Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    o absolwentach w Polsce

    IP: *.pl 26.06.14, 01:00
    Jestem pracownikiem korporacji jakich pewnie wielu na świecie. Jakiś czas już po studiach (kierunek ścisły), kolejny szczebelek na drabinie, kolejna już firma. Jakiś czas temu postanowiłem wrócić do Polski, gdzie znalazłem pracę w jednej z obecnych u nas korporacji. Pracuję w dziale związanym z analizą danych i instrumentami finansowymi, jako, że dział się rozrasta, rekrutujemy i w tej rekrutacji biorę udział również ja.

    I muszę powiedzieć, że to, co prezentuje większość kandydatów jest szokujące.

    Wiele słyszałem o tym, że oferuje się pracę mało ciekawą, że poniżej możliwości. Że oferuje się pracę nisko płatną, że pracę dostaje się tylko po znajomości, innej nie ma. Po tych wszystkich komentarzach spodziewałem się autentycznego wysypu kandydatów posiadających niezbędną wiedzę, zwłaszcza, że firma oferuje absolwentom zarobki wyższe niż średnia rynkowa (wyższe niż średnia krajowa).

    I spotkało mnie niemiłe zderzenie z rzeczywistością. Po tych wszystkich buńczucznych wypowiedziach absolwentów nawet rozmowa z kimś, kto przygotował się na rozmowę na podstawie ogłoszenia (!) jest rzadkością!!! To jest naprawdę przerażające, że większość kandydatów nie potrafi powiedzieć kilku zdań na temat konceptów z ogłoszenia o pracę - konceptów, które przerabiali całkiem niedawno na studiach. Naprawdę, większość! Chwalą się w swoich CV kierunkowymi kursami, na których poruszana była taka tematyka. I co? I pada odpowiedź: "Ale to było 2 lata temu". Ewentualnie, że tego w ogóle na studiach nie było, co już jest kłamstwem w żywe oczy. Tak bardzo zależy tym absolwentom na pracy, że nawet nie potrafią przygotować się na rozmowę, powiedzieć kilku słów o rzeczach zawartych w ogłoszeniu? Ok, niech będzie. Może rzeczywiście nie interesowało cię to na studiach, więc przejdźmy dalej, do innego tematu. Dalej nic. Był taki przedmiot, ale on przecież definicje to sobie doczyta w trakcie pracy? Albo będzie miał szkolenie? Człowieku, miałeś właśnie z takich rzeczy 5 letnie szkolenie, kto mi zagwarantuje, że po szkoleniu w pracy to zapamiętasz? Dlaczego mamy cię uczyć czym jest popyt i podaż, skoro to jest w programie każdych studiów, oczekujemy od kogoś z tytułem magistra, że czegoś się na studiach nauczył. Nie możemy szkolić z całego programu studiów, niektórych rzeczy trzeba się było nauczyć, żeby po prostu z nich korzystać w pracy.
    Pytamy też o statystykę, pożądana osoba ma intuicję na pewnym, wyższym od 0, poziomie. Z przychodzących po kierunkach ekonomicznych i ścisłych osób orientuje się w podstawowych konceptach niewiele osób - rozmowa kończy się na samym początku, już na poziomie pytania o np przedział ufności czy skośność.
    Excel? Programowanie? Przecież w dzisiejszych czasach ekonomiści czy ludzie po kierunkach ścisłych powinni mieć chociaż styczność z jakimś pakietem statystycznym i umieć w podstawowy sposób manipulować danymi - jest to umiejętność u nas pożądana. No i CV to wszyscy mają świetne, pakietów i języków jest wymienionych milion pięćset, ale prostą pętlę potrafiła omówić jak do tej pory jedna osoba. Excela znało kilka osób, ale serio, to jest teraz podstawa podstaw!

    Rekrutujemy w naprawdę ciekawym dziale, oferujemy studentom 5 roku / absolwentom zarobki dużo wyższe niż średnia krajowa i na umowę o pracę, wydawałoby się, że znajdziemy całą masę mąrych osób od ręki.

    Nic z tego.

    Kandydatów sporo, ale poziom...

    Najbardziej śmieszą mnie ci (a jest ich większość), którzy obruszają się na jakieś bardziej szczegółowe pytania z produktów czy tam jak coś funkcjonuje. Że oni to sobie doczytają. ALe kurczę, ktoś, kto będzie się zastanawiał jakie oprócz wartości nominalnej są cechy obligacji - serio? Powinieneś być 3 poziomy wyżej, a ty doczytujesz 1 rok studiów?

    Jedźcie sobie do Londynu, tam z 20 kandydatów na miejsce na takie pytania o finanse odpowie płynnie 19 i to się faktycznie sprowadzi do umiejętności miękkich - a tutaj? 90% kandydatów mi mówi, że to faktycznie było, ale na kursie 2 lata temu i już nie pamiętają. A pytam o podstawy! Wszyscy oczywiście dodają, że szybko i świetnie się uczą - aha, super, jak dobrze trzeba się nauczyć, żeby później nie potrafić nawet krótko scharakteryzować tematu swojego kursu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: alonzo Re: o absolwentach w Polsce IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 26.06.14, 10:07
        Oczekujesz że absolwent dowolnej wyższej szkoły musi coś umieć? Jesteś w błędzie. Za studentem idzie pieniądz. Uczelnia stawiając na dobre kształcenie automatycznie traci studenta a tym samym kasę bo ten nie ma ochoty na wysiłek nauki. Nie wspomnę totalnego dna jakim są uczelnie prywatne. Te wszelkie wyższe szkoły maja studentów którzy edukację powinni zakończyć w zawodówce. Pewna pani magister nie potrafiła nawet napisać podania o przyjęcie na drugi kierunek. 90% wszystkich tzw. wyższych szkół powinno być natychmiast zlikwidowanych.
      • Gość: Koba Re: o absolwentach w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.14, 12:46
        Wiem, że tu ani czas ani miejsce ale podaj maila lub link do oferty bym mógł wysłać swoje CV. Nie jest do końca tak jak piszesz a przynajmniej nie dotyczy wszystkich przypadków. Szukam od Paru miesięcy pracy w twojej branży ale nic nie mogę znaleźć co nie jest moją winą. Spełniam wszystkie wymagania w wybranych ogłoszeniach ale na 90% nie dostaję odpowiedzi. Ale po kolei. Mam ponad 2 letnie doświadczenie zawodowe a moja ostatnia umowa wygasła, ponieważ była to umowa na zastępstwo. Po drugie mam ukończoną renomowaną uczelnię z jednym z najlepszych wyników na roku. Znam biegle język niemiecki i angielski i nie są to tylko moje słowa ale mam na to certyfikaty CAE,CPE I Goethe Zertifikat C1. Dodatkowo, gdziekolwiek byłem na rozmowie zawsze znajomość języków była sprawdzana i w większości przypadków wypadłem lepiej od sprawdzającego. Excel i Access oraz dodatkowo sql wykorzystywałem w codziennej pracy na dużych zbiorach danych a dodatkowo 2 ostatnich miesiącach przeszedłem specjalne kursy by usystematyzować swą wiedzę. Jak pisałem pomimo, że mam perfekcyjnie przygotowane CV przez specjalną firmę( zleciłem jego przygotowanie ponieważ myślałem że bład tkwi w jego złej formie) we większości przypadków na Cv nie mam żadnego odzewu. Pomimo tych trudności, byłem przez około 3 miesiące na 13 rozmowach i nic z tego nie wyszło. W większości przypadków przygotowywałem się na rozmowy czytając specjalistyczną literaturę z rachunkowości czy rynków kapitałowych. W trakcie rozmowy odpowiadałem na 90 % pytań czy to w języku polskim czy obcym. Moim zdaniem naprawdę dobrze wypadałem, czego dowodem było dojście przeze mnie do 3 lub 4 etapu rekrutacji. Niestety w większości przypadków pomimo przejścia kilku etapów, nie dostałem żadnego sygnału zwrotnego co jest dowodem braku profesjonalizmu pracodawców. Podkreślam jeszcze raz, do rozmów się przygotowywałem a na zadane pytania dawałem w większości poprawne odpowiedzi- dochodziłem do finalnego etapu a potem bark odzewu. Excel był sprawdzany tylko raz i ten etap przeszedłem. Po kilku rozmowach zorientowałem się jednak o co chodzi. 2 razy dano mi do zrozumienia, że moje kwalifikacje sa za duże na dane stanowisko. I to może być prawda ponieważ w kwestiach merytorycznych odpowiadałem bardzo dobrze za co pochwalili mnie prowadzący. Językowo także byłem zbyt dobry i mogłem stanowić zagrożenie dla potencjalnego szefa. Raz powodem odmowy było to, że rzekomo zastanawiałem się zbyt długo co było ewidentną nieprawdą. Tam gdzie rozmowa była merytoryczna wkładałem znaczny wysiłek przygotowanie. Ponadto wybierałem ogłoszenia w których spełniałem wszystkie wymogi a nawet te , w których kwalifikacje miałem większe. Nawet nie biorąc tych czynników pod uwagę, uważam że jestem na tyle dobrym kandydatem by mnie chociaż zaprosić na rozmowę. Poza tym odniosłem wrażenie, że rekruterzy nie czytają mojego CV ponieważ ciągle mnie pytają o znajomość języków obcych a w mojej aplikacji jest podkreślone, że moje kwalifikacje swe kwalifikacje wtym zakresie są potwierdzone międzynarodowymi certyfikatami, które były sprawdzane anonimowo za granicą.
        • Gość: engineer Dobra rada IP: *.bb.sky.com 27.06.14, 00:22
          Jedna rada: znasz biegle języki, orientujesz się w wymaganiach pracodawców - jedź za granicę. Ten kraj jest przegrany.
        • Gość: random guy Re: o absolwentach w Polsce IP: *.pl 27.06.14, 01:00
          przykro czytać takie rzeczy, bo ufam, że piszesz prawdę..
          Może i pomógłbym dając namiary, ale nie do końca chcę to robić - sfrustrowani brakiem kandydatów umieściliśmy je nawet na najbardziej znanym portalu z pracą, więc pewnie gdybyś był zainteresowany, na pewno byś zaaplikował i tu nie obraź się, ale jak każdy preferowałbym kandydatów chcących do nas aplikować sami z siebie, nie jako jedna z ostatnich desek ratunku. Dodatkowo umieszczanie ogłoszenia z miejsca by mnie zdemaskowało :)
          Ogłoszenie jest/było łatwo znaleźć, nie było wywieszone tylko na korporacyjnej stronie.

          Co do CV, jeżeli nie ma rażących błędów, świadczących o niechlujstwie, nie zwracamy na to uwagi. Ważne są słowa klucze. Dużo ludzi pisze jakieś głupoty typu Curriculum Vitae czcionką większą niż swoje nazwisko, podają swój wiek czy stan cywilny (jak to w ogóle możliwe?), zdjęcie w finansach nie jest wcale wymagane, nawet przeciwnie. Ludzie z doświadczeniem korporacyjnym w 2-3 firmach dalej rozpisują się kilkuzdaniowo na temat swojego zatrudnienia na budowie w wakacje, albo jako au-pair. Podają zupełnie nieprzydatne rzeczy typu prawo jazdy, a ja bym chętniej przeczytał o relewantnych kursach na uniwersytecie, czymś konkretnym.

          Jeszcze może w kwestii tych wymagań. Nie bójcie się aplikować na stanowiska, nawet jeśli spełniacie tylko 70-80% wymagań. Zwłaszcza na początkowym etapie waszych karier. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek aplikował na stanowisko spełniając wymagania w 100%.
          • Gość: Adam Re: o absolwentach w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 03:01
            >sfrustrowani brakiem kandydatów umieściliśmy je nawet na najbardziej znanym portalu z pracą

            Gdzie w takim razie takie firmy jak Twoja na początku szukają kandydatów, skoro portale to ostatnia deska ratunku?
            • Gość: random guy Re: o absolwentach w Polsce IP: *.pl 27.06.14, 03:21
              ogłoszenie było na naszej stronie + skontaktowaliśmy się z 3 wydziałami, których absolwentami bylibyśmy najbardziej zainteresowani. Mój pracodawca nie jest anonimowy.
      • Gość: c Re: o absolwentach w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.14, 13:31
        Można umieć wszystko ze studiów , a można nic . W praktyce to nie wiele zmienia bo wszedzie wymagane jest doswiadczenie min.2 lata i taki absolwent ( dobry lub kiepski ) nie dostanie sie nawet na rozmowe kwalifikacyjna bo na to samo miejsce jest ok 150 kandydatow z wymaganym już doświadczeniem . Tak przynajmniej jest po studiach technicznych.Dlatego studiowanie w obecnych czasach sprowadza sie do zakucia zdania zapomnienia i odebrania dyplomu gdyz wiekszosc studentow i tak ma swiadomosc ze bedzie bezrobotna lub pracowac ponizej kwalifikacji i po prostu nie oplaca sie utrzymywac wiedzy zdobytej na studiach.
        • Gość: random guy Re: o absolwentach w Polsce IP: *.pl 27.06.14, 01:28
          bzdura zupełna, nie wiesz o czym napisałem. Do korporacji absolwentów rekrutuje się ciągle. I nie wiem jak jest po uczelniach technicznych, ale nie wierzę, że na wejściowe stanowisko do biura projektowego kandydat nie zna podstaw rysunku, jakiejś teorii wytrzymałości i autocada. Nie wierzę. A o rzeczy tego typu pytamy, z tą różnicą że absolwentów ekonometrii, matematyki czy finansów i z dziedzin o których uczyli się na studiach.
          • Gość: dar Re: o absolwentach w Polsce IP: *.bb.online.no 27.06.14, 07:11
            > bzdura zupełna, nie wiesz o czym napisałem. Do korporacji absolwentów rekrutuje
            > się ciągle. I nie wiem jak jest po uczelniach technicznych, ale nie wierzę, że
            > na wejściowe stanowisko do biura projektowego kandydat nie zna podstaw rysunku
            > , jakiejś teorii wytrzymałości i autocada. Nie wierzę.

            To wielu rzeczy jeszcze nie widziałeś,zdarza się dosyć często.
            Mój znajomy mówił np. że na rozmowie dawali zawsze proste zadanie z wytrzymałości materiałów i wielu kandydatów nie potrafiło go rozwiązać.
            • Gość: ha Re: o absolwentach w Polsce IP: *.spine.pl 27.06.14, 10:38
              > To wielu rzeczy jeszcze nie widziałeś,zdarza się dosyć często.
              > Mój znajomy mówił np. że na rozmowie dawali zawsze proste zadanie z wytrzymałoś
              > ci materiałów i wielu kandydatów nie potrafiło go rozwiązać.

              no tak, ale to tylko potwierdza kiepską ogólną sytuację... Jeśli ktoś pisze o tym, że ludzie po studiach ekonomicznych nie pamiętają podstaw ze swoich wykładów, a ktoś pisze, że ludzie po uczelniach technicznych nie pamiętają podstaw ze swoich wykładów - to nie jest dobrze..
      • Gość: Obiektywnybardzo Re: o absolwentach w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.14, 19:43
        Odpowiem Ci o co chodzi :) Ja właśnie przez takie różne korporacje i pracę w nich założyłem swój własny biznes. Korporacje dzwonią do dziś i proponują bezpośrednio albo przez agencje HR różne oferty - podobne, o których wspominasz. Jednak nigdy nawet nie zastanowię się nad żadną z nich z następujących przyczyn (ogłoszenia jak potem śledzę - wiszą rok):
        - piszesz płaca powyżej średniej ok. zgoda 3-4 do łapki da się wyciągnąc
        - ad punktu powyżej to zwykle praca po 12-14h na dzień + weekendy + zabieranie pracy do domu czy na wakacje (wieczne życie pod telefonem)
        - ad punktu 1 i 2 wtedy już płaca w stosunku do work-life-balance nie jest w ogóle atrakcyjna, bo oznacza brak odpoczynku, rodziny i ogólnie czasu na prywatne sprawy (hobby, rozrywka, przyjaciele)
        - mnożenie obowiązków i niesłowność pracodawców - przychodzisz na daną działkę po czym po miesiącu okazuje się, że do obowiązków dołożą 1-2 działki, kolejne projekty i jeszcze na zastępstwo, bo przecież niewolnik musi mieć dwutygodniowy urlop latem
        - młodzi wiedzą, że nie awansują - już moje pokolenie ludzi 30letnich nie ma na to szans (tylko moje pokolenie jeszcze się łudziło, oni już tak głupi nie są), a co dopiero oni
        - podejście do ludzi jak to niewolników - karmienie propagandą na spotkaniach i ustawianie (mobbing) w zaciszu gabinetu
        - openspace (huk jak na dworcu - bóle głowy, zero szans na skupienie się i WIECZNA kontrola - żebyś minutę sobie nie odpoczął, bo zaraz roboty dołożą)
        - wyrywanie urlopu i nie uwzględnianie nadgodzin (bo oczywiście KP to fikcja a powyżej 8h nikt nie płaci za pracę, ale presja ciągła żeby zostać) - w zasadzie o wszystko trzeba się szarpać, bo firma traktuje jak niewolnika
        - plotki, komentarze w necie się niosą - ludzie zanim idą do pracy czytają fora więc wiedzą co i jak u danego pracodawcy
        - brak możliwości rozwoju w firmach, bo na ogół firma szuka pracownika do wszystkiego

        Mógłbym tak jeszcze pisać i pisać....ja dałem sobie spokój założyłem biznes, jeżeli nadejdą gorsze czasy to wyjeżdzam (tutaj nie mam zamiaru pracować i tak podobnie myśli wielu ludzi! 80% absolwentów studiów chce szukać pracy za granicą). Ja obecnie oferty z zagranicy do pracy w podobnej działce, która opisałem otrzymuje, ale na razie nie wybieram się, bo chociaż zarabiam mniej niż wymienione wcześniej pieniądze to realnie pracuję kilka dni w miesiącu a nie na okrągło.

        Wniosek jest prosty ludzie szukają alternatyw - jak nie można normalnie pracować (pamiętaj, że większość do pracy w warunkach jak powyżej jest zmuszana za 1,5-2k) i mieć work-life-balance to tak to wygląda. O zasiłkach, służbie zdrowia i socjalu już nawet nie będę pisał, bo u nas praktycznie nie istnieje...
        • Gość: random guy Re: o absolwentach w Polsce IP: *.pl 27.06.14, 01:22
          Kolego, to co piszesz jest dosyć poważnie oderwane od rzeczywistości i tylko straszysz młodych ludzi wrzucając wszystkie korporacje do jednego worka. W jakimś tworze z wielkiej czwórki czy innym accenture faktycznie siedzą długo, ale znam zbyt wiele działów zbyt wielu warszawskich korporacji gdzie o 16.01 czy o 17.01 na tych diabolicznych open space'ach hula wiatr. I żadnych weekendów, nigdy. Oczywiście nadgodziny się zdarzają, ale gdzie się nie zdarzają.

          Problem jest inny, jest jakiś, drobny, procent ludzi, którym odbiła w korpo władza i jakiś drobny procent ludzi, którzy sami się nakręcają na nadgodziny i siedzenie i nic z tym nie zrobisz. A większość pracowników to ludzie coraz bardziej świadomi swoich praw.

          Co do awansów i rozwoju - faktycznie, w prostych działach operacyjnych może to tak wyglądać, ale nie mówimy tu o takim. Akurat u nas jest kilkutysięczny budżet na szkolenia wybrane przez pracownika + dodatkowe szkolenia dla całej grupy. Twoja opowieść o awansach to też jakaś aberracja ekstrapolowana z małej próby wejściowej, bo jeśli dział jest bardziej specjalistyczny niż omawiane tu już proste operacje, to będzie chciał zatrzymać pracowników, a nie zatrzyma ich bez awansów.

          Ja dwoję się i troję, żeby utrzymać ten ciekawy dział w Polsce. Został przeniesiony z zachodu ze względu na to, że, nie oszukujmy się, jest taniej, ale też ze względu na wykształconą siłę roboczą. Jak na razie mamy olbrzymie trudności z rozbudowaniem działu i znalezieniem odpowiedniego talentu - zatrudniliśmy już kilku bardzo zdolnych młodych ludzi i kilku z doświadczeniem kierunkowym. Ale ilu mieliśmy na rozmowach, głowa mała. Jak jest ciężko opisałem w pierwszym poście - większość absolwentów sprawia wrażenie, jakby 5 lat studiów było czasem straconym. A jeżeli już zdarza się ktoś doświadczony - to zwykle nie w naszej działce (cóż, nie było zbyt wielu departamentów tego typu). Niestety takie osoby nie posiadają cech i umiejętności, które są pożądane u specjalisty u nas, krótko mówiąc są dla nas jak absolwenci i nie ma się co dziwić, bo przychodzą z innej branży. I tu mamy trudność z osiągnięciem porozumienia, bo jest całkowicie normalnym, że taki ktoś chce zarabiać więcej, ale też nie trafia do niego, że czasu potrzebnego na jego wyszkolenie do poziomu specjalisty będzie potrzebne tyle samo, co dla studenta 5 roku.
          • Gość: Obiektywnybardzo Re: o absolwentach w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.14, 12:01
            > Kolego, to co piszesz jest dosyć poważnie oderwane od rzeczywistości i tylko st
            > raszysz młodych ludzi wrzucając wszystkie korporacje do jednego worka. W jakimś
            > tworze z wielkiej czwórki czy innym accenture faktycznie siedzą długo, ale zna
            > m zbyt wiele działów zbyt wielu warszawskich korporacji gdzie o 16.01 czy o 17.
            > 01 na tych diabolicznych open space'ach hula wiatr. I żadnych weekendów, nigdy.
            > Oczywiście nadgodziny się zdarzają, ale gdzie się nie zdarzają.

            Przepracowałem kilka lat z korporacjach trzech zupełnie różnych branż: bankowość. metalurgia, automotive. Mam wielu znajomych, którzy pracują w jeszcze innych branżach - taki ukończony kierunek studiów, że praca w korpo jest na nią spory popyt. Zagranicą podobnie.

            Wychodzenie o 16 czy 17 to tylko w budżetówce - chociaż tam zwykle 8h kończy się po 15 :) W każdym korpo, w którym pracowałem i w których pracowało wielu moich znajomych 8h to po prostu mit, wyjątek od reguły. Motyw jest zwykle prosty - w Polsce dział liczy np. 10 osób a zagranicą już 20 - co ciekawe robią dokładnie tę samą pracę. U nas nawet jak zwolni się jedna osoba to dzieli się pracę pomiędzy pozostałe 9 i tak do końca, aż dział się rozsypie, bo przecież posiedzą 14h...w skrajnej sytuacji namawia się ludzi do pracy w weekendy (oczywiście za nadgodziny, których nie ma kiedy odebrać więc przepadają). I tak z miesiąca na miesiąc dział siedzi po 12h, a potem zaczyna się 14h, bo system sie posypał, bo ktoś się zwolnił (za chwilkę zatrudnimy - tylko trwa to 6 miesięcy), bo ktoś jest na L4, bo wreszcie ludzie muszą mieć urlop. Do tego ciągłe dokładanie pracy i niesłowność pracodawcy, który w ofercie wpisał jedną działkę, a po przyjściu nagle 3! bo dwie osoby w międzyczasie się zwalniają.
            Mnie osobiście zdarzyło się siedzieć w pracy codziennie po 12h, a wakacje 12h bez przerw wraz z weekendami - oczywiście wszyscy szukają z działu nowej pracy, a w kolejnej pracy to samo i to samo itd. Motywacja 90% polega na tym, aby zmienić pracę :) Znam przypadki znajomych, którzy po 5 latach zmian korpów w końcu dali sobie spokój i pojechali zagranicę do pracy fizycznej. I teraz jeszcze motyw ludzi, którzy już po studiach wyjechali, jednak do pracy umysłowej - koleżanka z GB - bank standardowo 8h, koleżanka w Szwajcarii 8h jako Analityk Finansowy rzadko nadgodziny.
            Co do openspace to pogadamy jak będzie wyglądał Twój system nerwowy w wieku 40 lat, gdy db osiągają 60-70 a Ty skupiasz się nad swoją pracą. Openspace to męczarnia - starsi pracownicy, którzy znali normalne pokoje przeklinali na ten system - młodzi którzy ich nie znają przez pół roku są zachwyceni, ale potem ich zachwyt opada, bo w dusznym (ludzie nie mogą dogadać się do klimy, okien normalnych nie ma) i głośnym źle się pracuje. Nie znam nikogo kto chwaiłoby openspace - no to chyba coś w tym jest.

            > Problem jest inny, jest jakiś, drobny, procent ludzi, którym odbiła w korpo wła
            > dza i jakiś drobny procent ludzi, którzy sami się nakręcają na nadgodziny i sie
            > dzenie i nic z tym nie zrobisz. A większość pracowników to ludzie coraz bardzie
            > j świadomi swoich praw.

            Nie znam takich, których odbiło - wyścig szczurów w postaci przedstawianej przez media to mit. Wyścig ten polega tylko na tym kto przepchnie więcej swojej pracy - to właśnie podstawowa cecha w korporacji - jak nie dać sobie przepchnąć nowej pracy, no bo trzeba będzie się zwolnić, żeby nie pracować po 14h. Patologia wygląda tak, że ludzie po 12h pracy niektórzy obawiają się wyjść jeśli dział siedzi, bo szef zauważy i pracy dołożą :D

            > Co do awansów i rozwoju - faktycznie, w prostych działach operacyjnych może to
            > tak wyglądać, ale nie mówimy tu o takim. Akurat u nas jest kilkutysięczny budże
            > t na szkolenia wybrane przez pracownika + dodatkowe szkolenia dla całej grupy.
            > Twoja opowieść o awansach to też jakaś aberracja ekstrapolowana z małej próby w
            > ejściowej, bo jeśli dział jest bardziej specjalistyczny niż omawiane tu już pro
            > ste operacje, to będzie chciał zatrzymać pracowników, a nie zatrzyma ich bez aw
            > ansów.

            Co do małej próby. Liczba kilkunastu korpo - ok. 30-40 znajomych mających doświadczenie od 5-10 lat i żaden słownie żaden! nie jest nawet kierownikiem, managerem czy innym naczelnikiem - wszystko obsadzone przez 40 a przede wszystkim 50+.

            Oczywiście przy okazji pracowników +40 jak na lekarstwo, po 50 jedynie kadra managerska. Ludzi w wieku ok 45 zwalnia się regularnie, bo za dużo zarabiają, są za wolni więc można przyjąć 2-3 młodych. Więc ciekawe co zrobisz jak nie będziesz już tak szybki....


            > Ja dwoję się i troję, żeby utrzymać ten ciekawy dział w Polsce. Został przenies
            > iony z zachodu ze względu na to, że, nie oszukujmy się, jest taniej, ale też ze
            > względu na wykształconą siłę roboczą. Jak na razie mamy olbrzymie trudności z
            > rozbudowaniem działu i znalezieniem odpowiedniego talentu - zatrudniliśmy już k
            > ilku bardzo zdolnych młodych ludzi i kilku z doświadczeniem kierunkowym. Ale il
            > u mieliśmy na rozmowach, głowa mała. Jak jest ciężko opisałem w pierwszym pości
            > e - większość absolwentów sprawia wrażenie, jakby 5 lat studiów było czasem str
            > aconym. A jeżeli już zdarza się ktoś doświadczony - to zwykle nie w naszej dzia
            > łce (cóż, nie było zbyt wielu departamentów tego typu). Niestety takie osoby ni
            > e posiadają cech i umiejętności, które są pożądane u specjalisty u nas, krótko
            > mówiąc są dla nas jak absolwenci i nie ma się co dziwić, bo przychodzą z innej
            > branży. I tu mamy trudność z osiągnięciem porozumienia, bo jest całkowicie norm
            > alnym, że taki ktoś chce zarabiać więcej, ale też nie trafia do niego, że czasu
            > potrzebnego na jego wyszkolenie do poziomu specjalisty będzie potrzebne tyle s
            > amo, co dla studenta 5 roku.

            Też kiedyś miałem do czynienia z rekrutacją praocwników do działu, no i było ciężko nastawienie młodych było takie żeby przyjść, co tam zrobić i nie wiązali swojej przyszłości na dłużej, tylko żeby poskakać po firmach. Jednak powiem Ci jedno w ogóle się im nie dziwię - oni po prostu są skupienia na sobie a praca jest dla nich dodatkiem. Dla mojego pokolenia jeszcze korpo to było coś, senne marzenie - jak nas przyjęli to myśleliśmy, że Pana Boga za nogi złapaliśmy. Teraz też dużo moich kolegów (świetnych fachowców!) stąd pojechało albo pozakładało swoje biznesy, żeby nie pracować i nie być wykorzystywanym przez całe lata.

            A absolwenci? Oni już wiedzą co i jak (internet, starsi znajomi rodzina) i naprawdę ich nastawienie jest po prostu takie jak korpo do nich :) Oni wiedzą, że to praca na 2-3 latka żeby zrobić doświadczenie i próbować na zachodzie, albo od razu tam jadą. Wiedzą, że praca to tylko środek do celu (a jak pracujesz po 12h to już CEL). Mnie to buduje, bo są świadomi - chcą mieć godne życie i work-life-balance. Natomiast wiele specjalistycznych ofert w korpo wisi i nie ma chętnych, bo z mojego pokolenia baardzo dużo wyjechało albo znalazło alternatywę (wykruszyło się ok. 50% znajomych, którzy pracowali w korpo) a młodzi totalna olewka (tylko nie uważam, że należy ich mocno krytykować). Więc albo firmy zmienią nastawienie albo będą szukać i szukać....jak do tej pory. Najlepszym przykładem są dzwoniący do mnie rekruterzy, którzy próbują podpytać dlaczego na stanowisko za 3-4k do łapki nie mogą nikogo znaleźć i zdarzylo się już takich kilku - więc problem jest. Tylko sami są sobie winni, bo przez lata ogromnej podaży pracowników rotacja nikomu nie przeszkadzała więc przez 20 lat się wiele korpów przywyczaiło do takiego stanu rzeczy, a teraz zbliżamy się do sytuacji podobnej jak na zachodzie :)
            • Gość: wichajster Re: o absolwentach w Polsce IP: *.eaw.com.pl 27.06.14, 14:00
              To co kolega pisze wyżej nie dzieje się tylko w korporacjach, ale i w małych-średnich firmach, a także już coraz bardziej w budżetówce. Po co zatrudniać nowe osoby (choć bezrobocie wysokie), jak można przykręcić śrubę pozostałym pracownikom, którzy sparaliżowani sytuacją na rynku pracy o nic się nie upomną. W każdym razie bardzo trafna analiza 10/10.
          • Gość: korpo niech wyregulują klimatyzację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 14:14
            Gość portalu: random guy napisał(a):

            > znam
            > zbyt wiele działów zbyt wielu warszawskich korporacji gdzie o 16.01 czy o 17.01
            > na tych diabolicznych open space'ach hula wiatr.

            To niech wyregulują klimatyzację bo inaczej ci co siedzą do 20.01 to się poprzeziębiają od tego wiatru.
            Sprawdzone na sobie.
      • Gość: matwiej Re: o absolwentach w Polsce IP: *.eaw.com.pl 27.06.14, 11:43
        A tak naprawdę czemu twoje żale mają służyć? Napisz do Tuska albo MEN, jaki to mamy w Polsce marny system edukacji, a nie tworzysz jakąś kiepską prowokację na podrzędnym forum. Chyba że chciałeś mieć tylko swoje 5 minut sławy w internecie?
        • Gość: Zuzza Re: o absolwentach w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.14, 14:45
          Ludzie, Bieńkowska zeżarła za ponad 800 zł a my mamy za to żyć cały miesiąc, opłacić lokum, media, mieć samochód, dzieci i psa. Co to wogóle jest????A nam się wmawia że mamy za wysokie wymagania finansowe!!!Z tego co widać kryzysu chyba jednak nie ma?Przestańcie pitolić w necie, tylko głosujcie odpowiednio!!!Jeśli teraz społeczeństwo odpowiednio nie zagłosuje to to banda lemingów jest. Tylko potem nie wyjcie, że pracy nie ma, bo póki pasożyty jak wszy obsiadły ten system(cytat z pewnego filmu), tu nigdy pracy nie będzie-zrozumcie to!!! Chocbyście mieli po 3 fakultety i 4 kierunki podyplomowe.
          Niszczenie firm to ich specjalność a pan Latkowski się dziwi jak można wpaść do kogoś, dusić go i zdemolowoać biuro. Ano można a ile firm tak wykończyli? A jeszcze trudność w założeniu czegokolwiek, pozwolenia, pieczątki, opłaty (z góry mówię, że nie jestem zwolenniczką socjalu bo widzę co się dzieje jak za moje podatki żyje tu u nas "rodzina" wielodzietna i wielotatusiowa, od rana już piwko i papierosy na ławce i ojej jak łeb nap....).
          Conajwyżej powinni dostać bon na żywność i wodę niegazowaną, bo jak zasiłek odbierają to jest impreza.

          Należy przejrzeć na oczy i zobaczyć jakich złodziei pasiemy.
          Emerytury?Jakie emerytury z tych umów-zleceń, okresów próbnych i o dzieło i bezrobocia.
          Zapomnijcie jeśli jeszcze na coś liczycie, no conajwyżej może 1000zł, ale to w porywach.

          Nie wspominam już o wywalaniu kasy z Unii(i naszej też bo to z naszych podatków, ta kasa z nieba nie spada) na tzw. szkolenia i staże. A najwięksi beneficjenci to oczywiście firmy i firemki pośrednicy.
          Nie chciałabym zresztą dostać się w łapy rehabilitanta lub fizjoterapeuty po takim kursie.
          A taka osoba jest przeświadczona o tym, że cos potrafi.
          Nie piszę o fontannach których potem nie ma kto serwisować bo koszty rujnują samorządy.
          Nie mówię o zadłużaniu samorządów na aquaparki do których nie ma kto chodzić.
          A w Krakoffie juz zacierali rączki na sporą kasę ale nie tym razem a więc społeczeństwo w końcu mądrzeje.
          Mam nadzieję, że w najbliższych wyborach również naród nie straci głowy.




        • Gość: Engineer Re: o absolwentach w Polsce IP: *.bb.sky.com 27.06.14, 20:39
          Tylko ciekaw jestem skąd to się bierze, że ten nędzny polski absolwent nieradzący sobie z niczym bez problemu odnajduje się za granicą i to nie na zmywaku, a w pracy zawodowej.
          • Gość: dar Re: o absolwentach w Polsce IP: *.bb.online.no 28.06.14, 11:29
            Gość portalu: Engineer napisał(a):

            > Tylko ciekaw jestem skąd to się bierze, że ten nędzny polski absolwent nieradzą
            > cy sobie z niczym bez problemu odnajduje się za granicą i to nie na zmywaku, a
            > w pracy zawodowej.


            zwróć uwagę,że do pracy za granicą nie łapią się akurat absolwenci tylko ludzie którzy już mają trochę doświadczenia.

            Doprawdy trudno się spodziewać żeby mgr inż mechanik który po studiach nie zna rysunku technicznego i nie umie prostej belki rozwiązać dostał coś innego niż pracę na zmywaku
      • Gość: wszechmocny7 źle prowadzona rekrutacja IP: *.180.69.155.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.06.14, 16:39
        Powiem krótko: ŹLE PROWADZONA REKRUTACJA.
        Skoro kandydaci zapraszani na rozmowę nie spełniają podstawowych kryteriów to znaczy, że źle ich wybraliście na podstawie dokumentów. A tak naprawdę macie źle ustawione kryteria dla tego stanowiska. Tak naprawdę szukacie innych osób niż te, które aplikują na wasze ogłoszenia. Czyli gdzie leży błąd? Oczywiście w procesie rekrutacji.

        Mam doświadczenie w prowadzeniu rekrutacji do swojego działu i również przeżyłem wiele frustracji, gdy przychodzili kandydaci nie spełniający podstawowych kryteriów. Ale zamiast narzekać zastanowiłem się dlaczego tak jest.

        Spójrzmy jak wyglądają ogłoszenia o pracę. Ciągle powielane wymagania, te same na bardzo różne stanowiska. Bardzo ogólnikowo podane. Brak szczegółów dotyczących stanowiska. Dramat. Potem pierwszy etap selekcji i osoba rekrutująca dobiera kandydatów na podstawie błędnych kryteriów. Efektem jest strata czasu i pieniędzy na cały proces. W bonusie wasza frustracja.

        Jeden z przykładów dot. korporacji. Na wstępie odpadają wszystkie osoby nie posiadające doświadczenia w organizacji o podobnej strukturze, czyli... korporacji. Dlaczego? Bo wymyślono, że ktoś taki się nie przystosuje do kultury organizacyjnej. Bzdura! Jedno nie ma związku z drugim. Trzeba sprawdzić jego predyspozycje, m.in. do pracy w zespole etc.

        Brałem udział w bardzo wielu rozmowach rekrutacyjnych, głównie do bardzo dużych firm, liderów rynkowych. Niemal w 90% przypadków uderzał mnie NIEPROFESJONALIZM procesu rekrutacji. Jak to możliwe? Skąd się to bierze? Dlaczego firmy pozwalają sobie na takie marnotrawstwo pieniędzy??? Odpowiedź prosta. Bo do tej pory było w czym wybierać. Masa ludzi o całkiem przyzwoitych kwalifikacjach rozleniwiła firmy. Employer branding w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie było potrzeby walczyć o dobrych kandydatów. A od paru lat dobrych kandydatów coraz mniej...
        • Gość: Adam Re: źle prowadzona rekrutacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 21:17
          Może wymieniłbyś w wolnej chwili najczęstsze błędy/wady z jakimi spotykasz się, rozmawiając ze studentami?
      • Gość: Odpowiadacz Re: o absolwentach w Polsce IP: *.158.217.101.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.06.14, 21:33
        No to jedno pytanie jak kształtuje sie płaca vs koszty życia tutaj i na zachodzie Europy?

        To tak samo kształtuje sie zaangażowanie w prace i pogłębianie wiedzy z nią związana.

        Btw - powyżej to odpowiedz na Twoje pytanie dlaczego ludzie tak olewaja.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka