Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej"

    IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 28.07.12, 21:36
    Wszystko super, tylko taki student się stara daje z siebie z wszystko co może wykrzesać, zna języki, udziela się w samorządze, zdobywa dodatkowo wiedze a pracodawca i tak mowi za niskie doswiadczene albo płaci 1500zł

    Czy Pani profesor wie co można za 1500zł miesiecznie? Bez mieszkania? Skad ma byc ten entuzjazm, kiedy durni profesorowie karzą wkuwać wiele rzeczy na pamięć... to nie ministerstwo jest winne tylko wykładowcy z czasów PRLu ktorzy chca stosowac zeby jak najwiecej zakuc bo sami nic nie potrafia... Uczcie rozumiec a nie wkuwac! Uczcie jak wykorzystac wiedze w praktyce od teorii to kazdy moze byc Twoim "mistrzem" a pewnie sama nie potrafisz sie wykazac praktyka dlatego skonczylas na uczelni jako teoretyk...
    Obserwuj wątek
      • Gość: nauczony Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 213.192.68.* 28.07.12, 23:37
        O, widzę że ominęli Cię też wcześniej sensowni nauczyciele jęz. polskiego. Chyba że zasady interpunkcji (ortografię litościwie zmilczę) też próbowałeś bezskutecznie wkuwać...
        • simply_z Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 00:03
          przecież ma rację .Pani adiunkt pisze o ściągach i zakuwaniu ,a pewnie sama układa kolokwia ,na których liczy się kopiuj wklej i kucie na pamięć. Gorzej z ciekawymi projektami i pracami ,które naprawdę wymagają myślenia .A propos drzew ,czy studenci odbywają jakieś praktyki terenowe albo o zgrozo uczą się rozpoznawania gatunków w lesie ,a nie w sali ogladając przeźrocza?
          • Gość: jj Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.dynamic.chello.pl 29.07.12, 00:49
            ma rację? skąd, pierniczy jak potłuczony. "durni profesorowie każą wkuwać wszystko na pamieć" ... może my czytamy inny komentarz?
            Studia wyższe powinno kończyć 5-10% populacji. Kończy w zasadzie każdy kto chce. Dlatego pani adiunkt nie ma z kim ani o czym rozmawiać.
            • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 07:43
              > Studia wyższe powinno kończyć 5-10% populacji. Kończy w zasadzie każdy kto chce
              > . Dlatego pani adiunkt nie ma z kim ani o czym rozmawiać.

              W dzisiejszych czasach można by stwierdzić, że 10-20% byłoby najlepszym rozwiązaniem. Tylko pod warunkiem, żeby dobrze ich nauczyć. Zamiast dziś przyjmować np. 500 osób na kierunek, przyjąć tylko 200, a kasę zaoszczędzoną na pozostałych 300 przeznaczyć na lepszą edukację tych 200.
              Na niektóre kierunki powinno się także przywrócić egzaminy wstępne poza samą maturą. Dlatego, że poza funkcją selekcji najlepiej przygotowanych, stanowiły przede wszystkim selekcję ludzi rzeczywiście chcących dany kierunek studiować. Dziś maturzyści wybierają na chybił-trafił i biorą "najlepszy" spośród trafionych. Na kierunki techniczne, gdzie poza książkową wiedzą i podstawowymi akademickimi umiejętnościami (np. z matematyki) liczy się przede wszystkim odpowiednie nastawienie i motywacja, to może mieć znaczący wpływ.
              • pawelekok Podzielić uczelnie wyższe 30.07.12, 12:45
                na uczelnie typu akadamia, uniwersytet i politechnika oraz na zwyczajne pomaturalne wyższe szkoły zawodowe. W tych drugich przygotowywać do wykonywania określonego zawodu. I absolutnie nie powinno być po nich tytułu mgr-a, a technik dyplomowany czegoś tam lub dyplomowany specjalista czegoś tam.

                W tych pierwszych kształcić 5% młodzieży z określonego rocznika, w tych drugich 20%. Pozostałe 75% - góra kilkumiesięczne przysposobienie zawodowe do wykonywania zawodu nie wymagającego wysokich kwalifikacji. I bez obowiązku ukończenia szkoły średniej, nauka powinna być obowiązkowa co najwyżej do szczebla gimnazjum.

                Wtedy będzie można postawić na poprawę poziomu nauczania, bo dziś, kiedy każdy głąb może zostać mgr-em, nastąpiło ogromne wyrównanie tego poziomu - wyrównanie w dół.

                Oczywiście każdy będzie miał prawo do wyższego wykształcenia na najwyższym poziomie. Pod warunkiem, że zda trudne egzaminy wstępne.
                • tomeczek_44 Przywrócić zawodówki i 2-letnie szkoły pomaturalne 30.07.12, 14:05
                  pawelekok napisał:

                  > uczelnie typu akadamia, uniwersytet i politechnika oraz na zwyczajne pomaturalne
                  > wyższe szkoły zawodowe. W tych drugich przygotowywać do wykonywania określ
                  > onego zawodu. I absolutnie nie powinno być po nich tytułu mgr-a, a technik
                  > dyplomowany czegoś tam lub dyplomowany specjalista czegoś tam.

                  Przecież takie były - szkoły policealne i pomaturalne, dwuletnie, dające tytuł technika w danej dziedzinie, w niektórych nawet bez matury ale za to z odbytymi obowiązkowymi i ocenianymi praktykami w zakładach danej branży. Ale nie, takie "cuś" to za mało było, bo za bardzo podobne do zawodówek; potrzebne były licencjaty bo "technik to nie magister" i nie się czym chwalić a licencjat to już prawie studia a jak wiadomo z wykształceniem wyższym zawsze znajdzie się pracę... i tak dalej i tak dalej... aż do najbliższego Urzędu Pracy :)
                  • czebu Re: Przywrócić zawodówki i 2-letnie szkoły pomatu 30.07.12, 18:31
                    tomeczek_44. Tak właśnie oszukują uczniów nauczyciele w szkołach. Przychodzi egzamin maturalny. Nikt nie przewiduje tego, że może ktoś nie widzi potrzeby zdawania egzaminu. Muszą wszyscy zdawać i koniecznie przedmioty wybierać pod uczelnię. Bez sensu.
                    Jakby nie można było zrobić prostego kursu przygotowującego do pracy w konkretnym zawodzie. Studia nie nauczą myślenia. Jeżeli ktoś nie ma w sobie ciekawości świata, to studia mu nie pomogą. Trzeba mieć w sobie to coś. Coś z naukowca, żeby studiować. Jakby nie patrzeć, magister, to już poważny tytuł naukowy. Z tym to tylko na uczelnię asystować profesorom. Do czego taki stopień się nadaje. Tak patrzę i stwierdzam, że na punkcie studiów ten kraj sfiksował.
                    • Gość: botak Re: Przywrócić zawodówki i 2-letnie szkoły pomatu IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.12, 20:19
                      > Jakby nie patrzeć, magister, to już poważny tytuł naukowy.

                      Zawodowy! Ile razy jeszcze?...

                      Magister to tytuł zawodowy.
                      Tytułem naukowym jest profesor.
                      Doktor, doktor habilitowany to stopnie naukowe (nie tytuły!).

                      pl.wikipedia.org/wiki/Tytu%C5%82_naukowy
                      pl.wikipedia.org/wiki/Tytu%C5%82_zawodowy
                • el-prezes2 Re: Podzielić uczelnie wyższe 30.07.12, 15:15
                  A wiesz, że żeby skończyć gimnazjum wystarczy przyjść na egzamin gimnazjalny. Można zdobyć 0 punktów, a i tak się zda.
                • Gość: maxx Re: Podzielić uczelnie wyższe... IP: 173.233.214.* 30.07.12, 16:39
                  W takich krajach jak USA, czy Kanada istnieja swietne uniwersytety wykonujace badania naukowe na najwyzszym poziomie swiatowym, ale obok istnieja dziesiatki uniwersytetow bedacych w istocie takimi "wyzszymi szkolami zawodowymi". A ewentualny pracodawca i tak sie nie pomyli, albowiem moze latwo i szybko sprawdzic ile warty jest dyplom z danej uczelni!
                  • czebu Re: Podzielić uczelnie wyższe... 30.07.12, 18:40
                    maxx. Jest coś w tym sensownego, o czym piszesz. Tylko ciekawe do czego zmierzasz. W tym kraju zawsze brakuje pieniędzy.
                    Dodam coś od siebie. Ja ciągle się dziwię, że nasze uczelnie nie tworzą większej ilości patentów. Mieliśmy niebieski laser, to sprzedaliśmy ten wynalazek. Mamy gaz łupkowy. Dlaczego nikt nie opracuje technologii wydobycia tego gazu. Od czego są te ch...lerne, piep...one, uczelnie. Po co mamy kupować technikę wydobycia. Wystarczy opracować własną. Potem tylko poprawić ewentualne błędy w projektach.
                    • professional_scoffer Re: Podzielić uczelnie wyższe... 30.07.12, 20:25
                      Wiesz, z samej liczby patentów niewiele wynika, za Oceanem mają ich więcej, ale tam mozna opatentować bułkę z kwałkiem mięsa,a w Europie to kotleta nikt nie opatentuje.

                      Niebieski laser? Fajnie, tylko co z tego wynikło? Wolałbym mieć patent na Iphon'a niż na ten laser.

                      Gaz łupkowy? Na to patrzą teraz naprawdę grube ryby i wątki patriotyczne nie mają znaczenia przy tak gigantycznych pieniądzach.
        • Gość: Student Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 29.07.12, 09:09
          jesteś niedostosowany do panujących tu realiów człowieczku starej epoki :), gdzie Ty chcesz w internecie znaleźć poprawną polszczyznę, lepiej spójrz na dziennikarzy ile błędów robią czy to w gazetach czy reportażach ;p a nie komentujesz wpis zrobiony na szybko...

          Gdyby przedmoty na studiach były robione pod rynek pracy a nie po to żeby profesor miał etat to warto by się było uczyć teraz jest inaczej... Porozmawiaj z ludźmii z parlamentu studentów to się dowiesz paru ciekawych rzeczy.

          Jedyne na co możemy narzekać to na fatalną kadrę profesorów i tyle w temacie, większość z Was narzeka na to jak jest co powinno się robić a to Wasi koledzy i Wasze pokolenie rządzi tym krajem i doprowadziło do tego.
          • Gość: Grzesiek Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 93.159.162.* 29.07.12, 10:07
            > Gdyby przedmoty na studiach były robione pod rynek pracy a nie po to żeby profe
            > sor miał etat to warto by się było uczyć teraz jest inaczej... Porozmawiaj z lu
            > dźmii z parlamentu studentów to się dowiesz paru ciekawych rzeczy.

            Uniwersytety, Politechniki nie powinny być szkołami zawodowymi. Gdyby programy studiów były dostosowane wyłącznie do naszego totalnie prymitywnego i zacofanego rynku pracy to pewnie 3/4 kierunków trzeba by było zamknąć, a resztę mocno ograniczyć. Wtedy o jakimkolwiek postępie w nauce nie byłoby mowy.
            • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 11:08
              > Uniwersytety, Politechniki nie powinny być szkołami zawodowymi. Gdyby programy
              > studiów były dostosowane wyłącznie do naszego totalnie prymitywnego i zacofaneg
              > o rynku pracy to pewnie 3/4 kierunków trzeba by było zamknąć, a resztę mocno og
              > raniczyć. Wtedy o jakimkolwiek postępie w nauce nie byłoby mowy.

              Postępu w nauce już u nas nie ma. Nawet w kręgach naukowych sama nauka stoi na odległej pozycji wśród priorytetów. Panuje kolesiostwo, lansowanie siebie, trzepanie kasy na czym się da. O postęp naukowy przy okazji tych rzeczy dba ułamek naszych "naukowców".

              W kwestii programów studiów, nasze są zacofane pod trzema względami. Pierwsze, to narzucone minima programowe. Drugie, to etaty pod wykładowców. Trzecie to nastawienie na wkuwanie, a nie rozwiązywanie problemów.
              Poprawienie tych kwestii na pewno zwiększyłoby szansę naszych absolwentów, jak nie na pracę w kraju, to zagranicą.

              Jednak czego by się nie robiło, to stworzenie absolwenta który bez przeszkolenia będzie zdolny wykonać każdą pracę, jest przy stanie obecnej wiedzy niemożliwe.
              Np. jeśli inżynier ma być projektantem, to można go owszem nauczyć podstawowych zasad, ale w praktyce każdy projekt może być inny i u 10 różnych pracodawców będzie wykonywany na 10 różnych programach. Łatwiej jest wyprodukować 10 absolwentów z szerokimi podstawami, którzy wyspecjalizują się w wykonywanej pracy, niż produkować 10 wyspecjalizowanych w różnych kierunkach.
              • pawelekok Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:25
                Dodaj jeszcze inny problem. Kiedyś 5-letnie studia były podzielone na dwa etapy, w których przez piersze 3 lata wtłaczano wiedzę i podstawowe umiejętności posługiwania się nią, a kolejne 2 lata były poświęcone na bardziej samodzielną pracę studenta - przygotowanie pracy magisterskiej (na studiach politechnicznych było to 4 lata do jednego, jeszcze zupełnie inaczej na studiach medycznych - ale ... generalnie była taka zasada). W tym pierwsze miesiące na wyrównywanie poziomu między studentami. Dziś pierwsze 2 lata to douczanie studentów tego, co powinni już umieć po ukończeniu szkoły średniej, a w ponad 90% przypadków - nie umieją. Na pozostały proces dydaktyczny zostaje 2 razy mniej czasu. Między innymi dlatego mamy studentów niedouczonych, którzy przerobili mniej materiału i to po łebkach, a ich praca samodzielna pozostawia wiele do życzenia - nic dziwnego, skoro nie przerobili podstaw w stopniu wystarczającym. Kiedyś regulowały to egzaminy wstępne. Odsiewały niedouczonych.
                • Gość: SF Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 15:00
                  O to, to właśnie. Na mojej "uczelni" informatycznej miałem trzy semestry fizyki i wszystkie trzy były na niższym poziomie niż w klasie matematyczno-fizycznej mojego liceum w zwykłym mieście powiatowym. Wszystkie trzy semestry, nie żartuję. Wykładowca chciał oczywiście iść z programem normalnie, ale okazało się, że studenci nie umieją absolutnie nic. NIC. Trzeba było zaczynać od wektorów, czyli od tego, co miałem w podstawówce, a potem od nowa w pierwszej klasie liceum.

                  "Uczelnie" informatyczne to zresztą osobna kategoria, można dorobić się tam nawet tytułu magistra i jednocześnie nie nadawać się zupełnie do zawodu. Przeciętny hobbysta programowania z liceum będzie lepszym informatykiem od znacznej większości absolwentów takich "uczelni".
                  • Gość: qasd Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.12, 15:02
                    No niestety ale jak studiować informatykę to tylko prywatnie uniknie się wielu godzin niepotrzebnej matematyki czy fizyki na rzecz przedmiotów praktycznych - programistycznych.
                    • Gość: rajcer Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 80.51.196.* 30.07.12, 16:04
                      informatyka to nie tylko programowanie, które wciska się w szkołach bo tak jest najtaniej. I w domu nie pobawisz się pewnymi zabawkami i nie poćwiczysz na nich, a możesz to zrobić na studiach, ponieważ uczelnie dają Ci taką możliwość.
                      • Gość: qasd Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.12, 16:11
                        Np ?:)

                        Tylko rozmawiamy rzecz jasna o praktycznym przygotowaniu do pracy :)
                        • oteksamptis Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 31.07.12, 00:59
                          Idź do zawodówki, jeśli chcesz przygotowania do pracy.
                      • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:09
                        rajcer. Właśnie nie zawsze dają taką możliwość. Nie zawsze można coś poćwiczyć. Często odsyłają do wirtualnych maszyn.
                        Jest przedmiot. Jest możliwość stworzenia czegoś od podstaw. Zamiast dać możliwość wykazania się, to oni wolą studenta zaciągnąć do odkurzania komputerów. Jak popsujesz swój komputer, to ciężko będzie odkupić. A uczelnie dają i jak coś zniszczysz, to oni nie będą za to karać i odkupią. A ty studencie ćwicz dalej. Tak powinno być, a jest, czyszczenie myszek, instalowanie systemów operacyjnych. Kierunek to: Inżynieria oprogramowania. Jak te czynności mają się do programowania. Już praktyczniejszą rzeczą byłoby zmuszenie studentów do zbudowania debugera. Z uwzględnieniem współpracy z firmami oraz zawodowymi programistami. Takie bardzo praktyczne zajęcia.
                    • andrzejto1 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 16:45
                      Gość portalu: qasd napisał(a):

                      > No niestety ale jak studiować informatykę to tylko prywatnie uniknie się wielu
                      > godzin niepotrzebnej matematyki czy fizyki na rzecz przedmiotów praktycznych -
                      > programistycznych.

                      Matematyka i fizyka daje ci to, bez czego nie podskoczysz. Podstawy. Szczególnie myślenia. Uczą dyscypliny i konsekwencji. Bez tego programistą nie będziesz. Co najwyżej adminstratorem sieci w urzędzie gminy. A i to po znajomości.
                      • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:15
                        andrzejto1. Nie chcę zarzucać Ci, że się nie znasz. Ale piszesz tak jakbyś nie znał sytuacji w świecie informatyki. Na świecie dominują systemy operacyjne Windows. Aby dowiedzieć się jak działają, trzeba zgłosić się do firmy Microsoft. Aby zdobyć kody źródłowe tych systemów, to trzeba zapłacić nie małe pieniądze. Przeciętnego obywatela na to nie stać. Nie stać nawet tego administratora z urzędu gminy. Chyba mnie rozumiesz?
              • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 18:53
                dystansownik. W trakcie czytania Twojego wpisu, przypomniał mi się Optimus. Dziwne.
            • aeromonas Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:02
              Zgadzam się. Prymitywne rozumowanie jest takie, że uczelnia ma "nauczyć zawodu". Otóż nie. Wyższe studia mają nauczyć człowieka myślenia, samodzielnego rozwiązywania problemów, uczenia się i jedynie wstępnie ukierunkować jego kwalifikacje. W żadnym razie nie jest ich celem produkcja sprawnego rzemieślnika. Od tego są szkoły zawodowe.
              • pawelekok Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:28
                Problem w tym, że w Polsce (prawie) nie ma typowych wyższych szkół zawodowych, które dobrze przygotowywałyby do wykonywania określonego zawodu. Jest za to mnóstwo szkół uczących nie wiadomo czego i po co.
              • Gość: MisiaszM Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.rwd.prospect.pl 30.07.12, 16:41
                Stary sesja to 5-6 przedmiotów po 12-15 kartek A4 do wkucia, próbujesz myśleć i już cie nie ma.
                • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:31
                  MisiaszM. Masz rację. To jest cała prawda o polskim szkolnictwie. Student, który chce się nauczyć myśleć, to nie ma szans na przetrwanie. Może dlatego, tylu studentów odpada po pierwszym roku. Może odpadają najlepsi. Ludzie, którzy w tym kraju chociaż chcą trochę myśleć i posiadają jakąś ciekawość świata, to nie mają szans na przetrwanie.
                  Nie mam na myśli tych co emigrują. To nie o to chodzi. Tacy tracą jeszcze bardziej, bo nie żyją w swoim ojczystym kraju.
                  • oteksamptis Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 31.07.12, 01:06
                    Pewnie Ciebie wylali po pierwszym roku.
                    Egzaminy zdaje się najczęściej z przedmiotów kursowych, na których musisz zdobyć podstawy wiedzy z danego zagadnienia. Od samodzielnych działań masz ćwiczenia, konwersatoria, laboratoria, a w końcu prace licencjacką czy magisterską (jeśli dotrwasz).
                    Jeśli nie posiadasz wiedzy, to samymi umiejętnościami wiele nie zdziałasz.
              • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:23
                Ale szkoły zawodowe straciły na wartości, bo tam jest podobno hołota. Takie było tłumaczenie większości dorosłych.
            • rock73 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:28
              Gość portalu: Grzesiek napisał(a):

              > Uniwersytety, Politechniki nie powinny być szkołami zawodowymi.

              Czyli godzisz się na to, że absolwent uniwersytetu albo politechniki to człowiek bez zawodu i nienadający się do pracy poza uczelnią, potencjalny bezrobotny albo barman?
              • pawelekok Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:32
                Tak. Nie powinien wybierać sobie takich studiów, jesli wie, że absolwentów jest 10 razy za dużo w stosunku do potrzeb na to, do czego uczelnia ich przygotowuje, tzn. do dalszej kariery naukowej. Jeśli wybrał taką drogę, to jest potem dobrze wyedukowanym barmanem. Przyjemnie z takim pogadać przy drinku.
              • klaun.szyderca Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 14:11
                Nie, chciałbym żeby na uczelnie dostawały się jednostki na tyle inteligentne, aby nie trzeba ich było za rączkę "uczyć zawodu", lecz jedynie pozwolić zgłębiać wiedzę w wybranym obszarze. Ręczę Ci, że inteligentni ludzie doskonale będą wiedzieli co z taką wiedzą zrobić, tym bardziej jak byle debil nie będzie legitymował się taki wykształceniem co oni. A dla reszty - zawodówki albo wspominana praca barmana.
                • rock73 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 16:30
                  Jeśli taki student jest na tyle inteligentny, że nie trzeba go "uczyć zawodu", to znaczy, że może iść do pracy nie mając studiów, czyli zaraz po maturze. Po co w takim razie studia i po co to zgłębianie wiedzy, skoro ona nie ma mieć zastosowania w zawodzie?
              • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:37
                rock73. Ty źle myślisz. Człowiek, który zdobył doświadczenie w zawodzie i nagle postanowił studiować w tym kierunku, jest coś wart.
                Gorsi są Ci ludzie, którzy idą na studia od razu po szkole średniej. Tacy nie znajdą pracy, bo tak na prawdę nie wiedzą co mają robić, albo są rozczarowani prawdziwą sytuacją w tym zawodzie, w którym chcą pracować.
                Może błędem jest zaczynanie studiów. Po co komu studia, jeżeli i tak można zrobić kursy przygotowawcze do zawodu.
            • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 18:48
              Grzesiek. Jaki tu widzisz postęp? Jesteśmy zdolnym narodem, ale jakoś chęci stworzenia niezależnego płatnego systemu operacyjnego nie widzę. Chodzi mi o system stworzony od podstaw. Nie oparty np. na UNIXach, lub jądrze Linux. Moglibyśmy mieć swój system operacyjny. Od czego mamy tych informatyków. Od amatorskiej roboty za pieniądze. Większość tej pracy, jaką oni wykonują jest w stanie zrobić przeciętny użytkownik komputera. Informatyka powinna być współpracą między ludźmi, a firmami zajmującymi się technikami komputerowymi. Niestety nie ma takiej współpracy. Istnieje zwykła chciwość na pieniądze i ludzki egoizm.
          • truten.zenobi Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 14:04
            dobrze powiedziane!

            Ty chcesz w internecie znaleźć poprawną polszczyznę, lepiej spójrz na dzienn
            > ikarzy ile błędów robią czy to w gazetach czy reportażach ;p a nie komentujesz
            > wpis zrobiony na szybko...

            dokładnie tak, dodam jeszcze ze można komuś zwrócić uwagę tak by czegoś się nauczył, dowcipnie/żartując, najlepiej na pivie ... ale wielu woli się popisywać chamstwem

            w
            > iększość z Was narzeka na to jak jest co powinno się robić a to Wasi koledzy i
            > Wasze pokolenie rządzi tym krajem i doprowadziło do tego.

            młody człowieku jak będziesz starszy to zrozumiesz że dziadki nie mogą się obejść bez narzekania na dzisiejszą młodzież. (ponoć najstarszy list jaki znaleziono zawierał takie narzekania)
            ale masz rację stan obecny to nasze dzieło - zarówno sukcesy np. obalenie komuny, jak i porażki - większość tego co było późnej...
            w zasadzie te 23 lata to ciągłe szukanie winnych i usprawiedliwień... a to wojna a to komuna, a to brak lustracji, a to wredni pracodawcy, a to młodzież która nie chce tyrać za grosze...
            wszyscy w koło winni tylko nie my!
          • Gość: Mike Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.12, 11:23
            Czy wpis zrobiony "na szybko" rządzi się inną polszczyzną? Człowiek znający zasady interpunkcji, ortografii i gramatyki będzie pisał "na szybko" i "na wolno" poprawnie. Wychodzi "kopiuj - wklej", bo to nie wymaga myślenia. Dotyczy to także, a może przede wszystkim, dziennikarzy!
          • Gość: Człowieczek Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.12, 11:52
            Studenciku, jak zwykle macie 500 wymówek "wpis zrobiony na szybko", "dzisiejsze realia" - i co, to ma niby usprawiedliwiać wasz brak wiedzy, brak szacunku do języka i ogólne niechlujstwo? Jesteście tak k... żałośni, że aż boli. I te argumenty o dziennikarzach. No ale oni z waszego pokolenia, to czego oczekiwać. Czujesz się lepszy od "człowieczka starej epoki"? Bo jesteś z pokolenia bylejakości, taniego luzactwa, pokolenia bez zasad, pokolenia plastiku i fejsa, pokolenia bezmózgich tłuków? Jesteś. Dlatego dostajesz 1500, a "człowieczek starej epoki" dostaje 30K. Koniec tematu. Idź się dalej wozić.
            • Gość: 303 suto Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 30.07.12, 12:20
              Ja ( rocznik 87) nigdy zarówno w liceum jak i na studiach nie zrobiłem prostego kopiuj-wklej, owszem zdarzało się, nawet często korzystać z internetu, ale z głową, bo nie wszystko co tam się znajduje jest użyteczne. Skończyłem licencjat. Od października zaczynam studia magisterskie. Pracowałem w KAŻDE wakacje, od 2007 r, o znajomości języka nie wspominam , bo to powinno być na porządku dziennym. Posiadam własny samochód. Teraz słuchaj, szukałem pracy, żeby podczas roku akademickiego zarobić trochę kasy. Miasto 200 tys. mieszkańców, chcą kogoś z własnym samochodem. Zgłaszam się. Co słysze? Powiem w skrócie. Po podliczeniu wszystkiego, stwierdziłem że koszty paliwa i amortyzacji samochodu będą wyższe niż proponowane zarobki! Dlatego nie mów mi o chęciach i umiejętnościch, gdyż cwany polski biznesmen, chce kogoś z własnym autem, czyli: nie musi kupić tego auta, nie płaci za OC, naprawy, utrzymanie, brak problemu z parkowaniem tego samochodu, zero zmartwień. W zamian za te udogodnienia uczciwie zapłaci? Zapomnij, woli poszukać jelenia. Jeszcze co do zarabiających po 30 k osobach "starej" epoki. Część z Was trochę rzeczywiście się nachapała rozkradając państwo na przekrętach z początków lat 90. I teraz tacy "biznesmeni" po podstawówce albo innej szkole rolniczej oferują właśnie takie pensje. Ja mam ich w dupie, na wakacje jeżdże do Holandii, tu dostaje tylko 1300, ale w Euro.
              • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:58
                303 suto. Po części rozumiem uwagi dotyczące Ciebie. Masz po prostu problem ze sobą. Gdybyś nie miał problemu ze sobą, to byś pracował u tego biznesmena. Skąd masz pewność, że ten biznesmen jest nieuczciwy. Wierzysz w jakiś głupi stereotyp. Uciekłeś za granicę, bo chciałeś zarobić, czy może chciałeś uciec od rodziców. Jestem nie wiele starszy od Ciebie i widzę, że słabo się orientujesz. Zobacz co się dzieje na świecie. Kryzys. Wiesz jaki będzie wzrost gospodarczy po kryzysie? Wiesz ile można będzie zarobić na inwestycjach giełdowych? Właśnie na tym między innymi dorobili się Ci biznesmeni. Nieuczciwych jest nie wielu. Nieuczciwi już dawno siedzą w więzieniu, a Ci udający uczciwych boją się cały czas. Lepiej zrobisz jak wrócisz z Holandii. Wiesz jak tam traktują nas Polaków. Prześladują nas. Nie wiem czym tak się chwalisz. Tylko pieniędzmi?
          • Gość: sky_fifi Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 12:56
            Kolejna cecha pokolenia "copy/paste", a mianowicie bardzo wysoki poziom arogancji.
          • pawelekok Po co więc studia? 30.07.12, 13:16
            Jeśli jak twierdzisz są niepotrzebne i nic nie dają? Po co w ogóle na nie szedłeś? Rozumiem jakbyś uciekał przed wojskiem, ale dziś nie musisz.
          • Gość: maxx Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 173.233.214.* 30.07.12, 16:49
            jesteś niedostosowany do panujących tu realiów człowieczku starej epoki :), gdzie Ty chcesz w internecie znaleźć poprawną polszczyznę, lepiej spójrz na dziennikarzy ile błędów robią czy to w gazetach czy reportażach ;p a nie komentujesz wpis zrobiony na szybko...
            ``````````````````````````````````````````````````````````````````````````
            Szanowny "Student" (teraz bez "23") powinien zrozumiec, ze nie chodzi tu tylko i wylacznie o kiepska ortografie oraz interpunkcje... ale o brak umiejetnosci napisania choc jednego zdania w sposob prosty, logiczny i zrozumialy!

            P.S. Byc moze jestem "czlowieczkiem starej epoki" - nie przepadam bowiem za nieukami...
      • Gość: qle Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.12, 01:01
        Podejrzewam, że studenci po prostu mają świadomość, że po takich studiach nie ma pracy, a mgr po prostu chcą/muszą mieć - więc dlatego olewka. Natomiast Ci którzy mają znajomości też się nie będą wysilać :)

        Inna sprawa, że tak jak ktoś pisze wcześniej - mgr na bdb, praca ambitna z wyróżnieniem, dwa języki biegle a pracodawcę interesuje jedynie mgr jako papier i doświadczenie - a potem i tak dostaniesz 1200 do łapki - więc gdzie ma być pasja i wysiłek?. To, że ludzie muszą mieć studia i dlatego je olewają spowodowali sami pracodawcy....
        • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 07:22
          > Podejrzewam, że studenci po prostu mają świadomość, że po takich studiach nie m
          > a pracy, a mgr po prostu chcą/muszą mieć - więc dlatego olewka.

          Gorzej. Nawet jak praca jest, to zazwyczaj kontynuuje niechlubną tradycję zapoczątkowaną na etapie edukacji podstawowej, a pozornie zakończoną na etapie studiów. Czyli ten kult bierności i dochodzenia do określonych celów po najmniejszej linii oporu (np. kopiuj/wklej).

          Na studiach może się wielką inicjatywą nie wykazałem, ale należałem do jednych z lepszych studentów na roku na kierunku technicznym. Wtedy kult bierności już widziałem, ale się mu jeszcze nie poddałem. Myślałem, że w pracy zawodowej będzie okazja rozwinąć skrzydła, a tu panuje to samo.
          Pracownik ma robić swoje i nie dyskutować, ma być wyrobnikiem, a nie innowatorem. Z pracownika "mierny, bierny, ale wierny", przeszliśmy na najmilej widziany model "bierny i wierny".
          Gdy człowiek widzi, że jego przejawy inicjatywy są blokowane po raz kolejny, po prostu przestaje ją wykazywać.
          • Gość: qle Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.12, 13:04
            > Gorzej. Nawet jak praca jest, to zazwyczaj kontynuuje niechlubną tradycję zapoc
            > zątkowaną na etapie edukacji podstawowej, a pozornie zakończoną na etapie studi
            > ów. Czyli ten kult bierności i dochodzenia do określonych celów po najmniejszej
            > linii oporu (np. kopiuj/wklej).

            Zastanawiałeś się dlaczego tak jest? Bo wydaje mi się, że chyba wiem :)
            1) nie pokazuj, że za dużo umiesz bo dostaniesz tyle pracy, że będziesz musiał zwolnić się z firmy - tak naprawdę nie należy być zbyt pracowitym dla własnego dobra - bo jak raz już coś zrobisz, albo zrobisz szybciej to już zawsze bedą od ciebie tego wymagać. Ponadto jak zobaczą, że jesteś super dostaniesz wszystkie najgorsze działki plus działki na zastępstwo plus zawołanie na każdy duży problem szefa - więc ambicja, pracowitość na ogół (nie mówię, że zawsze ale cywilizowanych firm u nas mało ;/) kończy się wcześniej czy później odejściem z pracy, bo nie da się ciągle siedzieć po 14h i dostawać nowe trudne obowiązki (btw. rozmowy z szefstwem na ogół kończą się stwierdzeniem - tak musi być, wszyscy tak pracują itp.)

            2) kasa - niestety w stosunku do tego co się robi zarabia się grosze, które pozwalają ledwo związać koniec z końcem, a gdyby ktoś chciał mieć rodzine (co dopiero dzieci!) to już po prostu bankructwo. Ponadto nowe obowiązki nie są równe nowej kasie...więc po co stawać na głowie?

            3) dużo ludzi po znajomości - koleżanka koleżanki - "robić żeby się nie narobić" i później trafisz do takiego działu i zapieprzasz na wszystkich, oni siebie nawzajem kryją ile to nie robią - a ty jeszcze zbierasz ochrzany...

            Nie warto być ambitnym, mówię to ze smutkiem - bo niestety przerobiłem to na własnej skórze...ciekawe czy w krajach europy zachodniej też tak jest? Może ktoś wie :)
            • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 15:34
              > 1) nie pokazuj, że za dużo umiesz bo dostaniesz tyle pracy, że będziesz musiał
              > zwolnić się z firmy - tak naprawdę nie należy być zbyt pracowitym dla własnego
              > dobra - bo jak raz już coś zrobisz, albo zrobisz szybciej to już zawsze bedą od
              > ciebie tego wymagać. Ponadto jak zobaczą, że jesteś super dostaniesz wszystkie
              > najgorsze działki plus działki na zastępstwo plus zawołanie na każdy duży prob
              > lem szefa - więc ambicja, pracowitość na ogół (nie mówię, że zawsze ale cywiliz
              > owanych firm u nas mało ;/) kończy się wcześniej czy później odejściem z pracy,
              > bo nie da się ciągle siedzieć po 14h i dostawać nowe trudne obowiązki (btw. ro
              > zmowy z szefstwem na ogół kończą się stwierdzeniem - tak musi być, wszyscy tak
              > pracują itp.)

              Dlatego ja się dość szybko nauczyłem, żeby pracować tak na ok. 70% rzeczywistej wydajności, a jak trzeba, to przyspieszyć trochę. Pod żadnym pozorem nie warto normalnie pracować na 90-100% (co zresztą jest niemożliwe przez dłuższy okres czasu), bo wtedy jako normalne zacznie się oczekiwanie 110%. :P

              Pokazywać, że jest się naprawdę dobrym (zależy gdzie, bo są jeszcze normalne firmy i kierownicy) nie ma co z dwóch powodów. Pierwszy, to właśnie bycie później na każde zawołanie szefa. Drugi powód, choć lekki paradoks, pomimo, że szef będzie chciał wykorzystać dobrego pracownika, z drugiej strony może go także blokować (nie wysyłać na szkolenia, odrzucać jego pomysły, itd.). Nawet jeśli nie traktuje go jako zagrożenia dla własnej pozycji, bo ten pracownik nim nie jest, może to robić aby nie stracić dobrego "wyrobnika" (jak się za bardzo rozwinie to pewnie ucieknie) albo po prostu z czystej zawiści.
              Jednym z głównych problemów w takich patologicznych układach jest to, że na wielu stanowiskach tak naprawdę trzeba ludzi dobrych, ale nie chcących się rozwijać wyżej. Rozwój pracownika oznacza wtedy utratę mrówki dobrze wykonującej swoje zadania.

              > 2) kasa - niestety w stosunku do tego co się robi zarabia się grosze, które poz
              > walają ledwo związać koniec z końcem, a gdyby ktoś chciał mieć rodzine (co dopi
              > ero dzieci!) to już po prostu bankructwo. Ponadto nowe obowiązki nie są równe n
              > owej kasie...więc po co stawać na głowie?

              Dlatego u nas niestety najlepszą opcją do poprawy warunków finansowych jest zmiana pracy. W zagranicznych koncernach bardziej zwraca się uwagę na ścieżkę rozwoju pracownika, także tą finansową. W Polskich niestety da się na początek głodową pensję, a później raz na parę lat podwyżkę o 100-200 zł, która nawet nie niweluje inflacji, a kierownictwo oczekuje całowania po stopach. Gdy pracownik składa wymówienie, nagle pojawia się zdziwienie, że coś mu nie pasowało. :P
              • Gość: qle Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.12, 15:54
                > Dlatego ja się dość szybko nauczyłem, żeby pracować tak na ok. 70% rzeczywistej
                > wydajności, a jak trzeba, to przyspieszyć trochę. Pod żadnym pozorem nie warto
                > normalnie pracować na 90-100% (co zresztą jest niemożliwe przez dłuższy okres
                > czasu), bo wtedy jako normalne zacznie się oczekiwanie 110%. :P

                hehe dokładnie miałem to samo - pracowałem na 50% a po roku miałem już tyle że na 100% więc się zwolniłem, bo musiałbym zasuwać jeszcze bardziej...

                ale ciekawe co byłoby gdybym od razu zaczął od 100% :P chyba ucieczka po miesiącu :)
                • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 17:34
                  > hehe dokładnie miałem to samo - pracowałem na 50% a po roku miałem już tyle że
                  > na 100% więc się zwolniłem, bo musiałbym zasuwać jeszcze bardziej...
                  >
                  > ale ciekawe co byłoby gdybym od razu zaczął od 100% :P chyba ucieczka po miesią
                  > cu :)

                  Ja mógłbym i chętnie popracowałbym na większej wydajności, ale gdybym wiedział za co się zarzynam. Zarówno finansowo, jak i pod względem wiary w swoją pracę. Gdy człowiek nie widzi sensu w swojej pracy, ani nie jest za nią godnie wynagradzany, po prostu nie jest w stanie pracować wydajnie.
        • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 20:09
          qle. Wykształcenie ma sens tylko w pracy państwowej. W urzędach, szkołach, policji, wojsku itp. W prywatnych firmach nie ma to większego znaczenia. Liczy się doświadczenie. Tu utworzył się jakiś dziwny stereotyp na temat wykształcenia.
          Znalazłem wątek, o potrzebie studiów do wyrzucania gnoju. Niestety nie mogę znaleźć łącza.
          Szkoda, że do kierowania samochodem nie trzeba studiów. To wszystko zmierza do absurdu. Ludzie, zrozumcie to.
          • Gość: qle Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.12, 21:53
            Zgadzam się, że zmierza do absurdu, ale nie miałem nigdy w żadnej pracy (praca biurowa - firmy tylko prywatne) nikogo kto nie miałby choćby lic. i nie wierzę, że przyjmą kogoś bez wyższego. Nawet "Pani Krysia", która jednym palcem klepie dokumenty w sekretariacie miała wyższe:)

            W zasadzie rzadkością był brak mgr....lic mogę policzyć na palcach jednej ręki...
      • truten.zenobi taki mamy system edukacji... 29.07.12, 07:42
        na pewno coś w tym jest aczkolwiek autor źle adresuje swoje pretensje.

        młodzi ludzie nie są głupi - oni się tylko dostosowali! :(
        1. w większości firm wymagania dotyczące wykształcenia znajomości języków itp nie mają nic wspólnego z wykonywaną pracą - ot kolejny sposób na urobienie kandydata.
        papier jest potrzebny na odczepnego bo i tak nie będzie miał wpływu na wynagrodzenie...
        więc po co się szarpać?
        2. nawet nie wiadomo czy będzie się pracować "w zawodzie", ba! większość wie że nie będzie - studia to tylko takie przedłużenie dzieciństwa, fajne imprezki, zabawa z rówieśnikami, itp (oczywiście jeśli rodziców stać ;) )
        3. jeśli szkoła promuje takie pozory pracy to niby dlaczego później oczekujecie innych postaw?
        jeśli dziecko za jakieś opracowanie z wielu źródeł dostaje taką samą ocenę jak dziecko które przekopiowało cos z Wikipedii, jeśli nauczyciele wyżej cenią pozory niż ocenę merytoryczną,
        • Gość: Agnieszka Re: taki mamy system edukacji... IP: *.117.125.91.dyn.plus.net 31.07.12, 00:47
          Zgadzam się. Dopóki będzie na to przyzwolenie to studenci czy uczniowie właśnie tacy będą. I na odwrót. Po co ma się wysilać skoro owo "kopiuj-wklej" i tak przejdzie.
          Natomiast gadka o wysokim poziomie, o możliwościach, pomocach naukowych na uczelni - to kpina. Studiowałam na SGGW - stare, zwietrzałe odczynniki dające błędne rezultaty w dościadczeniach chemicznych, rozlatujące się wypchane zwierzęta (chwilę nam zajęło dopatrzenie się zająca w tym bezuchym "czymś"). Poziom programu? Zajęcia z hodowli koni obejmowały głównie pokazy rodeo w tv-pudle, hodowla psów - filmy z wystaw. Większość przedmiotów "specjalizacyjnych" miała program podobny do zawartości książek w stylu "..... w weekend". Student, który chce się czegoś nauczyć robi to na własną rękę i na ogół poza uczelnią
          • truten.zenobi Re: taki mamy system edukacji... 01.08.12, 10:15
            z jednej strony przyzwolenie z drugie strony takie wymagania a z trzeciej oderwanie od realiów i rzeczywistych potrzeb.
      • truten.zenobi Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 07:54
        4. nastąpiła pewna dewaluacja. - studia praktycznie może ukończyć każdy... dyplom w zasadzie nie ma wartości papieru na którym został wydrukowany.
        pani "nauczycielka akademicka" wypuszcza takich niedouczonych magistrów a później ma pretensje że nie chcą się uczyć.
        jeśli wymagania sprowadzają się tylko do zakuwania to co się dziwić że bezmyślnemu zakuwaniu czy pomysłowemu.. oszukiwaniu

        stworzyliście ten teatr pozorów to co się dziwicie że młodzi okazali się świetnymi aktorami?
        • dystansownik Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 10:59
          > 4. nastąpiła pewna dewaluacja.

          Właśnie w tym tkwi sedno problemu. Dziś posiadanie dyplomu wyższej uczelni jest tym czym było 20 lat temu posiadanie matury. Technika spadły do rangi zawodówek (tyle, że nie przygotowujących dobrze do zawodu), a doktoraty do rangi dawnej magisterki.
          Produkowanie masowo setek tysięcy absolwentów jest dla rynku pracy tym czym dodruk pieniędzy dla gospodarki. Zamiast zwiększać wartość jednostkową, zwiększa się ilość obniżając tą wartość.
          • truten.zenobi Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 29.07.12, 14:15
            ja myślę że jakieś 20 lat temu to się zaczęło...
            jakieś 30 -40 a jeśli chodzi o okres między wojenny to pewnie dzisiejszy dyplom ma dużo mniejszą rangę niż ówczesna matura...

            grzesiek słusznie zauważył:
            "Gdyby programy studiów były dostosowane wyłącznie do naszego totalnie prymitywnego i zacofanego rynku pracy to pewnie 3/4 kierunków trzeba by było zamknąć,"

            czyli raz że na zdobycie potrzebnej wiedzy trzeba poświęcić dużo więcej czasu niż to jest niezbędne a dwa że zdobyta wiedza jest nieaktualna, zbędna, niepełna.
      • Gość: tak, tak... Oczywiscie w kontrakcie przedurodzeniowym bylo... IP: *.net.autocom.pl 30.07.12, 11:01
        ...wyraznie napisane, ze bedzie super i kupa kasy. Inaczej bys sie nie urodzil, frajerem nie jestes.
      • Gość: gość Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 11:24
        A pomyślałeś (trudne słowo i zadanie, wiem) panie "student", że może cytowana pani adiunkt skończyła na uczelni nie dlatego, że się nie nadaje do praktyki, ale dlatego, że ją fascynuje rozwój naukowy?
        Ja pracowałam w zawodzie zdobytym na studiach, ale wolałam się realizować naukowo, dlatego rzuciłam dobrze płatną pracę i poszłam na uczelnię. Mieści Ci się to w "studenckiej" główce, czy za skomplikowane?
        • rock73 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:49
          A czy Ty i pani adiunkt coś dajecie innym (pracodawcy, państwu, społeczeństwu, studentom) coś w zamian za swoją pensję? Czy jesteście pewni, że ten ktoś jest zainteresowany Waszą ofertą? Bo jak widać z treści artykułu raczej nie. Czy może swoją pasją zajmujecie się społecznie, a utrzymujecie się z czegoś zupełnie innego? Jeśli do Waszych drzwi przychodzi ktoś i oferuje super zestaw garnków za jedyne 600 zł, kolejne ubezpieczenie z pakietem pomocniczym za jedyne 20 zł miesięcznie, albo (uwaga, tu prawdziwy pasjonat przekonany o wyjątkowości swojej misji) broszurkę Świadków Jehowy, to od każdego chętnie przyjmujecie wszystko jak leci? Nie? To skąd przekonanie, że ktoś oprócz Was jest zainteresowany badaniem drzew i że podatnik powinien za Waszą pasję płacić?
      • princealbert kadra akademicka to tez copy-paste 30.07.12, 11:47
        Niestety, pani adiunkt nie chce przyznac, ze polska kadra to tez bardzo czesto towarzystwo wzajemnej adoracji, produkujace bezwartosciowe 'publikacje', oparte w calosci na dorobku akademickim z zagranicy, nie wnoszace do rozwoju nauki (prawie) nic.

        Mialem szczescie studiowac na uczelniach zachodnich i z takiej perspektywy polski akademicki grajdolek wyglada zalosnie.
        • Gość: Jolanta ...ale to nie upoważnia studentów... IP: *.warszawa.vectranet.pl 30.07.12, 15:40
          Ale to nie upoważnia studentów do nieróbstwa.
          Próbowałam ostatnio znaleźć jakąś pomoc do biura. Praca dla studentki, godziny pracy do dogadania. Wymagania - znajomość Worda, Excela - na solidnym poziomie podstawowym, oraz umiejętność redagowania pism w poprawnej polszczyźnie.
          Rozmawiałam z 12 (dwunastoma) panienkami. Pomijam to, jak owe niewiasty przyszły ubrane na rozmowę kwalifikacyjną, bo to jest temat na odrębną rozprawę. Oczekiwania płacowe w okolicach średniej krajowej (za pół etatu!) przy tym żadna z tych osób nie miała pojęcia, jak napisać pismo do klienta, i nie mówię tu o zawartości merytorycznej tylko o stylistyce, logice, zwięzłości, zrozumieniu problemu. Te pisma, które panienki redagowały podczas rozmowy kwalifikacyjnej gdzieś sobie zachowałam. Jak mi smutno - to sobie czytam, humor mi zaraz wraca.
          Machnęłam w końcu na to ręką: dałam podwyżkę jednej ze swoich pracownic, żeby spróbowała sama "ogarnąć" tę działkę.
          To też wina systemu? Złych wyższych uczelni ?
        • czebu Re: kadra akademicka to tez copy-paste 30.07.12, 20:29
          princealbert. Nie wiem, na ile jest to realne co piszesz. Wytłumaczenie jest jedno. Większość polityków to są nauczyciele akademiccy. Prosty przykład:Znany polityk.
          Tak to jest prawda. Sam nie mogę w to uwierzyć. To jest nasz znany polityk Stefan Niesiołowski.
          Ci ludzie zamiast wziąć się za normalną robotę, to wolą być politykami. W tym kraju zawsze nauka będzie na niskim poziomie, przez to, że politykami zostają naukowcy.

          Jak byłem dzieckiem, to myślałem, że naukowcy pracują w takich firmach, które po prostu tworzą wynalazki.
      • Gość: Pracodawca Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.12, 11:47
        Studencie - idziesz do pracodawcy, to masz mu coś dać, tymczasem on musi cię nauczyć wszystkiego. 1500 mało na dzień dobry? A nie łaska trochę popracować. Kolejne szczeble - kolejne podwyżki, a nie "bo ja studiowałem, to mi się należy 2500 albo 3500 do łapy". Twoja wypowiedź świadczy o tym, jak nie macie w ogóle pojęcia o poważnej pracy. Żeby ci ułatwić, to odwrócę sytuację: przychodzi do ciebie świeży absolwent, widzisz, że trzeba go od nowa wdrażać. Masz 5 pracowników na podobnych stanowiskach, zarabiają różnie, zależnie od stażu i doświadczenia. Wszyscy kasują na głowę absolwenta potrzebną pracodawcy wiedzą. Ile mu dajesz? Musisz jeszcze się dużo uczyć, żeby zrozumieć pewne rzeczy. I daruj sobie z tym samorządem. Co to niby wnosi?
        • Gość: stasinek Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.12, 13:28
          Problem polega na tym, że te 1500 (brutto) najczęściej ma się dożywotnio, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, pomijając urzędy miasta, szpitale i szkoły - ale tam etaty są już
          zapełnione na co najmniej kilkanaście lat do przodu.
          • iamhier Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 14:37
            do stasinek-ja zawsze twierdze,ze w Polsce potrzeba wiecej germanizacji (nie mylic ze szkolą pruska).Tam taki problem rozwiazano w prosty sposob.Jaki? Specjalizacje...a nie licencjat.Zaczynasz leśnictwo,a specjalizujesz sie w innej dziedzinie.Tego typu niepoplatne kierunki MUSZA gwarantowac studentom dostep do innego kierunku..MUSZA nie moga.

            No i jeszcze jedno.By skonczyv w UE PUBLICZNY uniwerek trzeba zdawac egz.panstowe co doskonale chroni przed bezrobociem,a prace mgr sa tylko dla autorskich uczelni PRYWATNYCH (gdyz one maja co gwarantowac prace jesli masz kase by sobie miejsce pracy tam wykupic).

            Studia sa po to by wykupic miejsce pracy.A panstwo po to by to udostepnic KAZDEMU ROWNO.

            To ty wybierasz czy idziesz na uniwerek publiczny czy prywatny i ile placisz za studia.Jak jest w Polsce?
          • rock73 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 16:40
            Gość portalu: stasinek napisał(a):

            > Problem polega na tym, że te 1500 (brutto) najczęściej ma się dożywotnio,

            Po to masz wolność, żebyś mógł sobie znaleźć lepszą pracę, za lepsze pieniądze. Nie ma w Twojej miejscowości? Masz prawo się przeprowadzić. Nie ma nigdzie takiej pracy, nawet za granicą? Cóż, widocznie tyle są Twoje umiejętności warte. Ale tu też masz wolność: możesz umiejętności podnieść, przekwalifikować się, dokształcić. Ale nie, Ty pewnie wolałbyś, żeby szef sam do Ciebie przyszedł i zaproponował podwyżkę, w końcu należy Ci się za tyle lat pracy i posiadanie dyplomu. Albo żeby ktoś zorganizował Ci mieszkanie, zaproponował pracę. Inni mieszkają w Warszawce i trzepią kasę, więc jak to jest, że Ty nie możesz? Aaa, no tak, bo oni po znajomości i za łapówkę. Ciekawe który to szef taki dobry, żeby pieniążki rozdawać znajomym w ilości pewnie większej, niż ta łapówka.
        • Gość: blooomed Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.12, 13:50
          Tylko zapominasz o jednym, że tyle ile wynegocjujesz na początku za tyle bądź niewiele więcej popracujesz aż do odejścia. Dlatego podejście, że przychodzę i chcę 3-4 k od razu jest słuszne bo za tyle przyjdzie mi pracować.

          Też w 1 pracy dostałem 1500, ale na początku miałem jedną działkę - po 2 latach i podwyżce 100 pln co było ogłaszane na każdym kroku robiłem 5 działek i siedziałem nie wiadomo jak długo....więc roszczeniowe podejście bardzo słuszne, może w końcu to doprowdzi do godnych zarobków, choć swoją drogą pewnie i tak znajdze się osobnik, który weźmie tę pracę za 1k...
      • Gość: tamaryszek Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.play-internet.pl 30.07.12, 11:56
        Miałam styczność z Wydziałem Leśnym SGGW, i pewnie byłam studentką pani piszącej ten list.
        Hmm, pasja. Rzecz niesamowicie ważna w życiu. Ale nie na studiach.
        pracownicy Katedry Botaniki Leśnej to ludzie z pasją, tego im odmówić nie można. Chcą tę pasję przekazać, ale mam wrażenie że za bardzo nie potrafią. Łatwo jest narzekać, kiedy całość swojej uwagi poświęca się jednej rzeczy.
        Wyjmuję mój stary indeks z WL- na pierwszym semestrze, oprócz botaniki jest jeszcze 11 innych przedmiotów. Ciężkich, wiele z nich z punktu widzenia kierunku i pracy- niepotrzebnych. Z przeładowanym informacjami programem.
        Student nie jest maszyną. Nie sposób się wszystkiego nauczyć na 100%. Celem, nie ukrywajmy, jest utrzymanie się na studiach. Więc kolokwia będą pisane odtwórczo, często ze ściągami, na ocenę ledwo zaliczającą. bo prócz jednej botaniki w kolejce czeka masa innych przedmiotów do zaliczenia.
        A każdy prowadzący uważa swój przedmiot za najważniejszy, najistotniejszy.
        Gdzie tu miejsce na pasję?
        Na myśl mi przychodzi jedno młodzieżowe powiedzenie, kierując je do nauczycieli: "ogarnijcie się". Nam, studentom też nie jest łatwo. I nie każdy z nas musi wielbić i miłować przedmiot przez was wykładany.
        • Gość: sky_fifi Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 13:02
          Każdy miał na studiach sporo ciężkich przedmiotów, mniej lub badrziej ciekawych. Daliśmy radę. To Ty się ogarnij i weź do roboty.
          • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 20:43
            Gość portalu: tamaryszek napisał(a):

            > Miałam styczność z Wydziałem Leśnym SGGW, i pewnie byłam studentką pani piszące
            > j ten list.
            > Hmm, pasja. Rzecz niesamowicie ważna w życiu. Ale nie na studiach.
            > pracownicy Katedry Botaniki Leśnej to ludzie z pasją, tego im odmówić nie można
            > . Chcą tę pasję przekazać, ale mam wrażenie że za bardzo nie potrafią. Łatwo je
            > st narzekać, kiedy całość swojej uwagi poświęca się jednej rzeczy.
            > Wyjmuję mój stary indeks z WL- na pierwszym semestrze, oprócz botaniki jest jes
            > zcze 11 innych przedmiotów. Ciężkich, wiele z nich z punktu widzenia kierunku i
            > pracy- niepotrzebnych. Z przeładowanym informacjami programem.
            > Student nie jest maszyną. Nie sposób się wszystkiego nauczyć na 100%. Celem, ni
            > e ukrywajmy, jest utrzymanie się na studiach. Więc kolokwia będą pisane odtwórc
            > zo, często ze ściągami, na ocenę ledwo zaliczającą. bo prócz jednej botaniki w
            > kolejce czeka masa innych przedmiotów do zaliczenia.
            > A każdy prowadzący uważa swój przedmiot za najważniejszy, najistotniejszy.
            > Gdzie tu miejsce na pasję?
            > Na myśl mi przychodzi jedno młodzieżowe powiedzenie, kierując je do nauczycieli
            > : "ogarnijcie się". Nam, studentom też nie jest łatwo. I nie każdy z nas musi w
            > ielbić i miłować przedmiot przez was wykładany.
            sky_fifi. Ona dobrze to ujęła. Wiesz co? To Ty się ogarnij. W szkołach nie przewidują tego, że uczeń lub student, może chorować. W szkołach jak ktoś choruje, to już może mieć same kłopoty. Nie chodzi mi grypę, którą można wyleżeć przez dwa tygodnie. W szkołach nie przewidują, że ktoś może mieć problemy z opanowaniem stresu. Może komuś to więcej czasu zajmuje. W szkołach nie przewidują, że ktoś może należeć do powolnych. Istnieją tacy ludzie. Powolność nie jest oznaką upośledzenia. Rozumiesz to?
            • oteksamptis Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 31.07.12, 01:11
              W Polsce nie ma obowiązku studiowania. Nie dajesz rady, to wypad. Nade mną nikt się nie litował i musiałem dać sobie radę... i dałem.
              Czego i Wam życzę.
              • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 02.08.12, 19:24
                oteksamptis. Współczuję Ci braku zrozumienia. Jak Ty żyjesz na tym świecie? Ja nie pisałem tylko o studiach. Istnieje coś takiego jak szkoła podstawowa, w której nie każdy daje sobie radę. Taka szkoła jest obowiązkowa.
                • oteksamptis Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 05.08.12, 03:32
                  Artykuł jest o szkolnictwie wyższym i wątek przewodni też dotyczył tegoż szkolnictwa. Ale nawet tam gdzie jest obowiązek szkolny musisz sobie dawać radę i guzik kogoś obchodzi Twój stres. Naprawdę. Nie współczuj mi więc braku zrozumienia treści Twojego postu, tylko sobie. Autorka listu w ostatnim akapicie wyraźnie napisała, że macie pretensje do całego świata tylko nie do siebie. A kogo Ty człowieku obchodzisz. Weź się w garść i do roboty. Jeśli nie staje talentu, to więcej pracuj , gdziekolwiek byś się nie uczył i na jakimkolwiek poziomie. Rodzaj szkoły tu nie ma nic do rzeczy.

                  Pozdrawiam
      • Gość: lukki69 Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.12, 12:01
        takie juz mamy geny narodowe ze bez bata nic porzadnie nie robimy tylko kombinujemy najprościej i krótkometrarzowo...dlatego nigdy nie bedziemy rozwijającym sie krajem jak niemcy,które w 10 lat według planu podniesli sie wysoko z kryzysu.My bysmy chcieli w rok-dwa i bez wyrzeczeń.....:)
        • Gość: Pracodawca Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.12, 12:15
          I tu się zgodzę. W konkurencji między firmami pracującymi dla zagranicznych klientów widać to świetnie. Każdy się puszy i p...li o jakości, a 90% i tak spuszcza z naprawdę uczciwej ceny, byle tylko dostać zlecenie, psując w ten sposób rynek i podcinając gałąź, na której siedzą. Taka jest najłatwiejsza droga, faktycznie - cena. Tylko po jakimś czasie na rynku nie ma żadnej jakości, klienci nie zdają sobie sprawy z g..., jakie dostają, bo cena cena cena. Jest druga droga, trudniejsza: pokazanie klientowi wartości, którą otrzyma - o cenie rozmawia się wtedy na końcu albo klient akceptuje TWOJĄ cenę, a nie cenę, jaką ustalili papraki. Niestety, Polacy wciąż wierzą w "tanio i dobrze". Do znajomego kiedyś przyszedł klient i mówi, że chce tanią i dobrą reklamę. Na co znajomy "A czemu chce Pan dwie?".
      • przemuncia Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 12:08
        1) Z polskich uczelni tylko 3 są notowane w światowych rankingach (w szóstej setce).
        2) Nie widzę większego sensu studiowania w takich miejscach. W końcu czego może uczyć kadra, która sama zarabia jakieś marne 3-4 tys. PLN miesięcznie? Tego samego? To jest prosta droga do bycia wykształconym biedakiem.
        • Gość: *** Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.umcs.lublin.pl 30.07.12, 12:56
          A gdzie ty widziałeś 3-4 tys. Większość to 2 - 2,5
          • przemuncia Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 15:11
            No to tym bardziej jest to bez sensu. W mojej firmie sekretarka ma więcej.
        • Gość: maxx Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 173.233.214.* 30.07.12, 16:35
          "1) Z polskich uczelni tylko 3 są notowane w światowych rankingach (w szóstej setce)."

          Dlaczego "przemuncia" oszukuje?
        • Gość: Krzysztof K. przemuncia - na zmywak! IP: *.fema.krakow.pl 31.07.12, 12:43
          Przemunciu, przeczytaj ty dokładnie tekst artykułu. Powoli, dokładnie, ze zrozumieniem. A może masz iloraz inteligencji jakiś za niski! Przecież na uczelniach poza naszym krajem wylecisz dziecino po drugich zajęciach. Szoruj na zmywak i nie pisz bzdur!
      • aeromonas Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 12:57
        W 100% zgadzam się z Autorką tekstu. Także pracuję na publicznej uczelni, również na kierunku przyrodniczym. Wydawałoby się, że na te trudne studia idzie młodzież z przyrodniczymi zainteresowaniami. Otóż guzik prawda. Większość osób żadnych zainteresowań nie ma, a wiedzy jeszcze mniej. Okrawam progam moich wykładów już niemal do poziomu szkoły średniej, kładąc nacisk na to, żeby studenci jednak coś zrozumieli, a nie tylko bezmyślnie wkuli na pamięć. Egzaminy licencjackie to dramat - większość studentów odpowiada żenująco. Poziom magistrantów jest coraz niższy, w tym roku po raz pierwszy (i mam nadzieję - ostatni) dyktowałam magistrantkom fragmenty ich prac, bo w żaden sposób nie mogłam od nich wyegzekwować samodzielnego sensownego tekstu.
        Byłabym jednak niesprawiedliwa, twierdząc, że wszyscy studenci sa beznadziejni. Trafiają się czasem prawdziwe perełki - osoby, które mają zainteresowania, samodzielnie poszerzają swoja wiedzę, myślą. To wielka przyjemność pracować z takimi studentami.
        • gazetakoszerna Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:15
          Po reformie wszystko się zmieni. Wg założeń już niebawem w pierwszej setce rankingu szanghajskiego ma być przynajmniej jedna polska uczelnia.
          Ludzie, czy nie widzicie, że dokonujemy skoku cywilizacyjnego. Nie ma przy tym co narzekać na studentów, są super, jak trzeba, to trzeba im pracę podyktować.
        • tomeczek_44 Trzeba było je oblać na ezgaminie 30.07.12, 13:56
          aeromonas napisała:

          > Poziom magistrantów jest
          > coraz niższy, w tym roku po raz pierwszy (i mam nadzieję - ostatni) dyktowałam
          > magistrantkom fragmenty ich prac, bo w żaden sposób nie mogłam od nich
          > wyegzekwować samodzielnego sensownego tekstu.

          To po co dyktowałaś? Trzeba było je oblać, po co nam takie kwasimagisterki z niesamodzielnie napisanymi pracami?
          • aeromonas Re: Trzeba było je oblać na ezgaminie 30.07.12, 15:18
            No więc, widzisz, to nie jest takie proste. Nie jestem bezwzględną zimną suką. Pracowałam z tymi studentkami przez 2 lata. Przykładały się do pracy w laboratorium, zupełnie przyzwoicie opracowały wyniki. Niestety, nie potraktowały poważnie moich wezwań do rozpoczęcia pisania pracy odpowiednio wcześnie i odkładały to na później, choć próbowałam im uświadomić, że to nie jest tak "hop siup". Może jest w tym trochę mojej winy, że nie egzekwuję bezwzględnie "odtąd dotąd", ale wychodzę z założenia, że to są odpowiedzialni dorośli ludzie, którzy sami potrafią sobie zaplanować pracę. Staram się raczej zachęcać, inspirować i pomagać niż stać z batem. Do tej pory to dobrze działało. Tym razem ogrom pracy przerósł studentki. Na przyszłość zorganizuję to inaczej.
      • aeromonas Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 12:58
        To, co piszesz nie ma nic do rzeczy. Zawsze można nie iść na studia. Na budowie zarabia się więcej.
      • more-and-merry Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:12
        Nie wszyscy studenci tak mają. W mojej grupie (studiowałem na politechnice poznańskiej) większość z nas była zaangażowana w to, co robi, łapała praktyki, staże. Widać to po efektach - znaleźliśmy pracę. Ja zaczepiłem się w primesoft i robię to co lubię - programuję. Pewnie jednak bym tej pracy nie dostał jeśli nie miałbym się czym pochwalić przed pracodawcą. Ale o tym trzeba myśleć już od początku studiów a nie po odbiorze dyplomu.
      • rock73 Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 13:14
        Może trzeba zlikwidować te uczelnie? Skoro studenci idą tam i słuchają rzeczy, których nie chcą słuchać i które do niczego im nie są potrzebne, skoro wykładowcy chcieliby przekazać wiedzę i pasję, ale nie mają komu, skoro utrzymują tych studentów tylko po to, żeby dostać kasę z ministerstwa? Czyli do czego te uczelnie służą? Do dojenia państwowej kasy? Niech studenci zamiast na studia idą od razu do pracy, przecież skoro będą pracować w zawodach niezwiązanych ze studiami, to równie dobrze mogą pracować bez studiów.
        • czebu Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 20:50
          rock73. Tak jest.
      • andy_1 Za plagiat i ściąganie WON z każdej szkoły... 30.07.12, 13:38
        i to jest odpowiedzialność nauczycieli, aby egzekwować ten prosty schemat... tylko nauczyciele wolą biadolić a szkoły po cichu promują oszustwo, bo nie chcą tracić KLIENTÓW, czesnego, dopłat i opłat.... i tak rodzi się patologia polskiego nauczania....
        • czebu Re: Za plagiat i ściąganie WON z każdej szkoły... 30.07.12, 20:55
          andy_1. Przypomniałeś jedną ważną rzecz. W USA ściąganie na egzaminach jest nielegalne. Nauczyciele potrafią zgłosić coś takiego na policję. U nas takiego wyzwaliby od konfidentów i donosicieli.
          Bo w tym kraju donoszenie kojarzyło się z komunizmem. Jeszcze dzisiaj niektórzy nie wiedzą czym są służby specjalne. To już nie to samo co w latach 80. XX wieku. Ale to jest inny temat.
      • Gość: wietra Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.12, 13:59
        W zasadzie Pani Adiunkt ma rację.Ale tylko w zasadzie.Nie można z systemu wyjmować siebie.A więc cały system edukacji jest zły,tylko wyższe uczelnie są super.Gorzka prawda jest taka,że szkolnictwo wyższe i sami wykładowcy są na tak samo żenującym,oderwanym od rzeczywistości poziomie.Wyższe studia trwające pięć - sześć lat? Kierunki studiów stworzone dla samego studiowania i pracy dla kolegów.A może Pani Adiunkt przyzna się reszcie społeczeństwa , jak strasznie wypruwa sobie żyły w pracy.Ileż to godzin zajęć pani prowadzi w tygodniu?Czytelnicy się zdziwią, jak się dowiedzą , ile pracują wykładowcy.System trzeba zreformować.Studia-cztery
        lata.Limitowana liczba miejsc na studiach - na kierunkach zamawianych przez Państwo.Połowa wykładowców do innej pracy.
        • Gość: LuriTuri Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.aster.pl 30.07.12, 14:40
          Powiem ci, ile zajęć prowadzimy: teoretycznie 240 w roku (podzielone przez 30 tygodni zajęć daje to 8 godzin tygodniowo). Zwykle mamy co najmniej 100 nadgodzin, więc nieco ponad 11 godzin tygodniowo. Do każdej godziny wykładu (mam około 6 godzin wykładów tygodniowo, z 5 różnych przedmiotów, na różnym poziomie) przygotowuję się za każdym razem około godziny, przygotowanie ćwiczeń trwających 4 godziny, poprawienie sprawozdań i ocena sprawdzianów to co najmniej dodatkowa 1 godzina. Każda nominalna 1 godzina pracowni czy seminarium magisterskiego to w rzeczywistości co najmniej 2-3 rzeczywiste godziny pracy z każdym studentem osobno. Tak więc, z 240 godzin pensum robi się lekko licząc 500-600.
          Ale to jest tylko połowa naszej pracy, w dodatku mniej znacząca. Najważniejsza jest praca naukowa - tylko jej efekty mają wpływ na rozwój naszej kariery i umożliwiają odnawianie kontraktów (są zawierane z nami na 3-8 lat) oraz awans zawodowy. Na jednym etacie w publicznej uczelni pracuję 40-50 godzin tygodniowo, także w soboty, niedziele i święta, praktycznie non-stop dostępna online dla studentów. Więc nie opowiadaj, proszę, bzdur.
          • professional_scoffer Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 15:09
            Zarówno Ty jak i przedmówca macie rację, bo dyletantów i odcinaczy kuponów w polskiej kadrze naukowej też jest niemało.

            Środowisko akademickie w Polsce to taki prywatny folwark, zamknięty dla innych, a kadra ma zdumiewająco wysokie mniemanie o sobie i ważności swojej pracy przez co jest całkowicie odporna krytykę oraz konstruktywne zmiany.

            O stopniu demoralizacji świadczyć mogą chociażby ostatnie przypadki wykrycia plagiatów popełnionych przez profesorów. To ile w takim razie niewykryto?! Jakaś kara? Poczucie wstydu? Odejście z zawodu? A skąd - dożywotnia emerytura więce hulaj dusza, piekła nie ma.
      • Gość: natlas Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.finemedia.pl 30.07.12, 14:25
        Ostatnio mój mąż poprawiał błędy językowe dziewczynie piszącej coś w rodzaju naszej magisterki w London School of Economics, czyli dość prestiżowej uczelni. Wyglądało to tak: jeden paragraf na poziomie średniozaawansowanym, jeśli chodzi o znajomość języka, następny napisany nienaganną angielszczyzną i, jak nietrudno było sprawdzić, po prostu wklejony z czyjegoś artykułu. Do tego ani jednego przypisu! Dziewczyna tłumaczyła, że załączy je później. Żeby jeszcze z tych kompilacji przebijała jakaś oryginalna myśl, ale niestety.
        • rock73 Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 16:49
          Można się pocieszyć, że to nie problem tylko Polski, ale całego świata, a właściwie jego sytej i zamożnej części. Chcecie spotkać pilnych i zainteresowanych wiedzą studentów? Zapraszam do Chin albo Afryki. A młodzi Europejczycy niech dalej zastanawiają się po co ten dyplom i dlaczego pracodawcy nie chcą za niego płacić.
      • iamhier Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 14:26
        Nauczyciele akademiccy w Polsce nie mają pojęcia o tym jak wygląda system studiowania w UE.Opowiesci o tym,ze w Polsce jet nadmiar studentow to jakies kompletne nieporozumienie....Za duza wladze maja nasi profesorowie,ktorej od wejscia do UE miec nie moga-deklaracje bolonskie.

        system studiow na wszystkich typach uczelnie w UE wygląda tak:

        Maturzysta zdaje mature.Bez wzgledu na przedmioty zdawane na maturze ma prawo ZAPISAC SIE na dowolny kierunke studiow oraz dowolna liczbe kierunkow.Nie ma limitow miejsc,nie ma konkurencji matur (ktora jest farsą!).Co musi zrobic by to osiagnac? wyslac swoje papiery na uczelnie,oraz zaplacic WPISOWE>>> na terenie UE uczelnie publiczne pobieraja te same oplaty od kazdego studenta.Biedni sa zwalniani,maja kredyty i stypendia.

        Co student robi dalej? ano studiuje,,,,generalnie co chce i jak chce.A dlaczego? Ano bo nie ma systemu eliminacji studenta w uE i ciezkich kar finansowych oraz esesmana,ktory go akze za akzdy niezaliczony semest lichwa finansowa i karą wiezienia (zostaniesz na tym samym roku).Tam zbierasz punkty,zliczasz je i rejestrujesz sie na kolejny semestr.Dopiero po 5 latach ciaglej rejestracji i zbierania pkt pan dziekan MA PRAWO cie zewryfikowac.

        Student musi placic sam skaldek zdrowotna (b mala) oraz czesto oplate zusowska )np.we Francji).

        W sumie platnosci za KAZDY KIERUNEK to z euro nie wiecej niz 1000-1500 na rok....

        Porownajmy studia polskie...gdzie student jest karany i bity po łapach na kazdym kroku i płaci niemalze za wszystko 3-5 razy wiecej niz kolega z UE.


        sprawiedliwosci za grosz w Polsce nie ma.to nie ma szacunku studentow....

        A... i studia sa dwutorowe do wyboru.Ci,ktorzy sa pasjonatami moga pisac prace mgr,a ci ktorzy chca byc praktykami zdaja egzaminy (czesto panstwowe) i ida na staze...(tak koncza studia).

        Jakie sa statystyki.....z 500 osob zaczynajacych konczy 200.Do zawodu dostaje sie ok.80-100.Przy:
        >>calkowitej wolnosci dostepu
        >>tych samych platnosciach

        Jak jest w Polsce?
        • iamhier Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 14:41
          polski student wieczorowy badz zaoczny moglby byc studentem 5-7 kierunkow na dowolnym uniwerku publicznym na terenie UE za to co placi uczelni....i na dodatek inaczej rozlicza sie takiego studenta za rok....

          Polska to patologia uczelniana.I mega wyzysk!
        • professional_scoffer Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 15:21
          A mógłbyś jakoś konkretniej? Chyba nie jest do końca tak jak piszesz.

          Np. w UK studia są generalnie płatne, a na najlepszych uczelniach czesne mogą być astronomiczne dla przeciętnego obywatela.Oczywiście, są sytpendia czy nisko oprocentowane kredyty, ale żeby je otrzymać też trzeba spełnić określone warunki.

          Bezstresowo i łatwo to było jeszcze kilka late temu np. w Niemczech gdzie rzeczywiście mozna było studentów zapisujących się na 18ty semster studiów pierwszego poziomu. Jednak już w tej chwili mocno to ograniczono, teraz studia są dwustopniowe, trzeba zaliczać odpowiednie egzaminy w odpowiednim terminie, itd. O ile dobrze pamiętam tylko pierwszy kierunek jest 'bezpłatny', a za kolejne studia są już opłaty. Aha, i formalnie stypendium jest zwrotne - państwo zastrzega sobie roszczenie do jego zwrotu w przyszłości, w UK podobnie.

          Nie ma limitów miejsc?! Bzdura.
          • iamhier Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 18:05
            DO PROFESSIONAL_scoffer- ano pewnie,ze tak...tylko studia w UK sa wyłącznie P R Y W A T N E.

            i niestety zmartwie cie...zaden z was by sie tam nie dostal.nie dlatego,ze was nie stac finansowo,tylko I N T E L E K T U A L N I E.I żaden bogaty rodzic,znany,ustawiony wam nie zalatwi tam uczelni.

            Ale nie porownujmy UK do UE w zakresie szkolnictwa.To naprawde co innego.
            • iamhier Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 18:07
              takze dla was to tylko marzenie taka uczelnia.nie dla mnie oczywiscie.....i tak pozostanie (mimo bogatej rodziny,slawnego tatusia,ktory moze wszystko).

              do szkolej popie...k latac.pisac doktoraty by poprawic sobie samopoczucie (bo nie intelekt czy pensje).
              • professional_scoffer Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" 30.07.12, 19:22
                Piszesz tu po to, żeby kogoś obrazić? Calkiem sporo Polaków studiuje z powodzeniem na najlepszych brytyjskich uczelniach. Masz chyba jakiś problem sam ze sobą.
        • Gość: maxx Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 173.233.214.* 30.07.12, 17:08
          To prawda, ze w wiekszosci cywilizowanych krajow student przyjmowany jest na dana uczelnie wyzsza (a nie na okreslony "kierunek") i pozniej (w toku studiow) moze wybrac sobie kierunek glowny ("major") i kierunek dodatkowy ("minor").
      • Gość: kierowca Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 14:44
        Ludzie! O czym Wy dyskutujecie? Jedyną szansą dla absolwenta są ,,plecy", ,,plecy" i jeszcze raz ,,plecy". Jak masz ,,plecy", to możesz być durniem do kwadratu , a i tak zrobisz karierę. Gdzie znależć te ,,plecy"? W rodzinie, w partii rządzącej, w ....... ? Po co więc się uczyć?
      • Gość: glejcik Czego chceie na LEP lekarskim też na ściągach jadą IP: *.warszawa.vectranet.pl 30.07.12, 15:45
        więc o czym mowa ?
        i tak potem wiedza się nie liczy tylko znajomości, zaświadczenia, papiery, licencje
      • martica sggw to NIE JEST powazna uczelnia 30.07.12, 16:00
        ..to taka przechowalnia dla wiesniakow, gdzie duzo sie nie namecza, ale przed tatulem na wsi zaszpanuja wyszymi studiami. Pozal sie Boze studenci z SGGW imprezuja, chleja i bawia sie jeszcze bardziej niz studenci resocjalizacji. Stypendia duze, bo to najbogatsza uczelnia w Polsce.

        Niech ta Pani nauczycielka zobaczy jak ciezkie sa studia filologiczne, ale to i tak aboslwenci tej wiejskiej szkolki SGGW beda potem zarabiac 5 razy wiecej pracujac na swoich 'biednych i niedofinansowanych' gospodarstwach za unijna i budzetowa kase. A jak sie ladnie zakreca to do PSL pojda i synekurki pewne.
        • Gość: maxx Re: sggw to NIE JEST powazna uczelnia IP: 173.233.214.* 30.07.12, 17:14
          "Niech ta Pani nauczycielka zobaczy jak ciezkie sa studia filologiczne"

          Pani "Marta" chyba raczy zartowac?
          • Gość: yozora Re: sggw to NIE JEST powazna uczelnia IP: *.play-internet.pl 30.07.12, 18:35
            Jeżeli uważa Pan (nick wskazuje na mężczyznę, jeżeli jest inaczej, przepraszam), Panie maxx, że filologie są łatwym kawałkiem chleba, to w większości przypadków nie mogę się zgodzić. Filologia to coś więcej, niż sama nauka języka. Filolog (o ile chce zostać dobrym tłumaczem) nie dość, że musi opanować język kierunkowy - w końcu jest od niego "specjalistą" (i powinien znać więcej słów niż przeciętny użytkownik danego języka - nigdy nie wiadomo, co się trafi do przetłumaczenia), lecz powinien także poznać kontekst kulturowy, literacki, społeczny itp., by dobrze zrozumieć osobę, której rozmowę tłumaczy (i nie powinien używać słów, które mogą np. mieć zabarwienie negatywne, podczas gdy rozmówca użył słowa w znaczeniu pozytywnym). Większość nieporozumień bierze się z niezrozumienia drugiej strony i wtedy następuje konsternacja (albo wręcz skandal dyplomatyczny). Dodajmy do tego to, że nie w każdym języku istnieją odpowiedniki niektórych słów i przysłów (widać to często w tłumaczeniach "na żywo" lub gdy w książce pojawia się gra słów - trzeba mieć pomysł, być "innowacyjnym"). Chociaż, znając nasze realia, pewnie wielu studentów tego kierunku ma w nosie takie niuanse lub nie jest wystarczająco utalentowana, żeby być dobrym tłumaczem. Bądź chcą tylko dostać magistra. Tak jak ok. 80% ich kolegów na innych kierunkach. W końcu nawet ludzie po tzw. kierunkach "ścisłych" czasem potrzebują tłumacza, gdyż niektóre materiały, których używają, są dostępne wyłącznie w innych językach, nawet w tak egzotycznych jak japoński, turecki, chiński, fiński, arabski itd. Więc proszę, nie umniejszaj pracy, którą tacy ludzie wkładają w rozwój komunikacji między narodami. Od tłumaczy wiele zależy. Tak jak ja nie umniejszam pracy innych studentów na innych kierunkach, którym się chce uczyć.
            • stokrotka_stokowa Re: sggw to NIE JEST powazna uczelnia 31.07.12, 19:48
              szanowna pani, czytajac pani post dochodze do wniosku ze nie ma pani zupelnie pojecie czym sa studia filologiczne ani tez co to oznacza "tlumaczyc' z jednego jezyka na drugi. Nauczyc to sie pani moze slowek do egzaminu a nie tlumaczenia tekstu fachowego.
              • Gość: yozora Re: sggw to NIE JEST powazna uczelnia IP: *.play-internet.pl 01.08.12, 09:23
                @stokrotka_stokowa
                Tłumaczenie to jedna ze specjalizacji, nie jedyna (można też zostać specjalistą od kultury, literatury, glottodydaktyki itd. Na niektórych filologiach jest bodajże 5 specjalizacji).
                Studia to dopiero wstęp. Zwłaszcza gdy chodzi o tłumaczenia specjalistyczne - potrzeba większej wiedzy. To bzdura, że nie można się tego nauczyć. Wiedza sama napływa, bez wkładu studenta? Warsztat tłumacza jest poznawany właśnie na tych studiach, czego potwierdzenie znajdujemy na stronach tych kierunków.
                Wg systemu IRK (internetowej rejestracji kandydatów) UW, studia II stopnia (czyli magister), efekty kształcenia obejmują m.in. :
                - Filologia angielska: [absolwent] ma uporządkowaną, pogłębioną wiedzę o teoriach tłumaczenia i świadomość złożoności procesu przekładu;
                - [...] Absolwent filologii iberyjskiej odznacza się wysokim poziomem przygotowania teoretycznego i praktycznego w zakresie ustnego i pisemnego przekładu tekstów literackich i specjalistycznych.
                - Germanistyka: [absolwent] ma uporządkowaną wiedzę z niemieckojęzycznej terminologii fachowej, m.in. zakresie prawa, ekonomii, prasy; [...] posiada przygotowanie warsztatowe do tłumaczenia tekstów literackich i tekstów z zakresu nauk humanistycznych oraz umiejętność przeprowadzania krytyki przekładu, a także analizowania zagadnień związanych z transferem, przenikaniem i powiązaniami zjawisk literackich w Polsce i w krajach niemieckojęzycznych oraz pomiędzy nimi; posiada przygotowanie warsztatowe do tłumaczenia dokumentów oraz tekstów użytkowych, integrując przy tym wiedzę z zakresu przekładu międzykulturowego;
                - Filologia romańska: [absolwent] m.in.:
                - zna francuskie słownictwo specjalistyczne z zakresu różnych dziedzin;
                - ma pogłębioną wiedzę o teorii, metodyce i praktyce przekładu, umożliwiającą tłumaczenie tekstów literackich oraz specjalistycznych i użytkowych (jeśli wybrał profil przekładowy);
                I to są tylko fragmenty tego, na czym powinien się znać filolog wg jednej z największych polskich uczelni publicznych (o ile ma specjalizację w przekładzie). Oprócz tego dochodzi kultura, filozofia itd. - odsyłam do irk.uw.edu.pl .
                Pytanie tylko, czy absolwent takich studiów rzeczywiście posiada taką wiedzę (jeżeli solidnie na nią pracował), czy to tylko puste przechwałki tych kierunków.
        • Gość: kruca bomba jaaasne, SGGW nie jest poważna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 22:04
          Myślisz, że jaką szkołę kończyła znakomita większość weterynarzy w Polsce?
          • stokrotka_stokowa Re: jaaasne, SGGW nie jest poważna 31.07.12, 19:49
            a weterynarze to jakis super fach wedlug ciebie?
      • Gość: maxx Re: Listy czytelników: Pokolenie "kopiuj-wklej" IP: 173.233.214.* 30.07.12, 16:42
        "to nie ministerstwo jest winne tylko wykładowcy z czasów PRLu ktorzy chca stosowac zeby jak najwiecej zakuc bo sami nic nie potrafia..."

        Logicznego wyrazania mysli "Studenta23" nie nauczyli... To bezsporny fakt!
      • flamengista smutna ta dyskusja 30.07.12, 17:21
        Smutna, bo zamiast sensownej rozmowy o tym, co zmienić, jest wzajemne obrzucanie się błotem i obwinianie o porażkę edukacyjną. Studenci winią profesorów, profesorowie studentów, pozostali internauci - jednych i drugich.

        Przynajmniej w jednym się wszyscy dyskutanci zgadzają - poziom studiów wyższych w Polsce jest coraz niższy, zdecydowanie za niski jak na nasze aspiracje.

        Jako wykładowca nie chcę uciekać od odpowiedzialności: na pewno społeczność akademicka też przyłożyła rękę do tego, by było gorzej a nie lepiej. Na boomie edukacyjnym z końcówki lat 90tych wielu nauczycieli akademickich zarobiło łatwe pieniądze, często zapominając o rzetelnej pracy, sprzedając dyplomy w Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie.

        Ale nie o tym powinniśmy teraz dyskutować. Co z tego, że ustalimy % wkład studentów, profesorów i polityków w psucie systemu edukacji wyższej, skoro go nie naprawiamy?

        Trzeba zacząć szukać źródeł kryzysu. A te są następujące: na początku lat 90tych studiowało ca. 500 tys. młodych ludzi na blisko 90 uczelniach. W 2009-2010 roku było to odpowiednio 2,5 mln ludzi na blisko 450 uczelniach. W tym czasie liczebność kadry nauczającej w szkolnictwie wyższym wzrosła o 40%. To MUSIAŁO odbić się na jakości. 5 razy więcej studentów i 5 razy więcej uczelni, a nauczycieli niewiele więcej.

        Jedynym sensownym krokiem, by poprawić sytuację jest powrót do elitarności studiów wyższych, o czym pisał niedawno ks. Prof. Heller:
        Tekst linka

        Jest to jeszcze możliwe na poziomie magisterskim, który wymaga odważnych reform ze strony ministerstwa. Na ratowanie studiów licencjackich jest już niestety za późno.

        Co więcej, nie ma szans na skuteczną reformę szkolnictwa wyższego, która jest bezkosztowa. Koszty muszą ponieść wszyscy:
        1. podatnicy, którzy zapłacą więcej za lepszy produkt edukacyjny;
        2. studenci, dla których będzie mniej miejsc, szczególnie na tych najlepszych kierunkach, ponadto wzrosną wymagania związane z zaliczeniem poszczególnych kursów;
        3. nauczyciele akademiccy, których czeka częściowa redukcja etatów, a także wzrost wymagań w zakresie dydaktyki, ale i prowadzenia badań naukowych;
        4. politycy, których dotknie niezadowolenie społeczeństwa (pkt. 1-3).

        Na razie reforma Pani Minister Kudryckiej polega jedynie na punkcie nr 3. Oczywiście nauczyciele akademiccy są świetnym kozłem ofiarnym, bo nie pójdą przed sejm by palić opony i wybijać okna. Można też szczuć na nich przeciętnego Kowalskiego, informując tendencyjnie o licznych przywilejach (ulgi podatkowe, grusza, długie wakacje). To oczywiście może być skuteczne - pod kątem następnych wyborów. Natomiast młodzi Polacy zapłacą za to wysoki rachunek w przyszłości. Z resztą niektórzy już płacą - na zmywakach w Anglii i na farmach holenderskich.
        • iamhier Re: smutna ta dyskusja 30.07.12, 17:54
          do flamengista-babino...cofnij do sredniowiecza....uczelnie nie sa wasza MANUFAKTURA,a w Polsce jest o polowe mniej wyksztaconych ludzi niz w UE.Tylko upanstwiowienie systemu,licencje dla wykladowcow oraz zerwaniez systemem 19 wiecznym=magisterskim,teoretycznym daje szanse na wysoki poziom.

          co do tych calych wykladowcow.....moze wasze dzieci do czegos sie beda nadawac....w kilka minut rozmowy z wami mozna sie zorientowac jaki poziom ogolny reprezentujecie.Ja twierdze,ze bardzo niski.Niestety dosc dlugo zyjecie i to jest problem, tego kraju,ze nie moze WYKSZTALCIC ELITY.No moze prof.zwyczajni sa normalni bo bez wzgledu na to co sie dzieje w systemi trzymaja fason i poziom.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka