Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    DOŚĆ NARZEKANIA!!!

    IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 10:41
    Większość wątków na tym forum to po prostu jeden wielki płacz i zgrzytanie
    zębów. Nie dziwi mnie absolutnie problem ze znalezieniem pracy przez ludzi,
    którzy uważają, że z racji wykształcenia, zaangażowania i "rozumu" coś im się
    należy. A autoprezentacja jest dla nich pustym słowem.
    Być może są faktycznie w Polsce regiony, gdzie bez znajomości ani rusz. Ale
    NA PEWNO jest wiele takich, gdzie konieczność posiadania "układów" jest
    wydumana. I tak naprawdę ma stanowić alibi. Bo samoocena ludzi, którzy od
    dawna nie mogą znaleźć pracy jest tak niska, że tak naprawdę w głębi ducha
    boją się konfrontacji z potencjalnym pracodawcą, boją się nowej pracy. Znam
    takich ludzi. Przełamanie tej beznadziei jest bardzo trudne - duża tu rola
    rodziny.
    Obserwuj wątek
      • Gość: daj sobie spokój Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.04, 11:04
        Gdybyś mieszkał nie w Warszawie ale np w zachodniopomorskiem, nie wypisywalbys
        takich odezw. Zrób sobie test - zwolnij się ze swojej firmy, zostań na chwilę
        bezrobotnym i zacznij szukac pracy. Ciekawe, kiedy dojdziesz do momentu że
        będziesz chodził ze swoim CV od drzwi do drzwi, cwaniaku. Nie obrażaj ludzi
        którzy usilnie starają się i szukają pracy.
        nie pozdrawiam.
        • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 11:18
          Byłem w takiej sytuacji. Nie miałem (dosłownie i bez przenośni) co jeść. I
          wiesz co? Szukałem wtedy pracy W CAŁEJ POLSCE. Nie tylko w W-wie. Szukałem
          wykorzystując gazety, internet, nawet telegazetę. Pożyczałem pieniądze i
          jeździłem na spotkania do innych miast (byłem m.in. w Poznaniu). Bo jeśli
          człowiek jest naprawdę zdeterminowany, to nie będzie się tłumaczył tym, że w
          odległości 20 km od jego domu nie ma pracy. Ja rozumiem, że Polacy nie są z
          natury mobilni i każda zmiana rejonu zamieszkania napawa ich przerażeniem. Ale -
          jak trzeba to trzeba.

          Ps. Nie zależy mi na Twoich pozdrowieniach. I nikogo nie obrażam. Nie ja jeden
          jestem zdania, że do pracy trzeba entuzjazmu i wiary. Do jej znalezienia -
          także.
          • Gość: g27 Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.interman.com.pl 16.11.04, 00:43
            Masz racje GAPCIU ! w ciagu roku 3 razy zmienilem robote za kazdym razem na lepszą i to bez "znajomości". Zgodze sie za najtrudniej jest zaczac gdziesz robic, ale po 3-4 miesiacach trzeba zaczac rozgladac sie za czyms lepszym :-) Najlepiej teraz jest zacząć prace na ostatnim roku studiów, jakąś "niepoważną" robotę, jak będziecie szukac "poważnej" roboty to będzie Wam łatwiej. Jakby ktos miał pytanie to daje e-maila g27@o2.pl pozdrawiam :-)
        • Gość: absolwent2004 Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 14:11
          popieram. DOŚĆ NARZEKANIA.
          Pracę znaleźć jest trudno, ale nie jest to niemożliwe. ja z Białegostoku
          przyjechałem do Krakowa i znalazłem na razie robotę, nie jest to nic pewnego,
          ale po studiach, tak na prawdę człowiek nic nie umie i MUSI,zdobyć
          doświadczenie,które na początku jest ważniejsze od zarobków.
          Gdy szukałem pracy i odwiedzałem to forum, to się załamywałem, same najgorsze,
          najczarniejsze scenariusze.

          Nikogo nie obrażam i sam wiem co to znaczy szukać pracy.

          Ale z takim nastawieniem (wszystko jest beznadziejne) NA PEWNO NIKT NIE
          ZNAJDZIE pracy. Nie mam znajomości to idę np. do klubu szachistów, gram w
          szachy poznaję ludzi, idę do stowarzyszenia pomocy kalekom, poznaję ludzi.

          socjologowie obliczyli, że 1 człowiek zna średnio 300 osób, więc jeśli ja
          poznam 10, to mam szansę dotrzeć do 3000 osób.

          Pozdrawiam wszystkich szukających pracy i radzę nie czytać tego forum, gdy
          macie "doła", bo pocieszenia tu nie znajdziecie. (przynajmniej ja nie znalazłem)
        • Gość: amoroso Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:30
          swieta racja, w zachodniopomorskim jest beznadziejne
      • Gość: anna Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.crowley.pl 09.11.04, 12:13
        W części masz rację. Ja też sie boję nowej pracy i to nie ze
        swojej winy. Po stracie pracy w dwa miesiące znalazłam nową przez UP. I
        co sie okazało? Firma prywatna, która dała ofertę pracy do urzędu
        oszukała ludzi i urzędników. Kilku ludzi pracowało za darmo przez dwa
        miesiące, bez umowy, niby na próbę, później nam podziękowano mówiąc że
        nie mają pracy. Za tydzień ogłoszenie w prasie, że poszukują pracowników.
        A co UP na to że nic nie mogą zrobić. Zdjeli tylko ogłoszenie z
        tablicy.
        Jak widzisz bez znajomości można znaleźć tylką taką pracę. Narobisz
        się, a z tego nic nie masz, albo marne grosze. I jak tu sie nie
        bać nowej pracy, skoro wokół sami naciągacze. Więc nie gadaj bzdur.
        Nie każdy jest taki przebojowy. Punkt widzenia zależy od punktu
        siedzenia.
        • Gość: mgrinz Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 14:48
          pieprzenie, gdzieś indziej znalazłem twoją wypowidź mr. gapcio, że "pracowałem 14 lat w swoim zawodzie" (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=17303282&a=17475716)
          pieprzenie, że w tym kraju jest super, tylko polak jak zwykle niezadowolony...
          ja od czerwca 2002 wysłałem kilkaset CV, co tydzień kupowałem gazetę, koszty tego przez ponad 2 lata + znaczki , koperty, ksero dokumentów to razem może i ponad 500 zł + 700 na garnitur i buty, a efekt zerowy...korzystałem z ogłoszeń w necie i nikt ani razu mnie na żadną poważną rozmowę nie zaprosił ani razu... od czerwca 2002 byłem łącznie na 7 rozmowach (3 miałem załatwione po znajomości, 3 to były firmy w stylu YAP (wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=14140351), czyli ukryta akwizycja, która zaprasza każdego a co tydzień od 3 lat jest ogłoszenie w GW, 1 rozmowa zakończyła się umową o pracę, ale tylko dlatego, że pracodawca miał dofinansowanie z urzędu pracy, jak się skończyło dofinansowanie to mnie wywyalił) więc nie pieprz, że w tym kraju jest dobrze...
          bo wiem z racji pracy rodziny jak wygląda prac w służbie cywilnej, a prywatni nieraz stosują licytację, kto chce najmniej i człowiek musi podziękować, bo inni godzą się na 700 (fikcyjne pół etatu (czyli 4h), a faktycznie 10 godzin dziennie)...
          moi znajomi, koledzy po studiach pracę mają dzięki "wujkom", "tatusiom"...
          na stanowiska do policji na które starowałem wzięto kolegę, okazało się, że jego ojciec to ogłoszenie do BSC pisał... to samo wiem z wojska... jak jest ogłoszenie w BSC to matka dzwoni do znajomego i jak zwykle słyszy "a bo siostrzeniec X skończył studia i trzeba było etat utworzyć" albo "no wiesz, jak to jest tyle lat tu pracowałaś"... ponieważ już jest emerytką i jej znajomi też, to mi nikt nic nie załatwi.. jakby jeszcze pracowała i jej znajomi też to dziś bym pracował w MON albo MSW...
          nie pieprz mi , bo bez nzjomości to można zostać sprzątaczką, akwizytorem albo prostytutką... no chyba, że jest się wybitnym specjalistą... mam kolegów co studiach muszą np. w hutowni pracować fizycznie, układając towar do paczek, za
          500 zł miesięcznie razem z dresem po 7 klasach podstawówki...
          ja też miałem od znajomego propozycję pracy w myjni samochodów, ale czy po to skończyłem dziennie politechnikę ???
          nie liczę tutaj branży PH, bo mało kto się na to pcha po polibudzie...
          w olsztyńskim jest ponad 30 % bezrobocia, ja mieszkam w warszawie i pomimo tego od 2 lat nie mogę znaleźć normalnej zwykłej pracy biurowej powyżej 1000 netto
          !!!
          bo np. nie mam "kilku lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"...
          nie pieprz... bo głupoty gadasz...
          • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 15:10
            Włącz sobie kiedyś amerykański (koniecznie! Oni są w tym specami) film i zobacz
            w jaki sposób taki Amerykaniec szuka pracy. Co pisze w swoim CV, jak się
            zachowuje w trakcie rozmowy. Co mówi.
            Konfrontacja postawy amerykańskiej (jestem świetny, Wasza firma jest świetna, a
            ze mną na pokładzie będzie świetna do kwadratu) z polską (szukam pracy w
            zawodzie, albowiem posiadam doświadczenie zawodowe na wymaganym stanowisku -
            brrr...) wypada cokolwiek dramatycznie... Tak nas wszystkich wychowano, że nie
            należy się przechwalać, bo to nieładnie; że skromność i spolegliwość to piękne
            przymioty. A teraz, w tej zmienionej rzeczywistości nie potrafimy się w tym
            znaleźć. Kiedy nagle nikt nie oczekuje od nas powściągliwej skromności - tylko
            przebojowej asertywności (co powiedziałaby na to moja babcia? Strach
            pomyśleć...) - większość z nas sobie z tym nie radzi, reagując agresją lub
            zniechęceniem.
            Nie piszę o tym wszystkim, żeby się czymkolwiek przed kimkolwiek przechwalać
            czy żeby kogoś obrażać. Piszę o tym tylko po to, żeby co poniektórzy
            zastanowili się nad swoim podejściem, swoim codziennym smutkiem i zmęczonym
            wzrokiem - i przynajmniej w chwili WALKI o pracę na chwilkę o tym zapomnieli.
            To można wyćwiczyć. Choć proste nie jest. A jeśli te rady (?) w czymkolwiek
            pomogą bodaj jednej osobie - to już oznacza, że warto było o tym pisać. Bo ja
            nie jestem teoretykiem gawędziarzem - sam wiele razy zmieniałem pracę a także
            przeprowadzałem selekcję kandydatów (od preselekcji po rozmowy kwalifikacyjne i
            testy praktyczne). I piszę "bez nawijania makaronu na uszy" jak to wszystko
            widzę. I tyle.
          • veritas1 Drogi mgrinz 10.11.04, 06:59
            Gdybys zajal sie normalnym szukaniem pracy a nie marnowal czas na wypisywanie
            glupot na forum, dawno bys znalazl.

            Poza tym - nie wesz spisku. Jesli szukasz pracy w miejscach, w ktorych nie
            mozesz zostac przyjety bo jestes za cienki, nie dziw sie, ze Cie nie przyjmuja.
            Mozesz wyslac i milion CV.

            Jesli jestes po studiach i Twoi koledzy ze studiow maja problem z podjeciem
            jakiejkolwiek pracy, zastanawiam sie jak swietna uczelnie skonczyles <rotfl>
            • penelopa.pitstop Re: Drogi mgrinz 17.11.04, 15:20
              Dokladnie tak. Jesli inni absolwenci sa podobni i potrafia tylko narzekac a nie
              wziac sprawy w swoje rece to nie dziwie sie, ze nie moga znalezc pracy.
              Jesli mgrinz nie mozesz znalezc pracy to moze powinienes sie nauczyc czegos
              nowego co zapewni Ci prace? Moze powinienes wyjechac za granice popracowac nawet
              nie w zawodzie i potrenowac znajomosc jezykow.

              W kazdym razie od czytania tego wiecznego narzekania to sie robi niedobrze.

              Penelopa.
      • Gość: parkiet Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:36
        ASERTYWNOŚĆ

        nienawidze tego słowa. Pewnie przywleczone z ameryki Gapcia. A razem z nim
        raporty. mobbing, planowanie, sprawdzanie, raporty z raportów i sprawozdania z
        tych raportów. A pózniej to już tylko nerwice, psychiatra, niechęć do
        wszystkiego, i na koniec uzależnienie od tego FORUM
        pozdrawiam
        • Gość: mgrinz Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:48
          ależ ja byłem asertywny Gapciu.. w pracy zapytałem szefa o uregulowanie spraw niezapłaconych nagdodzin (miałem etat 8 godzin a nieraz musiałem siedzieć 11 godzin lub nawet w soboty przychodzić, kiedy takie polecenie dostałem) uzbierało się kilkadziesiąt niezapłaconych godzin oraz o to dlaczego obciąża mnie kosztami rozmów w sprawach firmowych z firmowej komórki...dlaczego ja dostaję faktury do zapłacenia za rozmowy firmowe i zgadnij co się stało ... wywalił mnie ze złą opinią (sprawa jest w sądzie)...
          tak się skończyła asertywność...
          • Gość: mgrinz Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 15:49
            aha.. dodał na odchodnym, że trzeba pokazać innym aby siedzieli cicho...
            bo tam każdy ma niezapłacone nadgodziny...
          • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 15:57
            Zawsze można trafić na, excuse le mot, sukinsyna. I złodzieja... Na to rady nie
            ma, niestety :-(
            Coś takiego jak uniwersalna metoda szukania pracy (czy też wykonywania tejże)
            nie istnieje. Staram się tylko zachęcić do optymizmu, otwartości, entuzjazmu.
            To nie są puste frazesy. Wystarczy popatrzeć na ludzi w firmach, którym się
            kiepsko wiedzie i na pracowników firm prężnie działających. Dzień do nocy. W
            jednych ćwiczą Tai Chi (wszystko poomaaaluuuutkuuuuuu), w drugich - ciągły
            rozgardziasz, pozornie nawet chaos. Nie ma skutku bez przyczyny.
            • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.softex.com.pl 09.11.04, 16:00
              "Puste frazesy" :-)
              Akwen wodny ;p

              Sorry.
              • Gość: fifa gapcio jest ok IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 09.11.04, 17:02
                Nie wiem dlaczego takna niego wszyscy siedli. Rozumiem ,ze można mieć złe
                doswiadczenia ,a rynek pracu jest mały, ale sorry od narzekania sie nie
                powiekszy.
                Gabcio nie daje konkretnych rad i nikogo nie obraża ,satra sie zaszczepić
                szczyptę optymizmu tym ,którzy juz go stracili i powoli zamieniają sie w
                zwodowych bezrobotnych !
                I co ? Wszyscy na niego jadą !!
                Rzeczywiście czytając te fora można sie tylko zdołówać ,ale bez optymizmu
                (chodzby sztucznego) trudno liczyć na pprawe swego losu.
                • Gość: Athenais Re: gapcio jest ok IP: 80.72.34.* 09.11.04, 17:13
                  Jasne powinnam się szczerzyć do wszystkich i z uśmiechem mówić, że wszystko
                  jest ok, wspaniale, genialnie, czuję się wręcz cudownie ... tylko puste sagany
                  dzwonia w szafce a poza tym wszystko jest w porządku.Ja nie myślę po
                  amerykańsku i ani mi w głowie mówić że jest dobrze jak jest gó..ano, ot co.To
                  nie żadne użalanie się nad sobą tylko rzeczywistość, a jak będę miała ochotę
                  sie użalać to się będę użalać i nikomu nic do tego. Jak się poprawi to nie
                  widze powodu do użalania się, wtedy pewnie się będę usmiechać. Nie miałam tez
                  zamiaru Gapcia obrażać, ma swoje zdanie i tyle. Ktoś może mieć inne, do tego
                  służy forum - do wymiany opinii.
                  • anaiss Re: gapcio jest ok 09.11.04, 22:48
                    hmm... wiem z doświadczenia, że szukanie pracy wykańcza, ale tak sobie teraz
                    pomyślałam, że może faktycznie trzeba wykrzesać z siebie jeszcze trochę
                    optymizmu. Nie jestem pewna czy pracodawca chciałby zatrudnić kogoś takiego jak
                    ja, gdy po całodniowej bieganinie po mieście ze zbolałą miną oznajmiam, że
                    szukam pracy i chciałabym zostawić CV. Pewnie desperację to już mam od razu
                    wymalowaną na twarzy ;-)
                    Myślę, że Gapcio może mieć rację.
                    Mimo wszystko dużo optymizmu wszystkim :-)
                    anaiss
              • Gość: Piotrek Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 09.11.04, 23:06
                Może od pozytywnego nastawienia nikomu się nie polepszy, ale od
                ciąłego narzekania i dołowania napewno się pogorszy. A mgrinż może
                powinieneś się nauczyć właśnie od jakiś akwizytorów jak postępować z
                innymi . Np udaj , że chcesz sprzedawać ubezpieczenia albo coś w
                tym stylu przejdż szkolenie, może Ci się przyda to co tam się
                nauczysz
      • xgreg Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! 10.11.04, 00:11
        Gapcio, masz po części racje, że bez zaangażowania się w szukanie pracy i
        optymizmu, nawet tego "chorego" - amerykańskiego, który do polskiej
        rzeczywistości nijak nie pasuje, ciężko jest znaleźć sobie etat. Masz racje, że
        nikomu "z urzędu" nic sie należy, ale chyba każdy kto:
        - chodził na idiotyczne rozmowy kwalifikacyjne, na których niejednokrotnie wręcz
        z niego szydzono (vide wątek na tym forum "JAKIM PYTANIEM ZASTRZELILI WAS NA
        ROZMOWIE O PRACE" )
        - chodził od drzwi do drzwi różnych firm i instytucji w swoim mieście, których
        nie zawsze jest aż tyle co w Warszawie, i musiał znosić burczenie i
        niezadowolenie z tego faktu sekretarek/kadrowych/urzędników (niestety, na
        zachodzie czy USA zupełnie normalną rzeczą jest zapytanie się w każdej niemal
        firmie o wolny etat, w Polsce natomiast całkiem naturalnym zjawiskiem jest stróż
        przy bramie do większego zakładu udzielający informacji, że ma bezwzględny zakaz
        wpuszczania na teren zakładu ludzi poszukujących pracy - sam tego doswiadczylem
        kilka razy)
        - poszukując pracy trafił na różnej maści oszustów i naciągaczy, którzy
        wykorzystując bezrobocie, "wrabiają" ludzi w marketing bezpośredni lub akwizycje
        (o czym tez często glosno na tym forum)
        - obserwuje "kolesiostwo" i nepotyzm w sektorze publicznym (administracja) przy
        obsadzaniu etatów
        - odwiedza Urząd Pracy, i widzi przynajmniej 60% ofert dla inwalidów lub
        rencistów, a chcąc zapisać sie na jakieś szkolenie w tejże instytucji, dowiaduje
        się, że jedyne szkolenia jakie przeprowadza UP to: "Poczucie własnej wartości",
        „Aktywne techniki poszukiwania pracy”, „Asertywność”, „Jak radzić sobie ze
        stresem”, „Rozmowa kwalifikacyjna”, "Jak napisać list motywacyjny" ....
        - jedyne pozytywne odpowiedzi jakie uzyskuje wysyłając CV lub chodząc na rozmowy
        to praca w niepełnym wymiarze czasu na stacjach benzynowych lub na kasie w
        supermarkecie, niezależnie od kwalifikacji i wykształcenia ....
        - itd. , itp. ...

        .... po kilku/kilkunastu miesiącach obcowania z taką rzeczywistością chyba
        nawet, jak piszesz, najlepiej zmotywowany, uśmiechnięty i potrafiący świetnie
        się zaprezentować Amerkanin miałby poważne problemy z dostosowaniem się
        do niej. Owszem, zgadzam się że może w większych miastach problemy takie
        występują w trochę mniejszej skali, jednak ja podziwiam ludzi, którzy
        doświadczyli dziesiątek czy setek podobnych przykładów, nie załamali się i
        próbują dalej, bo wbrew pozorom nie jest to aż tak bardzo proste.

        pozdrawiam
        • Gość: mgrinz Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 01:00
          no właśnie wspomina tu Gapcio o amerykańskim optymiżmie i amerykańskim przykładzie poszukiwania pracy... ja tez mam trochę rodziny w kanadzie w toronto i usa w chicago i san francisko i odpowiem tak:
          kiedy ciotce z kanady opowiedziałem jak długo szukam pracy ona ze zdziwienia zapytała "jak to , wysłałeś CV i w ciągu dwu tygodni nie dali ci odpowiedzi dlaczego cię nie biorą ? zaskarż ich..."
          rodzina z usa zapytała "to jak oni na to stanowisko mogli wziąć kogoś o niższych kwalifikacjach a tobie odmówili ?"
          człowieku (gapcio) nie porównuj nas z ameryką, bo tam są inne kanony...
          tam jak ktoś kogoś źle traktuje, to się go skarży, a sąd zasądza duże odszkodowanie... u nas mogą cię zmieszać z błotem , oszukać... a ty musisz spuścić łeb i udać miłego, a na dodatek sprawy w sądzie pracy nieaz się ciągną na tyle długo, że ulegają przedawnieniu...
          nie dawaj przykładów z ameryki bo nijak się nie mają do tego co jest tutaj...
          tam się pomaga bezrobotnym, a u nas się ich okrada...
          tam jak ktoś wykryje aferę to staje sie bohaterem... moja matka wykryła fałszowanie dokumentów w pewnym ministerstwie i posłali ją na przymusową wcześniejszą emeryturę za około 40 % pensji...
          • veritas1 Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! 10.11.04, 07:00
            Czy Twoje CV sa napisane takim samym jezykiem jak posty? Jesli tak to poszukaj
            posady w szaletach miejskich, tylko najlepiej nic nie mow.
            • xgreg Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! 10.11.04, 11:01
              BTW. Przejrzałem Twoje posty. Prawie każdy z nich nie ma żadnej treści
              merytorycznej i nic nie wnosi do wątku, w którym zabierasz głos. Jesteś chorym
              człowiekiem, czy to tylko przejściowa, jesienna depresja ?


              pozdrawiam
              • veritas1 hahaha 14.11.04, 21:33
                xgreg napisał:

                > BTW. Przejrzałem Twoje posty. Prawie każdy z nich nie ma żadnej treści
                > merytorycznej i nic nie wnosi do wątku, w którym zabierasz głos. Jesteś
                chorym
                > człowiekiem, czy to tylko przejściowa, jesienna depresja ?

                W porownaniu z twoimi postami moje posty to dzielo literatury.
                • xgreg Re: hahaha 14.11.04, 21:53
                  No cóż, w każdym razie życze szybkiego powrotu do zdrowia ...
            • xgreg Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! 10.11.04, 11:03
              Acha, to pytanie jest do VERITASA1
        • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.softex.com.pl 10.11.04, 09:28
          Nie chodzi mi bynajmniej o to, żeby być bardziej amerykańskim niż sami
          Amerykanie. Należy po prostu wykorzystywać najlepsze i najskuteczniejsze (w
          pozytywnym znaczeniu) cechy innych nacji. Jak mówi stare (?) przysłowie:
          Japończyk wymyśli, Niemiec wyprodukuje a Amerykanin sprzeda. Dlatego ich
          właśnie przykład przywołuję. Przechodziłem zresztą trochę szkoleń prowadzonych
          przez Amerykańców i to co mnie w nich zdumiewa, to uśmiech, życzliwość i jakaś
          taka emanująca z nich energia. Choć - może po prostu na takich trafiałem...

          Poszukiwanie pracy jest (to na pewno) pełnoetatowym zajęciem, wymagającym, no
          właśnie, PROFESJONALIZMU. To trochę jak z żołnierzem, który w czasie wojny
          siedzi 3 dni w jakiejś kałuży i czeka w pełnej gotowości na wroga. Albo się
          doczeka albo i nie. Ale czujny musi być. I z szukaniem pracy jest dokładnie tak
          samo.

          I jeszcze jedno: NIGDY nie "załatwiałem" sobie pracy - zawsze szło to normalną
          drogą: odpowiedź na ogłoszenie - telefon od rekrutującego - spotkanie - drugie
          spotkanie - dogadanie szczegółów (3 spotkanie) - PRACA. Raz faktycznie miałem
          problem: praca (teoretycznie) była świetna, ale firma - w organizacji. I prezes
          tejże, już po dogadaniu szczegółów, zwodził mnie przez ponad miesiąc odkładając
          termin mojego startu (a wtedy pracy nie miałem i było już ciężko...).
          Zadzwoniłem więc do gościa (duszę miałem na ramieniu!) i powiedziałem, że mam
          inną (he, he) propozycję. I albo startujemy - albo dziękuję, ja wysiadam.
          Facetowi niezbyt to pasowało, ale jeszcze mniej pasowało mu powtarzanie
          rekrutacji. I 3 dni później już tam pracowałem. W ostatniej (finansowo)
          chwili...
          • Gość: mgrinz Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! do gapcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 11:42
            pomijam dupka veritasa a z Tobą pogadam bo mówisz merytoryczni i z sensem, a każda polemika "na poziomie " rozwija...
            masz wiele racji , ale zapominasz pisząc o swojej sytuacji...
            Ty samo o sobie pisałeś , że po 14 latach pracy zmieniłeś pracę z technicznej na handlową... a więc zacząłeś pracę chyba jeszcze w PRL ???
            prawdopodobnie po 14 latach pracy techniczej jako materiał na handlowca stałeś się cennym nabytkiem dla firmy...
            Ty poprostu starowałeś w innych czasach, dziś w każdym ogłoszeniu jest "kilka lat doświadczenia na podobnym stanowisku", tylko za Twoich czasów pozwalano zdobyć to doświadczenie, a skoro robiłeś gdzieś 14 lat, to świadczy, że to poważna firma, która nie zmienia co pare misięcy ludzi...
            ja pracowałem z racji "dofiansowania", po mnie następny absolwent przez pół roku, potem następny, i znów...
            rozumiem stanowisko pracodawcy który chce fachowca z doświadczeniem, to oczywiste... ale wku..ającym jest fakt, że nikt nie daje szansy zdobyć to doświadcznie...
            weź dla dowcipu (jak masz tyle czasu) powysyłaj kilka CV z krótkim doświadczniem i ciekawe ile dostaniesz odpowiedzi ?
            założę się, że zero (ale nie mówię o branzy PH) ...
            a tam gdzie szukają "młodych" albo "absolwenta" to chodzi o osobę ze statutem "absolwent" , czyli do 12 miesięcy po obronie... dzięki temu pracodawca ma zwrot kosztów zatrudnienia owego absolwenta z Urzędu Pracy...
            o to im chodzi, a nie o młodą zdolną osobę, gdyż taki będzie się cholernie starał aby zostać, after few months next one slave please...
            wtedy, jak Ty startowałeś nie było problemów z pierwszą pracą... dziś nikt nie daje aż tyle szans...
            ja mówię nie o całej branży , rynku, ale o sytuacji człowieka młodego po studiach...
            można pisać setki CV na które nikt nie odpowie, wiem bo brat sam jest jakimś tam kierownikiem akwizytorów... ja nie pójdę do akwizycji, ale pare razy mi pokazywał kartony CV i sam mówił, że 400 CV nie da rady przeczytać, więc podrzuca pare czyta może 10 i wybiera może 5 osób na rozmowy... więc prosty wniosek... skoro z 400 wybierane jest 10 do przeczytania, to znaczy że na pozostałe 390 nie ma czasu i siły zerknąć... kiedyś, jak Ty starowałeś nie było tylu podań na jedno miejsce... może poprostu nie masz świadomości jakie dziś są realia... jeszcze 5 lat temu o pracę było łatwo i na pewno nie trzeba było się bić o zajęcie za 700 zł... wiem to na przykładzie firmy w której robiłem... ludzi wspominaja pensje 1600 sprzed paru lat, bo po "reorganizacji" mają 800-1200...
            a to , że trafiłeś na zyczliwych ludzi to super i gratuluję... mój pierwszy pracodawca (nic z tego nie wyszło) pierwsza rozmowa... facet chciał mnie okraść oszukać... 3 tygodnie robiłem mu duży serwis internetowy... koleś co chwilę wybrzydzał, zmieniał kolory, ale byłem "sprytny" i nie dałem całej treści do dokumentów... on domagał się całej stronki, a ja zapytałem uprzejmie kiedy zobaczę obiecane za nią pieniądze i le dostanę w końcu za moją pracę i że nie oddam strony na CD dopóki nie zapłaci, na co on mi nieuprzejmie podziękował... potem od webmastera (był w znacznikach meta), który "zrobił" poprzedni serwis firmy, że z nim ów biznesman postąpił nastepująco: wsadził serwis na firmowy serwer, nie zapłacił mu, a gdy webmaster domagał się pieniędzy ten zaszantażował go, że zawiadomi policję o posiadaniu przez webmastera pirackiego oprogramowania... koleś mu odpuścił...
            więc cieszę się, że ty miałeś dobre doświadczenia, ja miałem inne... a punkt widzenia zawsze zależy od osób jakie się w życiu spotkało...
            piszesz o usmiechu i autoreklamie, w życiu prywatnym jest mi super, dziewczyny, koledzy, jestem osobą (z racji robienia modów pewnej gry) bardzo cenioną przez wiele osób na całym świecie fanatyków tej gry... ale to się nie przekłada na pracę...
            bo CV to tylko suche podpunkty, daty... "dnia X skończony Wydział Y Politechniki Warszawskiej"...
            • Gość: Gapcio Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! do gapcia IP: *.softex.com.pl 10.11.04, 12:17
              1. Faktycznie - startowałem w lepszych (pracowo) czasach. I na pewno dzięki
              temu udało mi się zdobyć doświadczenie w jakimś tam (to przecież niezbyt
              istotne) zawodzie.
              2. CV to nie jest jakiś tam konspekcik. Można tam przemycić troszkę informacji
              o pasjach, wiedzy o świecie, doświadczeniach pozazawodowych. Przyznam Ci się,
              że moje CV - to w tej chwili 2 strony (czyli absolutny max - więcej wręcz nie
              wolno). I jednym z punktów (na ponad pół strony) jest coś, co nazwałem
              zawodowymi osiągnięciami. Niewiele mówią one o moim faktycznym dorobku -
              zdecydowanie więcej o mnie samym; co mnie kręci, co wkurza, z czego jestem
              dumny. I to chwyta, bo na rozmowach kwalifikacyjnych, na które mnie zapraszano
              ZAWSZE poruszano większość tamtych tematów. Ten dorobek świadczy o tym, że
              jestem "flexible" w najlepszym tego słowa znaczeniu. A czy faktycznie taki
              jestem? No nie wiem...
              3. To, co nazywasz pechem - nie jest nim w rzeczywistości. Po prostu płacisz
              frycowe. Z czasem na pierwszy rzut oka rozpoznasz "sfaniatszka", który chce Cię
              oszukać lub wykorzystać. A wtedy - możesz nawet zatrudnić się u kogoś takiego
              (!!!) W myśl zasady: ostrzeżony - uzbrojony. Namiastkę tego miałeś przy okazji
              robienia stronki - poznałeś się na oszuście i nie dałeś mu gotowej roboty. Za
              jakiś czas poznasz się na takim już na etapie wstępnych ustaleń i będziesz miał
              czas na "zabezpieczenie tyłów". Wbrew pozorom na małych kanciarzach też można
              uczciwie zarobić - choć to trudniejsze...
              4. Najważniejsze: nie trać wiary w ludzi. To nieprawda, że większość
              pracodawców/kierowników to dupki. Oni stanowią tylko margines, za to
              najbardziej widoczny. Jeśli już dostaniesz się na rozmowę (czego Ci życzę) -
              rozmawiaj "z tym kimś" jak z człowiekiem, a nie jak z potencjalnym pracodawcą.
              Oczywiście z dystansem (b. ważne!). Pominąwszy nieco przemądrzałe i na ogół
              niezbyt mądre panienki z działów i firm HR - większości Twoich rozmówców
              spodoba się taka bezpośrednia postawa. Bo przecież nikt normalny nie chce
              zatrudnić na żadne stanowisko sztywnego jak kij od szczotki typa.

              Krótko mówiąc: powodzenia.
              • Gość: mgrinz do gapcia Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! do gapcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 14:01
                no, ale np. (w kwestii CV) co takiego napisał np. koleś który dostał się do Saturna , Carefoura w Arkadii czy M1 w Markach do działu RTVAGD, skoro ja się nie dostałem...
                a np. poszedłem z kumplem dla jaj zapytać się o niektóre wyroby (wieże, kompy, laptopy, cyfrówki) i powiem Ci, że poziom wiedzy pracowników na owe teamaty był przerażający... osoby zatrudnione nie umiały odpowiedzieć na fachowe pytania tyczące sprzętu... ja nie wymagam, żeby każdy człowiek był informatykiem, elektronikiem, ale jeżeli ktoś w dziale RTVAGD nie wie czy karta muzyczna jest zintegrowana czy nie, nie umie odpowiedzieć ile cachu ma procesor, nie umie doradzić komuś kto szuka głośników, bo nawet nie wie które mają kevlarowe membrany... najlepszy przykład, gdy jeden ze sprzedawców zapytany na jaką impedancję są te głośniki odpowiedział "no do wieży, 220 volt"...
                człowiek zapytany o nagrywarkę CD (a więc nie DVD) zapytany, czy można na niej oglądać filmy DVD nie umiał na to pytanie odpowiedzieć...
                tacy dostają pracę bo umieją się ładnie zaprezentować i uśmiechać, ale po za uśmiechem czy umieją więcej ?
                wg. mnie taki personel wręcz odstrasza od sklepu... jeżeli chcę kupić coś a facet nie umie mi pokazać co, to idę do innego... pytanie dlaczego się takich bierze, ich poziom merytoryczny jest nieraz żałośnie niski, zwłaszcza jeśli nie wiedzą podstawowych rzeczy z dziedziny w której pracują, tu podkreślam słowo PRACUJĄ...
                jednego z takich "ziomali" znam... koleś robił w sklepie w dziel z komputerami, a sam nie miał kompa... kiedyś do mnie przyszedł z problem , gdyż jego dziewczyna kupiła nową kartę graficzną, ale nie umieli (lub się bali zepsuć) jej włożyć w slot i wgrać oprogramowania... przecież to banalnie łatwe zadanie... kilka minut roboty...
                sam pamiętam z mojej firmy jak niektórzy wpadali w przerażenie gdy przychodził mejl z reklamą po angielsku, albo gdy trzeba było przeredagować tekst (justowali spacjami)... ludzie nie znają tak podstawowych rzeczy, jak CtrlC, CtrV, ShiftEnter... justowali tekst spacjami, potem coś musieli dopisać i się rozjeżdżało i płakali, że znowu cały dzień muszą te kilka kartek pisać...
                kiedy musieli przepisywać maszynopis nawet im do głowy nie przyszło że można zaoszcządzić czas, zeskanować i rozpoznać tekst programem do rozpoznawania...
                chyba, że sobie sztucznie napędzali pracę ???
                pamiętam jak skakali z radości, gdy w corelu rozjaśniłem i podkontrastowałem zdjęcie, dla nich to był cud, że tak można...
                ale nie zmienia to faktu, że wyżej wspomniany koleś w tym sklepie robił a ja nie ?! tego nie umiem zrozumieć... jego CV przyjęli, pewnie przechwalał się, że jest super, ale nikt tego nie sprawdził...
                • Gość: Gapcio Porad kilka wróbla Ćwirka IP: *.softex.com.pl 10.11.04, 14:26
                  1. APLIKUJ NA STANOWISKA O WYŻSZYCH WYMAGANIACH OD SWOICH FAKTYCZNYCH
                  KWALIFIKACJI
                  Paradoksalnie - to całkiem logiczne. Z punktu widzenia "Kerownika" nie
                  stanowisz dla niego zagrożenia (bo jesteś na to za cienki), jesteś ambitnym
                  optymistą (no bo liczysz na taaaaaką pracę - każdy szef myśli, że praca u niego
                  to - ho, ho!), chcesz się rozwijać (inaczej zgłosiłbyś się na ciecia), a jak
                  się okaże, że kompletny głąb z Ciebie i się nie nadajesz - stosunkowo łatwo Cię
                  będzie wymienić. Tych plusów jest dużo więcej - wymieniłem kilka.
                  2. NIE ZGŁASZAJ SIĘ NA STANOWISKA ROBOTNICZE MAJĄC WYŻSZE WYKSZTAŁCENIE
                  I tak Cię nie przyjmą. Czy Twój potencjalny bezpośredni zwierzchnik będzie
                  chciał mieć np. w ekipie sprzątającej jakiegoś magistra? Na pewno nie. Bo taki
                  mądrala (obiegowa opinia) to tylko gadać dużo potrafi i o forsę się upominać.
                  Nie zna życia ani uczciwej pracy. Tylko poziom frustracji Ci wzrośnie - a pracy
                  nie zobaczysz.
                  3. NIE TRZYMAJ SIĘ KURCZOWO KIERUNKU ZAINTERESOWAŃ I WYKSZTAŁCENIA
                  Pewnie, że to przyjemnie pracować w branży o której człowiek ma pojęcie. Ale
                  przecież informatykiem można być nawet w biurze maklerskim, a księgowym - w
                  klubie sportowym. Znasz się na komputerach? Super. Może spróbuj się załapać
                  jako admin/twórca serwisu - bodaj w jakiejś Spółdzielni Mieszkaniowej? Po
                  prostu idź i zaproponuj im, że stworzysz im stronę www. Za frajer. I już
                  będziesz miał "doświadczenie" i "referencje". A jak będziesz miły dla
                  przysłowiowej Pani Kazi (będziesz się jej grzecznie kłaniał, wgrasz jej SP2,
                  he, he) to Ci jeszcze napisze, że "wykazałeś się wiedzą i zaangażowaniem".

                  To o czym napisałem - to żadne tam mądrości. To pierwsze co mi do głowy
                  przyszło. Słabość uczyń swoją siłą: nie masz co prawda pracy, ale za to masz na
                  pewno sporo wolnego czasu. Wykombinuj zatem jak go sensownie wykorzystać.
                  • losiu4 Re: Porad kilka wróbla Ćwirka 15.11.04, 07:40
                    Gość portalu: Gapcio napisał(a):

                    > 2. NIE ZGŁASZAJ SIĘ NA STANOWISKA ROBOTNICZE MAJĄC WYŻSZE WYKSZTAŁCENIE
                    > I tak Cię nie przyjmą. Czy Twój potencjalny bezpośredni zwierzchnik będzie
                    > chciał mieć np. w ekipie sprzątającej jakiegoś magistra?

                    nie w Polsce. Niedawno były przyjecia na nowootwartą stację benzynową.
                    Rekrutująca odrzuciła kandydatów na stanowiska fizyczne (mop, pompa,
                    sprzedawca) bo, jak powiedziała, u niej pracują wyłącznie osoby z wyższym
                    wykształceniem :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
      • Gość: absolwent2004 Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 09:54
        gapcio 3maj się
      • Gość: moorva Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 16:44

        Na początek pozwólmy tym osobom wyrzucić z siebie ten ból. Nie zapominajmy, że
        na codzień brakuje im kontaktów z drugim człowiekem. Użalając się publicznie
        osoby te szukają akceptacji. Ich wiara w siebie jest tak niska, że sam fakt, iż
        ktoś odpowie na ich wątek, odbierają jako zainteresowanie się ich osobą. W ten
        sposób szukajają potwierdzenia swojej wartości. Nie odbierajmy im tego, nie
        krytykujmy za to, ale dawajmy dobry przykład - zachęcajmy do działania.
        • wlud2 Re: DOŚĆ NARZEKANIA!!! 18.11.04, 18:05
          Szkoda tylko, że Polacy nie potrafią wypracowac sobie własnego stylu
          zatrudniania pracowników tylko zawsze skądś czerpią przykłady i wzory.
          Z pracą jest TRAGICZNIE!!! nie tylko żle ale TRAGICZNIE !!!
          Pracowałam w NBP ( tak, dobrze czytacie) 15 lat. Już nawet wiedziałam czyj jest
          dany podpis. Skończyłam studia bankowe w trybie zaocznym - 3,5 roku wkuwania po
          nocach do egzaminu, nerwy czy się zaliczyło czy nie, walka o każdy materiał,
          książkę, nie wspominam o pieniądzach które wydałam przez te lata choć bank mi
          połowę dofinansował ale dopiero od 2 roku studiów. I co z tego ,że miałam urlop
          szkolny a jakże tylko zawsze mialam to wypominane przez moją panią kierwoniczkę
          bo najlepiej to żebym urlopu ( ktory zreszta mi sie należał) w ogóle nie brała
          albo może najchętniej przekladała egzaminy, gdzie za poprawki trzeb było płacić
          itd.itp. Po 15 latach podziękowano mi za pracę( umowa na czas nieokreślony),
          tyle,że podziękowano to powiedziane bardzo grzecznie- po prostu kopa w dupę i
          martw sie. ( Do dziś nie wiem dlaczego. Pewnie nowy plan pana Balcerowicza)
          Prace znalazłam dopiero po 4 miesiącach bardzo intensywnych poszukiwań w
          WARSZAWIE, potem moją instytucję zlikwidowano ale przejęło nas Ministerstwo (
          nieważne które) , załapalam sie ale tylko na rok., bo w między czasie zaszłam w
          ciążę i urodzilam dziecko. Mimo, że chcę wrocić do pracy to nie mam juz gdzie,
          ale co ciekawe w czasie mojej ciąży inna osoba zostala przyjęta i miejsce dla
          niej było. No cóż, młodsza, panienka, bez zobowiązań. Więc pytam się jak mamy
          nie narzekać Ci co zostali bez pracy i szukają pracy??? Nie oznacza to, że
          chodząc na rozmowy kwalifikacyjne ( dzięki Bogu, że w ogóle jestem zapraszana)
          mam nos spuszczony na kwintę i blagam, żeby ktoś mnie zatrudnił. Po prostu
          udaje, że wszystko jest OK, że jestem bardzo happy i życie jest cudowne.Tylko
          na ile jeszcze starczy mi cierpliwości w poszukiwaniu tej pracy? A
          zaznaczam ,że nie mam już 25 lat. Po prostu jest GORZEJ NIZ TRAGICZNIE!!!
      • Gość: Doberman Polska Prostituta IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.04, 18:31
        Jak sie komus nie podoba w Polsce moze jechac dymac na zachod. Sm tak robie od
        5 lat, dymam pol roku na zachodzie pol roku odpoczywm w Polsce bo mam tutaj
        rodzicow. Srednio wyciskam 50 tys rocznie (rocznie tzn za pol roku pracy tm ale
        liczc pol roku wakacji tu :), dzieki rodzicom mam darmowe utrzymanie tak, ze
        pieniazki inwestowalem sobie tu i tam. Moge wm powiedziec, ze odlozylem takie
        kawal grosza jakiego moi koledzy nie zarobia w Polsce do konca zycia. Potyram
        tam (bo dymam jako zwykly robol) jeszcze pare latek pozniej bede mogl sobie
        kupic chate w Chorwacji i wygrzewac sie na sloneczku popijac winko i pieprzac
        prezydenta, sld, pis, premiera itd.
        Dlatego ci..ki zamiast biadolic spieprzajcie z tego kraju poki macie szanse bo
        czs leci i latka tez. Tutaj nie macie zadnej przyszlosci bo rzad mysli tylko o
        tym jak wszystko upie..c a wiekszosc pracodawcow patrzy jak sie szybko
        nchapac. Przeciez jest globalizacja mozecie pracowac w takim kraju, ktory
        oferuje wam lepsza przyszlosc a nie zapie..c za friko tylko dlateo ze
        jestescie polakami. Tutaj sie urodzilem ale pie.. zapieprzac na Polske
        Millera czy jakiegos innego kutafona. Wole zapieprzac na emeryture Hansa bo on
        przynajmniej mi dobrze zaplaci.

        Zapamietajcie 5 przykazan kapitalizmu:
        1. Dymasz innych albo sam jestes dymany.
        2. Co ukradniesz to twoje.
        3. Im wyzej siedzisz tym wiecej mozesz ukrasc.
        4. Na najbiedniejszych zawsze najlepiej sie zarabia.
        5. Najslabsi i tak musza umrzec.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka