Gość: random graduate
IP: *.pl
26.06.14, 01:00
Jestem pracownikiem korporacji jakich pewnie wielu na świecie. Jakiś czas już po studiach (kierunek ścisły), kolejny szczebelek na drabinie, kolejna już firma. Jakiś czas temu postanowiłem wrócić do Polski, gdzie znalazłem pracę w jednej z obecnych u nas korporacji. Pracuję w dziale związanym z analizą danych i instrumentami finansowymi, jako, że dział się rozrasta, rekrutujemy i w tej rekrutacji biorę udział również ja.
I muszę powiedzieć, że to, co prezentuje większość kandydatów jest szokujące.
Wiele słyszałem o tym, że oferuje się pracę mało ciekawą, że poniżej możliwości. Że oferuje się pracę nisko płatną, że pracę dostaje się tylko po znajomości, innej nie ma. Po tych wszystkich komentarzach spodziewałem się autentycznego wysypu kandydatów posiadających niezbędną wiedzę, zwłaszcza, że firma oferuje absolwentom zarobki wyższe niż średnia rynkowa (wyższe niż średnia krajowa).
I spotkało mnie niemiłe zderzenie z rzeczywistością. Po tych wszystkich buńczucznych wypowiedziach absolwentów nawet rozmowa z kimś, kto przygotował się na rozmowę na podstawie ogłoszenia (!) jest rzadkością!!! To jest naprawdę przerażające, że większość kandydatów nie potrafi powiedzieć kilku zdań na temat konceptów z ogłoszenia o pracę - konceptów, które przerabiali całkiem niedawno na studiach. Naprawdę, większość! Chwalą się w swoich CV kierunkowymi kursami, na których poruszana była taka tematyka. I co? I pada odpowiedź: "Ale to było 2 lata temu". Ewentualnie, że tego w ogóle na studiach nie było, co już jest kłamstwem w żywe oczy. Tak bardzo zależy tym absolwentom na pracy, że nawet nie potrafią przygotować się na rozmowę, powiedzieć kilku słów o rzeczach zawartych w ogłoszeniu? Ok, niech będzie. Może rzeczywiście nie interesowało cię to na studiach, więc przejdźmy dalej, do innego tematu. Dalej nic. Był taki przedmiot, ale on przecież definicje to sobie doczyta w trakcie pracy? Albo będzie miał szkolenie? Człowieku, miałeś właśnie z takich rzeczy 5 letnie szkolenie, kto mi zagwarantuje, że po szkoleniu w pracy to zapamiętasz? Dlaczego mamy cię uczyć czym jest popyt i podaż, skoro to jest w programie każdych studiów, oczekujemy od kogoś z tytułem magistra, że czegoś się na studiach nauczył. Nie możemy szkolić z całego programu studiów, niektórych rzeczy trzeba się było nauczyć, żeby po prostu z nich korzystać w pracy.
Pytamy też o statystykę, pożądana osoba ma intuicję na pewnym, wyższym od 0, poziomie. Z przychodzących po kierunkach ekonomicznych i ścisłych osób orientuje się w podstawowych konceptach niewiele osób - rozmowa kończy się na samym początku, już na poziomie pytania o np przedział ufności czy skośność.
Excel? Programowanie? Przecież w dzisiejszych czasach ekonomiści czy ludzie po kierunkach ścisłych powinni mieć chociaż styczność z jakimś pakietem statystycznym i umieć w podstawowy sposób manipulować danymi - jest to umiejętność u nas pożądana. No i CV to wszyscy mają świetne, pakietów i języków jest wymienionych milion pięćset, ale prostą pętlę potrafiła omówić jak do tej pory jedna osoba. Excela znało kilka osób, ale serio, to jest teraz podstawa podstaw!
Rekrutujemy w naprawdę ciekawym dziale, oferujemy studentom 5 roku / absolwentom zarobki dużo wyższe niż średnia krajowa i na umowę o pracę, wydawałoby się, że znajdziemy całą masę mąrych osób od ręki.
Nic z tego.
Kandydatów sporo, ale poziom...
Najbardziej śmieszą mnie ci (a jest ich większość), którzy obruszają się na jakieś bardziej szczegółowe pytania z produktów czy tam jak coś funkcjonuje. Że oni to sobie doczytają. ALe kurczę, ktoś, kto będzie się zastanawiał jakie oprócz wartości nominalnej są cechy obligacji - serio? Powinieneś być 3 poziomy wyżej, a ty doczytujesz 1 rok studiów?
Jedźcie sobie do Londynu, tam z 20 kandydatów na miejsce na takie pytania o finanse odpowie płynnie 19 i to się faktycznie sprowadzi do umiejętności miękkich - a tutaj? 90% kandydatów mi mówi, że to faktycznie było, ale na kursie 2 lata temu i już nie pamiętają. A pytam o podstawy! Wszyscy oczywiście dodają, że szybko i świetnie się uczą - aha, super, jak dobrze trzeba się nauczyć, żeby później nie potrafić nawet krótko scharakteryzować tematu swojego kursu.