Gość: @@@
IP: *.aster.pl
08.09.11, 12:17
OK, byle tylko tenże "wolontariat pracowniczy" nie oznaczał tyrania za darmo na rzecz pracodawcy, czyli firmy nastawionej na zysk. Byle tylko nie oznaczał dokapitalizowania firmy komercyjnej nieopłaconą siłą roboczą. Byle tylko nie był narzędziem cynicznego dymania pracowników lub kandydatów na pracowników, różnych "stażystów" lub "praktykantów" łudzących się, że w ten sposób zostaną zatrudnieni, podczas gdy pracodawca po zakończeniu takiego "wolontariatu" wywala praktykanta, stażystę itp. i bierze sobie następnego jele... przepraszam - "wolontariusza" do dymania.
Generalnie nie nazywałbym tego "wolontariatem" w rozumieniu pracy za darmo na rzecz organizacji czy instytucji non-profit. Wszystko inne niestety śmierdzi na kilometr. Ludzie, Rodacy - nie dajcie się dymać takim oszustom i wyzyskiwaczom! Za Waszą pracę należy się wynagrodzenie, a nie jakieś bajki i bzdety o "integracji", "satysfakcji" i pochwałach szefa. Tym nie wykarmicie się sami ani nie zaspokoicie potrzeb Waszych rodzin i osób, które macie na utrzymaniu. Powiedzmy to wprost: to zawoalowana forma złodziejstwa i oszustwa, czyli działalność de facto przestępcza (przypominam, że w Polsce nadal obowiązuje kodeks pracy, co najwidoczniej bardzo przeszkadza "pracodawcom").
Jeszcze raz dla utrwalenia materiału: nie pozwalajcie się dymać, Obywatele!