Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie?

    IP: *.sti.net.pl / 83.238.81.* 02.11.04, 13:40
    witam wszystkich,
    jestem absolwentka uniwersyteckiej administracji, robie doktorat z prawa;
    od jakiegos czasu, tzn od czerwca, poszukuje pracy w adm publicznej;
    czy znajde tu kogos, kto otrzymal prace w urzedzie bez znajomosci?????
    Obserwuj wątek
      • Gość: ania Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.gino / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 14:27
        wiesz mam wrażenie ze te wszystkie konkursy do służby cywilnej sa robione tylko
        pro forma bo i tak zatrudnia się kolesi :( zobacz jak było np. z wyborem
        dyrektora generlanego do UKIE.
        Ja sama starałm się o prace w UOKIK i nawet dotarłam do etapu rozmowy
        kwalifikacyjnej ale zaproponowali mi niższą pensję niż mam obecnie pracując
        daleko od Warszawy (zaproponowali 1.800 BRUTTO). Jwestem przekonana że nikt z
        wyższym prawniczym i dobrą znajomościa 2 języków obcych nie będzie chciał
        pracować w Warszawie za takie pieniądze. Podejrzewam ze proponowli taką kwote
        żeby zniechęcić potencjalnych kandydatów i zatrudnić kogoś "swojego".
        • kot00 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 02.11.04, 14:34
          Kiedyś moja koleżanka dostała pracę w Ministerstwie (nie pamiętam którym) i
          dostała ją po znajomości. To było dwa lata temu a stanowisko to sekretarka.
          Okazało się, że konkursy to oni muszą robić ale ponieważ zgłasza się tylu
          chętnych i oględnie mówiąc nikomu nie chce się czytać tych cv i listów, że w
          momencie ogłaszania naboru już wiadomo kto będzie pracował. Jednym słowem
          żenada.
        • Gość: sasa do ani IP: *.teoc.pl 03.11.04, 20:32
          no cóż wiele to służba cywilna a konkretnie UOKiK nie stracili odrzucając twoją
          ofertę skoro wysze rpawnicze i 2 języki a nie wiesz że płace są ustalane z
          przelicznika budźetowego. 1800 bturro - to za mało wybredna jesteś i tyle
          • pinup Re: do ani 14.12.04, 11:16
            a przelicznik budżetowy ma widełki co oznacza ze mozesz na danym stanowisku
            zarabiac 1.800 albo 4.000. albo ty 1.800 a twoj kolega 4.000 bo lepiej zna
            dyrektora. zejdz na ziemie
        • Gość: eminem Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: 212.244.180.* 04.11.04, 09:51
          w uokiku są takie pensje
          własnie ja tam pracuje
          z wyższym prawniczym i dwoma językami
          bez znajomości
          pozdrawiam
          • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 16:31
            Gość portalu: eminem napisał(a):

            > w uokiku są takie pensje
            > własnie ja tam pracuje
            > z wyższym prawniczym i dwoma językami
            > bez znajomości

            potwierdzam. W moim ministerstwie też się dostaje tyle na poczatek, a i tak
            jest ono jednym z miejsc, gdzie pensje są najwyższe.
          • pinup Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 14.12.04, 11:21
            proponuje zmienic kolejnosc w zdaniu na:

            bez znajomosci
            w uokiku sa takie pensje
            własnie ja tam pracuje
            z wyższym prawniczym i dwoma językami
            pozdrawiam

            i wszystko jasne
            gratuluje złudzen
        • Gość: misia Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.univ.szczecin.pl 18.11.04, 17:11
          zaproponowali mi niższą pensję niż mam obecnie pracując
          > daleko od Warszawy (zaproponowali 1.800 BRUTTO). Jwestem przekonana że nikt z
          > wyższym prawniczym i dobrą znajomościa 2 języków obcych nie będzie chciał
          > pracować w Warszawie za takie pieniądze. Podejrzewam ze proponowli taką kwote
          > żeby zniechęcić potencjalnych kandydatów i zatrudnić kogoś "swojego".

          Nie sądzę, żeby była to kwestia Warszawy - oczywiście koszty życia w Wawie są
          wyższe niż np. w Białymstoku, ale SC to budżetówka, a tam niestety pensje są,
          jakie są. U mnie w pracy mówimy, że w SC pracuje się dla "przyjemności" a nie
          dla kasy ;/
      • Gość: LiPa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.11.04, 14:40
        Wydaje mi się, że bez znajomości, a szczególnie znajomości partyjnej, trudno
        będzie Ci się załapać na jakies stanowisko w administracji publicznej. Nawet
        absolwenci Szkoły Slużby Cywilnej(nie pamietam, czy tak to się nazywa
        dokładnie) mają problemy ze znalezieniem pracy w administracji publicznej czy
        państwowej. Mają oni być apolityczni, a to wielu politykom (szczegolnie
        pseudolewicy SLD)przeszkadza i na stołki w urzędach idą ludzie zwiazani z
        partiami.Mimo, ze obowiazuje na niektore stanowiska konkursy, to nie dochodzi
        do zadnych konkursów, bo specjalnie tworzy się p.o. (pelniacy obowiązki) i
        wtedy na takie stanowisko z p.o. nie trzeba robic konkursów. Ostatnio
        w ,,Rzeczypospolitej'' głosna była sprawa o zatrudnionych w Ministerstwie
        Finansów osobach, które nie miały zadnych kompetencji, a pełnily funkcje jako
        p.o. i byli powiazani z byłą SB. SB-eccy specjalisci od walki z Kościołem
        stawali się jakimis kontrolerami w Ministerstwie Finansów, dobre co? Wiekszosc
        z tych osób była jako p.o., bo jakby doszło do konkursów, to napewno by
        odpadły, a tak dzieki kolesiom z SLD, mogły sobie spokojnie byc na stołeczku.

        W ten sposób dużo osób, ktore konczy administrację, prawo itp. nie ma wielkich
        szans na prace w administracji publicznej czy panstwowej, jeżeli nie ma
        znajomosci, szczegolnie znajomosci partyjnej. Szczegolnie żal mi osób, ktore
        pokonczyly tą szkolę słuzby cywilnej i miały pracowac jako apolityczni
        urzednicy, niezalezni od opcji rzadzacej w danej chwili w państwie. Rózne
        zabiegi SLD zmarginalizowały sluzbe cywilna i zrobily sluzbe polityczną.
        • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 17:33
          Gość portalu: LiPa napisał(a):

          > Wydaje mi się, że bez znajomości, a szczególnie znajomości partyjnej, trudno
          > będzie Ci się załapać na jakies stanowisko w administracji publicznej. Nawet
          > absolwenci Szkoły Slużby Cywilnej(nie pamietam, czy tak to się nazywa
          > dokładnie) mają problemy ze znalezieniem pracy w administracji publicznej czy
          > państwowej.

          Lipa. Zawsze dostają oferty; problem z ofertami dla wszystkich był bodaj tylko
          2 lata temu. Pytanie tylko, jakie to są oferty, i tu już rzeczywistość bywa
          różna.

          SB-eccy specjalisci od walki z Kościołem
          > stawali się jakimis kontrolerami w Ministerstwie Finansów, dobre co?

          Oni byli w MinFinie w jakimś pionie śledczym, nie można powiedzieć, ze nie
          mieli kwalifikacji. Ale oczywiscie takich ludzi nie powinno sie zatrudniać w
          administracji publicznej.

          > W ten sposób dużo osób, ktore konczy administrację, prawo itp. nie ma
          wielkich
          > szans na prace w administracji publicznej czy panstwowej,

          W administracji nie są potrzebni wylacznie administratorzy i prawnicy,ale tez
          specjalisci z innych dziedzin. Administracja publiczna jest za mala, zeby
          wchlonac wszystkie bezrobotne ooby po administracji i prawie; w tym sensie masz
          racje, ze "dużo osób, ktore konczy administrację, prawo itp. nie ma wielkich
          szans na prace w administracji publicznej czy panstwowej". I bardzo dobrze,
          inaczej nie wyobrazam sobie, jakie by byly przerosty w administracji
          publicznej. Podobno najlepiej teraz pod kotem znalezienia pracy isc na kierunki
          inzynierskie.

          Szczegolnie żal mi osób, ktore
          > pokonczyly tą szkolę słuzby cywilnej i miały pracowac jako apolityczni
          > urzednicy, niezalezni od opcji rzadzacej w danej chwili w państwie.

          Pracuja jako apolityczni urzednicy, chyba że sami odeszli ze sluzby cywilnej.
      • Gość: m Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 16:20
        Ja dostalam prace bez znajomosci, ale praca bez znajomosci = nieustanne proby i
        startowanie w konkursach, poczatkowo praca na umowe zlecenie przy wklepywaniu
        danych, by nie byc wiecznie - ta obca, a w koncu praca na pol etatu na normalnym
        stanowisku, choc preferowany czas pracy to 8 godzin, z tego co widze po inych.
        Marne grosze, od poczatku roku nic ponad marna pensje, ponadto podwyzka ok. 17
        zl brutto/miesiac od ub. miesiaca. Gdybym miala mozliwosc, chetnie wrocilabym do
        firmy prywatnej.
        Z tego co wiem, w Ministerstwach podobna sytuacja. Tlumy walą drzwiami i oknami.
        W koncu na papierze niezle to wyglada...
        Zycze powodzenia.
        • Gość: mgrinz Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:25
          nie ma prawie takiej pracy bez znajomości... a skąd to wiem ? kilka osób w mojej rodzinie przepracowało całe życie w administracji, rządzie, wojsku, kiedyś jeszcze milicji...
          po 1989, kiedy wzrosło nagle bezrobocie z liczby 0 do liczby 3 000 000 (obecnie wliczając dzieci rolników mówi się, że więcej jest w polsce ludzi niepracujących niż pracujących) praca "stała i pewna kasa na koncie" stała się szczytem mażeń... w czasach gdy pracodawcy traktują ludzi jak niewolników, albo gorzej jak smieci ludzie szukają "stabilności", pewności jutra... stąd wszyscy (i ja też) chcą "do budżetu" który nigdy nie bankrutuje, a zawsze dochód choć niższy to pewny... ale niestety jak się kończą (lub się nie ma znajomości) to NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ...
          sam od paru już lat na tym forum podawałem konkretne przykłady... człowiek skończył studia i myślał, że z pracą nie będzie problemu.. tymczasem kumple po zawodówie mają w sklepie 2 razy tyle co ja miałem w biurze... niestety piatki w indeksie w tym kraju nic nie znaczą...
          sam z własnych doświadczeń wiem, że np. jak jest jakieś ogłoszenie w biuletynie służby w "pewnym ministerstwie" i matka dzwoni zapytać czy ustawione, to pan, który ją dobrze zna odpowiada np. "syn Xisńskiego skończył wydział Y więc trzeba było wymysleć etat..."
          często to nawet nie jest tak, że jest potrzebna osoba na dane stanowisko...
          nie rzadko jest tak, że "czyjś dzieciak" skończył studia i trzeba to stanowisko utworzyć pod niego... z waszych (ja nie pracuję) podatków... taki kraj...
          jeszcze gdyby nie było tak wielkiego bezrobocia i tylu wykształconych wspaniałych młodych ludzi, którzy muszą patrzeć jak zatrudnia się debila z plecami, to by aż tak nie bolało...
          przykłady... PKP oficalnie się redukuje, niby nie zatrudniają nikogo, ale... niektórym się udaje dorwać stołek za 2000,
          policja... ile to już o niej było wątków na tym forum.. ludzi z dziwnych powodów nie zdają testów, wszystko tajne, od niczego nie można się odwołać... sprawni i inteligentni szukają pracy, a koleś co był dresem chodzi w mundurze...
          wojsko... sam się po studiach 3 razy zgłaszałem na ochotnika, ale "pan nie jest w wieku poborowym"... no nie dziwne, jak skończyć polibudę mając 18 lat ???
          sam pracowałem w państwowej spółce... absolwenci zapieprzali za 800 zł, jak się skończyło dofinansowanie to ich wywalano, a członkowie rady nadzorczej za posiedzenie (de facto za jedzenie ciastek i picie soczków przez 3 godziny w miesiącu ) zarabiali za swoją "pracę" po 3-4 tysiące (za jedno, góra dwa posiedzenia rady spółki)... tacy z "plecami" nie muszą nic umieć, ktoś ich "wsadzi" do paru spółek... może 12 godzin w miesiącu a na koncie za to 10 tysięcy...
          ja też od czasu do czasu ślę jakieś CV, ale tylko wtedy jeśli rodzina dowie się , że jest chociaż 1 % szans... bo mniej więcej 5 % tych ogłoszeń jest "uczciwych"... ale 95 % nie...
          sam przez 2.5 roku od ukończenia studiów byłem na 2 rozmowach, ale tylko dlatego, że owe rozmowy miałem załatwione... niestety ktoś miał większe plecy... choć są dziesiątki tysięcy ludzi co ślą i 500 CV od kilku lat i nic...
          samemu już mi się nie chce nic słać, bo po 2.5 roku bezowocnego słania CV (zero odpowiedzi) co można powiedzieć ? chyba tyle, że szlag trafia... zwłaszcza jak widzę gości z podwórka, co mają zawodówę, a mają 1500 np. za zwykłe stanie w sklepie albo za cieciowanie... ja na moje 800 musiałem zapie..ć ostro, a ktoś z 4 razy niższymi kwalifikacjami ma 1500 za siedzenie na krzesełku i od czasu do czasu podanie komuś klucza...
          próbujcie, ale ja sobie biuletyn służby cywilnej odpuszczam... zwłaszcza że wiem jak to "od środka" wygląda... jest obowiązek dać ogłoszenie i tyle...
          • Gość: ph Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 02.11.04, 20:05
            mgrinz właściwie napisał wszystko... potwierdzam. mi w służbie cywilnej nie
            udało się nawet z plecami, bo ktoś miał mocniejsze (konkretnie - jak napisał
            mgrinz - stanowisko było zrobione 'pod kogoś').
            powodzenia...
          • veritas1 bardzo ciekawie piszesz 10.11.04, 07:06
            Napisz wiecej o swoich problemach z praca. Fajnie sie to czyta.
      • Gość: piotrek Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.aster.pl 03.11.04, 14:55
        sluzba cywilna to nepotyzm,nierobstwo i cynizm...a ludzie "ustawiajacy lewe
        konkursy" powinni zostawac wieszani na strunach od fortepianu np na starym
        miescie ku przestrodze innym bandytom z administracji...
        • kamele Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 03.11.04, 20:20
          Potwierdzam Sluzba Publiczna i jej Biuletyn, to sciema.
          Szkoda czasu i pieniedzy na wysylanie tam ofert, jak nie masz rodziny w parii.
          Chcesz pracowac w urzedzie, to poszukaj kogos, kto Ci zalatwi.
          Sprawa wyglada tak: Wszystkie Instytucje Rzadowe - SLD, SDPL, UP.
          Warszawa i podlegle miastu urzedy, osrodki: PiS, LPR i PO.
          Wszystko jasne ???
          • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 16:37
            kamele napisała:

            > Potwierdzam Sluzba Publiczna i jej Biuletyn, to sciema.
            > Szkoda czasu i pieniedzy na wysylanie tam ofert, jak nie masz rodziny w parii.
            > Chcesz pracowac w urzedzie, to poszukaj kogos, kto Ci zalatwi.
            > Sprawa wyglada tak: Wszystkie Instytucje Rzadowe - SLD, SDPL, UP.
            > Warszawa i podlegle miastu urzedy, osrodki: PiS, LPR i PO.
            > Wszystko jasne ???

            Jej, jak ja lubię czytac ludzi z tak prostym poglądem na wszystko. Tylko
            niestety wszystko to jest wyssane z palca.
      • Gość: Paweł Z. Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.kom / *.kom-net.pl 03.11.04, 22:39
        Szkoda wydawać na znaczki.
        Tam zatrudniają tylko krewnych i znajomych.
        Z tymi partyjnymi to już różnie bywa, może zależy od instytucji. Generalnie, o
        ile wiem, partyjnych uciska się na stanowiskach samorządowych, a więc nie
        podlegających ustawie o służbie cywilnej.
        • thiessa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 03.11.04, 22:52
          Udalo mi sie byc na 3 rozmowach na stanowisko zwiazane ze sluzba cywilna.
          Dadam, ze nie mam zadnych znajomosci. Widac bylo, ze potrzebowali jakiegos
          losia, zeby pokazac, ze byl urzadzany jakikolwiek konkurs. Jeden raz to wrecz
          bylo widac kto jest podstawionym kandydatem i szybko doszlismy do porozumienia
          na korytarzu z pozostalymi kiandydataki, ze jest to niejako szopka.
          Najgorsze jest to, ze wysylajac oferte do SC ponosi sie wieksze koszty niz do
          kazdego innego pracodawcy, bo caly plik kser, a to dyplomow, a to swiadectw
          pracy, a to zaswiadczen o niekaralnosci, no i za znaczek trzeba wiecej
          zaplacic, bo ciezszy jest ten list.
      • cat2 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 04.11.04, 09:55
        Ja jestem taką osobą ...dostałam prace w urzedzie bez znajomości,ale wtedy były
        inne czasy troszeczke...byłło to jakieś7lat wstecz...aczkolwiek mam wyższe
        wykształcenie i zajmuje stanowisko wg wykształcenia w odpowiednim
        dziale.....życzę wytrwałości w poszukiwaniu....kto szuka ten znajdzie:)
        • krzysztofsf Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 04.11.04, 10:50
          cat2 napisała:

          > Ja jestem taką osobą ...dostałam prace w urzedzie bez znajomości,ale wtedy były
          >
          > inne czasy troszeczke...byłło to jakieś7lat wstecz...aczkolwiek mam wyższe
          > wykształcenie i zajmuje stanowisko wg wykształcenia w odpowiednim
          > dziale.....życzę wytrwałości w poszukiwaniu....kto szuka ten znajdzie:)


          7 lat.....To teraz po prostu ty jestes "znajomoscia", ktorej szukaja bezrobotni
        • Gość: absolwent Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 19:42
          Urząd Skarbowy w Skarżysku-Kamiennej, to esencja korupcji i wszystkiego na
          temat znajomości co zostało powiedziane na tym forum. Obecnie 80 % pracowników
          wysłano na studia, żeby uzupełnili wykształcenie. Nie ważne jakie się ma
          kwalifikację jeśli się zna naczelnika i kadrową. Petentów obsługują kierowcy na
          etacie urzędnika, którzry nie mają nie tylko wykształcenia ale i dobrego
          wychowania. Jednym słowem wielki gnój. Jeśli ktoś chcę tam pracować to niech
          zacznie od naczelnika pochodzi z Parszowa woj. świętokrzyskie (może się to
          komuś przyda) powodzenia!!!!!!!!!
      • Gość: asia Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 10:43
        no jasne ze to sciema. ja pracuje w urzedzie kontroli skarbowej jako
        referendarz. robota super, zalatwila mi znajoma, odbywa sie to tak, ze wyslalam
        swoje papiery na ogloszenie w sluzbie cywilnej, potem bylam na rozmowie, ale
        niestety pracy wtedy nie dostalam , poniewaz zca mial kogos, a niestety osoba
        ktora mi zalatwiala byla na nizszym stanowisku. doczekalam sie po roku i pracuje
        • forgotten_realms Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 04.11.04, 11:24
          Przy 20% bezrobociu i prawie 50% bezrobociu wśród ludzi młodych jest rzeczą
          oczywistą, ze pracę otrzymuje się po znajomości. Opisywane patologie w Służbie
          Cywilnej nie sa w tym momencie niczym nadzwyczajnym, z resztą w sferze
          prywatnej również istotną rolę odgrywają znajomości.
          Trzeba jednak odróznić przyjmowanie "po znajmości" od przyjmowania "z
          rekomendacji". Nie wiem dlaczego miałbym nie zatrudnić człowieka, który oprócz
          zdania egzaminu posiada dodatkowy papier polecający np. z firmy partnera, z
          którym współpracuję od wielu lat. Mam dodatkową pewność, iż poza dobrym
          edukacyjnym przygotowaniem, taka osoba posiada również sprawdzone "w boju"
          umiejętności.
          Można narzekać na sytuację, ale powtarzam raz jeszcze, nie ma takiego kraju,
          gdzie przy tak wysokim poziomie bezrobocia nie liczyły się układy i układziki.
          Przecież niemal kazdy z nas zna kogoś kto poszukuje pracy. Czy mamy mu nie
          pomagać?
          • krzysztofsf Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 04.11.04, 11:39
            forgotten_realms napisał:

            > Można narzekać na sytuację, ale powtarzam raz jeszcze, nie ma takiego kraju,
            > gdzie przy tak wysokim poziomie bezrobocia nie liczyły się układy i układziki.
            > Przecież niemal kazdy z nas zna kogoś kto poszukuje pracy. Czy mamy mu nie
            > pomagać?

            Niestety - takie sa realia.
            Znajomy rok temu mial taki przypadek - ogloszenie z netu, praca audytora wymagane dozwiadczenie - "firma" rekrutujaca - panstwowa - wieziennictwo.
            Byl jedna z 5 osob, ktore sie zglosily. Byl najlepszy (ponad 10 lat w audytach, wyksztalcenie kierunkowe itp)i rekrutujacy o tym go poinformowal.
            Gdy doslownie za tydzien mial przyjsc do pracy i w biurze zaczeto szykowac zaplecze stanowiska (pokoj, sprzet komputerowy, sprawy organizacyjne), sprawa zrobila sie znana w "firmie" - wyskoczyl spod ziemi czlowiek z polecenia glownego bossa (sezon urlopowy - boss byl wczesniej na wakacjach ) wraz z decyzja, ze czort z dotychczasowa rekrutacja, ten czlowiek ma byc przyjety.
            • Gość: seba Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.04, 12:22
              To ja się trochę wyłamię z ogólnego narzekania. Rzeczywistość nie jest czarno-
              biała ale raczej szara. W departamencie urzędu, w którym pracuje rzeczywiście
              połowa z osób zatrudnionych to znajomi królika, pociotki itp. ale pozostali
              trafili tu normalną drogą z ogłoszeń na usc.gov.pl (he he ktoś musi pracować).
              Rok temu zostałem zaproszony na test (angielski, Kpa, trochu z p. cywilnego),
              później 2 rozmowy i jakoś się udało. Pamiętam, że z 15 zaproszonych przyszło na
              test siedmiu - dwoje z nich zatrudnili. Parę m-cy później znowu było jedno
              stanowisko wolne ale na umówione spotkanie przyszła JEDNA osoba z 10 i do tego
              usłyszawszy o wysokości zarobków (właśnie 1800 brutto) od razu zrezygnowała.
              Nie bardzo potrafię to zrozumieć ale po części wpisuję się to w dość częste na
              tym forum narzekania potencjalnych pracodawców na niemożność znalezienia
              pracownika.
              • Gość: mgrinz Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 12:53
                > Nie bardzo potrafię to zrozumieć ale po części wpisuję się to w dość częste na
                > tym forum narzekania potencjalnych pracodawców na niemożność znalezienia
                > pracownika.

                a ja nie bardzo rozumię że jeden pracownik narzeka na innego pracownika, skoro ktoś kupę czasu poświęcił na prawnicze studia i ma ambicje, to czemu masz do niego prertensje o to , że chce coś w tym zyciu osiągnąć...
                może zadaj sobie podstawowe pytanie "po co się pracuje" ?
                ja uważam że pracuje się nie dla idea-fix, ale po to by się utrzymać samodzielnie, mieć na jedzenie, kino, samochód i inne takie rzeczy...
                a to kosztuje... przeciętny koszt zycia "na w miarę jako takim poziomie" w stolycy to 1500 netto... aby zapłacić czynsz, bilety, prą, telefon, jedzenie, benzyna, czasem film obejrzeć... ja nie mam samochodu, nie mam kosztów parkingu, ubezpieczeń... ale nie wyobrażam sobie jak można przeżyć za 800 zł.... przecież człowiek nie po to się uczył , aby suchy chleb z herbatą wpie..ć...
                jeśli ktoś pracuje tylko dla zabicia czasu, to cóż... żal mi ludzi bez pasji co nie mają hobby...
                • forgotten_realms Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 04.11.04, 13:18
                  Układ wzajemnych powiązań towarzysko - rodzinnych staje się dopiero (przy
                  obecnym poziomie bezrobocia) chory, gdy prowadzi do zatrudnienia miernot.
                  Bardzo psuje to atmosferę w pracy, ale co najważniejsze powoli zaczyna niszczyć
                  ogólnie rozumianą tkankę społecznego zaufania.
                  Z pewnością w wielu miejscach (i powtarzam nie tylko w administracji) panują
                  stosunki nepotyczno - koleżeńskie, ale również w wielu miejscach można dostać
                  pracę "z ogłoszenia". Ważne jest, aby nie projektować rzeczywistości tylko i
                  wyłacznie na podstawie etykiet i uprzedzeń. Słyszałem niedawno, iż aby dostać
                  się do KSAP trzeba posiadać znajomości. Informowała o tym osoba, która de facto
                  nie zdała egzaminu, ale częstokroć pojawia się skłonnosć do tłumaczenia swoich
                  niepowodzeń czynnikami zewnętrznymi. Tego typu racjonalizacja jest dobra tylko
                  na krótką metę. Gdy człowiek zaczyna w nią naprawdę wierzyć, to później nawet
                  nie chce mu się zgłaszać na kolejne konkursy (przecież i tak czychają tam ONI -
                  z układami).

                  • Gość: optymistka73 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.aster.pl 09.11.04, 16:13
                    Przez zupełny przypadek trafiłam na to forum i na list nt. znajomości w
                    dostaniu się do KSAP-u.Jestem absolwentka KSAP i nie chce sie rozpisywac o
                    szkole, ale jestem pewna, jak niewielu spraw, ze znajomosci akurat w tej
                    instytucji nie pomagaja na egzaminach i w rekrutacji. Egzaminy nie sa latwe,
                    ale bez przesady, po prostu musisz zdac, a jedyna mniej obiektywna czesc to
                    ostatni etap, czyli rozmowa kwalifikacyjna - jednak odbywaszn ja w obecnosci
                    kilku osob.
                    Pracuje w sluzbie cywilnej, wiem o nieprawidlowosciach, ale sa takie miejsca,
                    jest ich calkiem sporo, gdzie rekruracja jest przejrzysta i uczciwa. Sam ataka
                    przeprowadzilam do wydzialu. W administracji nie jest tak pieknie, spokojnie
                    jak sie pisze. Praca jest czasem mocno stresujaca, wcale nie od 8-16, za duzo
                    mniejsze pieniadze niz w sektorze prywatnym. Te pare słow po refleksje.
                    Pozdarwiam.
                • Gość: seba Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.04, 16:04
                  Do nikogo nie mam pretensji i oczywistym jest dla mnie, że pracuję się dla
                  pieniędzy. Tylko, że to nie lata 90 kiedy po paru tygodniach szukania można było
                  zostać zatrudnionym za 4 tyś. na początek. Spora część absolewntów jest
                  niestety oderwana od rzeczywistości w tej kwestii. Oczywistym jest też, że za
                  takie grosze ciężko się utrzymać ale od czegoś trzeba zacząć a wszystko jest
                  lepsze od siedzenia w domu (które im dłużej trwa tym trudniej jest się z niego
                  wyrwać.
              • Gość: anka Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 23:29
                niby nic,ale....SORRY!zeby urzędnik państwowy pisał trochu.
                jeśli jesteś po prawie to tylko się załamać.
                fajnych mamy urzędników....
                • Gość: seba Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.04, 15:49
                  Daruj sobie takie przytyki napisałem to świadomie. To jakbym ja zwrócił tobie
                  uwagę że napisałaś sorry.
              • Gość: Mariusz szary kolor IP: *.acn.waw.pl 09.11.04, 20:37
                Pracuje w pewnej specyficznej instytucji państwowej. Sytuacja jest taka:
                - wyższe kierownictwo jest polityczne,
                - część pracowników jest polityczna i nic nie robi,
                - część ludzi jest po znajomości na zasadzie informatyk polecił znajomego
                informatyka jako fachowca, prawnik pomógł koledze prawnikowi bez pracy, ktoś
                był na praktykach i zrobił zajebiste wrażenie (sam jednemu takiemu magikowi od
                komputera pomogłem). Można to zaakceptować - to są fachowcy i znają się na
                swojej robocie a polecający odpowiadają swoją "marką" za nich,
                20% pracowników dostało się z ogłoszenia (mieli już doświadczenie i kierunkowe
                wykształcenie).
                Świat nie jest czarno-biały
          • Gość: roko Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 19:53
            Chyba pomyliłeś/aś forum, rozumiesz o czym tutaj piszemy?, bo mam wrazenie ,ze
            nie, a może chcesz uspokoić sumienie. Do SC nie przyjmuje się z rekomendacji
            jeśli jest np. 30 kandydatów z wyższym, a przyjnują fryzjerkę.Od razu wqidac ,
            że jesteś z "rekomendacji".... Pa
      • Gość: mary27wawa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: 213.195.173.* 05.11.04, 10:34
        Mi nawet po znajomości się nie udało....
        • magapa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 05.11.04, 17:17
          Już byłam tak blisko, miałam pracować, skończyłam staż i 2 miesiące potem
          potrzebowali pracownika, miałam być to ja, tylko....., w międzyczasie przyszła
          na staż "rodzina" szefa i....wszystko upadło. A było tak blisko.
      • Gość: urzedniczka Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.gorzow.mm.pl 08.11.04, 17:18
        Raczej ciezko sie dostać bez znajomosci. Ja 5 lat temu miałam skierowanie z
        urzedu pracy na tzw. roboty publiczne do urzedu wojewódzkiego... i okazało sie
        ze przyjeli kogoś innego na to stanowisko, mimo że osoby wybiera i daje im
        skierowania urzad pracy....
        za drugim razem sie udało, po 8 m-ach pracy w ramach robót publicznych u umowy
        zlecenia udało mi sie dostać z konkursu na stanowisko. Ale to był przede
        wszystkim efekt wcześniejszych czystek w urzdzie nowego wojewody. Tyle że po 5
        latach pracy nie mam nawet 800 zł. na rękę....
        A obecnie sposób zatrudniania nowych osób jest dla mnie nie jest zagadką. Są
        przyjmowane osoby z innym wykształceniem niż to było wymagane w ogłoszeniu, a
        osoby te okazują sie całkiem nieprzydatne do pracy i zazwyczaj wylatują po
        czasie na jaki były przyjęte, chyba że mają mocne plecy ... ale cóz znajomosci
        robią swoje.
        Ale to nie dotyczy tylko urzedów. Tak samo jest w kazdej firmie - bez znajmosci
        nie ma szans dostac pracę........
        • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 17:23
          Gość portalu: urzedniczka napisał(a):

          > Ale to nie dotyczy tylko urzedów. Tak samo jest w kazdej firmie - bez
          znajmosci
          >
          > nie ma szans dostac pracę........

          Tak jest chyba poza większymi osrodkami. W urzędzie centralnym (ministerstwie)
          opisywana przez ciebie sytuacja nie mogłaby sie zdarzyć.
      • hernandez Hm moj glos bedzie odmienny:) 08.11.04, 17:49
        bez znajomosci dostalem 2 propozycje pracy;Jedna w MF a druga w MGosp. Z obu
        zrezygnowalem ze wzgledu na zarobki i ze wzgledu na to ze obecnej pracy mi sie
        polepszylo..W sumie zlozylem ok 15 CV (wszystkie w przeciagu
        1miesiaca).Dostalem 2 zaproszenia -na oba poszedlam i na obu "sukces".
      • Gość: chief specialist Bez złudzeń. TYLKO po znajomości. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 18:07
        Pracuję na państwowej posadzie od ok. 2 lat i z obserwacji ruchów kadrowych w
        mojej instytucji mogę z całą odpowiedzilanością stwierdzić, że:

        1/ wolne stanowiska pracy obsadza się na zasadzie poszukiwania kandydata wśród
        znajomych lub rodziny pracowników tzn. oferta pracy najpierw de facto trafia do
        zatrudnionych, żeby mieli czas na "zorientowanie się",

        2/ bez znajomości można dostać pracę w dwóch sytuacjach "ekstremalnych" -
        niskie stanowisko, słabo płatne, bez większych perspektyw, że ktoś cię zauważy -
        lub wymagana rzeczywista specjalizacja (np. radca prawny), biegła znajomość
        języka itp. wtedy po prostu trzeba przyjąć kogoś "z zewnątrz".

        3/ nawet jeżeli posiada się tzw. znajomości to muszą one być niestety
        najwyższego stopnia, a np. "ciocia" jeżeli nie ma dostępu do "szyszek" to
        niewiele wskóra chyba, że zachodzi sytuacja 2, wtedy może pomóc.

        4/ w dziedzinie awansów sytuacja wygląda zupełnie jak u "prywaciarza" - trzeba
        wiedzieć komu wpaść w oko (awans dla Pań) ew. komu wejść w d... bez wazeliny
        (awans dla Panów).

        Żeby nie było niejasności - do pracy dostałem się po znajomości i wkurw.. mnie
        ten fakt tak samo, jak to co opisałem w pkt 1-4.

        Zanim dostałem to stanowisko wysłałem tonę listów odpowiadając na ogłoszenia z
        Biuletynu SC i zdawałem do KSAP. A propos KSAP - udało mi się tam dojść do
        ostatniego etapu (czwartego), który polega na "rozmowie" z wyleniałą komisją,
        ktra doskonale wie, że ten akurat kandydat się nie dostanie i co gorsza dają to
        odczuć. Z kategori "śmiechu warte" powiem tak - oczywiście odwołałem się od
        decyzji o nieprzyjęciu. 30-tego dnia dostałem odmowę z uzasadnieniem. W
        uzasadnieniu opisany był sposób punktacji rozmowy kwalifikacyjnej. O ile
        pamiętam to było to 5 kategorii, za każdą max. był chyba 10 pkt. Z pisma
        dowiedziałem się, że moją dojrzałość, perspektywy rozwoju (sic!),
        odpowiedzialność i coś tam jeszcze oceniono średnio na 2,5 pkt :)) No comments.
        Dostają się podobno głównie aktywiści młodzieżówek, działacze samorządowi
        (także 25-letni :)) i standardowo inni znajomi koterii pani Gintowt-coś tam,
        więc bez złudzeń przy KSAPie.
        • Gość: chief specialist Re: Bez złudzeń. TYLKO po znajomości. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 18:10
          PS. Post powyżej (aut. hernandeza) świadczy o tym, że istnieją chlubne wyjątki -
          niestety - podkreślę to jeszcze raz WYJĄTKI ale może z czasem coś się zmieni.
        • Gość: monka79 Re: Bez złudzeń. TYLKO po znajomości. IP: *.aster.pl 09.11.04, 20:15
          No to chyba ja też jestem wyjątkiem... Ani ze mnie aktywistka, ani działaczka
          samorządowa, ani tym bardziej znajoma pani dyrektor. zupełnie normalna
          dziewczyna. a w tej "wyleniałej" komisji siedzą ludzie o znanym dorobku
          naukowym, więc...hmmmm, chyba usiłujesz sobie wytłumaczyć swoje niepowodzenie w
          niezbyt uczciwy sposób!
        • ardzuna Re: Bez złudzeń. TYLKO po znajomości. 17.11.04, 17:21
          Gość portalu: chief specialist napisał(a):

          > Zanim dostałem to stanowisko wysłałem tonę listów odpowiadając na ogłoszenia
          z
          > Biuletynu SC i zdawałem do KSAP. A propos KSAP - udało mi się tam dojść do
          > ostatniego etapu (czwartego), który polega na "rozmowie" z wyleniałą komisją,
          > ktra doskonale wie, że ten akurat kandydat się nie dostanie i co gorsza dają
          to
          >
          > odczuć.

          Na ogół do czwartego etapu przechodzi dwa razy więcej osób, niz jest miejsc.
          Połowa musi odpaśc i nie ma na to siły. Padło na ciebie - oczywiście łatwiej
          jest wytłumaczyć sobie, ze dostają się tam ludzi po znajomości, niż przyjąć do
          wiadomości, że sie było po prostu gorszym. A co do "dawania odczuć" to
          rozmawiałam ze słuchaczami KSAP, któzy mówili, ze komisja była tak
          niesympatyczna, że byli przekonani, że sie nie dostaną.

          Z kategori "śmiechu warte" powiem tak - oczywiście odwołałem się od
          > decyzji o nieprzyjęciu. 30-tego dnia dostałem odmowę z uzasadnieniem. W
          > uzasadnieniu opisany był sposób punktacji rozmowy kwalifikacyjnej. O ile
          > pamiętam to było to 5 kategorii, za każdą max. był chyba 10 pkt. Z pisma
          > dowiedziałem się, że moją dojrzałość, perspektywy rozwoju (sic!),
          > odpowiedzialność i coś tam jeszcze oceniono średnio na 2,5 pkt :)) No
          comments.

          KSAP zasadniczo nie przyjmuje odwołań, a decyzja dyrekcji jest święta.
          Odwołania są przez dyrekcję przyjmowane z niesmakiem. Tak po prostu jest i już,
          choć rozumiem, że wolałbyś, żeby było inaczej.

          > Dostają się podobno głównie aktywiści młodzieżówek, działacze samorządowi
          > (także 25-letni :)) i standardowo inni znajomi koterii pani Gintowt-coś tam,

          Bredzisz. Akurat tam rekrutacja jest wyjątkowo uczciwa. Może w tym, co
          napisałeś, tkwi takie ziarenko prawdy, ze lepiej widziani są kandydaci z
          jakimś, choćby niewielkim, stażem pracy.
      • crazy_rita Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 09.11.04, 10:03
        Nie wiem, czy miałam dużo szczęscia, czy jednak pewne poglądy prezentowane
        przez większośc (tylko układy i znajomości) są mocno przesadzone. Ponad dwa
        lata temu w przeciągu kilku miesięcy odpowiedzialam na ok. 10 ofert z
        Biuletynu: na ogol byly to stanowiska referendarzy / specjalistow, na ktore
        wymagano krotkiego doswiadczenia (choc czasem bylo ono w wymaganiach
        pozadanych, a nie koniecznych) i znajomosci jezyka. Dodam, ze sytaucja na rynku
        pracy byla wtedy juz mocno nieciekawa. Po moich 10 aplikacjach zostalam
        zaproszona na 3 rozmowy, z czego bylam na 2 (trzecie zaproszenie mialo miejsce,
        gdy juz znalazlam prace) - jedna zakonczona propozycja pracy. Ukladow nie
        mialam, startowalam jako absolwentka z pewnym doswiadczeniem (ale nie na
        etacie) i znajomoscia 2 jezykow obcych.
      • Gość: doda Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 17:32
        sa pewnie wyjatki, ale regula jest ze tylko znajomosci. Mam trzy koleznaki
        pracujace w urzedach, wszystkie po znajomosciach, mojemu kuzynowi jednak sie
        udalo, az sam sie zdziwil...dopingowal mnie, wiec przez kilka dobrych mieisecy
        sledzilam biuletyn, wysylalam oferty, dobrze pasujace do moich kwalifikacji i
        nigdy zadnej odpowiedzi.
        Wiec szukalam w koncu dojscia....jakims lancuszkiem trafilam do kierowniczki
        dzialu kadr i co uslyszalam? Dala mi do zrozumienia, ze o przyjeciu mozna
        pomyslec, gdy dam koperte.......Stac mnie na to nie bylo, wiec w urzedzie nie
        pracuje, nadal szukam pracy, ale do Biuletynu SC juz nie zagladam, szkoda
        zachodu .
        • dorrit zlozyc doniesienie 10.11.04, 10:04
          Skoro juz nie zagladasz do Biuletynu SC, to czemu nie zlozysz doniesienia na
          policji o sugestii lapowki? Niczego nie udowodnisz, ale troche im dolozysz.
          • Gość: doda Re: zlozyc doniesienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 10:42
            no wlasnie niczego nie udowodnie!! A Policja? To tez urzad i wiedza jak to sie
            odbywa. Nawet nie znam nazwiska osoby z ktora rozmawialam, no ale to niewielki
            problem, jasne. Tyle, ze jak napisalam, trafilam do tej pani dzieki
            wstawiennictwu znajomego znajomego wujka itd....A dowiedzialam sie, ze sama (i
            to dosc kiepska)znajomosc musi byc poparta nie tylko moimi kwalifikacjami ale i
            jeszcze czyms innym......
      • Gość: Marek Redecki Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.golub-dobrzyn.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 17:35
        Konkursy szumnie ogłaszane w Biuletynie Słuzby Cywilnej w znaczacej mierze są z
        góry ustawiona farsą. z moich doswiadczeń wynika, ze ok. 70 % konkursów słuzy
        wyłacznie przeprowadzeniu procedury przejścia do korpusu słuzby cywilnej przez
        osoby juz zatrudnione na stabnwisku objętym konkursem.
        takie ogłoszenia łatwo rozpoznac po dziwnych wymaganiach,np. nie jest wymagane
        wykształcenie wyzsze prawnicze lecz jakiekolwiek wyzsze, co oznacza że jest juz
        faworyt, ktory właśnie skonczył zaocznie administaracje na tajnych kompletach w
        filii wieczorowej szkoly w systemie eksternistyczno-zaocznym. Jesli wymagany
        jest 5 letni staz na podobnym stanowisku to w ogole nie warto skladac podanie.
        Jesli kwalifikacje z bardzo waskiej dziedziny,np. szkolenie w zakresie
        prowadzenia kancelarii tajnej -podobnie.
        pozdrawiam i zycze powodzenia w konkursach
      • Gość: Ewa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.lunet.eu.org 09.11.04, 21:54
        koleżanka chciała w urzędzie skarbowym pracowa, było ogłoszenie, więc pobiegła
        do znajomej z tej instytucji a tamta powiedziała, że nowy pracownik już jest,
        ale "rektutacja" przeprowadzona by musi, bo takie sa przepisy:)
        to rozumiem, ale wkurza mnie jedno
        dzwonie potem i zadaja podatkowe pytanie a taka się jąka i nie jest pewna swej
        odpowiedzi
        wkurza mnie to, że niektóre osoby się nie dkokształcają, bo ciocia,
        wujek,kuzynka to jakaś szycha w urzędzie
        • dorrit Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 10.11.04, 10:10
          Ja dostalam bez znajomosci, ale to bylo baaardzo dawno, w 1995; w MSZ, dzien po
          dniu zdalam egzaminy resortowe z dwoch jezykow na bdb, moglam wybrac miedzy 2
          stanowiskami; na kursie przygotowawczym bylo wowczas duzo osob z zewnatrz i
          spoza W-wy.
          Na marginesie: teraz juz tam nie pracuje, wiec nie wiem, co sie dzieje i jak
          rekrutuja...
          • Gość: mona Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.msk.pl / 81.219.117.* 10.11.04, 13:21
            no coz, sama sie przekonalam ze bez znajomosci w SC nie ma szans....
            kilkukrotnie bralam udzial w postepowaniu kwalifikacyjnym, 2 razy doszlam
            do "scislego finalu". za 1 razem zajelam 2 miejsce (nazewnictwo pani z komisji)
            podobno zabraklo mi 0,75 punkta, a za drugim - tez drugie z roznica 0,2
            punkta... przy czym w drugim przypadku w ostatnim etapie bylo nas piec osob,
            jednym z wymagan bylo doswiadczenia w prowadzeniu rrekrutacji (ktore mialam), w
            kazdym razie w czasie ostatniego spotkania rozmawialam z 3 kandydatkami i ZADNA
            z nich nie miala nic do czynienia z rekrutacjami!!! (w kazdym razie tak
            mowily...) piata osoba byl facet. przyjeli do pracy dziewczyne. ktora z tych
            trzech - nie wiem.

            w kazdym razie wciaz skladam dokumnty, tylko jakos ostatnio nawet na 1
            spotkanie mnie nie zapraszaja...

            poza tym znajoma zaczela prace w tym samym urzedzie, dzieki znajomosci z z-ca
            dyrektora, czekala az pod nia utworza stanowisko kilka miesiecy... na biezaco
            jednak sledzila biuletyn i jak znalazla cos co jej pasowala to skontaktowala
            sie z tym dyretkorem ktore jej powiedzial zeby sobie biuletynem nie zawracala
            glowy, bo i tak z gory wszystkie konkursy sa ustawiane i wiadomo kto bedzie
            przyjety...

            • Gość: Syśka Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 22:41
              A ja trzykrotnie dostałam propozycję pracy! Z Biuletynu! Ot tak, bez
              znajomości! Przy najpoważniejszej z ofert zadzwonili po upływie 30 minut od
              mojego wyjścia z rozmowy kwalifikacyjnej! Oferowali nawet niezłą kasę jak na
              moje małe miasto! Pracy nie przyjęłam, ale mam miłe wspomnienia. Prosili nawet,
              zebym była w kontakcie! Recepta na sukces? 2 fakultety ( prawo i ekonomia) i 2
              języki! Życzę szczęścia!
            • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 16:49
              Gość portalu: mona napisał(a):

              > no coz, sama sie przekonalam ze bez znajomosci w SC nie ma szans....
              > kilkukrotnie bralam udzial w postepowaniu kwalifikacyjnym, 2 razy doszlam
              > do "scislego finalu". za 1 razem zajelam 2 miejsce (nazewnictwo pani z
              komisji)
              > podobno zabraklo mi 0,75 punkta, a za drugim - tez drugie z roznica 0,2
              > punkta... przy czym w drugim przypadku w ostatnim etapie bylo nas piec osob,
              > jednym z wymagan bylo doswiadczenia w prowadzeniu rrekrutacji (ktore mialam),
              w
              >
              > kazdym razie w czasie ostatniego spotkania rozmawialam z 3 kandydatkami i
              ZADNA
              >
              > z nich nie miala nic do czynienia z rekrutacjami!!! (w kazdym razie tak
              > mowily...)

              Gdyby ten konkurs był ustawiany (a takei też się oczywiście zdarzają; co
              ciekawe, nie zetknęłam sie z ustawianiem konkursów pod znajomych, ale pod
              stażystów i praktykantów, którzy przyszli do na staż z ulicy), to nie byłoby
              wymogu doświadczenia w rekrutacji, skoro żadna z tych dziewczyn takiego
              doświadczenia nie miała. Może po prostu spodobałas sie mniej, niż którać z
              nich, mimo doswiadczenia. Wiem, trudno to przyjąć do wiadomości, ale tak też
              może być. W grę nie muszą wchodzić żadne znajomości; można po prostu zwyczajnie
              przegrac, bo się jest gorszym.
      • Gość: anna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.crowley.pl 10.11.04, 14:20
        Ja co prawda nie skadałam ofert w sprawie pracy z Biultynu SC, ale jak
        raz dałam ogłoszenie do Gazety Wyborczej w rubryce "szukam pracy" to
        dostałam dziwnego SMS-a. Oddzwoniłam, co sie okazało. To był urzędnik w
        ministerstwie. Powiedział, że załatwi mi pracę, jeżeli jestem bez
        zobowiązań i zostaniemy parą, bo on jest samotny. Może poszłabym na
        to, ale mam mężą i dzieci. W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.

        Pozdrawiam
        • Gość: USC - sciema Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.04, 00:36
          USC to sciema - szkoda czasu.
          Zgadzam sie z jednym - dwa jezyki + dwa fakultety (prawo i ekonomia) i pracę
          znajdziesz - nawet w USC. Tylko takich ludzi mało !
      • Gość: Barek Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.chello.pl 11.11.04, 18:13

        Tak się składa że mam skończone dwa fakultety (prawo i politologia) - oba
        dziennie. Trochę praktyki, w administracji państwowej, org. pozarządowych
        itp...staż zagraniczny...
        Oczywiście angielski, kursy komputerowe, prawo jazdy itp., itd.

        I co ? Nic - wysłałem papiery na kilka stanowisk i nic. Tylko raz zaprosili
        mnie na rozmowę, ale przynajmniej lojalnie ostrzegli (telefonicznie) jaka
        wchodzi w rachubę pensja.
        Znajomi mający byle licencjat pracują - a ja siedzę i chyba zacznę pakować walizki.
        • Gość: Syśka Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 20:34
          Sam tekst o tym, że znajomi po byle licencjacie pracują zdradza Twoje podejście
          do całej sprawy. Ja jestem szefową kadr w dużej firmie produkcyjnej i u mnie
          przy taśmie stoją ludzie z licencjatem, a nawet z magistrem. I co? Niestety w
          obecnej sytuacji cieszą się, ze pracują za pensję 800 zł netto. A ja osobiście,
          z drugiej strony biurka, widzę zadufanych w sobie świeżych magistów
          przynoszących dokumenty, którzy mając tak naprawdę zerową wiedzę zawodową, ale
          nie przyjmą żadnego innego stanowiska jak tylko kierownicze. I co? I umrą przy
          pierwszej kontroli np. z PIP czy ZUS-u. A podadto ostatnio oplakatowałam
          wszystkie biura karier w moim mieście w poszukiwaniu inżyniera budowy maszyn,
          bez doświadczenia ( nadmieniam, ze porządnej pracy się można u mnie nauczyć, a
          to jest niezła trampolina do dalszej kariery). Ile osób się zgłosiło? Może ze
          dwie i to z nie wiadomo jakimi wymaganiami odnośnie pracodawcy, pensji (my
          przewidywaliśmy pensję 2500 brutto na starcie, ale to było za mało dla pana
          magistra bez doświadczenia)! Ciekawe czy zgadniesz jaka była moja decyzja co do
          tych osób? Myślę, ze decyzja kadrowej w urzędzie w stosunku do Ciebie była
          identyczna! Niestety wszystko zawsze zaczyna się od PODEJŚCIA!
          • Gość: Barka Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.chello.pl 11.11.04, 23:20
            Niesamowicie mnie zdziwiła i przeraziła Twoja wypowiedż. Jek na szefową kadr
            jesteś niesłychanie uprzedzona do pewnej grupy osób - absolwentów. To że w
            Twojej firmie ludzie z wyższym pracują przy taśmie i "się cieszą że pracują"
            jest jedynie dowodem na chorą sytuację w tym kraju. Tymczasem Ty robisz z tego
            wielki argument w swojej wypowiedzi.
            Wydaje mi się że ocenianie kogokolwiek na podstawie jednego zdania (np. mnie na
            podstawie zdania o licencjatach - ale to samo można odnieść do np.czytanych
            przez Ciebie listów motywacyjnych) jest trudną sztuką. Dlatego specjalistami od
            zarządzania zasobami ludzkimi są zwykle psycholodzy lub socjolodzy (+
            podyplomówka). Wiem - bo moja partnerka zawodowo się tym zajmuje (jest
            socjologiem). Nie wyobrażam sobie sytuacji w której podchodziłaby do rzeczy
            pełna takich stereotypów (wręcz zacietrzewienia) jak Ty. Wydaje mi się, że
            musisz krzywdzić ludzi i blokować im kariery. Sprawiasz wrażenie łaskawej Pani,
            która rozdziela dobrodziejstwem pracy... to nie fair (nie mówiąc o
            profesjonalizmie). Mam nadzieję że to tylko wrażenie. Nie życzę Ci utraty pracy
            - kiedy staniesz po drugiej stronie.
            P.S - jak na prawnika nie grzeszysz spostrzegawczością - niestety. Napisałem
            chyba jasno- dziwię się że nikt się nie odezwał. Jak miałbym przedstawić swoje
            PODEJŚCIE - nie będąc zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną???? Ty umiesz takie
            rzeczy odczytywać ,Pani kadrowo, bez rozmowy??? wróżysz z kuli??? z fusów...??
            Na marginesie - wysyłałem na stanowiska referendarzy/inspektorów. Górna kasa tam
            to 1600 - 1800 Brutto.Wiem że mam małe doświadczenie - dlatego.
            • Gość: Syśka Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 13:35
              Dziwne, ze Twoja partnerka nie powiedziała Ci nic na temat sztuki pisania CV!
              Bo przecież i od tego, co i jak jest tam napisane, zależy czy zaproszą Cię na
              rozmowę czy też nie! Skoro ona ma tak wspaniałe podejście to jak moze żyć z
              kimś, któ o ludziach z innym wykształceniem mówi byle licencjat, czyż to nie
              jest stereotyp i chore podejście? sic! A ze w naszym kraju sytuacja jest chora
              to ja dobrze wiem, a Ty nie musisz mnie o tym uświadamiać.
              Ja się odniosłam do chorej sytuacji wśród niektórych absolwentów, którzy myślą,
              ze jak skończyli studia to świat juz jest ich! Ja przez rok po studiach
              pracowałam na recepcji 31 dni na 31 dni w miesiącu za 700 zł netto i tam wiele
              nauczyłam się o zachowaniach ludzkich, a przez nastepne 2 lata jako referent w
              dziale kadr za 800 zł netto i powoli uczyłam zajmować się tym, co robię dzisiaj
              ( wtedy marzeniem było dla mnie wynagrodzenie 1600 - 1800 brutto a miałam już
              te 2 fakultety i znajomośc 2 języków). Czy nie tak robi się kariery? Nie od
              razu zostałam kierownikiem, ale jak juz nim zostałam to wiedziałam co i jak mam
              robić! Widzę, ze też nie masz pojęcia jak działają służby kadrowe! Co da
              przedsiębiorstwu osoba, która samo przyjście na rozmowę kwalifikacyjną
              uzależnia od tego czy dostanie 500 czy 600 zł więcej do zaplanowanego i tak
              dużego jak na 20-tysięczne miasto wynagrodzenia, a i tak wiecznie będzie z
              niego niezadowolona? Nie PATRZY na szansę nauczenia się PRACY i dalszego
              rozwoju w strukturach firmy! Liczy się tylko KASA! Taki pracownik zwieje Ci,
              jak tylko ktos dam mu przysłowiowe 100 zł więcej i nie będzie patrzył na to jak
              go motywujesz i jakie szanse kariery mu dajesz! To się nazywa Rekrutacja i
              Selekcja kandydatów, której jednym z elementów jest bardzo ważna pierwsza
              rozmowa telefoniczna!
              Ja nie jestem łaskawą panią rodzielającą dobrodziejstwem pracy, ja szukam dla
              mojego pracodawcy osób ktorzy będą w tej pracy najlepsi, z którymi wiązac można
              losy firmy. A czy tak nie robi każda firma? Zastanów się, czy Ty na moim
              miejscu zainteresowałbyś się tą osobą, poświęcił jej czas i nie swoje
              pieniądze?
              Poza tym to Panie Wieliki Prawniku traktujących z góry innych "mniej
              spostrzegawczych", nie zwróciłeś uwagi na fakt, że opisywałam skrajności z
              jakimi się na nieszczęcie coraz częściej stykam się w czasie pracy! Daje mi to
              kolejny ARGUMENT do oceniania CIEBIE, skoro Ty pozwalasz sobie na tak daleko
              idące ocenianie mnie!
              A poza tym, to gdzie nie wyślę oferty, to na rozmowę na 90% spotkań jestem
              zaproszona. Ciekawe co takiego jest w moim CV i jak się przedstwiam w czasie
              rozmowy telefomicznej?

              P.s. Na stanowisko inżyniera przyjeliśmy chłopaka po studiach, który obecnie
              jest na sponsorowanym przez firmę kursie j. niemieckiego, robi uprawnienia
              SEP, uczy się pracy z ludzmi i zdobywa wiedze praktyczną stojac czasami przy
              taśmie produkcyjnej i niedługo awansuje z brygadzisty na mistrza itd. Czy to
              nie jest prawdziwa ścieżka kariery? I czy ja ją w jakiś sposób blokuję?

              Pozdrawiam i życzę szczęścia w zyciu!
              • mesmeredia Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! 12.11.04, 14:56
                A propos skrajności. A ja mam uprawnienia SEPowskie, certyfikaty językowe itp. i
                co z tego skoro na rozmowach kwalifikacyjnych szanowny zespół rekrutujący z
                pobłażaniem rzuca tekst "to co pani ma? licencjat jakiś?" (w cv jak wół jest
                napisane, że mam magistra inżyniera elektrotechniki ale po co czytać cv). Po
                studiach pracowałam na dwóch stanowiskach i podczas studiów (chociaż dzienne)
                też. I co? pewnie źle szukam. A może dla niektórych jestem za dobra. Bardzo chcę
                pracować z zawodzie ale stereotyp głupawej panienki na rozmowie jest
                wszechobecny a może taki mój niefart, że tylko ja się z czymś takim spotykam.
                Przykład? Pokazywany mi jest katalog firmy ze zdjęciami maszyn a obok parametry,
                wymagania, informacje itp. Pytanie "pani te dziwne znaczki coś mówią?".
                Ludzie... Wymagania finansowe mam wręcz minimalne i też nie rozumiem osób, które
                na dzień dobry chcą otrzymywać 3000zł. I szukam dalej. Staram się nie poddawać
                ale widzę, że z pracą w zawodzie jest ciężko i w takiej sytuacji jestem wręcz
                zdecydowana podjąć pierwszą pracę, jaką pracodawca mi zaoferuje. Na razie się
                bronię przed przedstawicielstwem handlowym, ale kto wie, jeśli mnie przyciśnie...
                Pozdrowienia dla wszystkim szukających pracy nawet i w biuletynie USC. Tam też
                próbowałam a może trzeba próbować nadal.
                I.
                • ardzuna Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! 17.11.04, 16:41
                  mesmeredia napisała:
                  I szukam dalej. Staram się nie poddawać
                  > ale widzę, że z pracą w zawodzie jest ciężko i w takiej sytuacji jestem wręcz
                  > zdecydowana podjąć pierwszą pracę, jaką pracodawca mi zaoferuje. Na razie się
                  > bronię przed przedstawicielstwem handlowym, ale kto wie, jeśli mnie
                  przyciśnie.
                  > ..
                  > Pozdrowienia dla wszystkim szukających pracy nawet i w biuletynie USC. Tam też
                  > próbowałam a może trzeba próbować nadal.

                  Spróbuj zdac do KSAP. Ludzie z wykształceniem ścisłym są tam też przyjmowani.
              • Gość: Barek Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.chello.pl 12.11.04, 17:34
                Wydaje mi się że jesteś osobą niesamowicie upartą. Przyczepiłaś się do tej mojej
                niefortunnej wypowiedzi o licencjacie i brniesz wypisując coraz to nowe bzdury.
                Co ma moje podejście do licencjatów (magisterek, doktoratów, itp. kwalifikacji)-
                do bycia z kimś ??? trochę się zagalopowałaś, szanowna Pani kadrowo. Może dla
                Ciebie całe życie (również uczuciowe, towarzyskie)to jedynie firma, praca,
                kwalifikacje, CV - to smutne. Ja do takich osób nie należę.
                Moja wypowiedź (jej formuła)o licencjatach była niefortunna - ja szanuję ludzi z
                licencjatami, średnim, zawodowym. Dziwiłem się jedynie że na podobne stanowiska
                biorą ludzi z licencjatem (bez żadnej praktyki), a odrzucają z magisterką - i to
                wszystko.
                Nawet przy swoim zacietrzewieniu chyba przyznasz rację że osoba posiadająca dwa
                dyplomy magistra (w tym samym zakresie tematycznym) ma trochę lepsze
                kwalifikacje niż ta z licencjatem??? To jest według Ciebie stereotyp??? (a może
                dokształcisz się trochę z socjologii??)
                Przerażające są te Twoje uprzedzenia i emocje jakimi emanujesz przy swojej pracy
                (lub przynajmniej opowiadaniu o niej). To nie jest w żadnym razie profesjonalne
                zachowanie w dziedzinie HR. Wybacz, ale zioniesz małomiasteczkową amtorszczyzną
                - wydaje mi się że właśnie dzięki takim paniusiom w kadrach bez nowoczesnego
                wszechstronnego przygotowania - które odrzucają co lepsze oferty do śmieci,
                wielu wartościowych ludzi kończy w recepcji. Robią tak bo są obrażone na świat
                że zarabiają (bądż zarabiały 800 zł. Dlaczego więc ktoś mógłby mieć lepsze
                warunki, zarobki... Smutne. One nie dają nawet SZANSY na prezentację- rozmowę
                kwalifikacyjną.
                Piszesz uparcie jakieś bzdury o rozmowie telefonicznej - ich też nie ma.
                P.S
                Pieniądze nie są oczywiście najważniejsze. Ja też tak myślę - dlatego szukam
                pracy która mnie zaciekawi. Wtedy mogę związać się z firmą/instytucją na stałe i
                bez względu na pensję. Ale tego nie wyczytasz jedynie w moim CV - nawet gdybym
                je napisał złotymi literami. Trzeba o tym POROZMAWIAĆ.

                Życzę sukcesów w pracy. Całe szczęście że nie postanowiłaś jednak zrobić kariery
                np. prokuratorskiej - tam miałabyś z pewnością szersze pole do popisu...
                • Gość: mgrinz Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 17:53
                  piknie... mądre rzeczy piszesz, zgadzam się...
                  ja może nie mam 2 dyplomów, mam tylko 1, języki znam na poziomie średnim ale wszyscy moi kumple po zawodówie albo maturze mają pracę za 1100 netto a ja przez 2.5 roku rozsyłam CV i nie zaproszono mnie na żadną rozmowę... chyba faktycznie panie kadrowe wywalają do kosze lepsze CV a zostawiają gorsze...
                  moja jedna koleżanka była jak TY, miała dwa fakultety, cztery języki.. dwa lata rozsyłała CV, w końcu znalazła pracę... jak przestała pisać o tych dyplomach i językach... napisała tylko maturę i zero języków i ma pracę w HR za 1500 netto... potem jak jakoś wyszło że ma dwa magistry.. zaczęli na nią krzywo patrzeć... jakoś jeszcze się trzyma... ale...
                  a skoro wątek tyczy pracy po znajomości, to podążając zgodnie treścią tematu... prawdopodobnie jest tak, że znajomości polegają na wywaleniu CV lepszego niż mają kumple kadrowej... dziwne, bo firmom powinno zależeć na jak najwyższym poziomie kadry... panowie dyrektorzy, przyjżyjcie się dokładniej kadrowcom... ale nie ich stringom, tylko pracy...
          • Gość: mario Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 18:33
            niech mi pani powie gdzie jest pani firma i i czy jeszcze potrzebują człowieka
            z wymaganiami o jakich pani pisze, ja za 2500 tys.z pocałowaniem ręki podejmę
            tę pracę, choćbym miał się przeprowadzić,i zaznaczam że mam już doświadczenie,
            jeżeli pani będzie szukać takiego człowieka to modaję adres: marzab12@wp.pl
        • ardzuna Re: Jestem po dwóch fakultetach i... nic! 17.11.04, 16:44
          Gość portalu: Barek napisał(a):

          > I co ? Nic - wysłałem papiery na kilka stanowisk i nic. Tylko raz zaprosili
          > mnie na rozmowę, ale przynajmniej lojalnie ostrzegli (telefonicznie) jaka
          > wchodzi w rachubę pensja.
          > Znajomi mający byle licencjat pracują - a ja siedzę i chyba zacznę pakować
          wali
          > zki.

          Niestety prawników jest coraz więcej i skończenie tego kierunku nie gwarantuje
          już pracy. A politologia to bardzo niekonkretny kierunek studiów. Życze wiary w
          siebie, w końcu znajdziesz prace.
      • diablo1987 No tak rekomendacja jest wymagana! 12.11.04, 20:34
        moze nie PREMIERA
        ale chocby kierownika:)))
      • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 17.11.04, 16:34
        Gość portalu: GOSC napisał(a):

        > czy znajde tu kogos, kto otrzymal prace w urzedzie bez znajomosci?????

        Ja dostałam, zupełnie z ulicy. I powiem Ci więcej. Kiedy odchodziłam, na moje
        stanowisko przyszło 76 ofert. Konkurs był zupełnie uczciwy, ale pewnie te 75
        osób, które odpadły, myśli, że ta jedna dostała pracę po znajomosci.
        • Gość: Asia Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.lublin.mm.pl 18.11.04, 21:06
          Daj spokój z tymi komentarzami...Wszyscy dokładnie wiedzą jak odbywa się
          rekrutacja do służby cywilnej.
          • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 21:22
            Gość portalu: Asia napisał(a):

            > Daj spokój z tymi komentarzami...Wszyscy dokładnie wiedzą jak odbywa się
            > rekrutacja do służby cywilnej.

            Rozumiem, że pomimo tego, ze jest tu kilka osób, które piszą, że do
            administracji publicznej dostały sie z ulicy, TY WIESZ LEPIEJ, że nikt się tam
            nie dostaje bez znajomosci. Sorki, ale niestety masz mało adekwatny obraz
            rzeczywistosci, zapewne cierpisz na tym tylko ty.
      • Gość: misia Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.univ.szczecin.pl 18.11.04, 17:08
        a ja kończę właśnie studia (V rok) na Uniwerku, pracuję w służbie cywilnej na
        pełen etat i nie musiałam wcale mieć znajomości na konkursie o pracę!! zajmuję
        fajne, odpowiedzialne stanowisko - mam naprawdę ambitną i interesującą pracę
        zgodnie z moim wykształceniem i zainteresowaniami.
        Myślę, że mój przykład może wszystkich pocieszyć - konkurs był uczciwy, liczyło
        się doświadczenie i umiejętności. Może to dlatego, że stanowisko jest
        specjalistyczne??
        W każdym razie można zdobyć pracę w SC bez znajomości!! Jestem tego żywym
        przykładem ;D
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich szukających pracy ;))
        • forgotten_realms Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 09:18
          Gość portalu: misia napisał(a):

          > a ja kończę właśnie studia (V rok) na Uniwerku, pracuję w służbie cywilnej na
          > pełen etat i nie musiałam wcale mieć znajomości na konkursie o pracę!!
          zajmuję
          > fajne, odpowiedzialne stanowisko - mam naprawdę ambitną i interesującą pracę
          > zgodnie z moim wykształceniem i zainteresowaniami.
          > Myślę, że mój przykład może wszystkich pocieszyć - konkurs był uczciwy,
          liczyło
          >
          > się doświadczenie i umiejętności. Może to dlatego, że stanowisko jest
          > specjalistyczne??
          > W każdym razie można zdobyć pracę w SC bez znajomości!! Jestem tego żywym
          > przykładem ;D
          > Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich szukających pracy ;))

          Nie posiadając wyższego wykształcenia możesz być zatrudniona jedynie na
          stanowisku pomocniczym. Jeśli jesteś zatrudniona na stanowisku
          specjalistycznym, to zostało złamane prawo. Ustawa o Służbie Cywilnej jasno
          precyzuje, które stanowiska należą do grupy specjalistycznych (chyba od
          referendarza w górę, aby mieć głupiego referendarza musisz mieć mgr). Na
          stanowiskach pomocniczych są z reguły ch..we zarobki.
          Trzeba mieć niezłe znajomości, aby ominąć przepis mówiący o obowiązku
          posiadania wyższego wykształcenia i dostać etat na specjalistycznym stanowisku,
          niezłe znajomości, aby do tego, na tym stanowisku uzyskać wysoki wskaźnik
          wynagrodzenia.
          • forgotten_realms Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 09:31
            Właśnie skorzystałem z LEXa i cóż znalazłem?
            rozporzadzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 października 1999 w sprawie
            określania stanowisk urzedniczych, wymaganych kwalifikacji zawodowych, stopni
            służbowych urzędników służby cywilnej, mnożników do ustalania wynagrodzenia
            oraz szczegółowych zasad ustalania i wypłacania innych świadczeń
            przysługujacych członkom korpusu służby cywilnej,

            okłamujesz ludzi pisząc, ze bedąc na 5 roku zajmujesz specjalistyczne
            stanowisko w słuzbie cywilnej,
            inna możliwość, to sama nie wiesz w jakiej grupie stanowisk jest przez ciebie
            zajmowane
            lub
            zostałas zatrudniona po znajmomosci (naciągnięto przepisy powołując się na
            ważny interes służby cywilnej - zadarza się to, gdy chce się zatrudnić kolegę,
            koleżankę, kochanka, kochankę, kuzyna, kuzynkę, etc.)
            • forgotten_realms Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 09:40
              a przepraszam, teraz doczytalem
              możesz ewentualnie być starszym asystentem w laboratorium w wojewódzkim
              inspektoracie jakości handlowej artykułów rolno spożywczych (ale pytaniem
              pozostaje w jaki sposób zostałaś starszym asystentem - tak szybko?)
              mozesz także być specjalistą, informatykiem lub starszym inspektorem w
              jednostkach organizacyjnych stanowiących aparat pomocniczy kieroników
              zespolonych służb (nie ma wiecej możliwości)
              • cytrusowa Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 09:53
                no ja sie muszę dołączyc, ze bez znajomosci jest ciężko. A to dlaczego?
                rozpisałam sie w założonym przez siebie wątku na temat ogólny - praca po
                znajomości.
                Otóż na stonie Urzędu Służby Cywilnej pojawiają sie ogłoszenia. Odpowiedziałam
                na jedno - w policji szukali kogoś do przekładania legitymacji słuzobych z kąta
                w kąt i i nnych ambitnych prac.
                Dla mnie, która jeszcze nie skończyła studiów, a szuka już teraz każdej pracy,
                to ogłoszenie było ok.
                Nie odpowiedzieli.
                Urzad Celny szuka też kogoś do biura, trochę ambitniejsza praca. Spełniam
                wszystkie warunki bez łaski. Ogłoszenie ważne do końca m-ca. I co? I pani tam
                pracujaca przyprowadizła swoją córkę, bo ona chce tam pracować. Dostała tę
                pracę!!!
                A ogłoszenie wciąż ważne.
                Skąd wiem? bo znajoma męza pracuje tam, ale nie ma takich wtyków by pomóc-
                jedyn ie opowiada jak wygląda przyjmowanie ludzi do pracy.
                Nóż w kieszeni sie otwiera.
                Tylko tyle co mam do powiedzienia.
                Podłamana cytrusowa
                • ardzuna Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 19.11.04, 21:33
                  cytrusowa napisała:


                  > Otóż na stonie Urzędu Służby Cywilnej pojawiają sie ogłoszenia.
                  Odpowiedziałam
                  > na jedno - w policji szukali kogoś do przekładania legitymacji słuzobych z
                  kąta
                  >
                  > w kąt i i nnych ambitnych prac.
                  > Dla mnie, która jeszcze nie skończyła studiów, a szuka już teraz każdej
                  pracy,
                  > to ogłoszenie było ok.
                  > Nie odpowiedzieli.

                  Na tego rodzaju ogłoszenia (bez kwalifikacji i doświadczenia) przychodzi nawet
                  do 200 aplikacji. Na miejsce, które zwolniłam (i na które organizowano
                  absolutnie uczciwy konkurs), postanowiono zatrudnić na czas określony osobę bez
                  doświadczenia, po studiach, ale z bardzo konkretnymi kwalifikacjami -
                  odpowiedziało, jak już pisałam, 75 osób czy cóś (w kazdym razie siedemdziesiąt
                  kilka). Brałam udział w przeglądaniu ofert i niestety wystarczyło sformułowanie
                  świadczące o seryjnym wysyłaniu listów motywacyjnych, błąd ortograficzny w
                  liście albo podany e-mail w domenie @buziaczek.pl żebym odrzuciła ofertę; nie
                  sądzę, żeby ktokolwiek sie do tych osób odezwał z informacją, jak i tez do
                  innych, które nie do końca spełniały wymagania.

                  > Urzad Celny szuka też kogoś do biura, trochę ambitniejsza praca. Spełniam
                  > wszystkie warunki bez łaski. Ogłoszenie ważne do końca m-ca. I co? I pani tam
                  > pracujaca przyprowadizła swoją córkę, bo ona chce tam pracować. Dostała tę
                  > pracę!!!
                  > A ogłoszenie wciąż ważne.
                  > Skąd wiem? bo znajoma męza pracuje tam, ale nie ma takich wtyków by pomóc-
                  > jedyn ie opowiada jak wygląda przyjmowanie ludzi do pracy.

                  Sądzę, że takie rzeczy zdarzaja sie przede wszystkim w mniejszych
                  miejscowościach. W siedzibie urzędów centralnych zapewne rzadziej. Jak już
                  pisałam, widziałam też ustawione konkursy, ale zawsze pod stażystów i
                  praktykantów, którzy przyszli normalnie na praktyki ze studiów, nie po
                  znajomosci, i którzy sie sprawdzili. Nie widziałam konkursów pod znajomych i
                  krewnych. Nawet tamto jednak nie było to uczciwe względem reszty biorących
                  udział w konkursie i nie podoba mi sie taka praktyka, ale nie można zaprzeczyc,
                  że ten staż był czymś w rodzaju okresu próbnego, po którym równie dobrze można
                  było człowieka nie zatrudnić - i to sie też zdarzało.
              • Gość: mgrinz Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 11:50
                do forgotten realms:
                przeczytałem Twój wywód, no i masz rację... tamta napewno kłamie, u mnie w firmie była taka dziewczyna co się ciągle pięła w górę, zarabiała najlpiej choć jej jakość pracy pozostawiała wiele do życzenia, oficjalnie mówiła, że nie cierpi prezesa, ale potem się okazało że donosi, dzwoni do niego z każdym słowem wypowiedzianym przez innych, jak również okazało się, że jest... córką kochanki szefuńcia...
                też była dopiero na studiach, zero języków, a na innych narzekała, że są niezaradni, że są niedojdami skoro nie mogą znaleźć pracy, że są za głupi i dlatego zarabiają jedną trzecią tego co ona, a on ją chwalił, że to taki dobry pracownik... ciekawe czy jak prezesunio zerwie z jej mamusią to ona nadal będzie rewelacyjnym pracownikiem ? dodam, że to była spółka skarbu państwa...
                • Gość: Asia Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.lublin.mm.pl 19.11.04, 17:34
                  Dokładnie tak jest. Znajoma, którą zwolniono z pracy z firmy państwowej-średnia
                  szkoła+studium turystyczne, 0 języków; załawtiła sobie pracę w Urzędzie
                  Marszałkowskim w Lublinie w wydziale kontroli transportu (czy coś takiego) przez
                  pewnego wysoko postawionego wojskowego z okolic Włodawy (jej rodzinnej
                  miejscowości). Nie wiem jakim cudem ale po pewnym czasie miała stanowisko
                  podinspektora. Dodam, że na studia została wysłana z Urzędu Marszałowskiego
                  (oczywiście nie ponosząc kosztów-zaoczne w Białej Podlaskiej)i na pewno była w
                  ich trakcie kiedy sprawdzałam w necie jej stanowisko.
                  • Gość: mgrinz Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 18:38
                    ta o której ja piszę... ona zaocznie studiuje na koszt "spółki" mianowicie prezesunio jej studia opłaca, wpuszcza w koszty firmy, tylko na długopisy i zszywacze nie było i musieliśmy z domu przynosić...
      • Gość: Zdenerwowany Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.usc.gov.pl 01.12.04, 08:25
        Ja jestem absolwentem ekonomii (studia magisterskie). Chciałem odbyć staż w
        Urzędzie Skarbowym w Szydłowcu. Nie udało się - Pani Naczelnik tłumaczyła się
        niekorzystnymi przepisami Ustawy o Promocji Zatrudnienia oraz brakiem funduszy.
        Co ciekawe, za kilka dni przyjęto stażystkę po licencjacie... Czy to nie
        dziwne...? Jestem święcie przekonany o wszechobecnym kumoterstwie, które panuje
        w takich urzędach - szczególnie w małych miejscowościach. Układy, znajomości,
        płatna protekcja... Jedno wielkie, przepraszam za wyrażenie, kurestwo!!!
        • crazy_rita Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 01.12.04, 09:31
          Gość portalu: Zdenerwowany napisał(a):

          > Ja jestem absolwentem ekonomii (studia magisterskie). Chciałem odbyć staż w
          > Urzędzie Skarbowym w Szydłowcu. Nie udało się - Pani Naczelnik tłumaczyła się
          > niekorzystnymi przepisami Ustawy o Promocji Zatrudnienia oraz brakiem
          funduszy.
          >
          > Co ciekawe, za kilka dni przyjęto stażystkę po licencjacie... Czy to nie
          > dziwne...? Jestem święcie przekonany o wszechobecnym kumoterstwie, które
          panuje
          >
          > w takich urzędach - szczególnie w małych miejscowościach. Układy, znajomości,
          > płatna protekcja... Jedno wielkie, przepraszam za wyrażenie, kurestwo!!!

          spoko, spoko - tylko dlaczego piszesz z adresu Urzedu Sluzby Cywilnej??

          • losiu4 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 01.12.04, 09:44
            crazy_rita napisała:

            > spoko, spoko - tylko dlaczego piszesz z adresu Urzedu Sluzby Cywilnej??

            widocznie tam ma znajomości, w odróżnieniu od US ;)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: Zdenerwowany Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.usc.gov.pl 03.12.04, 08:33
              Słuchaj rita, słuchaj łosiu! Tak się składa, że w USC pracuję na umowę zlecenie
              od miesiąca. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że zagrzeję tu miejsce na
              dłużej, ponieważ każdą umowę podpisuję na 1 miesiac. I dostałem sie tu w
              całkiem legalny sposób - być może zdecydowało to, że wcześniej praktykowałem w
              Kancelarii Prezydenta RP. zresztą po co sie mam tłumaczyć, skoro i tak w to nie
              uwierzycie. Zapraszam serdecznie do lektury Biuletynu Słuzby Cywilnej lub na
              stronę usc.gov.pl - byc może Wam też się uda. W swojej poprzedniej wypowiedzi
              piętnowałem zachowania jakie panują w małych pipidówach i nigdy nie zmienię
              opinii na ten temat - nawet gdybym został urzędnikiem Służby Cywilnej.
              • losiu4 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 03.12.04, 09:25
                Gość portalu: Zdenerwowany napisał(a):

                > Słuchaj rita, słuchaj łosiu!

                słucham (łosiu, znaczy)

                > Tak się składa, że w USC pracuję na umowę zlecenie
                > od miesiąca.

                ale w czym masz poblem?

                > Zresztą wcale nie jest powiedziane, że zagrzeję tu miejsce na
                > dłużej, ponieważ każdą umowę podpisuję na 1 miesiac. I dostałem sie tu w
                > całkiem legalny sposób

                widzisz... po znajomościach też się dostaje pracę w jak najardziej legalny
                sposób

                > - być może zdecydowało to, że wcześniej praktykowałem w
                > Kancelarii Prezydenta RP. zresztą po co sie mam tłumaczyć, skoro i tak w to
                > nie uwierzycie.

                a co nam tam do wierzenia lub nie. Wystarczy mi wiedzieć, jak do państwowych
                firm i urzędów dostają sie ludzie :)

                > Zapraszam serdecznie do lektury Biuletynu Słuzby Cywilnej lub na
                > stronę usc.gov.pl - byc może Wam też się uda.

                nie uda sie. Wiem, jak jest :) no chyba że jesteś przewybitnym specjalistą lub
                chody masz.

                > W swojej poprzedniej wypowiedzi
                > piętnowałem zachowania jakie panują w małych pipidówach i nigdy nie zmienię
                > opinii na ten temat - nawet gdybym został urzędnikiem Służby Cywilnej.

                nie piętnuj. Wszędzie tak jest. Nie tylko w Pipidówach, ale i na
                ministerialnych stanowiskach

                Pozdrawiam

                Losiu
              • crazy_rita Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 03.12.04, 11:59
                Gość portalu: Zdenerwowany napisał(a):

                > Słuchaj rita, słuchaj łosiu! Tak się składa, że w USC pracuję na umowę
                zlecenie
                >
                > od miesiąca. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że zagrzeję tu miejsce na
                > dłużej, ponieważ każdą umowę podpisuję na 1 miesiac. I dostałem sie tu w
                > całkiem legalny sposób - być może zdecydowało to, że wcześniej praktykowałem
                w
                > Kancelarii Prezydenta RP. zresztą po co sie mam tłumaczyć, skoro i tak w to
                nie
                >
                > uwierzycie. Zapraszam serdecznie do lektury Biuletynu Słuzby Cywilnej lub na
                > stronę usc.gov.pl - byc może Wam też się uda. W swojej poprzedniej wypowiedzi
                > piętnowałem zachowania jakie panują w małych pipidówach i nigdy nie zmienię
                > opinii na ten temat - nawet gdybym został urzędnikiem Służby Cywilnej.

                Rita tez slucha :))
                dziekuje za wyczerpujace wyjasnienie, znam realia panujace w SC, nie musisz sie
                tak usilnie tlumaczyc z tego, ze dostales sie do pracy w - jak to ujales -
                calkiem legalny sposob.
                Dziekuje, ze zapraszasz mnie do lektury Biuletynu, tak sie sklada, ze kilka lat
                temu dzieki tej lekturze znalazlam prace i tak tkwie w tej SC do dzis :))
                Jasne, ze mozesz miec swoje zdanie na temat praktyk w administracji, ale - na
                Boga! - zaloguj sie zanim zaczniesz pisac o SC uzywajac terminow "kurestwo",
                podczas gdy twoje IP wyraznie wskazuje, gdzie pracujesz / praktykujesz, bo
                mozesz sie na tym niezle przejechac.., zwlaszcza gdy napisales o sobie calkiem
                sporo i nietrudno byloby cie zidentyfikowac.

                Pozdrawiam
                • Gość: mgrinz Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 23:07
                  nie ma bez znajomości, mówię po sobie i koniec... ludzie narzekają na nadmiar roboty za 800, sam to u prywaciarza przerabiałem a teraz... luzik i możliwość rozwoju za 3 razy tyle...
                  • tanger_soto Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 06.12.04, 09:19
                    Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                    > nie ma bez znajomości, mówię po sobie i koniec...

                    bez zlosliwosci, ale zauwaz, ze swiat na tobie sie nie konczy.
      • Gość: GOSC Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? IP: *.sti.net.pl / 83.238.81.* 08.12.04, 15:29
        witam wszystkich ponownie
        i dziekuje za liczne odpowiedzi

        na ilu ja bylam juz konkursach, tescikach, rozmowach... w cholere tego bylo,
        ale dziecko sie uparlo, chce pracowac w administracji i zmieniac jakos ten
        pieprzony kraj, przynajmniej w tej sferze...
        moze moje niepowodzenia zwiazane sa z tematem pracy dr "korupcja w adm publ",
        nie wiem... ale nie zmienie go na pewno :)

        coz bede probowac dalej, ale inna droga...

        obecnie poszukuje, wszelkimi mozliwymi sposobami ludzi, ktorzy maja znajomosci,
        ludzi, ktorzy znaja ludzi, ktorzy maja znajomosci etc
        moze tak sie uda
        • wlud2 Re: SŁUŻBA CYWILNA - BEZ ZNAJOMOŚCI? złudzenie? 10.12.04, 16:33
          Słuchajcie kochani, nie jet tak źle. Ja osobiście znalazłam pracę dwukrotnie w
          sc bez znajomości. Co prawda długo szukałam i czekałam ale odniosłam dwukrotne
          zwycięstwo, Naprawdę bez żadnych znajomości! Jeśli rzeczywiście kogoś
          potrzebują i chcą zatrudnić to odzywają się i zapraszaja na rozmowę. Też dużo
          miałam zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne więc nie jest z tym tak tragicznie.
          Teraz , niestety znowu jestem bez pracy bo nie przedłużyli ze mną umowy o pracę-
          powód - urodziłam dziecko ale jak najbardziej miałam zamiar wrócić po
          macierzyńskim do pracy, niestety nie chcą mnie z powrotem drugi powód -
          musieliby tym razem podpisać ze mną umowę na czas nieokreslony a przecież nie
          będą zawracać sobie głowy kobietą z małym dzieckiem bo przeciez choroby,
          zwolnienia itd. choć miałabym spokojnie opiekę do dziecka i moglabym dalej
          pracować. No cóź, dalej będę szukać pracy przez biuletyn sc, może w końcu
          znajdę to czego szukam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka