Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    niewolniczy system pracy

    IP: *.chello.pl 02.10.04, 15:47
    Dlaczego w naszej rzeczywistości jest tak, że pracownik (czytaj niewolnik!)
    boi sie wyrazić swoje zdanie w pracy?Dlaczego dyrektorzy w firmach, urzędach
    traktują swoje miejsca pracy, jako własne folwarki, w których mogą robić co
    chcą, w tym: obśmiewać swoich podwładnych, szantażować ich ("wiesz ilu jest
    chętnych na twoje miejsce pracy"), zmuszać do nadgodzin - maż w domu czeka?
    dzieci?żona?Dlaczego zmuszają nas do realizacji "amerykańskiego snu"?Twoje
    miejsce pracy twoim nowym domem!Twoi współpracownicy - Twoją nową "rodziną"!
    MOja dyrektor: kto nie chce jechac na wyjazd intergracyjny?nie widze,
    dziekuję, wszyscy jadą - bo jej sie nudzi, bo mąż zajęty, a jej najlepsza
    koleżanka to jednocześnie zastępczyni, więc robi sobie prywatny wyjazd.
    Dlaczego wszyscy znosimy te mini upokorzenia, przytyki? DLATEGO, ŻE BUNT
    OZNACZA ZWOLNIENIE I BIEDE, KTÓRA UPOKORZENIEM PRZEWYŻSZA UPOKORZENIE Z
    PRACY. A taki dyrektor i tak spadnie na cztery łapy-kolega cos
    załatwi...Spedzamy w pracy większość swojego zycia przypodobując się chamom i
    zadufanym w sobie burakom, którzy nas wykorzystują i obsmiewają. taki jest
    system pracy XXIwieku!To są zdobycze związków zawodowych-jak juz wyczerpiesz
    ilość nadgodzin który dopuszcza kodeks pracy, to w firmie która "przestrzega"
    przepisów "poproszą" by juz nie odnotowywać więcej...To są zdobycze naszej
    wspaniałej demokracji!
    Obserwuj wątek
      • Gość: bobika Re: niewolniczy system pracy IP: *.chello.pl 02.10.04, 16:01
        Trzeba ich wszystkich olać, niech sami sobie realizują te swoje glupie zasady i
        sami neich sobie jeżdzą na swoje wyjazdy! i krzyzyk na droge!
      • Gość: oko Re: niewolniczy system pracy IP: *.chello.pl 02.10.04, 16:01
        ta.....pracowac sie nie chce??
      • Gość: a444 Re: niewolniczy system pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 16:02
        Z ust mi to wyjąłeś. Wyrazy szacunku.
      • Gość: kjk777 Re: niewolniczy system pracy IP: *.chello.pl 02.10.04, 16:05
        Oko, otóż chcę sie pracować...tylko normalnych warunkach. POza tym chce mieć
        czas na zycie po pracy!na rodzine!i nie chce jeżdzic na wyjazd integracyjny
        skoro w tej pracy spedzam wiecej czasu niz ze swoimi bliskimi!!tak malo czasu z
        nimi spedzam, ze to z nimi musze sie integrowac!!!!!!!!!!!!
      • Gość: mgrinz Re: niewolniczy system pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 16:10
        to poczytaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=14267677&a=14267677
      • Gość: BURAK Re: niewolniczy system pracy IP: *.chello.pl 02.10.04, 16:18
        Tu nie masz co szukać zrozumienia. Ta cała Gazeta Wyborcza na pierwszych
        stronach gazety pracy wypisuje rady jak przypodobać się szefowi...
        U mnie w pracy jest tak, że szefem tak naprawdę może być każdy. A wiesz
        dlaczego? Bo tak naprawdę nie musi mieć żadnych większych kwalifikacji,,,Ile
        jest takich miejsc pracy- kierownik zespołu, kierownik sprzedaży, kierownik
        call center, naczelnik wydziału itd. I co okazuje się, że w grupie gdy taki
        jeden stoi na czele wszyscy chodzą jak w zegarku. Najlepiej ci z poza Warszawy.
        No bo wiadomo złapać coś w stolicy....później Ci co nie powinni pracować w
        biurze a na bazarze,,,ale i co straszne ci intelignetniejsi co zmuszeni są
        funkcjonować w "koncernie". I tu wychodzi wszystko na jaw:
        - polityka firmy, szkolenia, założenia, statystyki dla każdeogo pracownika. No
        i TEAM BULDING..wiecie na co sie u mnie buraki zlapaly: na budowanie zespolu..
        Srajacy przecietniak szef w zwiazku ze zmiana Prezesa musial zjednać sobie
        zespół. I zabrał buraków na szkolenie. Popili się i łyknęli"
        - co to są pożeracze czasu.
        - system automotywacji i nagradzania siebie w zwiazku z brakiem polityki formy
        w kierunku podnoszenie kwalifikacji pracowników...itp..
        Dalej nie będę pisał, bo firma szkoleniowa z ulicy Rysy w Warszawie napisała
        piedoły na 10kartek A4. A po skończonym szkoleniu napisała maila, że tęsknią i
        już się nie mogą doczekać kolejnego spotkania. Ludzie, to przecież w pale się
        nie mieści. A i tak buraki to łyknęły.
        • Gość: kjk777 Re: niewolniczy system pracy IP: *.chello.pl 02.10.04, 16:31
          U mnie jest inaczej...niby inaczej. Pani dyrektor-inteligentna, po studiach,
          ale, no wlasnie jest pewne ale:drze morde na caly regulator, klnie, obsmiewa
          wszystkich,humor...hm ..jej humor to i moj humor...opowiada sobie ze swoja wice
          wszystko co dowiedza sie od swoich podwaldnych i opowiada wszystko. no i
          wlasnie ten team buliding-TZREBA obchodzic urodziny!skladka 3 zl (wieksozsc
          normalnych osob w zwiazku z tym niby nie ma ur..nie ma imienin,ale sa tacy co
          by przyodobac sie dyr i jej pomyslom zrobia wszystko, i dla nich kupujemy
          jakies gowna, potem trot i swoje tzreba odstac)a dla Pani dyr skladka 4
          zl..stanowisko=przywileje...
      • Gość: Podwładny REWOLUCJA IP: *.chello.pl 02.10.04, 17:01
        Dlaczego tak jest? Ja sam jestem tego przykladem, wsciekam sie, buntuje, ale w
        pracy dzialam "bez zastrzezen". Pracuje w gronie 12 ludzi na w miarę równych
        stanowiskach z jednym przełożonym. Oczywiście "open space", widzimy wszystkich
        i słyszymy każdego. Najlepsze widoki ma ten BORYS(tak go nazywam). (Moja firma
        jest zwiazana z jednym z hypermarketow, ktora kredytuje zakupy w ich sieci).
        Borys jest wyględny, ale mały i gruby. Zarabia 4500na rękę+komóra, laptop,
        prowizje, nagordy. Nie skonczyl studiow(taki Kwasniewski), nie zna dobrze
        zadnego jezyka procz jednego "bałkańskiego", jest Polakiem. Na stanowisko
        mianowała go Lady(tez Polka)chyba za to, że czymś się jej odwdzięczył, 10000na
        rękę+to co Borys, gdy jeszcze była w tym dziale. Lady jest samotna, zna
        angieslki, chyba skonczyla jakies studia(w tej pracy to bez znaczenia),
        codziennie inaczej sie ubiera, i intersuja ja faceci z kasa. Jak taki jest, nie
        ma norm moralnych. Obśmiewanie tych co zarabiają po 1200 to dla nich dobra
        rozrywka. Oboje nie zagorożeni utratą stanowisk.
        Nad Borysem jest francuz(celowo piszę z małej litery). Francuz nie zna
        polskiego. Nie jest zatem w stanie za bardzo go kontrolowac ani sie dogadac, bo
        Borys nie zna angielskiego. Ale jakoś "yes, yes"im wychodzi i działają (chyba
        wiecie jak Frzncuzi mówią po angielsku). Francuz podobno nie ma wyższego
        wykształcenia, ale za to w Polsce 25000zł na rękę+mieszkanie+to co Borys i
        Lady. W związku z tym trochę to przypomina historię "SZEFA BURAKA"z forum gw.
        Ale wróćmy do Borysa. Ma 27lat. Udało mu się. Jest kierownikiem. Ma pod sobą
        zespół tych kilkunasu osób, w tym mnie.I wiecie co? Uprawia sobie folwark.
        Przykłady proszę bardzo:
        - nie zajmuje sie pracą (internet- ulubione to randka.pl- pewnie jest dumny z
        trego jak się może tam przedstawić), wszytko zleca na innych, no i przegina w
        czym może względem ludzi.
        Może nie ma co pisać przykładów, bo raz że są ludziom już znane (niczego nowego
        nie wymyślił), a dwa, że łatwo można go byłoby rozpoznać.
        ale kilka faktow
        1.KOCHANKA-ma ucho wśród ludzi- kochanka, zakochana. Awansowana, zawsze
        wysokie premie, najlepszy zakre obowiązków. Pije jej herbate z kubka bez
        pytania, jak ma cos do zjedzenia bierze.
        2.KOLEGA, z ktorym jeszcze zaczynal. Ale juz o tym zapomnial. Gdy go raz
        odwozil- na drugą stornę miasta, nie podorodze- (mamy godziny pracy też do 22)
        okolo 22 (Borys ma kase, nie ma samochodu, ani prawa jazdy)i jakis temat
        zwiazany z praca poruszono to bez skrupółów zagroził mu (nawet jechała z nimi
        dziewczyna KOLEGI), że jak tak dalej będzie KOLEGA robił (a jest bardzo
        solidnym pracownikiem)to on mu przyypomina, że zbiża się ocena roczna.
        3. Koordynatorka- awansowana przez Borysa, po to by robić za niego wszytsko. On
        się już niczym nie zajmuje, wszytsko robi ona.
        4. i cała reszta która po prostu pomiata. W tym i ja.do mnie "naucz się tego na
        blachę bedzie pytanko", "nie pisz do mnie takich maili", klepie po plecach i
        zachodzi od tyłu...i wiele innych. ja tam tkwie za marne grosze. i nie moge sie
        wyrwac. nie moge sie zbuntowac. nie potrafie nic z tym zrobic. Zreszta myślę,
        żę tego się nie da opisać. Trzeba w tym być.
        BOB
        • Gość: zobrzydzona poniedzialek IP: *.chello.pl 02.10.04, 17:16
          Poniedzialek:obudze sie rano z bolem brzucha, stres ze trzeba bedzie tam isc,
          ze beda cos chciec, myslenie czy uda sie uniknac zebrania-strach ze pulsujacy
          palec szefowej padnie na mnie-TY!tak ty zrobisz....., co bede chciec,
          jaki "hit" objawia, co wymysla, czy ze gdzies mam jechac-nienawidze, boje
          sie.potem jednak wstane i pojade autobusem z innymi burakami ktorych nie stac
          na samochod...pewnie czesc tlumaczy sobie to wzgledami EKOLOGICZNYMI...w
          autobusie bedzie smierdziec, bedzie tlok, agresja bedzie we mnie rosnac-ah zeby
          pojawila sie jakas wtstretna, z naciskiem na wstertna baba, ktora sie o cos
          przywali-ja jej odpowiem i wyzyje lek i nienawisc do swiata, skupie naniej ten
          swoj lek (musi byc wstertna bo inaczej poczucie winy, ze kogos uraze, lub
          skrzywdze...niewolnictwo dobrych manier i wrazliwosci!),potem wejde do biura,
          troche spozniona,szybki bieg by wpisac sie na liste i tu zaczyna sie glowny
          watek dramatu-zmienie sie w tym samym momencie-usmiech, zart, a dzien dobry,
          dzien dobry, czesc, czesc, swietnie, swietnie,weekend?no minal, no nie chce sie
          do pracy przychodzic.ah jaki zart, wszyscy sie smieja...taniec dwulicowoscie,
          eksplozja zlego smaku,wbrew sobie, wbrew wszystkiemu!usmiech do ludzi kt nie
          lubie, nie cenie nie szanuje, na kt czasme cos powiem kolezance...i tak caly
          dzien, wegetacja przy biurku, nasluchiwanie krokow (po treningu da sie
          rzopoznac kroki szefowej), patzrenie na zegarek,dzielnie dnia na czastki i
          czasteczkie...i wrescie koniec.mozg sparny,swierze powietrze i niesmak.jestem
          tak fajna ze az sie nie lubie.
          bo tak naparwde nie lubie pracowac na kogos, nie lubie dyr, nie lubie ich
          wszytskich bo nie dasie lubic ludzi z ktorymi jest sie zamknietym w puszce na
          8godz w obludnym sosie przyprawionym lizustwem,strachem i obrzydzeniem
      • bobi77 Re: niewolniczy system pracy 02.10.04, 17:29
        najgorszym niewolniczym stanowiskiem jest asystentka prezesa!!!!!!!!! Prezesa,
        który posiada "jakieś" wykszałcenie, nie wiele wie na temat zarządzania firmą
        ale udaje że coś wie.....Mój szefos idiotus codziennie przypominał mi "Że nie
        jestem tam od myślenia", a jeśli sam nie rozwiązał problemu to wyżywał się na
        mnie "Jak to paniusia po studiach i nie wie jak to zrobić"
        • Gość: smutne DO ASYSTENTKI IP: *.chello.pl 02.10.04, 17:56
          nnie sposob sie nie zgodzic...czloweik studiuje, uczy sie i rozwija, po czym
          jakis burak obraza, wyzywa...i co? i nic.idzie sie nast dnia i udaje ze luz,
          tak naparwde przeciez kazdy lubi byc nazywany DEBILEM,KRETYNEM,NIEROBEM.
          NAJLEPIEJ SZUKAJ INNEJ PRACY, MOZE SIE UDA,,,
          • Gość: hsa Re: DO ASYSTENTKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 18:57
            to chyba ty lubisz byc tak nazywany debilu.
      • Gość: pittt Re: niewolniczy system pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 23:49
        to widze, ze macie przewalone. U mnie jest tak - tam sobie cos stukam, a
        kierownik mowi, ze jak bede mial czas, to cos tam mam zrobic 'ale nie przerywaj
        sobie' nieraz to az mi glupio bo te jego polecenia brzmia prawie jak prosba na
        ktora mozna odpowiedziec tak lb nie. Chce wyskoczyc na miasto - no problem, do
        domu - no problem, cos chce jescze zrobic w pracy -'a tam, jutro to zrobisz'.
        Kawka, herbata, kielbaska na goraco, (ostatnio nawet ktos hotdogi robil! lae
        sie nie zalapalem bo mialem kanapki z domu ;)- szok) Ogolnie jest bardzo spoko,
        zero nieprzyjemnych klimatow, no chyba ze ktos naprade dopierdo*** co na
        szczescie mnie sie nie zdarza. Za 5 szesznasta juz jestem 'spakowany' i dreptam
        po biurze. I zeby nie bylo - f-ma prywatna.

        Ale... jest pare ale - 1. praca lekka .latwa i przyjemna i ..malo platna (900
        netto); 2. tak sie przez ten luzik rozleniwilem, ze w 'normalnej' pracy to
        musialbym sie troche przyzwyczajac do innego traktowania; 3. nie ma bodzca -
        czlowiek sie nie rozwija (wiec sie uwstecznia, gnije - a to bardzo zle na
        morale wplywa ;) )
        Pracowalem jednak w firmach gdzie za owe 900 netto bylo sciganie na maksa
        (lacznie z debilami i czyms tam), ale po 2 m-cach to juz nikt sobie tych
        obrazliwych slow do serca nie bral, tylko sie w duchu smial. Takze wiem jak
        teraz mam dobrze.

        U mnie jest taki light, ze juz mi sie .... nudzi. Rozgladam sie za czyms
        bardziej wymagajacym. (nie zeby debilu od razu, ale raz na jakis czas kazdemu
        potzrbny jest lekki opierdol - a u mnie nic, w tej firmie nigdy w zyciu.


      • rozpacz5 Re: niewolniczy system pracy 04.10.04, 11:07
        Widze,że sami tutaj...(nie obrażajac nikogo)..ja byłem pracownikiem pół umysłowym,
        pół fizycznym,bardzo mnie bolało,że pracodawca żałował na podstawowe rzeczy,które
        niezbędne były do wykonywania danej pracy,po prostu nic sobie nie robił z
        pracowników! Gdy zacząłem rozmawiać o tym ,prosić o owe rzeczy-NIEZBĘDNE ......
        po prostu wstawiałem sie za pracownikami.....co otzymałem?????????????????
        Dziś już nie pracuje!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka