Gość: QMS
IP: *.alstom.pl / 10.197.112.*
29.03.02, 09:21
Pracowałem przez 2 lata w firmie, w której tworzyłem system ISO 9002,
dokumenty, procedury itd... robilismy to bardzo podręcznikowo, z zachowaniem
zasad. Jednym z warunków istnienia takiego stetemu, jest kontrola dostaw,
produkcji i wyrobow, przez pracowników, tzw. kontrolerów jakości. Ażeby ich
kontrola była niezależna nie powinny te osoby podlegać pod mistrzów,
kierowników produkcji, czy działów. W takiej sytuacji dochodziłoby do konfliktu
interesów i nacisków osób którym zalezy na wykonaniu produkcji, norm,
dotrzymaniu terminów itp.. na kontrolerów. Aby tego uniknąc działy kontroli
jakości powinny być niezalezne i podlegać bezpośrednio dyrektorowi firmy,
prezesowi, a nawet zarzadowi. No i po tych 2 latach trafiłem do dużej
międzynarodowej firmy, w ktorej są wdrożone systemy ISO, QMS, EMS, SMS.
Oczywiście byłem w szoku mogąc pracowac w tak rozwiniętej w tym zakresie
firmie. No ale w jeszcze większy szok wpadłem gdy zobaczyłem, że działy
kontroli jakości podlegają kierownikom działów produkcyjnych. No i okazało się,
że w przypadku konieczności dotrzymania terminów kontrolerzy dokonują
naciąganych pomiarów. Aby sytuacja była bardziej komiczna, sporo owych
kontrolerów to osoby zatrudnione na umowy okreslone i aby nie narazać sie na
gniew szefa, robia to czego chce. Oczywiście firma przechodzi wszelkie super
wysokie audyty...
... Moje pytanie jest takie... może jestem dyletantem w tej materii, może
idealistą sztywno trzymającego się założeń teoretycznych, może za krótko
pracuję w jakości i moze tak ma byc... Może ktos doświadczony wyjaśni mi że to
tak ma być...