Gość: ? IP: *.dynamic.chello.pl 08.09.14, 16:08 Ale o co chodzi ??? Przecie nasze państwo to ch..., dupa i kamieni kupa, to niby jak ma być ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: taaaa Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.14, 16:17 Ja dzisiaj się dowiedzialem, że żeby mi zapłacono za nadliczbową sobotę (umowa ze stałą miesiączną kwotą bez klauzuli o premii czy nadgodzinach) muszę iść i zażądać (lub wybłagać, zależnie od stażu) nadliczbówek od kierownika. Pracuję tam tydzień na próbnej umowie więc nie ma sensu nawet o to zagadywać. Mój kraj. Taki piękny. Odpowiedz Link Zgłoś
vettinarri Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 09.09.14, 07:27 Za przepracowana sobote przysluguje ustawowo dzien wolny - chyba ze nie mozna jej rozliczyc w okresie rozliczeniowym jaki ma firma dla nadgodzin wtedy dopiero w ramach szczegolneg przypadku wyplaca sie pracowanikowi wynagrodzenie. Inaczej nie miałbyś pewnie nigdy wolnego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łysy Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: *.centertel.pl 08.09.14, 16:32 ??? a jak ma byc ??? przecież to standard w naszym kraju kiedy prywaciarze robią co chcą i jak chcą ! gdzie jest PIP , US , i inne urzędy do tego powołane ? przecież to takie proste , wysłac ich do kontroli i tyle , a nie kontrole na telefon i uprzedzanie kilka tygodni wcześniej ! Nawet mają listę na talerzu do skontrolowania . Ministerstwa szukają pieniędzy , a po kontrolach by się znalazły miliony . A gdzie szukac ? proste : pierwsza setka najbogatrzych polaków !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ainafets Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown IP: 109.95.25.* 08.09.14, 16:41 Kontrole PIP zapowiedziane, kary śmieszne: pouczenie dla pracodawcy, że tak nie wolno robić i kwotowo śmieszna kara, a pracownik od razu do odstrzału, prawomocne wyroki sądów pracy nie wykonywane - to jak ma być dobrze w kraju, który nie jest państwem prawa jakim jest Polska. Odpowiedz Link Zgłoś
aktyntasza Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 08.09.14, 16:50 Kontrole PIP są po to zapowiadane żeby pracownicy zatrudnieni na czarno lub śmieciowo nie przychodzili do pracy w tym dniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kumpel Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: *.dynamic.chello.pl 08.09.14, 20:17 Pracodawca stawia sprawę jasno- twoja praca jest warta 3000 zł/mc. Wolisz 3000 do łapy czy 2000 do ręki + podatki? I jakoś nikt nie wybiera wariantu nr 2. Odpowiedz Link Zgłoś
pompompom Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 08.09.14, 20:29 Jak chciałam wybrać drugą wersję to mi potencjalny pracodawca powiedział, że nie ma dla mnie miejsca. Albo biorę wersję numer jeden i podpisuję się pod wymuszonym oświadczeniem, że błagam o umowę zlecenie albo mam spadać i pracy u nich dla mnie nie ma. Teraz już wiadomo dlaczego ludzie wybierają wersję pierwszą zamiast bezrobocia? Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-czyli Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 15.09.14, 22:56 A gdzie dają te 3 tysiączki do łapki to przychodzę od ręki nawet bez umowy i urlopu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r-mi[off] Bo Polacy to nieroby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.14, 20:36 Przyzwyczaili się do 2 rzeczy wyniesionych z komuny. Czy się stoi czy się leży, i do udawania roboty. Później jak przychodzi ktoś z kraju kapitalistycznego gdzie trzeba pracować to wieczne żale i jęki, że "wykorzystujo". Nic prostszego, załóż firmę, ale nie bo to dopiero trzeba zapieprzać. A "prywaciarz" przecież powinien płacić za to, że truteń leży i pachnie, wszakże to jego święty obowiązek! Nie podoba się - nie jeden pracodawca jest w Polsce, jakoś amazon i ikea na brak kadry nie narzekają. Odpowiedz Link Zgłoś
ainafets Re: Bo Polacy to nieroby 08.09.14, 20:43 Gość portalu: r-mi[off] napisał(a): > Przyzwyczaili się do 2 rzeczy wyniesionych z komuny. Czy się stoi czy się leży, > i do udawania roboty. Później jak przychodzi ktoś z kraju kapitalistycznego gdzie trzeba pracować to wieczne żale i jęki, że "wykorzystujo". > Temu co piszesz przeczy ogrom Polaków, który wyjechał za granicę do pracy i tam pracuje. W Polsce pracodawcy uważali, że się do niczego nie nadają i pracy dla nich nie było. Pracodawcy w Polsce jest potrzebny niewolnik, a nie pracownik. Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-czyli Re: Bo Polacy to nieroby 15.09.14, 23:04 ainafets napisała: > [i]Gość portalu: r-mi[off] napisał(a): > > > Przyzwyczaili się do 2 rzeczy wyniesionych z komuny. Czy się stoi czy się > leży, > > i do udawania roboty. Później jak przychodzi ktoś z kraju kapitalistyczn > ego gdzie trzeba pracować to wieczne żale i jęki, że "wykorzystujo". Nie zgadam się. Nieroby to ci co żyją z zasiłków od opieki społecznej a tu się mówi o tych co ciężko pracują a są traktowani jak śmiecie i wyzyskiwani jak murzyni w czasach niewolnictwa. Jeszcze trochę to za miskę ryży będziemy pracować żeby dzieci nakarmić ! Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats No nie wiem... z tego co ludzie pisza na forum to 08.09.14, 21:24 IKEA i Amazon sa straszne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mason Re: Bo Polacy to nieroby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.14, 21:50 Ja po ciężkiej pracy i marnym za nią uposażeniu poszedłem do pracodawcy i porozmawiałem z nim bardzo bezpośrednio!!!. Pomogło, od razu zadziałało. Od tej pory jest ok. Najgorszy jest strach przed pracodawcą (szefem). Jest to jedyna!!! metoda. Pamiętajcie że wy mu dajecie coś od siebie a on musi za to zapłacić, chociaż chce za darmo (jak każdy). Na tym polega problem prywaciarza, on jest elitą, człowiekiem wyjątkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ostatniegoniepierw Re: Bo Polacy to nieroby IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.14, 00:20 ...a jutro tudzież w najbliższym czasie wypowiedzonko :) Pyskówki z szefem można sobie urządzać będąc ważnym ogniwem w firmie. W przeciwnym razie nie polecam. Jak jesteś szeregowym pracownikiem, którego łatwo zastąpić to pewnie oferta już jest w sieci. Odpowiedz Link Zgłoś
uthark Re: Bo Polacy to nieroby 21.03.15, 15:09 Szeregowy pracownik też może być ważnym ogniwem w firmie. Dotyczy to zwłaszcza małych firm, gdzie pracownik jest odpowiedzialny za jakiś konkretny wycinek działalności (zwłaszcza technicznej) i jego nagłe zniknięcie może spowodować duże zamieszanie. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Jak za malo placa to sie zmienia pracodawce. 09.09.14, 00:32 Wtedy caly czas kontroluje sie sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Re: Bo Polacy to nieroby 13.09.14, 13:42 Gość portalu: mason napisał(a): > Ja po ciężkiej pracy i marnym za nią uposażeniu poszedłem do pracodawcy i > porozmawiałem z nim bardzo bezpośrednio!!!. Pomogło, od razu zadziałało. Czy pracodawca wyszedł już ze szpitala? :) A poważnie - wypłacił ci mniej niż miał wypłacić? Bo jeśli wypłacił tyle, na ile się umówiliście, to niestety - "daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia..." Odpowiedz Link Zgłoś
adherent1 Nie ma co się dziwić :-( 09.09.14, 08:21 Ekstensywną formą zwiększania zysków firmy jest wydłużanie czasu pracy. To na dłuższą metę nic nie daje a przekonują o tym gospodarki wyżej rozwinięte. Skracanie obowiązkowego czasu pracy w największym stopniu może przyczynić się do wzrostu wydajności, zwiększania komfortu pracy, czy zapewnienia innej pracy, dodatkowej ludziom którzy potrzebują zwiększenia dochodów. Niestety kadra zarządzająca i właściciele firm są wygodni, idą na skróty, wydłużając czas pracy a zmniejszając tym swoją konkurencyjność w stosunku do podmiotów gospodarczych innych krajów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdfgh Re: Nie ma co się dziwić :-( IP: *.dynamic.chello.pl 09.09.14, 11:10 w niezwykle prestiżowej instytucji podczas rozmowy z główną księgową w odpowiedzi na pytanie o godziny nadliczbowe (wszak są okresy, gdy takie zawsze są) padła informacja z jej strony, iż będą one rozliczane w formie nagrody uznaniowej. Znaliście to określenie? Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Padła informacja i pracownik pewnie też... 13.09.14, 13:45 Gość portalu: asdfgh napisał(a): > w odpowiedzi na pytanie o godziny nadliczbowe (...) padła > informacja z jej strony, iż będą one rozliczane w formie nagrody uznaniowej. > > Znaliście to określenie? Pracownik pewnie też padł... :) Nagrody zawsze są uznaniowe, taka ich natura, ale wypłacanie nadgodzin w formie nagrody to zaiste ciekawostka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HGWXIX Re: Nie ma co się dziwić :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.14, 11:47 Bo w Polsce kapitalista/przedsiębiorca to leń. Myśli że pracownik jest własnością PRYWATNĄ jego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: powaga Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: *.centertel.pl 12.09.14, 07:19 Badania przeprowadził work service, ktory sam skupuje pracownikow z jednej firmy od innego pośrednika, którzy mają przepracowane w jednej firmie 18 miesiecy na umowie zleceniu. I znowu laduje ich na kolejne 18 miechow na smieciowcw bo to dobre OBEJSCIE prawa wygodne dla pracodawcy. Tyle z waszego badania i jego rzetelnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka S. Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: 193.59.67.* 12.09.14, 09:34 Oj wtopa, wtopa..... no to sobie elaborat strzelę: "Osoby wykonujące swoje obowiązki w oparciu o umowę cywilnoprawną (o dzieło lub zlecenie) częściej mieli nierozliczone nadgodziny (22 proc.)" Szanowni Autorzy Badania (albo Artykułu?): naprawdę badany był ten aspekt ??? umowa zlecenie oznacza, że należy wykonać swoją pracę w czasie jaki jest na to konieczny; nie wspominając o umowie o dzieło. DZIEŁO! czyli konkretny efekt. Dzieło z nadgodzinami? skąd pomysł na powiązywania nadgodzin z szablonową umową cywilnoprawną? od kiedy normy czasu pracy obowiązują zleceniobiorców? Pomijam aspekt nadużywania tego rodzaju umów przez pracodawców: to inna kwestia. Nie mam wątpliwości, że zastępowanie umów o pracę zleceniami jest powszechne i jest to wredna praktyka - ale o tym w artykule nie ma mowy jak widzę. Za to widząc ten absurd o nadgodzinach "zleceń i dzieł" w badaniu (i to jak został czytelnikowi podany); mam wątpliwości, czy badanie (chyba, że sam artykuł zniekształca przekaz) zostało rzetelnie przygotowane przez fachowców dając obraz faktycznej sytuacji. Skąd wątpliwość? bo sugerując (np. pytaniem) osobom na umowach cywilnoprawnych prawo do nadgodzin tworzy się osobom nie zorientowanym w przepisach fałszywy obraz ich sytuacji. I co odpowie następnym razem taka osoba na pytanie czy łamane są jej prawa? Że są! Tylko, że tych praw nie ma.... bo taką zawarła umowę...Sorrywinnetou.... Widząc takie "rewelacje" należałoby zbadać badanie :) - szczególnie pod kątem tego czy osoba udzielająca informacji na jego potrzeby tak naprawdę swoje prawa zna i wie o czym mówi, kiedy twierdzi, że się je łamie. Sama jestem pracownikiem ale szczególnym - prawo pracy i cywilne w zakresie moich interesów znam. Ale często rozmawiam o tych sprawach z innymi i z czystym sumieniem stwierdzam, że laicy tacy jak ja mają przeważnie WYOBRAŻENIE, które wynieśli z tego co "ktoś komuś powiedział" niż rzetelną WIEDZĘ o swoich własnych prawach. A że ogólnie burdel i wykorzystywanie pracownika? jest różnie: jak to w życiu - są Ci dobrzy i Ci źli. Spiralę "zła" nakręcają sami pracownicy: ilekroć zdarza mi się komuś pomagać, uświadamiać, to proponuję odpowiednią drogę przez pisma, PIP lub Sąd. Niestety kończy się na tym, że pismami wyszarpiemy dla niego kasę za nadgodziny czy urlop i tyle. Potem zwykle kończy się to gdzieś w połowie drogi bo "nie chce mi się szarpać", "swoje odzyskałem", "eeee...niech inni sobie radzą" ... Bo zadowolony z odzyskanej kasy pracownik ma resztę ludzi, która jest mniej sprytna, głęboko w poważaniu..... i co? pojedyncze wypłaty świadomym osobom dają prostą kalkulację takiemu pracodawcy-krętaczowi: więcej zyskam niż stracę bo trafia mi się taki jeden na stu. Chcemy zmian? trzeba uczyć się swoich praw i kalkulować czy opłaca nam się w ogóle gadać z kimś, kto nie zamierza ich przestrzegać. Kalkulować w ten sposób zyski i straty wiedząc jaki ewentualnie materiał dowodowy mamy zbierać żeby z pomocą PIP czy sądu odzyskać swoje. I nie zamykać się wyłącznie na własne potrzeby: wiesz że masz pracodawcę łamiącego przepisy? masz na niego kwity? nie myśl tylko o własnym tyłku tylko daj mu popalić na skalę, która go zaboli..... Inaczej nic się nie zmieni. No ale w zamian można się ekscytować wynikami ankiet czy kontroli PIP, dla której łamaniem praw pracowniczych jest zarówno regularne i świadome zatrudnianie na czarno jak i zwykła, ludzka, nieumyślna pomyłka w wypłacie... ale za to jaki mają wynik! A co do ankiet: zdarzyło mi się być respondentem i przeżyłam telefoniczną ankietę, która dotyczyć miała o ile pamiętam mojej opinii o poziomie energetyki w Polsce (?): trzy razy mówiłam, że nie mam o tym pojęcia: "mamy tu przygotowane odpowiedzi: a/b/c/d - Pani niech wybierze cokolwiek..." :) Odpowiedz Link Zgłoś
sondziarz Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 12.09.14, 13:59 Nie spotkałem się jeszcze z umową zlecenia, zastępującą umowę o pracę oczywiście, która nie miałaby zapisanych dokładnie godzin pracy lub liczby godzin, które pracownik ma przepracować dziennie. A gdy taki zapis istnieje, to pracodawca może sobie chcieć żeby pracował dłużej i tyle. Fakt, że ustawowe wytyczne co do nadgodzin tu nie mają zastosowania wiele nie zmienia. Jak w umowie zapisano, tak ma być - chyba, że w zapisach pracodawca zostawił sobie furtkę jakąś. Odpowiedz Link Zgłoś
sondziarz Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 12.09.14, 14:01 Mówiąc, że >"pracodawca może sobie chcieć żeby pracował dłużej i tyle" miałem oczywiście na myśli, że na chciejstwie się skończy, bo zleceniobiorca nie ma żadnego obowiązku by zostawać po godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_s76 Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 12.09.14, 14:20 Konstrukcje umów są różne. Każdy zapis o godzinach pracy tworzy znamiona umowy o pracę i jest podstawa do rozważenia czy aby na pewno łączący strony stosunek prawny jest zleceniem. To zależy od pozostałych zapisów w umowie i realiów świadczenia usług. Zlecenie, a o tym mowa w artykule (nie ma słowa o tym, że odnosi się to do zakamuflowanego stosunku pracy : długi temat, nie będę się wtajemniczała) jest świadczeniem określonej usługi/usług, w odróżnieniu od dzieła jest to umowa starannego działania co ma znaczenie, w zakresie ustalonym przedmiotem umowy pomiędzy stronami. PRAWIDŁOWO realizowane zlecenie nie ma podległości służbowej, czasu i miejsca pracy itp.; kolokwialnie: jest robota do zrobienia, taka a taka, umawiamy się że ma być wykonana a zleceniodawca nie ma nic do gadania w jakim czasie ją wykonam: jeśli wcześniej to szybciej wracam do domu, a jak w międzyczasie piszę posty na forum Gazety.pl to będę musiała odsiedzieć aż swoje zrobię. Jeśli widzisz umowę, w której Ci wyznaczyli gdzie i w jakich godzinach masz pracować, kazali Ci świadczyć usługi osobiście i nie dali Ci możliwości powierzenia jej wykonania osobie trzeciej bez obiektywnej przyczyny - zalecam wizytę w najbliższym PIP żeby obejrzeli ją, odpytali Cię o realia pracy i wtedy będziesz wiedział czy przypadkiem nie pracujesz tak naprawdę na umowie o pracę. Z moje strony: nigdy nie widziałam FACHOWO spisanej umowy zlecenie , która miałaby w treści wpisane godziny pracy. Są takie - ale te co widziałam pisane były przez dyletantów i spełniały wszelkie warunki do uznania ich za de facto umowy o pracę. Niestety - zainteresowanej "nie chciało się" z pracodawcą zawalczyć o uznanie stosunku pracy bo to za dużo zachodu a przecież kasę dostała jak się umawiała więc PO CO???? a po to właśnie moim zdaniem żeby inni - bardziej zainteresowani a mniej zorientowani - nie dostawali po tyłku od pseudopracodawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 W zleceniach można określać czas i miejsce pracy 13.09.14, 13:39 agnieszka_s76 napisała: > PRAWIDŁOWO realizowane zlecenie nie ma podległości służbowej, czasu > i miejsca pracy itp.; kolokwialnie: jest robota do zrobienia, taka a taka, Jeśli to zlecenie a nie o dzieło, to ta robota jest do robienia a nie do zrobienia. > umawiamy się że ma być wykonana a zleceniodawca nie ma nic do gadania w jakim > czasie ją wykonam: jeśli wcześniej to szybciej wracam do domu, Jeszcze raz: mówimy o umowie zlecenia, robota ma być wykonywana a nie wykonana. Wg Ciebie np. firma nie może zatrudnić kogoś na zlecenie na okres 1-15 lipca do obsługi centralki tel. / łączenia telefonów w jej siedzibie i w godzinach 8 - 17? (specjalnie podkreślam miejsce i czas pracy określony przez zleceniodawcę). Bo wg Ciebie to - gdy Cię tak zatrudni to pójdziesz sobie do domu o 13:00 zamiast o 17:00 "bo do tej pory nikt nie zadzwonił a druga strona nie ma nic do gadania o czasie pracy"? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_s76 Re: W zleceniach można określać czas i miejsce pr 14.09.14, 09:47 "robienia" a nie "zrobienia" - różnica wynikająca z konstrukcji zdania - nie upierałabym się. mam do zrobienia robotę = mam obsłużyć w miesiącu X centralkę. Dzieło z tego nie powstanie, a słowo jest użyte poprawnie. Sorry jeśli źle zabrzmiało. No cóż - jeśli chciałabym posadzić kogoś do obsługi centralki; gdzie są wyznaczone godziny i miejsce pracy mam dwa wyjścia: -albo wyznaczam mu czas i miejsce; jestem jego szefem i sama ponoszę ryzyko działalności gospodarczej nie angażując go w to : wtedy zawieram UMOWĘ O PRACĘ -albo umawiam się, że ta konkretna centralka ma być obsłużona w godzinach od-do (a nie: że ON ma ją obsługiwać w między określonymi godzinami) i pozwalam mu to organizować jak ON chce: osobiście może to robić, przysłać w zastępstwie ciocię, wujka czy syna... co najwyżej mogę zapisać w umowie, że chcę najpierw na taką zamianę wyrazić zgodę. Tylko odmowa też musi być obiektywna: np ciocia nie nauczyła się na pamięć oferty więc nie będzie odpowiednią osobą; ale jeśli wujek wie tyle co trzeba nie odmawiam. Wtedy jest to ZLECENIE. Podtrzymuję: prawidłowo zawarta umowa zlecenie, nie mająca cech umowy o pracę, nie próbująca jej zastąpić (bo rodzaj umowy ma wynikać z rodzaju i organizacji pracy oraz woli stron, a nie "widzimisię" pracodawcy) nie zawiera wytycznych co do miejsca i czasu pracy Zleceniobiorcy, czyli konkretnej osoby. Pominąć wpisania miejsca i czasu jako elementu usług nie da się czasem uniknąć w umowie zlecenie z powodów obiektywnych, ale nigdy nie może to być WYZNACZANIE, czyli konkretne polecenie adresowane bycia "tu i teraz" adresowane do konkretnej osoby jako roszczeniowy element umowy. Nie wiem czy nie zamotałam, przykład: mam umowę, w której jest napisane, że przez tydzień w miejscowości X w godzinach od-do podejmuję się obsługiwania recepcji. Jeśli mam to robić osobiście ja konkretnie -Agnieszka - w wyznaczonym przez właściciela czasie (wyznacza = przewodnictwo pracodawcy) i poza tym nic mnie nie obchodzi, to jest to umowa o pracę. I taka powinna zostać zawarta. Jeśli jednak przedmiotem umowy jest podjęcie się przeze mnie obsługi recepcji w myśl: " ta konkretna recepcja ma działać 5 dni w tygodniu od-do", niezależnie od tego jak sobie to zorganizuję pod kątem obsady (j.w. w umowie właściciel może zastrzec sobie ostatnie słowo co do zastępstwa, nie ma sprawy) , i ponoszę za to określoną w umowie odpowiedzialność wobec klientów tej recepcji w razie ich strat gdybym nie podołała zadaniu (bo jest to np.recepcja maklera i klient nie dotarł na czas do odpowiedniej osoby żeby dać zlecenie przez co poniósł stratę) , to jest to zlecenie. Więc: jeśli centralka ma działać od - do; a osoba ma się stawiać w konkretnym czasie w konkretnym miejscu i zapiszesz to w umowie zlecenie wprost, personalnie zobowiązując do tego konkretną osobę, która w tym temacie nie ma nic do gadania .... no cóż... umowy można zawierać dowolnie. Potem ... przy kontrolach na dwoje babka wróżyła :) ale jeśli trafisz na zorientowanego dając mu takie zlecenie będzie umiał zebrać materiał, który da się wykorzystać przed upływem terminu roszczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_s76 Re: W zleceniach można określać czas i miejsce pr 14.09.14, 10:22 no i grafomaństwo mnie zgubiło ;) nadgodziny w zleceniach: nie ma czegoś takiego. Nadgodziny to konstrukcja przewidziana prawem pracy = umowy o pracę; czyli: godziny, za które należy się specjalna gratyfikacja bo przekraczają ustalony wymiar. W zleceniach: jeśli masz stawkę godzinową - prosty rachunek. Jeśli miesięczną i masz obsłużyć tą centralkę od-do a każą dłużej to tak naprawdę jest ustne zawarcie kolejnego zlecenia (tak- w zleceniach dopuszczalną formą jest ustna, ale nie polecana ze względów dowodowych). Gratyfikacja: np proporcjonalnie do zlecenia głównego. Jeśli w zleceniu zawarto, że zleceniobiorca wystawia rachunek to powinien to zrobić w odpowiedniej kwocie. Jeśli pozwala sobie wcisnąć do podpisania cokolwiek: no cóż... znów mogę popisać się grafomaństwem bo mogłabym... ale dość ;) napiszę w skrócie: jesteśmy dorośli, a to nas zobowiązuje do znajomości naszych uprawnień i dróg do ich dochodzenia. Generalnie: pojęcie nadgodzin w odniesieniu do umów cywilnoprawnych jest nadużyciem. To słowo niesie za sobą ciężar uprawnień nie mających racji bytu w umowach cywilnoprawnych. Nie ma nadgodzin w zleceniach i dziełach. Koniec i kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Re: W zleceniach można określać czas i miejsce pr 14.09.14, 12:24 agnieszka_s76 napisała: > no i grafomaństwo mnie zgubiło ;) Nie przesadzaj - poczytaj np. Coelho to się dowiesz co to grafomania :) > Nadgodziny to konstrukcja przewidziana > prawem pracy = umowy o pracę; czyli: godziny, za które należy się > specjalna gratyfikacja bo przekraczają ustalony wymiar. > pojęcie nadgodzin w odniesieniu do umów cywilnoprawnych jest nadużyciem. > (...) Nie ma nadgodzin w zleceniach i dziełach. Koniec i kropka. I tu masz całkowitą rację. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 Re: W zleceniach można określać czas i miejsce pr 14.09.14, 12:21 agnieszka_s76 napisała: > "robienia" a nie "zrobienia" - różnica wynikająca z konstrukcji zdania - nie > upierałabym się. A ja tak. Zlecenie = robota do robienia = rozładowywanie palet w godz. 8 - 16 Dzieło = robota do zrobienia = rozładowanie 20 palet, a jak przyjedzie dwudziesta pierwsza to już zmartwienie zleceniodawcy > -albo wyznaczam mu czas i miejsce; jestem jego szefem i sama ponoszę ryzyko dzi > ałalności gospodarczej nie angażując go w to : wtedy zawieram UMOWĘ O PRACĘ Żadna firma nie zawrze umowy o pracę na prostą pracę na dwa tygodnie, nawet na zastępstwo (papierologia ZUS x 2 + obowiązkowe badania med. pracy + szkolenie BHP itd...) > albo umawiam się, że ta konkretna centralka ma być obsłużona w godzinach od-do > (...) i pozwalam mu to organizować jak ON chce: osobiście może to robić, przysłać w zastępstwie (...) Ale nie po to telefonistka szkoliła w piątek przed urlopem Agnieszkę_s76, żeby od poniedziałku przy centralce siedział siostrzeniec kuzynki wujka Agnieszki_s76. :) > Pominąć wpisania > miejsca i czasu jako elementu usług nie da się czasem uniknąć w umowie > zlecenie z powodów obiektywnych, I o to mi chodziło w poprzednim poście - że przy zleceniu można (w znaczeniu: wolno / nie jest zabronione) wyznaczyć miejsce i czas; a co do osoby to już w zależności od charakteru pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polish Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? IP: 62.233.222.* 12.09.14, 12:28 Co trzecia "firma"? akurat! prawie każda "firma" w Polsce łamie prawa pracownicze bo temu sprzyja Polskie prawo a raczej przyzwolenie na bezprawne działanie Polskich pracodawców, co gorsze często łamane są prawa tych najsłabszych czyli pracowników niepełnosprawnych. Pracownik ma 2 wyjścia albo pracować i godzić się na wszystko albo za bramę...ale co ma zrobić jak pracy nie ma a posiada on rodzinę? nic... a więc zostaje w takim obozie pracy i godzi się na wszystko bo niestety nie ma on innego wyjścia... Nie ma idealnego ustroju, ale kapitalizm niszczy wszystko co dobre, biedni - biednieją a bogaci się bogacą oczywiście odbywa się to kosztem najsłabszych. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_blotnicki Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? 13.09.14, 12:07 Śmiem przypuszczać, że urzędnicy PIP-u, US więcej dostają od łamiących prawo pracodawców niż premii za ujawnienie i ukaranie takich pracodawców Odpowiedz Link Zgłoś
bolo-czyli Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? 15.09.14, 22:48 Też pracuję w takiej firmie i nie mam wykształcenia podstawowego jak sugerują tym artykule. Coś musze jeść, więc zęby zaciskam na wszystkie oznaki łamania prawa i pracuję po 10 godz. dziennie plus 5 godz. w soboty oczywiście bez nadgodzin i z kasą pod stołem. Ale to jaką kasą - minimalna 1252 zł !!! A kontrole to kpina - uprzedzają pracodawcę tydzień wcześniej - chyba po to żeby łapówkę zdarzył przygotować !!! A te badania to właściwie czemu mają służyć ? statystyce ?! no bo lepiej i tak nie będzie... Do kogo iść z pretensjami ? Łatwo gadać postaw się komuś kto ma pracę etatową i średnia krajową ale jak ma się alternatywa albo bezprawnie albo bez prawa do zasiłku to co wybrać ? drzewo ??? tu też można mieć pecha bo gałąź może nie wytrzymać... Odpowiedz Link Zgłoś
tairav85 PL to dramat... 16.09.14, 01:09 Jestem inżynierem. Miałem nieprzyjemność pracowania w Polsce i przyjemność pracowania na podobnych stanowiskach w UK. Niestety wielu polskich "szefów" to buraki i chamy w porównaniu do odpowiedników z zachodu. Począwszy od nieprzestrzegania praw pracowniczych, bezpieczeństwa w miejscu pracy, a kończąc na zwykłej kulturze osobistej. O braku inwestycji we własne kadry nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
uthark Re: PL to dramat... 21.03.15, 14:56 > Niestety wielu polskich "szefów" to bura > ki i chamy Moje doświadczenia z pracy w prywatnych, polskich formach są właśnie takie, jak mówisz. Inaczej wyglądała moja praca w korporacjach z branży IT w Polsce - szefowie (prawie wyłącznie Polacy) byli (i dalej są) w porządku, nie ma mobbingu, nadgodziny są płatne , jak być powinny. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_grusz Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracowników? 18.03.15, 11:27 Powiem szczerze, że jestem przerażona, gdy czytam takie informacje. Jakim prawem firmy, wiedząc, jak ciężko jest na rynku pracy, pozwalają sobie łamać prawa pracownika? Bo nie ma gdzie pójść? :( Ja mam szczęście, że pracowałam w ludzkiej firmie (Galenus) gdzie pracownik = człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
eustachywieczorek Kawecka!! Gdzie jestes?! 19.03.15, 20:24 Ze swoimi super poradami z podrecznika durnowatego HRowca? Odpowiedz Link Zgłoś
uthark Re: Kawecka!! Gdzie jestes?! 21.03.15, 14:56 Sobota jest. Niech odpocznie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
uthark Re: Co trzecia firma w Polsce łamie prawa pracown 21.03.15, 15:07 Pracownik nie jest tak do końca bezbronny. Kiedyś pracowałem u jednego "folksdojcza" w branży elektrotechnicznej jako specjalista ds. technicznych (jestem po technikum elektrycznym, do tego kończyłem zaoczne studia na telekomunikacji). Z końcem roku skończyła mi się umowa, a wcześniej kilka razy prosiłem dyrektora i właściciela o rozmowę w sprawie obgadania warunków nowej, więc 2.01 roku następnego nie przyszedłem do pracy. O 8:15 telefon z firmy, gdzie jestem. Dzwoniła jedna z pracownic, dlaczego mnie nie ma, na co odpowiedziałem, że przecież nie jestem pracownikiem firmy i nie mam prawa tam się pojawić. 15 minut później zadzwonił właściciel i zapytał, czy jestem chętny dalej pracować. Powiedziałem, że tak, więc powiedział mi, że mam przyjechać do pracy, a on będzie koło 12-ej, to pogadamy. Ja odparłem, że w takim razie też przyjdę o 12-ej. Słychać było, że został tym zaskoczony. W umówionym terminie obgadaliśmy umowę, dostałem znaczącą podwyżkę (1,5 raza tego, co miałem od stycznia, 2 razy wiecej niż miałem od czerwca). Żona właściciela wielokrotnie powtarzała, że "na miejsce każdego z was jest 20 chętnych", ale czasami trzeba zaryzykować i postawić się. 13 miesięcy później sam złożyłem wypowiedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś