Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace?

    IP: *.net.autocom.pl 24.09.05, 19:39
    właśnie skonczylam studia uniwersyteckie na kierunku "fizyka". nie chce juz
    byc fizykiem (ani nauczycielem fizyki!), wolalabym pracowac w agencji
    reklamowej, banku, public relations, a moze zostac asystentka prezesa? i tu
    mam pytanie do tych wszystkich, ktorzy pokonczyli fizyki, filozofie,
    matematyki, filologie klasyczne i inne nietechniczne kierunki-dziwolągi
    generujace bezrobotnych - czy komus udalo sie znalezc ciekawa prace (umyslową)
    nie w swoim zawodzie? czy zeby znalezc prace w duzych firmach koniecznie
    trzeba skonczyc ekonomie, zarzadzanie itp. na uczelniach technicznych?
    opowiedzcie swoje historie. ja wysylam od dluzszego czasu cv na ogloszenia (w
    duzym miescie), gdzie wymagane jest wyzsze wyksztalcenie, znam 2 jezyki, mam 3
    lata doswiadczenia w pracy "biurowej" i nie dostalam ani jednej odpowiedzi,
    nie mowiac juz o zaproszeniu na rozmowe. zastanawiam sie, czy po tym jak
    rekrutujacy zobacza kierunek "fizyka", to moje cv od razu laduje w koszu?
    powiedzcie, jak to jest, bo juz sie zastanawiam, czy przypadkiem nie wpisac
    sobie kierunek "zarzadzanie" tylko dlatego, zeby sprawdzic czy bedzie jakis
    odzew...
    Obserwuj wątek
      • Gość: asd Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 20:37
        powiem ci tak mój brat skończył zawodówke chodził do niej 4 lata jest
        lakiernikiem ma 21 lat ja skończyłem dwa kierunki i zapieprzam juz trzeci
        miesiac na stazu i dostaje miesięcznie tyle ile on ma w 3 dni na reke idzie sie
        zalamac a moglem isc na hydraulika albo spawacza mój wójek na dzwigu ma
        2700netto w firme budowlanej i gdzie tu sens nieprzespane noce dziesiatki
        egzaminów i 1/5 mojej pensji musze wydac na bilet autobusowy
        • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 21:03
          Tylko, że wUjek:
          a) nie ma prestiżowej posady, jest na dole hierarchii społecznej, pracuje
          fizycznie, nie używa mózgu, równie dobrze za parę lat może zastąpić go robot;
          b) nie ma szans rozwoju - tyle lat i wylądował na koparce?
          c) bez tytułu magistra nie wzbudza tak dużego respektu u ludzi, którzy go nie
          znają
          • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 21:06
            A swoją drogą, ludzie, po co wybieracie takie kierunki, jeśli to nie jest wasza
            pasja? Tylko pasjonaci mają szansę zrobić karierę po takim kierunku, np.
            naukową. Pracodawcy uważają, że albo wybrałaś ten kierunek z braku laku, bo nie
            dostałaś się gdzie indziej albo jesteś skryta, zatopiona w książkach, pogrążona
            we własnym świecie.
            • Gość: nb Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.jmdi.pl 24.09.05, 21:23
              A co ty myslisz ze kazdy chce miec odpowiedzialne stanowisko i byc niewiadomo
              kim??? Wole dymac dzwigiem za 2700 niz za 2 byc jakims zasranym kierownikiem w
              jakiejs zasranej firmie i huje zbierac
              • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 21:27
                To jak nie zależy ci na prestiżu, a tylko i wyłącznie na kasie - zostań
                żigolakiem albo striptizerem, zarobisz 10000 zł/miesiąc.
                Powtarzam jeszcze raz, ty masz przed sobą szansę awansu po kilku latach pracy,
                pięcia się po szczeblach kariery, zostania specjalistą, a taki fizol już na
                zawsze pozostanie w koparce. Umysł ludzki (pomysły, kreatywność) jest
                niezastąpiony, a fizola za parę lat zastąpi robot i nikomu już nie będzie
                potrzebny.
                • Gość: nb Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.jmdi.pl 24.09.05, 21:31
                  Za 2700 wole cale zycie siedziec w tej koparce niz za prestiz dymac na poczatku
                  za 8 stow bo chyba za wiecej to dostaniesz jak masz ku.. wujka albo tatusia w
                  "rzadzie"
                  • Gość: nb Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.jmdi.pl 24.09.05, 21:33
                    A poza tym czlowieku ludzie w tym gownie zwanym polska nie maja za co zyc a nie
                    mysla o prestizu. Bys mial dymac za 7 stow w hipermarkecie to bys w dupe kazdego
                    pocalowal zeby ci dal ten dzwig za 2700
                    • jadzia1-1 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 21:40
                      Skonczylas fizyke, idz dalej w nauke. Zrob doktorat. Rozejzy sie, sa miejsca,
                      gdzie doktoranci na fizyce sa mile widziani, niestety to nie jest w
                      Polsce.Zreszta moze w Polsce tez, nie wiem.
                    • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 22:34
                      No to czemu nie zostałeś inżynierem? Zamiast być robolem w koparce, mógłbyś te
                      koparki projektować...i zarabiać kupę kasy. A Polacy wolą kończyć jakieś
                      durnowate pseudostudia na prywatnych pseudouczelniach, albo idą na zaoczne i
                      potem się dziwią, że pracy nie mogą znaleźć.
                • Gość: asd Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 21:40
                  wiesz za kilka lat będe juz po trzydziestce jak mam komus sie przyznac ze
                  zarabiam 500zet na stazu staz sie skonczy i bede chodził na rozmowy
                  kwalifikacje turnieje eggzaminy do firm i zaproponuja mi moze 1500 brutto ale z
                  mozliwoscia rozwoju no i o co z tego że mój brat nie ma przed soba sciezki
                  kariery ale zdiera doswiadczenie w lakierni ma pensje podstawowa 1800 brutto +
                  nadgodziny (czytaj fuchy) za które w dobrym miesiacu ma i 3000 na renke
                  • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 22:37
                    A czemu nie chcesz zostać specjalistą? Dobry specjalista zarabia nawet kwoty 5-
                    ciocyfrowe. Trzeba być konkurencyjnym, a potem stawiać warunki.
                • Gość: jaco Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 18:41
                  bez_mapy
                  nie ma to jak pieprzyć w kółko to samo. co oznacza słowo specjalista?
                  jezeli facet dobrze obsługuje koparkę - to własnie jest specjalista. myślisz,
                  że byle komu mozna powierzyc sprzęt wartości kilkuset tysięcy?
                  co oznacza słowo prestiż? tylko dlatego, że ktoś skonczył dzienne studia
                  magisterskie otacza go aura prestizu? nie żartuj. ja szanuję ludzi, którzy są
                  profesjonalistami. niewazne jai zawód wykonują. profesjonalistą jest hydraulik,
                  który tak skręci rure, że gó.. spokojnie przepływa. szanuję również lekarza,
                  który zrobi skomplikowaną operację na otwartym sercu. nie szanuję natomiast
                  pyskatych panienek, bez bagażu życiowego doświadczenia, które uzywają pojęć o
                  których nie mają pojęcia. fizola może zastąpi robot, zważ jednak, że ciebie też
                  może. bo jaką pracę wykonujesz? jaką jesteś specjalistką? w czym? w finasach?
                  nie rozśmieszaj ludzi. myślisz, że ludzie z automatu będą darzyć cię wielkim
                  szacunkiem i podziwiać twoją prestizową pracę? za ileś tam lat, jak zrobisz coś
                  dobrego dla ludzkości to przyznam ci rację, oddam honor, ale jak na razie
                  jestes jednym z wielu tworzących zwyczajną, szarą masę. a, ze tobie wydaje się
                  inaczej, to już twój problem.
                  • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 19:37
                    Ja też uważam, że lepszy hydraulik niż "magister" po prywatnej czy zaocznych.
                    Zgadzam się. Ale uważam też, że tytuł naukowy dodaje prestiżu, nie zaprzeczysz.
                    Różnica między specjalistą robotnikiem, a specjalistą-inteligentem jest taka,
                    że robotnik dojdzie do pewnego etapu kariery i koniec. Natomiast specjalista-
                    umysłowy ma nieograniczoną możliwość rozwoju, awansu itp. Pod warunkiem, że
                    chce, że się uczy. Na razie jestem młodszym kontrolerem finansowym, ale za parę
                    lat chcę zostać specjalistą ds. kontrolingu i inwestycji. I to jest mój cel.
                    Każdemu życzę jasno sprecyzowanego celu w życiu. Pozdrawiam.

                    P.S
                    Są pewne zawody, które może wykonywać tylko człowiek, bez względu na to, jak
                    wysoko pójdzie rozwój nauki i technologii. Są to zawody umysłowe, wymagające
                    kreatywności, analitycznego umysłu. Rozum ludzki jest niezastąpiony, ręce-tak.
                    • dawid.kingloff Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 09.10.05, 11:04
                      nie uzywaj slow, ktorych znaczenia ie rozumiesz, mlodszy kontrolerze jakis tam.
                      mgr to nie tytul naukowy.
                • Gość: Kasiunia Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.p-s-inter.net 27.09.05, 18:05
                  Głupi jesteś...
          • Gość: Ania Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.05, 09:54
            bez_mapy-jak to mowia kazdy jest panem swojego losu.Nie wszyscy musza konczyc
            studia i miec tytul magistra.Uwazasz ze osobie z tytulem mgr.chcialoby sie
            robic w polu-a warzywka czy owoce przeciez kazdy lubi jesc.Potrzebni sa zarowno
            robotnicy fizyczni jak i umyslowi.I moim zdaniem ublizasz osobom pracukacym na
            takich stanowiskach.To ze nie siedza w banku za biurkiem absolutnie nie robi z
            nich gorszych osob,a juz tym bardziej nie oznacza ze nie uzywaja rozumu.A
            czasem osoby po slabszej szkole sa lepszymi pracownikami,bo bardziej sie musza
            starac zeby pokazac co potrafia.Umiejetnosci tez sie licza nie tylko papierki!
        • Gość: hydraulik Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.05, 20:25
          Zaraz, zaraz. Ja jestem hydraulikiem i spawaczem i poszukuję takiej pracy za
          2700-3000 zł. Jak znasz to daj znać.
          • Gość: asd Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 20:47
            firma budujaca tem market przy dworcu w krakowie tyle zarabia koles na dzwigu
      • Gość: korneliusz Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.torun.mm.pl 24.09.05, 22:28
        Fizyka to bardzo dobry kierunek, sam chciałem kiedyś iść na fizyke :) i znam
        pare osób które go ukończyły. Pracy w Polsce nie ma (jak praktycznie po każdym
        kierunku) ale możesz iść na roczną podyplomową informatyke i szukać pracy w
        stanach albo na wyspach. Jest bardzo dużo ofert pracy dla programistów po fizyce
        :). Kwestia czy Cię to interesuje, ale o tym trzeba myśleć przed wybraniem studiów.
        • Gość: matematyk Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 22:37
          Ja studiuję matematykę. Od października zaczynam V rok i też się zastanawiam co
          po tym będę robił. Korneliusz napisał, że trzeba myśleć o pracy przed
          rozpoczęciem studiów. No może i tak, tylko nie zawsze się da. Ja poszedłem na
          matematykę, bo byłem dobry z matematyki w ogólniaku a poza tym chciałem oddalić
          czas poszukiwania pracy. Do ogólniaka natomiast poszedłem dlatego, że w tamtym
          czasie też nie wiedziałem co chcę robić w życiu. Jeśli ktoś od początku tzn już
          w podstawówce czy w gimnazjum wie co chce robić to ma łatwiej. Ja niestety do
          tej pory nie wiem, a został mi niestety już tylko rok...
          • Gość: korneliusz Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.torun.mm.pl 25.09.05, 00:35
            Ja ukończyłem elektronike i telekomunikacje, ale wybierając studia prawie
            wylądowałem na filozofii (nawet przeczytałem książki wymagane na egzamin) :)
            Dlatego trzeba myśleć przed wyborem kierunku :)
          • Gość: Boss Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.05, 21:21
            Proponuję dodatkowo dokształcić się w informatyce (programowanie).
            Własnie zatrudniłem osobę po matematyce - będzie robić sprawozdania i prognozy
            w firmie.

            Ps. Zawsze wolę zatrudnić osobę po uczelni technicznej A że inni nie chcą -
            może mają kompleksy ?
          • Gość: Fizyczka Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.05, 22:33
            Ludzie! Nie panikujcie! Przecież fizyka i matematyka to są świetne kierunki. Ja
            jestem po fizyce i nigdy nie miałam problemów z pracą, mam nawet bardzo dobrą
            pracę, dużo powyżej polskiej przeciętnej. Jestem informatykiem w branży
            bankowej. W swojej pracy spotykam wielu innych fizyków - właśnie wśród
            informatyków lub bankowców. Na pracodawcach fizyka robi wrażenie. Ciężko, aby
            ktoś, kto skończył fizykę, był ułomny umysłowo. Ale z drugiej strony - nie
            staraj sie o stanowisko asystenckie. Nikt nie potraktuje Cię wówczas powaznie,
            ale stwierdzi, że nie masz wiary w siebie lub zdolności i szukasz byle czego.
            Na asystentkę po fizyce masz za duże kwalifikacje! Zostaw to stanowisko dla
            młodych dziewczyn po marketingu, albo i bez wyższego wykształcenia, ale ze
            znajomością języków. Dla siebie poszukaj bardziej wymagającej, umysłowej pracy.
      • Gość: Richelieu* Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 24.09.05, 22:50
        Niestety benito rzadko spotyka się mądrych pracodawców. Fizyka to bardzo trudny
        kierunek, wymagający dużo większych zdolności kojarzenia, myślenia logicznego
        niż taka ekonomia czy inne finanse. I na te umiejętności postawiłabym w cv, nie
        na znajomości fizyki ciał stałych i półprzewodnictwa, jeśli praca nie jest
        bezpośrednio związana z fizyką. Bierz przykład z filozofów, którzy mają już
        markę błyskotliwych. Szkoda tylko, że to marka kierunku odgrywa główną rolę, a
        nie indywidualne cechy kandydata

        ad niezastąpywalność do bez mapy. Głypoty straszliwe, że roboty zastąpią
        robotnika. Niektórych już zastąpiły, ale ci, którzy obecnie zbierają kokosy, a
        są fachowcami, żaden robot.. Bo wymyśl sposób na układanie glazury przez robota
        albo wstawianie okien albo wymienianie rur albo albo

        ad prestiż. Kolejne głupoty. Prestiż zawodu jako nieprzekładalny na zarobki nie
        jest identycznie percypowany we wszystkcih grupach, a najczęściej jest grupowy
        zachwyt nad własnym zawodem lub na abarot, grupowe narzekanie. Prestiż jest
        tylko wtedy ważny kiedy nie czujemy się pewnie, bo jesteśmy marnymi ciołkami
        liczącymi na oklaski, bo jest on 1. spojrzeniem na naszą sytuację zawodową
        oczami tych, którzy nie są kolegami po fachu, 2. jest, ba, musi być w naszej
        cholernej kulturze, synomimem zawodów związanych z władzą i pieniędzmi, w
        sytuacji posiadania w tylnym odcinku przewodu pokarmowego władzy oraz wysokim
        bezrobiciu, zostają tylko pieniądze.
        I też mogę się przyznać, że cenię sobie prestiż (to ad marny ciołek) bo
        podobnie jestem "ładna, zgrabna i skromna". Może tylko częściej szlag mnie
        trafia za innych niż za siebie
        • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 23:04
          Wiesz, tylko że kiedy ja zdawałm egzaminy na studia, na fizykę był niedobór
          kandydatów i szli tam wszyscy, którzy się nie dostali nigdzie indziej, podczas
          gdy na mój kierunek było 15 osób na jedno miejsce. Po drugie, analiza finansowa
          wymaga bardzo dużych umiejętności logicznego, matematycznego myślenia i
          wyciągania wniosków.
          A po trzecie, chyba masz ograniczoną wyobraźnie, że nie potrafisz wyobrazić
          sobie robota wstawiającego okno, czy wymieniającego rury. Japończycy już
          wymyślili robota, który wykonuje podstawowe prace domowe. Wystarczy tylko użyć
          doń pilota.
          • Gość: s Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.chello.pl 24.09.05, 23:09
            Cosik w tym jest...
            20 lat temu na fizykę techniczną szl ici co się nie dostali gdzie indziej.
            I pracodawcy o tym pamiętają..


          • r.richelieu Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 23:26
            tak, tylko, że fizyka jest takim kierunkiem, na który łatwo się dostać i
            jeszcze łatwiej wylecieć. Ten, który skończył to z pewnością nie głupek, który
            nigdzie indziej się nie dostał

            podstawowe prace domowe ( i to bardzo podstawowe przy czystym mieszkaniu) to co
            innego niż prace fachowca. Nie doceniasz tcyh, którzy pieką Ci chleb,
            naprawiają kran i szyją ciuchy. Źle, bo jak mówiłam wcześnie, widać to na
            rozmowach kwal, że masz w dupie roboli. Jeśli nawet masz to nie wolno tego
            okazywać dla twojego własnego interesu, bo tworzysz wtedy niezdrową atmosferę
            nadętej bufoniady.

            na socjologię też jest na miejsce w okolicy 10-15, a jakoś nie widzę żeby mieli
            lepsze perspektywy niż lekarz (4-6 osób), elektronik i automatyk (3-4 osoby),
            nawet architekt (5-8 os). Moda, na modzie się znasz przecież, kształtuje popyt
            (kolejne słowo na którym się znasz) na studiowanie danego kierunku. No i chyba
            najważnijsze, eletronika jest trudniejsza niż finase i bankowość więc i
            chętnych jest mniej.
            • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 23:40
              Ad. prac domowych - technika idzie do przodu jak oszalała i uwierz mi, roboty
              szybciej niż myślisz wyprą wiele zawodów fizycznych. I bardzo cię proszę, nigdy
              nie powiedziałam, że mam w dupie roboli - wystarczy, że politycy manipulują
              cudzymi wypowiedziami.
              A co do fizyki, poszła na ten kierunek moja znajoma, która nie należy do
              najzdolniejszych i ukończyła te studia bez problemu. Odsiew robi się na
              polibudzie po pierwszym roku, nie na fizyce.
              • r.richelieu Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 24.09.05, 23:58
                wiele nie znaczy wszystkie, w Japonii nie znaczy w Polsce

                nie w dupie oznacza, że nie ma takiego prestiżu i poważania społecznego, co
                idąc dalej oznacza głęboki społeczny kryzys jeśli nie docenia się wszystkich
                konstruktorów codzieności. A kiedyś dzieci obowiązkowo musiały na
                pamięć "murarz domy buduje, krawiec szyje ubrania, ale gdzieżby co uszył gdyby
                nie miał mieszkania"


                ad fizyka. Ja też nie należę do najzdolniejszych a skończyłam to i owo. hehe.
                Po drugie ostatnie Twoje zdanie ogranicza się do fizyk na uniwerkach i tu
                trzeba by sprawdzić jaka jest sytuacja fizyki UAM w stosunku do wszystkich
                fizyk w Pl łącznie z politechnicznymi fizykami. Bo może poznańska uniwersytecja
                jest cienka, a Twoja znajoma była zwyczajnie przeciętna tak jak większość
                studentów
              • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 00:15
                droga bez_mapy. nie wiem, o jakiej uczelni mowisz, ale ze mna zaczynalo 250
                osob, a do 5 roku dobrnelo niecale 30. a najwiekszy odsiew byl na pierwszym roku
                - ok. 70% wylecialo. to fajnie, ze jestes analitykiem, dostajesz propozycje
                stazu za granica i w ogole pewnie nie mozesz sie opedzic od ofert pracy, ale
                zrozum, ze sa tez ludzie, ktorym nie powiodlo sie tak dobrze, ze zle wybrali
                studia, moze nie sa tak zdolni i pracowici, borykaja sie sami ze soba... tak juz
                jest na tym swiecie, ze sa rekiny (finansjery), musza byc i płotki. nie atakuj
                tak agresywnie tych, ktorzy osmielili sie nie zaplanowac perfekcyjnie sciezki
                kariery, kazdy chyba popelnia bledy. ja teraz place za swoje popelnione przy
                wyborze studiow. i tylko chcialabym sie dowiedziec, jak inni poradzili sobie w
                takiej sytuacji. i tyle. pozdrawiam:-)
                • bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 00:29
                  Ale ja nikogo nie atakuję, źle to odbierasz. Wyrażam po prostu swoje zdanie na
                  dany temat, a to chyba pożyteczne poznać opinie różnych ludzi, różne podejścia,
                  różne rady, prawda?
                  • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 00:40
                    rozumiem, ale jak spojrzec na Twoje wypowiedzi z dystansem, to sa troche
                    napastliwe:) inni chyba tez to tak odbieraja (no skoro jeden sie juz wk..ił) :-)
                  • Gość: an wkurzasz mnie, pocominik=bez _mapy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 17:55
                    masz się za lepszą od wszystkich bo skończyłas AE i dostałaś się na jakiś tam staż.
                    Wiedz, że fizyka to nauka dla wybranych.
                • Gość: oko cyklonu Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.ulanow.sdi.tpnet.pl 27.09.05, 20:10
                  W obecnych czasach ścieżkę kariery planuje ten co ma plecy i pewność, że
                  miejsce pracy czeka na niego bez względu na okoliczności (dzieci adwokatów lub
                  ordynatora w szpitalu) pozostali mają życiową ruletkę. Ja po ekonomii (bardzo
                  mnie nadal interesuje i trochę się nią amatorsko zajmuję) jestem kierownikiem w
                  firmie transportowej. Zaczynałem od niższego szczebla ale już po roku
                  awansowałem. A moja wcześnijsza ścieżka kariery prezentowała się następująco:
                  dozorca, pracownik kafejki internetowej, sprzedawca w sklepie odzieżowym,
                  pomywacz w Niemczech i znowu kafejka. Potem dopiero trafiłem do tego transportu
                  i tam pokazałem na co mnie stać. Teraz zarabiam dużo, mam auto i mieszkanie
                  służbowe. Studia w niczym mi nie pomogły, dyplom zapomniałem jak wygląda leży
                  gdzieś schowany. To do czego doszedłem to wyłącznie moja zasługa i człowieka
                  który w odpowiednim czasie dał mi szansę i pracę.
              • Gość: remke Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.chello.pl 08.10.05, 15:15
                technika idzie do przodu jak oszalała i uwierz mi, roboty
                > szybciej niż myślisz wyprą wiele zawodów fizycznych. I

                HAAHAHAHAHAHAHA !!!!!!!!!!!!!
                TU WIDAĆ JAK BABY POSTRZEGAJĄ SWIAT !!!!
                ALE GŁUPI BABSZTYL !
          • Gość: gość Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 09:49
            Nie dałam rady prześledzić wątku do końca po Twoim poście- u nas stertowało 120
            osób na I roku, a studia skończyło z naszego roku 25 osób. To chyba świadczy o
            tym że na tym kierunku p[otrzebne są i zdolności i dużo pracy przy nauce
          • Gość: Kasiunia Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.p-s-inter.net 27.09.05, 18:16
            Roboty wszystko zrobia tak? To śmieszne, a nawet jeśli to kto będzie te roboty
            projektował i budował? Kto naprawiał? Człowiek no nie?
          • Gość: ola_b Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.244.153.148.debica153.tnp.pl 06.10.05, 12:20
            Droga bez_mapy
            ciekawa jestem kto wymyśli te roboty, bo to chyba nie ludzie po takich
            kierunkach jak Ty. Już prędziej osoby po fizyce ;). Hmmm a ja mam
            nieograniczoną wyobraźnie i myśle, że niebawem wymyślą takie roboty co będą
            mogły zastąpić i Ciebie :).
          • ania3377 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 06.10.05, 17:50

      • agulha bank 24.09.05, 23:10
        Moja koleżanka po kierunku "Fizyka techniczna i matematyka stosowana" zaszła
        dość wysoko w banku. Nie, nie sprzedaje żadnych kart kredytowych ani nie siedzi
        w okienku. Teraz to jest chyba w dziale "analiza ryzyka". Mówi, że w tych
        działach banków znacznie chętniej się wita fizyka czy matematyka niż ekonomistę,
        a ci po marketingach i zarządzaniach to oczywiście nie mają tam czego szukać.
        Kolega po astronomii pracuje w finansach (ale w Kanadzie), robi kolejne stopnie
        egzaminu państwowego. Zaczynał od pracy przy kredytach (i znowu, oczywiście nie
        "w okienku").
        • bez_mapy Re: bank 24.09.05, 23:34
          Na studiach miałam takie przedmioty jak analiza ryzyka, zarządzanie ryzykiem,
          finanse międzynarodowe, rynki kapitałowe i pieniężne, analizę finansową,
          bankowość, matematykę ekonomiczną, ekonomię matematyczną, prognozowanie i
          symulacje, ekonometrię i wiele innych, gdzie było mnóstwo liczenia i to bardzo
          skomplikowanego. Ale było to jednocześnie liczenie powiązane z realnymi
          sytuacjami, a nie jakieś abstrakcje jak na studiach matematycznych, więc nie
          sądzę, żeby finansiści (po dobrych szkołach, dzienni) nie byli przyjmowani do
          tych działów. A jeśli chodzi o głównych ekonomistów banków, to są to sami
          ekonomiści.
          • Gość: ludź Re: bank IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 23:46
            Dziewczyno/kobieto zapewniam cię, że jestem pełen podziwu dla Twojej Osoby. Na
            pewno daleko w życiu zajdziesz. Ale tymczasem, czy mogłabyś już opuścić to
            forum? Wiem, że nie mogę cię do tego zmusić dlatego baaardzo cię proszę. Idź
            rób karierę i nie wku..aj więcej zwyczajnych ludzi.
            • bez_mapy Re: bank 25.09.05, 00:10
              A co Cię tak wk...?
            • Gość: Aga Re: bank IP: *.trynek.gliwice.pl 30.09.05, 16:19
              Czytasz w myślach większości użytkowinków tego forum.
              Jednakże należałoby miec litośc nad takimi jak "bez mapy". Zastanawiałam się
              dlaczego ta osoba jest tutaj taka aktywna, ale po przeczytaniu paru jej postów,
              doszłam do wniosku, że ona chyba nie ma w ogóle przyjaciół (z takim
              charakterkiem to o to nietrudno). Siedzi więc przed kompem i wypisuje bzdury, bo
              tak naprawdę nie ma do kogo zagadać, albo tez nikt nie che z nią gadać. Bo i po
              co? Żeby się dowiedzieć, że ona jest NAJLEPSZA. Powtarza to az do znudzenia,
              żeby się dowartościować. Cóż, kompleksy dopadają nawet tych NAJLEPSZYCH.
              Jedyna rada na taka osobę, to całkowita zlewka. Niech sobie bredzi co chce,
              najlepiej w ogóle jej nie odpisywać i niech gada sobie z "pocominik" - z
              pierwszymi objawami jej schizofrenii :-D.
          • agulha Re: bank 24.09.05, 23:56
            Ja powtórzyłam tylko dokładnie słowa mojej koleżanki, tej co w banku pracuje,
            więc dyskusji nie podejmę. Mam wykształcenie medyczne, pracuję jako specjalista
            ds. badań klinicznych. U nas na SGH studiują (albo: skończyły SGH) asystentki
            projektowe, czyli osoby przemiłe i pożyteczne, ale o płacy znacznie mniejszej
            niż moja. Nie jest to zresztą dowód na nic, poza tym może, że SGH wypuszcza dużo
            absolwentów. Po prostu inna branża.
            • Gość: Fizyczka Re: bank IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.05, 22:38
              Potwierdzam, że w bankach jest praca dla fizyków. Mam dużo do czynienia z
              bankami, bo jestem programistką w branży bankowej. Kontaktując sie z ludźmi z
              banków bardzo często natykam się na fizyków. Ogromnie często!
              • Gość: Fizyczka Re: bank IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.05, 22:40
                I też nie mam na myśli kasjerów ani ludzi sprzedających karty kredytowe, ale
                ludzi z centrali.
          • losiu4 Re: bank 26.09.05, 20:53
            bez_mapy napisała:

            > gdzie było mnóstwo liczenia i to bardzo skomplikowanego.

            z tym liczeniem i trudna matematyką związaną z "realem" na studiach
            ekonomicznych to bym nie przesadzał :) ze zdolnościami analitycznymi
            finansistów również. Ot, chociażby słynny na cały świat przykład, gdzie
            szympansy uzyskiwały porównywalne (jak nie lepsze rezultaty) niźli absolwenci
            renomowanych kierunków biznesowych :)

            Pozdrawiam

            Losiu

            Pozdrawiam

            Losiu
          • Gość: studentka Re: bank IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 10:38
            Bez_mapy a moge wiedziec jakie studia kończyłaś i gdzie???
      • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 24.09.05, 23:55
        ojej, no przykro mi, ze wybralam takie studia. naprawde wybralam je z pasji (jak
        mi sie wtedy wydawalo), marzylam o tym, zeby zostac naukowcem, bylam w tym
        naprawde dobra. ale coz, moze nie bylam dosc dojrzala psychicznie, zeby dokonac
        dobrego wyboru tego, co chce robic w zyciu. studia mnie rozczarowaly (niestety
        dopiero pod koniec, kiedy za pozno juz bylo na zmiany). naprawde podziwiam
        ludzi, ktorzy w dziecinstwie sobie zaplanuja, ze zostana strazakami i
        rzeczywiscie nimi zostaja. wezcie pod uwage, ze niektorzy juz tacy sa, ze dlugo
        nie moga sie zdecydowac, co chcieliby robic, po prostu. teraz juz wiem, ze
        napewno chce wykorzystac swoja ogromna inteligencje emocjonalna, chce pracowac
        wsrod ludzi, np. miec kontakt z klientem (zawodowi fizycy sa bardzo samotni, z
        tego co zaobserwowalam). moje studia nie daly mi konkretnych umiejetnosci
        (oprocz liczenia calek i rownan ruchu), ale dzieki nim jestem wszechstronna,
        potrafie rozwiazywac problemy, wyszukac wszelkie potrzebne informacje, nauczyc
        sie szybko nowych rzeczy. mysle, ze moglabym sie sprawdzic w paru dziedzinach.
        jesli tylko ktos dalby mi szanse... a nie wiem, czy moje wyksztalcenie nie jest
        tu przeszkoda. dlatego zalozylam ten watek, bo chce poznac opinie ludzi, ktorzy
        po dziwnych kierunkach zostali np. doradcami w firmie konsultingowej, banku,
        tudziez objeli inne "prestizowe" stanowiska. czy sa tu tacy?
        • agulha Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 00:29
          Benita, Ty uważaj, bo możesz kogoś obrazić. Cudzysłów oznacza podanie w
          wątpliwość. Piszesz o >>"prestiżowych" stanowiskach, takich jak doradca<<. W
          poprawnym języku polskim oznacza to, że uważasz, że nie dają one żadnego
          prestiżu. Czyli, że szydzisz z ludzi, którzy je zajmują. Chyba, że chodzi Ci o
          "doradców" typu pracownik infolinii (cóż może doradzić, jak na trzecim pytaniu
          zwykle się kładzie i woła pomocy kogoś kompetentnego) albo akwizytor od kart
          kredytowych.
          • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 00:37
            hehe, no w zasadzie masz racje, tak to wyglada :-) ale tym cudzyslowem pije tu
            do dyskusji, ktora sie toczyla powyzej na temat prestizu:-) rzeczywiscie, jak
            ktos nie czytal, moze nie skojarzyc:) nie mialam zamiaru obrazac doradcow,
            naprawde uwazam ich zawod za prestizowy i slowa tego uzylam wlasnie w takim
            znaczeniu. racja - cudzyslow niefortunny:)
          • jadzia1-1 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 00:39
            Benita, dlaczego nie myslisz o doktoracie? Znasz angielski?
            • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 00:49
              a dlaczego mam myslec? napisalam, ze nie chce byc fizykiem, babranie sie w tej
              dziedzinie juz mnie męczy. jasne, z braku innych mozliwosci moglabym pojsc na
              doktoranckie, dostawac tysiac zl stypendium i tak dowegetowac do trzydziestki,
              ale potem nie ma juz odwrotu, kto zatrudni doktora fizyki na jakimkolwiek
              stanowisku nienaukowym? tyle sie tu mowi, ze nawet magistrzy maja problem (np
              wątek "kogo wolą pracodawcy?"), bo szefowie ze srednim nie chca sobie robic
              konkurencji.
              • jadzia1-1 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 00:53
                No jesli tak myslisz to musisz ponosic konsekwencje swoich decyzji.Rozumiem, ze
                angielskiego nie znasz.
                • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 00:57
                  nie rozumiem, dlaczego rozumiesz, ze nie znam angielskiego :) dalam to gdzies do
                  zrozumienia? a co angielski ma tu do rzeczy? znam go doskonale.
                  • jadzia1-1 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 25.09.05, 01:24
                    Nie chcialam Cie urazic, przepraszam.Chcialam Ci wskazac univerytet,gdzie
                    stypendium doktoranckie jest okolo 1500$, z tego mozna sie bardzo dobrze
                    utrzymac. Wierz mi, wiem co mowie, nie wszyscy mlodzi ludzie sa geniuszami.Te
                    pare lat "robienia" doktoratu da Ci czas na przemyslenie. Fizyka to wspaniala
                    dziedzina. Raz jeszcze przepraszam.
                    • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 01:41
                      alez mnie wcale nie urazilas :) tylko sie zdziwilam po co Ci ten moj angielski.
                      dzieki za rade z doktoratem, ale naprawde raczej juz nie mam zamiaru brnąc w tą
                      fizyke. pozdrawiam:)
                      • Gość: Fizyczka Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.05, 22:54
                        Wiem już, że nie chcesz dalej brnąć w fizykę, ale nawiązując do postu
                        poprzedniczki potwierdzam, że doktorat za granicą jest czymś osiągalnym, a
                        status doktora fizyki daje tam zupełnie inne możliwości niż u nas. Na
                        zachodzie, w odróznieniu od Polski, naukowcy są szanowani i opłacani. Sama nie
                        zdecydowałam sie na doktorat w Stanach, ale mogłam, bo byłam w tą stronę trochę
                        popychana (ale ja chciałam programować). Jedna dziewczyn od nas z roku
                        zdecydowała sie jednak i udało jej się, mimo że w Polsce była całkiem
                        przeciętną studentką.
                    • Gość: nb [...] IP: *.jmdi.pl 25.09.05, 01:42
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 01:46
                        cos Ci sie pokrecilo, facet. wylewaj swoje frustracje w innym watku, co?
                    • dawid.kingloff Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 09.10.05, 11:41
                      :) $1500 to duzo? w polsce tak, w stanach to tyle, zeby przezyc i jezdzic 10
                      letnia toyota. co bardziej wkurzajace, jakis amerykanski glab ma stypendium
                      2500-3000, tylko dlatego, ze raczyl spojrzec w strone nauki a wczesniej
                      poniewieral sie w us army np. a co bedziesz robic po doktoracie w usa? jest
                      ciezko, i jak oni to mowia mozesz byc "glut on the market". calkiem mozliwe, ze
                      bedziesz pracowac w firmie, ktora sprzedaje spektrometry np. to tez
                      przedstawiciel handlowy. mozesz sie starac o "tenure" ale to jest ciezka
                      przeprawa i za takie smieszne pieniadze ja bym na to nie poszedl. no chyba, ze
                      jestes pasjonatka nauki... ja zmadrzalem chyba i dalem sobie spokoj z nauka,
                      pracuje obecnie w duzej korporacji i majac konkretny zawod w rece oraz phd po
                      nazwisku bede jednak szedl w strone ze sie tak wyraze ekonomiczna, mysle o
                      jakims mba.
                  • Gość: niech_żyje_martini benita ożeń się ze mną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 01:32
                    Taaaaak??? To jak jest 'kot' po angielsku??
              • Gość: gosc Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 22:03
                Benita, ja skonczylem matematyke, teraz robie doktorat z tej dziedziny, a
                oprocz tego pracuje/pracowalem i w bankach i w firmach konsultingowych (w kraju
                i za granica). Jesli moge sie z Toba podzielic wlasnym doswiadczeniem:

                1. Szukaj takiej pracy w ktorej w naturalny sposob bedziesz mogla wykorzystac
                to ze masz wieksze zdolnosci do analitycznego myslenia i szybkiego uczenia sie
                nowych rzeczy - tylko tak wygrasz np. z absolwentami ekonomii wsrod ktorych
                znajdzie sie np. wielu rownie wytrwalych/pracowitych jak Ty (i w tym z nimi nie
                wygrasz tak latwo)

                2. Poszukaj, dowiedz sie i zrob sobie szczegolowa liste w jakich KONKRETNIE
                zawodach moglabys (potencjalnie) jako absolwent fizyki pracowac. Nastepnie 3
                razy sie zastanow ktory z tych zawodow najbardziej by Cie interesowal.
                Okreslenie "praca w finansach" moze znaczyc cokolwiek, setki roznych stanowisk,
                z ktorych moze 3-4 zainteresowaly by Ciebie.

                Pozdrawiam i zycze powodzenia :)
                • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 26.09.05, 23:04
                  no to Ci zazdroszcze, w firmie konsultigowej moglabym pracowac:) a pracowales
                  tam jako doradca? finansowy, od audytu? i jak sie tam dostales? bo jesli to bylo
                  big4, to niezle sito musiales przejsc. zycze powodzenia i dalszej owocnej kariery:)
                  • Gość: bez_mapy Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.wroclaw.mm.pl 27.09.05, 00:21
                    Do firm takich jak E&Y czy PwC, Deloitte, KPMG zdaje się testy z języka i
                    analizy werbalnej oraz numerycznej. Na ich stronach wypełniarz formularz
                    aplikacyjny i czekasz na ich decyzję. Tam też masz przykładowe pytania. Na ich
                    stronach napisane jest, że preferują absolwentów prawa, ekonomii czy
                    matematyki, ale fizyk też chyba przejdzie. To jeszcze zależy do jakiego działu
                    chcesz aplikować. Ja wybrałam audyt.
                    W piatek jadę na testy do PwC, to opowiem ci jak mi poszło.
                    • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 27.09.05, 01:12
                      gratuluje i zycze powodzenia:) czy w pwc testuja tylko w warszawie? czy w innych
                      miastach tez? jak juz bedziesz po, daj znac:) z przyjemnoscia sie dowiem jak
                      wyglada rekrutacja. pokaz im, co potrafisz!:)
        • Gość: wiem Ni emasz sie co martwić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 15:03
          Zgodnie z tym co słyszałem od znajomych fizycy są potrzebni na stanowiskach
          analitycznych wszelakiej maści. Czy to bank czy instytut badań opini czy też
          dział analizy ryzyka. Często są też zatrudniani tam gdzie przepływają w dużych
          ilościach cyferki z tym że nie są to analizy.
        • Gość: Inż Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 17:12
          Z tym planowaniem kariery to bym nie przesadzał. Wielu HR-owców wciska ludziom
          jakie to ważne zaplanować swoją ścieżkę kariery. Tymczasem wiele młodych ludzi z
          zaplanowanym życiem po ukończenio szkoły spotykają się z brutalną
          rzeczywistością. Zycie wtedy sprowadza ich do parteru. Często trzeba mieć
          ogromne szczęście żeby się powiodło. Dlatego nie załamuj się. Skończona fizyka
          bardzo dobrze o Tobie świadczy. Wytrwałości w poszukiwaniu dobrej pracy.
      • Gość: up Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 17:27
        .
      • Gość: alk zrób podyplomówkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 18:08
        ale jakąś pożyteczną, np. z informatyki lub rachunkowości.
        • Gość: benita Re: zrób podyplomówkę IP: *.net.autocom.pl 25.09.05, 19:15
          jasne, tez o tym mysle, ale zeby robic podyplomowke, trzeba na nia zarobic, a ja
          wlasnie nie moge znalezc pracy. kolko sie zamyka :-(
          • Gość: aster Re: zrób podyplomówkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 21:00
            A wiecie czym różnią się studia dzienne od zaocznych tym że studenci studiów
            dziennych mają pretensje o to że nie mogą znaleść pracy nie do siebie ale do
            zaocznych podnoszą sobie mniemanie a tym czasem wole zatrudnić człowieka po lub
            na zaocznych gdyż to on łączy prace z nauka i jednoczesnie rodziną tempicie
            studentów zaocznych a tymczasem są on bardziej zaradni. I nie chodzi tu też o
            naukę bo w nowej firmie trzeba się uczyć zasad jej funkcjonowania a to mają
            tylko osoby doświadczone. Czy taki fizyk może zostać prezesem firmy np
            motoryzacyjnej oczywiscie może ale to zależy od człowieka sytuacji i ludzi
            których spotka na swojej drodze
            • bez_mapy Re: zrób podyplomówkę 25.09.05, 21:13
              Moja znajoma z kadr powiedziała, że CV zaocznych od razu odrzuca. I nie
              oszukujmy się - zaoczni bulą za naukę, bo przegrali podczas egzaminów wstępnych
              ze zdolniejszymi. Po drugie, zakres materiału jaki opanowuję w czasie studiów
              zaocznych, to mierny procent tego, czego nauczyli się dzienni. A jesli chodzi o
              pracę - wielu studentów dziennych rpbi staże, praktyki, pracuje w czasie
              wakacji za granicą, więc nie opowiadaj bzdur. I naucz się zasad interpunkcji.
              • rr.richelieu Re: zrób podyplomówkę 25.09.05, 23:02
                ;) konia z rzędem kadrowej, która wyczyta z papierów czy student studiował
                dziennie czy zaocznie. Teraz są suplementy, ale do `04 nie było
                • morelka4 A jednak jest to mozliwe 25.09.05, 23:13
                  Poprawne CV powinno zawierac informacje w jakim trybie kandydat studiowal. Poza
                  tym zaoczniacy czesto podczas studiow pracuja zawodowo, o czym informuja w CV.
                  Jesli podane lata pracy pokrywaja sie z latami studiow to mozna wywnioskowac ze
                  studiowal zaocznie.
                  • r.richelieu Re: A jednak jest to mozliwe 25.09.05, 23:24
                    nie udowodnisz, świadectwa pracy określają wymiar czasu pracy, ale nie ich
                    godziny od do. Bez mapy zaraz Ci zresztą powie, że pracowała na pełny etat, bo
                    można. Mając zajęcia do 2-3 od 16 do północy pięknie podpasuje ;) Zresztą można
                    i na pół etatu. Można mieć indywidualny tok studiów, który już w fogle ułatwia,
                    choć ten w sumie często jest tożsamy z zaoczno-wieczorowo-kiedymiodpowiada
                    studiowaniem, wszystko trzeba samemu. Ja miałam pół etatu będąc na dziennych i
                    na zaocznych jendocześnie, choć mi ułatwiła idealna wręcz lokalizacja miejsca
                    pracy i fakt, że kokoszki w pociągu mi nie przeszkadzają i mogę się tam uczyć,
                    czytać lub spać
                    • morelka4 Re: A jednak jest to mozliwe 25.09.05, 23:49
                      Skoro jestes taka madra i wszechwiedzaca to powinnas wiedziec tez to ze w CV
                      wypada wpisac wprost w jakim trybie sie studiowalo.

                      ps. nie musisz mi tlumaczyc na czym polega ITS
                      • r.richelieu Re: A jednak jest to mozliwe 26.09.05, 00:21
                        no dobrze, jako mondra i wrzehwiecąca powtórzę, a jeśli kandydat do pracy
                        skłamie, że studiował dziennie, to jak mu udowodnić kłamstwo jeśli najczęściej
                        kadrowiec opiera się na dyplomie, a nie na telefonie do szkoły czy Iksiński
                        studiował i w jakim trybie. Rzadko zresztą się zdarza aby rekruter firmemki
                        pytał się o tryb studiów, ten ważny jest głównie w firmach z górnej półki.
                        Wychodzi na to, że ważna jest szkoła, tryb mniej, choć naturalnie najważniejsze
                        są inne sprawy, które umożliwiają dobrze płatną pracę magistrom z absem po
                        wyższej szkole zarządzania i zarządzania
          • Gość: alk Re: zrób podyplomówkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 00:49
            to może pojedź na parę miesięcy do Niemiec poopiekować się dziećmi albo
            staruszką, podszkolisz język i zarobisz na utrzymanie do czasu aż zrobisz
            podyplomówkę i znajdziesz na pewno fajną pracę
      • Gość: Ewa Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.05, 20:48
        Wyjdź bogato za mąż i zrób podyplomówkę, tak jak ja;)
        • Gość: 4d1 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.acn.waw.pl 25.09.05, 22:07
          pracuję w agenci reklamowej i powiem Ci że pracuje u nas jedna dziewczyna po
          fizyce. Jak poznałam jej tytuł pracy magisterskiej, to mało co nie padłam :)
          nie potrafię z tego powtórzyć nawet słowa. W takich agencjach pracują zwykle
          humaniści, albo ludzie po kierunku markietin i coś tam... Twoim atutem będzie
          (o ile uda ci się to dobrze sprzedać) umijętność ścisłego, analitycznego
          myślenia. Jeśli chcesz na przykład pracować w planowaniu strategicznym w
          tegotypu agencji jest to bardzo poszukiwana cecha. W naszym HR mają już dosyć
          prac magisterskich "seks w reklamie", "kobieat w reklamie" czy innych banałów.
          Musisz wskazać na cechy które Cię odróżniają od reszty i możesz na tym wygrać.
          I najlepiej postaraj się o staż. Raczej nikt nie zatrudni Cię zaraz po studiach
          bez doświadczenia w branży. A po stażach zwykle w takich agencjach zatrudniają
          (mam na mysli duże agencje sieciowe).
        • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 26.09.05, 00:37
          no, pewnie na tym sie skonczy, zwlaszcza, ze moj facet jest programista :)
          ostatnio zaczal szukac pracy, wyslal 4 (slownie: cztery) aplikacje do firm,
          nastepnego dnia juz mial dwa zaproszenia na rozmowe, przy czym jeden gosc z hr
          byl bardzo niepocieszony, ze moj luby nie moze przyjsc jeszcze tego samego dnia
          na testy. a ja? wysylam i wysylam...
      • Gość: szopen Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: 206.73.209.* 26.09.05, 07:31
        Nie za bardzo zgadzam sie z wrzucaniem do jednego worka jako "niezyciowe"
        kierunkow typu fizyka czy matematyka z filozofia, filologiami klasycznymi,
        socjologia czy tez inna historia.

        Benita,
        Nic sie nie martw. Jesli fizyka, nauka czy inne techniczne sprawy ci nie leza a
        chcesz robic cos zupelnie innego typu reklama, PR czy bankowosc to po prostu
        zacznij od prob znalezienia pracy na nizszych szczebelkach kariery w owych
        dziedzinach a potem jesli bedziesz miala osiagniecia (nie lata doswiadczenia
        ale wlasnie osiagniecia) czyli bedziesz dobra w te klocki to kiedys tam cos z
        tego wyjdzie.

        U nas w firmie (FCMG) w marketingu jest dziewczyna inzynier budownictwa, jest
        tez inzynier elektryk po studiach zarzadzania zasobami ludzkimi. Oboje sobie
        radza.

        Musisz jednak pamietac, ze srodowiska typu marketing czy PR sa w duzej mierze
        srodowiskami tzw. wzajemnej adoracji.

        Co do uwag niektorych piszacych na temat "prestizu" takich czy innych zawodow
        czy tez zaject to cos troche nie tak.

        Mi sie wydaje, ze nie o sam prestiz chodzi co o pozycje spoleczna bo
        przykladowo glodujacy poeta tez moze i prestizowe zajecie ma ale niewiele osob
        chcialoby zyc w jego pozycji.

        Nie wiem skad bierze sie brak szacunku dla ludzi pracujacych fizycznie. W wielu
        przypadkach sa to specjalisci i fachowcy naprawde zadowoleni z tego co robia i
        czesto zarabiajacy spore pieniadze co daje im pozycje spoleczna ciut wyzsza od
        przekaldajacego papierki z jednej strony biurka na druga
        pracownika "umyslowego" zarabiajacego minimalna krajowa.

        Twierdzenia, ze juz wkrotce praca ludzi typu operator dzwigu czy spawacz
        zostanie wyeliminowna przez maszyny i roboty to sa mrzonki bardzo malo majace
        wspolnego z rzeczywistoscia i swiadczace o bardzo malej wiedzy na temat tego co
        dokladnie ci ludzie robia i jak pracuja.

        Zastapienie czlowieka przez maszyne czy robota nastepuje glownie w
        nastepujacych przypadkach.
        1. Jesli jest to praca ktorej czlowiek nie da rady zrobic. Typu prace
        wymagajace bardzo wysokiej precyzji, bardzo szybkie i wymagajace bardzo
        wysokiej powtarzalnosci.
        2. Jesli jest to tansze niz zatrudnienie czlowieka.

        Moze i mi sie zdaje ale to chyba szybciej analityka finansowa, kontrolling czy
        inne operacje na liczbach do czego swietnie nadaja sie proste w sumie komputery
        zostana przejete przez maszyny niz pan Zenek od dzwigu straci prace.

        Zeby nie bylo ze ja teoretyzuje.
        Ja mam taka prace ze potrzebne sa ukonczone studia, kilka jezykow biegle, lata
        doswiadczenia, rezultaty itd.
        Dopiero jesli ma sie powyzsze to mozna tak jak ja latac w niebieskim roboczym
        kombinezonie z kluczem francuskim w reku i pracowac fizycznie.
        (Przynajmniej przez wiekszosc dnia).
        Do tego corner office, niezle pieniadze, szacunek wsrod pozostalych pracujacych
        fizycznie i respekt wsrod pracownikow biurowych.





        • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 26.09.05, 13:59
          drogi szopenie, zdaje sobie z tego sprawe, ze musze zaczac od malutkich
          osiagniec i wykazac sie w dziedzinie, w ktorej nie mam wyksztalcenia, ale
          wlasnie o to chodzi - zebym sie mogla wykazac, ktos musi mi dac na to malutka
          szanse. a ja sie pytam: czy w dzisiejszych czasach, kiedy na oferte przychodza
          setki odpowiedzi od ludzi z wyksztalceniem odpowiednim, to ktos zwroci uwage na
          fizyka? czy sa tu tacy rekrutujacy, ktorzy daja szanse zdolnym, ale
          niekoniecznie po wymaganych studiach? no jak z tym jest? na ponad 60 wpisow,
          jeszcze nie pojawil sie w tym watku chyba nikt, kto by odniosl spektakularny
          sukces po skonczeniu "niezyciowych" studiow. wiec kazdy znajduje prace tylko w
          swoim zawodzie? czy na to forum zagladaja tylko inzynierowie, ekonomisci i po
          zarzadzaniu?
          • Gość: szopen Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: 206.73.209.* 26.09.05, 14:30
            Benita,

            Na to forum zaglada wiele osob poza inzynierami, ekonomistami i specjalistami
            od zarzadzania, nie wiem jak wiele z zagladajacych tutaj osob
            odnioslo "spektakularny" sukces.

            Ja jestem z troche innej bajki i rzeczywistosci.

            Po zastanowieniu sie nad sprawa.
            W dziale spzedazy w mojej firmie jest kilku inzynierow na dosc wysokich
            stanowiskach.

            Rowniez w moim wypadku to co studiowalem i to co robie to dosc rozne rzeczy
            (aczkolwiek i to inzynier i to inzynier ale roznica duza).

            Czyli szanse sa.

            Dowodem tego jest spora liczba ludzi ktorzy odniesli sukces bez wyzszego
            wyksztalcenia, czyli nie kierunek studiow o sukcesie decyduje.

            Tak jeszcze dodam jeszcze ciut.
            Z reklama, marketingiem, badaniami rynku, PR itd. mimo woli mam sporo do
            czynienia w pracy zauwazylem, ze wyobrazenia ludzi o tym o co wlasciwie tam
            chodzi i jak to naprawde dziala bardzo czesto odbiegaja od brutalnej
            rzeczywistosci.
            I bardzo wielka czescia owej rzeczywistosci jest obrobka liczb, statysk i
            numerow, masowanie wynikow, oblicznie akceptacji na rynku i tym podobne
            dzialania majace na celu przekonanie ludzi w firmie odpowiedzialnych za
            wydawanie pieniedzy, ze to co marketing sobie wymyslil to jest dobry pomysl i
            zadziala.
            (nawiasem mowiac sprobuj swoja znajomosc statystyki i systemow licznia i
            analizy liczb wlaczyc w list motywacyjny, tak inne podejscie moze sie gdzies
            spotka z przychylnym przyjeciem).
            • Gość: benita Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.net.autocom.pl 26.09.05, 16:54
              zwróce na to uwage - dziekuje za rade:)
              • Gość: ja Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.chello.pl 26.09.05, 21:49
                Benita - jestem pewna, że w końcu ci odpowiedzą, to raz. Rozsyłaj papiery
                wszędzie, gdzie jest cień szansy, że cię przyjmą; to dwa. W tym do
                ministerstw - czasem się można zatrudnić z konkursu. W tym na praktyki i staże,
                po nich najłatwiej dostać pracę. Można też wziąć udział w "Grasz o staż",
                niestety następny za niecaly rok. Jest też szkoła, w której można łatwo zmienić
                zawód, ale trzeba się interesować sprawami polityczno-społecznymi i chcieć
                pracować potem w admnistracji przez 5 lat. No i trzeba się do niej dostać -
                KSAP. Możesz też pójść jako wolontariusz gdzieś, wykazać sie, a potem to
                podawać w doswiadczeniach zawodowych. Powodzenia.
      • czarna_ms Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 26.09.05, 15:00
        Witajcie :)

        Ja z kolei skończyłam Inżynierię Środowiska na Politechnice, kierunek:
        Oczyszczanie Wody i Ścieków i też mam problem ze znalezieniem
        satysfakcjonującej pracy. Próbowałam "w zawodzie" ale wszędzie gdzie weszłam
        lub wysłałam i zadzwoniłam usłyszałam: "A co kobieta może robić w tej
        specjalizacji?" Qrde - projektować np!!!! Wszędzie, gdzie wysłałam aplikację
        traktowano mnie jak kandydatkę na sekretarkę a nie na pracownika mającego
        projektować, czy planować budowę oczyszczalni wody/ścieków.
        Obecnie pracuję w hurtowni spożywczej (!) na stanowisku referent ds.
        niepotrzebnych i czuję, ze się uwsteczniam w rozwoju. Znam angielski w stopniu
        kulejąco komunikatywnym (od biedy się dogadam) ale brak mi kasy, żeby uczyć się
        dalej. Mam męża, 2-letnią córeczkę i kredyt hipoteczny na mieszkaniu. W
        hurtowni ma stałą pewną pensję - i jak tu się rzucić na poszukiwania lepszej,
        dającej satysfakcję i przyjemność wręcz pracę? To, co znalazłam,
        to..........uśmiać się można - Tele2!
        No i jak??? Jak znależć pracę???


        Pozdrawiam
        Monika
      • Gość: gabka Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.netaccess.pl / *.lubin.dialog.net.pl 27.09.05, 10:45
        do Benity-
        ja też skończyłam dwa lata temu studia "nieżyciowe"jak to napisalaś:)
        mianowicie geologię
        nie czuję sie z tego powodu gorsza od tych co skończyli ekonomię
        trzeba być tylko wytrwałym i umieć sie dobrze "zakreklamować" na początek(o
        czym ci już wcześniej ktoś napisał), a potem pokazać co potrafisz, jak szybko
        uczysz się i analizujesz
        w tej chwili pracuję na stanowisku Dyrektor działu Konsultingu i chyba nieźle
        sobie z tym radzę, mam pod sobą też dział zamówień publicznych-co też znacznie
        odbiega od kierunku moich studiów, ale czytanie i analizowanie ustaw i
        rozporządzeń też nie stwarza mi żadnego problemu, bo czym jest taka ustawa w
        porównaniu do zagadnień fizyki czy chemii np. izotopowej
        nie dostałam tej pracy po znajomości
        są jeszcze pracodawcy, którzy cenią sobie zdolność logicznego i samodzielnego
        myślenia- czego napewno ci nie brak po fizyce
        Tobie i wszystkim po takich kierunkach życzę wytrwałości, a pewnie znajdziecie
        swoją wymarzoną pracę i ktoś doceni wasze zdolności-powodzenia!!!
      • Gość: rada Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.pcz.czest.pl 27.09.05, 13:11
        Poszukaj w sieci informacji o naborze do TRW. W informacjach nt. wymaganych
        kandydatow pisali m.in. o matematykach do centrum badawczo inżynieryjnego. Moze
        i dla fizyka sie cos znajdzie. Jesli to był któryś z lepszych uniwerków to może
        masz szanse.
        • Gość: Margola Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.wilan.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.05, 16:55
          Benita,nie martw sie.Ja jestem na niezyciowych studiach - jezyk rosyjski w
          biznesie i w dodatku na beznadejnej uczelni.Moje studia kompletnie nie
          rozwijaja.Ty masz w sobie ogromny potencjal i na pewno znajdziesz miejsce gdzie
          bedziesz mogla go pokazac.Na pewno musisz byc zdeterminowana i szukac
          zaciekle.Moja kuzynka kiedy zrobila mgr z ekonomii zlozyla chyba 300 cv i
          dostala tylko 2 odpowiedzi.Trzymaj sie cieplo
          • Gość: mayechka Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 17:46
            bardzo ciekawy temat,na ktory mam mase przemyslen, juz od paru lat. skonczylam
            nauki spoleczne na uw tzw isns, i wszytskim odradzam szczerze, coprawda to nie
            wylegarnia bezrobotnych ale ludzi ktorzy potem z reguly musza lapac cokolwiek.
            ja nie chcac byc sekretarka z tytulem mgr w wieku 24 lat,postanowilam wyjechac
            na rok i nabrac dystansu.przez ten rok w londynie zdecydowalam sie na to co
            chcialabym robic,podazac za swoja pasja,bez tego wyjazdu nigdy bym sie na to
            nei odwazylam.teraz jestem na podyplomowym prestizowym europejskim kursie,po
            ktorym licze znalezc prace w obszarze mnei interesujacym ale trudnym.jesli nie
            znajde pracy w pl.znajde w zawodzie w londynie.ludzie nie zamykajacie sie
            wschemacie,podazajacie za pasjami!
      • Gość: Bonnie Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 22:38
        Wal jak w dym, gdziekolwiek chcesz. Koleżanka po biologii pracuje w banku.
        Ważne, żeby być pewnym siebie, no i trochę tych CV powysyłać.
        • Gość: kasia do Benity IP: 202.125.21.* 03.10.05, 14:16
          piszesz ze wysylasz cv i nie masz odpowiedzi.... moze cv jest zle napisane i
          nie przyciaga uwagi.
          w moim przypadku tez bylo tak, ze wysylalm cv i nic. W koncu postanowilam
          skorzystac z uslug profesjonalnej firmy ktora zajmuje sie pisaniem cv
          (mieszkam w Australii i nie wiem czy takie uslugi sa dostepne w Polsce)
          i mam 3 zaproszenia na interview z 4 wyslanych applikacji o prace.

          piszesz ze nie szukasz pracy zgodnej z wyksztalceniem, wiec wydaje mi sie wazne
          to jak sie zareklmujesz. nie zaczynaj cv od pisania ze skonczylasz fizyke,
          tylko od wymienienia umiejetnosci: rozwiazywania problemow, zdolnosci
          analitycznych...itd w zaleznosci od tego co jest potrzebne na dane stanowisko.
          Moze sprobuj umowic sie z kims z firm rekrutacyjnych takich jak Hays, Hudson
          zeby ci doradzili co zmienic w cv...

          pozdrawiam i zycze powodzenia
          pa pa







          • Gość: Darek Reasumując IP: *.aster.pl 05.10.05, 14:43
            Myślę, że wszystko wzięło się stąd że ludzie masowo zaczęli studiować. Po
            studiach zwykle w dawnych czasach miało się "niezłe życie". Nadmiar osób z
            wyższym wykształceniem spowodował że niestety nie wszyscy zrobią karierę bo po
            prostu nie ma odpowiednich stanowisk w obecnej gospodarce. Dopóki nie zmieni
            się gospodarczy trend z konsumenckiego i montażowego na twórczy (czyli
            projektowanie i wytwarzanie) nie będzie stanowisk dla ludzi mądrych. Obecnie
            potrzebni są "zarządcy niewolników" i robole żeby ich słuchać i robić. Im
            bardziej pokorni i posłuszni tym lepiej bo jak wiadomo motłochem najłatwiej się
            rządzi. Skończenie studiów nie oznacza sukcesu życiowego. Ja miałem na studiach
            ok 120 przedmiotów, które zaliczyłem z końcową oceną średnią 4,5. Jednak nie
            uważam żeby studia nauczyły mnie dokonywania właściwych wyborów po studiach i
            obierania dobrych rozwiązań. Jak pisali niektózy we wszystkim potrzebna jest
            pasja i to jest największym gwarantem zatrudnienia. Jednak nie można
            wszystkiego na tym opierać. Niewydolna gospodarka nie będzie w stanie wchłonąć
            każdej liczby magistrów i inżynierów. Ważne jest by była wydolna. I jeszcze
            jedno. Inżynier jest tytułem zawodowym, czyli należy go bardziej traktować w
            charakterze projektowym, twórczym, zarządczym. Magister jest to tytuł naukowy
            więc samo przez się rozumie że jak ktoś wszedł w naukę to powinien ją
            kontynuować. Nie oznacza to wcale dużych pieniędzy bo należy podejść do tego w
            sposób: jeden wolał się uczyć bo to lubił, a drugi lubił duże maszyny i
            zainteresowany był ich obsługą. Ten pierwszy - np filozof ma ogromne szanse
            kariery, jeśli będzie na prawdę dobry. Ten drugi również, jeżeli ciągle będzie
            się interesował swoją dziedziną. Za jakiś czas przypuśćmy zacznie obsługiwać
            jeszcze większy dźwig. Potem niewykluczone że zostanie dyspozytorem czuwającym
            nad właściwą pracą np 10 dźwigów na placu budowy (nie wiem czy jest takie
            stanowisko). Jednak filozof ma dużo większe możliwości rozwoju. I jeszcze raz
            powtórzę: magister jest tytułem naukowym czyli nauka polega na studiowaniu,
            zgłebianiu i na tym ma polegać praca magistra, niezależnie od opłacalności. Jak
            ktoś chciał mieć pewną kasę mógł pójść na stomatologię i otworzyć swj gabinet
            po studiach. Czysty zysk.
            • Gość: roszczeniowiec Re: Reasumując IP: *.chello.pl 08.10.05, 15:12
              Mam Cię gdzieś !
              Chcę po prostu duzą kasę !Dlatego głosuje na Leppera!
            • Gość: cosik Re: Reasumując IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 12:23
              Magister to nie tytuł naukowy lecz zawodowy, zaś zadaniem magistra nie
              jest "nauka polegająca na studiowaniu, zgłębianiu" lecz rzetelne wykonywanie
              zawodu, do którego został przygotowany (przynajmniej w założeniu). Będziesz
              mógł sobie zgłębiać do woli jeśli zrobisz przynajmniej doktorat.


      • Gość: caroll Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.magma-net.pl 05.10.05, 15:56
        Ja skończyłam arcy "nieżyciowe" studia pt. teologia. Zaraz pewnie spadną na mnie gromy i oskarżenia o klerykalizm, nawiedzenie i inne takie. Mimo to uważam, że czas na tym kierunku był bardzo rozwijający. W czasie studiów pracowałam jednoczesnie w radiu i pisałam do kilku pism. Na 4 roku urodziłam dzidzię i kiedy 2 lata później chciałam wrócic do pracy- okazało sie, że nie jest to takie proste. Dodam, że przeprowadziłam sie do innego miasta i nie miałam co liczyc na znajomości. POszłam więc na podyplomowy PR i komunikację, wysłałam kilkadziesiąt cv i pracuję własnie w PR. Jest nieźle, a mam nadzieje bedzie jeszcze lepiej więc głowa do góry ;)
        • Gość: Nada Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.05, 17:46
          W firmie, w której odbywam staż, na stanowisku asystentki prezes zarządu
          pracowala dziewczyna po fizyce. Wprawdzie trafila tam tylko na zastępstwo
          (pewnie za posrednictwem agencji pracy tymczasowej), ale bardzo dobrze sobie
          radzila. To, że skonczyla fizykę bylo uznawane za jej duzy atut. Większość ludzi
          ma o fizyce raczej blade pojecie, więc na hasło: "osoba po fizyce" padały
          głównie wypowiedzi typu: zorganizowana, umie logicznie myśleć, itp.
          Moim zdaniem powinnas rozejrzec sie za jakims kursem, podyplomówką, stażem lub
          pracą tymczasową, a w CV śmiało chwalić się ową "nieżyciową" fizyką. POWODZENIA!
          • Gość: poszukująca pracy a gdzie szukać prac po wychowaniu muzycznym ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.06, 15:04
            szkoły i orkiestry są zajęte, dodam, że mam studia podyplomowe- marketing i
            brak perspektyw..:(
      • kasia277 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 06.10.05, 10:20
        Ja jestem chyba w gorszej sytuacji niz Ty Benita..Skonczylam studia
        matematyczne 3 lata temu od tego czasu tułałam sie po szkolach i uczyłam na
        zastespstwo:( Obecnie nie pracuje i siedze na bezrobociu. W dodatku mieszkam
        na wsi z kredytem studenckim na głowie...Po prostu nie che sie żyć. Oczywiście
        mozna robic podyplomówkę uczyc się, wyjechac za granice, prosic o pomoc
        rodziców i tp. itd..ale najpierw trzeba miec bogatych rodziców i miec za co zyć
        i spłacać kredyt to jest dopiero BEZNADZIEJA !!!!
        • Gość: krolik Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.gestion.nisa / 217.12.16.* 06.10.05, 14:59
          o zagranicy zapomnijcie absolwenci niezyciowych studiow, wlasnie tu jestem
          wyjechalam zeby zbierac materialy do mojej pracy magisterskiej, skonczyly mi
          sie oszczednosci i musialam podjac prace, jaka? przez 5 miesiecy zmywalam
          naczynia przez 10 12 godzin dziennie, gdyz nie moglam znalezc zadnej innej
          pracy bo jestem polka, mowie biegle po hiszpansku i po angielsku , jestem jedna
          noga magistrem jednego z najbardzij prestizowych uniwersytetow (panstwowych),
          5ty rok studow za granica (erazmus), i co mi z tego przyszlo? owszem szef baru
          w ktorym pracowalam byl bardzo ze mnie zadowolony: swietnie zmywam naczynia, ha
          ha, smieje sie choc tu wiele razy powstrzymywalam z trudem lzy na ulicy , w
          unii nadal jestesmy obywatelami 2giej kategorii
          przynajmniej dopoki nie zakoncza sie okresy przejsciowe a i wowczas sadze ze
          ze dlugo pokutowac bedzie podzial boski zachod i zacofany wschod, i przede
          wszystkim mimo iz granice otwarte ludzkie serca nie, probuje sobie wytlumaczyc
          z e prosta osoba ktora nigdy nie opuscila swego miasta czy kraju nie rozumie
          tego czego nie zna i na wstepie to odrzuca, mysle ze trzeba bedzie wprowadzic
          nowy przedmiot w szkolam np my obywatele unii, bo ja spotkalam sie ze
          straszliwa ksenofobia, choc fakt: gdy wspominam ze prawie jestem magistrem
          wielu zmienia nastawienie , co w gruncie rzeczy jest smutne, bo wszyscy
          jestesmy rowni a slowo robol to zwykla dyskryminacja
      • zoondel Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 06.10.05, 14:27
        Skończyłam filologię polską - typowy kierunek produkujący bezrobotnych.
        Myślałam, że nigdy nie znajdę pracy. Co najwyżej w szkole (a teraz nie ma na to
        liczyć, bo redukcje idą). Dzięki temu, że rodzice wyłożyli sporo kasy na mój
        angielski, zrobiłam CAE i znalazłam super pracę w dużej firmie w biurze
        marketingowym. Niewiele to ma wspólnego z moim kierunkiem studiów, a jest
        super. Bo przecież studiowanie, nawet z pasji, to jedno, a praca to co innego.
        Warto języków się uczyć i być chociaż trochę kreatywnym i otwartym na
        propozycje.
        Wszystkim szukającym pracy - powodzenia!
      • joocelyn Do przemiłej "bez_mapy" :-) 06.10.05, 16:18
        bez_mapy napisał(a):
        >Moja znajoma z kadr powiedziała, że CV zaocznych od razu odrzuca. I nie
        oszukujmy się - zaoczni bulą za naukę, bo przegrali podczas egzaminów wstępnych
        ze zdolniejszymi. Po drugie, zakres materiału jaki opanowuję w czasie studiów
        zaocznych, to mierny procent tego, czego nauczyli się dzienni (...) >

        bez_ mapy,
        Jak myślisz - poczucie wyższości wynika z poczucia niższości, czy też odwrotnie?
      • Gość: alkocholik Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 22:15
        4 miesiące temu skończyłem studia na wydziale elektroniki na PW. Aktualnie
        szukam czegokolwiek związanego z zawodem. Nie chcę być inżynierem sprzedaży lub
        czymś podobnym. Jak narazie sprzedaję jajka na targowiskach pod warszawą. To
        jest możliwe tylko w tej je..ej polsce, żeby mgr. inż. elektroniki z 5 na
        dyplomie handlował jajkami. Nie mam pojęcia jakie studia są teraz "życiowe".
        • Gość: remek Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.chello.pl 08.10.05, 15:09
          Musisz być niezłą fujarą !
      • Gość: anie Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.10.05, 15:12
        heh, ja z kolei dwa tygodnie temu skonczylam chemie na renomowanej panstwowej
        uczelni technicznej. i tez marze o pracy nie w zawodzie, bo juz mnie czasem
        mdli od odczynnikow chemicznych :( oprocz tego, ze skonczylam trudne dzienne
        studia, przez 3 lata bylam czlonkiem miedzynarodowego stowarzysznia
        studenckiego, w tym rok w zarzadzie tego stowarzyszenia. pracowalam tam
        (oczywiscie za darmo) przy organizacji wielu projektow, co nieco dowiedzialam
        sie o HR i PR, zajmowalam sie finansowa dokumentacja stowarzyszenia. i co? tez
        wysylam dziesiatki cv na rozne stanowiska i nikt mi jeszcze nie odpowiedzial :(
        moim marzeniem jest praca w jakiejs firmie farmaceutycznej najlepiej w
        dzialach "nielaboratoryjnych", albo w dziale HR badz w szeroko pojetej branzy
        finansowej. nie straszna mi praca biurowa, bo w owym stowarzyszeniu odwalalam
        kupe takiej roboty, wysylam wiec tez cv na stanowska przeroznych asystentek
        zarzadu. i nikt mi jeszcze nie odpowiedzial. tez zaczynam sie zastanawiac, czy
        moje cv od razu laduje w koszu bo skonczylam chemie?? nikogo nie obchodzi, ze
        mam kupe innych doswiadczen? nikt mi nie chce dac szansy?
        myslalam o podyplomowych studiach, ale musze na nie jakos zarobic.
        co prawda dostalam prace, zaczynam niedlugo, ale bedzie to praca w
        laboratorium chemicznym, czyli nie jest to szczyt moich marzen, ponadto boje
        sie o swoje zdrowie, ze kiedys ta chemia mnie przytruje. zarobki tez raczej
        srednie. zamierzam wiec dalej rozsylac cv, zeby kiedys wyjsc z tego labu i juz
        tam nie wracac. sama siebie jednak pytam, czy mam jakies szanse na wymarzona
        prace??
        • Gość: remek Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.chello.pl 08.10.05, 15:08
          TO po cholere naraziłaś podatnika na koszty tych sdudiów !
          A że CIę nie chcą na asystentkę ??
          A KTO WBIJA GWOŹDZIE MIKROSKOPEM !
          tu dokladnie masz to samo!
      • Gość: szan Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.acn.waw.pl 08.10.05, 13:59
        bez_mapy napisała:
        > Tylko, że wUjek:
        > a) nie ma prestiżowej posady, jest na dole hierarchii społecznej, pracuje
        > fizycznie, nie używa mózgu, równie dobrze za parę lat może zastąpić go robot;
        > b) nie ma szans rozwoju - tyle lat i wylądował na koparce?
        > c) bez tytułu magistra nie wzbudza tak dużego respektu u ludzi, którzy go nie
        > znają

        I jeszcze jedno: "wujek" raczej nie dorobi sobie na zleceniach, a człowiek po
        studiach, o ile tylko jest dobry w swojej dziedzinie, może na pracach zleconych
        dorabiać dużo więcej niż ma na etacie.
      • loolee Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 09.10.05, 18:57
        bez_mapy a coz ty tak doradzasz i wtpowiadasz sie w kwestii wyksztalcenia i
        posad, z tego co sie zorientowalam to szczycic sie nie masz czym, asystentka,
        zdaje sie to sekretarka, coz w tym prestizowego i dajacego pozycje do
        doradzania w kwestiach powyzszych, na dodatek widac, ze po za wygladem to nic
        ciekawego nie masz do zaoferowania, skoro nic w tym biurze nie robisz, ale jak
        wynika z twoich postow wiedze masz w kazdej dziedzinie, szkoda tylko, ze glupia
        pod kazdym wzgledem :)))
      • natalka85 a u mnie było tak 31.12.05, 16:27
        studiowałam filologie angielską, ale w porę uświadomiłam sobie że nie chcę
        uczyć angielskiego. I jestem teraz na pierwszym roku ekonomii :)
      • Gość: Inż Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 16:44
        Może jesteś po prostu zbyt mądra, a kierownictwo po marketingach i innych
        badziewiach obawia się Ciebie, że jesteś od nich o niebo lepsza.
        • natalka85 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 01.01.06, 22:33
          to było do mnie?
      • luis2002 Re: "Nieżyciowe" studia. jak znaleźliście prace? 23.01.06, 10:08
        jestem po filologii polskiej. Bardzo chciałam uczyć w szkole, ale niestety
        studia skończyłam właśnie wtedy, gdy zaczynała sie reforma szkolnictwa i
        nauczycieli zwalniano a nie przyjmowano; miałam co prawda propozycję pracy na
        zastępstwo, ale to niczego mi nie gwarantowało a żyć za coś trzeba...musiałam
        znaleźć sobie inny sposób na życie; i o dziwo, pierwsza wysłana aplikacja i od
        razu propozycja pracy; siedem lat temu nie miałam tych doświadczeń co
        teraz..niestety ;-( Najpierw pracowałam jako sekretarka za 900zł brutto ( i tak
        "załapałam" się na oststni moment, gdy przezes jeszcze jakoś płacił, bo później
        to było tylko gorzej), później awansowałam na asyst. zarz. Obowiązków mnóstwo od
        zwykłych biurowych po najbardziej abstrakcyjne i dotyczące prywatnego życia
        szefa....po 6 latach 1500zł brutto i przekonanie bossa, że "pwonnam się
        cieszyć"! Nie cieszyłam się i odeszłam. Teraz pracuję jako PM. Wiadomo, pensja o
        niebo wyższa, praca może bardziej stresująca, ale jednak pozwalająca zachować
        szacunek dla samej siebie...ale pozostają jednak marzenia o pracy za przyzwoite
        pieniądze i takiej, która da satysfakcję. Zamierzam jeszcze kiedyś taką znaleźć!
        A Tobie życzę powodzenia i zdobywaj doświadczenia, tylko tak możesz się
        dowiedzieć czego szukasz!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka