duza_siwa
02.04.11, 21:53
Posłuchajcie - pracuję w budżetówce, w placówce, w której niektórzy zatrudnieni są niemal całe życie. Część osób pracuje także po osiągnięciu wieku emerytalnego, z korzyścią dla wszystkich. W tej chwili mamy jednak dwoje starszych pracowników, zasłużonych, z ogromnym stażem, którzy przestali sobie radzić. Nie rozwijają się (nie opanowali nawet obsługi komputera), trzeba po nich wiele rzeczy poprawiać, a najlepiej robić za nich. Sami jednak tego nie zauważają, ich zdaniem to inni pracują źle. Jest z nimi słaby kontakt, jedna z tych osób moim zdaniem na nawet zmiany psychiczne. Mogą już odejść na emeryturę, ale nie chcą. Nawet się nie dziwię - to osoby samotne, które pracy poświęciły życie, nic poza nią nie mają. Sytuacja jest bardzo trudna, z jednej strony nie można zatrudniac osób właściwie nieprzydatnych, zwłaszcza, że dramatycznie brakuje pieniędzy, z drugiej jednak - żeby ich zwolnić trzeba by przeprowadzić bardzo przykrą procedurę, szkoda ludzi. Mogę mieć wpływ na tę decyzję i się gryzę. Jak to wygląda z boku, co byście zrobili?
Pozdrawiam