Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca - problem etyczny

    02.04.11, 21:53
    Posłuchajcie - pracuję w budżetówce, w placówce, w której niektórzy zatrudnieni są niemal całe życie. Część osób pracuje także po osiągnięciu wieku emerytalnego, z korzyścią dla wszystkich. W tej chwili mamy jednak dwoje starszych pracowników, zasłużonych, z ogromnym stażem, którzy przestali sobie radzić. Nie rozwijają się (nie opanowali nawet obsługi komputera), trzeba po nich wiele rzeczy poprawiać, a najlepiej robić za nich. Sami jednak tego nie zauważają, ich zdaniem to inni pracują źle. Jest z nimi słaby kontakt, jedna z tych osób moim zdaniem na nawet zmiany psychiczne. Mogą już odejść na emeryturę, ale nie chcą. Nawet się nie dziwię - to osoby samotne, które pracy poświęciły życie, nic poza nią nie mają. Sytuacja jest bardzo trudna, z jednej strony nie można zatrudniac osób właściwie nieprzydatnych, zwłaszcza, że dramatycznie brakuje pieniędzy, z drugiej jednak - żeby ich zwolnić trzeba by przeprowadzić bardzo przykrą procedurę, szkoda ludzi. Mogę mieć wpływ na tę decyzję i się gryzę. Jak to wygląda z boku, co byście zrobili?
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 21:56
        Zwolnić. Praca to nie przechowalnia dla ludzi, którzy nie układają sobie poza nią życia. Jednostki finansowane z budżetu powinny [ wiem, że teoria tylko ] być funkcjonalne i przydatne. Tak samo pracujący w nich ludzie - a opisane osoby przydatne nie są.
        W ogóle - w pracy się pracuje i to dobrze, a nie dożywa spokojnie kresu swych dni.
        • wymiatator1 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 13:41
          Gdyby to była prywatna firma to sprawa byłaby zapewne rozwiązana już dawno temu. Oczywistym jest, że jeśli pracuje się za czyjeś podatki to ponosi się pewną moralną odpowiedzialność za jakość wykonywanej pracy a ktoś kto bierze pieniądze i nie pracuje okrada współobywateli. Ja bym się nawet nie zastanawiał.
        • anaisanais96 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 14:52
          W firmie(państwowej), w której pracuje mój tata jest podobnie. Pracowników którzy powinni iśc już na emeryturę trzyma się na siłę. Oni nie mają siły pracować(praca fizyczna) więc przychodzi kierownik i mówi by robić za nich a ci starsi parownicy niech tylko stoją i udają że coś robią. No bo niech się coś stanie, dostanie jakiegoś ataku albo przeciąży sobie kręgosłup i będzie nieprzyjemnie. Kompletnie tego nie rozumiem trzymać pracownika tylko po to by mógł sobie przyjść do pracy i posiedzieć/ postać? To może się zdarzyć tylko w państwowym przedsiębiosrstwei.
      • jan_hus_na_stosie Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:00
        duza_siwa napisała:

        > żeby ich zwolnić trzeba by przeprowadzić bardzo przykrą procedur
        > ę, szkoda ludzi.

        a nie szkoda ci ludzi, którzy muszą z nimi pracować i po nich poprawiać?
        a nie szkoda ci ludzi, którzy skończyli dobre studia, znają biegle obsługę komputera i języki obce ale pracy znaleźć nie mogę bo takie stare pryki blokują im stanowiska pracy?
      • wersja_robocza Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:05
        A nie da się ich przesunąć na stanowiska, gdzie jednak byliby przydatni?
        • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:11
          Niestety nie, na kazdym, nawet sporo nizszym, musieli by się nauczyć czegoś nowego,a włąśnie z tym jest problem.
          • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:14
            duza_siwa napisała:

            > Niestety nie, na kazdym, nawet sporo nizszym, musieli by się nauczyć cz
            > egoś nowego,a włąśnie z tym jest problem.
            *
            To w zasadzie co oni robią w pracy, skoro ich umiejętności nie wystarczają do pracy w obecnych warunkach?
            • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:26
              To są samodzielne stanowiska, robią to, co uważają za słuszne. Większość zadań powierzana jest innym, więc mają dużo czasu, który jakos po swojemu wypełniają.
              • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:28
                duza_siwa napisała:

                > To są samodzielne stanowiska, robią to, co uważają za słuszne.
                > Większość zadań powierzana jest innym, więc mają dużo czasu, który jakos po swo
                > jemu wypełniają.
                *
                I na to idą moje podatki... bogowie...
                No, dobrze, czyli właściwie coś robią pożytecznego dla jednostki czy nie?
                • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:40
                  Właściwie teraz już nie, ale tego nie rozumieją, uważają, że ktoś chce ich skrzywdzić. Teraz widzę, że błędem było to wyręczanie (dla dobra sprawy, żeby nie zawalili), bo utwierdzalo ich w przekonaniu, że wszystko jest ok.
                  • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:44
                    duza_siwa napisała:

                    > Właściwie teraz już nie, ale tego nie rozumieją, uważają, że ktoś chce ich skr
                    > zywdzić. Teraz widzę, że błędem było to wyręczanie (dla dobra sprawy, żeby nie
                    > zawalili), bo utwierdzalo ich w przekonaniu, że wszystko jest ok.
                    *
                    I to jest podstawowe kryterium - przydatność danego pracownika.
                    Rozumiem, że wyręczaliście ich z sympatii, ale właśnie sama widzisz - to pogorszyło tylko sprawę, bo gdyby zawalili i wcześniej ktoś ich ochrzanił, to może coś by się douczyli, a teraz to po herbacie.
                    Myślę, że jednak lepiej będzie na ich miejsce zatrudnić/przesunąć kogoś kompetentnego.
                    • najlepszygeorge Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 17:42
                      Wydłużmy wiek emerytalny jeszcze o 5 lat i będzie fajno.
                      Niestety, człowiek od pewnego wieku się zwija i nadaje się co najwyżej do pakowania marchewki. Dochodzi do tego jeszcze postawa 'ja mam zawsze rację, bo tyle lat już pracuję' i mamy sytuację patową.
                      No, ale w budżetówce to takie stare biurwy to nie do ruszenia.
                      • lucusia3 Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 11:39
                        Nie sądzę. Są sytuacje, gdzie starsze osoby nie maja najmniejszej ochoty cokolwiek ze sobą zrobić, "bo oni pracują tu od zawsze", ale to jest ich własny wybór. Niestety potwierdzany przez takich miłosiernych ludzi jak Siwa. Oni nie są biedni, oni są roszczeniowi.
                        Tam gdzie nie maja innego wyjścia albo ich praca cieszy, starsi są w stanie nauczyć się naprawdę wszystkiego. Tylko muszą mieć motywację.
                        Myślę Siwa, ze trzeba ich przestać chronić - dawać zadania takie jak innym, jak nie zrobią dobrze to do poprawki. Do skutku. Aż się nauczą, albo odejdą. To nie jest uczciwe, co się u Ciebie dzieje. Nie wiem czy matka mająca na głowie dzieci, zebranie w szkole, opłacenie przedszkola, dom, zakupy, gotowanie i pranie dla całej rodziny, grządki w ogrodzie oszczędzajace pieniądze na świeże warzywa, remont domu, kredyt hipoteczny, musi rzeczywiście harować za dwóch, gdyż paniusi przychodzącej do domu po 8 godzinach miłych pogawędek i oglądającej kolejne odcinki serialu będzie przykro. To chyba nie jest fair.
                  • szrama_z_szarm A ocena okresowa? 03.04.11, 17:46
                    Piszesz, że pracujecie w budżetówce. Nie wiem jak u was ale u nas działa system wartościowania stanowisk oraz ocena okresowa- jest to idealny moment, aby pracownik ocenił siebie; następnie oceny dokonuje przełożony.
                    Druga rzecz- zadziwiające jak w owej budżetówce różnie interpretuje się zeszłoroczne wytyczne- 10% redukcja zatrudnienia na przykład. Wiem, że wycofano się z tego ale zanim to się stało- nie zostało przedłużonych kilka umów z pracującymi emerytami, ci, którzy osiągnęli wiek emerytalny- poszli na emerytury i jakoś wszyscy to przeżyli.
                    Trzecia sprawa- zrozumiałam, że jesteś przełożonym tych pracowników-jak rozumiesz swoją rolę w rozwiązaniu problemu? Godzisz się, że inne osoby będą brały na siebie cudze obowiązki? Jakoś to rekompensujesz?
                    • lucusia3 Re: A ocena okresowa? 04.04.11, 11:40
                      Chyba nie, bo możemy przeczytać, ze trzeba oszczędzać.
              • wersja_robocza Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:30
                Cóż, bycie szefem ma sporo cieni. Jeden z nich to niestety zarządzanie ludźmi, a więc jeśli nie ma innych możliwości to też rozstawanie się z pracownikami.
                Skoro osoby te osiągnęły wiek emerytalny i nie sprawdzają się już w pracy to sprawa wydaje się prosta.
                Rozumiem cię doskonale. Miałam podobne przypadki.
      • happy_time Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:06
        Zwolnić. Jeżeli ktoś nie radzi sobie ze swoimi obowiązkami, trzeba po nim poprawiać to oznacza, że nie nadaje się na stanowisko, na którym pracuje. Niezależnie od wieku. Mają prawo do emerytury więc nie ma problemu.
        • rach.ell Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:31
          a dlugo jeszcze pozyja? bo wspominalas, ze to starsi jacys ludzie? moze nie warto sobie glowy zawracac na te troche czasu...
      • soulshunter2 Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:31
        byc moze kiedys tez bede w sytuacji takiej jak oni, ale jesli mozesz ich zwolnic to zrob to dla dobra wszystkich.
      • sweet_pink Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:40
        Jak nie są w stanie pracować to niestety musza zrobić miejsce nowym ludziom.
        Rozważałaś zacząć od redukcji ich godzin pracy? Czyli np zredukować ich do połowy lub ćwierci etatu? I zorganizować ich prace tak, żeby wykonywali wtedy to co potrafią? Na pozostały czas zatrudnić np jakąś młodą mamę.
        • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:52
          To byłoby bardzo dobre wyjście, ale także wymaga rozwiazania dotychczasowej umowy. A budżetówce to właściwie niemożliwe, jeśli ktoś się nie zgadza (np. nie można zlikwidować stanowiska, bo ustawa je określa), sądy każą przywracać ludzi do pracy (niedawno nawet osobę usuniętą za molestowanie, bo wyrzucono ją przed wyrokiem!).
          • sweet_pink Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 22:56
            Ale chyba jak chciałbyś ich zwolnić to i tak musisz rozwiązać umowę...co za różnica (z punktu formalnego) czy po jej zerwaniu zaproponujesz im nową na kawałek etatu czy nie?
            • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:06
              No właśnie, żeby rozwiązać umowę, trzeba wykazać tę nieprzydatność, przeprowadzić procedurę kilkakrotnej negatywnej oceny, inaczej się nie da (chyba, że na wniosek zainteresowanego, ale tu go nie ma, mimo sugestii). Potem raczej trudno współpracować.
              • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:11
                duza_siwa napisała:

                > No właśnie, żeby rozwiązać umowę, trzeba wykazać tę nieprzydatność, przeprowadz
                > ić procedurę kilkakrotnej negatywnej oceny, inaczej się nie da (chyba, że na wn
                > iosek zainteresowanego, ale tu go nie ma, mimo sugestii). Potem raczej trudno w
                > spółpracować.
                *
                Oj pani, pitolisz.
                Raz, że nie trzeba rozwiązywać, a dwa - można jeszcze za porozumieniem stron. Prawnika tam nie macie?
                • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:14
                  Dobra, doczytawszy później niżej. Tamój pogadajmy o prawnych aspektach :)
          • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:01
            Jeśli są na umowie o pracę - to można bez wypowiadania umowy, po prostu zmienić jej warunki, czyli wymiar czasu pracy, za obustronną zgodą, w formie pisemnej.
            • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:11
              raohszana napisał:

              > Jeśli są na umowie o pracę - to można bez wypowiadania umowy, po prostu zmienić
              > jej warunki, czyli wymiar czasu pracy, za obustronną zgodą, w formie pisemnej.
              >
              U nas to nie działa, jest mianowanie. Poza tym nie ma obustronnej zgody.
              • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:13
                duza_siwa napisała:

                > U nas to nie działa, jest mianowanie. Poza tym nie ma obustronnej zgody.
                *
                Mianowanie na podstawie których przepisów konkretniej?
                A jeśliby pogadać? I ustalić zmianę wymiaru czasu pracy? Czy zupełnie nic a nic nie trafia?
                • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:46
                  raohszana napisał:

                  > duza_siwa napisała:
                  >
                  > > U nas to nie działa, jest mianowanie. Poza tym nie ma obustronnej zgody.
                  > *
                  > Mianowanie na podstawie których przepisów konkretniej?
                  > A jeśliby pogadać? I ustalić zmianę wymiaru czasu pracy? Czy zupełnie nic a nic
                  > nie trafia?
                  >
                  Pewnie znalazłby się argument, który by trafił, albo jakieś rozwiązanie prawne, ale właściwie nie o to mi chodzi, a o aspekt etyczny. Czy naciskać długoletniego pracownika, uświadamiać mu, że jest zbędny? Czy da się to zrobić nie upokarzając człowieka, nie budząc w nim poczucia krzywdy?
                  W dodatku sprawa jest bardziej skomplikowana - jedna z tych osób, dośc niezaradna życiowo, niedawno zrezygnowała z własnego mieszkania (pewnie z powodu długów) i przeprowadziła się do służbowego hotelu (decyzją wyższej władzy), więc emerytura może grozić bezdomnością.
                  • raohszana Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:49
                    duza_siwa napisała:

                    > Pewnie znalazłby się argument, który by trafił, albo jakieś rozwiązanie prawne,
                    > ale właściwie nie o to mi chodzi, a o aspekt etyczny. Czy naciskać długoletnie
                    > go pracownika, uświadamiać mu, że jest zbędny? Czy da się to zrobić nie upokarz
                    > ając człowieka, nie budząc w nim poczucia krzywdy?
                    *
                    Słuchaj, to nie jest kwestia etyki. Poważnie. To jest kwestia zwyczajna - nie trzyma się pracownika, który nie jest pożyteczny. Po prostu.
                    Nie upokarzasz kogoś stwierdzając fakt. A poczucie krzywdy to wiesz, nawet krzywy uśmiech może wzbudzić i to zupełnie nie jest tutaj kwestią.

                    > W dodatku sprawa jest bardziej skomplikowana - jedna z tych osób, dośc niezarad
                    > na życiowo, niedawno zrezygnowała z własnego mieszkania (pewnie z powodu długów
                    > ) i przeprowadziła się do służbowego hotelu (decyzją wyższej władzy), więc emer
                    > ytura może grozić bezdomnością.
                    *
                    Moja droga, ale to tej osoby wybór i decyzje.
                    • wersja_robocza Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:35
                      W sumie racja. To kwestia też uczciwości wobec innych pracowników, uczciwości też tych, którzy nie wykonują swojej pracy i spada ona na innych.
                      Szefostwo powinno się tym zająć.
                    • policjawkrainieczarow Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 07:26
                      > Słuchaj, to nie jest kwestia etyki. Poważnie. To jest kwestia zwyczajna - nie t
                      > rzyma się pracownika, który nie jest pożyteczny. Po prostu.

                      a to jest akurat nieprawda, widziałam i zapewne jeszcze wielu zobaczę pracowników kompletnie bezuzytecznych, ale robiących sobie dobry PR, nie tylko sie ich trzyma, ale i często awansuje.
                      • raohszana Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 10:33
                        policjawkrainieczarow napisała:

                        > a to jest akurat nieprawda, widziałam i zapewne jeszcze wielu zobaczę pracownik
                        > ów kompletnie bezuzytecznych, ale robiących sobie dobry PR, nie tylko sie ich t
                        > rzyma, ale i często awansuje.
                        *
                        To, że ktoś uskutecznia zachowania karygodne, to nie znaczy, że to jest dobre.
                        • policjawkrainieczarow Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 00:52
                          > To, że ktoś uskutecznia zachowania karygodne, to nie znaczy, że to jest dobre.

                          nie mówię, że dobre, tylko, że nieprawda, że tak się nie robi.
                          • raohszana Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 06:12
                            policjawkrainieczarow napisała:

                            > nie mówię, że dobre, tylko, że nieprawda, że tak się nie robi.
                            *
                            W normalnych firmach tak się robi.
                  • totorotot Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 12:38
                    -ni certolić się i nie czaić, a wyłuszczyć: pani Krysiu, obecnie wymagana jest znajomość pracy z komputerem
                    -wysłać na szkolenie (albo zaangażować do tego informatyka, który i tak cale dnie zapewne spędza latając na fajeczkę, chodząc po pokojach i czarując koleżanki oraz podglądając pocztę innych pracowników)
                    -zmienić zakres obowiązków, starając się jak najbardziej wykorzystać doświadczenie i wiedzę pracowników
                    -jesli mimo to są to tzw. twardogłowe, niesympatyczne jednostki-pomyśleć o zwolnieniu z np. półrocznym okresem wypowiedzenia i pomocą w znalezieniu mieszkania itp. (z ludzkiego odruchu)
              • nerri Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:28
                To jasno określić,że albo będzie obustronna zgoda albo zwolnienie.

                Też uważam,że zwolnić i zatrudnić kogoś kto będzie robił to,co powinna osoba na tym stanowisku...
      • duza_siwa Re: Praca - problem etyczny 02.04.11, 23:57
        Widzę, że jesteście jednomyślni, co wskazuje, że moje skrupuły są przesadne. Dziękuję, może będzie trochę łatwiej.
        • wartosc.energetyczna Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:05
          duza_siwa napisała:

          > Widzę, że jesteście jednomyślni, co wskazuje, że moje skrupuły są przes
          > adne. Dziękuję, może będzie trochę łatwiej.

          bo łatwo się radzi na sucho, w rzeczywistej sytuacji mało kto umiałby zwolnić mało przydatnego ale nie przeszkadzającego staruszka i skazać go na bezdomność
          • wersja_robocza Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:08
            A tutaj wszyscy są piękni, młodzi, zdrowi i w pełni sił. Dodatkowo radzi się właśnie na sucho, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swoich rad. Stąd często bezwzględnie opinie w różnych kwestiach.
            • raohszana Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:11
              wersja_robocza napisała:

              > A tutaj wszyscy są piękni, młodzi, zdrowi i w pełni sił. Dodatkowo radzi się wł
              > aśnie na sucho, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swoich rad. Stąd częs
              > to bezwzględnie opinie w różnych kwestiach.
              *
              No, zlikwidować forum, bo wszyscy piszą inaczej niż myślą i nie mają wyobraźni.
              • wartosc.energetyczna Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:13
                raohszana napisał:

                > wersja_robocza napisała:
                >
                > > A tutaj wszyscy są piękni, młodzi, zdrowi i w pełni sił. Dodatkowo radzi
                > się wł
                > > aśnie na sucho, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swoich rad. Stą
                > d częs
                > > to bezwzględnie opinie w różnych kwestiach.
                > *
                > No, zlikwidować forum, bo wszyscy piszą inaczej niż myślą i nie mają wyobraźni.
                >

                nie histeryzuj.
                • raohszana Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:33
                  wartosc.energetyczna napisała:

                  > nie histeryzuj.
                  *
                  ?
            • wartosc.energetyczna Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:21
              wersja_robocza napisała:

              > A tutaj wszyscy są piękni, młodzi, zdrowi i w pełni sił. Dodatkowo radzi się wł
              > aśnie na sucho, bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swoich rad. Stąd częs
              > to bezwzględnie opinie w różnych kwestiach.

              o właśnie. dodam tylko że do wyłuszczania problemów poważniejszych bardziej nadają się fora tematyczne, gdzie bywają ludzie z doświadczeniem które zwiększa szansę na rzeczową odpowiedź, tu jeno na rozrywkę można wpadać.
          • nerri Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 01:39
            Bo bycie szefem lub osobą decydująca o zatrudnieniu ma też swoje minusy:P
      • six_a Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:02
        ja tam nie wim, ale nie można im jakiegoś doradczego stanowiska zaproponować? półetatu? czy innego? przejście na emeryturę powinno oznaczać koniec pracy na dotychczasowym stanowisku.

        a jak nie rozumio:), to dowalać pracy, aż zrozumio;)
        • nerri Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:04
          Tylko po co dowalać pracy jak z tym co mają sobie nie radzą? Humanitarniej po prostu zwolić;)
          I zatrudnić kogoś kto sobie z obowiązkami poradzi. Zatrzymując ich uszczęśliwiasz dwie osoby.
          Zwalniając uszczęśliwisz więcej - dwie nowo zatrudnione i współpracowników którzy nie będą musieli za nich robić;)
          • six_a Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 14:52
            bo w tej chwili mogą protestować, że radzą sobie doskonale, a zarzuty są bezpodstawne. efekt wcześniejszego obchodzenia się jak z jajkiem.
      • mandolinka.bramborova Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 00:09
        Prawdę mówiąc nie widzę tu problemu etycznego - bo chyba nie jest nim fakt, że procedura będzie przykra czy że ludzie ci nie mają życia poza pracą. Nie Ty im kazałaś poświęcać życie osobiste dla kariery, nie musisz też ich zwolnić w sposób przykry, upokarzający, uwłaczający godności.
        Jeśli gdzieś widzę nieetyczność to właśnie zatrzymanie ich w pracy w imię nie wiadomo czego, blokowanie stanowisk, które mogłyby być lepiej wykorzystane, przez osoby lepiej się do tego nadające.
        Podsumowując, gdybyś była właścicielem fabryki, który tych ludzi odciął od rodzin i kazał całe życie poświęcić pracy, jeść w niej, spać w niej, a następnie, gdy się zestarzeli, wyrzucił na zbity pysk, to wtedy byłby tu jakiś problem etyki. Ale nie jesteś, więc problemu nie ma. A jednostki budżetowe powinny się kierować m.in. kryterium gospodarności - czy takie fikcyjne miejsca pracy nie godzą w to kryterium? Zatrudnij tam kogoś odpowiedniego, proszę.
        • piotr_57 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 07:15
          Bardzo sensowna odpowiedź.
          Dodałbym tylko, że skoro jest urzędnikiem i ma takie "problemy" to sama nie nadaje się na stanwisko które zajmuje.
      • karmmi Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 06:58
        Ciekawe jak wielu nieprzydatnych urzędników utrzymujemy. Co to ma być - przedszkole, ochronka, wczasy w sanatorium? Nóż się w kieszeni otwiera.
      • chersona Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 07:40
        u nas sytuacja jest podobna. pani na emeryturze jest od dawna, w tym roku skończy 79/80 lat, u nas pracuje od jakiś 12. Coraz gorzej radzi sobie z pracą, bywało, że pogotowie ją zabrało, że wzywałyśmy do pracy taksówkę, żeby ją zawiozła do domu, że była na zwolnieniu pół roku (przy niektórych chorobach maksymalny okres zwolnienia lekarskiego, do którego zus się nie przyczepia, wynosi więcej niż 3 miesiące). Kierowniczka nieraz robiła aluzje, które starsza pani rozumie doskonale, ale pomija milczeniem, traktując jako szykany.
        Swego czasu więcej było przez nią ambarasu, niż korzyści. Teraz z różnych powodów tych niedogodności tak nie odczuwamy. Nikt aluzji nie robi, a to dlatego, że wiemy, że jak ona odejdzie, to nie tylko na jej miejsce nie przyjdzie nikt nowy, ale wręcz ten etat nam zabiorą i przeniosą gdzie indziej, jak już nam raz zrobili. Bo taka jest teraz polityka u nas - w budżetówce.
        • karmmi Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 08:19
          Nie chcę być złośliwa, ale nie taka jest polityka w budżetówce, ale jest was za dużo w budżetówce poprostu.
          Jako - mały, bo mały - przedsiębiorca, obłożony podatkami z każdej strony, płakać mi się chce, jak czytam "rozterki etyczne" wątkodawczyni. Kolega, który w zastępstwie służby wosjkowej odbywał roczny staż w urzędzie miasta, tak oto opisywał codzienny trud urzędników : do dwunastej walczysz z głodem, od dwunastej ze snem. Pewnie duże uogólnienie, ale każdy kto mial do czynienia z urzędem, wie, że wydajność to nie jest wasza mocna strona.
          • chersona Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 08:53
            w tym przypadku chodzi o uniwersytet. akurat w mojej jednostce, biorąc pod uwagę jej wielkość i czas pracy jest nas za mało - choć w sumie można by zmienić przepisy, żeby nagiąć je do sytuacji. poza tym w budżetówce nagminnie łamane są przepisy bhp, które w sumie też można by zmienić, żeby nikt się nie czepiał.
            • karmmi Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 09:26
              Ta część budżetówki, jest z kolei niedofinansowana jak należy. Choć na temat osób niewydajnych w pracy, zdanie mam jedno. W sektorze prywatnym nawet nad zbyt długim urlopem należy się mocno zastanowić, bo a nuż komuś przyjdzie do głowy, że skoro nie ma cię w pracy 3 tyg. i firma nie padła, to może Twój etat jezt zbędny?
              • mariela1987 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 09:35
                ja szukam pracy jako nauczycielka i też mam ten problem. Nie chcą mnie zatrudnić nie dlatego,że sie przez okres studiow nie rozwijalam, nie mam doswiadczenia ale dlatego ze starsi blokują mejsca. Jeżeli widzisz,ze ci ludzie sobie nie radzą to istnieją przesłanki do tego by ich zwolnic.
      • aeris Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 11:39
        njlepszym dowodem na to, ze trolujesz, jest fakt ze gdybys naprawde miala taki problem, napisalabys na innym forum.
        Kolejnym dowodem jest twoje standardowe jechanie po stereotypach
      • piesbaskerwilow Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 11:57
        Problem jest delikatny, bo zwolnienie z pracy może tych ludzi zabić.
        Myśle, że ta praca im się "należy". Kompetencje i wydajność to nie wszystko.
      • lidka_77 a co z innymi? 03.04.11, 12:52
        Ci ludzie nic nie robią - od ilu lat pracujecie na kompach, w jakiś nowych technologiach? wtedy jeszcze byli dostatecznie sprawni, żeby to opanowac, ale ktoś położył na to pałę.
        nie wiem jakie macie układy w firmie, może jest tak, że ich obowiązki nie sa obciążeniem dla innych, że każdy się u was nudzi i nie odczuwa różnicy, ale jeśli nie? To co? Jedni sa dymani i robią za te osoby, dostając z pewnością mniejszą kasę, chociażby z racji stażowego, a oni zajmują się sami sobą...
        denerwuje mnie, że w pracy ktoś się tłumaczy sprawami prywatnymi - a bo mąż na mnie krzywo spojrzał, a bo mam długi, a bo to a bo tamto. a ktoś kto nie potrafi opowiadac o swoich problemach i nie chce o nich opowiadać jest postrzegany jako człowiek, któremu się wiedzi i można mu dojebać obowiązków.
        więc - włącz empatie nie tylko w jednym kierunku, przyjrzyj się też innym ludziom w zespole i podejmij decyzję, czy możesz ich dalej obciązać.
      • posh_emka Szczerze ? 03.04.11, 13:32
        Gdybym miała na to wpływ tak jak ty to przyczyniła bym się do tego,żeby te osoby opuściły miejsce pracy. Raz,że swoje przepracowały i emerytury-żyć z czego będą miały.
        Po co trzymać kogoś kto jest mało,że efektywny to jeszcze przysparza komuś innemu kłopotów- więcej pracy za którą pewnie nikt nie dostaje dodatkowej kasy.
        No i gdzie mają pracować młodzi, z czego mają żyć i jak mają zakładać rodziny ?

        Wiem,że decyzja trudna ale tak bym postąpiła.

        "Nawet
        > się nie dziwię - to osoby samotne, które pracy poświęciły życie, nic poza nią
        > nie mają. "
        A to już był ich własny osobisty wybór- pracodawca na siłę ich nie trzymał skutecznie utrudniając życie towarzyskie i rodzinne.
        • mandolinka.bramborova Re: Szczerze ? 04.04.11, 12:01
          >No i gdzie mają pracować młodzi, z czego mają żyć i jak mają zakładać rodziny ?

          Dokładnie, litowanie się nad emerytami, którzy po przepracowaniu wielu lat w budżetówce raczej nie będą przymierać głodem pod mostem, jest nie na miejscu w sytuacji młodych ludzi, którzy są albo bezrobotni, albo pracują poniżej kwalifikacji, albo muszą z tego kraju wyjeżdżać, których nie stać na mieszkanie, nawet wynajęte, których nie stać na dziecko... Dlaczego nade nimi nikt się nie ulituje, tylko o wszystko muszą pazurami i zębami walczyć?
      • tygrysio_misio Ja chce pracowac w budzetowce!!! 03.04.11, 18:03

      • gobi05 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 18:15
        > się nie dziwię - to osoby samotne, które pracy poświęciły życie, nic poza nią
        > nie mają. Sytuacja jest bardzo trudna, z jednej strony nie można zatrudniac os
        > ób właściwie nieprzydatnych, zwłaszcza, że dramatycznie brakuje pieniędzy, z dr
        > ugiej jednak - żeby ich zwolnić trzeba by przeprowadzić bardzo przykrą procedur
        > ę, szkoda ludzi. Mogę mieć wpływ na tę decyzję i się gryzę. Jak to wygląda z bo
        > ku, co byście zrobili?

        Sytuacji z boku to ja nie widzę - ty dokonałaś oceny i ją przedstawiłaś. Myślę jednak o dwóch aspektach - "dramatycznym braku pieniędzy" oraz "wpływie na decyzję". To nie jest twoja decyzja ani odpowiedzialność, więc nie przejmuj się za bardzo. To również nie są twoje pieniądze ani korzyści. Nie jest takie pewne, że zwolnienie tych osób pozwoli wykorzystać te pieniądze. Może dzięki twojemu wpływowi szefostwo zwolni ludzi, zlikwiduje etaty i dostanie premię za oszczędność? Ja bym się wstrzymał z działaniem.
      • kol.3 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 18:46
        Jeżeli jesteś szefową tych ludzi i nie potrafisz ich od dłuższego czasu zwolnić, to jesteś bardzo słabą szefową. Każdego można zwolnić, tylko trzeba to zrobić umiejętnie.
        Poza tym, kto dziś w budżetówce może sobie pozwolić na to, żeby nie znać obsługi komputera? Nikt, bo by nie mógł totalnie pracować.
        Prawdą jest także to, że mimo, iż ustawa o racjonalizacji zatrudnienia w administracji rządowej nie weszła w życie, wykopuje się delikatnie ludzi którzy nabyli prawa do emerytury.
        Następne, co to znaczy, że są mianowani? Zdali egzamin na urzędnikow służby cywilnej? Egzaminy są trudne jak cholera, jeśli je zdali to muszą być inteligentni i ze sporą wiedzą fachową.
        Jest oczywiste, że starsze pokolenie gorzej sobie radzi z komputerami od młodszego, które miało informatykę w szkole i na studiach, co nie znaczy, że starsi nie potrafia z powodzeniem obsługiwać Office'a, co w budżetówce ma ogól powinno wystarczyć.
      • ubuta Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 19:55
        sądzę, że dylematy moralne sa dowodem na to własnie, ze jestes dobrym szefem, nie jestes bezrefleksyjna. Obawiam się jednak, że to ty - czyli pracodawca nie dopełnił swoich obowiązków - które polegaja między inymi na organizacji procesu pracy. Czy skierowano tych ludzi na kurs komputerowy? jesli tak a oni odmówili udziału, badx nie byli w stanie go przebrnać -powinnas zmodyfikowac ich obowiazki a w dalszym etapie - pozegnac. Tak - wlasnie - to ma tak wyglądac POZEGNANIE nie wredne ZWOLNIENIE Tu musisz i ty i zespoł wykazac sie taktem i kultura. Jeśli osoby te nie zostały skierowany na kurs - musisz je skierowac . Jesli odmówią - masz wolną droge - tak jak w punkcie pierwszym. Jesli nie przebrną - równiez tak jak w pierwszym punkcie, tylko w jeszcze większą klasą. pozowle sobie przypomnieć młodym, zdrowym, silnym, i otoczonym przyjaciółmi, że dość łatwo mozna znaleść się po drugiej stronie zdrowia, przyjaźźni i młodości. Pozdrawiam
      • princess_yo_yo Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 20:19
        nie czytalam calego watku, nie rozumiem gdzie tu jest i na czym polega problem etyczny?
        • ubuta Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 20:56
          faktycznie - dość niezręczne sfromułowanie. Etyka to nauka o moralności, czyli tak naprawde chodzi o dylemat moralny. Czy godzi sie kosztem ludzi dobrze pracujacych zatrudniać pracujacych niewydajnie, przez wzgląd na to, ze sa oni starzy i brak pracy załamie im życie, tym bardziej, ze to własnie ci ludzi przyczynili sie do tego, ze mlodzi ich przerosli.
          • princess_yo_yo Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 10:46
            to nie jest kwestia moralnosci tylko zdrowego rozsadku. jak sie nie potrafi/ nie chce ludzi zwalniac, przywolywac do porzadku, wyznaczac cele dotyczace rozwoju zawodowego itd to sie nie aplikuje na stanowiska gdzie sa takie obowiazki.
            poza tym jakos trudno mi uwierzyc ze starsi pracownicy u ciebie to zbior pt demencja, kila i mogila, i rekami i nogami bronia sie przed nauczeniem czegos nowego.
      • berta-live Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 21:06
        Skoro główny szef ich trzyma, znaczy ma w tym jakiś interes. Nawet w budżetówce nie trzyma się nikogo za piękne oczy i nawet w budżetówce są sposoby, żeby zwolnić niechcianego pracownika. Jakby szef miał na oku konieczność zatrudnienia nowych osób, a co za tym idzie zmianę kadr, to zapewne by to zrobił. Najwyraźniej żaden pociotek nie potrzebuje pilnie pracy. Poza tym też mi się wydaje, że coś kręcisz.
      • akle2 Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 21:09
        Czy w budżetówce naprawdę tak jest, ze nie można kogoś zwolnić za brak wyników lub niewykonywanie obowiązków służbowych (np jak dostaną coś do policzenia w excellu)??
      • mary_ann Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 21:32
        Jeśli osiągnęli wiek emerytalny i rzeczywiście blokują miejsca innym bądź też obciążają Wam niepotrzebnie budżet - zwolniłabym, ale dokładając starań, by było to tak mało bolesne, jak tylko możliwe. Fajnie, gdyby udało się znaleźć dla nich pracę w niepełnym wymiarze godzin, może jakieś umowy o dzieło, zlecenia?
        Jeśli zaś nie nadążają, ale do emerytury brak im roku czy dwóch - nie zwolniłabym.

        Tym natomiast, którzy natrząsają się ze straszych osób nie radzących sobie z komputerami, doradzałabym refleksję na temat tego, skąd osoby po sześćdziesiątce, nie obdarzone szczęśliwie empatycznymi i utalentowanymi dydaktycznie wnuczętami, miałyby niby takimi kompetencjami dysponować? Wy przyszliście zapewne na świat, kiedy w każdym domu stał już przynajmniej jeden komputer. Od nich zaś oczekiwano, że posiądą tę wiedzę na własną rękę. A jeśli wyszukali sobie kursy czy nawet zaoferowano im szkolenia (rzadkość), często nie rozwiązywało to ich problemu - i jedne i drugie adresowane są zwykle do osób młodszych, chwytających w lot i nie uczą pracy na konkretnym oprogramowaniu, potrzebnym kursantom w pracy. (Może się mylę, ale takie wnioski mi się nasuwają, gdy patrzę na pokolenie moich rodziców).
        • kol.3 Re: Praca - problem etyczny 04.04.11, 20:05
          Nie przesadzaj, w mojej pracy jest sporo osób 50++ lub 60, które sobie znakomicie radzą z komputerem i znają wiele trudniejszych programów. To nie wiek jest przeszkodą tylko lenistwo, wygodnictwo, brak ambicji i przekonanie, że "ja nie jestem od tego, ktoś inny za mnie zrobi." Czy jest etyczne utrzymywanie sytuacji, że ktoś z dużym strażem, a więc i zapewne niezłą pensją nie robi tego co do niego należy, a pracuje za niego ktoś inny, zarabiający mniej? W ten sposób sankcjonuje się sytuację, że jeden siedzi przy pustym biurku i ma luzik, a drugi nie wie w co ręce włożyć, co jest zresztą typowe w budżetówce.
          Przy czym, paradoksalnie, ten co robi mniej i mniej umie, nierzadko zarabia więcej.
      • lucyna_n Re: Praca - problem etyczny 03.04.11, 21:39
        starość nie radość
        młodość nie wieczność

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka