Gość: Mizogin
IP: 213.77.27.*
04.10.02, 21:57
Opowiem wam kawał:
Dzwoni facet w sprawie ogłoszenia o pracę. Odbiera przemiły kobiecy głos.
- Firma BARDEX. Słucham?
- Dzień dobry. Moje nazwisko Kowalski, dzwonię w sprawie ogłoszenia o
pracę.. - przedstawia się mężczyzna.
- A jakie stanowisko? - przerywa mu rozmówczyni.
- Tłumacz-koordynator - odpowiada Kowalski.
- Niestety, to praca tylko dla kobiet...
Śmieszne? Nie bardzo? Za to autentyczne. I po tym krotofilnym wprowadzeniu
pragnę wszcząć dyskusję na temat feminizacji rynku pracy w Polsce. Czy to
waszym zdaniem powszechny fakt, zjawisko marginalne, czy tylko urojenia
głupiego Mizogina? Jeżeli jednak dostrzegacie symptomy narastającej
babinizacji biur, firm i urzędów, to wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego niby
mężczyzna nie nadaje się na kasjera, pracownika BOK-u, asystenta szefa, czy
tłumacza-koordynatora? Czy za parę lat pozostaną nieprzejawiającym ambicji
kierowniczych facetom jedynie posady ochroniarzy, kierowców-sprzedawców,
agentów ubezpieczeniowych, magazynierów i innych tym podobnych pracowników
fizycznych? Albo piwko, telewizor, pogaduszki z kolesiami, rozróbki na
stadionach i wieczne awantury w domu???