10:56
            Ja to ja. To oczywiste :)
            • Gość: antyHipokryta Re: Młodzi, do roboty! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.11, 11:22
              Adam Szati?

              ps- sorki za oftop :)
              • szatek100 Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:30
                Niestety pudło :)

                pozdrawiam
        • Gość: asdf Re: Młodzi, do roboty! IP: 195.82.180.* 28.03.11, 10:55
          > - budownictwo
          >
          > Tutaj rzeczywiście jest kasa i zapotrzebowanie- dziś. W tym roku budownictwo zn
          > alazło się na drugim miejscu najbardziej obleganych kierunków studiów. Za kilka
          > lat skończy się sztucznie pompowany środkami UE i kredytami boom w drogownict
          > wie. Co wtedy? Dobra opcją jest budownictwo + język niemiecki i Auf Wiederehen!

          Dodajmy do tego, że żeby mieć kasę potrzeba uprawnień, a pracodawcom troszkę nie w smak młodzian z uprawnieniami bo z chwilą ich zrobienia żąda podwyżki (no bo przedtem robił za półdarmo).

          Poza pieniądze są w wykonawstwie, w biurze projektowym szału nie ma (aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać że biedy też nie)
        • Gość: bolek Re: Młodzi, do roboty! IP: *.trzebinia.mm.pl 28.03.11, 16:53
          Te, specjalista z ciebie jak z koziej coś tam trąbka. Po Inżynierii Środowiska stajesz się specjalistą od CO i klimatyzacji a nie od sadzenia grzybów w lesie.

          Kierunki zamawiane to kolejna okazja do nadużywania państwa. Zamiast pieniądze wtłoczyć w renomowane kierunki na dobrych uczelniach aby może zwiększyć liczbę miejsc, podnieść stypendia lub poprawić z korzyścią dla całej uczelni zaplecze, przeznacza się je na stypendia dla przeciętnych studentów na kierunkach prowadzonych przez uczelnie, które w danej dziedzinie nie mają osiągnięć. Dlatego pieniądze nie trafiają na elektrotechnikę na dobrej polibudzie tylko na informatykę z zastosowaniem w czymś tam prowadzoną przez szkołę czegoś gdzieś tam tylko dlatego, ze wpisuje się schemat proponowanych przez ministerstwo. Zapoznawanie się z listą kierunków zamawianych razem z wybranymi uczelniami przyprawia o ból głowy.
        • Gość: Sakul Inżynieria Materiałowa IP: *.sileman.net.pl 28.03.11, 18:40
          Na jednym z ostatnich semestrów dziekan powiedział, iż 20 - 30% absolwentów może liczyć na prace w zawodzie. Mylił się. W zawodzie pracuje 5-6 osób(na 60 absolwentów), no chyba że za taką uznać np handel stalą lub polimerami.

          I dlaczego jak się mówi o dopasowaniu programu nauczania do potrzeb rynkowych chce się wcisnąć dodatkowo ekonomie, zarządzanie, rachunkowość na politechniki. Mamy kształcić specjalistów czy ludzi od wszystkiego. Albo wprowadźmy na akademie ekonomiczne fizykę techniczną - wokół coraz więcej urządzeń technicznych, przecież warto wiedzieć jak one działają.

          Generalnie to trzeba dofinansować laboratoria, by studenci cuda techniki znali nie tylko z książek. Programów badawczych, by nie kupować tylko gotowych rozwiązań od innych.

          Póki co najlepszą inwestycją w tym kraju są języki obce - można pracować w call center, albo zwiedzić bardziej cywilizowane kraje.

          Panie Suchar - praca fizyczna nie jest czymś ubliżającym.Ma wiele zalet - widzi Pan efekty swej pracy, uczy się Pan czegoś pożytecznego i raczej nie weźmie jej Pan ze sobą na weekend do domu
          • Gość: Kagan Re: Inżynieria Materiałowa IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 19:00
            Po co Polsce taki kierunek? Aby dostarczac inzynierow Niemcom? Tyle, ze wtedy takie studia powinny byc po niemiecku, a nie po polsku! Chyba, ze sie pozbedziemy Balcerowicza i spolki i zaczniemy odbudowywac polski przemysl...
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: xyz Re: Inżynieria Materiałowa IP: *.85-237-167.tkchopin.pl 28.03.11, 22:51
              Koleżanka po inżynierii materiałowej wyjechała do Czech malować jakieś czekoladki..
            • ubiquitousghost88 Polski nie ma już 20 lat. A 2+2=4 na całym świecie 29.03.11, 20:40
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Po co Polsce taki kierunek? Aby dostarczac inzynierow Niemcom? Tyle, ze
              > wtedy takie studia powinny byc po niemiecku, a nie po polsku! Chyba, ze sie poz
              > bedziemy Balcerowicza i spolki i zaczniemy odbudowywac polski przemysl...
              > lech.keller@gmail.com
        • gekko44 Re: Młodzi, do roboty! 02.04.11, 20:51
          szatek100 napisał:

          > Dokonajmy krytycznej analizy tzw. "listy kierunków zamawianych"
          >
          > - automatyka i robotyka
          >
          > Studia łączące elementy mechaniki i programowania. Poza utrzymaniem ruchu w fab
          > rykach (praca poniżej kwalifikacji) dla absolwentów już dzisiaj nie ma zajęcia.
          > Plusem jest to, że w czasie studiów wykładane są elementy programowania, przez
          > co absolwenci mogą w miarę łatwo przekwalifikować się na informatyków.

          dawno już takich bzdur nie czytałem ;)
          od 3ech lat w branży (mam 30 lat), pracowałem przy największych międzynarodowych projektach (np.wydobycie ropy z dna morza kaspijskiego), zarabiam....godziwie ;)
          Co rusz teraz startują projekty, otrzymuję telefony z propozycjami pracy jak i kontraktów, i pytaniami czy znam innych co by wzięli tę robotę...ale brakuje takich...ehh...no ale lepiej skończyć óniwerek, narzekać jaki ten świat zły i niedobry i podły...a może by tak zacisnąć zęby ? zainwestować w kurs? w podyplomowe? podpatrzeć mistrzów? kupić za 20 zł książkę 'jak pisać cv i lm' bo 3/4 luda ma z tym problemy..a może to a może tamto. są tysiące sposobów.
          ale lepiej biadolić że znajomości, że wszyscy święci i cały świat jest zły i niedobry a ja taki cudowny tylko troszkę leniwy bo DUPY mi się nie chce ruszyć.
          gdy zaraz po studiach zarabiałem coś powyżej 1000 zł (załóżmy, zaokrąglijmy że 1500) to 2 wypłaty odłożyłem i zainwestowałem w studia podyplomowe, które to odbywały się 100km od mojego miejsca zamieszkania w każdy weekend. Więc po przepracowanym tygodniu, nie balowałem w weekendy tylko o świcie w sobotę wsiadałem w nasze 'kochane' pkp i turlałem się na uczelnie...a późną nocą spowrotem...i tak przez rok.
          Na efekty nie musiałem długo czekać
          No ale lepiej narzekać, prawda ? Jakież to polskie....
          ps.Widzę że WIELKI specjalista w dziedzinie rynku pracy inżynierów się wypowiedział :)
      • Gość: qwerty Młodzi, do roboty! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.11, 10:44
        No i ile razy można wałkować to samo? Jakiegokolwiek artykułu o polskim rynku pracy nie otworzę, czytam wciąż to samo: Młodzi mają zacisnąć pasa i zapierdzielać za darmo, bo zdobywają "magiczne" doświadczenie. Prawda jest taka, że jak już odwalą te cholerne darmowe praktyki, to nabyte doświadczenie mogą sobie wsadzić, bo i tak nie przyjmą ich na etat, tylko odeślą na następne praktyki lub staż. W ten sposób obecni 23-25 latkowie dociągną pewnie do 30-tki na praktykach, a wtedy usłyszą od HR-owych pind, że nigdy nie pracowali tak naprawdę, a na kolejne praktyki są już za starzy. Dokładnie tak dzieje się teraz we Włoszech i w Hiszpanii. Przecież to jest paranoja! Wychodzi na to, że byle rolnik z 3-hekatrowym ugorem ma w tym kraju lepiej niż absolwent porządnej uczelni, bo dostaje kasę za nic od UE i od państwa. O innych uprzywilejowanych grupach (policjanci, górnicy) nie ma nawet co wspominać, bo tylko szlag może człowieka trafić.

        Zapewne zaraz pojawi się kilka kometarzy ad personam, więc od razu uprzedzę, że ja akurat należę do tych nielicznych absolwentów, którzy dostali bardzo dobrą pracę i nie narzekam tutaj na swój los. Potrafę jednak zauważyć, że sytuacja na rynku pracy jest nienormalna, a postulat, żeby młodzi pracowali za darmo, brzmi obleśnie w ustach dobrze ustawionych komentatorów GW.
        • Gość: jaksa Re: Młodzi, do roboty! IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 10:58
          Tyle że wiesz, pracodawca twój też może wykorzystać sytuację na rynku. A to ci dowali darmowych nadgodzin i zacznie zajmować weekendy bo przecież i tak dobrze u niego zarabiasz, a to ci dowali obowiązków a na pytanie o podwyżkę rzuci ci tekst o 50 czekających na twoje miejsce. Rynek pracy to naczynia połączone. Jak pracy mniej i bezrobocie wyższe to rykoszetem obrywają także pracujący, niestety.
          • szatek100 Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:05
            Point well taken
          • Gość: qwerty Re: Młodzi, do roboty! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.11, 11:19
            Mam tego pełną świadomość i również dlatego (jak widać po wcześniejszym poście) w pełni solidaryzuje się z innymi absolwentami, którzy mieli mniej szczęścia niż ja.
            • szatek100 Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:32
              To szłachetna postawa. Większość z tych, którzy dorobili się niezłej fuchy po studiach, na forum zajmuje się głównie samonapinką i krytykowanie,
        • mr.kev Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:01
          O, to, to. Jestem na V roku. Mam za sobą prace wakacyjne (biurowe, z językami), ze 4 praktyki i trochę drobnych umów o dzieło. Plus Erasmus i ze dwa wolontariaty. Żaden niezwykły uczelniany aktywista, ale coś tam dla innych się zrobiło za darmo, praktyki się odbyło, popracowało się na biało i na szaro.
          Sorry, że żyję w ogóle, ale po studiach nie chcę być już na garnuszku rodziców, a do tego w większym mieście potrzeba swojskiego 1500 na rękę. I nie przeraża mnie odroczenie o jakiś czas płacenia składek do ZUSu, w umowie zleceniu przeraża mnie totalny brak jakichkolwiek praw: stawiasz się tam (i wtedy) gdzie każe pracodawca, zapierniczasz, masz jakieś swoje miejsce w hierarchii, NIE MASZ prawa do urlopu, do płatnych zwolnień; nieobecności musisz odrobić ... Umowa zlecenie generuje patologie i tylko patologie. I polecanie młodym, by godzili się na staż za 600zł na rękę albo umowę zlecenie, która jest pełnym etatem (przecież wiadomo, że nie pozwą pracodawcy, bo OD RĘKI ją stracą) jest zwyczajnie bezczelne.
          • mr.kev Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:07
            A, i jeszcze jedno.
            Wiem, że są masy leniwych, nieudanych absolwentów.
            Ale pracodawca, który skarży się na forum, że nie udało mu się znaleźć absolwenta politechniki z biegłym niemieckim (=poziom C2, czyli native speakera) i bdb angielskim (=poziom C1) do telefonicznego naganiania klientów jest jednak żałosny. Ciekawe, ile owemu absolwentowi proponowano.... bo jeśli zrobił polibudę w Niemczech, to na 99,99% w owych Niemczech dostał 2-3x więcej na starcie.

            Jeśli nie zrobił, to w PL ma wachlarz możliwości od tłumaczenia przysięgłego po własną firmę.

            BTW: wiem, że pracodawca może nie mieć tyle pieniędzy, żeby konkurować z jakąś niemiecką firmą.
            Ale obśmiewanie z założenia filologów - jak to widziałam na owym forum - (bo kretyn nie zareklamuje przez telefon naszej nowej maszyny jak należy, przecież nie rozumie, jak ona działa) i inżynierów (bo kretyn robi błędy w mówionym niemieckim) kiedy proponuje się pracę, która de facto wymaga z 8 lat intensywnych studiów (zakładam licencjat z języka+polibudę, razem się tego robić nie da) jest po prostu absurdem. Jak taki genialny, to niech sobie sam dzwoni...
            • Gość: jaksa Re: Młodzi, do roboty! IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 11:16
              O to to to. Jak pracodawcy tacy cwani to niech pozwalniają tych brzydkich i małowydajnych pracowników z ambicjami i sami się wezmą za robotę. Zobaczymy jaki dochód cwaniaki wypracują.
          • Gość: jaksa Re: Młodzi, do roboty! IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 11:11
            Oj tam, oj tam. Dr Marek Suchar prawdę ci powie: "Młodzi mają prawo się na to nie godzić. Ale wtedy tracą np. półtora roku na bezrobociu i wiele szans bezpowrotnie przekreślają. Życie szybko płynie naprzód, nie warto tracić czasu.
            Taki jest rynek. Trzeba się z tym pogodzić i brać się do roboty."

            Sama prowda i tylko prowda a nie g...o prowda.
            • rabart Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 11:18
              Trzeba się z tym pogodzić i brać się do roboty."
              Hmm, obywatele Rosji też tego słuchali i w 1917 roku wreszcie się do roboty wzięli.

              A tak poza żartami-mamy rynek UE, dlaczego mamy się godzić na istnienie tylko na jednym regionie.
              Równie dobrze można pracować w supermarkecie w UK i zarabiać przyzwoite pieniądze, płacąć niższe ceny niż w Polsce.
      • borluuk Skąd gazeta wzięła tych beznadziejnych ekspertów?? 28.03.11, 11:12
        "Nie wierzę w skuteczność instrumentów typu: dopłaty dla pracodawców zatrudniających osoby młode" - wniosek z wypowiedzi ekspertki jak nie będziemy pomagać młodym to pracodawcy przestaną ich uważać za niedorozwojów... :)))))))

        "Błąd leży w niedostosowanym do wymogów rynku pracy systemie kształcenia, a młodzi ponoszą tylko konsekwencje złych decyzji dorosłych" - jakim systemie kształcenia? chodzi o szkoły gimnazjalne, zawodowe, technika, licea, studia??? to jest frazes. Nie lamentujmy nad niedopasowanym szkolnictwem do potrzeb pracodawców, pracodawca jak będzie potrzebował pracownika to i tak go zatrudni i wyszkoli. Poza tym pracodawcom opłaca się zatrudniać osoby bez wykształcenia w danym zawodzie, zawsze to jest pretekst do niższej pensji, nawet jak już ta osoba zdobędzie doświadczenie.

        "Młodzi nie mogą czekać z podjęciem pracy do końca studiów. Muszą ubiegać się o staże, praktyki, żeby na starcie zawodowym, gdy już zdobędą dyplom, mogli się czymś wykazać. Dla pracodawcy praktyki w CV to znak, że absolwent zna zasady współpracy z ludźmi, wie, na czym polega praca w firmie, jakie są zachowania, wymagania i obowiązki pracownika"
        - ta Pani jest oderwana od rzeczywistości, praktyki i staże należy odczarować. Praktyka i staż to praca za darmo dostępna dla tych, którzy mają bogatych rodziców i mogą im w tym czasie zapewnić utrzymanie i opłacenie studiów. Ponieważ to praca za darmo, więc pracodawcy wykorzystują praktykantów jako "przynieś, podaj, pozamiataj" nie znam nikogo, kto nauczyłby się czegoś konkretnego na stażu oprócz obsługi kserokopiarki. Może Pani ekspert przeprowadzi badania z osobami po stażu praktyce, to przestanie powtarzać puste frazesy.

        "Można też powiedzieć potencjalnemu zatrudniającemu, że godzimy się np. na pracę na umowę-zlecenie czy o dzieło. To pokazuje, że wcale nie czekamy na etat i nie mamy bardzo wysokich wymagań, ale godzimy się na wszystko, byle dostać pracę" - samozatrudnienie i śmieciowe umowy.... nie dajcie się nabierać, że to dla waszego dobra.

        "Na pewno warto zmienić system edukacji tak, żeby młodych ludzi bardziej nakierowywać na "przyszłościowe" kierunki studiów. Jakich absolwentów teraz jest najwięcej? Po pedagogice, naukach politycznych, psychologii. Skąd np. w Poznaniu ma się wziąć tysiące miejsc pracy dla psychologów?" - chwile później ten pseudoekspert dodaje, że najwięcej pracy jest w handlu i usługach, przecież ktoś po psychologii może doskonale odnaleźć się w handlu, ktoś temu Panu powiedział, że po psychologii można być tylko psychologiem, a po pedagogice pedagogiem i zrobił mu wielką krzywdę.

        "Wybierając studia, koniecznie trzeba sprawdzić, czy będziemy mieć po nich pracę, która odpowiada naszym oczekiwaniom" - tu się ubawiłem do łez. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, rynku w perspektywie 5 lat! To są mrzonki, wiele zależy od rozwoju gospodarki. Mamy zbyt dobrze wykształcone pokolenie niż potrzebuje tego nasza gospodarka, której atutem jest tania siła robocza, a nie tworzenie nowych technologii. Równanie w dół i przekształcanie szkolnictwa jest nieperspektywiczne, jeżeli nasza gospodarka się rozwinie to ci ludzie po psychologii i pedagogice będą bardzo elastycznie reagować na zmiany rynku i będą mieli duże możliwości przystosowania się w przeciwieństwie do spawacza czy górnika.

        "Nie obawiałbym się, że rozczarowani absolwenci uciekną do Niemiec. Bez biegłej znajomości języka czekają na nich tylko proste zajęcia. Owszem, lepiej płatne, ale to zawsze praca fizyczna" - co z tego, że lepiej płatne? wszystko! możliwość posiadania dzieci, utrzymania rodziny, ich rozwoju i edukacji, stabilność, perspektywy.... dlatego pół pokolenia wyjechało do UK i nie zamierza oderwać się od tej pracy fizycznej. Język? teraz pracując w Anglii w mniejszych miejscowościach masz szefa Polaka, sprzedawcę Polaka, kierowcę autobusu Polaka, kelnera w knajpie Polaka, po co komu język?
        • Gość: asdf o praktykach i stażach IP: 195.82.180.* 28.03.11, 11:25
          Należy zaznaczyć jeszcze, ze gdyby praktyki i staże naprawdę UCZYŁY danego stanowiska to kończyłyby się uściśnięciem ręki i podpisaniem umowy o pracę - przyuczonego pracownika się nie odprawia z kwitkiem.
          I rzeczywiście są firmy, które tak robią tyle, że stanowią kroplę w morzu wyzysku.
          Jak się bierze kogoś na praktyki po to żeby ulżyć trochę reszcie pracowników w okresie urlopów, tudzież mieć po prostu taniego murzyna to broń Boże niczego konkretnego się go nie uczy bo po co skoro po praktykach/stażu weźmie się kogoś innego?
          • Gość: jaksa Re: o praktykach i stażach IP: *.rev.snt.net.pl 28.03.11, 11:42
            Ciekaw jestem kiedy ci debilni experci dojdą do wniosku że w Polsce potrzebne są kompleksowe zmiany a nie takie pieprzenie. Potrzebne są INWESTYCJE W TECHNOLOGIE, PRZEMYSŁ, ROZWIJANIE PRZEDSIĘBIORCZOSCI, USUWANIE BARIER ADMINISTRACYJNYCH, ZMNIEJSZANIE ROZWARSTWIENIA SPOŁECZNEGO, POMOC MŁODYM, OCHRONA WŁASNEGO RYNKU, GŁEBOKIE ZMIANY NA RYNKU MIESZKANIOWYM itp, itd. Co my mozemy w tym momencie zaproponować unikalnego światu, coś co może otrzymać tylko od nas?To wszystko musi sie zacząć od państwa bo będą potrzebne gigantyczne pieniądze inwestowane całymi latami aż to wszystko zaiskrzy i ruszy.. Potrzebne są prawdziwe reformy. A jedynym w zasadzie rozwiązaniem według "expertów" jest niewolnictwo dla ludzi. Tragedia.
            • Gość: Kagan Re: o praktykach i stażach IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:33
              Mamy dziś w Polsce po prostu za dużo uczelni wyższych, za dużo naukowców i za dużo studentów. Przykładowo: w roku akademickim 1937-1938 studiowało w całej Polsce 48 tysięcy studentów i nadawano wówczas niewiele ponad 200 doktoratów na rok. Habilitacje można było wtedy policzyć na palcach jednej, góra dwóch rak. Zaś w roku akademickim 2008-2009 studiowało w całej Polsce prawie dwa miliony (dokładnie 1,928 tysięcy) studentów, w tym ponad 32 tysiące na studiach doktoranckich i nadano wtedy w ciągu jednego jedynego roku 2008 ponad 5 tysięcy doktoratów i prawie tysiąc habilitacji. Biorąc wiec pod uwagę, ze w roku 1938 było nas 35 milionów a w roku 2008 tylko o 3 miliony więcej (38 mln), należy stwierdzić ogromną INFLACJĘ wyższego wykształcenia, szczególnie, iż gospodarka RP jest dziś tak samo zacofana w stosunku do czołówki światowej jak w roku 1938, a wiec nie potrzebujemy wcale aż tylu wysokiej klasy specjalistów. Po prostu studia wyższe, w tym tez i doktoranckie, są dziś w Polsce (i nie tylko) głównie sposobem na opóźnienie wejścia młodych ludzi na mocno niezrównoważony rynek pracy. Chodzi więc tu nie o wiedzę, a głównie o zmniejszenie oficjalnej stopy bezrobocia.
              lech.keller@gmail.com

              • Gość: Kagan Re: o praktykach i stażach... IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:35
                Ja zaś zdecydowałem się na (ponowną) emigrację, nie widząc dla siebie miejsca w Polsce, choćby z tego tylko powodu, iż w Polsce nie uznaje się zachodnich magisteriów i doktoratów, a ja mam magistra ekonomii (Masters) z The University of Melbourne i doktorat (PhD) z nauk politycznych z Monash University. Mimo iż oba należą do ścisłej czołówki australijskich uniwersytetów i są w pierwszych setkach światowych rankingów, to odmówiono mi nostryfikacji tychże dyplomów w Polsce, a moje skargi na tak jawną dyskryminacje spotkały się w Polsce tylko z szyderstwami i niewybrednymi komentarzami na temat mej osoby. Może to i dobrze, gdyż w relatywnie biednej Portugalii (najbiedniejszy kraj tzw. starej Unii i Zachodniej Europy) zarabiam dokładnie 10 (słownie dziesięć) razy tyle, co w Polsce, na praktycznie tym samym stanowisku, czyli adiunkta (przy praktycznie tych samych cenach co w Polsce).
                Polecam też wywiad w gazecie Prawnej z prof. Wojciechem Stecem, jak by nie było wiceprezesem PAN, p.t. „Za dużo studentów za publiczne pieniądze”:
                praca.gazetaprawna.pl/wywiady/463183,za_duzo_studentow_za_publiczne_pieniadze.html
                Zgadzam się tu z Profesorem W. Stecem tylko co do tego, iż:
                „stan polskiej nauki jest zatrważający, zawód naukowca ze względu na niskie uposażenia przestał być atrakcyjny, pogłębia się luka pokoleniowa, a ilustracją jest brak konkurencyjności polskich zespołów w zdobywaniu grantów międzynarodowych oraz miejsce polskich uczelni w różnych rankingach. W ostatnio opublikowanym rankingu The Times na liście dwustu najlepszych uniwersytetów na świecie nie ma żadnej polskiej uczelni.”
                Ale nie zgadzam się, iż można poprawić tę sytuację zwiększając w obecnej sytuacji nakłady na polską naukę, gdyż jakakolwiek zmiana w systemie polskiej nauki i wyższej edukacji musiałaby się zacząć od usunięcia wpływu na nią obecnej polskiej profesury, wykształconej i uformowanej w PRLu i przez ludzi wykształconych i uformowanych w PRLu. A do tego, to potrzebna jest rewolucja, zgodnie z tym, co głosił V. Pareto. Polska profesura, a za nią docenci, adiunkci, asystenci, doktoranci i studenci głoszą więc potrzebę zwiększenia nakładów na polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe, choć w obecnej sytuacji praktycznie kompletnej zapaści owej nauki i owego szkolnictwa, należałoby, z punktu widzenia interesów gospodarstwa narodowego, zmniejszyć owe wydatki do zera, gdyż w obecnej sytuacji to każdy grosz wydany na polską naukę i polskie szkolnictwo wyższe jest groszem straconym.
                lech.keller@gmail.com
        • Gość: Macho Re: Skąd gazeta wzięła tych beznadziejnych eksper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 01:38
          A i coraz więcej Niemców gada po angielsku.
          • Gość: Ein Schwab Skąd gazeta wzięła tych beznadziejnych 'eksperuf' IP: *.dsl.telepac.pt 29.03.11, 22:01
            Ich auch!
      • Gość: XXX Młodzi, do roboty! IP: *.ip.netia.com.pl 28.03.11, 11:16
        Młodzi już dawno zeszli ze swoich wymagań, pracują za takie pensje, które służą im za kieszonkowe do budżetu rodziców. Świnie z polityki niech się zastanowią co bredzą. I niech sobie sami żyją za pensję minimalną i jeszcze dostają kary za to, że nie rodzą dzieci (próby wydłużenia czasu pracy).
      • big.ot jest promyk nadziei 28.03.11, 12:38
        Niestety ale za 10-15 lat W końcu część albo wyjedzie, albo podejmie nisko płatne i nierokujące rozwoju zawodowego posady (co zamknie im drogę do kariery w swoim zawodzie), przyjdzie niż demograficzny, a starsze pokolenie zacznie się wykruszać. Dopiero wtedy w tym kraju ludzie młodzi będą mieli perspektywy jakieś.
        • szatek100 Re: jest promyk nadziei 28.03.11, 13:20
          Nie będą. Społeczęństwo będzie się starzeć, a to oznacza coraz większe koszty systemu emerytalnego i służby zdrowia. Z drugiej strony zostanie coraz mniej pieniędzy na naukę, infrastrukturę, edukację etc. Dodatkowo coraz starsze społeczeństwo będzie coraz mniej kreatywne, mobilne, ambitne etc. Wpadamy w pętle, z której nie wydostaniemy się przez 50 lat. Dlatego najlepiej wiać już dzisiaj.
      • Gość: gosc Młodzi, do roboty! IP: *.olsztyn.mm.pl 28.03.11, 14:09
        Może prawda ale z perspektywy absolwenta to stek bzdur. Mam 28 lat, pracowałem przed studiami, w czasie studiów i po studiach. Znam ludzi, którzy byli aktywni w czasie studiów byli aktywni kółka, wyjazdy, staże i inne pierdoły, które zdobyciu dyplomu są gó... warte. Zawsze na umowę zlecenie i żadna praca nie dała mi szans rozwoju czy awansu. Chętnie zgodził bym się na pracę nawet za niskie wynagrodzenie, w której miałbym szanse na rozwój. Jednak i takie pracy nie ma. Więc mówienie, że absolwenci mają za wysokie wymagania to bzdura. Czas leci i już wiem, że z mojej kariery gó... będzie:)
        • rabart Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 16:01
          lat, pracowałem
          > przed studiami, w czasie studiów i po studiach. Znam ludzi, którzy byli aktywni
          > w czasie studiów byli aktywni kółka, wyjazdy, staże i inne pierdoły, które zdo
          > byciu dyplomu są gó... warte.

          Dokładnie. Ja z tym wszystkim mogę się pochwalić dwoma latami bezrobocia.
      • aguchniak86 24 lata.... 28.03.11, 15:09
        Siedze tak i od jakiegos czasu czytam ten cykl o straconym pokoleniu....i odechciewa mi sie. Wszystkiego.
        Mam 24 lata w tym roku koncze prawo i studia licencjackie na artystycznym kierunku. Znam biegle angielski, dobrze hiszpanski i wloski, bylam na Erasmusie, odbylam praktyki, teraz siedze na stazu w kancelarii za granica....i wiecie, odechciewa mi sie. Pisania pracy magisterskiej, powrotu do Polski, do zerowych widokow na przyszlosc. I co mi po tym wszystkim, nawet jesli sie dostane na aplikacje to w najlepszym wypadku dostane 1200-1500 netto (a to i tak bylby cud). Czytajac takie artykuly, sluchajac opinii nawet zdolny, ambitny i inteligentny czlowiek, ktory chce sie rozwijac, zniechceca sie. Po co sie starac, walczyc, nie spac po nocach, to i tak nic nie pomoze.....
        • Gość: dziadek Re: 24 lata.... IP: *.xdsl.centertel.pl 28.03.11, 16:07
          Panicze kapitalisci potrzebują guwernantek, i właśnie ten kierunek ma rację bytu.No bo taka guwernantka to jak będzie wiedziala komu dać ,aby chciał brać i byt będzie zapewniony.
          • Gość: podatnik Re: 24 lata.... IP: *.uznam.net.pl 30.03.11, 12:14
            Ale na bycie guwernantką dla zagranicznego panicza skazuje nas polski katolicyzm, którego nadrzędnym celem jest utrzymanie w kraju biedy i ciemnoty. Bo tylko bieda i ciemnota produkują wierzących. W obliczu kryzysu kościoła na świecie, braku chętnych do uwierzenia w średniowieczne głupoty, polska niesprawność umysłowa i analfabetyzm urastają do rangi cnoty.
            • Gość: Kagan Re: 24 lata.... IP: *.dsl.telepac.pt 30.03.11, 20:46
              Masz 100% racji, podatnik'u! Na bycie guwernantką dla zagranicznego panicza skazuje nas polski katolicyzm, którego nadrzędnym celem jest utrzymanie w kraju biedy i ciemnoty. Bo tylko bieda i ciemnota produkują wierzących. W obliczu kryzysu kościoła na świecie, braku chętnych do uwierzenia w średniowieczne głupoty, polska niesprawność umysłowa i analfabetyzm urastają do rangi cnoty.
        • warm_and_fuzzy_logic Re: 24 lata.... 28.03.11, 23:30
          Hej, nie bedze tak zle.... Faktycznie w tym momencie realia wygladaja bardzo nieciekawie, ale uwierz mi ze predzej czy pozniej nauka zaowocuje. Chociaz pewnie przez dlugi czas niestety nie w Polsce.

          Ja wyjechalem jak mialem 20 lat - w Kanadzie sie wyksztalcilem, zdobylem doswiadczenie. Pierwsza rzecz jaka mi sie tutaj spodobala to to ze wystaczylo dac sie poznac jako ktos solidny, fachowy i zdolny - i nie mialem problemow z dobra praca bez znajomosci. No, moze nie do konca, ale wszystkie znajomosci byly czysto zawodowe - sila rzeczy do pracy przyjmujemy ludzi ktorych znamy dluzej niz kogos z ulicy.

          Do Polski bym chetnie wrocil, ale nie mam po co - ani uprawnien budowlanych, ani konstruktorskich.

          Jak mozesz sie poza Polska urzadzic to sie urzadzaj - ja chcialbym mieszkac chociaz gdzies w Europie, bo do Polski skad by nie bylo tu juz rzut beretem. Ale calkiem mi dobrze w Krainie Latajacych Tomahawkow he he....

          Powodzenia!!
          • rabart Re: 24 lata.... 28.03.11, 23:50
            Ci co mówią z sympatią o Polsce to ci co dawno z niej uciekli.
      • Gość: Gość Młodzi, do roboty! IP: *.play-internet.pl 28.03.11, 15:11
        Do Pana o nicku borluuk. Pięknie ich Pan podsumował.

        Biegła znajomość języka ??? heheh
        Szczególnie wymagana na stanowisku kasjer.
        Guten Tag
        Was kann ich Ihnen helfen???
        Das macht ...50 euro
        Danke schoen. Auf Wiedersehen i inne tego typu zwrotu.
        A2 i większość wyjedzie.
        Sądzę, że że to wystarczy. Chyba, że się myle.




      • Gość: onyx eureka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.03.11, 15:17
        "Biorąc to pod uwagę, część środków z Funduszu Pracy kierujemy do absolwentów, na staże i praktyki."
        I mówi to pani minister fedak (celowo z małej litery), która na ten rok budżetowy pozwoliła na obcięcie 70% środków z Funduszu Pracy i poświęceniu ich na waloryzację zasiłków dla bezrobotnych i łataniu dziury budżetowej. Na tą chwilę niektóre pośredniaki już zawiesiły przyjmowanie wniosków o zorganizowanie stażu, założenia działalności czy refundację wyposażenia stanowiska ze względu na wyczerpanie limitu na ten rok. Mamy marzec??!

        "Dzięki temu absolwent może zdobyć doświadczenie zawodowe."
        Zazwyczaj w urzędzie, parząc kawę i biegając do apteki po podpaski dla pani Jadzi z okienka, Wnioski o staż od pracodawców prywatnych, gdzie to można zdobyć konkretne umiejętności zazwyczaj są odrzucane ze względu na brak deklaracji zatrudnienia. Urzędy z deklaracji są zazwyczaj zwolnione, bo stanowiska obsadzane są lub muszą być obsadzone na drodze konkursu (czyt.) przez partyjniaków i rodzinę.

        "Młode osoby także mogą się starać o pożyczki na uruchomienie działalności gospodarczej,"
        jw. środków brak
        poza tym, żeby założyć własna działalność należałoby najpierw popracować u kogoś i naocznie zobaczyć jak przedsiębiorstwo prosperuje od środka. Zakładanie działalność gospodarczej zaraz po studiach bez rozeznania na rynku to strzał w kolano. No chyba, że mówimy o kolejnym sklepie osiedlowym albo franczyzy korporacji z sektora finansowo - ubezpieczeniowego, która to rok po rozpoczęciu działalności upada.

        "ale również - jeżeli źle wybrali zawód lub chcą poszerzyć swoje kwalifikacje - o udział w szkoleniach organizowanych ze środków Funduszu Pracy."
        taaak, szkolenia z zakresu: pracownik sekretariatu, pracownik biurowy, pracownik kancelaryjny, pracownik administracyjny z (uwaga) wykorzystaniem komputera! Łaaał...komputer!
        Jedziemy dalej; szkolenia z zakresu rasowania cv, asertywności, self-motywacji, wiązania sznurowadeł i inne bzdety, które pompują kieszenie panienek z firm "konsultingowych".

        "Czyli recepta: staże, praktyki, pożyczki, szkolenia z Funduszu Pracy."
        goń się "pani minister"

      • Gość: w-a-w Młodzi, do roboty! IP: *.akashanet.pl 28.03.11, 15:37
        skończcie pisać głupoty że techników potrzebujecie! nerwy mnie trzęsą jak czytam takie zdania. jestem z wyksztalcenia Technikiem Elektronikiem, pracującym w branzy troche obok mojego wyksztalcenia i dlatego chce zmienic prace na odpowiednia. skladalem w wielu miejscach cv i listy i co? nic. zadnego odzewu. czego sie dowiedzialem o zakladach pracy potrzebujacych elektronikow to to ze pracuja tam weteryniarze dentysci i inni kucharze, a jedyne co ich laczy to to ze w zarzadzie siedzi ciocia/wójek! i taka jest prawda o waszej potrzebie technikow. jak macie prace to dajcie znac, z wielka checia skorzystam:P
      • targipracy Idealna recepta - Trójmiejskie Targi Pracy 2011 28.03.11, 15:40
        Kilka tysięcy ofert pacy - Wszelkie informacje na stronie internetowej Trójmiejskich Targów Pracy
        • Gość: ssss Re: Idealna recepta - Trójmiejskie Targi Pracy 20 IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.11, 16:43
          są jednak kierunki do których dostęp trzeba znacznie ograniczyć tak jak dostęp do broni palnej i tu już musi być odgórne działanie rządu
      • justinehh Młodzi, do roboty! 28.03.11, 16:42
        Do akwizycji i telemarketingu!
        • Gość: -) Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.11, 16:46
          "Do akwizycji i telemarketingu!"

          ja już nawet na takie stanowiska widziałem ludzi przyjętych po znajomościach a po 3 miesiacach ich zwalniali za słabe wyniki i się znajomości kończyły-)
        • Gość: ads Re: Młodzi, do roboty! IP: *.internetia.net.pl 28.03.11, 17:27
          Zgadza się - bo młody człowiek nigdzie indziej nie znajdzie pracy. To jest błędne koło - jak ktoś pracuje w telemarketingu, dla pracodawcy często nie jest to wartościowym doświadczeniem. Osoba jest przez długi czas skazana na akwizycję, telemarketing...albo znajomości.
      • Gość: KAGAN Młodzi, do roboty? Ale gdzie? IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:16
        A gdzie jest ta praca?
        wyborcza.biz/biznes/1,100969,9331473,_Puls_Biznesu___Mlodzi_Polacy_juz_pakuja_walizki.html
      • olga.dobroslawa Młodzi, do roboty! 28.03.11, 17:19
        Nie ma chyba tygodnia bez dramatycznego artykułu o strasznej sytuacji biednych absolwentów. A pod nimi wiecznie taka sama dyskusja: tych, co skończyli "przyszłościowe" kierunki i dobrze sobie radzą; tych, co skończyli "nieprzyszłościowe" kierunki i też sobie radzą oraz tych, których bez względu na to, co skończyli (przyszłościowe, nieprzyszłościowe, a także nie mających wyższego wykształcenia) i tak sobie nie radzą.

        Nie wiem, jaki jest cel takich dywagacji - oprócz nabicia wierszówki dla autora/autorki i odebranie wynagrodzenia (pewnie na "śmieciową" umowę o dzieło).

        Prawda jednak jest (nie)stety taka, że syty głodnego nie zrozumie. I nie chodzi mi tylko o tych, co nie pracują, ale o tych, co są na tyle zaradni, aby znaleźć się w grupie sytych, niezależnie od tego, że wg "obiektywnych" czynników, powinni zasilać grupę głodnych.
        • Gość: asd Re: Młodzi, do roboty! IP: *.xdsl.centertel.pl 28.03.11, 19:08
          oko oko ale nie wiem czy sobie zdajesz sprawę że ilość miejsc dla sytych jest ograniczona :] i choćby ci głodni nie wiem jak się zapierali i nie wiem co wyprawiali to tego nie zmienią poza tym że może paru sytych przejdzie do grupy głodnych a paru glodnych przejdzie do grupy sytych równowaga zostanie zachowana i tyle a tu ciągle się o tym mówi że złe studia że małe doświadczenie że słabe kwalifikacje że za duże wymagania finansowe itp
          Pozdrawiam
          średnio syty ale nie głodny :)
          • olga.dobroslawa Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 21:19
            Pewnie, że nie, ale bycie zaradnym zawsze zwiększa szanse, prawda? I bardziej chodziło mi o to histeryczne zasypywanie artykułami tego typu, w których, mam wrażenie, że wypowiadają się ciągle ci sami, biedni absolwenci :)
      • Gość: Kagan Kudrycka, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:21
        Ale na zmywaku albo mopie. Przeciez nikt nie wie, na jakie zawody bedzie zapotrzebowanie (i jakie ono bedzie) za rok, a co tu dopiero mowic o 5 latach!
        I czemu mamy sie poddawac dyktaturze rynku, zamiast ksztaltowac rynek tak, aby pracowal on dla ludzi pracy, a nie dla garstki wyzyskiwaczy, spekulantow i innych oszustow!
        lech.keller@gmail.com
      • Gość: KAGAN Kudrycka, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 17:39
        Polska nauka i polskie szkolnictwo wyższe są dziś w stanie głębokiego kryzysu – patrz np. Thieme (2009) oraz ekspertyzy OECD (2007) i Banku Światowego (2004). Obecny, tragiczny wręcz stan polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest bezpośrednim rezultatem „zgniłego kompromisu” osiągniętego ponad 20 lat temu przy tzw. Okrągłym Stole przez rządzące wówczas Polską „komunistyczne” elity z elitami „solidarnościowymi”, reprezentowanymi dziś w nauce polskiej np. przez byłego wiceprezesa PANu, prof. Karola Modzelewskiego. Na skutek owego kompromisu, okazała się niemożliwa radykalna wymiana kadry zarządzającej polską nauką (w tym głównie PAN) oraz polskimi wyższymi uczelniami, które to „postkomunistyczne” kadry, w olbrzymiej większości ukształtowane i wykształcone w PRLu, skutecznie torpedują, i to od ponad 20 lat, jakiekolwiek próby realnego uzdrowienia polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. A nie wymaga chyba udowadniania twierdzenie, iż obecna jakość uczelni wyższych i ich absolwentów decydować będzie o przyszłości Polski w następnych dziesięcioleciach (Thieme 2009).

        O tragicznym wręcz stanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego zaczynają zresztą dziś otwarcie pisać nawet członkowie senatów uniwersyteckich. Najnowszym takim przykładem (w czasie pisania tego opracowania) jest list otwarty doktora Andrzeja Dybczyńskiego zamieszczony w Gazecie Wyborczej z dnia 28 stycznia 2011 roku, zaś na forach internetowych (np. wspomnianej już Gazety Wyborczej, polskiego wydania Newsweeka czy też Polityki) toczy się od lat ożywiona (czasami nawet aż za bardzo) dyskusja na ten temat, jednakże (niestety) nie zabierają w niej (na ogół) głosu osoby rzeczywiście decydujące o kształcie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.

        A tymczasem polskie realia są takie, iż najlepsze nasze wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński (UJ) i Uniwersytet Warszawski (UW) lokują się w rankingach czołowych wyższych uczelni świata dopiero w czwartej setce
        (p. np. Ranking Szanghajski i Ranking THES), a o całej ich reszcie nie warto już nawet wspominać. Pod względem całkowitego kapitału intelektualnego w badaniach 23 krajów europejskich w 2007 roku Polska zajęła ostatnie 23 miejsce (Białowolski P. i Więziak, D. 2008). Według rankingu innowacyjności przeprowadzonego w tym samym roku znaleźliśmy się na dalekim 21 miejscu w Unii Europejskiej. Co roku zgłaszamy do europejskiego urzędu patentowego średnio zaledwie 2.7 patentów na milion mieszkańców (a średnia unijna to 133.6 patentów). W latach 1995-2005 ukazało się zaledwie 230 publikacji polskich naukowców cytowanych na świecie więcej niż 40 razy (Thieme 2009), a Polska ma także jeden z najniższych udziałów wyrobów wysokiej techniki w eksporcie.

        Jeśli chodzi o efektywność nakładów na Polska naukę, to prezentuje się ona bardzo źle. Wyliczone przeze mnie syntetyczne wskaźniki efektywności plasują Polskę na najniższych miejscach, jeśli chodzi o efektywność nakładów na naukę per capita liczoną w stosunku do ilości uzyskanych patentów na milion mieszkańców. Dla przykładu: jeśli chodzi o syntetyczny wskaźnik patentów, to jest on dla Polski 1.0, jeśli chodzi o patenty amerykańskie, a 0.4 dla patentów europejskich, podczas gdy liderami, jeśli chodzi o patenty USA, są oczywiście Stany Zjednoczone (24.4), a tuż za nimi Japonia (21.3), dalej zaś Niemcy (19.6), Italia (6.4), Zjednoczone Królestwo (5.5) oraz Francja (4.8), a jeśli chodzi o patenty europejskie to liderami są tu: Niemcy (10.4), Francja (2.0) oraz Italia (1.2). Polska znajduje się w towarzystwie takim, jak np. Grecja (wskaźniki dla USA i Europy odpowiednio 1.4 i 0.5), czy też Portugalia (0.5 i 0.6) – więcej w Tab. 5. Jeśli chodzi zaś o wskaźniki oparte na uzyskanych nagrodach Nobla, to Polska się w nich w ogóle nie liczy, jako iż w bieżącym stuleciu żaden Polak nie zdobył takowej nagrody w dziedzinach uważanych za naukowe, czyli niebędące literaturą albo polityka (tzw. walką o pokój).
        lech.keller@gmail.com

      • sselrats Poszaleli, jak ja bylem mlody dawno temu 28.03.11, 18:13
        to robota byla ostatnia rzecza, ktora mi byla w glowie.
        • Gość: Kagan Re: Poszaleli, jak ja bylem mlody dawno temu... IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 18:24
          Gdyz w PRLu to praca szukala ludzi, a nie jak dzis... Ale przyszla Solidarnosc z Papiezem, Walesa, Mazowieckim i Balcerowiczem, Kuroniem oraz Michnikiem i obalila ten wstretny system, ktory nie znal takich wyrazow jak "bezrobocie czy "bezrobotny"...
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: Miki Re: Poszaleli, jak ja bylem mlody dawno temu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 01:48
            Tymiński ostrzegał przed tą bandą, ale powiedzieli, że grzybów się nażarł.
      • Gość: bezrobotna rodzina Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.11, 19:14
        Zycie kosztuje, czynsze, opłaty, zadłużenia moje rośną a ja od stycznia do końca lutego zostałem czasowo bez pracy i bez pieniędzy. Teraz wszyscy dostaliśmy zwolnienia z pracy. Jak tu w tym kraju utrzymać rodzinę i normalnie żyć ? Tuż przed zwolnieniem z pracy udało mi się jeszcze wziąć kredyt żebyśmy mieli później z czego żyć ale teraz nie pracuję i nie spłacam tego kredytu i nie wiem kiedy go spłacę. Niby mówią że praca jest a w Urzędzie Pracy brak ofert pracy lub są od począdku nie aktualne. Tyle jest w tym kraju do zrobienia a nikt nic nie robi ! Zazdroszczę tym co na państwowych posadkach mają pewną pracę i co miesiąc jest wypłata i jeszcze narzekają że im mało. Obiecali reformy i więcej miejsc pracy a nie robią nic. Teraz bank przysyła nam jakieś powiadomienia o nie zapłaconej racie a z czego ja mam spłacać jeśli zabrano mi pracę i nie mam dochodu ! Oddałem CV w do wszystkich firm w promieniu 20 kilometrów ale cóż z tego jeśli w tych firmach są zakazy przyjmowania nowych pracowników. Ja spłacę ten dług i kolega mi w tym pomoże. Nasze Państwo mnie zmusza do uprawiania konopii indyjskich bo nie widzę już innej możliwości spłacenia długów i normalnego życia.

        Korwin Mikke
        • Gość: dui Re: Młodzi, do roboty! IP: *.xdsl.centertel.pl 01.04.11, 12:02
          przede wszystkim zrezygnuj ze stałego dostępu do internetu bo to kosztuje ;]
      • Gość: dd Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.11, 19:19
        Przede wszystkim trzeba przestać uważać licencjat za wyższe wykształcenie.
        Cała masa licencjackich studiów organizowanych przez różne wyższe szkoły czegoś tam.
        Za moich czasów trzy lata studiów było uznawane co najwyżej za równe kierunkowemu pomaturalnemu a niepełne wyższe to ma Kwaśniewski. Naprodukowano licencjatów różnej humanistycznej, bankowej i rachunkowej maści i teraz płaczą że za 1500 nie będzą pracować.
        A na tych pseudostudiach nasłuchali się o różnych misjach, wizjach , marketingach, zarządzaniach, menadżerach projektów, logistyce itp. ale do czego służy np. młotek to nie wiedzą. Potem lądują na zapleczu markietów i mają żal do całego świata bo są ciężko wykształceni. Czynności które wykonują może wykonywać każdy przeciętnie inteligentny maturzysta. Na studiach w tzw" wyższych szkołach czegoś tam" nauczyciele udają że nauczają a studenci udają że się uczą. Płacisz to jedziesz. Ostatnio dowiedziałem się że w jakiejś wyższej katolickiej uczelni studenci pobierają nauki ekonomii wg idei Jezusa Chrystusa.
        • simply_z Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 19:36
          system licencjat plus magister to system boloński i w ramach unifikacji ze szkolnictwem w calej Unii ,musielismy go przyjac.
          poza tym w innych krajach licencjat jest jak najbardziej uznawany za wyksztalcenie wyzsze(zawodowe) ,tylko w Polsce niewiele ono daje ,rownie w przypadku samego inzyniera z licencjatem.
        • rabart Re: Młodzi, do roboty! 28.03.11, 20:11
          Bez znaczenia. Ja mam wyższe magisterskie i jakoś nie pomaga to w znalezieniu pracy.
          • Gość: dd Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.11, 20:31
            które pokolenie w pl to wygrane pokolenie?
            • Gość: Kagan Re: Młodzi, do roboty! IP: *.dsl.telepac.pt 28.03.11, 20:36
              Wygrane byly tylko te, ktore w zycie zawodowe wkraczaly w PRLu.
              • Gość: ama Re: Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.11, 21:39
                Nie zgodzę się. Całkiem nieźle na ogół mają się ci, którzy na rynek pracy wchodzili w latach 90tych. No może do bodaj 2002 r, kiedy rozpoczął się u nas kryzys gospodarczy (kto pamięta to 20% bezrobocie?). Ja skończyłam studia w drugiej połowie lat 90tych i jakichś wielkich problemów z pracą wtedy nie było. Fakt, że jeszcze nie było całej rzeszy prywatnych uczelni, państwowe prowadziły selekcję w postaci egzaminów wstępnych-nie było tylu absolwentów uczelni szukających pracy. Ale też ludzie brali w pierwszej pracy i po 1500 zł na rękę, bo wiedzieli, że najważniejsze to zacząć, załapać się. Ja też w pierwszej pracy miałam netto niewiele więcej, ale już po roku w następnej dwa razy tyle. I człowiek się jeszcze z tej pierwszej pensji cieszył, bo jasne było, że to "frycowe do odrobienia", a każdy dzień nauki i zdobywania doświadczenia w pracy zaprocentuje. Nie chcę zwalać wszystkiego na roszczeniowość młodych ludzi, ale dyplom to dopiero początek, baza na której można budować karierę, a nie coś przed czym pracodawca z automatu padnie na kolana. Takie życie.
                • Gość: asdf 1500 w 1995 r to dzisiaj 2200 IP: 195.82.180.* 28.03.11, 21:44
                  > Ale też ludzie brali w pierwszej pracy i po 1500 zł na rękę,

                  Zakładając inflację roczną 2,5% ówczesne 1500 to dzisiaj 2200, przy czym pamiętajmy, że ceny były zupełnie inne (np. mieszkań)
        • Gość: Jazz Re: Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.12, 22:35
          Nie trać czasu na takie głupie wpisy tylko bierz się do nauki.
      • Gość: Ana Re: Młodzi, do roboty! IP: *.rzeczpospolita.pl 28.03.11, 20:51
        jesteś po studiach i nie możesz znaleźć pracy?
        Witam,
        współpracuję z Życiem Warszawy/Rzeczpospolitą.
        Poszukuję osób po studiach, które poszukują pracy, ale niestety bezskutecznie.
        Kojarzycie pewnie serię tekstów w Gazecie Wyborczej na ten temat - o tysiącach wysłanych cv, na które nikt nie odpowiada, o nastu rozmowach kwalifikacyjnych, o pracy na czarno, umowę o dzieło, etc. O pracy poniżej kwalifikacji.
        Jeśli skończyłeś studia i bezskutecznie szukasz pracy, w najlepszym wypadku imasz się jakiś dorywczych robót, bardzo chciałabym z Tobą porozmawiać:). Będę ogromnie wdzięczna za jak najszybszy kontakt, to bardzo pilne.
        Chciałabym, źebyście opowiedzieli mi Wasze historie, nie tak zresztą odległe dla mnie samej.
        Proszę o kontakt na maila: a.maziuk@rp.pl
        Pozdrawiam
        am
        • Gość: Macho Re: Młodzi, do roboty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 00:52
          To jest zarabianie na cudzych niepowodzeniach. Zajęcie godne wsiowego chama.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka