Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dyskretny urok wielkich korporacji

      • jjr44 eee tam, pierniczenie 23.01.06, 00:32
        to sie tak barwnie opowiada ludziom którzy w korporacjach nie pracuja. Upewniam
        was ludzie że korporacje nie są instytucjami charytatywnymi i nie płacą za
        obijanie sie.
        • Gość: prawda Re: eee tam, pierniczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:43
          Jest jedna roznica miedzy korporacjami a urzedami: do korporacji czlowiek
          dostaje sie za wiedze i wyksztalcenie, a do urzedu po znajomosci. przykre ale
          prawdziwe.
          • mniklas5 Re: chyba tak jest 23.01.06, 01:10
            To jest chyba paszkwil na korporacje po polsku, jakkolwiek mysle ze podobnie
            moze byc czy w Stanach czy w Niemczech.Moze w Japoni trudno by bylo znalezc
            podobna korporacje jak opisana. Ja pracuje od 10 lat w finasach w korporacjach
            w Kaliforni( poniewaz dobra pogoda to luzna atmosfera nieformalny ubior itd)ale
            nigdy , nigdy nie zdarzylo sie ze jezeli nie bylo szefa, lub wyszedl wczesniej
            to ktokolwiek z jego(jej) pracownikow zaraz wyszedlby z pracy, nawet mysl taka
            nie przechodzi, ludzie oczywiscie ze sa socjalni, ale obowiazki sa tak
            przydzielone ze pracy jest na 7 godzin na 8 godzin pracy jak nie ma co robic a
            jak jest co robic to trzeba tak pracowac zeby nie pracowac nadgodzin za ktore
            nie placa, oczywicie zaczyna sie prace o 8 , 8:30 nie pozniej, pierwsza narada
            moze byc o 9.Oczywiscie pije sie kawe ale przy biurku, lunch , zalezy
            najczesciej przy biurku lub w firmowej stolowce, raz w tygodniu gdzies w
            restauracji,ale nie ma tu tzw pustych przebiegow, luzakow, jak spada sprzedaz
            to sie zwalnie 20% ludzi jak ostatnio i tyle, wydajnosc jest duza srednio 300
            tys. dol rocznie sprzedazy na pracownika. Poza tym praca jest fascynujaca ,
            pobudza intelektualnie i ciagle mozesz robic nowe rzeczy
            • frank_drebin1 Re: chyba tak jest ZGADZA SIE 23.01.06, 02:57
              mniklas5 napisał:


              > nigdy , nigdy nie zdarzylo sie ze jezeli nie bylo szefa, lub wyszedl wczesniej
              > to ktokolwiek z jego(jej) pracownikow zaraz wyszedlby z pracy, nawet mysl taka
              > nie przechodzi, ludzie oczywiscie ze sa socjalni, ale obowiazki sa tak
              > przydzielone ze pracy jest na 7 godzin na 8 godzin pracy jak nie ma co robic a
              > jak jest co robic to trzeba tak pracowac zeby nie pracowac nadgodzin za ktore
              > nie placa, oczywicie zaczyna sie prace o 8 , 8:30 nie pozniej, pierwsza narada
              > moze byc o 9.Oczywiscie pije sie kawe ale przy biurku, lunch , zalezy
              > najczesciej przy biurku lub w firmowej stolowce, raz w tygodniu gdzies w
              > restauracji,ale nie ma tu tzw pustych przebiegow, luzakow, jak spada sprzedaz
              > to sie zwalnie 20% ludzi jak ostatnio i tyle, wydajnosc jest duza srednio 300
              > tys. dol rocznie sprzedazy na pracownika. Poza tym praca jest fascynujaca ,
              > pobudza intelektualnie i ciagle mozesz robic nowe rzeczy

              madrze napisane mniklas5 - nie pracuje w korporacji, ale w sredniej wielkosci
              firmach (obecnie 2ga) na Tajwanie. wymagania spore, motywacja pracownikow i
              oddanie ogromne. zapewnia to niezly poziom zycia, w moim przypadku bardzo
              wysoki, jakiego w Polsce nigdy bym nie osiagnal. Jednym slowem – oplaca sie.
              Praca w soboty i nadgodziny to nie moja dziedzina, ale sie na to godze, bo mnie
              swietnie traktuja i szanuja i mam status, jakiego w Polsce bym sie nigdy nie
              dorobil. Nie wyrzuca, bo potrzebuja kogos z Europy Wschodniej, a ze sobie radze,
              wiec sa zadowoleni. A pracujac powaznie i uczac sie zapewniam sobie szacunek
              pracownikow i szefostwa. Tyle ze to raczej taki duzy tajwanski family business
              (fabryka z miedzynarodowa produkcja i kilkuset ztrudnionymi osobami, szefostwo
              to rodzinka) niz korporacja. I wokol mnie super laski zapatrzone w bialego, wiec
              jak tu sie skarzyc.
              • Gość: wójek dobra rada to jade do ciebie. IP: *.szuwarowa.krakow.pl / 62.233.211.* 23.01.06, 14:23
            • Gość: Alter_Egon Re: chyba tak jest IP: 217.153.99.* 23.01.06, 14:08
              Masz racje. Praca jest fascynujaca. Moglbym na nia patrzec godzinami ;P
      • Gość: Naukowiec Kilimat się ociepla alarmują naukowcy. IP: *.adsl.inetia.pl 23.01.06, 06:29
        Co z tym zrobimy?
      • Gość: dziecko korporacji Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 08:14
        Nie martw się - przynajmnej z tego grubego szmalu "za nic" (powyżej 40 godzin
        tygodniowo, czasem weekendy, noce, do tego pod telefonem 24x7) zapłacę na ZUS
        utrzymując kilku emerytów, KRUS, becikowe, dopłaty do paliwa rolniczego,
        górników i innych pokrzywdzonych przez los.

        Ludzie, czy Wy czytać ze zrozumieniem nie potraficie? To jest OPOWIADANIE!
      • Gość: minia1000 Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 08:28
        a kto cie zmusza do pracy w szkole?
        jazda do korporacji jak taka nieszczesliwa jestes.
      • Gość: Ania Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: 217.153.180.* 23.01.06, 08:57
        Podpisuję się pod tym obiema rękoma a nawet nogami ;o)
        życie w korporacji jest pięęęęęękne ;o)

        Pozdrawiam wszystkich zapracowanych w wielkich korporacjach ;o)
        • zbig72 I podobno to budżetówka się obija :) 23.01.06, 09:42
          ale mimo wszystko nie chciałbym pracować w korporacji - kasa nie dla każdego
          jest priorytetem...
          • Gość: Ania Re: I podobno to budżetówka się obija :) IP: 217.153.180.* 23.01.06, 09:50
            Powiem tak, ja pracuję w korporacji i poza kilkoma ważnymi tematami w ciągu
            dnia mam luzik, mój mąż pracuje w budżetówce i ma podobnie jak ja...co do
            pensji to zarabiamy tyle samo
            ponad to nie moja wina jak mój szef (równie mocno zapracowany jak ja) nie ma
            dla mnie żadnych propozycji to pracuję jak mogę ;o)
          • Gość: pracownica Re: I podobno to budżetówka się obija :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:01
            Nie podobo, tylko na pewno budżetowka się obija, tylko za mniejsze pieniądze.
            Sama pracuję w budżetówce i wiem, co mówię. Nie liczy sie praca, tylko układy.
            Na początku chciałam dobrze wypaść i pracowałam pilnie, teraz odpuściłam, bo
            krew mnie zalew, że najlepiej powodzi się tym, co to tylko chodzą i płaczą ile
            to pracy mają, a tak naprawdę to nie mają jej wiele. Liczą się tylko układy i
            temu nie można nic powiedzieć, bo jest córką/żoną/bratem/siostrą/ojcem/wujkiem
            czy kimś innym bliskim kogoś bardzo ważnego. I w budżetówce mogą mieć duże
            pieniądze, ale niestety nie Ci, co na to zasługują. Najgorszy jest ten brak
            odpowiedzialności.
          • Gość: ed14 Re: I podobno to budżetówka się obija :) IP: 157.25.155.* 23.01.06, 13:20
            tyle że budżetówka obija się za nasze pieniądzeeeeee!!!!
            • Gość: Tom Ziobro, ty widzisz i nie grzmisz !!!!!!!!!! IP: 195.205.119.* 23.01.06, 15:11
              Przecież tutaj, to jest, normalna propozycja korupcyjna !
      • Gość: marianna Re: ja należę do tych "innych" IP: 195.42.249.* 23.01.06, 10:29
        Przychodzę na 9.00, kawa, szybki przegląd prasy i zaczynam pracować, nie
        wychodzę na lunch, nie idę w "teren", nie stwarzam pozorów pracy, nie ma
        znaczenia czy szef jest czy go nie ma. Ale ja jestem nienormalna według
        większości moich współpracowników, bo ja pracuję systematycznie, tak aby nawet
        w czasie palących projektów wyjść o normalnej porze, wrócić do domu do dzieci.
        To co opisane w artykule to jest naga prawda o korporacjach...tak jest
        • Gość: magma5 Re: ja należę do tych "innych" IP: *.aster.pl 23.01.06, 22:42
          no to fajnie, ze tak jest:)))
          tylko pozazdroscic
      • Gość: puffer Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.autocom.pl 23.01.06, 10:30
        Wszystko fajnie ale ja pracuje w megakorporacji i dostaje w dupe bo pracuje na
        stanowsku produkcyjnym gdzie wszysko mozna latwo poliuczyc , to nic ze cele sa
        nie realne , to nic ze obciazenia finansowe sa znacznie wyzsze niz konkurecji
        zysk ma byc dwa razy wyzszy od nich , zajebiscie . Przygladam sie tylko walce
        nie produkcyjnych dzialow ktore chca wykazac jak bardzo sa potrzebni i jak duzo
        pieniedzy potrzebuja wdrazaja co chcile rozwiazania zupenie bezsebsowne , nic
        polityka w megakorporacji.

        • Gość: radek Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 11:22
          Nikt nie zaznaczył, że praconików rozmlicza się zadaniowo (nie płąci się za 8
          godzin spędzonych w biurze).
          Zwykle managerownie mają nienormowany czas pracy.
          Czasem faktycznie jest luz, ale jak zbliża się termin zakończenia projektu czy
          są inne ważne powody, to siedzi się w firmie nawet do 21:00 i oddżywia
          chińszczyzną dostarczana na wynos.

          Nikt nie czepia się spóźnień, ale też nikt nie płaci za nadgodziny (taka
          niepisana umowa).
        • Gość: Art Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.chello.pl 23.01.06, 11:29
          Agencje reklamowe też są wielkimi korporacjami, ale to prawda, to my się
          napinamy :) A Ci z działów marketingu, nie wiedząc co zrobić z naszym czasem,
          skoro kupili (przy kolacji) za nieswoje 50.000 dwa projekty miesięcznie. Więc
          mają problemy z kropką w lewym górnym rogu. A my robimy opcje, na prezentacji
          stanowczo przekonani do absurdalnych i sprzecznych wizji brand managera i krisa
          z londynu, tuż przed deadlinem wracamy do pomysłu z pierwszego dnia umownego
          miesiąca. Potem pojawia się kolacja z inną panią i musimy się przenosić do
          działu kreacji w agencji od tej pani. W gazecie kilkanaście ogłoszeń
          miesięcznie na Art'a wszystkie z kilkuletnim doświadczeniem, jakby to co
          robiłem trzy lata temu miało jakiekolwiek znaczenie dla moich umiejętności
          dzisiaj :)
      • Gość: janka Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.chello.pl 23.01.06, 11:20
        jest dokladnie tak jak opisuje autor w artykule. Sama przez to przeszlam.
        Tylko, glupia gaska, do konca nie rozumialam "pewnych regul i prawidlowosci".
        Rzucilam ta robote, bo na mnie jezdzili "panowie dyrektory". Oni w "teren", a
        ty trybiku zapieprzaj (chociaz niby bylam na stanowisku specjalisty). No ale
        nie mialam takiego tupetu jak oni.
        I jeszcze jedna uwaga. Zapieprzają (sorry za wulgaryzmy, ale wciaz jestem
        wkurzona) kobiety. Nie widzialam, zeby "jechalay w teren". Migaja sie tylko
        faceci!. A potem sie dzwoni do jednego z drugim, i dziwne odglosy w tle. Bo
        oczywiscie pan kierownik/Key Account/ Manager/dyrektor moczy dupsko w basenie w
        godzinach pracy.

        W oogole w korporacji to jest taka atmosfera, ze mozna wyrzygac.
        • Gość: FB Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: 217.153.224.* 23.01.06, 14:43
          A ja widzialem kobiety - 'zalatwiajace sprawy w miescie' - po kosmetyczce i
          fryzjerze, ewentualnie wybieraniu kafelkow do nowego mieszkania - powrot kolo
          16 do firmy zeby sie odbic na wyjsciu o 18 i zaliczyc kolejne 'nadgodziny'.

          Do harujacych kobiet nie mozna tez zaliczyc tych dla ktorych cale zycie to
          firma i siedza w biurze bo i tak nie maja co robic same w domu.

          A najwiecej haruja mlodzi mezowie i ojcowie, zeby jak najszybciej sie wyrobic
          do domu - Ci maja motywacje, ot co :)
      • Gość: Kylo Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.devs.futuro.pl 23.01.06, 11:45
        Duży szmal za nic....A to dobre...Sam pracuje w korporacji 1500zł brutto...3
        zmiany+weekendy+święta też czasem... i raczej nikt się nie opierdziela, jak
        przychodzi o 9 to po przeczytaniu FIRMOWYCH maili i zorientowaniu co się
        ostatnio wydarzyło ostro rusza do roboty....
      • jsolt zazdrościsz?? 23.01.06, 11:57
        dance_macabre napisała:

        > Pięknie! Ja haruję w szkole, wypruwam sobie żyły i siwieję z nerwów mając za
        > to nieco ponad 1000zł, a obiboki w korporacjach zgarniają gruby szmal za nic!!

        no i co z tego? trzeba było się zakręcić i iść pracować do korporacji...

        zresztą artykuł jest trochę naciągany - ja znam drugą stronę tego medalu, czyli
        powrót do domu o 20.00, zero przerw na lunch, telefony służbowe dzwoniące przez
        cały weekend i w czasie urlopu, o ile uda się ten urlop dostać - niestety, w
        przeciwieństwie do tych co pracują w szkole...
        • Gość: magma5 Re: zazdrościsz?? IP: *.aster.pl 23.01.06, 22:36
          to najprosciej powiedziec - zazdroscisz!
          osobiscie nie przepadam za belframi, ale troche szacunku sie nalezy jsolt:)
          w koncu jesli sie wkreciles do tej korporacji, to wlasnie dlatego, ze
          byly "takie naucielki" i czegos Cie nauczyly - w koncu bledow nie robisz:)...a
          i z interpunkcja ok.
          Pzdr:)))
      • Gość: tez mi do nauczyciela za 1000 zl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 12:22
        > Pięknie! Ja haruję w szkole, wypruwam sobie żyły i siwieję z nerwów mając za
        > to nieco ponad 1000zł, a obiboki w korporacjach zgarniają gruby szmal za nic!!

        Trzeba bylo sie uczyc - wtedy pracowalbys w korporacji.
      • emiloos Re: Dyskretny urok wielkich korporacji 23.01.06, 12:42
        Tak pracuje Warszawka - i już...
        • Gość: aisha-medea jasne, "warszawka" IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr 23.01.06, 21:33
          jak nie wiesz, co powiedziec, najlepiej przywal "warszawka". Proste, latwe do
          zapamietania, nie wymaga logicznego uzasadniania. Jak wiekszosc "pseudo-
          argumentow".

          Warszawa nie pracuje, za to w Krakowie haruja jak dzikie osly, Rzeszow sie
          obija, ale za to w Pcimiu Dolnym pracuja jak male parowoziki... JAAAASNE.

          Przepraszam mieszkancow w/w miast za uzycie ich w tej wyliczance ;)
      • Gość: uon Re: ja tam wole na swoim - czemu? IP: 213.237.1.* 23.01.06, 13:41
        jestes wolny? hahaha, dobre! problem polega na tym, ze ta wolnosc bardzo
        ogrnicza ci cociazby konkurencja, nie wspomne juz o US, ZUS itd. ale pociesze
        Cie - chyba nikt nie jest wolny:]
      • Gość: gość Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 14:19
        Harówka?? W szkole? Śmieszne... Zimą wakacje, latem 2 m-ce i kika dni wolnego,
        w ciągu roku pełno innych wolnych dni..Jakbyś posiedziała od 8 rana do nocy w
        firmie, setki maili do odpowiedzenia, telefonów, praca przy komputerze to by ci
        się odechciało mówić że harujesz..Więc nie mów tak ogólnie obiboki..Bo akurat
        tak się składa że w szkole masz słodkie życie w porównaniu do pracy w ogromnych
        firmach. Tutaj popołudniami w szkole możesz dopiero się obijać...Nie narzekaj
        bo nie masz zielonego pojecia jak wygląda w rzeczywistości praca w dużej
        korporacji
      • Gość: gszech Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.noname.net.icm.edu.pl 23.01.06, 14:23
        Boskie:)
      • Gość: Marcin Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: 217.153.97.* 23.01.06, 15:02
        Ciekawe gdzie autor pracuje - chetnie bym sie tam udal ze swoim CV. Pracuje
        dla korporacji po 10-12 godzin dziennie wlaczywszy czesto weekendy (bynajmniej
        nie ma dodatkowej płacy za nadgodziny czy dni wolne - na pierwsze pytanie o to
        slyszymy - sa inni na Twoje miejsce, mozesz zawsze zmienic prace). Ponadto
        urlopy musze ustalac na 6 miesiecy przed terminem a i to jest czesto
        weryfikowane przez "pilne projekty". Moze prezes moze jechac jak chce ale ja -
        manager - mam tyle roboty ze czesto nawet nie jadam obiadow i do 22 na 2
        kanapkach jade. Ciekawe co to za firma - moze SEJM.....
      • Gość: FreakyMisfit Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 23.01.06, 16:14
        Fajnie być takimi managierami. A potem się dziwić, że generalnie w całym kraju nie jest za wesoło. Kto za to płaci?
      • Gość: Marinella Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.bitech.krakow.pl 23.01.06, 16:27
        Przez pięć lat pracowałam w międzynarodowej korporacji. Nie miało w niej
        miejsca nic z tego, co jest tutaj opisane. Mam wrażenie, że artykuł nie dotyczy
        korporacji, tylko czegoś rodzimego i dziwacznego, jak np. TP. (Sorry, ludzie z
        TP, ale nie mam najlepszej opinii o Waszej organizacji!). W mojej pracy się
        ciężko pracowało. Od 9 do nieraz późnych godzin nocnych.
        Miałam też okazję popracować w innej firmie: małej, chociaż niby też
        prestiżowej. I co? Moja kolejna praca też będzie w korporacji, takiej jak
        pierwsza. Oczywiście, że są wady tego systemu, ale dobrze wymyślona korporacja
        ma jednak sens: Twoja praca jest oceniana najobiektywniej, jak to tylko
        możliwe. Procedury i zakres obowiązków są ustalone, wiesz w jakich ramach
        możesz działać i za co odpowiadasz. System nagród jest wymyślony w miarę
        sprawiedliwie i nie zależy od tego, czy w zeszłym tygodniu nie wkurzyłaś pana
        Władzia. Można popełniać błędy, ale nie można być niekompetentym dłużej niż 3
        miesiące. Obowiązuje kultura organizacyjna i ludzie zwracają się do siebie
        profesjonalnie. Układy pana Staszka z dyrektorem nie są decydujące, bo nad
        dyrektorem jest inny dyrektor, któremu pan Staszek jest obojętny jako kumpel.
        Takie są moje subiektywne doświadczenia.
        • Gość: aisha-medea do marinella IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr 23.01.06, 21:37
          a ja sie z Toba zgadzam w 100%.

          I zastanawiam sie, dlaczego ludzie czasami nie potrafia dostrzec dowcipu. Autor
          artykulu pewnie sie teraz zwija ze smiechu, patrzac jak ludzie na powaznie
          wzieli jego slowa.
      • Gość: grethe Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 18:36
        Dance macabre, Ty masz za to ferie, wakacje i dluzsze przerwy okoloswiateczne.
        Moj brat jest nauczycielem i bardzo ceni sobie wlasnie wolnosc w tym zawodzie. W
        mojej korporacji do domu wychodzi sie ok.19 i pracujemy czasem w soboty i swieta.
      • Gość: Ula Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.chello.pl 23.01.06, 19:54
        Tak!!.. najlepiej pracowac dla prywaciarzy, ktorzy licza kazdy grosz i jak cos
        sie zawali to odciagaja z pensji swoich pracownikow.Ktos kto krytykuje
        korporacje jest po prostu zawistny i zazdrosny. Chetnie znalazlby sie w gronie
        tych jak sam mowi " obibokow" tylko problem jest taki ze owe korporacje
        stawiaja na ludzi naprawde dobrych, ktorzy zainwestowali w swoja edukacje, w
        jezyki obce i w swoje pasje.
        Jestem pracownikiem jednej z wiekszych korporacji i musze przyznac, ze tu
        stawia sie na cele. Jesli potrafisz pogodzic lunch, kawki i spotkania z
        realziacja celow to twoje szczescie!! Chociaz moze nie jestesmy tak mocno
        rozliczani z dnia pracy to mamy twarde oceny naszych celow i naszej
        efektywnosci. Kazdy projekt, zadanie ma okreslony termin realizacji z gory!
        Kazdy wiec jest swiadomy tego, ze jesli nawet dzien spedzi na pogawedkach to
        prace i tak bedzie musial wziac do domu.

        Nie jestem osoba wypieszczona, pracowalm rozniez fizycznie za granica w czasach
        kiedy bylam studentka i wiem co znaczy byc wykorzystywanym przez pracodawce.
        Nie oceniam jednak ludzi pracujacych tu czy tam, bo kazdy ma to o czym
        zdecydowal. Uczulam natomiast o troche mniej zawisci i mniej krytycyzmu.
        • Gość: Ziuta Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.06, 20:33
          Hej Ula. Zgadzam się z Tobą. Tak trzymaj. Artykuł jakiś podkręcony. Pewnie specjalnie by zachęcić do dyskusji. Tyle że szkoda na to czasu. Nie macie co robić?
        • Gość: magma5 Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.aster.pl 23.01.06, 22:17
          Uczulasz natomiast o troche mniej zawisci i mniej krytycyzmu - zauważ ze caly
          jad spływa na tą bidną nauczycielkę, bo w przyplywie zlosci
          krzykneła "obiboki". Moze nie rozumie Twojej pracy po prostu. Piszesz "cele"?
          jakie cele? cel jest jeden - zysk Twojej firmy, a cala reszta : Twoje male
          celiki, systemy motywacyjne, oceny celów, efektywności, meetingi integrujace ,
          bonusy, sluża tylko temu jednemu celowi, nie ma sensu robic z tego misji,
          pracujesz dla kasy, reszta to tylko zawoalowany kit, nie widzisz tego?
          • Gość: RALF Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.nat.student.pw.edu.pl 24.01.06, 00:15
            A mi sie w koroporacji podoba.
            Z ciekawostek o obijaniu sie... Pracuje w duzej koroporacji informatycznej
            (wiele ich w Polsce nie ma;) i powiem cos na temat pracy i obijania sie.

            Z kazdej godziny sie rozliczam - ba, nawet wiecej - musze w systemie
            komputerowym napisac co robiolem w kazdych 15 minutach. Najpierw sadzilem ze to
            straszna biurokracja, ale to sie oplaca. Po prostu widać kto i kiedy sie obija,
            a kto pracuje. Podpowiem ze mozna ogladac to co wpisali inni pracownicy! I na
            tej podstawie przyznawane sa nagrody, premie itp. Uklady nie przechodza...

            Zeby nie bylo ze jest taki kierat i Big Brother - w zamian mozesz przychodzic do
            pracy o ktorej chcesz (jesli nie ma spotkan), abys te 40-45h wyrobil (zalezy ile
            masz pracy). Nikt Cie nie pilnuje ile kaw pijesz, ile plotkujesz - i tak widac
            ile sie zrobilo. A za wyniki placa calkiem solidnie.
      • Gość: anja To tak jak w AVONie IP: *.plusgsm.pl 23.01.06, 20:40
        oni udawali że płacili a ja udawałam że pracuję. Ale nie mogłam znieśc
        sekciarskiej atmosfery i wchodzenia szefom w tyłek wiec uciekłam po 3 miesiacach.
      • Gość: Tomek Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.polskieradio.pl 24.01.06, 13:55
        To jest opowiadanie, a jak wygląda prawda?
      • Gość: bianci jak w muratorze... IP: *.aster.pl 21.02.06, 21:51
        pomijajac pare rzeczy typu rozmowy na gg, sluzbowe samochody, to codzienna praca
        dzialu handlowego w muratorze wyglada zupelnie podobnie. jedno wielkie
        opieprzanie sie i lansowanie. tak wiec moi drodzy, nie tylko w wielkich super
        korporacjac sie tak dzieje.
      • Gość: kulka Re: Dyskretny urok wielkich korporacji IP: *.icpnet.pl 26.04.06, 16:42
        nie rozwalaj mnie dance macabre!!!!!!!Jeśli nie pracowałeś(aś) w korporacji to
        oszczędź sobie wypowiedzi na ten temat , bo ty masz pół roku w roku wolne i to
        płatne, prace po cztery godziny dziennie i wszystko w d...Korporacyjne szczury
        natomiast na każdym kroku musza udowadniac pracodawcy swoją wartość poprzez
        prace 24 godziny na dobe i nie ma mowy o długich urlopach , feriach, wakacjach
        i stabilności zatrudnienia co bądx co bądź budżetówka zapewnia!!!!!!!!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka