Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    UWAGA PRACA WE WŁOSZECH

    22.08.05, 07:23
    Rekrutacja zaczyna się od ogłoszenia w polskiej prasie, wszyscy chętni do
    pracy we Włoszech mają dzwonić na podany numer komórkowy. Rozmowa
    kwalifikacyjna i wszelkie formalności odbywają się przez telefon. Autokary
    zabierają ich z kilku miast w Polsce, m.in. z Gdańska, Torunia, Katowic i
    Krakowa. Do Włoch co kilka dni trafia "nowa dostawa" - w Foggii na Polaków
    rozdzielano do jednego z obozów noclegowych, m.in. właśnie w Orta Nova.
    Ogrodzone drutem kolczastym baraki bez światła i wody, ludzie śpiący na
    materacach brudnych od ekskrementów, całą dobę pilnowani przez uzbrojonych
    strażników - w takich warunkach koło Orta Nova mieszkali Polacy, którzy do
    Włoch pojechali zarabiać przy zbiorze pomidorów - donoszą włoskie gazety i
    policja. - W piątek nad ranem 80 karabinierów wkroczyło do takiego obozu -
    potwierdzają polscy dyplomaci i zatrudnieni tam Polacy.
    Polacy z Orta Nova wstawali o godz. 3.30 i pracowali bez
    przerwy do godz. 21. Nie mogli opuszczać obozu. Raz w tygodniu zawożeni byli
    do supermarketu na zakupy. Płacili za wszystko, zostawały im więc grosze albo
    i to nie. Nad niepokornymi znęcali się strażnicy.
    Lokalna gazeta z południa Włoch "Gazzetta del Mezzogiorno" oraz miejscowe
    wydanie "La Repubblica" podały przerażające informacje, że znalezione w
    kwietniu i lipcu zwłoki trzech Polaków mogą mieć coś wspólnego z tą sprawą.
    Według policji zmarli śmiercią naturalną. Polacy jednak podejrzewają, że to
    ci, którzy buntowali się i chcieli uciec z obozu. - Jeden zmarł w wyniku
    ciężkiego pobicia. Ciało kolejnego spalono, a jego głowę owinięto skórzaną
    kurtką. Inny Polak został utopiony - twierdzi konsul Centrone

    Obserwuj wątek
      • Gość: MIECZ Re: UWAGA PRACA WE WŁOSZECH IP: 80.72.37.* 22.08.05, 12:30
        PRZERAŻAJĄCE!!!!
      • Gość: lockplace Re: UWAGA PRACA WE WŁOSZECH IP: 217.77.224.* 22.08.05, 12:54
        I pomyśleć że to 21 wiek, kultura, oświata......
        Czy włosi myślą sobie że my jesteśmy niewolnikami? Spalić i to żywcem tego
        skur****ego potomka mussoliniego.
        • dox1 Re: UWAGA PRACA WE WŁOSZECH 22.08.05, 19:56
          Gość portalu: lockplace napisał(a):

          > I pomyśleć że to 21 wiek, kultura, oświata......
          > Czy włosi myślą sobie że my jesteśmy niewolnikami? Spalić i to żywcem tego
          > skur****ego potomka mussoliniego.

          To nie oni sa winni tylko glupie polaczki, cwane i naiwne.
      • jacek3142 GW dosyć często pisze o zaletach wyjazdów do robot 22.08.05, 19:24
        bez sprawdzenia ew. naciągaczy i wywiady tylko z tymi, którym się udało.
        cała nasza prasa przyjmie do publikacji kazde ogłoszenie; nawet osób lub firm
        już "spalonych".
        • Gość: m Re: GW dosyć często pisze o zaletach wyjazdów do IP: *.alan.krakow.pl 22.08.05, 20:18
          POMOC domowa Włochy. 012/637-
          POMOC domowa, Włochy. 012/623-
          Małopolska 27-09-2004

          Wywiezieni w pole


          Miała być pośredniczką w organizowaniu wyjazdów zarobkowych do Włoch, stała się
          współuczestniczką przestępstwa


          (INF. WŁ.) Ma 38 lat, ale przygnieciona życiowymi problemami wygląda na więcej.
          Tylko oczy, duże, niebieskie, są pełne blasku. Zwłaszcza wtedy, gdy patrzy na
          swoją córkę Karolinę - studentkę dziennikarstwa UJ. To Karolina wysłała
          wstrząsający w treści e-mail do redakcji, prosząc nie tyle o pomoc, co o
          psychicznie wsparcie. Karolina wierzy, że historia jej matki, opowiedziana
          przez dziennikarza, będzie dla tej ostatniej rodzajem katharsis. Dla
          czytających zaś przestrogą, aby nawet wtedy, gdy zostaną bez środków do życia,
          nie decydowali się na pracę w charakterze słupa.

          Małgorzata W., absolwentka Technikum Ekonomicznego, przez wiele lat pracowała w
          handlu. Kilka lat temu spotkało ją nieszczęście - nagłe pogorszenie stanu
          zdrowia i operacja kręgosłupa. Gdy wyszła ze szpitala, jej sytuacja była nie do
          pozazdroszczenia. Nie miała pracy ani prawa do świadczeń z ZUS. Gdyby nie pomoc
          ojca, który kilka miesięcy później zmarł, nie miałaby czym nakarmić siebie i
          córki. Przez pewien czas udało się jej zatrudnić w charakterze przedstawiciela
          handlowego jednej z firmy. Później sprzedawała choinkowe bombki, stojąc z dużą
          walizą na placu Kleparskim w Krakowie. W takiej sytuacji zastała ją
          przyjaciółka sprzed lat, proponując, iż skontaktuje Małgorzatę z osobami,
          dzięki którym będzie mogła zarobić.

          Monika P. i Ewa K., młodsze o kilka lat od Małgorzaty mieszkanki Krakowa,
          obiecały dobry zarobek. Wymagania miały niewielkie. Małgorzata, mająca
          mieszkanie w centrum Krakowa, miała być pośrednikiem w organizowaniu wyjazdów
          zarobkowych do Włoch.

          Pod ogłoszeniem o treści: "praca dla mężczyzn we Włoszech", zamieszczanym w
          prasie na terenie Podkarpacia i Lubelszczyzny widniał krakowski numer telefonu
          Małgorzaty W.

          - Zainteresowanie tą oferta było ogromne, niemal


          bez przerwy

          odbierałam telefony. Przy aparacie miałam karteczkę (jest w sądowych aktach) na
          której Monika P. napisała mi, co mam mówić chętnym do pracy. Co? Tylko to, że
          jest to praca przy zbiorze pomidorów i że trzeba najpierw zapłacić 300 zł
          wpisowego a później, we Włoszech 500 tys. lirów, plus oczywiście koszty
          przejazdu busem. Monika P. i Ewa K. cały czas były ze mną wyłącznie w kontakcie
          telefonicznym. Nie pojawiły się nawet w zaplanowanym dniu wyjazdu. Zapewniały,
          że są już we Włoszech, aby przygotować miejsca pracy.

          Małgorzata W. twierdzi, że cała grupa z nią, jako opiekunem, była już gotowa do
          odjazdu, gdy zadzwoniła Monika P. z poleceniem, aby jeszcze zanim wyruszą do
          Włoch zebrała od każdego kandydata do pracy po 500 tys. lirów. Uczyniła to,
          chociaż niektórzy protestowali. - Pieniądze wiozłam w czarnej aktówce, w której
          była również lista pasażerów. Celem naszej podróży miało być pierwotnie
          miasteczko Termolii koło Neapolu, ale po drodze Monika P. skierowała nas
          telefonicznie do miejscowości Folgi. Gdy tam dojechaliśmy, zjawiła się Monika
          P. i od razu zabrała aktówkę z pieniędzmi - kontynuuje swoją opowieść
          Małgorzata W. - P. powiedziała, że mamy jechać busem za samochodem mirafiori,
          do którego sama wsiadła. Zatrzymaliśmy się na wypalonym przez słońce pustym
          polu. Z mirafiori wysiadł jakiś Arab, który przedstawił się jako Mohamed i
          łamaną polszczyzną powiedział, że kandydaci do pracy mają w tym miejscu
          wysiąść. Mężczyźni zabrali swoje bagaże i zostali w szczerym polu trochę
          oszołomieni. Nie zdążyłam się z nimi pożegnać, bo kierowca chciał jak
          najszybciej wracać do kraju. Już po 2-3 godzinach jazdy w kierunku Polski i
          Krakowa odebrałam pierwszy telefon od moich podopiecznych. Skarżyli się, że
          nikt się nimi nie zajął, że są w innym miejscu, nie tym, w którym mieli być i
          że wszystko to wygląda


          bardzo podejrzanie.

          Zaniepokojona, wykręciłam numer telefonu komórkowego Moniki P. Ona uspokajała,
          że Mohamed na pewno o nich zadba. Jednak telefony od Polaków nie milkły. Gdy
          dojechaliśmy busem do Polski, kandydaci do pracy z mojej grupy dali znać, że są
          na dworcu w Neapolu i zdecydowali się wracać do kraju. Przy okazji usłyszałam
          niepochlebne opinie na swój temat. Próbowałam porozumieć się z Moniką P. i Ewą
          K., ale wyłączyły telefon. Powoli docierało do mnie, że ja znalazłam się w
          podobnej sytuacji jak ci mężczyźni.

          Córka uświadomiła Małgorzacie, że jej sytuacja jest bardzo zła, bo oszukani
          kandydaci do pracy mieli kontakt wyłącznie z nią, nie z Moniką P. i Ewą K. To
          jej - Małgorzaty W. numer telefonu widniał na ogłoszeniu; ona była kasjerem i
          pilotem w drodze do Włoch.

          W końcu zdecydowała się złożyć zeznania w prokuraturze. Na tej podstawie, już
          następnego dnia zatrzymano Monikę P. i Ewę K. Okazało się, że K. była już
          karana (z art. 286 par. 1 kk) za podobne przestępstwo. Obie wyszły z aresztu po
          wpłaceniu przez rodzinę kaucji, ale prokurator wydał im nakaz opuszczania kraju
          i odebrał paszporty. Wobec Małgorzaty W. nie zastosowano żadnego środka
          zapobiegawczego. Miała być


          koronnym świadkiem

          w tej sprawie.

          Akt oskarżenia wpłynął do Sądu Rejonowego w Rzeszowie w maju ub. roku. 19
          mężczyzn, niefortunnych pracowników na włoskich plantacjach opowiadało, że
          zakwaterowano ich w szczerym polu, w rozpadającej się stajni, bez sanitariatów
          a nawet bez dostępu do bieżącej wody! Mohamed, mężczyzna, który miał być
          rzekomo ich opiekunem, zażądał od Polaków wydania paszportów. Ci, którzy mimo
          wszystko zdecydowali się pójść do wskazanej przez niego pracy, przepracowali
          kilka dni po 12 godzin i albo w ogóle nie dostali wynagrodzenia albo otrzymali
          20-35 zł za podwójną dniówkę. Po kilku dniach zrozumieli, że zostali oszukani i
          wrócili do Polski.

          Mężczyźni wskazali na sali sądowej Małgorzatę W. jako osobę, która ich
          oszukała. Większość z nich nie wiedziała, kto to jest Monika P. i Ewa K. W
          obronie Małgorzaty W. stanął natomiast kierowca busa i szefowa firmy
          przewozowej. Kilka dni temu przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie zapadł wyrok.
          Wszystkie trzy kobiety: Monika P., Ewa K. i Małgorzata W. dostały rok i osiem
          miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz 20 tys. zł grzywny.

          Małgorzata W. jest zrozpaczona. Sądziła, że stawiając się dobrowolnie w
          prokuraturze i wyjaśniając, że w całej tej sprawie pełniła rolę ogłoszeniowego
          słupa, zostanie uniewinniona.

          - Jestem od dłuższego czasu bezrobotna. Żyjemy z córką za 500 zł miesięcznie.
          Tyle zarabia pracując w recepcji jednego z młodzieżowych hoteli. Mając drugą
          grupę inwalidztwa mogłam przed procesem pracować choćby "na czarno". Osoby z
          sądowym wyrokiem nikt nie zatrudni nawet za marne wynagrodzenie. Gdyby nie
          Karolina, już dawno skończyłabym z sobą - wyznaje Małgorzata W. Decydując się,
          za namową córki, na upublicznienie swoich przeżyć, chce w ten sposób przestrzec
          inne osoby, będące w podbramkowej sytuacji, aby nie dały się wykorzystać tak,
          jak ona.

          Sprawa Małgorzaty W. nie jest pierwszą ani zapewne nie ostatnią tego typu,
          którą zajmował się wymiar sprawiedliwości. We włoskim miasteczku Foggi, które
          nie wiedzieć dlaczego upatrzyli sobie nieuczciwi pośrednicy, co jakiś czas
          koczuje na dworcu grupa Polaków, których wystawiono do wiatru.

          GRAŻYNA STARZAK

          Do Włoch w poszukiwaniu pracy wyjeżdża coraz więcej Polaków; głównie z
          Podkarpacia i Małopolski. W tym kraju obowiązuje limit zatrudnienia osób z
          nowych państw członkowskich (20 tys.). Zezwolenia na legalną pracę wydawane są
          w kolejności napływania zg

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka