Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nauczyciel - najgorszy zawód?

    IP: *.aster.pl 06.02.05, 13:18
    Kiedyś był taki wątek, o najgorszych zawodach - i sporo osób wymieniało
    nauczyciela. Jak to jest naprawdę - czy coraz więcej osób uczących w szkole
    nie ma po prostu powołania, czy to niewielkie pieniądze tak demotywują, a
    może po prostu dzieci/młodzież robi się coraz gorsza? Gdzie tkwi problem?
    Powiem szczerze, po roku pracy w szkole wyniosłam się z podkulonym ogonem -
    nie wiedziałam, nie przypuszczałam wcześniej, że to takie dno. Czy ktoś ma
    podobne doświadczenia? A może ktoś pracował/pracuje w szkole i uważa, że to
    fajna praca?
    Obserwuj wątek
      • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.bonair.com.pl / *.bonair.com.pl 06.02.05, 14:40
        Nigdy nie pracowałam w szkole, ale praca nauczyciela zawsze mi sie podobała i
        podoba nadal.

        Co do zarobków - są niskie, ale za to są wakacje. To niesamowity bonus w
        stosunku do innych zawodów!

        Ale jeśli bym miała być nauvczycielką, to przede wszystkim starałabym się o
        szkołe prywatną. Mam wstręt do wszelkich instytucji państwowych.
        • Gość: trawaa Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 08:31
          zaprawde
          pracowac z dzisiejsza mlodzieza powinni resocjalizowani recydywisci, pod grozba
          powrotu do szkoly w razie ponownego popelnienia przestepstwa

          a w prywatnych szkolach to chyba seryjni mordercy

          moze i ironia, ale szkola jest straszna
          • aruba11 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm 08.02.05, 18:58
            To bardzo trudny zawod.Uwierzcie, mam 20 letni staż pracy w tym zawodzie.Potężna
            presja, niedocenienie,ciagle napiecie.Wakacje?Bez tego zawal, wylew, reakcje na
            stres.Doprawdy to potężnie stresujacy fach, nie da sie w tym pracowac bez
            zaangazowania emocji, duszy ,serca!To fakty...Obys cudze dzieci uczyl....
            • Gość: magda77 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 19:54
              Tez jestem nauczycielem, ale od 4 lat. Czasami jest bardzo ciezko (pracuje w
              gimnazjum), ale sa chwile, ktore zdecydowanie to rekompensuja. Na dzien
              dzisiejszy nie wyobrazam sobie siebie w innym zawodzie. Ale jezeli ktos mialby
              meczyc siebie lub dzieci, to wtedy to nie ma sensu!!!!!!
              • Gość: Tomek Moja opinia młodego nauczyciela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.05, 21:50
                Uczę w szkole publicznej 2 lata. Szkola jako instytucja to horror. Brak
                pieniędzy na wszystko. Nauczyciel musi być menadżerem, księgowym,
                zaopatrzeniowcem itd. Uczniowie to jedyna przyjemność. Zauważam ponadto
                tragiczną prawidłowość. Rodzice coraz częsciej zaniedbują swoje pociechy i
                często przerzucają rolę wychowawczą calkowicie na szkołę. To jest bardzo
                poważny problem współczesnego szkolnictwa. To co mnie bardzo boli w tym
                zawodzie to brak szacunku klasy rządzącej na każdym szczeblu wobec tego
                trudnego zawodu.Chcę uczyć w szkole bo sprawia mi to przyjemność. Uczniowie
                mnie lubią. Ale jednocześnie mam świadomość, że "taplam się w gó..e po uszy".
                Myślę, że wszyscy nauczyciele zgodzą się co do zasadności pomysłow niektórych
                samorządów lokalnych. Absurd absurdem pogania.
            • Gość: mikaczes Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 09:12
              Stres w szkole? Pracuję w zakładzie karnym. To jest adrenalinka ...
              • bjorna Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm 09.02.05, 11:51
                stres w zakładzie karnym? owszem, ale tam raczej nuda (byłam)... teraz jestem w
                szkole i nigdy nie przypuszczałam, nigdy nigdy, ze tak to wygląda....
                • Gość: brr Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 16:49
                  jestem nauczycielem od 5 lat i stwierdzam ze jest to jeden z najgorszych
                  zawodów świata, szczególnie dla tych, ktorzy tego nie czuja. Ucze w gimnazjum.
                  Uczniowie sa jak dzika zwierzyna, której wszystko wolno i niestety my jako
                  nauczyciele nie wiele mozemy poradzic. Rodzice albo są bierni wobec zachowań
                  dzieci albo nieznając prawdy bronią je zakładajac z góry,że to n-l jest zły,
                  albo nie dają sobie rady i cieszą się, gdy dziecko wychodzi z domu, bo mają
                  trochę spokoju. U nas w szkole policja jest średnio raz w tygodniu, polowa
                  uczniow ma juz niezle kartoteki, a do tego co trzeci uczeń jest nadpobudliwy i
                  broń Boże na niego krzyknąć czy tez nie tak spojrzec, bo zaraz sąd ostateczny
                  jest nad nami, za to takie dziecko moze nam czyms przywalić i jest wszystko
                  okej bo "dziś zapomniał wziąć tabletek(psychotropów)". Dlugo by tak pisac o
                  naszej kochanej mlodzieży, ja nie znosze tej pracy i caly czas rozgladam sie za
                  czyms innym, gdzie nie koniecznie bedzie tak duzo wolnego, ale moze chociaz
                  czlowiek troche psychicznie mniej ucierpi. brrrrrrrrrrrrrrr
                  • losiu4 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód?Hmmm 16.02.05, 17:39
                    oj, jest trochę w tym co piszesz. Przynajmniej jeśli o częśc dzisiejszej,
                    hodowanej na bezstresowym wychowaniu, młodzieży chodzi.

                    Pozdrawiam

                    Losiu
        • Gość: gosia Kto wie? Może Ci się uda. Oto kilka rad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.05, 23:40
          Co do szkół prywatnych - wszystko zależy na jaką trafisz. Dzieciakom w
          przeciętnej szkole prywatnej nie chce się pracować, gorzej motywuje się je do
          nauki. Poza tym musisz być na własnej działalności, ewentualnie zatrudnienie
          następuje na umowy zlecenie (co wymaga albo bycia studentem do 26 roku życia,
          albo jednoczesnego zatrudnienia w innym podmiocie na umowę o pracę z zarobkami
          co najmniej osiemset parędziesiąt zł, o ile dobrze pamiętam).

          Co do państwowej szkoły - trzeba dobrze trafić. Pracowałam w trzech - ta
          ostatnia jest po prostu bardzo ludzka i dla dzieciaków, i dla nauczycieli. W
          poprzedniej dyrka wszystkich wykańczała ciągłymi ponagleniami, nagonkami i
          przedłużającymi się bezsensensownymi radami tudzież szkoleniami od rzeczy. W
          końcu whała się, czy mi przedłużyć umowę, czy nie, zwlekając z decyzją do
          powrotu ze swoich wakacji (koniec lipca) i radząc ewentualnie kontakt z działem
          kadr, gdyby jej nie było w szkole w momencie moich odwiedzin, więc
          powiedziałam, że może mnie całować! Npapisałam chłodny oficjalny list z
          wyjaśnieniami, dlaczego to JA rezygnuję. I dobrze, że z tego kołchozu człowiek
          uciekł, bo w nowym liceum, dokąd trafiłam, mogę się teraz skoncentrować głównie
          na pracy dydaktycznej. Nicech żyje dyrektor pierwszej placówki oświatowej na
          Pomorzu Zachodnim oraz jego zastępczynie!
        • Gość: arvi Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.toya.net.pl 11.02.05, 15:40
          Ludzie,ludzie.prywatne przedszkola i szkoły to nie raj. Może są takie gdzie
          nauczyciele zarabiają znacznie więcej i są zadowoleni, ale...miałam praktyki w
          jednym z prywatnych przedszkoli w Łodzi i powiem że osobiście nigdy nie wyślę
          swojego dziecka do prywatnego przedszkola czy szkoły. DNO Właściciele
          nastawieni tylko na zbijanie kasy, nauczyciele często rezygnowali z pracy ze
          względów na niskie zarobki i sposób traktowania przez dyrekcję.Nauczyciel nie
          miał prawa powiedzieć rodzicom że dziecko tęskni i ma jeszcze problemy z
          kontaktami z rówieśnikami bo zaraz zjawiała się P. dyrektor i tłumaczyła, że
          rodzicom mówi się tylko dobre wieści.Dalej w jednej z grup wiekowych były
          dzieci w wieku 2,5 do 4 lat - jeżeli ktoś jest nauczycielem to wie że
          przeprowadzenie zajęć jest w takim wypadku dość trudne, w przedszkolu7
          znajdowały się dzieci które nie potrafiły sygnalizować że chcą do toalety, nie
          wiedziały do czego służy widelec i łyżka.Mając zajęcia w niejednym państwowym
          przedszkolu czy szkole chciałabym doradzić wszystkim rodzicom że pozim
          nauczania i kontaktów między nauczycielami uczniami i dyrekcją był o wiele
          lepszy co również wpływa na rozwój.Praca jest fajna i pomijając zarobki byłoby
          nieźle. Doczasu nauki w szkole należy jednak dodoać czas przygotowań do zajęć,
          sprawdzania prac itp.ale fakt faktem nauczycieli jest za dużo w porównaniu z
          ilością dzieci, a na studiach łudzi się ich szerokimi możliwościami pracy itp,
          a tak naprawdę to jak masz znajomości to nawet jak jesteś tumanem i nieukiem -
          znajdziesz pracę.dia fajne - pracy brak
      • Gość: szanujący się Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.acn.waw.pl 06.02.05, 17:23
        Gość portalu: monka79 napisał(a):

        > czy to niewielkie pieniądze tak demotywują

        Znasz takie powiedzenie: "Jaka płaca, taka praca"? Jak myślisz, dlaczego tak
        niewielki odsetek młodych mężczyzn decyduje się na pracę w szkole? Odp.: Bo nie
        utrzymaliby rodziny (mam na myśli zapewnienie godnego życia a nie wegetacji), a
        o bogatą żonę coraz trudniej w dzisiejszych czasach.

        > może po prostu dzieci/młodzież robi się coraz gorsza?

        To trochę też - coraz więcej młodych ludzi nie ma ambicji, z góry zakładają, że
        w tym kraju nic dobrego ich nie czeka (np. po lekturze postów niektórych
        frustratów na tym forum), więc nie warto się wysilać.
        • Gość: kiki Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 22:53
          Praca w szkole ma wiele plusów i minusów, ale praca w gimnazjum rejonowym to
          czyściec za życia.Nie przeszadzam, reforma zniszczyła polską szkołę, a rodzice
          odpuścili sobie wychowywanie własnych dzieci...
      • Gość: młoda belferka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 15:25
        Wiecie co?!?! Pracuję 5 rok w gimnazjum publicznym i zrobię wszystko, żeby wyrwać się z tej pracy! Nigdy nie marzyłam o zawodzie nauczyciela, ale polubiłam przekazywanie wiedzy, początkowo uwilbiałam wielogodzinne przygotowywanie lekcji w domu itp. Ale teraz mam dość poświęcania swojego czasu dla 13 -16'latków, których większość ma wszystko gdzieś, a ich rodzice? no cóż... niedaleko pada jabłko od jabłoni! Do tego nieustanne pretensje przełożonych, że nie potrafię zachęcić dzieci na nauki i ta niesamowita biurokracja... Tak, że nie piszcie, proszę, że jest to fajny zawód jeśli nie pracowaliście w szkole min. 1 roku, ok?!
        Nie chcę absolutnie się skarżyć, cieszę się, że mam pracę przy takim bezrobociu, ale denerwuje mnie jak ktoś mi wypomina 18h w tygodniu i dwa miesiące wakacji, bo to kompletna bzdura jest! To tyle, pozdrawiam!
        • Gość: p Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 08.02.05, 15:48

          >ale denerwuje mnie jak ktoś mi wypomina 18h w tygodniu i dwa miesiące wakacji
          > , bo to kompletna bzdura jest! To tyle, pozdrawiam!

          A nie jest tak?
          • Gość: młoda belferka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 16:57
            Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale proponuję zatrudnienie się w szkole, sam(a) zobaczysz!!!
            Nie wiem też jak to wygląda ogólnie w kraju, ale ja choć powinnam pracować 40h tygodniowo (w tym 18h lekcyjnych) przy pełnym etacie, non stop robię jakieś nadgodziny gratis... Nie do wiary?! A jednak! Zaczynam pracę o 7.30 (dyżurem na korytarzu), wracam do domu ok. godz. 15-16, a wieczorem zasiadam do biureczka lub przed komputer na kolejne 3-4 godziny podczas których albo sprawdzam zeszyty, ćwiczenia i strawdziany, i/albo przygotowuję lekcje i/albo uzupełniam dokumentację i piszę kolejne sprawozdania z czegośtam! Sama przyjemność! Mój mąż też ma dość tej mojej pracy...
            A urlop? W porządku, jest go nieco więcej niż w innych zawodach, ale nie 2 miesiące jak niektórzy sobie wyobrażają! Mam wolne od 15 lipca do 15 sierpnia w wakacje letnie i jeden tydzień w zimowe! Czy to więcej niż przysługujące normalnemu pracownikowi w innym zawodzie 26 dni (5 tyg.)??!! Nie!!! Nie mogę też wybrać sobie terminu urlopu (a w szczycie sezonu wiadomo jakie są ceny wczasów itp.), ani wziąć wolnego na rządanie... Więc człowieku, zastanów się (albo dokładnie doinformuj) zanim coś napiszesz albo zadasz głupie pytanie!
            • Gość: belf Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 18:14
              Dlaczego dopiero od 15-go lipca i tylko do 15-go sierpnia? Na ogół rzeczywiście
              zajętych jest kilka dni lipca i ostatni tydzień sierpnia, ale żeby aż cały
              miesiąc... Trochę nie chce mi się wierzyć...
              • prenatka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 08.02.05, 18:35
                spójrzmy obiektywnie: mnie nikt do pracy w szkole nie zmuszał. Poszłam na
                studia pedagogiczne. Skończyłam. Pracuję w szkole. Wiedziałam o pensji,
                śmiesznie małej, dodajmy. Wiedziałam. Ale nie wiedziałam, że będę musiała być:
                1. księgową(statystyki, dzienniki, papierki, bajerki) 2. Policjantem(bawić się
                w uspokajanie nadpobudliwych, niezrównoważonych, rozdzielanie walczących przed
                szkołą przeciwników z myślą, że jak jednego z nich złapię to czy on nie
                wrzaśnie: "Pani mnie molestuje!!!!!!!" Bo ja ucznia dotknąć nie mogę) 3.
                Prawnikiem (prawo oświatowe mam mieć w jednym paluszku, mam wiedzieć, co, jak,
                kto z kim, gdzie kiedy,co, jak i dlaczego.....) 4. W czasie wycieczek
                ochroniarzem 24 godziny na dobę... No i na końcu po tym wszystkim mogę być
                wreszcie NAUCZYCIELEM:)
                Nie wiedziałam, że ktoś każe mi robić jakieś awansy zawodowe i wypełniać przy
                tym sterty papierów, zużywać hektolitry tuszu, własnego tuszu. Nie wiedziałam
                też, że aby przygotować się do lekcji będę musiała odbijać za własne
                pieniądze , na "mieście", materiały na lekcje. Nikt mi o tym nie powiedział.
                Nikt mi też nie powiedział, że pól wakacji będę spędzać w szkole na
                opracowywaniu: pięcioletnich i rocznych planów profilaktyki, doskonaleniu
                wewnątrzszkolnego systemu oceniania, że będę stawiać roczną i pięcioletnią
                diagnozę tego i owego, że będę nusiała robić mnóstwo statystyk dla centralnych
                i okręgowych komosji egzaminacyjnych w związku z egzaminami, także próbnymi. Że
                badanie jakości pracy szkoły jest tak uciążliwe..... Że będę miała w klasie
                także dzieciaki, które przyjmijmy, nadają się tylko do szkoły specjalnej, lubię
                je, one sa najczęściej ok, ale dlaczego nikt nie przygotował mnie do pracy z
                autystykami, dziećmi z ADHD itp? Że moje osiemnaście godzin to mit, powtarzany
                przez jakichś niedouczonych i ślepych ludzi, że tak naprawdę praca w szkole z
                uczniem to przyjemność, dopiero w domu zaczyna się "jazda" i robota,
                najczarniejsza z czarnych...
                Nie mogę tylko powiedzieć, że nikt mi nie mówił, że nie będę w stanie wyżyć za
                aż tak psie pieniądze......
                • Gość: ewa Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 213.238.96.* 18.02.05, 01:00
                  święte słowa
            • Gość: Vp Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 195.117.30.* 08.02.05, 18:25
              Nie mogę też wybrać sobie terminu urlopu (a w szczycie sezonu wiadomo jakie są
              ceny wczasów itp.),
              > ani wziąć wolnego na rządanie...

              Mam nadzieję, że nie uczysz polskiego...

              Sorki, że się czepiam, ale muszę. Też jestem belferką :-) Ale od początku
              wiedziałam, że nie będę pracować w szkole. I nie pracuję, a mgr się przydaje,
              korepetycje dają zarobić a odpada użeranie sie z dzieciakami i rodzicami.
              Ciekawe czemu większość nauczycielek dopiero po rozpoczęciu pracy w szkole
              zauważa, że to koszmar. W końcu każdy do szkoły wiele lat chodził i ktoś, kto
              powziął zamiar być nauczycielem dość łatwo mógł sobie wyobrazić jak to wygląda
              od drugiej strony. A dosadniej: widziały gały co brały.

              A co do urlopu na żądanie, to wybacz, ale w większości firm to jest marzenie
              ściętej głowy - pracodawca wysyła na urlop wtedy kiedy mu wygodnie, a bardzo
              często pracownik wcale nie ma urlopu, tylko podpisuje papier gdyby kontrola z
              PIPy przyszła... często musi wziąć urlop gdy jest chory, albo w ogóle jest
              zatrudniony na "umowę ustną" i jakiekolwiek kodeksy są czystą abstrakcją. W
              mojej firmie jest wielu nauczycieli, którzy tak strasznie się w szkole "męczą"
              że spokojnie wyrabiają u nas cały etat. Łatwo się domyślić, że w szkole
              odwalają chałę, ale nikt im nic nie zrobi, nikt nie ma możliwości
              wyegzekwowania tych godzin pracy w domu, za które dostają pieniądze. Marne to
              pieniądze, fakt, ale pewne i bezpieczne.
              W sumie ani szkoła nie jest miejscem najgorszej katorgi, ani też nie jest
              jednym wielkim luksusem i przyjemnością.
              • Gość: Iga Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 18:45
                potwierdzam, jestem nauczycielką, wiedziałam co brałam i ponoszę tego
                konsekwencje. Nie marudzę, lubię swoich uczniów, mam autorytet ale nie jestem
                jędzą. Moja kuzynka pracuje na poczcie, zarabia mniej, pracuje więcej i też
                użera sie z biezadowolonymi petentami, jak ja czasem z uczniami czy rodzicami.
            • Gość: oola Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:02
              Ciekawe co jest do roboty w szkole od 16 sierpnia, nie bujajmy się, nauczyciele
              schodzą się do szkoły ok. 25-26 sierpnia. Poza tym nie zapominajcie o feriach.
              To są 3 miesiące a nie 2. Zgoda to nie jest lekki zawód, lekcje, źle wychowana
              młodzież, niby 18 godzin ale nadgodziny, siedzenie w domu. Kochani nauczyciele,
              nie jestem nauczycielką, pracuję 40-50 godzin w tygodniu, albo i więcej za
              nadgodziny nikt nie płaci, można je sobie odebrać czasem wraca się i około
              północy. Absolwent uczelni dostaje na początek ok. 1200 brutto, potem podwyżek
              brak, bo przy tym bezrobociu nikt nie kaprysi. Nie jesteście jedyni.
              • Gość: również mgr Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl 08.02.05, 23:49
                Hmm...Absolwent uczelni dostaje ok.1200 brutto, może to i prawda, ale nie w
                szkole. Nauczyciel rozpoczynający pracę dostaje 930 brutto (odejmij sobie 37%,
                a zobaczysz, ile dostaje na rękę). Jest szansa na dodatek motywacyjny od 10 do
                20%. I na początek to tyle.
                • Gość: m Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 193.0.117.* 09.02.05, 14:09
                  u nas był dodatek motywacyjny 3%
                  a i to nie dla każdego...
                • Gość: anna tupaj Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.krak.tke.pl 16.02.05, 23:22
                  nauczyciel stażysta dostaje na początek pracy w szkole 1110 zł brutto, nie 930.
                  Jest to ogólna stawka minimalna wyznaczona przez ministra EiS...nauczyciel
                  kontraktowy (czyli po roku stażu przy poprzedniej stawce) 1340, dyplomowany
                  ponad 1500...a stawki mianowanego nie pamiętam, bo mi jeszcze trochę do niej ;-)
                  fakt, na dodatki motywacyjne tudzież za wysługę lat trzeba poczekać, ale mi się
                  trafił np. dodatek wiejski i mieszkaniowy (pracuje w szkole poza miastem, w
                  którym mieszkam - ale baaardzo bliziutko w sumie)...nie pracuję z łatwą
                  młodzieżą. Ale nie chce mi sie już tylko narzekać...

                  praca nauczyciela może i potrafi być bardzo trudna. Ale w dzisiejszych czasach
                  jest wiele trudnych sytuacji i zawodów...nie chce mi się już słuchać, jak
                  krzyczą na mnie inni, że mój wymiar pełnego etatu (którego ja nie mam) to
                  śmieszne 18 h. Nie chce mi się już dyskutować na ten temat. Ale też nie chce mi
                  sie słuchać wielkiego lamentowania, jak to w szkole tragicznie jest. Zależy od
                  szkoły, uczniów, kadry nauczycielskiej, przełożonych...podobnie jak w innych
                  zawodach.

                  Pozdrawiam
              • Gość: Belfer Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 16:54
                Sądząc po Twojej wypowiedzi niewiele wiesz o pracy nauczyciela. Czyżby wszyscy
                wypowiadający się tutaj nauczyciele byli w zmowie i zgodnie wyrażali własne
                poglady na temat pracy w szkole.
                Mam za sobą 23 lata pracy i muszę przyznać, że najgorzej pracuje mi się od
                czasu nastania gimnazjów. Oprócz pracy dydaktycznej i wychowawczej nie widać
                nas z coraz to większej sterty papierów. Są ferie??? Skądże znowu. Przecież
                swój wolny czas muszę poświęcić na dyżury w szkole, dokształcanie się. A gdzie
                w tym wszystkim jest moja rodzina???
            • Gość: Olga Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:47
              Gość portalu: młoda belferka napisał(a):

              > Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale proponuję zatrudnienie się w szkole,
              sam(a) zobaczysz!!! Nie wiem też jak to wygląda ogólnie w kraju, ale ja choć
              powinnam pracować 40h tygodniowo (w tym 18h lekcyjnych) przy pełnym etacie,
              non stop robię jakieś nadgodziny gratis... Nie do wiary?! A jednak! Zaczynam
              pracę o 7.30 (dyżurem na korytarzu), wracam do domu ok. godz. 15-16, a
              wieczorem zasiadam do biureczka lub przed komputer na kolejne 3-4 godziny
              podczas których albo sprawdzam zeszyty, ćwiczenia i strawdziany, i/albo
              przygotowuję lekcje i/albo uzupełniam dokumentację i piszę kolejne sprawozdania
              z czegośtam!

              Wykształcenie mam wyższe, staż pracy 21 lat, a szkołę znam od podszewki -
              dlatego nie truj, że codziennie masz dyżur (najwyżej raz w tygodniu), albo
              codziennie pracujesz od rana do 15-16. Te godziny codziennie spędzane nad
              papierami i zeszytami świadczą tylko o tym, że nie potrafisz sobie właściwie
              zorganizować pracy. Jeżeli codziennie poprawiasz jakieś sprawdziany - to wynik
              braku kwalifikacji zawodowych, bo gdybyś sie dobrze przygotowała do nauczania,
              to nie byłoby potrzeby czynienia takich zabiegów i meczenia uczniów, a do tego
              powodowania coraz większych zaległości w realizacji programu.
              Mogę oczywiście uważać, że opinie o 18 godzinach pracy jako pełnym etacie są
              krzywdzące, ale prawda wyglada tak, że niezależnie od oburzenia środowiska
              pedagogów krytyką i tak przeciętny nauczyciel ma o wiele mniej godzin pracy niż
              średnio w kraju i 3 miesiące płatnego urlopu. No i wolne niemal wszystkie
              soboty i niedziele.
              • Gość: młoda Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 20:13
                Dyżury mam 4 razy w tygodniu i najwcześniej wychodzę ze szkoły o 14.40!!! Pozdrawiam, ale cieszę się, że nie przyszło mi z Tobą nigdy pracować...
                • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:17
                  Najwcześniej wychodzę z pracy o 18:00 i jest to wówczas święto. Normą jest
                  19:00, a rzeczą częstą 20:00. Bywają tez późniejsze godziny, ale to już od
                  czasu do czasu, tak samo jak pracy w weekendy.

                  Nie jestem nauczycielem.
              • Gość: kropka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 23:12
                w tygodniu mam 180 minut dyżuru na korytarzach, do tego dyzury dodatkowe i
                dyżury na dyskotekach. Uczę ca 300 uczniów i każdemu mam wystawić jedną ocenę
                miesięcznie. Więc trochę tego dyżuru jest i trochę tego sprawdzania jest...
            • Gość: e. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 217.153.179.* 09.02.05, 08:11
              Moja Mama jest nauczycielką, więc doskonale wiem jak wygląda ta praca. Wręcz
              wychowywałam się w szkole. Kiedyś było trochę inaczej, lepiej, teraz praca
              nauczyciela to kierat za marne grosze, wiem o tym.
              Ale mimo wszystko MASZ ten miesiac urlopu. Ustawowo. Kończy się rok szkolny i
              masz wakacje. W prywatnej firmie nie ma takiej opcji - 2 tygodnie (a nie 26
              dni) dostajesz wtedy, kiedy szefowi pasuje. A czasami wcale. Kodeks pracy niby
              gwarantuje urlop, ale wiesz jak jest, jak się nie podoba to... Urlop na żądanie
              to jest mit i legenda, u nas w firmie tylko jeden próbował, ale go zaraz
              zwolnili. Pracuję teoretycznie 8,5 godz. dziennie, w praktyce często zostaję
              dłużej, a za nadgodziny nikt mi nie płaci. Rano wychodzę z domu o 6:30, wracam
              przeważnie około 8:00 wieczorem. Dojazd do pracy zajmuje mi 1,5 godz. Z
              powrotem tyle samo albo więcej, bo korki.
              Nie ma wakacji, ferii, wolnych rekolekcji (w niektórych szkołach są wtedy dni
              wolne), przerw świątecznych. Tak jak większość firm pracujemy w Wigilię i w
              Wielki Piątek. Mam szczęście jak mi szef da kilka GODZIN wolnego, żebym mogła
              pójść coś załatwić na mieście, albo po prostu pojechać do domu, posprzątać czy
              spokojnie zrobić zakupy.
              Chciałabym wracać z pracy około 15-16:00, nawet jeślibym miała potem usiąść na
              parę godzin do kompa i pracować.
              Ale fakt, że chyba zarabiam więcej niż młody nauczyciel. Całe 1500 netto;)

              • Gość: anna tupaj Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.krak.tke.pl 16.02.05, 23:28
                ja zarabiam netto 517 zł. - na pełnym nauczycielskim etacie miałabym nieco
                ponad 750. połowa z Twojego? no i mniej więcej połowa Twojego czasu pracy,
                powiem szczerze...zegarowo...ale za te moje 517 zł. nie dałoby się wyżyć...za
                750 też nie. ciężkie czasy są ogólnie...jak sie jest młodym i wykształconym, to
                trzeba się najpierw przez kilka lat dać powykorzystwać - inaczej nie ma się
                zazwyczaj szans na doświadczenie zawodowe.
            • Gość: a.n.a. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 10:14
              młoda belferko pisze się "żądanie". DWÓJA Z OTRTOGRAFII
            • Gość: belfer-emeryt Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.chello.pl 09.02.05, 10:54
              żądanie a nie rządanie wstyd nawet dla młodej belferki
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:08
              A co robisz od 15.08 do 1.09 ?
          • Gość: jacek Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 08.02.05, 22:45
            18 godzin to jakiś mit. Jeśli dołożymy do tego bezpłatną i, nie ukrywajmy, obowiązkową pracę w szkolnych komisjach (ds. infrastruktury, ds. współpracy z rodzicami, ds. promocji szkoły, ds. rekrutacji itp.), jeśli dołożymy do tego długie godziny przygotowań do matury wenętrznej (również bezpłatne i "dobrze widziane"), a oprócz tego częste, choć ignorowane przez większość rodziców zebrania i konsultacje, to uzbiera się sporo ponad 8 godz, dziennie. Nie znam nauczycieli, którzy wychodzili z pracy po skończeniu lekcji. A zarobki. Na start 750 PLN na rękę. Czyż nie jest to "imponująca" suma? Piszę, bo może ktoś wreszcie zauważy, że młody nauczyciel to ktoś, kto często ma dylemat, czy kupić dziecku prawdziwą czekoladę czy czekoladopodobną z "Biedronki".
            • Gość: szkolna matka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:55
              Gość portalu: jacek napisał(a):
              > 18 godzin to jakiś mit. Jeśli dołożymy do tego bezpłatną i, nie ukrywajmy,
              obowiązkową pracę w szkolnych komisjach (ds. infrastruktury, ds. współpracy z
              rodzicami, ds. promocji szkoły, ds. rekrutacji itp.), (...) a oprócz tego
              częste, choć ignorowane przez większość rodziców zebrania i konsultacje, to
              uzbiera się sporo ponad 8 godz, dziennie.

              Ciekawe gdzie jest taka szkoła. U mojegogo dziecka - spotkania 2 razy w
              semestrze po godzinie (no, niech jeszcze godzina na przygotowanie karteczek z
              ocenami). Jaka współpraca z rodzicami? - karteczki: tyle na to, tyle na tamto,
              tyle na owamto. I co to jest promocja szkoły? Pokazanie się raz w roku na
              jakiejś uroczystości?
              Rekrutacja nie trwa przez cały rok, a dbałość o tzw. infrastrukturę polega na 2-
              3-krotnym w ciagu roku wydaniu pieniędzy.
              I jeszcze do tego płatne konkursy przedmiotowe. Po prostu marzenie.
              Osobnik, któremu zajmuje to ponad 8 godzin dziennie codziennie powinien ulice
              zamiatać, a nie udawać wykształconego człowieka.
              • Gość: sonic Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 00:00

                ????????????????????? A cóz to za płatne konkursy przedmiotowe?? Przez dwa lata
                byłam przewodniczącą rejonowej komisji konkursowej, pracowałam w komisji
                wojewódzkiej. ZA DARMO, z tzw. powołania!! I nie ja jedna. Więc wyjasnij o czym
                piszesz!!
              • holtijar Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 08:43
                podobno każdy z nas miał prawo wybrać sobie zawód...
              • Gość: belfer Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 20:45
                Jestem nauczycielem juz kilkanascie lat.Pracowalem we wszystkich rodzajach
                szkol, uczelni, teraz pracuje sam dla siebie- mialem dosc biurokracji i calego
                tego zgielku.Uwielbiam moje lekcje, dzisiaj zdawali moi pierwsi tegoroczni
                maturzysci, zdali, kolejny dowod na sens pracy nauczyciela, ciezkiej ale
                fajnej. Pozdrawiam. H
            • Gość: Paweł Nauczyciel Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 08:40
              NIe odpisuję do konkretnej osoby. Po przeczytaniu kilkunastu opinii muszę
              stwirdzić, że jest w nich dużo prawdy. To prawdA,że zawód nauczyciela w Polsce
              jest niedoceniany jak wiele innych, głównie przez Państwo, ale sami sobie
              wybieramy zawód i nie powinniśmy tak bardzo narzekać.Moim zdaniem nie ma nic
              gorszego jeśli nauczyciel idzie pracować do szkoły, bo nie znalazł pracy gdzie
              indziej. Szkołę traktuje jako zło konieczne i otwarcie się przyzanaje, że nie
              chce pracować w szkole. To po co pracuje? Żeby zarobić? OK, ale niech
              przynajmniej nie mówi otwarcie, że nie chce pracować w szkole.
          • nangaparbat3 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 10:05
            > >ale denerwuje mnie jak ktoś mi wypomina 18h w tygodniu i dwa miesiące waka
            > cji
            > > , bo to kompletna bzdura jest! To tyle, pozdrawiam!
            >
            > A nie jest tak?
            Nie, nie jest.
            18 godzin to godziny dydaktyczne, inaczej lekcje. Żeby poprowadzić lekcję,
            trzeba się do niej przygotować. Dokładnie wiedzieć, co ma się zrobić, i jak. A
            w trakcie trzeba nieustannie zmieniać to, co się wymysliło, dostosowując do
            reakcji uczniów. Trzeba poprawiać prace pisemne. Policz sobie - jeśli polonista
            w liceum poświęci 20 minut na poprawienie jednej pracy, ma 30 uczniow i 5 klas,
            powinien w każdej klasie przynajmniej jedną pracę w miesiącu poprawić.
            Przygotowanie się do lekcji zajmuje czasem pół godziny, czasem wiele godzin.
            Trudno o przeliczyć. Załóżmy - 1:1. Plus cała masa zajęć biurowo-
            administracyjnych, zebrań, spotkań, pisania planów, sprawozdań, programów,
            rozkładów materiału etc.
            Oczywiście tak pracują dobrzy nauczyciele . Zarabiają dokładnie tyle, co tacy,
            co mają wszystko gdzieś.
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:35
              Może tak pracują nauczyciele początkujący. Nie wierzę, by nauczyciel z praktyką
              przygotowywał każdą lekcję godzinę. W końcu co roku powtarza ten sam materiał,
              a często równocześnie uczy kilka równoległych klas. Swojego czasu zarabiałam na
              korepetycjach i przygotowałam się do nich rzetelnie. Aczkolwiek przygotowane
              materiały (konspekt + ćwiczenia) wykorzystywałam później wielokrotnie. Owszem,
              przez 2h przygotowujesz 1h, ale tę 1h powtarzasz później w 4 równoległych
              klasach, co roku. Dobrze pamiętam swojego nauczyciela historii, który
              przychodził na lekcję ze swoim pożółkłym, wykorzystywanym przez kolejne 20 lat,
              kajecikiem.
              • Gość: trojanka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 16:52
                Przepracowałam w szkole 37lat ucząc przede wszyskim w klasach I-III.Kiedyś mój
                synek, wówczas uczeń 4.klasy widząc mnie siedzacą z książką i zeszytem w ręce
                zapytał-Mamuś,przygotowujesz się do szkoły?A do której klasy?
                -Do pierwszej.
                -To ty jeszcze nie umiesz uczyć nawet w pierwszej?-zapytał zdziwiony.
                Tak właśnie . Nawet wieloletnie doświadczenie nie zwalnia, a nawet zobowiązuje
                do bycie na bieżąco z nowinkami metodycznymi,by nie popadać w rutynę.I rzadko
                uczy się w kilku klasach równoległych. A i wtedy lekcje nie zawsze się
                pokrywają, bo tempo pracy uczniów nie jest jednakowe.Dodajmy do tego jeszcze
                przygotowanie pomocy ,choćby foliogramów do rzutnika pisma,materiałów do
                ciekawszych prac plastycznych itp,tp, tp.
                Pozdrawia tych, którym się jeszcze chce!-Szczęśliwa emerytka.
                To tylko kilka spostrzeżeń ,a mogłabym przytoczyć ich więcej
                • Gość: trojanka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 17:10
                  I dodam jeszcze jedno: praca n-la przypomina mi trud poławiacza pereł-nie w
                  każdej muszelce znajdzie się okaz.Lecz nawet jeden wynagradza porażki.
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:38
              Ale co do papierologi się zgadzam. Widziałam, jakie bezsensowne rozpiski
              wypełnia moja koleżanka (nauczycielka). Wielokrotnie się zastanawiałam, czy to
              ona jest głupia, czy to instytucja, żeby takich głupot na piśmie oczekiwać...
          • Gość: Ryszard Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.wskiz.poznan.pl 09.02.05, 12:00
            Niestety,moim zdaniem, to stwierdzenie nie powinno budzić zdenerwowania. Jestem
            przekonany o tym, że przy 18h zajęć dydaktycznych a`45min w tygodniu większość
            zbuntowanych nauczycieli istotnie nie przepracowuje się i to nie jest bzdura.
            Są co prawda przedmiotowcy, którzy przygotowują się do zajęć, bo to lubią i
            poprostu chcą lub muszą się przygotowywać aby następnie oceniać testy,
            sprawdziany, klasówki ... pisemne prace uczniów. Dlatego też na pracę z uczniem
            i przygotowanie się do zajęć oraz ocenę wypracowań poświęcają co najmniej
            kolejne 15-18h tygodniowo.
            Większość nauczycieli korzysta ponadto z dłuższych, niż dwumiesięcznych
            wakacji. W zasadzie żaden dyrektor nie jest w stanie wyegzekwować od
            nauczyciela obowiązku przyjścia do placówki w okresie wakacyjnym -
            nauczycielowi przysługuje 6 tygodni urlopu w roku - mało tego nauczyciele
            również skwapliwie wykorzystują dni wolne w okresie ferii zimowych, przerwy
            około wielkanocnej. Przestańmy narzekać, ten zawód poprostu trzeba lubić,
            trzeba lubić pracę z dziećmi i młodzieżą. Podczas kilkunastoletniej pracy
            dydaktycznej w szkole i ośrodku nie spotkałem się z sytuacją w której
            nauczyciel-pasjonat miałby kłopoty z uczniami, wychowankami.
            Na odrębną uwagę zasługuje mizeria finansowa, nie pozwalająca na prowadzenie
            kółek zainteresowań i innych zajęć pozalekcyjnych zapewniających rozwój i
            budzenie zainteresowań pozalekcyjnych uczniów na takim poziomie i w takim
            zakresie jak byśmy tego oczekiwali.
          • Gość: perissa Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 213.238.96.* 18.02.05, 00:54
            Jeśli zadaje Pani/Pan takie pytanie, to najwidoczniej nie ma Pani/Pan pojęcia o
            pracy w szkole. Do większości nauczycieli z mojej szkoły pasowałoby raczej
            stwierdzenie, że pracują 18h - tyle, że ... dziennie. Do rzadkości należą dni,
            kiedy pracy (proszę nie mylić z ilością przeprowadzonych lekcji) bywa mniej.
            Jeśli dodać do tego czas spędzany na:
            - opracowywaniu zadań, ćwiczeń, sprawdzianów,
            - poprawianiu prac domowych, kartkówek i sprawdzianów,
            - przygotowaniu do lekcji,
            - permanentnym kształceniu oraz samokształceniu,
            - seminariach metodycznych i spotkaniach z metodykiem,
            - szkoleniach wyjazdowych i stacjonarnych,
            - kursach doskonalących,
            - studiach podyplomowych,
            - radach pedagogicznych klasyfikacyjnych, analitycznych, szkoleniowych oraz
            innych, do których wcześniej trzeba przygotować mnóstwo rozlicznych materiałów,
            - udziale w zebraniach wielu komisji (przedmiotowych, dydaktycznych,
            wychowawczych, poziomów klas itp.),
            - prowadzonych kołach zainteresowań,
            - przygotowywanych z młodzieżą występach, konkursach, maratonach, olimpiadach i
            innych prezentacjach,
            - wycieczkach klasowych i przedmiotowych oraz wyjściach do teatru, czy kina,
            - studniówkach,
            - konsultacjach dla młodzieży i dyżurach dla rodziców,
            - egzaminach, maturach i próbnych maturach,
            - spotkaniach z rodzicami i wywiadówkach,
            - prezentacjach i targach,
            - opracowywaniu szkolnej dokumentacji (dzienniki, arkusze ocen, informacje o
            ocenach dla rodziców, świadectwa, korespondencja w sprawach uczniów itp.),
            - utrzymywaniu kontaktów z rodzicami uczniów i ich pracodawcami (w przypadku
            uczniów ze szkół zasadniczych) oraz z pedagogiem szkolnym,
            - na wykonywaniu tysięcy poleceń władz zwierzchnich,
            - opracowywaniu osławionych planów wynikowych i planów pracy wychowawcy klasy
            (różnych dla poszczególnych klas!!!), przedmiotowych wymogów edukacyjnych,
            systemów oceniania i kontraktów oraz celów wychowawczych, a także bieżącej ich
            ewaluacji i opracowywaniu aneksów do nich,
            - organizacji rozmaitych akcji charytatywnych,
            - organizacji różnych akcji o charakterze profilaktycznym (szeroki front
            działań antynikotynowych, antynarkotykowych, antyalkoholowych itp.),
            - opracowywaniu scenariuszy i konspektów lekcji oraz ćwiczeń do nich i kart
            pracy ucznia,
            - realizowaniu lekcji nowymi metodami nauczania, co wymaga rozczytywania się w
            literaturze przedmiotu, dostosowania metody do warunków danego przedmiotu oraz
            szkoły i stosownych przygotowań (także w sferze materialnej),
            - prowadzeniu kart obserwacji ucznia,
            - opracowywaniu rozlicznych sprawozdań, raportów i analiz,
            - przeprowadzaniu badań wyników nauczania (tj. na opracowaniu narzędzi do
            przeprowadzenia bwn, przeprowadzeniu bwn, poprawie prac, zestawieniu ocen, ich
            analizie i opracowaniu wyników wraz z wnioskami do realizacji),
            - opracowywaniu analizy swoich "niepowodzeń edukacyjnych" i programów
            naprawczych,
            - pracach inwentaryzacyjnych,
            - opracowywaniu prezentacji komputerowych dla celów edukacyjnych i
            reprezentacyjnych,
            - opracowywaniu szkolnych stron www,
            - opiece nad klasami i/lub pracowniami i znajdującym się w nich sprzętem oraz
            pozostałym wyposażeniem...................
            - opiece nad praktykantami, stażystami i nauczycielami kontraktowymi,
            - lekcjach otwartych itd. itp.

            No, wystarczy tej wyliczanki "z pamięci"... Gdybym tak zajrzała do notatek i
            dokumentacji - to by dopiero była "imponująca" lista!............

            Do tego dodajmy jeszcze prace związane z własnym awansem zawodowym (ogrom!!!),
            po którego osiągnięciu dyrekcja zaczyna natychmiast "kombinować" jakby się tu
            zbyt drogiego nauczyciela pozbyć (tak, tak!!! - w tym kontekście ustawę
            dotyczącą awansu zawodowego nauczycieli należałoby wręcz zaskarżyć) lub
            chociaż "obciąć" mu wszelkie dodatki w rodzaju nadgodzin, wychowawstwa itp..

            Ale to jeszcze nie wszystko... Poza nienormalnie rozdętymi wymaganiach za
            śmieszne pieniądze powszechnie uważa się za oczywisty i normalny fakt, że
            nauczyciel powinien "dopłacać" do wykonywanego zawodu.
            Żąda się od nas np. prowadzenia lekcji nowatorskimi metodami, ale to na nas
            spoczywa obowiązek zapewnienia wszelkich niezbędnych warunków ich realizacji,
            więc kupuje się np. papier i kolorowy bristol formatu A0, folię i papier
            samoprzylepny, kolorowe pisaki, pisaki do tablic bezpyłowych (!!!), folie
            transparentne i żarówki do rzutników, papier kserograficzny i drukarkowy A4
            (tylko we wrześniu zużywa się go, lekko licząc, od połowy do całej ryzy (!!!)),
            zeszyty i długopisy, segregatory, skoroszyty, koszulki (w dużych ilościach),
            zmieniające się jak w kalejdoskopie podręczniki plus poradniki metodyczne plus
            zeszyty ćwiczeń dla uczniów oraz inna literatura fachowa oraz czasopisma,
            programy komputerowe, jeżeli używa się ich w pracy z uczniami itd. itp....
            Do tego koszty wszelkiego rodzaju wydruków...... I Internetu (do niedawna -
            horrendalne)... Plus koszty szkoleń i studiów - powinieneś się przecież
            kształcić, żeby "nie wypaść" z zawodu; więc jeśli chcesz się kształcić lub
            musisz, to naturalnie rób to (nawet koniecznie!), ale lepiej nawet nie pytaj o
            możliwość refundacji..... To nic, że ledwo wiążesz koniec z końcem - to twój
            problem.....

            Aby uzupełnić obraz lekkiej, łatwej i przyjemnej 18h-pracy w szkole dodam
            jeszcze sprawy marnych wynagrodzeń, braku prestiżu i spadek autorytetu
            nauczyciela, który podważany bywa na wszelkie możliwe sposoby i ze wszystkich
            możliwych sił solidarnie przez wszystkich, którym się wydaje, że wiedzą o
            szkole wszystko tylko dlatego, że kilka lub kilkadziesiąt lat temu sami ją
            ukończyli. Nauczyciel ma wielu zwierzchników, a każdy wtrąca do jego pracy
            swoje przysłowiowe "trzy grosze" - ministerstwo, kuratorium, metodyk, władze
            miasta lub gminy, dyrekcja szkoły, rodzice, uczniowie, wreszcie media... Każdy
            żąda, narzuca, zarzuca, oczekuje, krytykuje, dezawuuje, wytyka, wyszydza i
            ośmiesza... I tylko jakoś nikt nie dostrzega i nie docenia naszej ciężkiej i
            niewdzięcznej pracy, nie chwali za nią, gdy dobrze wykonywana, nie zauważa
            dokonań, nie widzi osiągnięć... Nikt nie uważa też za stosowne godnie ją
            opłacać... To, co nam na co dzień towarzyszy to stres, frustracja i
            zniechęcenie... Tak płaci się w tym kraju nauczycielowi za dziesiątki
            przepracowanych, choć niezapłaconych godzin...

            Z moich doświadczeń i obserwacji życiowych wynika, że nic tak dobrze nie
            motywuje do wytężonej pracy, jak uznanie i dobra zapłata... Widzę wokół siebie
            wielu bardzo dobrych nauczycieli i wyobrażam sobie, ilu byłoby z nich jeszcze
            wspanialszych pedagogów, gdyby spotkali się oni z należnym ich trudowi uznaniem
            (także finansowym) oraz warunkami do tego, by całkowicie mogli oddać się swojej
            pracy.

            Młodzi nauczyciele na ogół ze zdumieniem odkrywają te nieznane powszechnie i
            mało popularne prawdy o szkole i ... uciekają z zawodu najszybciej jak tylko to
            możliwe...

            No, więc jak z tymi 18h?...

            Pozdrawiam
        • Gość: julia nauczycielka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.lublin.mm.pl 08.02.05, 18:23
          masz rację. ja przepracowałam w szkole rok i to był najgorszy rok w moim życiu.
          Praca w dwóch szkoła-gimnazjach, w jednym pani dyrektor stosowała mobbing.istny
          koszmar
        • Gość: gęś Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:44
          jestem pedagogiem przez kilka lat pracowałam w szkole mam mianowanie.teraz
          prowadzę firme. Pracę w szkole wspominam jak wieczne wakacje w porównaniu z tym
          co teraz robię. Nigdy w życiu nie miałam tyle czasu dla siebie ,dzieci i domu
          co w czasach kiedy pracowałam w szkole.Lata 80 -to dopiro były marne pensje.
          Gdybym zarabiała tyle co obecnie nauczyciel nie zrezygnowałabym z zawodu. teraz
          namawiam córkę na studia pedagogiczne.To idealna praca dla kobiety 3-4 godz.
          pracy i reszta dnia dla sienie i rodziny.wszystkim narzekajacym nauczycielom
          proponuję rok pracy poza szkołą a wróca po niej na kolanach do szkoły.
          • le_kolargol Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 11:38
            > namawiam córkę na studia pedagogiczne.To idealna praca dla kobiety 3-4 godz.
            > pracy i reszta dnia dla sienie i rodziny.

            No, chyba jak ktś uczy religii. W każdym innym przedmiocie trzeba trochę więcej
            popracować. 3-4 godz. pracy sprowadzałyby się chyba tylko do przepisywania
            podręcznika, a przecież nie o to chodzi w tym zawodzie. Ale to już kwestia
            sumienia - czy ktoś nie chce się przepracować, czy chce czegoś nauczyć...
      • wilgm Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 08.02.05, 18:21
        pracuje w szkole 20 lat. Pracowałam w szkole podstawowej, średniej i
        policealnej dla dorosłych. Bardzo lubię moją pracę i kontakt z młodzieżą ale
        coraz bardziej boli mnie, że moja praca jest tak nisko oceniana i to raczej nie
        przez samych uczniów. Nie chodzi też tylko o pieniądze ale raczej o to jak
        traktują nas nasze władze. Coraz częściej myślę a raczej marzę o zmianie pracy
        tylko kto zechce zatrudnić dzisiaj 46 letnią ekonomistkę.
      • Gość: amash Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.devs.futuro.pl 08.02.05, 18:48
        Witam! piszę tak sobie do wszystkich. Jestem belferką już od pięciu lat i uczę
        najgorszego co może być - języka polskiego, ale bardzo lubię pracę z dziećmi i
        młodzieżą. Wszyscy tu macie po trochu racji, szkoła z roku na rok jest coraz
        gorsza, rodzice wychowywanie zwalają na nauczycieli a w razie problemów mają
        tylko pretensje, urlopu mamy trochę więcej, ale w wyznaczonym terminie i nawet
        dnia na badania okresowe nie dostajemy, pracujemy niby 18 godzin w tygodniu, ale
        tak naprawdę przy szkoleniach, konferencjach, zebraniach, konsultacjach,
        dyskotekach, wycieczkach, sprawdzaniach prac i przygotowaniach do lekcji
        wychodzi 42 h (albo i więcej), a także w szkołach niestety jeszcze pracują
        ludzie, którzy w życiu nie powinni do niej trafić, stąd dzieci nienawidzą
        szkoły, nie mają szacunku, bo ich też nikt nie szanuje(mam na myśli nauczycieli
        z przypadku). No i wreszcie finanse...no cóż nie są oszałamiające, jak na pracę,
        którą "wykonujemy na żywych istotach" i godziny spędzone w szkole dostajemy
        mało, ale na razie nie narzekam. Gdyby jeszce płacili za sprawdzanie zeszytów,
        szkolenia i konferencje to byłoby dobrze.... A co do osób, które pracowały w
        szkołach po roku i trochę i się wyniosły, to cóż uważam, że w szkole trzeba mieć
        mocną psychikę i naprawdę lubić uczyć... ja pomimo wielu minusów mojej pracy,
        widzę też plusy i przede wszystkim uśmiechy moich uczniów, gdy mnie widzą na
        korytarzu lub gdy odniosą jakiś sukces. To jest dla mnie najważniejsze:))))
        Właśnie dzisiaj moje dzieci pisały próbny sprawdzian kl. VI i aż przyjemnie się
        robiło jak przybiegły z radością, że wszystko napisały i z języka polksiego był
        list i dobrze im wyszedł itd.... To daje motywację i sprawia,że chce się uczyć.
        Podrawiam serdecznie wszystkich, tych, którzy nienawidzą szkoły, są nią
        zdegustowani, tych, którzy lubią swoją pracę belferską i tych,którzy oceniają po
        usłyszanej teorii. Zadowolona belferka (bycie belfrem to na pewno nie jest
        najgorszy zawód świata, no może najbardziej niewdzięczny...)
        • Gość: mea1 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.crowley.pl 08.02.05, 19:23
          5 rok uczę w gimnazjum i wg. mnie praca nauczyciela jest bardzo ciężka i
          wymagająca (szczególnie psychicznie) i w dodatku mało płatna, także jak sie
          ktoś decyduje to powinien sie liczyć z jej minusami, ale też, fakt, są pewne
          plusy. i nie mówię tu o mitycznie długich feriach i wakacjach, czy rzekomo 18-
          godzinnym tygodniu pracy, bo to SĄ mity. Jeśli jest jakaś satysfakcja w tym
          zawodzie to jest ona spowodowana (przynajmniej dla mnie) uśmiechami uczniów,
          ich sukcesami z przedmiotu, albo sam fakt poszerzenia wiedzy z moejgo
          przedmiotu, czy to że ze mną rozmawiają, radzą się, szukają wsparcia, i nie
          widzą wroga. dlatego jeszcze pracuje tam gdzie pracuje.
          • Gość: uczeń gimnazjum Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 20:36
            > 5 rok uczę w gimnazjum i wg. mnie

            Piąty rok uczysz w gimnazjum i wg ciebie skrótowiec wg - według, pisze się z
            kropką po wg?
            Ten post to najlepszy przykład, na to, że nauczyciele to nieuki.
            I takich do mądrych dzieci wpuścić...
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:57
              Chyba faktycznie nauczyciele to nieuki, bo nawet mądre dzieci mają problemy z
              interpunkcją.

              > Piąty rok uczysz w gimnazjum i wg ciebie skrótowiec wg - według, pisze się z
              > kropką po wg?

              Przecinek po słowie "według" jest zbędny.
          • Gość: uczeń gimnazjum Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 20:45
            Gdu zauważyłem "wg" bez kropki, to odechciało mi się dalej czytać tego tekstu.
            Po kilku minutach, kiedy trochę sie rozluźniłem, przeczytałem, po czym moim
            oczom ukazały się kolejne błędy... wymieniać?
            Co tam, wymienię:
            1. Na początku zdania stawiamy WIELKIE LITERY!
            2. Zdania złożone oddzielamy PRZECINKAMI!

            O drobnych usterkach nie wspomnę.

            Do szkoły (uczyć się, a nie uczyć innych) nieuki!
            • Gość: lidka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 85.198.212.* 08.02.05, 20:55
              cóż za pasjonujące zajęcie - wytykanie cudzych potknięć. Cieszę się
              niezmiernie, że nie jesteś pedagogiem ..., szczególnie w mojej szkole.
            • Gość: maggie Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.mcart.com.pl 08.02.05, 22:04
              Wiesz, takich uczniów nie lubię, czepiają się szczegółów, czyhaja na
              najdrobniejszy błąd. Zalecam zwracanie uwagi, nie tylko na formę, ale też na
              treść wypowiedzi. W przeciwnym razie zmarnujesz mnóstwo czasu nad jedną kropką,
              zamiast skupić się na sensie.
            • Gość: nauczyciel Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:55
              poprawiając innych najpierw popraw swój tekst : GDU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 01:53
              A tak przy okazji... "poczym" piszemy łącznie, gimnazjalisto.
        • Gość: była Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:37
          Gość portalu: amash napisał(a):
          Gdyby jeszce płacili za sprawdzanie zeszytów, szkolenia i konferencje to byłoby
          dobrze....

          Kiedy ja uczyłam w szkole poloniści i matematycy mieli dodatek za sprawdzanie
          zeszytów. A szkoleń i konferencji chyba nie ma aż tyle, żeby nie dało się ich
          zaliczyć w (średnio) 40 godzinach tygodniowo.
          Czytam te posty i zawsze się zastanawiam, jak długo w domu przygotowuje się
          nauczyciel z 10- (i więcej) - letnim stażem do opowiadania o dźwigni
          jednoramiennej, czy granicy ciągu, czy wojnie stuletniej, czy budowie gwiazd. I
          naprawdę nie wierzę, że trzeba codziennie być w szkole 7-8 godzin, żeby
          powypełniać dokumenty.
          Najbardziej męczył mnie hałas, ale tego chyba nie da się zmienić.
      • moboj Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 08.02.05, 19:12
        jestem nauczycielem logopedą, uczę też polskiego a pracuję w szkole specjalnej
        z dziećmi uposledzonymi. swoją pracę uwielbiam, jest dla mnie przyjemnością.
        fakt - finanse kiepskie (na szczęscie połówek dużo zarabia, więc tym się nie
        muszę martwić), po powrocie ze szkoły też mam dużo pracy, bo piszę orzeczenia,
        diagnozy, programy terapeutyczne, konspekty. praca nie jest łatwa również ze
        względu na specyfikę szkoły, ale po kilku miesiącach spędzonych w róznych
        liceach i gimnazjach dla zdrowych dzieci mogę z całą odpowiedzialnością
        powiedzieć, że dzieci w mojej szkole są dalece bardziej cywilizowane, kochane
        po prostu. mogę powiedzieć, że pracuję w raju: dyrektorka to anioł nie
        człowiek, grono pedagogiczne jest malutkie, bo liczy 15 osób i nie ma mowy o
        jakichś kółkach wzajemnej adoracji, kłótniach, plotkach itp. w pracy zero
        stresu, zero presji, wszysko w atmosferze pełnej kultury, wszystkie jesteśmy
        naprawdę doceniane przez dyrektorkę i kuratorium.
        tymi wakacjami bym się tak nie ekscytowała, bo i w wakacje nauczyciel ma trochę
        pracy.
        szkoła prywatna - pisała o niej M. (drugi post w wątku) - tam niestety nie jest
        tak różowo. teksty: "no przeciez płacę za tę szkołę, to czemu moje dziecko ma
        tróję z matmy?" sa na porządku dziennym.
        swoją pracę naprawdę uwielbiam a niesamowice miłe jest też to, że kiedy poszłam
        na zwolnienie to ciągle dostawałam maile od dzieciaków z pytaniami kiedy
        wracam, bo one już się doczekac nie mogą. pierwszy dzień po powrocie to prawie
        komitet powitalny w progu czekał:)
      • Gość: kameleon Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.idea.pl 08.02.05, 19:39
        Jeden z moich ulubionych tematow, wiec pozwole sobie kilka slow od siebie
        zamiescic :)
        Od 1996 r. pracuje na uniwersytecie (panstwowym, i to niezlym), do 2000 r. jako
        asystent (czyli mialem do czynienia z dydaktyka), od 2000 do teraz jako
        pracownik naukowo techniczny.. i sie ciesze, ze jest tak jak jest. Czyli ze nie
        mam kontaktu z dydaktyka, a raczej ze studentami - ktorzy w niewielkim procencie
        sa swiadomi tego, jaki kierunek wybrali, po co, co dalej po skonczeniu studiow
        chca robic etc. Za to sa bezczelni, tepi, chamscy i maja coraz bardziej
        roszczeniowy stosunek do zycia. Trafiaja sie oczywiscie wyjatki, ale jest ich
        malo... zas samych studentow coraz wiecej. I potem sposrod tychze studentow
        czesc trafi do szkolnictwa nizszego szczebla, bo przeciez trzeba cos robic :D
        Najlepsi poszukaja sobie pracy gdzie indziej, gdzie beda lepiej zarabiac, beda
        robic to co lubia, beda zadowoleni ze swojej pracy, a 'praca' z nich.. I kolo
        sie zamyka: slabi studenci trafiaja do szkol, bo nie tyle chca, co musza.
        Oczywiscie to uogolnienie, ale jakas prawda w tym jest.
        Teraz co prawda obowiazuje mnie 8-godzinny dzien pracy (rzecz umowna, bo tak
        naprawde to ~6h tej pracy wychodzi), ale robie co mi sie podoba, mam swoj
        gabinet, swoje komputery, etc. I swiety spokoj, czas na rozwijanie zainteresowan
        - z historyka stalem sie informatykiem, czesciowo jakby kartografem, a i pare
        innych zainteresowan udaje mi sie realizowac.
        Tak wiec w efekcie koncowym ja na szkolnictwo nie mam co narzekac :)

        PS. Wybaczcie brak polskich liter, ale leniwy jestem, a i przyzwyczajenie z
        konsoli unixowej odgrywa tu niemala role..
        • Gość: zosia Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.tvgawex.pl 08.02.05, 19:59
          czesc.ja ucze w liceum najtrudniejszego przedmiotu jakim dla wszystkiech jest
          fizyka. jestem dwa lata po studiach i gdy widze jak okrojone sa teraz
          wiadomosci w liceum i jaka mlodziez zdobywa teraz srednie wyksztalcenie,to
          jestem w ogromnym szoku. dobrze ze istnieje instytucja korepetycji,poniewaz za
          marne pieniadze ze szkolnictwa ciezko by bylo utrzymac rodzine
          • Gość: DrapieżnaBelfrzyca Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 21:09
            Tak się składa, że i ja uczę fizyki w liceum. Sprawia mi to ogromną
            przyjemność. W tym roku dostałam klasę humanistyczną, nastawioną do tego
            przedmiotu bardzo lękliwie, i jest to duża radość zauważyć, że do pewnej liczby
            uczniów udaje się "trafić". Mam nadzieję, że nie traktują teraz fizyki jako zła
            koniecznego. Zresztą fizyka, jako nauka poznawcza, jest przecież też nauką
            humanistyczną. Ale to właściwie dygresja. Moim zdaniem, szkoła nigdy nie była
            instytucją idealną. Dobrze pamiętam moje doświadczenia uczniowskie, i staram
            się by moi uczniowie przez podobne nie musieli przechodzić! Tyle, że ja,
            ogólnie rzecz biorąc, w liceum odetchnęłam (koniec lat 70-tych). Ówczesne
            liceum, przynajmniej w moim odbiorze, było szkołą starającą się wychować ludzi
            myślących. I chyba jednak to robiło. Było to możliwe - przez cztery lata!
            Ustrój nie grał roli, wręcz przeciwnie, inspirował do oporu. Teraz mamy
            praktycznie 2,5 roku na przygotowanie uczniów do matury. Właściwie zmieniamy
            się w placówkę kursową przygotowywania do specyficznego egzaminu, i nic więcej.
            Cały system szkolnictwa zmierza w tym kierunku. Pobudzanie zainteresowań? Z
            moich obserwacji wynika, że to środowisko pozaszkolne ukierunkowuje młodego
            człowieka. Aspiracje są wpajane przede wszystkim przez rodzinę, co bardziej
            prestiżowe zawody stają się dziedziczne, a utalentowana biedna młodzież ma małe
            szanse. Marnuje się olbrzymi potencjał. Co do uczniów - na młodzież zawsze
            narzekano, i to już chyba się nie zmieni. Akurat ja nie mam powodów do
            narzekań, ale to specyfika szkoły. Wiem, jak jest gdzie indziej. Uczyłam trochę
            dorywczo, ale zdążyłam zdobyć wcześniej trochę doświadczenia w gimnazjum (na
            dużym osiedlu). Stałym tematem rad pedagogicznych była tam kwestia zapewnienia
            nauczycielom bezpieczeństwa na przerwach. Bez komentarza. Oczywiście, to
            kwestia wychowania młodzieży przez dom czy środowisko. Ale też kwestia kalekiej
            roli wychowawczej szkoły. Cały system odpowiedzialności za wychowanie, czy w
            szczególności - zachowanie młodzieży w szkole, jest obliczony nie na
            oddziaływanie wychowawcze, a na uniknięcie odpowiedzialności za skutki
            niepowodzeń i zajść drastycznych. Przyjaciel mojego ojca, profesor psychologii,
            z odchodzącego już niestety pokolenia, opowiedział mi kiedyś, jak tuż po wojnie
            pojechał jako wychowawca na obóz zorganizowany dla sierot wojennych, dzieci
            ulicy - na pewno nie aniołów. Ta młodzież z niejednego pieca chleb jadła, i
            zdobywała go w różny sposób. Było ich kilkuset, wielu młodocianych przestępców.
            Wychowawców było, o ile pamiętam, ośmiu. Cała impreza udała się doskonale,
            dzięki temu, że zorganizowano samą młodzież, powierzono jej odpowiedzialność,
            wyznaczono funkcje i kontrolowano wywiązywanie się z nich. W dzisiejszej szkole
            uczniowie są pozbawieni odpowiedzialnych zadań, prócz nauki. Cały czas muszą
            być "pod opieką". Nauczyciel - niania ma chodzić po korytarzach na przerwach w
            ramach tzw. "dyżuru", i pilnować, czy 18-to letnie dzidziusie nie robią sobie
            ziazia. Rozumiem, że trzeba pilnować porządku w szkole, ale sprowadzenie
            nauczyciela do roli usługowej - "ploszem pani, bo on mi..." uważam za
            antywychowawcze, przynajmniej powyżej klas nauczania początkowego. Nie mówię
            tu. oczywiście, wyłącznie o dyżurach. A młodzież też nie lubi nie być
            traktowana poważnie. Nagle te dzidziusie trafiają na uczelnie, i okazuje się,
            że nie umieją zachować się dojrzale.
            • Gość: Katarzyna Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 09.02.05, 13:28
              Wreszcie coś rozsądnego. Jak to miło. Dobrego dnia Pani życzę!
            • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 02:10
              Ja też jestem fizykiem, po zwykłych, pięcioletnich studiach dziennych, i zawsze
              marzyłam, by uczyć właśnie humanistów! Nawet posuwałam się w marzeniach do
              napisania podręcznika do fizyki, właśnie ukierunkowanego na profil
              humanistyczny. Tak, aby ludzi, którzy mają pociąg do filozofii i rzeczy
              oderwanych od przyziemności, zarażać pasją fizyki. Fizyka, właśnie z punktu
              widzenia humanisty, jest wspaniała!

              Życzę powodzenia w zawodzie i szczerze zazdroszczę!!!!
        • Gość: adamanta Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 20:05
          Coz, jak juz wtracamy trzy grosze z segmentu "uczelnie wyzsze" - wykladam od
          roku i baaardzo to lubie. Oczywiscie, mysle, ze to sprawa indywidualna -
          studenci sa jacy sa, rozni sie zdarzaja, ale wszystkich ich lubie jednakowo, bo
          zakladam, ze to ludzie prawie dorosli i wybieraja taka a nie inna postawe
          zyciowa. Taki "roszczeniowiec" raczej mnie smieszy, chamstwo - wzbudza
          politowanie. Ale wiem, ze w tym swiecie, w jakim przyjdzie im zyc, to niestety
          osoby egoistyczne i aroganckie beda mialy wieksza sile przebicia. Na uczelni
          moge ich oblac, moge doprowadzic do ich wyrzucenia, ale uczelnia to nie zycie.
          Moja dewiza to to, ze juz na tym etapie nie musimy ich wychowywac, tylko raczej
          przyzwyczajac do pewnej negocjacji rzeczywistosci. I jeszcze nie zdarzylo mi
          sie nic nieprzyjemnego, raczej same pozytywy. Oprocz pensji, braku urlopu
          (ztrudnienie na 11 miesiecy, rok w rok) no i zerowej stabilizacji, bo taka
          umowa moze zostac niepodpisana...
          • Gość: Mariusz Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 213.238.81.* 08.02.05, 20:41
            Mnie wystarczyły 2 miesiące praktyki, zobaczyłem własnych nauczycieli, w pokoju
            nauczycielskim, bez maski jaką zakładali wychodzac z niego na lekcje. I nie była
            to twarz zwykłych, "fajnych", normalnych ludzi. To była twarz wyrażająca
            frustrację, rozczarowanie, zniechęcenie. Dużo można by opowiadać... nigdy
            więcej. Obecnie kończę prawo i traktuję to jako ciekawe, choć nieco
            surrealistyczne doświadczenie. Szczerze współczuję jednak kolegom, którzy
            wybrali ten zawód- powodzenia.
            • Gość: Win Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 09.02.05, 07:32
              Mariuszu masz racje ze poszedles na prawo....ale pamietaj ze po skonczeniu
              prawa bedziesz musial schodzic prawie zawsze na lewo...aby zrobic kase.
          • Gość: kameleon Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.idea.pl 08.02.05, 20:43
            Na uczelni to juz raczej nikogo nie da sie wychowac - za pozno na to.. wylac
            (=oblac) kogos tez jest trudno, bo zawsze taki delikwent moze napisac odwolanie,
            dostac warunek (i zdawac u kogos innego) etc. Mozliwosci jest wiele.. teraz sa
            takie czasy, ze zeby nie zdac, to sie trzeba mocno postarac - mowa o studencie.
            Ogolnie, z rozmow z kolegami z Instytutu, ktorzy paraja sie dydaktyka wynika, ze
            jest coraz gorzej z poziomem studentow oraz z ich 'wychowaniem'.

            Umowe mam na czas nieokreslony - to tez zaleta mojego stanowiska, w
            przeciwienstwie do asystenta, ktory ma kontrakt 3-letni (ktorego mozna nie
            przedluzyc).
      • Gość: Basia A ja nie narzekam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 20:47
        Znalazłam interesujący wątek, więc się wypowiem. Pracuję w szkolnictwie rok i
        jak dotąd jestem bardzo zadowolona z mojej pracy- jestem jeszcze studentką i
        możliwość zdobywania doświadczenia w państwowej szkole, kiedy mi leci staż
        pracy i dostaję regularne zarobki to dla mnie naprawdę zbawienie. Praca jest w
        pełni satysfakcjonująca- mimo licznych, jak to w życiu bywa, kłopotów
        wychowawczych i ogólnego poziomu uczniów- to faktycznie czasami przygnębia. Dla
        uzupełnienia uczę angielskiego w gimnazjum i w podstawówce. Wiem, ze to dopiero
        początki mojej kariery zawodowej, ale jak na razie jestem pełna optymizmu i
        natchnienia do pracy- zobaczymy jak to będzie dalej :))
        Życzę autorce postu wiele radości w pracy i odnalezienia właściwego powołania-
        jesli nie w zawodzie nauczyciela, to gdzie indziej.
        Wszystkim wiele optymizmu i determinacji, bo rzeczywiście nasza młodzież
        czasami potrafi "dać w kość" :))
        Basia z Wlkp.
        • Gość: młoda belferka Do Basi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:38
          Ja też zaczynałam pracę w gimnazjum jako studentka (5 lat temu)i byłam nią zachwycona! Koleżanki uważały, że jestem stworzona do tego zawodu: pełna energii, pomysłowa, optymistyczna, zawsze pogodna itd. Ja też wtedy myślałam, że znalazłam swoje powołanie, uwielbiałam przygotowywanie ineresujących lekcji (nawet siedząc do nocy), miałam świetny kontakt z uczniami, było super! Ale to się zmieniło... Dostałam wychowawstwo i okazuje się, że funkcja ta wykańcza mnie psychicznie (nie śpię po nocach myśląc o problemach "moich dzieci" z narkotykami, z rodzicami, itd.) Do tego coraz obszerniejsza biurokracja i wieczne niezadowolenie przełożonych, nie mam już czasu na to co najbardziej w swojej pracy lubiłam, niestety... Teraz zaczynam kolejne studia i zamierzam zmienić zawód, pracę, ale Tobie powodzenia, może jesteś silniejszą kobietką ode mnie! Pozdrawiam! (ah, ja też uczę języka obcego)
          • Gość: M. Re: Do Basi... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 02:23
            To podobnie, jak ze mną. Też byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy, ale...
            zostałam kierownikiem. Nadal MOGĘ wykonywać swoją pracę taką, jak wcześniej,
            ale oprócz tego MUSZĘ dziesiątki innych prac. W związku z tym, nie mam czasu na
            to, co "mogę" i co lubię. Wzamian za to: tysiące jakichś wycen, analiz,
            rozpisek, umów i projektów. Mnóstwo papierów zamiast prawdziwej twórczej pracy!
            I do tego różne przykre decyzje dotyczące ludzi, których lubię.
      • Gość: goaga Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.barcin.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 21:06
        Uważam ,że zawód nauczyciela , jak wiele innych powinien być wykonywany z powołania.Jednak osoby , które chcą pracować z dziećmi powinny posiadać ku temu predyspozycje (badane testami przed rozpoczęciem pracy). Jestem nauczycielką od 15 lat i nie wyobrażam sobie innego zawodu. Kto chce szuka metody , kto nie chce szuka usprawiedliwienia ,a w pracy z dziećmi poszukiwanie metod to podstawa. Więc Ci, którzy się usprawiedliwiają niech lepiej od razu zrezygnują . Pozdrawiam.
      • Gość: echtom Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.05, 21:51
        Pracowałam w szkole przez 11 lat - 9 w podstawówce na wsi (w tym przez dwa lata
        w gimnazjum), 2 w zespole szkół zawodowych w dużym mieście. Na wsi było
        znośnie - bywały trudne chwile, ale wynagradzało mi je poczucie misji. Uczyłam
        tam angielskiego, przygotowywałam starszą młodzież do matury i egzaminów,
        pisałam miejscowym listy i życzenia świąteczne. Czułam się potrzebna, a ludzie
        pozdrawiali mnie na ulicy i mówili: "Jak dobrze, że panią tu mamy". Niestety, z
        przyczyn rodzinnych musiałam wrócić do miasta. Znalazłam tu pracę we
        wspomnianym ZSZ i zapału starczyło mi na rok. W połowie drugiego miałam dosyć,
        nie umiałam się przestawić na funkcjonowanie w roli zbędnego trybika w wielkim
        molochu oświatowym. Czułam się wyczerpana i wypalona, zaczęłam się starać o
        urlop zdrowotny. Niestety, odmówiono mi go, więc w desperacji wzięłam sobie
        sama i złożyłam wypowiedzenie. Uważam, że bez wielkiego powołania dłużej niż 10
        lat w szkole pracować się nie da. Najgorsze jest stałe obciążenie psychiczne -
        myślenie o szkole przez 24 godziny na dobę, koszmar wystawiania ocen i
        przeżywanie podwójnych konfliktów - z przełożonymi i "żywym materiałem", z
        którym na co dzień się zmagasz. Gwóźdź do trumny to tzw. prawa ucznia - uczeń
        wie, że może wszystko, a nauczyciel nic, więc bezczelnie to wykorzystuje.
        Jestem natomiast jednym z nielicznych nauczycieli, który miał szczęście do
        pieniędzy - na wsi dostawałam wysoki dodatek motywacyjny, w mieście dorabiałam
        zajęciami w szkole dla dorosłych, zawsze miałam sporo korepetycji i jakoś to
        się kręciło. Nie wiem, czy wrócę do szkoły mając w perspektywie 20 lat do
        emerytury - nie wyobrażam sobie tak stresującej pracy w wieku lat
        sześćdziesięciu.
        • kosmiczne.jajo Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 07:48
          Wszystkim nauczycielom życzę trochę zdrowego rozsądku w ocenie swej męki i
          niskich apanaży. Najlepiej prponuję zatrudnić się w urzędzie, np. jednostce
          samorządowej typu powiat.
          Pozdrawiam i winszuję sukcesów.
      • Gość: Rafael Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.petrus.com.pl 08.02.05, 22:23
        Po sześciu latach pracy w szkole zmieniam prace i żałuje tylko tego że tyle czasu zmarnowałem
        • Gość: aramis Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 23:17
          uczę w szkole od kilkunastu lat .wcześniej pracowałem w prywatnej firmie gdzie
          zarabiałem w miesiąć to co szkoła w momencie przyjmowania oferowała
          za ...rok.nigdy nie żałowałem swojej decyzji.mam czas na hobby a przede
          wszystkim na wspaniałą rodzinę (dwójka małych dzieci).jak czasami słucham
          swoich zamożnych kolegów którym sie rozpadło małżeństwo, bo z zona sie widywali
          od czasu do czasu albo narzekaja na cały swiat bo sie okazuje że co z tego że
          maja mercedesa skoro szef jeżdzi czyms lepszym. pozdrawiam
      • Gość: beata Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:32
        no po lekturze tego wątku wszystko mi sie wyklarowało,juz nie chce byc
        nauczycielka,a chciałam ..francuskiego :)pzdr
      • Gość: me biedni nauczyciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:36
        jeszcze nie ucze oficjalnie a jedynie daje korki od 6 lat, wiec mam zaledwie
        namiastke pracy, odpowiedzialnosci i chaosu jakie pochlania codziennie nauczyciel
        wady tego zawodu wg mojego doswiadczenia i obserwacji:
        1. tandetne i zalosne wynagrodzenie w porownianiu z nakladem pracy
        2. natrafienie na zlosliwych, leniwych i prostych uczniow( wiek raczej mniej
        istotny, aczkolwiek ja nie potrafie dogadac sie z dziecmi)
        3. co sie wiaze z kiepskim wynagrodzeniem - "slabiutka reputacja", brak respektu
        4. odpowiedzialnosc za klase, czy ew za osobe ktora sie naucza(przynajmniej
        czesciowo za jej wiedze)
        5. epidemie przeziebien i grypy(mozna sie latwo zarazic przebywajac wsrod
        chorych, a co gorsza w przypadku korepetycji: spadek ilosci klientow)
        6. narazenie sie uczniom czy rodzicom to tez nie esensja szczescia
        7. przygotowywanie sie do kazdych zajec, branie pracy do domu(klasowki,
        zeszyty..a to wszystko za liche pieniadze)
        8. ocenianie(nie zawsze objektywne, ale zawsze ktos ma pretensje)
        Kilka jednak powodow, ze lubie ten zawod:
        1. staly kontakt z ludzmi (tu osoba z zamilowaniem do samotnoci i ceniaca sobie
        swoja prywatnosc rozpoczelaby polemike)
        2. mozna dorabiac na korepetycjach, co jest latwiejsze i przyjemniejsze(moze byc
        dochodowe w zaleznosci od ilosci chetnych)
        3. wakacje sa wolne a platne
        4. to samo chyba dotyczy wycieczek i wyjazdow
        5. uczenie jest przyjemne jak inni chca sie uczyc i czlowiek czuje ze to dziala
        a wszyscy maja radoche
        szczerze mowiac nie chce zostac nauczycielem, dla mnie to okrutna
        ostatecznosc.majac do czynienia z jezykiem niemieckim wiem ze moge liczyc
        jeszcze na tlumaczenia, prace w wydawnictwie.a co maja powiedziec polonisci,
        historycy, matematycy?
        pozdrawiam
        me
        • Gość: Ewunia 28 Re: biedni nauczyciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 23:33
          O matematykow to Ty sie dziecino nie obawiaj- znajda sobie kilkukrotnie lepiej platna prace niz TY.
          Twa wypowiedz niestety jest stekiem uogolnien i nieporozumien. Wypunktuje jak Ty:1. Nie masz kontaktu z dziecmi- bedziesz kiepskim nauczycielem.
          2. "Reputacja" cokolwiek to dla Ciebie znaczy zalezy tylko od pieniedzy? Tak pisze przyszly inteligent? Zatrwazajace...
          3. Jak nauczyciel dorabia na korepetycjach to powaznie mowiac jest to korupcja!
          4. Wakacje wolne dziecino?- te czasy w tym zawodzie dawno juz minely
          5 Pozostale wrazenia z Twojego "bycia" nauczycielem calkiem juz infantylne...
          Szukaj Me pracy gdzie indziej!
      • Gość: Wiktoria Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:37
        Czy to najgorszy zawód? Ja mam za sobą 30 lat pracy z dziećmi klas młodszych (
        I-III ).Nigdy nie zamieniłabym jej na inną.Poczatki były niełatwe zważywszy na
        to,że pierwsze lata mojej pracy to lata siedemdziesiąte, inna władza, inne
        wymagania, inne dzieci.Wiele czynności nauczyciel wykonywał społecznie, a
        tygodniowy wymiar godzin to 26 (obecnie 18 ).Wszystkie zajecia pozalekcyjne to
        praca społeczna ( kołka, różne zespoły ,chór ).To prawda- wakacje,ferie to
        okres, na który zawsze z utęsknieniem czekałam.Jednak zawsze też z utęsknieniem
        czekałam na poczatek roku szkolnego, na moment spotkania z wychowankami.Swoją
        pracę z dziećmi kochałam, a wspomnienia pozostały miłe. Szczególnie z ostatnich
        lat pracy.Wiem, że dzieci mnie lubiły - otrzymywałam wiele dowodów na
        to.Przechodzac na emeryturę, sądziłam że nie poradzę sobie bez pracy.Oczywiście
        trudne były pierwsze tygodnie.Teraz znalazłam wiele czasu na czytanie,
        internet,szycie itp. Jest mi dobrze. Do pracy w szkole należy mieć powołanie.
        Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i życzę wytrwałości i sukcesów w pracy
        dydaktycznej i wychowawczej.
        • Gość: Madzia Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 01:28
          Lubię swoją pracę tak jak lubi się chwile spędzone z dobrą książką. Lubię
          kontakt z dziećmi , młodzieżą. Lubię też wolne dni jakie niesie wykonywanie
          tego zawodu. Jedno i drugie jest dla mnie bardzo ważne. Choć pieniądze z tego
          marne / myślę o innych profesjach - politykach, urzędnikach, mając na uwadze
          odpowiedzialność w podejmowaniu decyzji/, to wiem, że robię coś dobrego bo
          widzę to w twarzach moich wychowanków. W którym zawodzie znajdziecie tak
          szczery uśmiech, który często tak wiele rekompensuje, to "coś", co daje siłe i
          chęć. Pozdrawiam.
          • Gość: silviana Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.crowley.pl 09.02.05, 10:27
            Madzia bardzo ładnie napisała.ja uczyłam 3 lata, potem zmieniłam zawód, ale coś
            mnie tam ciagnie...
        • Gość: Win Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 09.02.05, 06:48
          Wiktorio, powiedz mi jak rozumiec to wiekowe powiedzenie,"Obys cudze dzieci
          uczyl."? Cos w tym musi byc.
          • Gość: Wiktoria Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:23
            Odp.Win. No cóż. Praca pedagogiczna jest niezwykle trudna.Nauczycielem powinni
            byc ludzie z powołania a nie z konieczności. Kiedy we wrześniu otrzymujemy
            dziecko to tak jakbyśmy otwierali czysty zeszyt.Od nas i rodziców zależy jak
            bedzie on zapisany.Nie możemy traktować dzieci przedmiotowo.Musimy być
            sprawiedliwi w ocenach. Nauczyciel nie może kierować się układami tzn.
            traktujmy dzieci nie zależnie od statusu materialnego,
            społecznego.Współpracujmy z rodzicami.Pomagajmy słabszym dzieciom.Miejmy zawsze
            czas dla naszych dzieci.Traktujmy dzieci tak jak swoje własne.Pracujmy tak,
            abyśmy w czerwcu mogli sobie powiedzieć: dobrze pracowałam cały rok, jestem z
            siebie i moich wychowanków dumna, spokojnie moge udac sie na wakacyjny
            odpoczynek.Kiedy odchodzilam na emeryturke, płakała moja klasa, plakali
            wychowankowie z kl.VI , których wychowawcą byłam wcześniej( w kl.I-III
            wychowawstwo trwa ciągle przez 3 lata).Mam miłe wspomnienia z mojej pracy.Życze
            wszystkim nauczycielom i wychowawcom tak wspaniałych dzieci jakie miałam ja-
            ale na to trzeba pracowac, pracować i jeszcze raz pracować.Miłych ferii!!!!
      • Gość: nauczyciel Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 22:48
        Tak - dzieci rozwydrzone, rozpuszczone, wulgarne. nawet te z " dobrych domów".
        Wielka moja radośc że po 20latach już ze szkoły odejdę bez zalu ale ze wstrętem
        że oddałem piekne lata za psie pieniadze i zero satysfakcji osobistej.
        Realia szkoły angielskiej przeniosły sie do naszej polskiej.
        Współczuje nowym nauczycielom i dzieciom dzieci które uczyłem czy chciałem
        czegokolwiek nauczyć.
        • Gość: Dilbert Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.chello.pl 08.02.05, 23:47
          Czego się czepiasz szkoły agielskiej ??

          (chyba że to szkoła w Brixton)
      • Gość: anglista Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.mim.pl 09.02.05, 03:30
        Zdobyte wykształcenie dało mi uprawnienia formalne aby nauczać..jednakże od samego początku wiedziałem, że nie chcę być nauczycielem w państwowej szkole..dlatego też zatrudniłem się w firmie edukacyjnej, która udostępnia swoich pracowników (nauczycieli) do szkół, które nie są w stanie znaleźć na czas pracownika na wakujące stanowisko..w ten sposób pracowałem w szkołach państwowych, ale na innych zasadach..miało to swoje plusy: omijała mnie biurokracja szkolna (główny plus) oraz minusy: brak płatnego urlopu. Dodatkowo zatrudniony byłem na umowie cywilnoprawnej co wiąże się z brakiem ubezpieczenia społecznego oraz wynagrodzenim ściśle uzależnionym od przepracowanych godzin. Za to największy plus to właśnie wynagrodzenie, znaczne większe od przysługującego nauczycielowi w szkole państwowej. Summa summarum, nie ma róży bez kolców, ale cieszę się z tego doświadczenia, gdyż było i dosyć intratne, i w miarę bezbolesne, choć nie pozbawione "uroków" szkoły państwowej (wyzwania stawiane przez wymagających uczniów). Obecnie zmieniłem pracodawcę na uroczą podkrakowską szkołę językową, która oprócz znacznego podniesienia apanaży oferuje mi bonus w postaci zmotywowanych (w większości) do nauki uczniów. W rzeczy samej, praca ta, mimo umowy cywilnej, jest na tyle perspektywiczna jak na mój młody jeszcze wiek, iż zastanawiam się nad otworzenim działalności gospodarczej i wykonywaniu dla owej szkoły zleceń w postaci nauczania tam, tak aby móc uzyskać ubezpieczenie (po zapłaceniu ZUSu i ubezpieczenia zdrowotnego co miesiąc).
        Nie ma róży bez kolców, i zapewne opisany przypadek odnosi się w głównej mierze do nauczycieli języków obcych, ale jak pokazał mi on, warto było poświęcić kilka miesięcy, aby znaleźć pracę, która jest i satysfakcjonująca, i w miarę dobrze płatna, i relatywnie bezstresowa. Czego życzę tym, którzy tego pragną.
        PS.: Nie jest moim zamiarem drażnienie kogokolwiek, lecz pokazanie nowego wyjścia z dylematu: być czy nie być nauczycielem. Mam nadzieję, że być może komuś wskaże moja wypowiedź nową możliwość do wypróbowania.
        • Gość: ala Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:29
          Czy szkoBy jzykowe zatrudniaj tak|e przekwalifikowanych nauczycieli na
          nauczanie angielskiego? Powiedz mi co[ o tym, prosz
          • Gość: anglista Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.mim.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 21:33
            z tego co miałem do czynienia, w szkołach językowych wykształcenie kierunkowe jest stawiane na pierwszym miejscu, ale wg mnie nie należy się tym zrażać, tylko w przypadku posiadania kwalifikacji do nauczania tego języka próbować, gdyż najważniejsze jest przede wszystkim aby posiadać umiejętności (z mojego doświadczenia na rozmowach kwalifikacyjnych). Papier poświadczający przyda się w drugiej kolejności (choć bez niego na pewno szanse maleją), czy to dyplom filologii, czy inny. Próbowałbym na Twoim miejscu. Powodzenia:)
            • Gość: ala Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 13:44
              dziekuje, to jest dla mnie budujca wiadomosc, szczegolnie, ze mam latwosc i
              swobode do nauczania, z kolei niewielke zaangazowanie do wychowywania i
              dyscyplinowania sBuchajcych (albo nie sBuchajacych!)
      • Gość: Marce Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.com.pl 09.02.05, 08:17
        A ja kocham ten zawód.
        Pracowałam i w szkole podstawowej i w szkole średniej i w szkole prywatnej.
        Warunki pracy są różne ale odpowiedzialność i poświęcenie to samo, choć w
        różnych sferach. Niestety po rozwodzie musiałam poszukać lepiej płatnej pracy
        bo sama wychowywałam 2 dzieci i na dodatek uciekłam z domu byłego męża. Zawsze
        jednak udzielałam korepetycji albo prywatnych lekcji. W żadnej pracy się nie
        odnajduję tak , jak odnajdywałam się jako nauczycielka, aż płakać mi się chce.
        W żadnej późniejszej pracy nie zależało mi na awansach wiedziałąm, że pracuję
        dla pieniędzy. Jak będę sobie mogła na to pozwolić to wrócę do pracy w szkole i
        nie mam wątpliwości, że zostanę przyjęta.
        • kukus1 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 09:27
          Czytam te wszystkie pretensje, zwlaszcza Rodzicow, hmmm ... anonimowych
          Rodzicow. Zastanowcie sie...czy w tej Polsce wszystkim juz rozum odjelo. Nie
          widzicie co sie dzieje? Wasze dzieci sa bezkarne, "butne", aroganckie i
          nieczego ani nikogo sie nie boja. A Wy jeszcze im w tym
          pomagacie , "najezdzajac" na osoby, ktore moglby (ale nie moga, bo wtystarczy,
          ze sie krzywo na dzieciaka popatrzy i juz jestescie w szkole) w pozytywny
          soposb wplynac na Wasze pociechy. Ale nie, bo skoro w domu caly czas obarazacie
          i wytykacie szkole i nauczycielowi jak najmniejsze bledy, to czego wymagac od
          takiego dzieciaka??? Rodzcie, naprwde zastanowcie sie czasami!!!Zebyscie za
          kilka lat nie plakali, bo dziecko ma Was w ....nosie, tak jak teraz nauczyciela!
          • Gość: ecia Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.cec.eu.int 09.02.05, 10:14
            Do kukus 1
            Ciesze sie, ze poruszyles problem rodzicow. Pracuje w szkole i mam wrazenie, ze
            gdyby tak dzieci odseparowac od jadu ich rodzicow byloby o wiele lzej. Rodzice,
            choc sami sie dziecmi nie zajmuja bo albo nie maja czasu, albo nie maja checi,
            albo nie umieja sobie z nimi poradzic, od nauczycieli wymagaja czasu, checi,
            umiejetnosci i radosci przy tym wszystkim. Rodzice nie potrafia byc autorytetem
            dla swoich dzieci i usilnie staraja sie o to, zeby zniszczyc tez autorytet
            nauczyciela, ktory jest "glupi, leniwy, zawistny, zachlanny"itd. Czesto to
            slysze w zaprzyjaznionych domach, dzieci tez tego sluchaja i wyciagaja wnioski.
      • barwa1 Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 09:15
        Zawód jest cudowny dla osób z powołaniem. To negatywny dobór ludzi do tego
        zawodu, który nastąpił po II wojnie światowej sprawił, że praca w szkole to
        dno. Napisałam pracę magisterską o klimacie wychowawczym w szkole, więc
        zbadałam to środowisko zawodowe dogłębnie. Odkrywając motywacje do pracy w
        szkole, dojrzałość emocjonalną, systemy wartości, którymi posługują się w pracy
        z dziećmi i młodzieżą, umiejętności wychowawcze, metodyczne - opadły mi ręce.
        Oczywiście i na szczęście w tym chorym środowisku są jednostki niezwykłe!
        Szkoda tylko, że ci, którzy cokolwiek rozumieją z tego co się dzieje w
        szkołach, kiedy zetkną się z tym środowiskiem - uciekają. Dlatego dzieci i
        młodzież mają fatalne wzorce. Jeśli mądrzy ludzie trafią do tego zawodu, zewrą
        szeregi, to może coś wreszcie się zmieni. To powinna być misja społeczna, bo
        póki co wychowamy i wyedukujemy ludzi bezdusznych i tak naprawdę w przważającej
        większości słabo wykształconych.
        • Gość: dyplomowana wetera Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 10:14
          No masz rację, masz rację...
          I jeszcze jedno - ci, którzy COŚ sobą reprezentują, którzy wystają ponad ten
          trawniczek są z reguły koszeni...
          W czasach rozpoczynania mojej pracy byłam jedyną w swojej szkole, która nie
          dała się zapisać (automatem) do ZNP. To był szok... i oczywiśćie podejrzenie,
          co ona chce przez to powiedziećz?
          Dzisiejsi Koledzy zaczynający pracę pojęcia nie mają o nacisku w tamtych
          czasach.Dziś mamy listę Wildsteina i muszę z przyjemnością powiedzieć, że
          sprawdziłam nazwiska nauczycieli z trzech dużych szkół w Lublinie, w których
          pracowałam do 89 roku i nie znalazłam ani jednego znajomego nazwiska. Czyżby
          nauczyciele byli tak uczciwi, czy też tak głupi, że nawet SB nie chciała ich za
          informatorów?
      • holtijar Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? 09.02.05, 10:26
        Pozwólcie na lekko kontrowersyjną wypowiedź ze strony tej, która nie ma
        powołania, do szkoły trafiła przez przypadek i zostaje tam, by utrzymać
        rodzinę. Mam podwójne wykształcenie, w biurku trzymam dyplomy czterech
        uczelni, liznęłam po drodze trochę studiów za granicą i trudno zarzucić mi brak
        ambicji i zdolności. Trafiam do szkoły. Trafiam tam, będąc jeszcze na studiach
        (drugich studiach dodam, aby nie wywoływać wzburzenia), nie posiadając jednak
        pełnych kwalifikacji potrzebnych do nauczania! Dlaczego? Potrzebowałam
        pieniędzy, dyrekcja była zdesperowana do tego stopnia, że organ nadzorujący
        zezwolił... Chore? Być może. Umowa na czas określony. Rok. Po roku (wciąż na
        studiach) inna szkoła, znów parę godzin, aby mieć na bilet miesięczny. Drugą
        połowę pensji mogę przehulać! Po sześciu miesiącach pracy spotkana w
        sekretariacie pani dyrektor pyta: "A kim pani właściwie jest...?". Od tamtego
        momentu porzucam mój pełen emocji i zaangażowania stosunek do pracy. Na
        szczęście przyszedł cerwiec, odebrałam świadectwo pracy prawie jednocześnie z
        dyplomem, który potwierdzał moje, zdobywane w pocie czoła, kwalifikacje. W
        ciągu dwóch miesięcy, kiedy pląsam przed różnymi "komisjami rekrutacyjnymi",
        udowadniając moje zdolności interpersonalne, umiejętność prowadzenia
        negocjacji, której nie posiadam, chwaląc się wiedzą z dwóch całkowicie
        odmiennych dziedzin nauki, machając świstkami potwierdzającymi moją znajomość
        języków, odbieram nieśmiały telefon z ofertą pracy w szkole - ktoś przypomniał
        sobie o mnie i zatęsknił. Jak to możliwe, że nie zauważyli, że sie nie
        przykładam, że mam w d. kto ile sie nauczy, czy dostanie sie na wymarzone
        studia, czy złom będzie zbierał...
        Wrzesień. Przychodzę do pracy z lekkim rozstrojem żołądka... Dziś to juz jakieś
        1,5 roku. Mój skrajny egoizm, mój pobłażliwy uśmiech, gdy ktoś dziękuje mi za
        ocenę dopuszczającą (rany boskie, moi rodzice zabiliby mnie za tróję), moje
        podejście pt.: "Nie chcesz, to się nie ucz. Nie chcesz, to nie chodź. Ocenię
        cię na koniec." czyni ze mnie wciąż tą JEDYNĄ, KTÓREJ ZALEŻY pośród bandy 19-
        latków - moich przesympatycznych maturzystów, którym na jakimś etapie ich życia
        odebrano motywację. W tym roku odejdzie ich ze szkoły koło setki, z czego dwoje
        będzie starało się dostać na studia. A dziś wyjdę z domu pół godziny wcześniej,
        by posiedzieć trochę i pogadać z kimś, kto może będzie miał 'okienko'
        (niepłatne :). Nie narzekam, choć o 21.00 nie mam siły by czytać bajki mojemu
        synowi. W marcu, bo teraz już zaczyna brakować lutowej pensji, kupię sobie nowe
        spodnie - schudłam 6 kg (to przez te bułki, które jem na przerwach). To praca
        fizyczna, połączona z lekką dawką umysłowego wysiłku, trochę bezsennych nocy,
        trochę kropelek na serce, trochę gwizdów i idiotycznych uwag, gdy przyjdę na
        obcasach, trochę niewdzięczności i niezrozumiałych pretensji, i trochę
        uśmiechów... praca jak każda inna. Ponoć każdy miał szansę wybrać...Pozdrawiam.
      • Gość: ille Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.crowley.pl 09.02.05, 11:17
        Nauczyciel to świetny zawód. Niestety, za marne pieniądze, ale to kuz wina
        decydentów! Pracuje w zawodzie 22 lata i ciągle jeszcze udaje mi sie miec zapał
        i zarażać nim swoje dzieci, bo tak nazywam uczniów. Jednak coś się dzieje z
        rodzicami, coś niedobrego. Najchętniej zwolnili by swoje pociechy ze wszystkich
        obowiązków, a winy za nieudacznictwo własne zrzucaja na szkołę. Nie bronię
        szkoły, bo to co dzieje sie w oświacie jest nienormalne. Góra zapomniała, że
        szkoła ma być dla ucznia i jego rozwoju. Żądają papierków i utrudniaja nam
        wykonywanie dobrej roboty. Przestałam wierzyć w to, że góra sie opanuje w
        swoich idiotycznych pomysłach. Żal mi, że zawód nauczyciela tak upada. Dzieje
        się to ze stratą przede wszystkim dla uczniów. Studia pedagogiczne też nie
        przygotowują właściwie do zawodu. Ja zaczynałam od 6-letniego SN, które dało mi
        najwięcej pomysłów na to, jakim nauczycielem chcę być i co chcę osiągnąć. Nie
        czarujmy się- nauczyciel musi być człowiekiem wszechstronnym i takich ludzi i
        tak trzeba kształcić. Nie żałujmy pieniędzy na oświatę, bo coraz większe
        zniechęcenie i lenistwo sprawi, że młodzi ludzie nie będą w stanie sami siebie
        odkryć. Musi im w tym ktoś pomóc. Najlepiej rodzice, ale nie każdy ma tak
        świadomych rodziców czy warunki ku temu. Pozdrawiam wszystkich mądrych
        nauczycieli, świadomych rodziców i chcącą młodzież.
        • Gość: Wiktoria Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:43
          Ja już nie pracuję.Pracoowałam w innym systemie, innych czasach.Chciałabym
          powiedzieć już nie o pracy z dziecmi ale ogolnie. Ostatnie lata mojej pracy
          przypadły na oswiatowy obłęd:wypełnianie góry rożnych papierków nikomu tak
          naprawdę niepotrzebnych( chyba że komuś na górze do zrobienia
          doktoratu),ankiety z których nic nie wynikało,no i te stopnie specjalizacji,
          ktore w niejednym gronie dokonały zamętu( wyścig szczurów)zdobywanie
          podpisanych przez dyrektora papierków ( często tylko papierków bez pokrycia!)
          aby tyklo otrzymać stopień nauczyciela dyplomowanego. To jest obłęd!Dyplomowani
          stali sie często ludzie , którzy tak naprawdę niewiele robili w szkole i w
          srodowisku.Wystarczyło, że mieli układy z dyrektorwm albo dyrektor to
          współmałżonek.Mi osobiscie odpowiadała w szkole tylko praca z dziecmi.Reszta do
          wielkie udawanie.
          • Gość: M. Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 02:50
            Z tymi papierami zgadzam sie na 100%. To obłęd! Kiedy to się skończy? Może Cię
            pocieszę, że nie jest to problem wyłącznie nauczycieli, chociaż faktycznie tak
            głupich papierów nigdzie indziej nie widziałam! W mojej firmie jest ISO -
            wdrażanie systemu jakości, jakbyś nie wiedziała. Polega to na tym, że z 8h,
            które mogłabym poświęcić na rzeczywistą pracę i pomnażanie dochodu narodowego,
            2h spędzam na pisaniu papierów. A ostatnio doszły jeszcze wnioski o dotacje do
            Unii. Kolejne absurdy!

            (nie jestem nauczycielką)
          • Gość: DrapieżnaBelfrzyca Papierki!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 21:23
            Absolutnie się zgadzam z opinią na temat papierków! Należałoby rozróżnić
            pomiędzy byciem nauczycielem - tym, kto uczy młodzież, i "nauczycielem" - tym,
            który spełnia wszelkie formalne wymogi, szczególnie "awansu zawodowego". Te
            dwie rzeczy nie wydają się godzić nawzajem. Tak, to konflikt między
            rzeczywistym rzetelnym podejściem do pracy i udawaniem, odgrywaniem roli
            ambitnego i dobrego pracownika - podwładnego. Takiego, co zbiera świadectwa
            uczestnictwa w, często śmiesznych, szkoleniach zorganizowanych przez dogmatyków
            aktualnie obowiązujących mód metodycznych (nie jestem przeciwniczką metodyki
            jako nauki, ale często doprowadza się początkowo rozsądną myśl do absurdu, iluś
            specjalistów musi przecież z czegoś żyć) lub instytucje, które zarabiają na tym
            po prostu duże pieniądze. Potem trzeba się dobrze przedstawić przełożonemu,
            który często nie ma czasu rozważać rzeczywistych wyników pracy każdego z nas,
            rozlicza się go z papierków, a te leżą na biurku i łatwo do nich nawiązać. A
            przy okazji rozmowy z dyrektorem można podsunąć własne widzimisię na temat
            kolegów, którzy nie szlifują posadzki w gabinecie... Coż, tu, anonimowo, mogę
            powiedzieć, gdzie mam taki "awans zawodowy"... Stosuję metodę Szwejka...
            Ciekawe, co z tego wyniknie...
            • Gość: M. Re: Papierki!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 22:52
              Koleżanka, która startowała z pozycji stażystki, dla awansu latała po całej
              szkole, aby zaznajamiać się z pracą poszczególnych komórek i zbierać kwity.
              Później wszystko zamieszczała w takiej śmiesznej tabelce: działanie, cel,
              metody, wykorzystane środki, współpracujące osoby, osiągnięte rezultaty,
              świadectwa. A w poszczególnych wierszach: szkolenie BHP, szkolenie
              biblioteczne, przeszkolenie w dziale kadr, przeszkolenie w dziale ksiegowości,
              zaznajomienie się z planami rocznymi tego, a tamtego, itd, itd, aż do ścięcia
              białka, a przy każdym punkcie rozwijanie się na temat owych celów, środków,
              osiągnięć i zdobytych umiejętności. Dla mnie to wypalanie czasu, działanie
              niezgodne z duchem ekologii (marnowanie tuszu i papieru) i w ogóle absurd! Kto
              to wymyślił???
        • Gość: weteranka Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.realestate.net.pl 28.02.05, 23:52
          Nauczyciel to najgorszy zwód!!!!!!!!!!! Najwięcej w nim bezrobotnych,
          douczających się nieustannie, zakompleksionych i nawiedzonych z chorobą
          psychiczną na swoim punkcie włącznie!!!!!!!!!!!! Pracuję w zawodzie 20 lat BO
          NIE MAM INNEGO WYBORU!
          Dzieci, rodzice i urzędy to jak hieny nad nauczycielem. Jk w żadnym innym
          państwie to zawód biedaków!!!! Przeciętna uczennica chodzi lepiej ubrana od
          nauczyciela nie mówiąc o wspomnieniach wakacyjnych typu:Majorka, Hotel
          Gołębiewski czy inne, a nauczyciel gdzie? - w domu liżę rany moralne!!!!!!!!!!!
          Gratulacje RZĄDZIE miniony i obecny!!!!!!! Upodliliście nas!!!!!1
      • Gość: mycha Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 09.02.05, 11:41
        Chciała byś pracować w szkole???????????? Chyba nie wiesz co mówisz ja
        pracowałam przez 18 miesięcy i wolała bym chyba doły kopać niż tam pracować za
        żadne pieniądze. I z doświadczenia wiem że w szkołach prywatnych są jeszcze
        gorsze potwory, rozpieszczone do granic możliwości, bezczelne i jedyne miejsce
        gdzie powinno się je umieścić to poprawczak o zaostrzonym rygorze. Każdy dzień
        tam zwiększa ryzyko chorób psychicznych a po 5 mieś. masz już gwarantowaną
        depresje. Ale nie zapominajmy że praca w szkole to nie tylko uczniowie, do tego
        doczodzą jeszcze zdziecinniali nauczyciele gotowi zabićza każdą minutę
        lekcji,bo przecieżim siębardziej należy dodatkowy grosz. A jeżeli uczusz nie
        daj Boże języka obcego to już wogóle odnosisz wrażenie że nie powinno ciętam
        być bo przecież okradasz innych uczących poważnych przedmiotów nauczycieli.A co
        do wakacji to z całą pewnością nie wystarczą na dojście do jakiej takiej formy
        psychicznej!
        • Gość: Swoboda_T Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:52
          Jak tak czytam te wypowiedzi, to mam wrażenie, ze faktycznie bycie nauczycielem
          to najgorsze zajęcie świata. Nie pracuje się 18 godzin, tylko nawet 40!!!
          SKANDAL!!! Do tego wakacje wcale nie trwają dwa miesiące, a tylko miesiąc,
          półtora. No i te zarobki, śmiechu warte! Taaaak, moja matka-pielęgniarka- ma
          się o wiele lepiej, pracując owe 40h/tydzień, odpowiadajac za ludzkie zdrowie i
          życie, tłumacząc wściekłym pacjentom i ich rodzinom absurdy słuzby zdrowia,
          znosząc niezwykłe pomysły i mobbing ze strony politycnzie ustosunkowanego
          dyrektora..... No i do tego ta wspaniała pensja, ok. 900 zł na rękę, po 25
          latach pracy.Kilka razy, dzięki "nockom" miała nawet 1000!!!! O paniach
          z "Biedronek" nie wspomnę. Ludzie, miejcie trrochę rozsądku, Polska to taki
          dziwny kraj i nie tylko Wam jest ciężko! A w szkolnictwie publicznym chyba
          nigdzie na świecie nie zarabia się dobrze (w stosunku do średniej w danym
          kraju). Pozdrawiam rozsądnych i mających coś wartościowego do przekazania
          nauczycieli(min. Panią Wiktorię). Zasługują na wielki szacunek. Reszta niech
          lepiej szuka innego zajęcia, bo sobie i innym mogą zaszkodzić.
          • Gość: echtom Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 15:31
            Zgadzam się z Tobą, że pielęgniarki mają gorzej - jeszcze większe obciążenie
            psychiczne przy mniejszej płacy w stosunku do przepracowanych godzin. Za bardzo
            się jednak emocjonujesz - nie zauważyłeś/aś znaku zapytania przy tytule wątku i
            pewnej liczby odpowiedzi przeczących?
      • Gość: Gość Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:24
        Nie zgadzam się z młodą nauczycielką. Marne płace?. Policzcie sobie:
        NAUCZYCIEL MA WYMIAR CZASU PRACY 18 GODZIN TYGODNIOWO /PO 45 MINUT/
        Zwykli pracownicy - 40 godzin tygodniowo /po 60 minut/
        Wynagrodzenie:
        - nauczyciel stażysta - płaca zasadnicza 1110 zł brutto,
        - nauczyciel kontraktowy - płaca zasadnicza 1316 zł brutto,
        - nauczyciel mianowany - 1666 zł
        - nauczyciel dyplomowany - 1999 zł
        W macierzystej szkole nauczyciel z reguły ma 1,5 etatu tj. 27 godzin tygodniowo.
        Każda dodatkowa godzina ponad obowiązkowy wymiar jest płacona.
        Większość nauczycieli pracuje dodatkowo w innych szkołach, bo czas pracy im na
        to pozwala oraz mogą dodatkowo zarobić. Wolne ferie zimowe /14 dni płatne/,
        wakacje /ok. 70 dni - płatne/ oraz przerwy świąteczne - płatne. Dodatkowo mają
        płatne /w trakcie ferii i wakacji/ wynagrodzenie /średnie/ za godziny
        ponadwymiarowe przepracowane w ciągu roku szkolnego. Co miesiąc jest jeszcze
        dodatek za wysługę lat i dodatek motywacyjny.
        WIĘC JAK TU MÓWIĆ O PŁACY ZA PRACĘ?
        • Gość: Aga Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:39
          Gosciu!!!
          Jak jest tak extra, to zapraszam do szkoly. Nie jako nauczyciel, ale jako
          obserwator (coz...dzisiaj trzeba miec papierki na prace w szkole i te papierki
          poszerzac i poszerzac), posiedz 2 tygodnie: lekacje, przerwy, zebrania, rady
          idz z nauczycielem do domu (to i tak za krotko), a potem wypowiadaj sie na
          temat nie znany Tobie nawet w minimalnym stopniu. Rownie dobrze, moge
          powiedziec, ze np. o przedstawiciel handlowy to ma raj. Sluzbowy samochod,
          komorka, nikt ich nie sprwadza w czasie pracy, jak sobie zorganizuja dpbrze
          dzien pracy to i wolne popludnie im zostanie, w czasie pracy tu podjdad, tam
          podjada itd...KOlejny zawod, obojetnie jaki nie wezmiesz, bedzie extra, dopoki
          Ty w nim nie pracujesz. A 18 godzin tygodniowo, to naprawde jakis mit (hahaha)
          i to po 45 min. W trakcie przerw uczniowe robia co chca, a jak jakis straci
          reke, to odpowiada za to....hmmm??? no wlasnie kto? Skoro taki jestes madry to
          odpowiedz? Kto odpowiada wtedy za dzieciaka? Bo nauczycile nie, pracuje
          przeciez po 45 min.
        • Gość: Aga Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:46
          Ach i dodam, ze tak sie sklada, ze mam szerokie grono znajomych, ktorzy sa
          nauczycielami i jakos nie widac, zeby im bylo tak dobrze finansowo. A Ty
          piszesz caly czas platne, platne, platne....Zyc i nie umierac!!! Poltora etatu,
          inne etety w szkolach...co jeszcze? JA widze, ze nauczyciele to
          bisness....maniacy, ktorzy na prawo i lewo moga zarbaic. No bardzo zaluje, ze
          nie zostalam nauczycielem, a Ty mysle, mozesz jeszcze sie przekwalifikowac i
          sprobowac tego sielskiego zycia!!!Duza kase mozesz zrobic (hehehe)
        • Gość: beta Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:49
          ....WIĘC JAK TU MÓWIĆ O PŁACY ZA PRACĘ?
          No tak, najlepiej zebysmy pracowali za darmo, tak w czynie w spolecznym. Bo co
          to za praca???
      • Gość: Katarzyna mąż nauczyciel IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 09.02.05, 13:02
        WOW. Naczytałam sie tych waszych postów. Ale sie zażarcie kłócicie. CIekawe po
        co? Też wam coś dorzucę. Mój mąż jest po pedagogice, jak go poznałam to
        pracował w warszawskim gimnazjum. Klął na dyrektorkę bo ponoć debilne pomysły
        miała, ale przede wszystkim jest chamska i głupia. Zeby nie być gołosłownym to
        przytoczę że Ukraince (nauczycielce z odp. wykształceniem), znającej angielski
        i francuski i tychze jezykow uczacej powiedziała że jak się jej w tej szkole
        nie podoba to niech się zwolni, bo takie jak ona to przecież w naszym kraju
        tylko dupą pracują. Ha!
        Co ciekawsze mąż zaczął tam pracę dlatego ze dawali mu więcej pieniędzy niż w
        firmie komercyjnej, w której wcześniej spędził kilka miesięcy. Też ciekawe, co?
        WIem że w tym gimnazjum wyciągał około 1500 z dodatkami, motywacyjnym i czyms
        tam jeszcze. Uczył historii, przedsiębiorczości, WOSu i zdaje sie że wiedzy o
        UE. Ma parę fakultetów skonczonych.
        No cóż, przestał tam pracować, znalazł robotkę za dobra kasę w Unijnej
        Instytucji. Potem wpadliśmy na pomysł ze zaoszczedzi na ZUsie i zaczął pracę w
        2 szkołach po kilkanascie godzin, takż ze miał łącznie prawie jeden etat.
        Ciekawe, ze wtedy zarobił ze szkół niecałe 800 PLN ale i tak sie nam opłacało.
        Teraz znów przechodzi do innej etatowej pracy (projekt Unijny sie skonczył).

        Co ja słyszę od męża na temat szkoły budzi zazwyczaj moją zgroze albo pusty
        śmiech. W jednym z liceow w ktorych uczy belfrzy przychodzą do szkoly na
        godzinę 7 rano, mimo iż zajęcia zaczynają od 9 czy 10-tej, choć wcale nikt nie
        kaze im tak wcześnie przyłazic. No zeby jeszcze coś robili - ale mówi - siedzą,
        chlają kawe i narzekają na swoje zycie. Albo rozpoczęcie roku, ustalali przez
        45 minut na naradzie czy ma być o 8 czy 8:45. Wiecie co? Nikt nie ceni waszego
        czasu bo sami go nie cenicie. To primo. Secundo, Mąż zna nauczycieli
        niezadowolonych z roboty, no to mówi takiej jęczacej, no to co CIę tu trzyma?
        Jestes młoda, znasz jezyk i coś tam jeszcze (nie pamiętam)Znajdz inna robote i
        sie zwolnij. To taka sarenka wytrzeszcza oczy i mówi, no ale jak? eeee tam, na
        pewno nic nie znajde. Grunt to utwierdzac sie w przekonaniu ze jest sie do d***
        i nic sie nie uda. I to mówią nasi równolatkowie, a mamy 30 lat. Jesli ludzie w
        tym wieku ikry do działania nie mają...to ja nie chce myslec czego dzieciaki
        beda nauczone.
        Ja wam powiem ze pracuje juz w 4 firmie i zawsze umialam sobie znalezc prace.
        Jeden jedyny raz pomogła mi rekomendacja osoby ktora mnie znala. Wcześniej
        znajdowalam robotę z gazety. DO życia moi drodzy, to trzeba mieć energię a nie
        tylko siedziec na dupie i narzekać. Tyle to kazdy durny potrafi. Polacy to
        mistrzowie zblazowanej miny i niewiary w siebie. No i gnojenia tych co im sie
        udalo, powinnam chyba dodac. Sama, to Wam cegłówka na łeb spadnie. Ale nie
        robota, za duze pieniadze.
        Nie wiem czego dziciaki w szkole sa uczone, ale w domu na pewno nikt nie buduje
        ich wiary w siebie, nie popiera ambicji, zainteresowan. W szkole nikt nie czuje
        sie za to odpowiedzialny, no bo za ta Wam nie płacą. Macie swoje 18 godzin i
        basta, za reszte nie placą. No i potem dzieciaki sie niczym sie nie interesują,
        a Wy macie temat do narzekań. Zeby coś sie zmieniło, to Wy sie najpierw drodzy
        nauczyciele zmieńcie. Ktoś musi zacząć, a dzieci zawsze sa jake sa. To materiał
        nad którym pracujecie, on was tego nie nauczy przecież!
        Mój Mąż się stara, przygotowuje prezentacje, zabrał do pracy specjalnie laptopa
        zeby mogli sie nauczyc wypelniania pitow (ostatnia licealna), a tam glaby mówią
        ze oni podatkow nie bedą płacic. hahaha. Tłumaczy, jest wiedza ktora warto
        posiąsc bo pozyteczna, zaraz po szkole sie przyda. Mówi uczcie sie żebyście nie
        musieli towaru w supermarkecie układać. Eeee, tam, zebysmy chociaz taka prace
        dostali...odpowiadaja. Ludzie ludzie....co to za kraj bedzie jak sie taka
        durnota i niemoc szerzyc bedzie?
        Co zdziała jeden nauczyciel przy reszcie bez ikry i woli zrobienia czegoś
        dobrego?
        Mowie Wam, prace trzeba chciec znaleźć, a nauczyciel jest na tyle dobry o ile
        sie o to stara i sie szanuje. Ze pieniadze małe? A co Wy, jedyni pokrzywdzeni
        jesteście? Nie chcecie to nie uczcie, nikt Wam nie kaze. Ja nie chce to nie
        ucze. Pracuje w komercyjnej firmie, mam nienormowany czas pracy co znaczy tyle
        ze jak trzeba to siedze po nocy za darmo i juz, mam 26 dni urlopu, szef jest
        miły i zazwyczaj nie protestuje na wybrany termin wolnego, zarabiam niezla
        kase, mam kupe stresu, łatwo mnie rozliczyć, odpowiadam za sprzedaz. No ale
        przeciez z nauczycielskiej pensji nie kupimy placu w Warszawie i nie wybudujemy
        domu dla naszej rodziny. To mąż nie siedzi i nie marudzi tylko pracuje gdzie
        indziej! PROSTE, Nie? Zaraz pewnie ktoś zacznie że lubi ta prace itp itd. No to
        prosze nie narzekać. Jak ja bym robiła tylko to co lubie to pewnie też bym tyle
        co Wy zarabiała. W zyciu trzeba umieć planowac i miec pewne priorytety.
        Chcielibyśmy z mężem miec dzieci i one tez bedą chodzic do szkoly. Chce i bede
        miec dla nich czas na wychowanie, i zycze sobie by szkoła nie była dla nich
        miejscem męki (jak dla mnie liceum), a jedynie wstępem do godnego zycia. Zeby
        mi zaden nauczyciel nie mowił do dzieciaka, Ty to sie do niczego nie nadajesz,
        idz do zawodówki, jak mówili paru kolezankom w podstawówce. A one poszły potem
        do techników i na studia i jakoś lepiej sie maja niz ta durna nauczycielka
        ktora je dolowała, bo tak postrzegała swoją pracę. Wiec zacznijcie wreszcie w
        tych szkołach uczyć dzieciaki myślenia, bo skoro konczycie studia pedagogiczne
        i wykonujecie ten zawod, to badzcie profesjonalistami w tym co robicie. Rodzice
        nie maja tej wiedzy co Wy, przyszlo Wam to do glowy? Ile dzieciaków ma to
        szczęscie by wyrastać w ciepłej atmosferze, by mieć mądrych rodziców którzy
        wskażą co w życiu wartościowe, no ILU się pytam? Ja miałam to szczęscie, ale
        wielu moich rówieśników nie miało. Zazdrościli mi rodziców. Słuchali tego co
        mówie nieraz tak jakby pewnie chcieli słuchać swoich rodziców czy nauczycieli.
        Udało mi sie nawet 3 kolezanki zmotywować do pojscia na studia, do wiary w
        siebie i nie poddawania sie przeciwnosciom losu. Juz sporo lat minelo i dobrze
        sobie radza. Moglam to powiedziałam, paru osobom. A ilu osobom mozecie Wy
        powiedzieć? Ze nikt was nie bedzie słuchal? Taaaak...a Wy próbowaliście słuchać
        problemów dzieciaków? Zeby radzić komus to trzeba wiedziec z czym ma kłopot.
        Nie mylić monologu z rozmową. W szkole to jak pamiętam nikt nie traktował mnie
        jak partnera do rozmów....i pewnie tu jest pies pogrzebany..ze Was drodzy
        belfrzy tak objechałam, mam uraz po szkole. I nie chodzi mi o to byscie
        zastepowali rodzicow, robcie tylko dobrze to co do Was należy, albo przestancie
        to robić, bo partolonej roboty mieliśmy az nadto przez 50 lat PRL. Czekamy na
        zmiany.
        Fanka edukacji.
        • Gość: Marce Re: mąż nauczyciel IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.pl 09.02.05, 13:48
          W kilku aspektach sie zgadzam. Rozumiem, że jesteś poruszona i stąd ten
          agresywny charakter wypowiedzi ale prawdą jest, że najpierw powinno się
          zbudować swoje własne drzewko: hierarchię celów i wartości, a potem starać się
          to realizować. Ręczę, że nie byłoby by wtedy większości tych jęków. Wy z mężem
          zapewne coś takiego omówiliście, ale ci wszyscy narzekający pogubili sie między
          marzeniami a możliwościami
          • Gość: Katarzyna Re: mąż nauczyciel IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 09.02.05, 16:55
            No właśnie. A ton jest agresywny, bo zauważyłam ludzi jęczących lepiej motywuje
            ochrzan. Nie wiem czemu ale to fakt. Miłego wieczoru ;)
        • Gość: M. Re: mąż nauczyciel IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 03:05
          Brawo!

          Jak słyszę takich jęczących nauczycieli, to myslę o czasach studenckich i zdaje
          mi sie, że nieco więcej rozumiem.... Ci, którym się nie udawało, lądowali na
          nauczycielskich. To był często jedyny możliwy wybór: "albo wylatuje pani ze
          studiów, albo idzie na nauczycielskie". Tacy ludzie już na starcie byli w
          pewien sposób przegrani. I tak niektórym zostało.
          • Gość: echtom Re: mąż nauczyciel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 09:50
            Upraszczasz. Ja byłam jedną z lepszych studentek, a ubiegając się o przyjęcie
            na filologię polską miałam inny wybór: "Może pani wybrać kierunek nauczycielski
            lub nienauczycielski, ale zaznaczamy, że mamy tylko nauczycielski". Jak w
            dowcipie o kolorze samochodu - każdy, pod warunkiem, że czarny. Dodam tylko, że
            na tym tzw. kierunku nauczycielskim było mnóstwo teorii i historii literatury,
            a metodyki nauczania tyle, co kot napłakał. Obawiam się, ze podobnie jest na
            innych uczelniach, a potem wszyscy się dziwią, że "młodzi magistrzy" są gorzej
            przygotowani do zawodu niż absolwenci dawnych SN.
      • Gość: ara Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.tczew.net.pl 10.02.05, 13:21
        A co powiecie na pracę "na zastępstwach"? Rok temu podjęłam decyzję, że zostanę
        nauczycielką i w ciągu tego roku "zaliczyłam" już trzy szkoły i zawsze była to
        praca na zastępstwie.Możliwości odbycia stażu oczywiście nie było..Teraz stoję
        przd dylematem -dalej próbować czy może do trzech razy sztuka? Widać nie dane
        mi jest zostać nauczycielką
        • Gość: gabry Re: Nauczyciel - najgorszy zawód? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.05, 21:22
          Szczerze radzę Tobie - nie próbuj nawet. Będąc na zastępstwach, nie miałaś
          okazji, pozanać całej prawdy o szkole, chodzi mi o te wszystkie papiery, awanse,
          standardy, analizy, ewaluacje itd., wieczny stres, że znowu musisz iść do tej
          klasy, albo, że dyrekcja znowu cos wymyśliła, albo..., a o pracy w domu już nie
          wspomnę. Ktoś prędzej napisał,że kończy pracę o 19 lub 20.00, to jest nic,
          jeżeli musisz codziennie siedzieć, wprawdzie w domu do dwunastej albo pierwszej,
          a następnego dnia wstać w pełni sprawny umysłiwo i gadać przez dobrych kilka
          godzin, wrócić do domu szybko ugotować obiad, jak sie uda i dalej pogrążyć się w
          papierach. Jeżeli pracowałaś w gimnazjum, to już wiesz jaka jest młodzież,
          pamietam jak sama chodziłam do szkoły, a było to może z 10 lat temu i napewno te
          roczniki w ten sposób się nie zachowywały, głównym powodem tego napewno jest
          brak kar. Uwaga w dzienniczku na pewno nie jest niczym co mogłoby poruszyc
          sumienie ucznia, a czy nauczyciel może zrobić cos więcej? Więc...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka