Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca głównie po znajomości?

    IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 18:26
    ciekawe kto tym młodym ludziom te "znajomości niezbędne" wbił do pał nieduczonych? no chyba, że ktoś chce "pracować" nic nie robiąc bez kompetencji i jeszcze przytulać 10 000 PLN miesięcznie. Ostatnio kupowałem jakieś podróbki żywności w maku' i tam sarenka pochwaliła się, że szuka pracy... ale że bez znajomości ani rusz. zapytałem gdzie studiowała, a ona że jest zootechnikiem po UR w Kraku. Zdziwiłem się, że siedzi w maku' i dba o wysoki cholesterol rodaków. Ja też skończyłem UR (wówczas AR) w czasach, kiedy Balcerowicz nie musial odchodzić, wszystko likwidowano, wszystkich wyrzucano iiii...... znalazłem pracę, nieźle płatną i do tej pory nie udało mi się zejść poniżej dwóch śr. krajowych, nawet pomimo ostatniego kryzysu. Znajmości nie miałem, bo jak miałem to i tak sztab HRowców testował mnie i moje kompetencje na lewą stronę, wydaje mi się, że przesadzają trochę..
    Obserwuj wątek
      • Gość: szynka Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 19:33
        Pracuję w sklepie. Żeby u nas pracować naprawdę nie trzeba spełniać wysokich wymagań ani intelektualnych ani fizycznych. Trzeba poprostu chcieć pracować. Przychodzi do nas wiele kobiet szukających pracy. Wiecie co jest zaporą? LIST MOTYWACYJNY LUB PODANIE O PRACĘ. Wreczają mi te laleczki swoje CV i myślą że ja je z otwartymi rękami przyjmę, a to jest taka wstepna selekcja... pytam o list motywacyjny lub podanie o prace i więcej tych dziewczyn na oczy nie widzę. Idą szukać pracy a nawet nie wiedzą gdzie, chcą pracować, co prawdopodobnie będa robić. Nic. Pytam na rozmowie o prace czy delikwentka wie ( moze sie zainteresowała?) gdzie ma główną siedzibę firma w której chce pracować , a ona wielkie oczy robi. Jeśli się dzieciaku nie przygotujesz do rozmowy o prace to na jakiej podstawie mamy cię zatrudnić? Piękne oczy i matura? No jak? Naprawde fajnie się zatrudnia osoby które widac że chcą pracowac a nie przyszły bo im ktos kazał ( maż, matka, opieka społeczna, urząd pracy).
        • Gość: patyczak Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.2-0.pl 29.04.14, 20:50
          List motywacyjny do pracy w sklepie buhahaha, a Pani przy podjęciu pracy w tymże sklepie też musiała się tak wydurniać? Czy może po prostu teraz się Pani odgrywa? Przecież w takim liście można naściemniać ile wlezie. I co? Zatrudni Pani taką osobę, a później się okaże, że większość z zawartych tam zdań to wierutne kłamstwa. Już lepsza rozmowa kwalifikacyjna i okres próbny, gdzie można kogoś faktycznie sprawdzić (najlepsze wyjście). Skończcie już tę fikcję z listami motywacyjnymi i podkoloryzowanymi CV. Szukacie pracowników czy (bajko)pisarzy? Sama Pani wspomina, że praca w tym sklepie nie wymaga wielkiego wysiłku intelektualnego i fizycznego. Więc po to te cyrki? Niektórym ludziom, którzy doczłapali do stanowisk kierowniczych sodówa strzeliła do łbów i to ostro. Część pewnie zwyczajnie się mści na innych za to co sami wcześniej przeszli, coś jak fala w wojsku.
          • Gość: anka Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.18.bb-p.net 29.04.14, 21:24
            popieram w 100%. list motywacyjny to "za cos muszę żyć", a żeby komus podać bluzke - czy cos tam podobnego - to akurat nie trzeba wiedziec czy dyrektor siedzi w krakowie czy nowym jorku
            • Gość: Dex Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.14, 09:11
              Jeżeli to osiedlowy sklep mięsny, to podanie o prace to faktycznie przesada. Ale jeżeli to jest butik lub sklep z elektroniką/AGD lub podobny, to to w jaki sposób jest napisany list lub podanie, pozwala już na etapie wstępnym stwierdzić w jaki sposób dana kandydatka posługuje się językiem, w jaki sposób buduje zdania i czy warto kogoś takiego dopuszczać do kontaktu z klientem. Ponadto ładnie uzasadnienie dlaczego chcę pracować w danym miejscu, pozwala mieć nadzieję, że ktoś taki będzie potrafił uzasadnić również, dlaczego jego wymaganiom bardziej odpowiada dany model kuchenki do zabudowy lub sukienki, niż model stojący obok.
        • nick4comments Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! 30.04.14, 10:22
          > Pracuję w sklepie (...) pytam o list motywacyjny lub podanie o prace i więcej
          > tych dziewczyn na oczy nie widzę

          Co? Zaczynało się od szczęk na bazarze? Bo mentalność bazarowa. Byle sklepik prowadzi, a udaje wielką bizneswoman. Jaki ku... mać list motywacyjny? Jakie podanie o pracę? Może jeszcze na kolanach mają błagać Wielką Panią o dostąpienie zaszczytu wykładania towarów w jej sklepie?

          > Pytam na rozmowie o prace czy delikwentka wie ( moze sie zainteresowała?)
          > gdzie ma główną siedzibę firma w której chce pracować , a ona wielkie oczy robi.

          Tak. Jednak czuć smród bazarowo - garażowo byznesu początku lat 90tych. Ta sama wielkopańska mentalność jak u ówczesnych pszenno-buraczanych księżniczek ze złotymi pierścionkami na paluchach grubych i zniszczonych pracą na roli i oporządzaniem krów. Po co te dziewczyny mają wiedzieć gdzie jest kwatera główna firmy, w której jeszcze nie pracuje i nie wiadomo czy będzie pracowała? Jak zostanie przyjęta to się dowie.

          > Jeśli się dzieciaku nie przygotujesz do rozmowy o prace to na jakiej podstawie
          > mamy cię zatrudnić?

          Jakiś dzień próbny, albo co? Zobaczyć jak ona uczy się nowych rzeczy, pogadać jak z człowiekiem, dać szansę, a nie uwalać ludzi na dzień dobry, bo nie dostarczyła kilograma makulatury i nie wykuła na pamięć życiorysu prezesa.
          • Gość: jood Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: 188.95.25.* 30.04.14, 15:20
            Zdaje się, że to o właśnie takich, jak ty pisała pani ze sklepu. I miała 100% racji.
            • nick4comments Jej ego sięgło gwiazdów. 30.04.14, 17:33
              To taki kraj w którym byle chłopek małorolny z 2 hektarami klasy IV uważa się za wielkiego obszarnika, byle kierowniczka zmiany w jakimś hiperkołchozie uważa się za wielką figurę w strukturach firmy, byle właścicielka sklepu uważa się za Carringtona z Dynastii. Podania o pracę jej pisać, listy motywacyjne, może jeszcze wykuć na pamięć życiorys Jaśnie Pani ze szczególnym uwzględnieniem jej operatywności i błyskotliwości w handlu w szczękach na bazarze.
              Mój ojciec prowadzi firmę od czasów PRLu. Najpierw była to firma polonijna, potem rozpadła się na trzy spółki i jedna z nich działa nieprzerwanie do dziś. Ale nigdy nie były u nas wymagane żadne cuda, które niczemu nie służą oprócz brandzlowania nadętego ego niektórych byznesmenów pszenno - buraczanych. Trzeba postawić się w sytuacji człowieka poszukującego pracy. Łatwiej mu wysłać CV do 100 firm, niż napisać 100 spersonalizowanych listów motywacyjnych i 100 spersonalizowanych podań o pracę i jeszcze uczyć się co która firma robi i gdzie ma siedzibę. Jak komuś posrało się pod kopułą to niech sam sobie układa towar na półkach albo rodzinkę zagoni do roboty, a nie poniża ludzi poszukujących pracy.
        • Gość: BrakPerspektyw Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.adsl.inetia.pl 30.04.14, 19:10
          Hah :) pogratulować. Powiem ci jedno - wysyłam jedynie CV (zawsze) i dostaję normalnie odpowiedzi (choć pracodawca w ogłoszeniu podaje, że wymaga LM). Dla mnie LM to idiotyzm i od 2-3 lat już go nigdy nie wysyłam. Za granicą w większości firmy też nie chcą LM, bo wszystko masz w CV.

          Natomiast do sklepu LM ??? To albo prowokacja, albo nie wiem jak to nazwać, ale przerostem formy nad treścią trudno. Może oksymoron, żeby było mądrze (jeśli wiesz co to :) )

        • Gość: khaam Re: Zbyt leniwi by napisać list motywacyjny! IP: *.nette.pl 02.05.14, 11:36
          A w jakim celu konieczny jest list motywacyjny do pracy w sklepie? Żeby podzielić się swymi motywacjami do pracy, która nie wymaga większego wysiłku intelektualnego czy fizycznego? Listy motywacyjne to bzdura, każdy może napisać tam, co tylko chce, więc nie wiem do czego to potrzebne? Minuta rozmowy z kandydatem jest więcej warta od takiego listu. I co z tego, że nie wiem nic o pracodawcy, do którego aplikuję, bo jeśli chcę pracować i mam kwalifikacje ta wiedza nie jest mi do niczego potrzebna. Oczywiście, jeśli ktoś nie ma kwalifikacji to musi czymś się "podlizać".
      • Gość: Jen Praca głównie po znajomości? IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.14, 19:42
        G. prawda. Prowadzilem ostatnio rekrutację do mojej firmy. Szukałem kogoś młodego, kto chciałby się uczyć, pokazać chęci, pracować. Przeszło przed moim biurkiem ok. 70 osób.....i tragedia. Większość przyszła z wielką łaską na buzi, nie mówiąc o pokazaniu jakiejkolwiek staranności w ubiorze. Że oczekuję inicjatywy....??? Przerażenie na twarzy i uśmieszek w kąciku ust. Szkoda gadać, tragedia.
        • Gość: ja Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.13-2.cable.virginm.net 02.05.14, 19:20
          Nadęty "pracodawca" !!!
      • Gość: quantum_neutrino Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.opera-mini.net 29.04.14, 20:17
        > ciekawe kto tym młodym ludziom te "znajomości niezbędne" wbił do pał nieduczonych?

        Rodzice wychowują kolejne pokolenie roszczeniowców.
        Wyrośnie z tego młody, zdrowy elektor pisowski :)
        • weredyk_pl Re: Praca głównie po znajomości? 29.04.14, 22:30
          Akurat znajomości i przewały jak najbardziej pasują do elektoratu Platformy Odpadów, patrz fryzjer Muchy, Miro, Rychu, Zbychu, młody Tusk- Bąk, córka Rostkowskiego, ostatnio syn Sarjusza Wolskiego itd itd:
          www.tvp.info/14171145/informacje/polska/dyskretna-nominacja-w-kancelarii-prezydenta/
          wpolityce.pl/polityka/164648-wladza-dba-o-mlodych-corka-ministra-rostowskiego-nadal-pracuje-w-instytucji-podleglej-msz-maya-rostowska-ekspertka-w-pism
          • alex.wawa Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 12:51
            Elektorat PO jak sam wykazujesz poprzez te znajomości potrafi sobie pracę znaleźć i nie narzeka. Za to elektorat PiS to narzekający roszczeniowiec, nic nie potrafiący załatwić i zawsze mu pod górkę, winni wszyscy tylko nie on sam.
            • Gość: na wakacjach a to ciekawe.... IP: *.elpos.net 30.04.14, 13:30
              jednym slowem PO to elita, a reszta wyjezdza, bo jest nieudaczna:)
              w kraju krzywych chodnikow,dziurawych drog i chmastwa wszyscy maja pod gorke, bo to kraj dla elastycznych i ambintych :))
              Dzieki, ze przypomniales mi dlaczego stad wyjechalem. Nie ma to jak utwierdzic sie w przekonaniu, ze dobrze sie zrobilo:)
        • Gość: xxx Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.play-internet.pl 29.04.14, 23:57
          no tak, najlepiej dać sie dymać, bo to takie polskie i katolickie
          • Gość: blablabls taaa IP: *.147.216.248.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.05.14, 02:40
            Ajaha, takie czorne, kleryckie, wydymaja cie nadstaw drugi posladek
      • r1111111 Praca głównie po znajomości? 29.04.14, 20:26
        "- Budowanie sieci znajomości, które pomogą znaleźć pracę, nie jest niczym złym - twierdzi Zaręba. - Szczęściu trzeba pomóc."
        Nie ma jak skutecznie usprawiedliwiać wszechobecny nePOtyzm :)
        W tym "Nasza Droga (sic!) GW" jest niezastąpiona :)
      • Gość: Janek Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.14, 20:29
        Wszystko pięknie i dobrze, bo wypowiadają się ludzie (tak przypuszczam po wypowiedziach) w wieku ok.40 i więcej lat, którzy żyli i szukali pracy w innych czasach. Niech wypowie się ktoś przed 30-tką jak ja, który mimo skończonych dwóch kierunków politechnicznych i znajomości dwóch języków, wysyłanych CV z indywidualnymi listami motywacyjnymi do większości firm - znalazł prace po 9 miesiącach za 1 800 brutto. Za to obecnie po 3 latach pracy, dostałem awans ogromy-mam teraz 2100 brutto! I jak tu myśleć o założeniu rodziny-z czego utrzymać się jeżeli ledwo starcza na dojazdy do pracy? Dodam tylko że planuję wyjazd zagranicę, bo mam już dość..
        • Gość: aaa Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 20:48
          Janek, przykro mi, ale jesteś nieudacznikiem, trzeba było się uczyć mniej i mieć jak ja 2300brutto :) ...tak Ci zaraz napiszą jakieś pawiany, a jak nie wyjedziesz teraz, zbierać będziesz do 33, potem wiek Chrystusowy i osiądziesz na wieki wieków.

          weź ten 1000 i na stopa za siatkę do Niemiec! jako, że dwa kierunki znasz, myślę że jeden jako-tako, a politechnika, nawet byle jaka, zaczniesz jak po ich realschule (każdy Niemiec technicznie jest lepszy, chyba, że jeśli ty skończyłeś np. 1-3 politechnikę w 3miastach w PL, reszta to teoria niepoparta praktyką, jak na studiach nie łapałeś sie na stypendium naukowe nie wyjeźdźałeś, nie robiłeś projektów, Z-A-P-O-M-N-I-J, nawet nie znasz maszyn, nie mówię o obsłudze i ujarzmianiu/projektowałeś? inżynier u nas nadaje sie do nadzoru wydruków, czyprodukcja nie ma przestoju, za te 3-4 lata będziesz 100lat za murzynami, każdy dzień tu to S_T_R_A_T_A pomyśl: emigrujesz od razu i za samą chęć wiedzy/nauki możesz iść na studia Dania/Niemcy+masę krajów? )
          Daje Ci 2lata na wyjazd, inaczej nie masz szans, ugrzęźniesz!!
          • Gość: xxx Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.play-internet.pl 29.04.14, 23:56
            pierniczysz głupoty, widać że niedouk jesteś, w moim zawodzie np. jest wymagany stopień inż. a nawet mgr inż.
        • dystansownik Re: Praca głównie po znajomości? 29.04.14, 22:09
          Mi samemu zaraz dobije 30-stka i mam większość znajomych w tym wieku. Sam dostałem pracę dzięki poleceniu przez osobę, która miała dobrą opinię o moich kompetencjach i tylko dzięki temu mój obecny pracodawca w ogóle chciał ze mną rozmawiać. Dziś mówię wprost, że dostałem robotę po znajomości, bo takie są fakty. Bez nich nie mógłbym na nią liczyć. Dlatego też śmieszy mnie tłumaczenie w artykule, że "praca po znajomości" to tylko zatrudnianie niekompetentnych ale znajomych ludzi, żeby tylko mieli pracę, a zatrudnianie z polecenia jest ok.

          Normalnie mógłbym myśleć o sobie jako jakimś wyjątku. Problem w tym, że zdecydowana większość moich znajomych w wieku ok. 30 lat dostała swoją pracę w podobny sposób. Są to oczywiście ludzie kompetentni, ale bez "polecenia" na swoje obecne stanowiska nie mieliby co liczyć. Nie mówię tu oczywiście o stanowiskach typu kasjer, ale o stanowiskach w miarę specjalistycznych.

          Osobiście jestem zdania, że na większości stanowisk sprawdzi się 3/4 kandydatów spełniających podstawowe wymagania dla danego stanowiska. Trzeba być naprawdę niekompetentnym, żeby w ogóle sobie nie radzić, dlatego przypadki zatrudniania znajomków zawalających robotę są tak rzadkie.
          W praktyce zatrudnianie po znajomości zwiększa prawdopodobieństwo przyjęcia odpowiedniego kandydata na dane stanowisko, ale w wielu przypadkach prowadzi także do zatrudniania średnich pracowników ze znajomościami, a olewania dobrych, którzy ich nie posiadają. W skrajnych przypadkach można wręcz zauważyć, że kompetencje schodzą na dalszy plan, a liczy się głównie lans.
          • Gość: fifa1000 Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.finemedia.pl 30.04.14, 08:12
            cała prawda
        • Gość: vuko Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.echostar.pl 30.04.14, 09:39
          Do 30 jeszcze trochę mi brakuje i nie uważam, że wypowiadają się tylko ludzie po 40. Sam skończyłem kierunek politechniczny, ale tak naprawdę to tylko papier i o niczym nie świadczy. Jedynie pomaga dostać się na pierwszą rozmowę. Prace znalazłem jeszcze przed obroną i to z ogłoszenia. Pierwsza stawka średnia krajowa. Moi znajomi też nie narzekają, nikt po znajomości pracy nie dostał, pensje na początek podobne. Jest pewne ale. Wszyscy studiowanie dzienne łączyli z jakąkolwiek pracą podczas studiów i często udzielali się na uczelni.

          A że ktoś myśli, że skończone dwa albo cztery kierunki coś mu dają to jest co najmniej naiwny.
        • Gość: Marta Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.garwolin.vectranet.pl 30.04.14, 13:11
          Dokładnie tak właśnie wygląda rzeczywistość. Podpisuję się pod tą wypowiedzią obiema rękami. Ja akurat mam dwa papierki w dziedzinie nauk społecznych, ale ta sama sytuacja. Tyle, że studia politechniczne są o wiele cięższe i wymagają twardych umiejętności. A moi "znajomi" mają prace dobrze płatne: netto: 2200, 2300, 5000 po szkołach średnich. Pracują na państwowych, ale żeby pomóc to są nie wyrywni. Kpią ze mnie, że mam studia i nie mogę znaleźć pracy lepiej płatnej od ich pracy.
          Są natomiast tak zdolni, że jedna z tych osób nie wiedziała ostatnio, jak pik w Wordzie przekonwertować do PDF. I tego typu sytuacje są u nich normalne, ale pracują od wielu lat. Coś tam potrafią i siedzą. A mnie się testuje na lewo i prawo, a ja tylko znajdą błąd to na zbity py...sk wypier...lają.

          Też chcę wyjechać z Polski!!!
          Dziękuję za uwagę!!!
      • Gość: gość Praca głównie po znajomości? IP: *.mmj.pl 29.04.14, 20:48
        1. Gdy w instytucjach publicznych zatrudnia się ludzi "sprawdzonych" to się to nazywa po imieniu: kolesiostwo lub nepotyzm. Podwójne standardy?
        2. Obecnie rodzic z pianą na pysku walczy z nauczycielem, żeby ten jego genetyczny popapraniec czasem się od myślenia nie przemęczył, to macie takich pracowników a nie innych...
      • Gość: moe Nie po znajomości ! IP: *.homenett.pl 29.04.14, 21:21
        Ale na dupie mozna wszędzie sie dostać :)
        A w dobie gender,to dotyczy też ludzi ;) nie tylko kobiet
      • Gość: Rocznik 82 Praca głównie po znajomości? IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 22:40
        9 lat temu przyjechałem po studiach inżynierskich do Wrocławia nie znając nikogo, wykupiłem 1h w kafejce internetowej i wysłałem CV do kilkunastu firm, które znalazłem w internecie, oddzwoniła do mnie jedna. Poszedłem na rozmowę rano kazali mi zrobić zadanie testowe na które zeszło mi 8h. Dostałem tą pracę bo jako jedyny siedziałem i uparcie próbowałem to zrobić chociaż wiedzy praktycznej miałem niewiele. Teraz sam prowadzę rekrutacje i daje to samo zadanie. Wiecie ile studentów, którzy kończyli studia magisterskie, inżynierskie lub licencjackie próbuje to zadanie zrobić. Zgadliście ZERO. Szanse mają taką samą jak ja a po prostu im się nie chce. To jest lenistwo i rozpieszczanie przez rodziców, stracone pokolenie.
        • Gość: Finity's End Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.14, 22:46
          Znaczy co, widzą zadanie i wychodzą? Czy siedzą chwilę, dochodzą do wniosku, że zadanie jest niemożliwe/wykracza poza ich umiejętności i jak każdy człowiek skonfrontowany z sytuacją nie do rozwiązania dziękują i wychodzą? Też bliżej mi do 30 niż 20, ale wybieranie pracownika na podstawie tego, czy lubi walić głową w mur wydaje mi się dziwną metodą rekrutacji.

          Chociaż z dwojga złego to lepsze niż pańcia pytająca "a czemu chce pan pracować w naszej firmie". Bo lubię mieć dach nad głową cholera jasna, i coś do jedzenia w lodówce. Oczywiście to pytanie przebija "gdzie pan siebie widzi za 5 lat". Na stanowisku waszego prezesa? Na stosie? Obie opcje są równie prawdopodobne.
          • nick4comments Re: Praca głównie po znajomości? 29.04.14, 23:45
            > Oczywiście to pytanie przebija "gdzie pan siebie widzi za 5 lat".
            > Na stanowisku waszego prezesa? Na stosie? Obie opcje są równie prawdopodobne.

            Ja bym tej niuni odpowiedział że widzę siebie w jacuzzi na tarasie mojej rezydencji na Karaibach i jedna taka królewna jak ona ciągnie mi druta po same kule, druga podaje mi zimny browar, a ja podziwiam błyszczący lakier mojego Bentleya na tle zachodzącego nad oceanem pie...nego słoneczka.
            • kotek.filemon Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 12:11
              nick4comments napisał(a):

              > > Oczywiście to pytanie przebija "gdzie pan siebie widzi za 5 lat".
              > > Na stanowisku waszego prezesa? Na stosie? Obie opcje są równie prawdopodo
              > bne.
              >
              > Ja bym tej niuni odpowiedział że widzę siebie w jacuzzi na tarasie mojej rezyde
              > ncji na Karaibach i jedna taka królewna jak ona ciągnie mi druta po same kule,
              > druga podaje mi zimny browar, a ja podziwiam błyszczący lakier mojego Bentleya
              > na tle zachodzącego nad oceanem pie...nego słoneczka.

              I tą odpowiedzią wygrywasz internety w temacie "rozmowa rekrutacyjna".
      • Gość: lucy Praca głównie po znajomości? IP: *.13-3.cable.virginm.net 29.04.14, 22:47
        Znajomosci jak najbardziej, ale jak nie umiesz tego co potrzebne na danym stanowisku to znajomości na nic. Ja muszę przyznać, że poznałam mojego szefa na portalu randkowym, ale w trakcie tych miłych spotkań zaprezentowałam co umie i czym chciałabym się zajmować. I tak o to dostałam prace marzen. Zajmuje się ryzykiem, a scislej komponowanie portfolio, modelowaniem korelacji i copulas. Lubię też pracować na derivative deski. Pracuje w środowisku R oraz CC dla Ox. Że kiedyś ukończyłam biotechnologii to też zajmuje się wylapywaniem startupow oraz innowacyjnych pomysłów celem zrobienia IPO.
        • Gość: vp Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.dynamic.mm.pl 29.04.14, 22:59
          Zaznajomienie na portalu randkowym i zajmujesz się "copulas" - no to już wszystko jasne, wystarczyłoby te kilka słów, a cała reszta po co?
          :D :D :D
        • Gość: T Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.14, 23:08
          Sczerze? Ja tez zajmuję się ryzykiem ale jestem troche lepszy, bo znam też przypadki
          • Gość: lucy Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.13-3.cable.virginm.net 30.04.14, 02:19
            A po co ci w City przypadki? Nadmienie jeszcze ze jestem shemale. Tak taka łaska z extra czymś, uwielbiam najlepsze hotele i kocham robić prezentacje. A matka to już moja namiętności, co mojego CEO po prostu tak rajcuje, że czasami bierze mnie w windzie. A copulas matole to takie funkcje Na joint distributions, which describes the relation between the instruments when the correlations fails. As if U would operate on higher joint moments, however, there is very parsimonious, yet efficient approach. That is, dynamic conditional correlation model. Right now I'm pioneering DCC to amend portfolio optimization process. I'm creating new algorithm to deal with this kinda problem. Simultaneously I wanna consider transition cost in my algorithm, cos as we know the returns hold only short information in difference to prices. The trick is that I would like to rebalance my portfolio on daily basis. I uses tensor calculus for matrix computations. In future I would like to extend my model on inertion factor models. For diagonal matrices I use markow chains with integer switching, however I consider fractal methodology presented by Benoit Mandelbrot. Late on I'm gonna use something relied on the quantum entanglement. Widzice gnojki jakiw rzeczy robin sie w UK. Kocham to co robir, kocham sex I kocham byc shoemaker I kocham dostawac kwiaty.
            • Gość: jood Re: Praca głównie po znajomości? IP: 188.95.25.* 30.04.14, 15:29
              Srogie prochy, milordzie.
      • Gość: obiektywny większy problem, to.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.14, 22:57
        brak realnych możliwości zrobienia dużej kariery i zarabiania dużej kasy

        Nie chce zarabiac 3 czy 5 tysiecy na reke, chce co najmniej 15-scie tys miesiecznie, zachowujac do tego przyzwoite zycie prywatne. Chce chwytac zycie pelnymi garsciami a nie wegetowac jak szarak.

        w Polsce jest to naprawde trudne



      • Gość: smutny mam 270 tysiecy na koncie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.14, 23:05
        a nie moge znalezc pracy za 4 tys netto

        serio !

        jakos doszedlem do tej kasy majac wlasny biznes, a na etacie nie moge wyjsc poza specjaliste w malej, nedznej firemce

        ostatnio mnie uwalily panienki 10 lat mlodsze na rozmowie
        pewnie jestem zbyt inteligentny, zeby powtarzac korporacyjne frazesy, a takie rekruterki sa zbyt glupie zeby dostrzec w moich wypowiedziach cien geniuszu, widza tylko powierzchownosc i oceniaja mnie wg swoich kluczy z podrecznika "recruitment for dummies"
        • nick4comments Re: mam 270 tysiecy na koncie 29.04.14, 23:35
          Panienki zazwyczaj znają się jedynie na parzeniu kawy i polerowaniu przezesowskiego pytonga. Pracę za 4 tysiące netto dostał jakiś szwagier, brat, swat, albo kumpel spod GSu jakiegoś wcześniej zatrudnionego kolesia spod Łukowa. Oni tam mają taką właśnie mentalność. Wystarczy zatrudnić jednego, a po dwóch latach będzie pracował cały klan braciszków, szwagrów, kuzynów, kumpli. Jak się zwolni stanowisko, to wieśniaki na wyścigi biegają do prezesa bo ten ma brata, tamten szwagra, tamten kumpla i oni za niego ręczą. No to prezes woli kogoś z poręczeniem sprawdzonego pracownika. W taki właśnie sposób ilość mieszkańców Warszawy się zwiększa, ale Warszawiak pracy nie ma, bo na wakujące stanowiska importowany jest kolejny szwagier spod Łukowa.
      • nick4comments Re: Praca głównie po znajomości? 29.04.14, 23:25
        Po pierwsze, to w artykule nie ma mowy o normalnej pracy, ani o normalnych studiach, tylko jakieś dziennikarstwa, ubezpieczenia, komunikacje, sracje, czyli ogólnie przewalanie papierków. Ciekawe czy któryś z bohaterów artykułu potrafiłby usiąść przy najprostszej tokarce i na podstawie prostego rysunku technicznego, albo nawet nagryzmolonego na kartce z zeszytu czegoś udającego rysunek techniczny dotoczyć wałek średnicy 28 mm, długości 367 mm z wgłębieniem o szerokości 5 mm i głębokości 2,5 mm w połowie długości wałka. To jest robota, którą bez problemu wykonał chłopak z piątej klasy podstawówki jak mu pokazałem na szybko jak się na tokarce pracuje i wytłumaczyłem dlaczego długie włosy ma spiąć i schować pod czapką.
        Przy obecnej nadprodukcji dziennikarzy, politologów, europeistyków, socjologów, psychologów, absolwenci tych kierunków będą musieli albo mieć znajomości, albo podawać frytki w MacDonaldzie. Takie studia nie uczą niczego. To jest nic nie warte. Absolwent takich studiów przedstawia dla mnie taką samą wartość jak absolwent podstawówki. I jednego i drugiego trzeba nauczyć jak pracować. Jak się wybiera ciotowskie liceum zamiast dobrego technikum, a potem europeistykę i stosunki międzynarodowe zamiast inżynierii lądowej, to się ma stosunki międzynarodowe z jakimś Arabem na zmywaku w Londynie. Sami sobie to robicie. Brakuje spawaczy, do dobrego stolarza terminy na kilka miesięcy do przodu, do dobrego murarza, czy dekarza tak samo. Ale po co uczyć się zawodu, skoro lepiej przebalować 5 lat i przy okazji "budować sieć znajomości". Tylko że i to się już kończy, bo niedługo będzie więcej dziennikarzy niż czytelników, więcej psychologów niż pacjentów, więcej politologów niż stanowisk politycznych, więcej marketingowców niż kupujących. W tzw. międzyczasie na wakujące stanowiska przyjdzie Sasza albo Iwan z Ukrainy, którzy co prawda piją i są wiecznie skacowani w robocie i ogólnie mają to w dupie, ale za to potrafią dotoczyć ten wałek według rysunku technicznego.
        • alex.wawa Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 12:44
          I tu się z tobą zgodzę.

          Jako technik elektryk (z szerokim wachlarzem uprawnień) aktualnie nie obawiam się o utratę pracy. Nie ma chętnych na moje stanowisko, a nawet jak cudem ktoś się znajdzie, młody po szkole, to bije go na głowę stażem i doświadczeniem.

          Firma niepaństwowa, mam umowę stałą o prace, spokojną, 8 godzin i do domu, czasami lekko, czasami ciężko (częściej to pierwsze :D), ale nawet jak są nadgodziny to uczciwie rozliczane i płacone, do tego jakieś benefity typu pakiet medyczny, karty multisport itp. czy bony. Ale co najważniejsze, w miejscu pracy mam szansę dorobić dodatkowo na umowę zlecenie, przy czym to ja wtedy określam warunki co, jak i za ile, jak przyjmują moją ofertę to dorabiam drugą pensję w jeden weekend, płacą mi za wiedzę i umiejętności.

          Młodzi z papierem mgr. nie chcą takiej roboty, bo przecież nie będzie robił za robola, ale jak gadamy o tym, że co 3-4 lata zmieniam samochód, stać mnie na wycieczki i wczasy co roku, nie martwię się, że mi zabraknie od 1 do 1, nie narzekam na koszty związane z faktu posiadania córeczki (ur. 11.2013), i co najważniejsze nie boję się że mnie z roboty wywalą, to patrzą na mnie i dziwią się jak mogę być tak szczęśliwym człowiekiem, przecież jestem robolem ??

          Inna sprawa to, że znam się na elektryce, hydraulice, mechanice, klimatyzacji, automatyce, technologii budynków inteligentnych, umiem malować, szpachlować, murować, stawiać ścianki, montować drzwi, kłaść klepki, panele, wykładziny itp., a nawet sam projektuje i składam sobie meble (tylko zamówić formatki), więc odchodzą mi koszty płacenia specjalistom podobnym do mnie i ceniącym swoją pracę, w przypadku remontu czy innych napraw, gdyż wykonuje to sam, lub z pomocą znajomych, większość to ta sam branża co moja, więc nie muszę praktycznie nic tłumaczyć i kogoś uczyć co i jak.

          A co do artykułu.
          Rozumiem, że jak ktoś wybiera kierunek studiów to chce pracować i rozwijać się w tej branży. Inaczej jest idiotą, który nie wie jeszcze co chce w życiu robić, ale myśli że papierek mgr z Wyższej Szkoły Byle Jakiej Byle Czego mu w tym pomoże, i potem szlocha że w tym kraju się żyć nie da.
          Skoro już studiujesz te 5 lat, to chyba możesz zawrzeć te kilka znajomości, tym bardziej że wszyscy jesteście potencjalnymi pracownikami tej samej branży, więc kiedyś będziecie mogli sobie pomagać, czy to współpracując czy pomagając sobie właśnie w zatrudnieniu, bo chyba mniejsze jest ryzyko zatrudniać kogoś poleconego (bo nie bez powodu ktoś za niego ręczy) niż obcego, który musi się dopiero wykazać, nauczyć itp.. Wyjątkiem są specyficzne branże i stanowiska gdzie wymagane są konkretne umiejętności i doświadczenie, kiedy nie ma czasu na naukę, trzeba od 1 dnia ogarniać temat.

          Tak więc, skoro tak wszyscy twierdzą "że praca tylko po znajomości" to co wy robiliście w tym kierunku ?? Izolowaliście się bo ?? Jak chcecie pracować w grupach, w zespole konkretnych pracowników skoro tak się alienujecie od innych ??
          • nick4comments Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 17:56
            Część z tych ludzi to ofiara pokolenia, które wchodziło na rynek pracy na początku lat 90tych. Wtedy było ssanie rynkowe i ludzie robili błyskawiczne kariery, no bo trzeba było kimś obsadzić stanowiska. Wtedy ukończenie jakichkolwiek studiów dawało mocną kartę przetargową. No ale rynek się błyskawicznie nasycił, a ludzie dalej idą na te socjologie, europeistyki, stosunki międzynarodowe i wszelkie zarządzania. Nie daje to oczywiście żadnych twardych umiejętności. Miękkich zresztą też nie za wiele. I potem zdziwieni że pracy dla nich nie ma, natomiast dla elektryków praca zawsze się znajdzie. Zarządzać to każdy jeden umie, ale dorobić zwykłe gniazdko 230V i podłączyć to już niekoniecznie. Ja nie twierdzę że absolwenci tych studiów do niczego się nie nadają, bo z pewnością tak nie jest. Po prostu nasycenie rynku absolwentami tych wszystkich europeistyk, dziennikarstw itp. doszła już do punktu, gdzie o przyjęciu do pracy będą decydowały znajomości i ludzie będą musieli "budować sieć znajomości". Być może już od podstawówki. Żadna to nowość. Z tym że zazwyczaj robili to typowe dupki żołędne, które tylko patrzyły na czyich plecach gdzie wjechać. Ja na szczęście wyczuwałem takich na odległość i nie dopuszczałem do rozwoju takiej "znajomości".
          • Gość: BrakPerspektyw Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.adsl.inetia.pl 30.04.14, 19:17
            Techniku elektryku - tak samo brakuje finansistów (tych wyspecjalizowanych), specjalistów IT, operatorów ciężkiego sprzętu, budowlańców itd. Dużo specjalistów wyjechało na zachód a świeżej krwi nie ma, bo też jada...proste.
        • Gość: internauta Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.14, 12:49
          Klasyczny zlepek stereotypów. Podstawowa zasada nie oceniaj, jeśli sam czegoś z osobistego doświadczenia nie znasz. Nie wspominając już o tym, że nie masz pojęcia o danych z rynku pracy z ostatnich lat - jest mnóstwo inżynierów bez pracy. Zresztą, nie ma sensu tłumaczyć...byle przygłup, który potrafi czytać ze zrozumieniem obsłuży tę twoją tokarkę i przeczyta rysunek techniczny...
          • alex.wawa Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 13:13
            Problem polega właśnie na tym, że aktualni inż czy mgr nie potrafią przeczytać tego rysunku. Co innego ci którzy te tytuły zdobywali 10-15-20 lat temu, ale oni otrzymywali wiedzę i za to papier, a teraz dostają papier, ale za to że płacili regularnie czesne, a wiedzy mają ZERO.

            Jak w przykładzie, nie rozumieją np. dlaczego muszą te długie włosy spiąć i schować pod czapkę (ogólnie BHP to dla nich jakieś sci-fi) stojąc przy tej tokarce.

            Wiem jak to wygląda, bo przez cały rok oglądam wielu takich kandydatów, i mają papiery. Ale jak pytam się o jakieś podstawowe głupoty, ale dostają proste technicznie zadania to polegają. Ale oni mają papier i wymagania są bez pracy, a ja jestem tylko głupim technikiem po technikum elektryczno-mechanicznym i mam stałą pracę. To ich boli.

            Ja powtarzam teraz każdemu młodemu. Zamiast iść na beznadziejne studia, poszukaj pracy i branży która cię zainteresuje, z którą chcesz się związać na dłużej i w której chcesz się rozwijać. Jak znajdziesz taką pracę, dopiero idź na studia związane właśnie z tą pracą i branżą, godząc te studia i tą pracę. Zdobywasz wtedy na studiach wiedzę i równocześnie w pracy potrzebne doświadczenie, wtedy masz dopiero szanse awansować czy zmienić pracę na lepszą w tej samej branży.
      • Gość: Maniek Praca głównie po znajomości? IP: *.adsl.inetia.pl 29.04.14, 23:41
        No cóż powiem z własnego doświadczenia. Odrazu wskoczyć na poziom kadry zarządzającej to oczywiście ze albo umiejętności albo znajomosci. Rzecz oczywista. Natomiast co do zatrudnienia i zdobywania doświadczenia to proszę was...prYpadki nepotyzmu są wiadomo ale bez przesady! Sam zatrudnianiem sporo ludzi i wierzcie mi ze podstawa do potencjał i umiejętności a nie kolesiostwo! Jaki w miarę ogarnięty menago chce miec pod swoją piecza niekompetentnych ludzi za których musi zapier...? Jak ktoś mi tu wypisuje ze bez koneksji nie ma pracy i przytacza tu przykład roboty w sklepie to pusty śmiech mnie ogarnia....wymagania na dzień dzisiejszy nic nie umiejacych studentów są takie ze ręce opadają... A potem lament ze roboty brak?
      • sselrats Nareszcie zrozumieli! 30.04.14, 06:30
        A inni wysylaja setki chorych CV zamiast nauczyc sie zawierania znajomosci, ktore moga dac prace.
      • Gość: everton Praca głównie po znajomości? IP: *.legnica.vectranet.pl 30.04.14, 08:40
        Ludzie, ręce opadają. Bo obecni młodzi to lenie i nieuki !!!! Dlatego zostają znajomości. Szukam do firmy permanentnie ludzi kumatych, z niemieckim, nic więcej !!! Nie ma !!! Przychodzi gość i mówi że się uczy niemca 11 lat, a potrafi co najwyżej Ich heisse Adam, to jak tacy ludzie chcą pracować bez znajomości? Najpierw oceńcie właśnie umiejętności i możliwości zanim zaczniecie narzekać. Wystarczy zamiast opieprzać się całe studia to nauczyć się języka a najlepiej dwóch i wtedy praca będzie szukać was a nie wy jej...
        Tyle w temacie.
        • Gość: XT60 Re: Praca głównie po znajomości? IP: *.internetia.net.pl 30.04.14, 11:53
          Po złej stronie granicy szukasz!
          W RFN jest masa kumatych polaków z dobrym niemieckim.
          • kotek.filemon Re: Praca głównie po znajomości? 30.04.14, 12:13
            Gość portalu: XT60 napisał(a):

            > Po złej stronie granicy szukasz!
            > W RFN jest masa kumatych polaków z dobrym niemieckim.

            I chętnie wymienią 2k EUR netto na 2k PLN netto, hihihi...
      • szach.i.pat Można znaleźc pracę bez znajomości. 30.04.14, 09:58
        Moja aktualna praca jest moją piątą pracą (w sensie umowy o pracę na dłużej niż 3 miesiące). Mam staż pracy 20 lat. Ani tę pracę, ani poprzednie nie dostałem po znajomości.

        Trzeba tylko mieć umiejętności, które są poszukiwane na rynku pracy, a także trzeba aktywnie poszukiwać pracy. Aktualnie to praca mnie szuka.
        • Gość: mm Re: Można znaleźc pracę bez znajomości. IP: *.garwolin.vectranet.pl 03.05.14, 12:41
          Mozna, na umowę śmieciową, za niecałe 2 tys. i orka 24/h Taką masz pracę na te dłuzej niż 3 m-ce? Tylko definicja pracy nie miesci się w takim totalnym wyzysku.
      • Gość: ktoś tam a ja dostaję dobrą pracę dzięki doświadczeniu i CV IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.14, 11:47
        Jeśli młodzi nie chcą się kształcić i zdobywać doświadczenia, to ich sprawa. Będzie mniejsza konkurencja, gdy moje dzieci dorosną.
        • Gość: xxx Re: a ja dostaję dobrą pracę dzięki doświadczeniu IP: *.play-internet.pl 30.04.14, 15:02
          dla twoich dzieci też nie będzie pracy bo nie będą miały doświadczenia
      • Gość: 20portal Praca głównie po znajomości? IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.14, 13:09
        O tym, jak (wyłącznie) dostaje sie pracę w Polsce czytaj w opowieści o "kadrach" niejakiego p. Sasina (PiS) w ostatniej "Polityce". Tak jest wszędzie i na każdym szczeblu. Nawet w organach powołanych do kontrolowania innych podmiotów prace dostaje sie w ustawionych konkursach. W ukladzie lokalnym, to nawet wyrzucanie gnoju zleca sie wyłącznie po znajomości. Dojna krowa pn. Państwo Polskie wytrzymuje wszystko. Czy dziwicie sie, dlaczego ponad 2 mln młodych juz wyjechało, a ci, którzy dorastają, w planach na życie maja wyłącznie wyjazd za granicę. Polska z zastraszająco niskim przyrostem naturalnym jest ... producentem emigrantów.
      • Gość: terefereqq Praca głównie po znajomości? IP: *.static.3s.pl 30.04.14, 13:28
        cyt: "Jeśli mówi się o zdobywaniu pracy "po znajomości", to myśli się najczęściej o zjawiskach patologicznych, przyjmowaniu do pracy wyłącznie osób pozbawionych wiedzy i umiejętności, ale z mocnymi "plecami" - mówi Monika Zaręba z Pracodawców RP. - Jest to błędne i szkodliwe myślenie, bo takie sytuacje stanowią margines. Można sobie wyobrazić, jak krótko utrzymałoby się w warunkach wolnego rynku przedsiębiorstwo, które opierałoby swoje kadry na ludziach protegowanych, ale pozbawionych odpowiednich kwalifikacji"

        Hehe... idealny opis sytuacji w Kompani Węglowej i tym podobnych spółkach z udziałem skarbu państwa.
        • diabelskipomiot Re: Praca głównie po znajomości? 06.05.14, 02:53
          To nigdy nie będzie takie jednoznaczne. Ja sam, gdybym tylko miał własny biznes, wolałbym zatrudnić kogoś znajomego lub przynajmniej poleconego, za którego ręczy ktoś z moich znajomych, niż całkowicie obcą osobę. I to w pewnej mierze uzasadnione. Na ważnych stanowiskach muszę być ludzie, którym zarządzający spółką ufa. Oczywiście jednak kluczowe tu będą zawsze kompetencje, bo jak ta Pani słusznie zauważyła, gdyby wszędzie pracowali dyletanci, to już by to wszystko dawno popadało na wolnym rynku.
      • Gość: PAndy Praca głównie po znajomości? IP: *.omega17.maxonline.com.sg 30.04.14, 16:46
        Oczywiście, że w rozwiniętych krajach referencje to podastawa. Polecanie jest wręcz wymagane. Szefowie chcą przyjmować z polecenia, bo to daje lepsze rezultaty. Widzę to na codzień w praktyce. Ale NIE W POLSCE !!! To nie jest nepotyzm. To jest jakiś mafijny stan umysłu. Jekiś świat z powieści Mrożka. I to włączając w to Warszawę niestety. Poziom managerów jest żenujący. Poziom dyrektorów, chyba jeszcze bardziej. Bo ryba psuje się od głowy. Oczywiście są wyjątki. Ale ja pracowałem przez większość życia dla tych wyjątków (miałem wyłącznie dobrych lub fantastycznych szefów), a i tak napatrzyłem się tyle, że wyjechałem z tego kraju. W końcu mam tylko jedno życie ...
      • Gość: BrakPerspektyw Praca głównie po znajomości? IP: *.adsl.inetia.pl 30.04.14, 19:02
        W Polsce spokojnie da się znaleźć pracę bez znajomości tylko niestety problem leży w jakości tej pracy. Chodzi o jakość dotyczącą nie tyle pieniędzy, bo jak ktoś jest dobry znajdzie spokojnie pracę za 5-7k do ręki (oczywiście z kilkoma latami doświadczenia). Problem leży natomiast gdzieś indziej, a mianowicie w tym, że jak firma już szuka to znaczy, że nie ma nikogo po znajomości - więc opcje są dwie:
        - nikt tej pracy nie chciał (bo być może zbyt wymagająca, ryzykowna)
        - nie mają nikogo kompetentnego, bo praca jest trudna

        Problem jest jeszcze jeden w małych, średnich firmach i niestety w "wiekowych" korporacjach (czyli takich, które działają u nas co najmniej 20 lat) trafiasz do takiego działu "znajomków" i nie dość, że na ogół masz najgorszą pracę to jeszcze "znajomki" próbują ci wszystko przepychać, a to już niestety przestaje być śmieszne, bo nagle kablują na ciebie po wychodzić np. po 10h (normalnie nie ma mowy) - kiedy oni kończą po 8h i mają wszystko gdzieś, bo przecież mają plecy. Zwykle po użeraniu się z takim składem odchodzisz a oni szukają kolejnego "jelenia", który będzie zasuwał. Dlatego jeżeli szukać pracy to w "młodych" (u nas) korporacjach. Tylko tutaj pojawia się też problem z wyzyskiem, tyle że już zwykle dotyczy wszystkich a nie tylko jednostek zatrudnionych nie po znajomości.

        Podsumowując w Polsce nie ma ciekawej i rozwojowej pracy dla ludzi w wieku 30 lat. Jeśli nie masz pleców to tak naprawdę zwykle to praca po więcej niż 8h często 12h i niestety bywa, że więcej - to wypala. Dlatego poza pracownikami fizycznymi czy absolwentami studiów humanistycznych (nie mogących znaleźć pracy) wyjeżdża od nas coraz więcej specjalistów, bo na zachodzie jest po prostu wyższa kultura pracy - tak samo są znajomości owszem. Jednak wyższa kultura pracy, dobry socjal (ludzie nie boją się tak utraty pracy) i w ogóle mniejsze zestresowanie społeczeństwa prowadzi do tego, że praca zagranicą to naprawdę wielka szansa. U nas alternatywą dla młodego jest montownia w postaci hali albo montownia umysłowa w jakimś BPO, SSC i innym odmóżdżającym miejscu, którego nie można zmienić, bo to żadne doświadczenie. Tyle, że młode pokolenie nauczone już doświadczeniem swoich rodziców nie jest takie głupie i nawet nie szuka u nas pracy tylko zaraz jedzie po lepsze życie, socjal, emerytury, spokój i tańsze w stosunku do zarobków mieszkania.
        Ja miałem podobnie 3 korporacje (4 działy w sumie) - przepychanie obowiązków, dwojenie, trojenie zadań - każdą z tych prac zdobywałem sam z rekrutacji - nigdy żadnego po znajomości. Ludzie którzy po prostu nie byliby w stanie ogarnąć 1/4 moich obowiązków zarabiali więcej, mieli znacznie mniej obowiązków a powiedzmy ogólnie stan ich wiedzy był mierny (najczęściej nie mieli kierunkowych studiów!) - ale mieli ZNAJOMOŚCI.

        Teraz założyłem swój biznes, bo rodzina trzyma mnie w kraju, ale dostaję oferty pracy z zagranicy przede wszystkim z Niemiec. Firma oczywiście idzie średnio, ale jednak jestem o wiele szczęśliwszym człowiekiem. Chciałbym mieć luźną pracę po znajomości, ale opcji nie ma - oczywiście z Polski też dostaję wiele ofert (mam spore doświadczenie i osiągnięcia), ale 4 razy próbowałem i wiem, że w tym kraju się nie da...

        Oczywiście to co napisałem dotyczy jedynie sektora prywatnego. Budżetówka to osobna story :) Tam się akurat nikt kompetencjami nie przejmuje i przeważnie występuje tzw. nadzatrudnienie - dlatego mają tam zwykle luzy - no ale to praca tylko dla znajomych i rodziny :)
      • Gość: Benia Praca głównie po znajomości? IP: *.play-internet.pl 01.05.14, 23:11
        Praca po znajomości to nic złego??? Kto tak twierdzi? To najgorsze zło naszych czasów! Kiedyś mięso kupowało się spod lady, po znajomości, tak samo np. meble, a dziś pracę załatwia się po znajomości. Niegdysiejsze największe nieroby i lenie, dziś stały się niezastąpionymi pracusiami i pracują będąc już od dawna w wieku poemerutqalnym! Jak dla innych młodszych ma byc praca? Dopóki nie usunie się tych markujących pracę staruchów, dla młodszych pracy nie będzie! Ci zaś właśnie dzięki układom, koneksjom siedzą i siedzą, pierdząc w stołki! I niech nikt nie mówi, że 60- latek pracuje, bo to nie może byc prawdą! Ludzie po 60 roku życia powinni już odchodzic na emeryturę! I wówczas dla wszystkich pozostałych byłyby miejsca pracy! Sama jestem 58 letnią kobietą i wiem, co mówię! Procesy biologicznej degradacji są nieubłaganr i wszyscy bez wyjątku im podlegamy! Nawet premier i prezydent, nie mówiąc o posłach, którzy uchwalili wydłużenie wieku emerytalnego. A załatwianie pracy po znajomości to coś tak podłego, jak kradzież i inne tego typu zjawiska!
      • q-ku pieprzenie 01.05.14, 23:18
        zatrudniłem w życiu ok 300-350 osób
        ani jednej nie znałem wcześniej, no chyba że z ulicy z widzenia kogoś

        weźcie się do jakiejś roboty zamiast usprawiedliwiać swoje nieudacznictwo
        • Gość: xray Re: pieprzenie IP: *.free.aero2.net.pl 02.05.14, 13:31
          Niestety jest pn wyjatkiem... i to cieszy:-)
          Rzeczywistosc jest naspikowana swojkami i trudno sie dziwic,ze kraj i wyludnia,az trach pomyslec kto bedzie pracowal n nasze emerytury
      • Gość: Internautka Praca głównie po znajomości? IP: *.radom.vectranet.pl 02.05.14, 12:26
        Stek bzdur cały artykuł, jeśli pracodawca w Polsce czy Urząd państwowy ma zatrudnić osobą po znajomości i obcą to zatrudni tą pierwszą. Bez względu na jej zakres wiedzy . W końcu jak będzie robić jedno i to samo to się nauczy. Spotykam się z tym na co dzień ludzie po studiach pracujących w UP , US , ZUS , MOPS, Urzędach Miejskich znają przepisy od do. Nie interesuje ich ,że w tym czasie wchodzą nowe przepisy i warto byłoby cokolwiek wiedzieć na ten temat pracując w takim urzędzie . Odpowiedzą mi ,że człowiek nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego i to prawda. Jednak z uporem maniaka powtórzę warto wyjść poza ramki. Takim oto sposobem dochodzimy do sedna tematu w Polsce nie dostaje się pracy za wiedzę bo magistrów mamy na pęczki ale za wielkie i dobre plecy. Proszę nie wmawiać ludziom ,że prawda jawi nam się w zupełnie innych realiach aniżeli te , które opisałam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka