Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    POSTAWA ROSZCZENIOWA

    IP: *.menos.org 16.07.04, 13:59
    TAK MAM POSTAWĘ ROSZCZENIOWĄ BO: NIE BĘDE PRACOWAĆ ZA DARMO, CHCĘ SIĘ
    WYPROWADZIĆ OD RODZICÓW PRZED TRZYDZIESTKĄ, UCZYŁAM SIĘ NA STUDIACH, MAM
    DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE - PRACA NA ETAT, PRAKTYKI, STAŻE I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW.
    I DOSYĆ MAM SŁUCHANIA ŻE MAM POSTAWE ROSCZENIOWĄ OD LUDZI, CO SIĘ PEWNIE NA
    STUDIA DZIENNE NIE DOSTALI I TERAZ SIĘ WYŻYWAJĄ!! TEN KRAJ JEST CHORY, BRAK
    POSTAWY ROSZCZNIOWEJ WEDŁUG WAS TO: PRACA ZA DARMO I LIZANIE DUPY ZE MOGĘ
    PRACOWAĆ ZA DARMO!!!!!! BOŻE DO CZEGO TO PROWADZI? NIEDŁUGO BĘDZIECIE OD
    ABSOLWENTÓW POBIERAĆ OPŁATY ZA TO ZE MOGĄ U WAS PRACOWAC.. ŻENADA
    Obserwuj wątek
      • mike_mike Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 16.07.04, 14:23
        Gość portalu: WKURZONA napisał(a):

        > TAK MAM POSTAWĘ ROSZCZENIOWĄ BO: NIE BĘDE PRACOWAĆ ZA DARMO, CHCĘ SIĘ
        > WYPROWADZIĆ OD RODZICÓW PRZED TRZYDZIESTKĄ, UCZYŁAM SIĘ NA STUDIACH, MAM
        > DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE - PRACA NA ETAT, PRAKTYKI, STAŻE I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW.
        > I DOSYĆ MAM SŁUCHANIA ŻE MAM POSTAWE ROSCZENIOWĄ OD LUDZI, CO SIĘ PEWNIE NA
        > STUDIA DZIENNE NIE DOSTALI I TERAZ SIĘ WYŻYWAJĄ!! TEN KRAJ JEST CHORY, BRAK
        > POSTAWY ROSZCZNIOWEJ WEDŁUG WAS TO: PRACA ZA DARMO I LIZANIE DUPY ZE MOGĘ
        > PRACOWAĆ ZA DARMO!!!!!! BOŻE DO CZEGO TO PROWADZI? NIEDŁUGO BĘDZIECIE OD
        > ABSOLWENTÓW POBIERAĆ OPŁATY ZA TO ZE MOGĄ U WAS PRACOWAC.. ŻENADA

        Jeśli pijesz do mojego postu - to był on cyniczno-ironiczny....
      • Gość: mgrinz popieram w 200 % IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:24
        u mnie szef mówi "pan jest wykształcony, pan sie nie może mylić, mylić i
        popełniać błedy w pracy mogą ludzie po podstawówce, a jedna pomyłka i pan
        wylatuje"...
        no i ja mam 4,5 zł/h,
        a "po podstawówce" u mnie w zakładzie mają nawet do 16 zł/h...
        • mike_mike Re: popieram w 200 % 16.07.04, 14:26
          Gość portalu: mgrinz napisał(a):

          > u mnie szef mówi "pan jest wykształcony, pan sie nie może mylić, mylić i
          > popełniać błedy w pracy mogą ludzie po podstawówce, a jedna pomyłka i pan
          > wylatuje"...
          > no i ja mam 4,5 zł/h,
          > a "po podstawówce" u mnie w zakładzie mają nawet do 16 zł/h...

          Stary już ktoś na tym forum ci to "powiedział". To że masz mgrinż nie oznacza
          wcele, że nie możesz pracować na tym stanowisku na którym płacą te 16. No
          chyba, że nie jesteś w stanie nauczyć się tego co robią ci ludzie, ale w takiej
          sytuacji nie dziw się...
          • Gość: mgrinz Re: popieram w 200 % IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:32
            ale te 16 ma np kierowca, albo facet pakujący paczki na noocnej zmianie, tyle,
            że jak ja chciałem pakować paczki, to za 4.50 ...
            8 zł ma mój podwładny, który owija folijką paletę...
            • mike_mike Re: popieram w 200 % 16.07.04, 14:35
              Gość portalu: mgrinz napisał(a):

              > ale te 16 ma np kierowca, albo facet pakujący paczki na noocnej zmianie,
              tyle,
              > że jak ja chciałem pakować paczki, to za 4.50 ...
              > 8 zł ma mój podwładny, który owija folijką paletę...

              Stary, jeśli Tobie proponowali niewiele pona 1/4 tego co dostają inni za tę
              sama robotę, może warto jakiegoś problemu u siebie poszukać....
              • Gość: Vp Re: popieram w 200 % IP: 195.117.30.* 16.07.04, 15:47
                > > ale te 16 ma np kierowca, albo facet pakujący paczki na noocnej zmianie,
                > tyle,
                > > że jak ja chciałem pakować paczki, to za 4.50 ...
                > > 8 zł ma mój podwładny, który owija folijką paletę...
                >
                > Stary, jeśli Tobie proponowali niewiele pona 1/4 tego co dostają inni za tę
                > sama robotę, może warto jakiegoś problemu u siebie poszukać....

                Już parę razy widzę podobne super rady: jak facet po zawodówce ma więcej od
                ciebie, to idź na jego miejsce. Świetnie. I właściwie logicznie. Tylko, że
                zakichany pracodawca NIE ZATRUDNI gościa z mgrinż na posadzie ciecia czy
                magazyniera. Nie wierzysz? Miałam to samo. Jestem mgr, kiblowałam rok na
                bezrobociu i jak najbardziej byłam chetna pracować na posadzie fakturzystki,
                referentki w urzędzie, sprzedawczyni, szwaczki czy sprzątaczki nawet za płacę
                minimalną. I co? I wszędzie słyszałam, że mam za wysokie kwalifikacje!!! W
                urzędzie, gdzie się później znalazłam widziałam to od drugiej strony: było x
                podań na niskie stanowisko, gdzie wymagano tylko matury i osoby z mgr odrzucano
                od razu. Teraz gdyby mi się zdarzyła konieczność szukania jakiejkolwiek pracy,
                to po prostu nie wpiszę mgr do życiorysu, coś na te 5lat wymyślę i wtedy będzie
                ok. To samo radzę autorowi postu, kóry ma tego pecha być mgrinż.
                • losiu4 Re: popieram w 200 % 23.07.04, 15:24
                  Gość portalu: Vp napisał(a):

                  > Już parę razy widzę podobne super rady: jak facet po zawodówce ma więcej od
                  > ciebie, to idź na jego miejsce. Świetnie. I właściwie logicznie. Tylko, że
                  > zakichany pracodawca NIE ZATRUDNI gościa z mgrinż na posadzie ciecia czy
                  > magazyniera. Nie wierzysz?

                  nie, nie wierzę. A wiesz czemu? bo rzucił mie sie w oczy pewien watek. Jesli
                  chcesz, przejrzyj go również:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=13853218
                  > Miałam to samo. Jestem mgr, kiblowałam rok na
                  > bezrobociu i jak najbardziej byłam chetna pracować na posadzie fakturzystki,
                  > referentki w urzędzie, sprzedawczyni, szwaczki czy sprzątaczki nawet za płacę
                  > minimalną. I co? I wszędzie słyszałam, że mam za wysokie kwalifikacje!!!

                  zazwyczaj jest to wymówka, gdyż na takie stanowiska masz silną konkurencje w
                  postaci krewnych i znajomych królika. Co do posady szwaczki: nie wiem, gdzie
                  mieszkasz i gdzie szukałas, ale niedawno w małopolskim mieście szukano tychże.

                  a to juz zależy na jakie stanowisko al=plikujesz.... czasem faktycznie należy o
                  pewnych rzeczach zapomnieć :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
          • Gość: Wera Re: popieram w 200 % IP: *.toya.net.pl 16.07.04, 14:34
            Przestańcie. to nie zadne rozwiązanie. I każdy głupi to wie
            • mike_mike Re: popieram w 200 % 16.07.04, 14:37
              Gość portalu: Wera napisał(a):

              > Przestańcie. to nie zadne rozwiązanie. I każdy głupi to wie

              Wera, rozmowy o wynagrodzeniu to śliska sprawa. Każdy zarabia tyle ile sobie
              wynegocjuje i czasem jest tak, że zarobki dwóch osób na identycznych
              stanowiskach różnią sie o 100%. takie zycie.
              A Magister Inżynier popełnił ten błąd, że podejrzał kiedyś zarobki innych
              pracowników w firmie w której pracuje i teraz ponosi konsekwencje tego kroku....
              • Gość: mgrinz Re: popieram w 200 % IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:14
                poprostu niektórzy pracodawcy przy tak ogrommnym bezrobociu poczuli, że mogą
                ludzi traktować jak śmieci, traktują ludzi jak maszynę, jak więcej prądu żre,
                to wywalić,tak jak u mnie wywala też "starszych stażem", bo oni mieli inne
                umowy , zawierane za poprzedniego szefa rzędu 1600-2000, wywala i wykańcza tych
                ludzi, żeby przyjąć za 800, a za takie pieniądze to o rodzinie nie da się
                myśleć... bo na same opłaty to zejdzie, uważam, że to najgorsze sukinsyństwo,
                bo ludziom z pensji powinno starczać na opłaty, jedzenie i ewentualne
                inwestycje np. w ubranie, samochód... dla tych "pracodawców" istnieje tylko ich
                godność, sami to mają po 3 mercedesy i jacht, a inni niech zdychają, jak już
                padną z głodu, next one please...
                • mike_mike Re: popieram w 200 % 16.07.04, 15:17
                  Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                  > poprostu niektórzy pracodawcy przy tak ogrommnym bezrobociu poczuli, że mogą
                  > ludzi traktować jak śmieci, traktują ludzi jak maszynę, jak więcej prądu żre,
                  > to wywalić,tak jak u mnie wywala też "starszych stażem", bo oni mieli inne
                  > umowy , zawierane za poprzedniego szefa rzędu 1600-2000, wywala i wykańcza
                  tych
                  >
                  > ludzi, żeby przyjąć za 800, a za takie pieniądze to o rodzinie nie da się
                  > myśleć... bo na same opłaty to zejdzie, uważam, że to najgorsze sukinsyństwo,
                  > bo ludziom z pensji powinno starczać na opłaty, jedzenie i ewentualne
                  > inwestycje np. w ubranie, samochód... dla tych "pracodawców" istnieje tylko
                  ich
                  >
                  > godność, sami to mają po 3 mercedesy i jacht, a inni niech zdychają, jak już
                  > padną z głodu, next one please...

                  Stary, my jako pracobiorcy niewiele możemy na to poradzić... Ale jezli boli Cię
                  aż tak takie podejście pracodawców do pracowników, mam propozycję. Otwórz
                  własny interes (zostań pracodawcą) i poką zna własnym przykładzie, że można
                  inaczej.
                  • Gość: blacky Re: popieram w 200 % IP: 213.25.206.* 20.07.04, 17:17
                    Przepraszm za to ale nie pierdol ze mozna sobie założyć firme i byc pracodawca.
                    A co jak nie masz na to funduszy bo cie wlasnie twój pracowadca wyzyskuje do
                    granic możliwości albo jak poprostu nie masz predyspozycji do prowadzenie firmy
                    za to jestes swoietnym summiennym pracownikiem? PRECZ Z TAKIM PIERDOLONYM
                    KAPITALIZMEM i co gorsz kiedys bylem oredownikiem takiego ustroju.
                    • Gość: taft a ja się zgadzam z mike_mike IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:10
                      Hej!
                      Byłem w podobnej sytuacji jak mgrinż. Tylko, że nie biadoliłem na forum jak
                      stara dupa nad młodością. Nauczyłem się czytać ogłoszenia o pracę. Trochę się
                      rozejrzałem, lekko przebranżowiłem. Zacząłem podchodzić do spraw zatrudnienia
                      na zasadzie "co mogę dla ciebie zrobić i co mi za to oferujesz", a nie "co ja z
                      tego będę miał". To jest dla mnie bardzo wygodne. Nikt nikomu nie robi łaski, a
                      wszystkie piłki znajdują się po stronie pracodawcy. Nie dałem sobą pomiatać.
                      Nie powiem, bywało ciężko, rodzina (razem 4 osoby), kredyt hipoteczny, inne
                      długi. Ale opłaciło się. Powoli dotarłem do firm i ludzi na poziomie. Teraz mam
                      kilka tys/mies, na boczku dorobię raz mniej, raz więcej. Długi i kredyty
                      spłacone, jest nawet parę dukatów na czarną godzinę. I to wszystko bez
                      znajomości. Gwoli ścisłości liczyłem na kolegów, którym powiodło się trochę
                      bardziej niż mi, ale żaden mi nie pomógł.

                      A wyzysk? Do wyzysku potrzeba dwóch. I nie ma to żadnego związku z
                      kapitalizmem. Kapitalizm to nie ustrój. Kapitalizm to sprawiedliwość, że nikt
                      nikomu nie da nic za darmo i nikt mi nie zabierze mojego. Bo jeżeli nawet tylko
                      będzie próbował, to mam prawo go unicestwić. Z tych powodów uważam, że u nas
                      nie ma kapitalizmu. I tak jest lepiej niż kiedyś, kiedy średnio
                      zarabiało się 20$. Teraz głupie 400zł to 100$. Polecam raczej rozglądanie się,
                      gdzie coś można zrobić, a nie gdzie znaleźć pracę.
                      • mike_mike Re: a ja się zgadzam z mike_mike 21.07.04, 10:34
                        Gość portalu: taft napisał(a):

                        > Hej!
                        > Byłem w podobnej sytuacji jak mgrinż. Tylko, że nie biadoliłem na forum jak
                        > stara dupa nad młodością. Nauczyłem się czytać ogłoszenia o pracę. Trochę się
                        > rozejrzałem, lekko przebranżowiłem. Zacząłem podchodzić do spraw zatrudnienia
                        > na zasadzie "co mogę dla ciebie zrobić i co mi za to oferujesz", a nie "co ja
                        z

                        Bierz Pan Panie inżynierze przykład z Tafta.
      • Gość: salmotrutta Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.compass.net.nz 16.07.04, 14:43
        ...a ta wasza znajomosc jezykow naprawde mi imponuje...bo ja sie ucze jednego ponad 40 lat, a drugiego prawie 30 i nadal ich nie znam...widocznie przyglupi nieco jestem...coz zdarza sie...
        • Gość: abc Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.04, 14:34
          no zeczywiscie nie dobrze z toba, moge sie nawet zgodzic z twoja samo-ocena
          • Gość: A Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 195.150.115.* 17.07.04, 14:56
            Z Tobą też nie za dobrze... bo nawet polskiego nie znasz :-(((
      • Gość: Merle to NIE JEST postawa roszczeniowa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:18
        > NIE BĘDE PRACOWAĆ ZA DARMO, CHCĘ SIĘ WYPROWADZIĆ OD RODZICÓW PRZED
        > TRZYDZIESTKĄ, UCZYŁAM SIĘ NA STUDIACH, MAM DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE - PRACA NA
        > ETAT, PRAKTYKI, STAŻE I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW

        Popieram w 100% !!! I ze względu na powyższe okresliłam minimum na 1000 zl
        netto. I nie jest to kwota wygorowana!

        Jesli chodzi o postawę roszczeniową to okreslenie to pasuje bardziej do
        bezrobotnych-nierobotnych, ktorzy przyzwyczaiwszy się do zasiłku i innych form
        pomocy, po otrzymaniu propozycji pracy odrzucają ją od razu, bo tam trzeba po
        prostu PRACOWAC. A przecież zasiłek jest za nic.


        • Gość: pracująca Re: to NIE JEST postawa roszczeniowa! IP: *.b.jawnet.pl 23.07.04, 20:03
          Właśnie dziś podano, że 86% bezrobotnych nie posiada prawa do zaisłku, w tej
          sytuacji Twoje stwierdzenie, że bezrobotni przyzwyczaili się do zasiłku i nie
          chce się im pracować, jest bezzasadne.Myślę, że szafowanie tego typu oskarżeń
          jest mocno przesadzone. Każdemu kto wypowiada takie opinie zafundowałam bym
          bycie bezrobotnym z całym jego dobrodziejstwem.
          Troszeczkę pokory, bo życie bywa przekorne.
          • Gość: Merle Re: to NIE JEST postawa roszczeniowa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 17:08
            Byłas ostatnio na teranch popegererowskich? Jest biednie, duże bezrobocie ale
            znalezienie chętnych do pracy jest prawie niemożliwe. To o nich mowi się -
            nierobotni.
            Odsyłam do raportu Polityki z 08.05.2004 na ten temat.
      • losiu4 Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 16.07.04, 16:06
        Gość portalu: WKURZONA napisał(a):

        > TAK MAM POSTAWĘ ROSZCZENIOWĄ BO: NIE BĘDE PRACOWAĆ ZA DARMO, CHCĘ SIĘ
        > WYPROWADZIĆ OD RODZICÓW PRZED TRZYDZIESTKĄ, UCZYŁAM SIĘ NA STUDIACH, MAM
        > DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE - PRACA NA ETAT, PRAKTYKI, STAŻE I ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW.

        tak wiec kobieto (?) nie ma problemu. Walcz o swoje. Trzymam kciuki :)

        > I DOSYĆ MAM SŁUCHANIA ŻE MAM POSTAWE ROSCZENIOWĄ OD LUDZI, CO SIĘ PEWNIE NA
        > STUDIA DZIENNE NIE DOSTALI I TERAZ SIĘ WYŻYWAJĄ!!

        ja tam nie wiem, czy ktoś sie dostał czy nie. Jakoś kazdy sobie w życiu daje
        radę. Jeden lepiej, inny gorzej. Czy to podstawówkę, czy studia skończył

        > TEN KRAJ JEST CHORY, BRAK
        > POSTAWY ROSZCZNIOWEJ WEDŁUG WAS TO: PRACA ZA DARMO I LIZANIE DUPY ZE MOGĘ
        > PRACOWAĆ ZA DARMO!!!!!!

        ależ skąd. Wcale tak nie jest. Możesz sie po prostu na takie warunki nie
        zgodzić. I jesli pracodawca nie znajdzie chętnego na darmowe staze, bedzie
        musiał zapłacic, bo nie będzie miał innego wyjścia.

        > BOŻE DO CZEGO TO PROWADZI? NIEDŁUGO BĘDZIECIE OD
        > ABSOLWENTÓW POBIERAĆ OPŁATY ZA TO ZE MOGĄ U WAS PRACOWAC.. ŻENADA

        a wiesz co? Na tutejszym i sąsiednim forum (Praca w Wawie) były wątki o tym, że
        trzeba posmarować by pracę dostać. Tak to jest teraz w Polsce...

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Gala Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: w3speed.* / *.idiota.1000lecie.pl 16.07.04, 21:46
        Brawo! Podpisuję się pod tym obydwiema rękami! swoje zdanie - b. podobne do
        Twojego - wyraziłam w innym wątku a propos hasła: "postawa roszczeniowa". Masz
        rację - to jest chore, zeby praca na etat za GODZIWE PIENIĄDZE!!!!!!!!! (nikt
        nie mówi o luksusach!) była luksusem! żeby ktoś, kto chce mieć stałą pracę był
        uważany za osobę z wysokimi roszczeniami! PARANOJA!!!!!!
        • Gość: Gala do WKURZONEJ Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: w3speed.* / *.idiota.1000lecie.pl 16.07.04, 21:55
          oczywiście mój wątek (od Gali) był do WKURZONEJ, jeszcze raz mówię:
          popieram!!! :-)))
          • Gość: mgrinz Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 23:14
            POSTAWA ROSZCZENIOWA A MENTALNOŚĆ NIEWOLNIKA
            a ja dzisiaj byłem u szefa z zapytaniem czy skoro już pracuję prawie rok, a moi podwładni mają płatne nadgodziny, to skoro ja mam np. 20-30 takich godzin w miesiącu, to chciałbym jakiś ekwiwalent tego...
            i o dziwo, tak narzekający na szefa pracownicy biurowi, którzy byli obok sami mnie zjebali tekstem "przecież my też zostajemy na nadgoziny i jakoś nie narzekamy", gdybym usłyszał to od tego *** to bym pomyślał ***, ale ja to usłyszałem od osób, które dotychczas na niego narzekały ??!!??!!??!!
            nagle wsiedli na mnie z tekstami stylu "co ty sobie wyobrażasz"...
            więc skoro ludzie sami chcą pracować za darmo, rezygnować z życia osobistego, to każde dbanie o własną godność i interes staje się postawą roszczeniową, tylko jak to się ma do wymagania przez pracodawcę tak modnego słowa jak asertywność ???
            wydaje mi się że asertywność, to dbanie o własne interesy, chyba, że mylę słowo...
            a tu nagle to dbanie o swoje nazywa się postawą roszczeniową ???
            oglądałem kiedyś taki film, w którym była scena, jak jakiś hrabia wpadł do wioski chłopa, obmacał jego córkę, zjadł jego kolację, pierdnął, po czym uderzył go, twierdząc, że owa kolacja była niedobra, a wówczas chłop padł na kolana i zaczął przepraszać...
            sorry, ale coś takiego robi się z ludźmi w tym kraju "dzień dobry, jak miło jaśnie pana widzieć, przepraszam, że żyję, chętnie będę pracował za darmo, jak pan sobie życzy to mogę jeszcze dopłacić, a potem wysprzątać biuro, bo po co trzymać sprzataczkę na etacie, jak sam mogę sprzątnąć, ooo... dziura na ścianie, tynk odpada, to ja wyremontuję i kardridż do drukarki przyniosę..."
            qrva co się z tymi ludźmi porobiło...
            aha a jaka była szefa odpowiedź w sprawie nadgodzin, orzekł, że jeszcze musimy porozmawiać, kogo przeszkolić na moje miejsce, bo niedostosowałem mojej osobowości do firmy... ( a może dzisiaj bez donoszenia na innych się nie da ? )
            • tropiciel_blednego_aha Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 17.07.04, 12:47
              postawa postawą a fakty sa takie ze malo jest dobrej pracy niezalatwianej po znajomosci...
      • Gość: corgan nie krzycz albo wyłącz Caps Look IP: 217.11.142.* 16.07.04, 22:25
      • Gość: mgrinz mentalność niewolników... jak to skomentujecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 15:37
        POSTAWA ROSZCZENIOWA A MENTALNOŚĆ NIEWOLNIKA
        a ja dzisiaj byłem u szefa z zapytaniem czy skoro już pracuję prawie rok, a moi podwładni mają płatne nadgodziny, to skoro ja mam
        np. 20-30 takich godzin w miesiącu, to chciałbym jakiś ekwiwalent tego...
        i o dziwo, tak narzekający na szefa pracownicy biurowi, którzy byli obok sami mnie zjebali tekstem "przecież my też zostajemy na
        nadgoziny i jakoś nie narzekamy", gdybym usłyszał to od tego *** to bym pomyślał ***, ale ja to usłyszałem od osób, które
        dotychczas na niego narzekały ??!!??!!??!!
        nagle wsiedli na mnie z tekstami stylu "co ty sobie wyobrażasz"...
        więc skoro ludzie sami chcą pracować za darmo, rezygnować z życia osobistego, to każde dbanie o własną godność i interes staje się
        postawą roszczeniową, tylko jak to się ma do wymagania przez pracodawcę tak modnego słowa jak asertywność ???
        wydaje mi się że asertywność, to dbanie o własne interesy, chyba, że mylę słowo...
        a tu nagle to dbanie o swoje nazywa się postawą roszczeniową ???
        oglądałem kiedyś taki film, w którym była scena, jak jakiś hrabia wpadł do wioski chłopa, obmacał jego córkę, zjadł jego kolację,
        pierdnął, po czym uderzył go, twierdząc, że owa kolacja była niedobra, a wówczas chłop padł na kolana i zaczął przepraszać...
        sorry, ale coś takiego robi się z ludźmi w tym kraju "dzień dobry, jak miło jaśnie pana widzieć, przepraszam, że żyję, chętnie
        będę pracował za darmo, jak pan sobie życzy to mogę jeszcze dopłacić, a potem wysprzątać biuro, bo po co trzymać sprzataczkę na
        etacie, jak sam mogę sprzątnąć, ooo... dziura na ścianie, tynk odpada, to ja wyremontuję i kardridż do drukarki przyniosę..."
        qrva co się z tymi ludźmi porobiło...
        aha a jaka była szefa odpowiedź w sprawie nadgodzin, orzekł, że jeszcze musimy porozmawiać, kogo przeszkolić na moje miejsce, bo
        niedostosowałem mojej osobowości do firmy... ( a może dzisiaj bez donoszenia na innych się nie da ? )
      • Gość: szanujący się RADA DLA MGR INŻ. IP: *.acn.waw.pl 17.07.04, 17:09
        Wkurzona, w pełni się z Tobą zgadzam. A mgrinżowi radzę czym prędzej rzucić tę
        robotę (chociażby w poniedziałek), wyjechać na wakacje w celu odprężenia się,
        wrócić i rozejrzeć się za jakąś godziwiej opłacaną robotą, inaczej bardzo
        prawdobodobne, że za parę lat (miesięcy?) będziesz typowym
        sfrustrowanym 'nadkwalifikowanym' pracownikiem, nienawidzącym swojej pracy,
        jakich niemało w naszym śmiesznym kraju.
        • Gość: mgrinz do szanującego się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 17:20
          chętnie, ale stary, skąd ja wezmę kasę na wakacje ???
          jak mi dasz ;)))
          to pojadę, ale nie wyjeżdżałem z warszawy od czasu PRL, kiedy były kolonie i wczasy finansowane przez zakład pracy matki (Wojsko Polskie)...
          • Gość: szanujący się Do mgr inż. IP: *.acn.waw.pl 17.07.04, 19:13
            Pracujesz x miesięcy i nie masz na wyjazd chociażby na tydzień nad polskie morze
            czy w góry??? Ponawiam radę - rzuć tę robotę w cholerę. Możesz moje posty
            potraktować jako złośliwość i chęć dokopania (chociaż nie mam takich zamiarów,
            bo i po co), ale ja Ci tylko dobrze radzę, kiedyś wspomnisz moje słowa.
            Podejrzewam, że jesteś spoko gość, tylko masz cholernego pecha i możesz liczyć
            tylko na siebie. Kurdę, pogadaj ze znajomymi np. z czasów studiów, może ktoś Cię
            gdzieś wkręci. Powodzenia i nie poddawaj się!
            P.S. Wiem, że moje posty są prowokacyjne, ale może wreszcie coś w tym kraju się
            zmieni i nie trzeba będzie kombinować, żeby móc godnie żyć.
            • Gość: ona Re: Do mgr inż. IP: *.nisko.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 22:37
              Faktyczni - to sa wkurzające rady. Ja też pracuje w prywatnej firmie i NIE STAĆ
              MNIE NA TYDZIEN WYJAZDU NAD MORZE. Czy to tak trudno zrozumiec, ze jak się
              zarabi a800 czy 1000 zł to nie da się z tego nic zaoszczzędzić ? Ja pracuję już
              3 lata i od trzech lat stale szukam innej pracy. a jestem po studiach i co - i
              nic.
            • Gość: mgrinz Re: Do szanującego się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 22:57
              masz rację, i nie oponuję, ale powiedz mi jak się gdzieś wkręcić,
              kumple , którzy pracują "dobrze" ma to z racji powiązań rodzinnych,
              pozostali niestety nie mają pracy, lub mają jeszcze kijowszą od mojej...
              szukałem po "znajomych", ale wiesz jak to jest z "kolegami", kiedy czegoś potrzebowali (np. z Autocada) to miałem dziennie 3 telefony, ale jak ja dzwoniłem, to nagle "nie mieli czasu", teraz ich walę...
              a wśród reszty "rodziny" nie mam co szukać, bo moją rodzinę stanowi tylko jedna osoba - matka zresztą teraz schorowana emerytka, która przez całe życie "w służbie dla państwa polskiego" nic nie osiągnęła...
              więc jedyne co mi pozostaje to oglądanie beznadziejnych ogłoszeń, a i tak umowa mi się kończy, a ten *** nie przedłuży, bo bierze ludzi na 3 umowy (żeby uniknąć umowy stałej), ze względu na program pierwsza praca z dofinansowaniem i tyle... stąd się tak wściekałem jak ktoś zachwalał staże i praktyki, bo to tylko wykorzystywanie ludzi, a ci co biorą innych na staże z różnicy niepłacenia ludziom pensji kupują kolejnego merola albo 607'mkę
      • Gość: nikt Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.e / *.e-data.net.pl 17.07.04, 22:09
        Podpisuję się pod postem Wkurzonej obiema rękami i prawą nogą (umiejętności
        pisania lewą nogą jeszcze nie opanowałem, gdyż tego jeszcze ode mnie nie
        zażądali - ale już się na to przygotowuję).
        • Gość: rekin Cieszy mnie że są jeszcze normalni ludzie!!!! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.07.04, 01:00
          Bardzo mnie cieszy że są jeszcze normalni ludzie. Damy radę trzeba się cenić.
          Wiadomo że wszędzie znajomości i z pracą krucho ale trzeba się cenić.
          Mgr inż ja też skończyłem polibudę. O kumplach to masz rację jak potrzebowali
          czegoś na studiach to ok ale teraz wypinaja się (wkręcili się po znajomości i
          geniuszy udawają- ale nie wszyscy). Ja byłem na rozmowie w firmie gdzie
          pracował mój kolo. Firma japońska, bardzo znana. Koleś podłożył mi świnie i
          mnie nie przyjeli. Leję na gnoja.
          No cóz niekiedy sami jesteśmy sobie winni. Jak każdy żada 1000 na RĘKĘ i
          jeszcze niepłatne nadgodziny to juz jest schyłek.
          Może byc tylko lepiej czego sobie i wam życzę.
          • Gość: mgrinz Re: Cieszy mnie że są jeszcze normalni ludzie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 01:08
            te, rekin, a ja Ci powiem, że nie zgodziłem sie na więcej bezpłatnych nadgodzin (ok. 2 h dziennie) i powiedziałem szefowi, że nie będę chodził "do pokoju zwierzeń" (jak on tego wymaga), czyli donosił... dodatkow nie zgodziłem się na zwalenie na mnie dodatkowego etatu (wywalił dziewczynę i chce komuś dodać jej obowiązki) oraz poprosiłem o urlop, bo po roku już jestem zmęczony i bym chciał odpocząć i wiesz co ?
            od następnego miesiąca już tam nie pracuję, nie wywalił mnie, bo nie ma podstawy, rozwiązał skur*** jeb*** umowę za 800 zł , a za 1000 na rękę o którym piszesz, to bym chciał pracować....
            przeczytaj sobie to:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=14231382&a=14253971
            apropos "kolegów"
            • Gość: mgrinz Re: Cieszy mnie że są jeszcze normalni ludzie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 01:11
              a krótko mówiąc apropos mojego wywodu o mentalności niewolnika, to mi skrócił umowę i od sierpnia znowu będę bezrobotnym
      • Gość: marcin Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.crowley.pl 18.07.04, 19:39
        Masz rację.W momencie kiedy uświadomi to sobie 90% pracujących to może w tym
        chorym kraju coś się zmieni.
        • Gość: WKURZONA Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.menos.org 18.07.04, 21:48
          cieszę sie, ze nie jestem sama :-)) powoli zaczynało mi się wydawać, że mam
          jakieś chore wymagania... Najgorsze jest że stoję teraz przed wyborem wyjazd
          czy dalsza praca za grosze tutaj... Ile jeszcze pokoleń będzie miało taki
          dylemat? Otwarte granice są błogosławieństwem ale potrafią nieźle zdołować...
          pozdrawiam i cieszę sie tyle ludzi myśli podobnie jak ja.
          • Gość: JacekJJ Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 22:28
            Wszystko ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony potencjalna możliwość
            lepszego zarobku za granicą, lepsze warunki pracy, a z drugiej wyalienowanie
            przez dłuższy czas, zanim się zaadoptujesz. Nie ma na to odpowiedzi, co jest
            lepsze. Ty masz takiego pecha, że wkurzasz się na brak możliwości tutaj w
            kraju. A z dugiej strony jaką masz pewność, że za granicą uda Ci się lepiej.
            Myślę, że tak na prawdę całe życie to dżungla i nigdy nie wiadomo, co
            przyniesie los. A tak na prawdę, to mnie również wkurzałoby "lizanie tyłków" i
            może dlatego parawie co dwa lata zmieniałem pracę. Poza tym prawdą jest, że
            pracownika w Polsce się nie szanuje, a o szacunek trzeba walczyć. Zresztą w
            przeważającej części przypadków pracownik nie zyskuje szacunku, a jedynie staje
            się trybikiem potrzebnym w danej chwili do zarobienia większej ilości gotówki(
            przez to może być przez jakiś czas niezbędny) - to smutne ale prawdziwe. I tak
            samo jak w Polsce, jest za granicą.
      • Gość: ZAOCZNY Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 00:08
        z takim podejsiem to wiesz .... a co ty dziecinka umiesz .... masz praktyki co
        to znaczy ... najwazniejsze jest czy twoja praca przelozy sie na pieniadze dla
        firmy ... jak sie nie podoba to opusc kraj lu zaloz swoje przedsiebiorstwo.
        • Gość: WKORZONA Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.menos.org 19.07.04, 10:10
          Drogi zaoczyn, wyboraź sobie że mam nie tylko praktyki, bo pracuje na
          etacie,fakt niedługo -1,5 roku ale zawsze coś. Co umiem? A co Ty umiesz zoczny?
          Dlaczego taki jesteś cięty? Czy poszedłbyś do lekarza, ktory zamiast studiować
          i przyswajać WIEDZĘ-TAK WIEDZE, pracował całe studia? i zdobywał doświadczenie?
          Są pewne dziedziny, gdzie potrzebna jest niestety WIEDZA. Ale co Ty o tym
          możesz wiedzieć, Ty przecież masz doświadczenie! Dlatego wszystkie dzienne
          studia zlikwidować, liczy się tylko doświadczenie. Myślę, że byłoby to z
          korzyścią dla Państwa-jakie oszczędności! To samo z inżynierami, budowlańcami-
          niech uczą sie fachu na żywym organiźmie, a co - najwyżej się zawali! Ale chłop
          praktykę będzie miał a jak...
          Trzeba odróżnić zawody, gdzie jesteś w stanie w rok bez studiów nauczyć się
          wszyskiego pracując po prostu, i te, które oprócz wiedzy wyniesionej ze studiów-
          mówię o porządnych państwowych uczelniach, gdzie sie nie kupuje dyplomów-
          wymgajają wiedzy i doświadczenia.Ale to tylko takie takie przemyślenia, gdzie
          mi tam do Ciebie....
      • Gość: i.m. Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:39
        tak, to przykre, ale muszę stwierdzić, że też jakiś czas temu zaczęłam mieć
        postawę roszczeniową
        przepraszam bardzo, ale po pięciu latach studiów, praktykach i wolontaricie na
        studich, czterech latach pracy, kursach i studiach podyplomowych, ze
        znajomością dwóch języków - CZŁOWIEK MA PRAWOD I POWINIEN MIEĆ PRACĘ ADEKWATNĄ
        OD POSIADANYCH UMIEJĘTNOŚCI I KWALIFIKACJI I ZARABIAĆ TYLE BY móc zapłacić
        rachunki, raz w miesiącu pójść do fryzjera i kosmetyczki, raz w roku wyjechać
        na wczasy, kupić sobie książkę w mpiku za 50 zł i nie oszczęczać na biletach na
        kino, a poza tym MIEĆ MOŻLIWOŚĆ ROZWOJU I AWANSU W PRACY - I TAKA POTRZEBA TO
        JEST NORMALNA POSTAWA, NORMALNEGO CZŁOWIEKA, KTÓRY ŻYJE PO TO BY MIEĆ Z TEGO
        SATYSFAKCJĘ
        • Gość: i.m. Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:45
          a wiecie co mnie wkurza najbardziej? to, że nie mam możliwości awansu, podjęcia
          się odpowidzialnych zadań, jakiegoś zakresu decyzyjności w swojej pracy

          cholera mnie bierze po trochu

          planuję otworzyć za kilka lat własną działalność, bo pracując dla kogoś i nie
          mając przysłowiowych "plecków" naprawdę nie widzę możliwości robienia czegoś
          sensownego i odczuwania satysfakcji ze swojej pracy

          wierzcie mi wiem co mówię bo kilka firm już znieniłam i powodem zmian zawsze
          był brak satysfakcji z tego co robię i brak możliwości rozwoju w firmie -
          frustracja dla mnie, bo jestem osobą ambitną
          a pracowałam w firmach polskich i zagranicznych, małych średniej wielkości i
          wielkim koncernie

          wszędzie widzę ten sam problem dlatego za jakiś czas otworzę własny biznes
      • Gość: mgrinz Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:06
        jak tu nie mieć "postawy", skoro na moje miejsce ( patrz wątek o "mentalności
        niewolników" ) przychodzi ktoś ze znajomych głównego szefa fabryki, nie zna
        języków, nawet proste rzeczy w angielskim sprawiają jej problem, musi wzywać
        innych, gdy przychodzi mail anglojęzyczny (spam reklamowy), ma kłopoty z
        liczeniem (osoba bardzo chaotyczna poełniająca błędy w dodawaniu w kartotekach)
        i dostaje pensję 2000 na rękę... a czemu 3 razy tyle co ja na tym
        stanowisku "bo ona inwestuje w swoją edukację, poszła na studia", tak więc
        mgrinz z 2 językami w dziale logistycznym dużej fabryki zostaje zastąpiony
        studentką (a więc bez "wyższego") za 3 razy większą pensję... ehhhh...
        • Gość: Mike Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.bas1.mvw.galway.eircom.net 19.07.04, 17:41
          Mgrinz uciekaj za granice.
          Tylko nie w ciemno - najpierw poszukaj pracy w Internecie.
          Ja tak zrobilem i juz 3 miesiac siedze w irlandzkim biurze za 2000 na reke i
          7,5 godziny pracy dziennie (ew. nadgodziny platne). Ponizej mojego
          wyksztalcenia bo jako technik (a jestem tez mgrinz - z uprawnieniami) ale mam
          perspektywe awansu. A w Polsce po 5 latach dostawalem 1300 na reke , a do ZUS
          szlo 1000 brutto.
          W Anglii ponoc sporo inznierow szukaja trzeba tylko wysylac CV do tamtejszych
          posrednikow pracy.
          W Polsce tylko garba sie nabawisz. Ja w tym roku dobije do trzydziestki i
          dopiero tak naprawde zaczynam.
          Ojczyzne niestety trzeba zegnac jesli sie chce cos osiagnac...
          • rafael1 Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 19.07.04, 19:41
            rada dla mgrinz: nie poddawaj sie i szukaj dalej a napewno znajdziesz prace godna Ciebie. Nie płaszcz się przed jakims pracodawca który ma nizsze wykształcenie niz Ty. Na odchodne powiedz mu co on nim myslisz! Głowa do góry!
            • Gość: REKIN Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.07.04, 23:24
              Dobrze że jest trochę ludzi którzy myslą tak jak ja. Fakt, że w Polsce kariery
              się nie zrobi bez plecaka. Nie ma znaczenia fuirma Polska czy zagraniczna. Tak
              było ze znajomym inż. U nas nie dostał się do fabryki Japońskiej (na produkcję -
              desperacja) bardzo "prestiżowej" bo był za "słaby" na testach ale pracuje u
              Japońców w UK. tam go docenili. Zaczynał słabo ale teraz jest inżynierem
              produkcji. Miał szczęście ale próbować trzeba.
              TO NIE JEST POSTAWA ROSZCZENIOWA TO AMBICJE, NORMALNOŚĆ!!!
              PO DOBREJ UCZELNI NIKT NIE CHCE PRACOWAĆ NA PRODUKCJI.
              A DLA PRZYPOMNIENIA JAK BYŁO 2 LATA TEMU. PRACY OPÓR DLA INŻ. ZA DOBRĄ KASĘ OD
              RAZU PO STUDIACH!!!! BEZROBOCIE SPADNIE DO 7%12% TO ZOBACZYCIE. SZACUNEK
              NAUCE!!!
              • Gość: rekin Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.07.04, 23:25
                Przepraszam , 10 lat temu.Małe sprostowanie.
                • Gość: mgrinz Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 08:06
                  sprawdzałem oferty w urzędzie pracy...
                  kurwica może trafić...
                  --> specjalista ds. eksportu - zakres obowiązków - eksport produków na rynki
                  zewnętrzne i rynek krajowy, znajomość dwu lub trzech języków, prawo jazdy (nie
                  mam) i inne takie... - płaca 1000 brutto,
                  --> tapicer - 1200 brutto,
                  --> sprzątaczka - 1100 brutto,
                  --> pracownik do dbania o zieleń (przycinanie krzaków, koszenie trawy) - 1200
                  netto,
                  o co kurwa chodzi, człowiek na stanowisku z najwyższymi wymaganiami za 1000
                  brutto, a facet od dbania o roślinki 1200 netto...
                  chyba faktycznie w tym kraju nie może być dobrze...
                  • Gość: P Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 12:46
                    To jez do Anglli albo Irlandii
          • Gość: O Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 13:22
            Ale mgrinż jest patriotą i nszego kraju nie opuści
            • nikolettajasnowlosa Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 20.07.04, 15:51
              smiesza mnie posty niektorych ze ludzie po skonczonych dobrych studiach
              wyzszych powini sie cieszyc z 400 zl stazu bo gowno umieja. na swiecie na ogol
              absolwent ma nieduze, zadne albo nieadekwatne doswiadczenie (bo np. pracowal
              jako kelner w wakacje)zawodowe bo mial studiowac a nie pracowac. pracodawca ma
              go przeszkolic i to nie jest zadna laska z jego strony. wiadomo ze absolwent
              zaczyna od najnizszego stanowska i nieduzej pensji ale nie rzuca mu sie
              jakiegos ochlapu jak w Polsce. szukalam pracy w szkole jezykowej na 3. i 4.
              roku studiow. mowili mi ze szukaja mgr lub studentow 5. roku. na 5. roku
              studiow pytali gdzie moje doswiadczenie zawodowe. w koncu znalazlam prace, jak
              na lektora marnie platna, musialam co miesiac przypominac mojej szefowej o
              pensji bo placila ja wedlug widzimisie, pensje za maj dostalam 29
              czerwca.oczywiscie wstawiala gadki jak jej interes marnie idzie itp. nie uwazam
              ze upominanie sie o zapracowane pieniadze to postawa roszczeniowa. mieszkam i
              pracuje teraz w Anglii i nie narzekam. pozdrawiam wszystkich absolwentow
      • Gość: baza Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 62.233.163.* 20.07.04, 15:53
        Szkoda mi Ciebie bardzo. Z takim myśleniem nie dziwie się że nie masz pracy.
        Myślisz że studia dzienne, języki itd to wszystko? Myślę, że brak Ci sprytu
        życiowego i przebojowości. To dużo cenniejsze niż dyplom. Przestań narzekać i
        zacznij pracować nawet za pare złotych, przynajmniej na początku. W domu nie
        wysiedzisz. A swoją dumę schowaj może na trochę do kieszeni. Moja dziewczyna ma
        24 lata, nie ma szkoly, ale pracuje w 3 miejscach codziennie. Xero, pilnuje
        dziecka i odbiera telefony w małej firmie. W sumie 100 zł dziennie i to 30 dni
        w miesiącu. Przynajmniej stać ją na wszystko. Powodzenia, przyda Ci się
        bardzo...
        • nikolettajasnowlosa Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 20.07.04, 16:01
          a ja uwazam ze to sytuacja patologiczna i godna pozalowania. to co - ludzie nie
          powinni studiowac, tylko po podstawowce isc do lopaty albo do nianczenia
          dzieci??coraz wiecej mlodych ludzi po studiach wyjezdza za granice i oby tak
          dalej, moze zmieni sie postawa pracodawcow. lekarze juz zaczeli wyjezdzac bo
          jak moga zarobic 2000 funtow zamiast 1500 zl to maja w dupie taka ojczyzne.
          • diablo1987 Dziewczyno to kapitał ucieka z kraju 09.08.04, 21:22
        • Gość: WKURZONA Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.menos.org 20.07.04, 17:06
          nie wiem czy do mnie Twoja uwaga, ale tak myślę. Mój drogi, nie musi Ci być
          mnie szkoda, bo pracę mam, niskopłatną ale jest..Chodziło mi tylko o poruszenie
          pewnego problemu, czyli tego, że to, iż człowiek pracując chce mieć się za co
          utrzymać zaczęto w Polsce uważać za postawę roszczeniową. Moja sąsiadka na
          przykład właśnie urodziła drugie dziecko (samotna matka). Nigdy nie pracowała,
          cały czas zasiłki, dopłaty i takie tam. Więcej ona nigdy nie chciała pracować,
          co po co? Myślę że zwalanie wszytkiego na pomoc socjalną czy tu czy zagranicą
          można nazwać postawą roszczeniową, ale nie to że człowiek chce po prostu żyć
          normalnie pracując uczciwie uczestniczyć w życiu naszego pięknego kraju, płacić
          podatki, kupowac, korzytać z życia, może czasem gdzieś pojechać.. Za to zaraz
          mnie pobijecie, nie wszyscy oczywiście, no bo jak.. chce mi się jeszcze
          wakacji? O ja niewdzięczna....to straszne, coż to za wielkopańskie pomysły!!!!
          • Gość: WKURZONA Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.menos.org 20.07.04, 17:10
            mój post był do bezy oczywiście :-)
          • Gość: mcCornick kogo to obchodzi IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 19:16
            Kogo to kobieto obchodzi. Kapitalizm nie jest dla frajerow, ludzie delikatni i
            wrazliwi powinni poprosic Bruksele o eutanazje. Tak trudno wam idioci
            zrozumiec, ze wyksztalcenie nie mam wam pomoc w zyciu. Wyksztalcenie sluzy
            tylko i wylacznie do tego aby wyciagac flote od frajerow. Wasze dyplomy sa
            dokladnie tyle warte ile waza. Po cholere idziecie na studia i dajecie jeszcze
            za to kase skoro i tak pozniej bedziecie dymac za pare stowek przy sprzataniu
            blokow a wasza wiedza zda sie psu na bude. W polsce w R & D inwestuje tylko 5%
            firm stwarza to szanse dla ok. 15 - 20% absolwentow szkol wyzszych cala reszta
            moze spokojnie wypieprzyc dyplom za do kosza. Tlumacze to moim naiwnym kuzynow
            po maturze, ktorzy wierza w cuda. Sam skonczylem zawodowke a mam wiecej kasy
            niz 90% posranych magistrow, wlasciwie to juz moglbym sie jebnac na emeryture
            ale sobie jeszcze troche dorobie a pozniej kupie sobie chate w Chorwacji i bede
            tam sopokojnie mieszkal w cieplutkim klimacie.
            A zeby was jeszcze dobic to napisze, ze mam kumpla po informatyce, tyle co on
            kasy i czasu wlozyl w nauke to ja pierdole. Tlumaczylem chlopu daj se spox ale
            myslal ze tym sposobem wyrwie sie z getta, a teraz gosciu uklada plytki
            chodnikowe po 12 godzin dziennie za 500 stow. A najsmieszniejsze jest to, ze
            naprawde jest dobry bo polowa moich znajomych lazi do niego z problemami.
            Zawsze jak jade swoja bryka to mam z tego satysfakcje, ze popieprzylem cale te
            posrane studia i zawsze mi sie chce smiac z takich burakow magistrow.
            • Gość: Stella Re: kogo to obchodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 22:13
              Po pierwsze na studiach dziennych nikt nie płaci za studia po drugie uwierz,że
              mimo niesamowitej kasy którą rzekomo zarabiasz słoma ci z butów wychodzi i tak
              już pozostanie. Każdy w miare inteligentny człowiek szybko sie zorientuje, ze
              jestes totalnym prostakiem i dorobkiewiczem jakich wielu. Odwal sie od
              magistrów bo wyzywając sie na nich leczysz swoje kompleksy i braki
              intelektualne. W każdym kraju powinno sie promować i doceniać ludzi
              wykształconych, u nas też tak będzie. Nie uważam, ze wszyscy powinni końnczyc
              studia ale nie mogę znieść takich ludzi jak ty. Skonczyłam studia, mam dobra
              pracę i jestem zadowolona. Życzę wszystkim magistrom żeby im się udało a takich
              jak ty niech omijają z daleka!
              • Gość: Trixie Re: kogo to obchodzi IP: *.k.mcnet.pl 21.07.04, 09:36
                Tak powinno się promować i doceniać wykształconych, ale tylko takich, którzy są
                naprawdę wykształceni (UW, SGH, UJ) a nie magistrów po szkole "czegoś i
                czegoś", którzy uwierz mi (parę razy już to przećwiczyłam) naprawdę nie nadają
                się do żadnej pracy a wymagania wysokie.
            • gooch Re: kogo to obchodzi 20.07.04, 23:03
              Mnie obchodzi. Dobrze dla Ciebie, że masz kasę, ale dobrze by było, gdyby Ci,
              co skończyli studia, też mogli ją zarobić. Jest wiele rzeczy, których nigdy się
              nie dowiesz i których nigdy nie zrozumiesz właśnie dlatego,że nie ukończyłeś
              studiów. Pewnie nie jest to dla Ciebie ważne. Nie szkodzi. Teraz sytuacja na
              rynku pracy wygląda jak wygląda, ale pewnie się zmieni i wykształcenie znowu
              zacznie być w cenie.
              A kultura osobista obowiązuje wszystkich, także ludzi po zawodówce.
        • Gość: janek Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.ericsson.net 10.08.04, 15:29
          Wybacz ze to pisze ale nie pieprz baza. Ja akurat mam dobra prace, uczciwego
          pracodawce i ogolnie nie narzekam. Ale szukalem pracy przez rok, nawet
          pracowalem za darmo i wkurwiaja mnie stwierdzenia o tak zwanej przebojowosci.
          Nikt nie rodzi sie akwizytorem, a praca nie jest i nie powinna byc wyscigiem
          szczurow zagryzajacych sie nawzajem po to zeby wlascicielowi wejsc do tylka. I
          chodzi o to ze jak ktos w firmie pracuje, ma okreslone obowiazki to firma mu za
          ich wykonywanie placi. Ceni pracownika, bo w innym wypadku pracownik ma firme w
          d..., a to nie jest dobre dla nikogo. Praca sama w sobie nie jest celem zycia.
          I kazdy megalomanski pracodawca z Koziej Wolki powinien o tym wiedziec, co sie
          niestety rzadko zdarza. Pracownik jest tak samo wazny dla firmy jak firma dla
          pracownika. Jezeli ja mam dobrze pracowac to musze miec zapewnione odpowiednie
          warunki pracy i to jest chyba oczywiste. Niestety nie dla wszystkich.
          Pozdrawiam
      • Gość: starycynik Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.ppp.uno.edu 20.07.04, 22:37
        Zwroc uwage ze to i tak postep. Byly czasy w ktorych aby przezyc to trzeba bylo
        sie oplacac. Bezrobocie w Polsce nie jest zadnym zrzadzeniem losu ani pana Boga
        jest wynikiem przyjecia okreslonego modelu gospodarczego. Sami wybraliscie
        popierajac Balcerowicza. Ja bowiem jestem oszolom i zawsze mowilem ze to
        hosztapler i efektem takiej polityki bedzie oaza bogactwa na morzu nedzy.

        Jak ktos nie umie znalezc dobrej pracy to jego wina, a jak kobiete zgwalca to
        tez jej wina, bo ja dobra prace znalazem i mnie nie zgwalcili.
      • Gość: lauretka Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 08:20
        czasem to zabawne, jeżeli ktoś mówi o postawie roszczeniowej... to może ja też
        się do roszceniowców zaliczam - prawnik na aplikacji biegły angielski, studia
        podyplomowe, doświadczenie zawowdowe - od połowy studiów bezpłtana praktyka w
        kancelarii, pracuję teraz (od 2 lat) w tej właśnie kancelarii za 550 zł netto i
        szukam nowej pracy. I nie zamierzam jako minimalnej oczekiwanej pensji podać
        1000 netto, bo za samą aplikację płacę prawie 7 tys. rocznie. Mam serdecznie
        dosyć pracy za takie wynagrodzenie (na umowę zlecenie). I proszę bardzo mogę
        zostać nazwana pazernym absolwentem...
      • Gość: szefow Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.chello.pl 21.07.04, 10:29
      • Gość: szefowa Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.chello.pl 21.07.04, 10:40
        To popatrzcie na to inaczej - co Wy tak naprawdę potraficie?
        Ja mam 47 lat, doktorat, drugi stopień specjalizacji z anestezjologii i od 4
        lat prowadzę oddział . Do tego jeszcze dodam FCE i DALF. Pracowałam zaraz po
        studiach w Pogotowiu Ratunkowym , w Izbie Przyjęć na sali operacyjnej i OIOM-
        ie. Byłam też 2 razy po roku na stypendiach. Staram się być na bieżąco i czytać
        nie tylko polską prasę fachową.
        Z przerażeniem patrzę na postawę ROSZCZENIOWĄ (sic) młodych kolegów, którzy
        uważają, że zjedli wszystkie rozumy, a mają elementarne braki w wiedzy. Czasem
        strach pozostawić pod ich opieką chorych.
        Najgorszą jednak rzeczą jest to, że owi młodzi ludzie nie dadzą sobie zwrócić
        uwagi i usiłują przeprowadzać eksperymenty na ludziach.
        Czy chcielibyscie Państwo, aby na Was lub Waszych bliskich eksperymentował
        ktoś, kto tylko jest przekonany, że dużo umie?
        Proponuję odrobinę pokory. Wszędzie i zawsze trzeba terminować, uczyć się,
        podpatrywać mistrza. A gdy pokażecie, że jesteście naprawdę dobrzy - nikt z nas
        nie będzie Was hamował!
        • Gość: D Zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:48


          Zgadzam się z Tobą.
          Ja podam przykład z innej troche dziedziny bo jestem inżynierem.
          Jestem inzynierm z 7letnim stażem i uważam żę moi młodsi koiledzy prosto po
          Polibudzie też mają elementarne braki w wykształceniu tj. nie umieją czytać
          rysunku technicznego, nie znają programów komputerowych, języków itp.
          A wszyscy chcą od razu zarabiać duża kasę
          • Gość: i. Re: Zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 11:12
            czlowiek pracujac na pelnym etacie, z zaangazowaniem, z checia do pracy - bo
            tacy czesto sa mlodzi ludzie, mimo barku doswiadczenia i tego ze musza sie
            wiele nauczyc (ale nie jest tez tak, ze nic nie umieja) ma prawo i zasluguje na
            zarobek ktory pozwoli mu sie utrzymac - mam na mysli - zaplacenie za
            mieszkanie, rachunki (elektrycznosc, gaz, telefon, tv), jedzenie przez caly
            miesiac, raz w miesiacu bilet do kina, bilet do teatru, kilka wyjsc do
            kawiarni, fryzjer, książka
            czy 500 zl netto to wystarczajace by czlowiek w wieku lat 25-27 mogl sie
            utrzymac?
            nie

            wiecie czemu sie dziwie? temu ze najpierw krytykuje sie pazernych absolwentow
            lub ludzi z niewielkim doswiadczeniem ze wzgledu na ich wymagania finansowe, a
            za chwile te same osoby narzekaja: ach, moja corka nie chce zakladac rodziny,
            albo nie chce miec dzieci - no bo 30-stka to juz czas najwyzszy zajac sie
            zalozeniem rodziny, Skad to zdziwienie ja pytam? Za 500 zl rodzine ma czlowiek
            zakladac i utrzymac? przeciez to nawet nie jest smieszne, to jest tragiczne

            mam 28 lat, prauje od ponad trzech lat, zarabiam nieco ponad 2 tys netto i
            wierzcie mi, starcza mi na utrzymanie samej siebie, ale nie są to kokosy i
            wielu rzeczy musze sobie odmowic, zeby np. moc sie dalej ksztalcic
            znam dwa jezyki, skonczylam studia prawnicze na uniwersytecie, studia
            podyplomowe (2 kierunki)
            i owszem, uważam, że za umiejętności, zaangażowanie, kreatywność powinnam
            dostawać dwa razy tyle ile dostaję i mieć pracę dającą możliwość rozwoju
            • Gość: D Re: Zgadzam się! IP: 213.77.1.* 23.07.04, 10:46
              >i owszem, uważam, że za umiejętności, zaangażowanie, kreatywność powinnam
              > dostawać dwa razy tyle ile dostaję i mieć pracę dającą możliwość rozwoju

              Ale zrozum wreszcie jest prawo popytu i podaży, przecież rząd nie może nakazać
              że absolwent ma zarabiac 2000netto.
              Miej lepiej pretensje do rządzących za wysokie podatki, ZUS-y itp.,, bo te
              wszystkie rzeczy hamują rozwój przedsiębiorczości i co za tym idzie nie ma
              miejsc pracy.Bo nie opłaca się nikogo zatrudniać legalnie ze wzgledu na te
              wszystkie rzeczy powyżej.
          • gooch Re: Zgadzam się! 21.07.04, 18:30
            Jeśli mają oczekiwania powyżej swoich umiejętności to można ich po prostu nie
            zatrudnić. Poza tym wydaje mi się oczywiste, że ludzie którzy dopiero skończyli
            studia muszą się jeszcze wiele nauczyć jeśli chodzi o praktykę. Mimo to powinni
            otrzymywać wynagrodzenie, które umożliwi im normalne życie.
            • Gość: D Re: Zgadzam się! IP: 213.77.1.* 23.07.04, 10:31
              Jest wolny rynek i nikt nikomu nie może kazać dać np. absolwentowi 2000netto.

        • Gość: i.m. Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 11:01
          niestety na pokorze daleko nie zajedziesz
      • Gość: papryczka Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 212.160.106.* 21.07.04, 15:29
        A ja się nie zgadzam. Właśnie kończę studia ( dzienne, te podobo lepsze...
        hm... , znam 3 języki, mam za soba ukończone dodatkowe kursy i szkolenia. I nie
        boję sie pracować za 700 złotych, bo wolę mieć cokolwiek, niż siedzieć w domu i
        się cenić, a potem następnemu pracodawcy tłumaczyć z przerwy w życiorysie.
        Poza tym do pracy trzeba mieć odpowiedni stosunek i szanować ją. Choćby
        dlatego, że niejeden by chętnie dwa razy dłużej niż ja siedział w pracy za 700
        złotych.
        • Gość: rekin Błędne myślenie!!! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.07.04, 23:23
          Ponieważ pracując za 1000 zł i idąc na kolejną rozmowę nikt nie da ci więcej
          ponieważ jak pracowałaś u pierwszego pracodawcy za 1000 czy 700 to u mnie
          dostaniesz co najwyżej 1300.
          • Gość: i.m. Re: Błędne myślenie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:50
            na rozmowie nie należy mówić ile zarabia się obecnie
            raczej wywpytać ile przewidują, albo powiedzieć jaka kwota Ciebie interesuje
        • Gość: szanujący się Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.acn.waw.pl 22.07.04, 00:49
          Gość portalu: papryczka napisał(a):

          > A ja się nie zgadzam. Właśnie kończę studia ( dzienne, te podobo lepsze...
          > hm... , znam 3 języki, mam za soba ukończone dodatkowe kursy i szkolenia. I
          nie boję sie pracować za 700 złotych, bo wolę mieć cokolwiek, niż siedzieć w
          domu i się cenić, a potem następnemu pracodawcy tłumaczyć z przerwy w
          życiorysie.
          > Poza tym do pracy trzeba mieć odpowiedni stosunek i szanować ją. Choćby
          > dlatego, że niejeden by chętnie dwa razy dłużej niż ja siedział w pracy za
          700
          > złotych.

          Jak czytam niektóre posty, to się normalnie załamuję. Za 700 zł to ja bym się
          nie zgodził nawet przez tydzień pracować.
          • aqwert Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 22.07.04, 08:06
            Już kiedyś cie spytałem lecz nie odpowiedziałeś. Pracujesz gdzieś?? Jesli nie,
            to ile już szukasz pracy??
          • papryczka_ag Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 23.07.04, 14:39
            Wiesz co jest najzabawniejsze - ja wcale nie musze pracować. Rodzice mnie na
            razie utrzymują i nie nastręcza im to problemów. Może mam po prostu
            taki "niepolski" charakter, że wolę cos robić nawet za niewielkie pieniądze,
            niż grzać tyłek w domu i wiecznie narzekać. Szkoda mi takich ludzi.
            Teraz od października idę do nowej pracy ( wczoraj miałam spotkanie " i jak
            moja przyszła szefowa dowiedziała się dlaczego pracuję za takie małe pieniądze,
            to stwierdziła, że jest to najlepsza reklama dla potencjalnego pracownika, bo
            widać, że nie pracuje tylko dla kasy, ale i dla przyjemności. I takich ludzi
            sie szanuje. I ja też mam szacunek do osób tego typu. Jestem zadowolona, bo mam
            co robić, pieniędzy mi starcza na moje potrzeby bez problemu - super.
            Niewątpliwie, gdybym była w takiej sytuacji, że musiałabym się sama utrzymać,
            to 700 złotych jest sumą mikro, ale zawsze jest to 700 złotych... Lepiej mieć
            coś niż nic. A szacunek do siebie mam nadal. nawet większy niż jak nie
            pracowałam.
            • Gość: Kinia Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 01:18
              W Twoim przypadku więc podjęcie się nisko płatnej pracy jest luksusem, na który
              po prostu Cię stać. Gdyby nie pomoc rodziców, nie mogłabyś pozwolić sobie na
              takie zarobki - nie byłabyś w stanie nawet zapłacić za wynajęte mieszkanie. A
              każdy woli coś robić, niż siedzieć bezczynnie w domu.
        • Gość: i.m. Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:00
          ja Cię doskonale rozumiem bo sama miałam takie podejście, lepiej mieć jakieś
          doświadczenie niż nie mieć nic, lepiej zarabiać cokolwiek niż nic

          tylko:

          taka postawa wiąże się z tym, że przyjmujesz pracę niekoniecznie taką z jakiej
          jesteś zadowolona, niekoniecznie zgodną z Twoimi oczekiwaniami, niekoniecnie
          zgodną z wykształceniem, ale... coś robisz, każde doświadczenie uczy wiele - to
          na pewno

          w zasadzie wydaje się to sensowne, tylko po kilku już latach pracy mając w CV
          iluś tam pracodawców, zdarzyło mi się, że w jednym roku czterech (wynikało to z
          zatrudniania się na czas określony, na zastępstwo, na zlecenia - po kilka
          miesięcy, poza tym na początku zarabiałam naprawdę bardzo mało, tyle, ze jak
          zapłaciłam za mieszkanie wynajmowane z koleżanką na spółkę to już nawet na
          bielt miesięczny mi nie starczało, więc szukałam też miejsc pracy gdzie będę
          mogła zrobić więcej, ale "póki co" brałam to co dostawałam)niektórzy pracodawcy
          patrzyć zaczęli podjerzanie na takie "skakanie" i nie jest tak, że wiele osób
          jest w stanie zrozumieć to, że człowiek chce sam się utrzymać, sam płacić swoje
          rachunki.

          teraz pracuję w tej samej firmie prawie dwa lata i coś czuję, że znowu będę
          szukać czegoś innego bo firma się rozpada....
          • Gość: eee Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.chello.pl 22.07.04, 21:00
            Myslę,że POSTAWA ROSZCZENIOWA, jest postawą zupełnie normalną, tyle tylko,że
            ROSZCZENIA powinny być trochę inne. Przede wszystkim : chcę pracować w
            zawodzie, który pozwoli mi wykorzystać nabytą wiedzę na studiach, chcę
            pracować, gdzie mogę wykorzystywać znajomość obcych języków (o ile znajomość ta
            jest naprawdę dobra) i za to wszystko chcę otrzymywać godziwe pieniądze. Według
            mnie taka powinna być kolejność.
            Ktoś napisał z oburzeniem,że ludzie po studiach nie chcą pracować za 700zł i
            bardzo dobrze, bo może pracowawcy zaczną cenić przyszłych i obecnych
            pracowników.
            Pracuję już 30 lat, w normalnej firmie. Było fajnie dopóki nie poprzyjmowali
            tych BEZ PODSTAWY ROSZCZENIOWEJ. Kilku starych pracowników poleciało na bruk, a
            nowi bez tej "postawy" pracują, a można nawet powiedzieć, że tyrają od świtu do
            nocy za marne pieniądze. Efekt jest taki, że od kilku lat nie ma podwyżek,
            skończyły się premie, natomiast normalką jest obarczanie pracowników nowymi
            obowiazkami, których nie da się wykonac w godzinach pracy. Więc SZUKAJĄCY PRACY
            miejcie, te swoja postawę, ale trochę zmieńcie kolejność wymagań.
            Pozdrawiam EM
          • papryczka_ag Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 23.07.04, 15:38
            może miałam po prostru szczęście, bo moja praca mimo, że niezgodna z kierunkiem
            moich studiów, jest ciekawa i sympatyczna...
            Prawdopodobnie, gdyby była inna i mecząca psychicznie, to po prostu bym ją
            zostawiła. Ale nie wiem w tej chwili - ciężko mówić co się zrobi w sytuacji, z
            którą nie miało się do czynienia. Nie lubię gdybać :)))
            Pozdrawiam
      • Gość: Starsza Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.core.lanet.net.pl 23.07.04, 20:42
      • Gość: Starsza Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.core.lanet.net.pl 23.07.04, 20:43
        • Gość: Pracodawca Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.core.lanet.net.pl 23.07.04, 21:40
          Poniewaz jestes po studiach wyzszych dziennych zaloz wlasna firme zarabiaj duzo.
          Dlaczego tego nie robicie . Nie rozumiem waszej postawy roszczeniowej lenie.
          • Gość: delta Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 62.29.199.* 23.07.04, 21:50
            Popieram.
          • Gość: mgrinz do "pracodawcy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 17:38
            a żebyś zdechł z głodu nie mając na lekarza i mieszkanie skurwysynu @!!!!!!!
            tego życzę każdemu, kto uważa, że należy ludziom płacić mniej niż wynosi koszt czynsz + jedzenie dla 1 osoby za miesiąc + bilet miesięczny + telefon + wizyta u lekarza + ewentualne ubranie i kino raz w miesiącu...
            ja mieszkam w warszawie i moej wydatki (mieszkam niestety z matką, bo nie mam pracy z której mógłbym się "uniezależnić", moje wydatki to :
            czynsz 350 + prąd 50 + wizyta u dentysty 100 + bilet 70 + telefon stacjonarny, internet, komóra 250 + płyta CD 50 + jedzenie 10 zł/dziennie co daje minimum:
            około 1200 zł netto, takie są koszty "życia", i to bez ubrań, samochodu, wypoczynku... każdy kto każe ludziom tyrać za 700 jest ostatnią mendą i powinien sam żyć za te pieniądzę żyć, bo najczęściej "pracodawcy" mają po 10-15 tysięcy, dwa samochody, dwa domy i nie rozumieją co to jest, jak boli ząb, a człowiek nie ma na dentystę, nie rozumieją co to jest za kurewskie uczucie, jak się przechodzi koło witryny sklepowej i widzi się albo smaczne ciastko, albo fajne buty, a człowiek nie może tego kupić...
            "i hope you will die on cancer and ypur children too muthafucker" to cytat który nasuwa mi sie na usta,
            nie powinno być płac mniejszych niż koszty życia, a skoro zarobki wynoszą 700, to czynsz powinien wynosić 100, a nieraz w warszawie ludzie płacą i 500 !!!
            • Gość: me Re: do "pracodawcy" IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 18:18
              Sam pracuje za ok. 500 miesiecznie i cos na boku jak dorobie ale wiem, ze moj
              pracodawca placi mi tyle bo sam marnie zarabia. Trudno ma dokladac do biznesu.
              Inna sprawa, ze szanujemy sie nawzajem i razem kombinujemy jak by tu troche
              wiecej zarobic. Wiem, ze sa ludzie ktorzy wyciskaja z pracownikow ile sie da
              ale nie wszyscy sa tacy. Trzeba patrzec na to z wiekszej perspektywy. A propos
              wlasnego biznesu to oczywiscie wiadomo, ze najlepszy biznes to wlasny biznes
              tylko cala rzecz w tym, ze nie wiadomo czego sie czepic. Za kazdym razem jak
              zrobie biznes plan wychodzi mi, ze musialbym dolozyc do interesu, a tam gdzie
              nie musialbym to potrzebuje sporej kasy na poczatek i w tym caly problem.
              Zreszta nie tylko ja mam w tym problem, mojemu szefowi wyszedl pierwszy biznes
              i chcial troche zainwestowac w drugi tylko, ze niestety nie trafil. Czasami sam
              zadaje mi pytanie: "W co tu kurcze zainwestowac kase zeby cos na tym zarobic".
              Najpierw niech kazdy poprobuje wlsnego biznesu a pozniej narzeka.


              PS: swoja pierwsza firme prowadzilem od 90r. lecz zbankrutowala do 2000r.
              mialem 3 firmy ale i one padly, tak wiec wiem w czym rzecz i ze nie ma lekko :).
              • Gość: nikt Re: do "pracodawcy" IP: *.e-data.net.pl 28.07.04, 00:21
                Stek bzdur... no comment...
            • Gość: Pracodawca Re: do "pracodawcy" IP: *.core.lanet.net.pl 24.07.04, 19:34
            • Gość: Pracodawca Re: do "pracodawcy" IP: *.core.lanet.net.pl 24.07.04, 20:15
              Pierwszy raz tez splajtowalismy.ale spLaciLam kredyt co do grosza. Na drugi
              biznes zaciagnelam dlug od rodziny.Nikt mi nie odpuscil pracowalam 7 miesiecy
              za darmo .Jedlismy czasami chleb nie zawsze z maslem.Spalam po 6 godz bo nie
              bylo mnie stac na zatrudnienie ludzi.Bylam tak przerazona,ale nikt otym nie
              wiedzial nawet moje dzieci .Tylko ciezka praca .doksztaLcaniem sie po nocach
              osiagnelam sukces.Bezwzglednosc konkurencji byLa i jest sygnalem ze jestem
              mocna na rynku.Jest moja sila napedowa.Niech ci sie nie wydaje ze pracodawcyto
              ludzie ktorzy zeruja na innych.To nie prawda.Ja nie mam nic do ukrycia i
              pracownicy sa przez nas informowani o sytuacji w firmie.Zreszta mam zaufanie do
              ludzi i niektorzy z nich sa dokladnie inf. oraz prowadza nasze sprawy.Nie chce
              zeby ludzie ktorych zatrudniamy mieli poczucie krzywdy.Od roku firma stoi na
              krawedzi bankrutctwa.My nie zarabiamy.Mu robimy wszystko zeby firma istniaLa.I
              tylko dzieki stalym klientom istniejemy na rynku.Dzieki temu ze placimy malo
              ale regularnie .Ograniczamy maks. koszty firmy.Na urlopie nie bylismy od 4 lat.
              Od roku robimy sobie co drugi tydzien wolna sobote i niedziele.A zyje podobnie
              jak ty,z ta roznica ze pracuje po 12 godz. dziennie bo niektorzy ludzie ktorych
              zatrudniam nawet nie zarabaja na siebie pomimo,ze sa oddani fimie i sa
              dyspozycyjni i boja sie ta prace stracic bo wierze ze bedzie dobrze.Ostanio
              przyszlo z urzedu pracy 15 kobiet z nakazu.Zadna nie chciaLa podjac pracy.Zadna
              nic nie umie.I nie wie,ze pracodawca niechetnie przyjmuje ludzi ktorzy maja
              przerwe w pracy i duzo zwolnien na swiadectwie pracy.Zawsze moim dzieciom
              tlumaczylamzeby podejmowaly kazda prace bo z kazdej cos im sie przyda w
              zyciu.Moim dzieciom tez nieuczciwi pracodawcy nie wyplacali pensji.Maja z tym
              okreslone klopoty,ale nie wyreczam ich w niczym jest mi przykro ze to ich
              spotyka ale tez mysle ze te doswiadczenia beda im przydatne w zyciu.Jedno z
              nich wreszcie po 10 latach osiga duze sukcesy finansowe a pracuje od 3go roku
              studiow dziennych ktore ukonczyl z 5. A drugie dziecko ktore nie moze zalapac
              sie do wymarzonej pracy uczy sie dalej jezyka w darmowej szkole jezykowej i
              klepie biede,ale ja tez ja klepie i sie rozumiemy.Jestem optymistka.Zyjecie w
              czasach gdzie wszystko zalezy od was.To najcudowniejsze uczucie miec swoje
              zycie w swoich rekach.Uczyc sie tego co sie chce.Jechac gdzie sie chce.Aha ja
              prowadze rozmowy biznesowe za 120 zl miesiecznie Moze ty za duzo gadasz a za
              malo dzialasz. Pozdrawiam.Pracodawca
              • gooch Re: do "pracodawcy" 24.07.04, 23:27
                Po przeczytaniu tego postu zastanawiam się jak możesz komuś radzić,
                żeby "założył własną firmę i zarabiał dużo". Tobie się to chyba nie udaje?
                • Gość: Pracodawca Re: do "pracodawcy" IP: *.core.lanet.net.pl 26.07.04, 22:31
                • Gość: Pracodawca Re: do gooch IP: *.core.lanet.net.pl 26.07.04, 23:02
                  Owszem przegielam.Ale zalożenie własnej firmy nie polega tylko na zarabianiu
                  duzych pieniedzy ale przede wszystkim moim zdaniem na jej przetrwaniu.Mnie
                  wkurza to ,ze kazdy nowy pracownik chce od razu duzych pieniedzy niewiele
                  umiejac albo inaczej nie potrafi wykorzystać swojej wiedzy teoretycznej.Chodzi
                  mi o to ,że jak nie sprobujesz,to nie bedziesz wiedziala w czym rzecz.A do
                  załozenia interesu nie zawsze sa potrzebne duze pienidze,ale duzo odwagi i
                  wiary we własne siły.Mnie by było szkoda czasu na nic nie
                  robienie
                  • Gość: mgrinz Re: do gooch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:38
                    "(...)wkurza to ,ze kazdy nowy pracownik chce od razu duzych pieniedzy niewiele
                    umiejac(...)"
                    a ja Ci powiem co mnie wkurza, to, że ktoś 1200-1500 nazywa dużymi pieniędzmi,
                    duże pieniądze to 5000, a nie 1000 !!!!!!!!
                    1000 to granica egzystencji samodzielnej, poniżej której można tylko być "na utrzymaniu"...
                    oraz wkurza mnie, że koleś po zawodówie ma proponowane więcej...
                    popatrz na oferty pracy wielu "pracodawców" (nie mówię, że taka Ty jesteś bo Cię nie znam)
                    ale często jest tak:
                    - ekonomista, 2 języki, komputer biegle... 700-1000 zł,
                    - sprzątaczka 900,
                    - pomocnik magazyniera, zawodowe, niekarany 1100-1300,
                    - tapicer, murarz, malarz - 1600...
                    ja też umiem robić meble, kłaść tynk, malować... sam to robię w domu lub pomagam rodzinie, ale nie po to do cholery poświęciłem łącznie 18 lat życia na trzy szczeble szkół, nie po to uczyłem się jak inni "balowali", żeby teraz słyszeć propozycje 700 zł, podczas gdy mój kumpel "cieć-ochroniarz" pracując 10 dni w tygodniu (siedzi, podaje klucze, ogląda obraz z kamery) zarabia 1100 netto i się ze mnie śmieje...
                    to mnie wkurza...
                    powiedz mi dlaczego "pracodawcy" proponują mniej osobie " z wyższym, msoffice, bardzo dobry angielski ( i tu jeszcze lista wymagań )" niż osobie "odpowiedzialnej za układanie towaru na półki" ????????????
                    bo ja odnoszę wrażenie, że praca przy koszeniu trawy, roznoszeniu ulotek, cieciowaniu i prostych pracach fizycznych jest bardziej w tym kraju ceniona jak odpowiedzialna i wymgająca praca biurowa...
                    jeżeli matka kumpla - sprzątaczka ma 1200, jeżeli kumpel - cieć ma 1100 za 10 dni pracy, to ja np. na stanowisku "specjalisty" z "wymaganiami" powinienem mieć ze 100 więcej, a może wymagam za dużo Twoim zdaniem ???????????
                    • losiu4 Re: do gooch 27.07.04, 14:33
                      Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                      > a ja Ci powiem co mnie wkurza, to, że ktoś 1200-1500 nazywa dużymi
                      > pieniędzmi, duże pieniądze to 5000, a nie 1000 !!!!!!!!

                      masz rację, to niewielkie pieniądze. 5000 to też nie rewelacja, ale zawsze to
                      5x więcej :)

                      > 1000 to granica egzystencji samodzielnej, poniżej której można tylko być "na
                      > utrzymaniu"...

                      zgadza się. No ale co w związku z tym?

                      > oraz wkurza mnie, że koleś po zawodówie ma proponowane więcej...

                      niedobrze, że Cię wkurza. Bo niby czemu ma Cię to denerwować??

                      > popatrz na oferty pracy wielu "pracodawców" (nie mówię, że taka Ty jesteś bo
                      > Cię nie znam) ale często jest tak:
                      > - ekonomista, 2 języki, komputer biegle... 700-1000 zł,
                      > - sprzątaczka 900,
                      > - pomocnik magazyniera, zawodowe, niekarany 1100-1300,
                      > - tapicer, murarz, malarz - 1600...

                      i co w tym dziwnego? najwyraźniej ekonomistów z jezykami i znajomoscia
                      komputera jest od metra, natomiast sprzątaczek, tapicerów, murarzy i malarzy
                      mniej, co i po stawkach chyba widac

                      > ja też umiem robić meble, kłaść tynk, malować... sam to robię w domu lub
                      > pomagam rodzinie,

                      to moze zacznij na tym pieniądze zarabiac...

                      > ale nie po to do cholery poświęciłem łącznie 18 lat życia na trzy szczeble
                      > szkół, nie po to uczyłem się jak inni "balowali", żeby teraz słyszeć
                      > propozycje 700 zł, podczas gdy mój kumpel "cieć-ochroniarz" pracując 10 dni w
                      > tygodniu (siedzi, podaje klucze, ogląda obraz z kamery) zarabia 1100 netto i
                      > się ze mnie śmieje...

                      jesli poświęciłeś je tylko i wyłącznie dla cieżkiej harówki, to najwyraźniej
                      traciłeś czas.

                      > to mnie wkurza...

                      niepotrzebnie tracisz nerwy.

                      > powiedz mi dlaczego "pracodawcy" proponują mniej osobie " z wyższym,
                      > msoffice, bardzo dobry angielski ( i tu jeszcze lista wymagań )" niż
                      > osobie "odpowiedzialnej za układanie towaru na półki" ????????????

                      powtórzę sie trochę: może temu, ze chętnych do układania na półce mniej? jesli
                      znasz inne wytłumaczenie - podaj je, sam się czegos nowego o życiu dowiem :)

                      > bo ja odnoszę wrażenie, że praca przy koszeniu trawy, roznoszeniu ulotek,
                      > cieciowaniu i prostych pracach fizycznych jest bardziej w tym kraju ceniona
                      > jak odpowiedzialna i wymgająca praca biurowa...

                      najwyraźniej owa praca biurowa wcale nie jest aż taka wymagajaca. Co do prac
                      fizycznych, uwierz, ale i w Niemczech dobry polski murarz, jesli umie sie
                      zakrecic, zarabia lepiej od tamtejszego byle urzędniczyny.

                      > jeżeli matka kumpla - sprzątaczka ma 1200, jeżeli kumpel - cieć ma 1100 za 10
                      > dni pracy, to ja np. na stanowisku "specjalisty" z "wymaganiami" powinienem
                      > mieć ze 100 więcej, a może wymagam za dużo Twoim zdaniem ???????????

                      możesz wymagać. To Twoje prawo. I możesz o podwyżkę walczyc. Albo sprzątaczka
                      zostac bądź innym cicciem. Będziesz zarabiał wiecej.

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                    • gooch do mgrinz 29.07.04, 00:12
                      To nie do mnie Twoje uwagi, tylko do pracodawcy.
                      A Losiu jak zwykle stoicko radzi zebys zostal sprzataczką - może jest w tym
                      jakas metoda. Ja w każdym bądź razie rozumiem Twoje rozgoryczenie.
                      • Gość: mginz Re: do mgrinz IP: *.chello.pl 29.07.04, 09:23
                        wiem, wiem, wtedy odpisałem "z automatu", oczywiście cytat był osoby
                        podpisującej sie jako "pracodawca",
                        a sprzątaczką nie zostanę, bo nikt mnie nie weźmie na tą "funkcję", bo
                        usłyszę "to pan nie ma ambicji, nie po to przecież pan studiował", jakbym miał
                        średnie wykształcenie dużo szybciej znalazł bym pracę... nawet sprzątaczki,
                        sarkastycznie...
                      • losiu4 Re: do mgrinz 29.07.04, 13:10
                        gooch napisała:

                        > A Losiu jak zwykle stoicko radzi zebys zostal sprzataczką - może jest w tym
                        > jakas metoda.

                        proponowałem jeszcze kika wyjść. I czekam, na co się kol. Mgrinż. zdecyduje. Ja
                        naprawdę dobrze mu życzę.

                        > Ja w każdym bądź razie rozumiem Twoje rozgoryczenie.

                        ja też staram się zrozumiec. Miałem różne epizody w życiu, taki z bezrobociem
                        (na szczęscie krótkim) i niskopłatną pracą (też krótko, "podziekowałem" po
                        prostu szefowi i odszedłem stamtąd) - równiez.

                        Pozdrawiam

                        Losiu
            • Gość: Pracodawca Re: do "pracodawcy" IP: *.core.lanet.net.pl 24.07.04, 20:16
              Pierwszy raz tez splajtowalismy.ale spLaciLam kredyt co do grosza. Na drugi
              biznes zaciagnelam dlug od rodziny.Nikt mi nie odpuscil pracowalam 7 miesiecy
              za darmo .Jedlismy czasami chleb nie zawsze z maslem.Spalam po 6 godz bo nie
              bylo mnie stac na zatrudnienie ludzi.Bylam tak przerazona,ale nikt otym nie
              wiedzial nawet moje dzieci .Tylko ciezka praca .doksztaLcaniem sie po nocach
              osiagnelam sukces.Bezwzglednosc konkurencji byLa i jest sygnalem ze jestem
              mocna na rynku.Jest moja sila napedowa.Niech ci sie nie wydaje ze pracodawcyto
              ludzie ktorzy zeruja na innych.To nie prawda.Ja nie mam nic do ukrycia i
              pracownicy sa przez nas informowani o sytuacji w firmie.Zreszta mam zaufanie do
              ludzi i niektorzy z nich sa dokladnie inf. oraz prowadza nasze sprawy.Nie chce
              zeby ludzie ktorych zatrudniamy mieli poczucie krzywdy.Od roku firma stoi na
              krawedzi bankrutctwa.My nie zarabiamy.Mu robimy wszystko zeby firma istniaLa.I
              tylko dzieki stalym klientom istniejemy na rynku.Dzieki temu ze placimy malo
              ale regularnie .Ograniczamy maks. koszty firmy.Na urlopie nie bylismy od 4 lat.
              Od roku robimy sobie co drugi tydzien wolna sobote i niedziele.A zyje podobnie
              jak ty,z ta roznica ze pracuje po 12 godz. dziennie bo niektorzy ludzie ktorych
              zatrudniam nawet nie zarabaja na siebie pomimo,ze sa oddani fimie i sa
              dyspozycyjni i boja sie ta prace stracic bo wierze ze bedzie dobrze.Ostanio
              przyszlo z urzedu pracy 15 kobiet z nakazu.Zadna nie chciaLa podjac pracy.Zadna
              nic nie umie.I nie wie,ze pracodawca niechetnie przyjmuje ludzi ktorzy maja
              przerwe w pracy i duzo zwolnien na swiadectwie pracy.Zawsze moim dzieciom
              tlumaczylamzeby podejmowaly kazda prace bo z kazdej cos im sie przyda w
              zyciu.Moim dzieciom tez nieuczciwi pracodawcy nie wyplacali pensji.Maja z tym
              okreslone klopoty,ale nie wyreczam ich w niczym jest mi przykro ze to ich
              spotyka ale tez mysle ze te doswiadczenia beda im przydatne w zyciu.Jedno z
              nich wreszcie po 10 latach osiga duze sukcesy finansowe a pracuje od 3go roku
              studiow dziennych ktore ukonczyl z 5. A drugie dziecko ktore nie moze zalapac
              sie do wymarzonej pracy uczy sie dalej jezyka w darmowej szkole jezykowej i
              klepie biede,ale ja tez ja klepie i sie rozumiemy.Jestem optymistka.Zyjecie w
              czasach gdzie wszystko zalezy od was.To najcudowniejsze uczucie miec swoje
              zycie w swoich rekach.Uczyc sie tego co sie chce.Jechac gdzie sie chce.Aha ja
              prowadze rozmowy biznesowe za 120 zl miesiecznie Moze ty za duzo gadasz a za
              malo dzialasz. Pozdrawiam.Pracodawca.
      • Gość: gsms Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.chello.pl 26.07.04, 00:02
        PENSJE I CENY DYKTUJE RYNEK !!! NIE MA INNEJ DROGI !
        Ja walczyłemp prowadząc firme przez 9 lat zanim osiągnąłem sukces.(robimy
        oprogramowanie sterowników dla obrabiarek dla zachodniej firmy)
        Na zachodzie takie narzekanie jest śmieszne, tyle jesteście warci co umiecie i
        jakie umiejętności możecie sprzedać, a dyplom jest waszą prywatną sprawą , mnie
        jako pracodawcę niewiele obchodzi (jestem dr nauk technicznych , ale o tym mało
        z moich ludzi wie), szanuję jedynie wiedzę i doswiadczenie kóree jest towarem
        jak wszystko inne. Jesli przepłacę za waszą pracę to jej efektów nie sprzedam
        dalej,to proste - jęsli narzucimy wysokie płace przestanę być konkurencyjny i
        starcimy i to
        Gdy za mlodu pracowałem w USA zarabiałem jako elektronik 1200 $ /mc co naprawdę
        starcza tam jak w Polcs 1200zł (samo wynajęcie pokoju 400-500$).
        Ale wiem że jest co niekórym cieżko. Tyle że innej drogi nie ma.
        • Gość: rekin Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: 81.168.209.* 26.07.04, 23:32
          I to mi się podoba. Założyłeś porządną firme, wiesz co jest grane. TYlko nowe
          technologie, nauka, wykształcenie ( jednak techniczne).
          Tylko nie politologia czy zarządzanie i marketing, pedagogika bo to nie ma
          sensu podobnie jak otwarcie 100 spożywczaka przy supermarketach. bo niektórzy
          tak sobie wyobrażają biznes.
        • Gość: nikt Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.e-data.net.pl 28.07.04, 00:29
          > PENSJE I CENY DYKTUJE RYNEK !!! NIE MA INNEJ DROGI !

          Pensje i ceny dyktuje partia!!!

          Drodzy wykształceni! Jeżeli będziecie dalej olewać wybory lub głosować na
          partie i partyjki socjalistyczne i chłopskie, to prole zawsze będą Wami
          pomiatać!!!
      • Gość: mgrinz Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.chello.pl 28.07.04, 19:33
        no i jeszcze na koniec dorzucę pare slów o mojej "postawie roszczeniowej"....
        wiele osób mówi, że jak ktoś uzywa słowa "należy mi się" to to jest "postawa
        roszczeniowa" i "komunistyczna mentalność", a ja sie zapytuję na czym polega
        komunizm, z tego co wiem na dawaniu czegoś "za darmo", a więc skoro pracodawca
        nie chce płacić za nadgodziny, a wymaga pracy ciężkiej i po godzinach, to
        znaczy, że od pracownika wymaga właśnie dawania za darmo, a więc wymaga "czynu
        społecznego", dla mnie to zwykła obłuda i cholerne zakłamanie, że "kapitalista"
        mówi "pracuj za darmo, zostań na nadgodziny i wykonuj dodatkowe rzeczy za
        darmo", a z drugiej strony "czas skończyć z PRL" ????
        to, że ktoś chce otrzymywać pieniądze za pracę to nie żadna "postawa
        roszczeniowa", to właśnie jest "kapitalizm", czyli; ja pracuję, ty płacisz,
        a nasi szanocowni "szefowie" często oczekują układu: ty pracujesz, ja nie
        płacę...
        to jakaś cholerna pomyłka, że nazywa się ludzi chcących pieniędzy za świadczoną
        pracę "komunistami"...
        to własnie "komuniści" robią za darmo i od innych wymagają robienia za darmo...
        więc niech już nie pier** ci co takie rzeczy gadają...
        praca to układ kupna-sprzedarzy, a jak ktoś wymusza bezpłatne nadgodziny to
        jest złodziejem, bo bierze coś za co nie zapłacił... i tyle... w tej kwestii...
        • losiu4 Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA 28.07.04, 21:25
          Gość portalu: mgrinz napisał(a):

          > no i jeszcze na koniec dorzucę pare slów o mojej "postawie roszczeniowej"....
          > wiele osób mówi, że jak ktoś uzywa słowa "należy mi się" to to jest "postawa
          > roszczeniowa" i "komunistyczna mentalność",

          bo trochę źle piszesz... powiedz tak: jestem zdolny, mam umiejętnosci i uwazam,
          ze za to co sobą prezentuje należy mi się... (tu wymień kwotę). Tylko nie na
          forum, ale ze swoim pracodawcą podobną rozmowę przeprowadź :)

          > a ja sie zapytuję na czym polega
          > komunizm, z tego co wiem na dawaniu czegoś "za darmo", a więc skoro
          > pracodawca nie chce płacić za nadgodziny, a wymaga pracy ciężkiej i po
          > godzinach, to znaczy, że od pracownika wymaga właśnie dawania za darmo, a
          > więc wymaga "czynu społecznego", dla mnie to zwykła obłuda i cholerne
          > zakłamanie, że "kapitalista" mówi "pracuj za darmo, zostań na nadgodziny i
          > wykonuj dodatkowe rzeczy za darmo", a z drugiej strony "czas skończyć z
          > PRL" ????

          piękny elaborat... tylko w XIX wieku, za czasu niemal czystego kapitalyzmu, nie
          miałbys okazji takowego napisać (nie mówię tu o możliwosciach technicznych, ale
          o tym, że jakbyś zaczął dymić i ludzi podburzac, mógłbyś w więzieniu
          wylądować). Musiałbys w fabryce przy farbach robić i nie dyskutowac, bo inaczej
          na bruk. To, ze teraz masz możliwosć pyszczyć, to zasługa między innymi
          socjalistów... widzisz, jak to sie dziwnie plecie?

          > to, że ktoś chce otrzymywać pieniądze za pracę to nie żadna "postawa
          > roszczeniowa", to właśnie jest "kapitalizm", czyli; ja pracuję, ty płacisz,
          > a nasi szanocowni "szefowie" często oczekują układu: ty pracujesz, ja nie
          > płacę...

          hmmmm... kazdy kazdemu chce mniej zapłacić... na tym m.in. pono kapytalyzm
          polega :)

          > to jakaś cholerna pomyłka, że nazywa się ludzi chcących pieniędzy za
          > świadczoną pracę "komunistami"...
          > to własnie "komuniści" robią za darmo i od innych wymagają robienia za
          > darmo...

          może do historii chociażby przedwojennej Polski siegniesz? tam ludzi
          żądajacych "pieniędzy" (w domyśle "godnych pieniedzy") sadzano po więzieniach z
          etykietką komunisty... poniekąd często było to prawdą :)

          > więc niech już nie pier** ci co takie rzeczy gadają...
          > praca to układ kupna-sprzedarzy, a jak ktoś wymusza bezpłatne nadgodziny to
          > jest złodziejem, bo bierze coś za co nie zapłacił... i tyle... w tej
          > kwestii...

          ależ skąd... to dopiero poczatek dyskusji... umowa kupna sprzedazy - gdyby
          wolną była - zawierałaby klauzulę, że np. za nadgodziny się nie płaci... albo
          płaci na mocy porozumienia miedzy stronami... a w świetle obowiązującego prawa
          takiej klauzuli być nie może, bo masz widełki i tyle :)

          Pozdrawiam

          Losiu
        • Gość: hej Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:11
          co do pierwszej wypowiedzi to wyobrazcie sobie ze własnie juzz dochodzi do
          takich rzeczy ze absolwent chca zdobyc doswiadczenie wswoim zawodzie czy wogóle
          to idzie do pracodacy dogaduje sie ze zgłasza zapotrzeb. do pup-u o stazyste
          podaje kogo chce przyjac no i ten młody dostajac te stazowe to zwraca je
          pracodawcy ze go przyjał, pokrywa koszty dojazdu z dochodów swoich rodziców, i
          tak odbywa sie staz terazniejszych absolwentów i co wy na to
          • Gość: Pracodawca Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.core.lanet.net.pl 31.07.04, 20:19
            • Gość: Pracodawca Re: POSTAWA ROSZCZENIOWA IP: *.core.lanet.net.pl 31.07.04, 20:37
              MGRINZ,Losiu a co z tzw. wydajnoscia pracy,efektywnym wykorzystaniem czasu
              pracy,czy sami potraficie sie zdycyplinowac czy jestescie odpowiedzialni i
              kończycie to co zaczeliescie bez glupiego tłumaczenia sie ze czegos nie da sie
              zalatwic.Hej-no bo jak idziesz sie uczyc to przewaznie placisz za to
              jak cos juz umiesz ządasz prawda
              a poza tym masz pecha albo bajerujesz to 1go dnia place albo daje pracownikowi
              na badania lekarskie ok.150zl. i zawsze pytam czy potrzebuje zaliczki.Szkoda ze
              niektorzy czasami przeginaja i na koniec m-ca zapominaja o tym.Jest mi bardzo
              wstyd za pracodawcow ,ktorzy zapominaja,ze sa takimi samymi ludzmi jak ich
              pracownicy.Jest mi przykro .ze pracownicy czasami przeginaja rowniez i musze i
              na k... itd .Na koniec chce wam powiedziec,ze jesteScie oky .Podejmujcie prac
              starajcie sie bo szkoda zycia na gdybanie,a znajdziece prawdziwych
              pracodawcow,ktorzy docenia wasze wysiłki.
              Pozdrawiam Was bardzo,bardzo serdzecznie i do miłego................... .
              • Gość: mgrinz do pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 22:50
                >a poza tym masz pecha albo bajerujesz to 1go dnia place albo daje pracownikowi
                >na badania lekarskie ok.150 zl. i zawsze pytam czy potrzebuje zaliczki
                ?????????????????????
                nie rozumiem, ja badania lekarskie robiłem na własny koszt....

                efektywność, piszesz efektywność pracy...

                mój kumpel jako cieć pracując 10 dni w miesiącu (dyżur co trzeci dzień) ma 1100 na rękę, jego efektywność - siedzi i czasem poda klucz,
                mój drugi kumpel (po odsiadce, karany z podstawowym wykształceniem) w myjni samochodowej zarabia 1500 na rękę...
                a ja w biurze musiałem za 800 siedzieć, a panowie z rady nadzorczej spółki za 3-4 godziny jedzenia ciastek zwanego posiedzeniem rady nadzorczej biorą nawet 4 tysiące złotych od łepka....
                więc o jakiej efektywności tu mówimy ??????????

                > pracy,czy sami potraficie sie zdycyplinowac czy jestescie odpowiedzialni i
                > kończycie to co zaczeliescie bez glupiego tłumaczenia sie ze czegos nie da
                > zalatwi

                a mój pracodawca żądał ode mnie abym drukował dokumenty na drukarce, która nie była zainstalowana, jemu też tłumaczyłem "nie da się, bo nie mam oprogramowania instalacyjnego ze sterownikami i hasła administratora komputera, aby instalować", na co on nawyzywał mnie od niekompetentnych i skarżył się innym, że ciągle tylko słyszy, że czegoś się nie da...
                wybacz, ale jak umiesz drukować nie instalując drukarki, albo na koncie z ograniczeniami w sieci wewnętrzej zainstalujesz jakikolwiek program, to mi powiedz jak to zrobić ???
                albo "nie da się" również usłyszał mój szef, bo on sobie nawypisywał harmonogramy i żądał dotrzymania terminów, nie konsultował z nikim ile potrzeba na daną czynność, poprostu wziął kartkę, napisał harmonogram, kiedy co ma być wg. niego zrobione, podpisał i zaczął wymagać...
                ode mnie np. wymagał takiego poprowadzenia prac, aby duża część biurowa fabryki bez komplikowania prac biurowych została wyremontowana w czasie 3 razy krótszym niż oferowała to firma budowlana, np. budowlaniec na 4 duże pomieszczenia pisał w ofercie, że czas realizacji wyniesie 7-12 dni, a "szef" przylazł, stwierdził, że w dwa dni ma to być zrobione, bo "on mnie rozliczy"... oczywiście nie udało się "dotrzymać harmonogramu"...
                a tak apropos , wiesz ile schnie 10-20 centymetrowa warstwa cementu w zimę, przy opadach deszczu i temperaturze rzędu 5-12 stopni ???
                on też narzekał na pracowników, którzy mówili, że "nie da się"...
                poprostu będąc szefem trzeba umieć realnie wyliczyć czas pracy, a nie wychodzić z założenia "ruszają się za wolno"...
                bo często ludzi się naprawdę poświęcają i starają, a przychodzi taki, co to go bogaty tatuś polecił znajomemu dyrektorowi na kierownika i "wymaga i chce widzieć efekty"...
                u mnie były w fabryce jaja w stylu, maszyna ma wydajność np. 3000 produktów na godzinę a jej ustawianie do nowego produktu wymaga 2 godzin... przychodzi koleś w południe i swierdza , że on ma nowe kontrakty i na jutro potrzeba mu np. 12000 rzeczy, tylko 12/3=4 godziny pracy+2 na ustawienie = 6 godzin... nie liczę czasu na pakowanie w pudełka, dla iluś ludzi, też pare godzin...
                a więc cały dzień roboczy prawie, a on przyłazi w południe, trzy godziny przed "fajrantem" i drze się, że jutro rano to ma być u klienta...
                poprostu trzeba stawiać realne wymagania a nie "więcej, więcej, więcej", bo maszyny mają określoną wydajność, a człowiek sie męczy...
                nie wiem z jakiej firmy Ty jesteś, w mojej było wiele siupów...
                produkcja się spóźniała, a ja jako logistyka dostawałem opierdol, że to jeszcze nie jest u klienta... opierdol od szefa produkcji, który świetnie wiedział, że "to jeszcze jest na maszynach"...
                a potem ten szef produkcji szedł do prezesa i obsmarowywał mi dupę, że klienci są ze mnie niezadowoleni bo nie dostali na czas towaru...
                to moja pierwsz praca, a jedyne czego się w niej nauczyłem, to kłamania i udawania sympatii do pań które tylko piją kawę i czytają gazety...
                podobnie jak świetnie wszystkim było wiadomo, że szef nie płaci za faktury i dostawcy nas blokują, a mnie wzywał i opierdalał, że nie ma dostaw surowców, a sam wstrzymywał w księgowości faktury... żeby z procentów móc co pare miesięcy meble zmieniać albo samochód... polityka była taka "my nie płacimy, jak nas zablokują, to znajdź nastepnego jelenia, a jak nie znajdziesz, to jesteś nieskuteczny i przez ciebie nie ma dostaw"...
                no i oczywiście mnie wywalił, żeby wziąć kolejnego absolwenta z programu pierwsza praca na refundację i dofinansowanie...
                ja to wariatkowo mam za sobą...
                • Gość: nn Re: do pracodawcy IP: *.walcz.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 11:04
                  Podbijam, bo to fajny wątek ;)
                • Gość: mgrinz Re: do pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 11:11
                  no i jeszcze jedno...
                  w niemczech i we francji ludzi pracują zasadniczo 4 dni w tygodniu, w takich koncernach jak P&G i GM bardzo dba się o zaplecze socjalne i o pracownika, a jakoś u nas, się przyjęło bardziej korzystać ze wzorców południowoamerykańskich lub azjatyckich, niż europejskich czy północno-amerykańskich
                  miałem rodzinę w anglii, australii, niemczech, kanadzie i z ich relacji wiem, że to co niektórzy nazywają "postawą roszczeniową", tam nie jest "roszczeniowe"...
                  tam ludzi z uczciwej pracy dorabiają się tyle ile u nas przez kilka pokoleń nie można...
                  to, że ktoś ma dodawane obowiązki i zadania na 15 minut przed 16-tą jest nienormalne i nie funkcjonuje, bezpłatne nadgodziny nie funkcjonują w większości normalnych firm, jest normalne że człowiek bierze urlop, albo że choruje... nie płaci sie stawek minimalnych nie pozwalających nawet na opłacenie opłat za mieszkanie...
                  tam pracownik szanuje pracodawcę i dba o firmę, bo firma dba o niego...
                  u nas jest dokładnie odwrotnie...
                  pracodawca często chce wykorzystać i okraść pracownika, a jak pracownik się buntuje przeciwko oszustowi, to wywala go psując mu opinię....
                  to jest powiedzonko tak charakterystyczne dla polaków "zasady są po to aby je łamać"
                  dla mnie to jest chore, że chęć zarobienia na opłaty za czynsz, prąd i jedzenie są u nas piętnowane jako "mentalność rodem z PRL", a to, że człowiek nie chce tyrać za darmo , zostając na nadgodziny, w soboty, w niedziele, albo do 2-4 w nocy nad projektem informatycznym, jest nazywane "lenistwem, nieróbstwem"...
                  jak firma potrzebowała stronę www na następny dzień to siedziałem i robiłem do 4 w nocy, bez przerw, szef obiecał ustnie 500 zł, potem jedyne co było, to teksty, "no to jak się pan stroną zajmuje, to teraz ileś nowości proszę dodać, a jak będzie dobrze prowadzone , to może pomyślę o jakiejś premii"... oczywiście nie pomyślał...
                  raz trzeba było robić instalację elektryczną w firmie, sobota, niedziela... miało być 300, oczywiscie nic z tego..
                  a jak stwierdziłem, że już nic "ponadprogramowego" robić nie będę, i jak się zapytałem co z tymi 20-30 nadgodzinami bezpłatnymi miesięcznie, to usłyszałem, że mnie wywala, bo mu się źle współpracuje...
                  to, że ktoś chce pieniędzy za pracę, to nie jest roszczenie... to normalność...
                  często się udzielasz na forum, krytykujesz pracowników, ale ja podałem konkretne "dowody", ciekawe jak do nich się ustosunkujesz ???????
                • Gość: d Re: do pracodawcy IP: 80.48.255.* 05.08.04, 12:35
                  > nie rozumiem, ja badania lekarskie robiłem na własny koszt....

                  jakim cudem badania robiłes na własny koszt?To jest obowiazek pracodawcy
                  • Gość: mgrinz Re: do pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 14:35
                    powiedzieli, że mam zrobić i tyle... a wtedy jeszcze nie znałem prawa...
                • Gość: Fotech Re: do pracodawcy IP: 212.160.121.* 10.08.04, 13:28
                  Nie powinno sie dawac takiej roboty, jak Ty masz, absolwentom, i tyle.
                  Nie jestem prezesem, ale jakby moj pracownik siedzial przy kompie z nie
                  zainstalowana drukarka, i mi odpowiedzial, ze sie nie da, bo nie ma tego owego
                  czy cos tam, to bym go wypierdolił na ulice i 2 niewinne osoby obok siedzące na
                  wszelki wypadek i psem poszczul.
                  Kiedys sie nauczysz, ze masz miec, to co potrzebne i robic, a nie znajdowac
                  usprawiedliwienia, poki sie tego nie nauczysz, Twoja frustracja i nienawisc
                  beda rosly proporcjonalnie.
                  • joanna_tomczynska Re: do pracodawcy 10.08.04, 14:22
                    Gość portalu: Fotech napisał(a):

                    > Nie powinno sie dawac takiej roboty, jak Ty masz, absolwentom, i tyle.
                    > Nie jestem prezesem, ale jakby moj pracownik siedzial przy kompie z nie
                    > zainstalowana drukarka, i mi odpowiedzial, ze sie nie da, bo nie ma tego owego
                    > czy cos tam, to bym go wypierdolił na ulice i 2 niewinne osoby obok siedzące na
                    >
                    > wszelki wypadek i psem poszczul.
                    > Kiedys sie nauczysz, ze masz miec, to co potrzebne i robic, a nie znajdowac
                    > usprawiedliwienia, poki sie tego nie nauczysz, Twoja frustracja i nienawisc
                    > beda rosly proporcjonalnie.

                    Fotechu,
                    To Ty szukasz pracownika czy sponsora?
                    Jeżeli pracodawca nie chce kupić oprogramowania do drukarki, to pracownik ma
                    kupić je za własne pieniądze czy może ukraść? Poza tym to jest chyba obowiązek
                    informatyka, a nie logistyka? Tylko przedwojenny inżynier potrafił podobno
                    wszystko. Dzisiaj już raczej nie jest możliwe bycie dobrym inzynierem budowlanym
                    i zarazem mechanikiem. Ale niektóre ciołki tego nie zrozumieją.
                  • Gość: Mike Re: do pracodawcy IP: *.bas1.mvw.galway.eircom.net 10.08.04, 16:56
                    Geeeez

                    Jak czytam wypowiedzi takich typkow jak "Fotech" to mi resztki patriotyzmu z
                    glowy wylatuja. I chyba do Polski nie wroce. Bo jak mam wracac na rynek pracy
                    gdzie funkcjonuja takie poglady...sorry ale dziekuje. U Irlandczykow mam
                    normalne warunki.
                    Mgrinz masz swieta racje - ale dzieki takim ludziom jak "Fotech" czy Twoj eks-
                    szef w Polsce NIGDY nie bedzie NORMALNIE.
                    Z wyjatkiem sk...synow - dla nich raj.
                  • losiu4 Re: do pracodawcy 10.08.04, 18:23
                    Gość portalu: Fotech napisał(a):

                    > Nie powinno sie dawac takiej roboty, jak Ty masz, absolwentom, i tyle.

                    a czemu niby nie?

                    > Nie jestem prezesem, ale jakby moj pracownik siedzial przy kompie z nie
                    > zainstalowana drukarka, i mi odpowiedzial, ze sie nie da, bo nie ma tego
                    owego
                    > czy cos tam, to bym go wypierdolił na ulice i 2 niewinne osoby obok siedzące
                    na
                    >
                    > wszelki wypadek i psem poszczul.

                    a Ty w ślad za nimi. Tyle, że ty wywalisz ich z roboty, a Ciebie po sądach
                    ciągać będa
                    raz: pracownicy niesłusznie wywaleni
                    dwa: firmy robiące oprogramowanie na którym chciałeś zaoszczedzić.
                    A za jedno i za drugie powinieneś dobrą chwilę posiedzieć w kiciu.

                    > Kiedys sie nauczysz, ze masz miec, to co potrzebne i robic, a nie znajdowac
                    > usprawiedliwienia, poki sie tego nie nauczysz, Twoja frustracja i nienawisc
                    > beda rosly proporcjonalnie.

                    hmmm. chyba pojęcia mylisz... i to dość znacznie. Twoim obowiązkiem jako
                    pracodawcy jest zapewnić warsztat pracy. Możesz się czepiać pracowników o
                    niewykonanie pracy, ale nie możesz się czepiać tego, czego sam im nie
                    zapewniłeś. Bo z Twojego przykładu widać że namawiasz do piractwa. A piractwo
                    jest karalne. I jeśli miałbym takiego pryncypała, to jak nie lubię
                    donosicielstwa, poleciałbym od razu do prokuratury z doniesieniem, że
                    pracodawca do kradzieży mnie namawiał. I groził wywaleniem z roboty za to, ze
                    nie zgodziłem się kraść.

                    Pozdrawiam

                    Losiu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka