Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rzecznik p-ko podwojnemu podatkowi

    18.04.06, 20:50
    Polski rzecznik praw obywatelskich podejmuje dzialania, ktore maja uzdrowic
    sytuacje formalna Polakow pracujacych za granica, a przede wszystkim chce
    zlikwidowac koniecznosc oplacania haraczu polskiemu fiskusowi.
    Czesc tych dzialan przedstawila Gazeta w krotkiej notatce
    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3287025.html
    ktora wywolala sporo emocji u przesmiewcow i krytykantow. Glownie z powodu
    zamiaru stworzenia stanowiska "polskiego lacznika" w tych krajach UE, ktore
    fomalnie zezwolily Polakom na prace. Kolejne synekurki dla nieudacznikow,
    niczemu faktycznie nie sluzace, to rzeczywiscie pomysl, ktory nie moze
    wzbudzic poparcia.

    Ale Rzecznik Praw Obywatelskich caly czas dziala na rzecz calkowitego
    zniesienia pobierania przez polskie urzedy skarbowe drugiego podatku od osob
    pracujacych przez jakis czas w UK i potem wracajacych do Polski. Dzis o tym
    pisze Rzeczpospolita
    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060418/prawo/prawo_a_9.html
    W tym tekscie mozna m.in. przeczytac taka opinie rzecznika praw obywatelskich:
    "Najlepiej byłoby zaniechać poboru podatku od Polaków pracujących w Wielkiej
    Brytanii.
    Rodacy pracujący za granicą nie tylko płacą wysoki PIT w Polsce, ale nie mogą
    też odliczać składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Tym samym są
    inaczej traktowani niż zatrudnieni w kraju - pisze rzecznik."

    O dzialaniach rzecznika jest tez informacja stronie internetowej jego biura
    www.brpo.gov.pl/index.php?poz=250&id=64&PHPSESSID=e9460379716126f77c288750804fb52d

    Rzecznik sie stara, nie ulega watpliwosci. Ale niektore jego dzialania moga
    wywolac zupelnie inna niz zapewne spodziwana przez niego reakcje.
    Na przyklad informacja dotyczaca pracownikow sluzby zdrowia (cytuje ja nizej)
    moze, moim zdaniem, spowodowac formalne ograniczenia w wyjazdach medykow. I
    znowu Rzecznik bedzie mial podstawy do interwencji;-)
    "W związku z odpływem personelu medycznego z polskiego rynku pracy, Rzecznik
    wystąpił do Ministra Zdrowia z prośbą o szczegółowe informacje dotyczące
    skali tego zjawiska na podstawie informacji posiadanych przez Ministerstwo
    oraz o krokach, jakie są podejmowane lub mają być podjęte w celu
    wyeliminowania tego niekorzystnego dla Polski procesu.
    Rzecznik wskazał, iż powody wyjazdów z Polski są różne, jednak za każdym z
    nich pojawia się jeden główny wątek, którym są zbyt niskie wynagrodzenia w
    stosunku do wkładanego w pracę wysiłku. Z wypowiedzi osób pracujących poza
    granicami Polski należy wnioskować, że pobyt w innych krajach traktowany jest
    jako docelowy – przynajmniej do końca kariery zawodowej. Rzecznik podkreślił,
    iż zjawisko to jest dwójnasób szkodliwe, gdyż po pierwsze państwo szkoli
    wykwalifikowany personel, który nie wykorzystuje swoich umiejętności w
    Polsce, po drugie proces ten utrudnia dostęp do opieki medycznej."
    Obserwuj wątek
      • luiza70 Rzecznik p-ko podatkowi w Rzeczpospolitej 18.04.06, 20:55
        Warto ten tekst zapamietac, a ze za pare dni zniknie, to kopiuje go tutaj w
        calosci. Tym bardziej, ze sa w nim praktyczne porady w kwestii wywyniecie sie z
        lap polskiego fiskusa.

        Razem z rzecznikiem czekamy na decyzję ministra

        Najlepiej byłoby zaniechać poboru podatku od Polaków pracujących w Wielkiej
        Brytanii. To stanowisko rzecznika praw obywatelskich, do którego zwróciliśmy
        się kilka tygodni temu.
        Poprosiliśmy wówczas o wsparcie naszej akcji "Nie podwójnym podatkom", którą
        prowadzimy od ponad miesiąca, i kilka dni temu odwiedziliśmy nawet rodaków w
        Londynie. Radziliśmy im, jak najkorzystniej rozliczyć się z PIT za 2005 r.
        Spotkania utwierdziły nas w przekonaniu, że dopłacanie podatku w Polsce jest
        nie tylko niesprawiedliwe, ale także szkodliwe dla naszego kraju.

        To była życiowa konieczność
        Problem dopłat dotyczy głównie lepiej zarabiających - lekarzy, informatyków,
        naukowców. To właśnie oni, zamiast po powrocie inwestować w sprzęt do
        prywatnych gabinetów, urządzenia elektroniczne, zapewnić sobie lepszy byt,
        muszą po kilkadziesiąt tysięcy złotych oddawać fiskusowi.

        - Rodacy pracujący za granicą nie tylko płacą wysoki PIT w Polsce, ale nie mogą
        też odliczać składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Tym samym są
        inaczej traktowani niż zatrudnieni w kraju - pisze rzecznik.

        Przyznaje, że w praktyce międzynarodowej funkcjonują obie metody eliminacji
        podwójnego opodatkowania (wyłączenia z progresją, np. Irlandia, i
        proporcjonalnego odliczania, np. Wielka Brytania), ale dla Polaków mają
        krańcowo różne skutki.

        - Wielu z nich nie mogło znaleźć pracy w kraju, więc szukanie jej za granicą
        było życiową koniecznością. Teraz oczekują od państwa wsparcia w staraniach o
        poprawę bytu po powrocie, a nie zachęty do emigracji - podkreśla rzecznik.

        Tymczasem wiceminister finansów Mirosław Barszcz uparcie twierdzi, że obecnie
        nie może wydać rozporządzenia o zaniechaniu poboru podatku od pracujących w
        Anglii. Większość doradców podatkowych jest innego zdania i, podobnie jak
        r.p.o., wskazuje na art. 22 § 1 pkt. 1 ordynacji podatkowej.

        Pozostaje umorzenie
        - Jeśli zapłacenie podatku zagrażałoby egzystencji podatnika lub jego
        najbliższych, może on wystąpić do naczelnika swojego urzędu skarbowego z
        wnioskiem o umorzenie - mówi wiceminister Mirosław Barszcz.

        Jak to zrobić? Powołując się na art. 67 § 1 ordynacji podatkowej, należy
        napisać "Wniosek o umorzenie zaległości podatkowej". W uzasadnieniu opisać
        swoją trudną sytuację materialną, uniemożliwiającą wywiązanie się z obowiązku
        wobec fiskusa. Może to być np.: choroba dziecka czy rodzica będącego na
        utrzymaniu podatnika; wysokie koszty życia w Anglii; czesne za uczelnię, którą
        zaocznie chce ukończyć pracujący za granicą; bezrobotni rodzice, którzy nie są
        w stanie łożyć na dalszą naukę dziecka; niepracująca żona, która wychowuje
        dzieci, gdy mąż zarabia za granicą itp.

        Trzeba pamiętać, że wniosek dotyczy zaległości, można go zatem złożyć dopiero
        po 30 kwietnia 2006 r. Płaci się zań 5 zł. Urząd ma miesiąc na odpowiedź, a
        jeżeli sprawa jest szczególnie zawiła - dwa miesiące. Może umorzyć zaległość w
        całości lub w części. Wraz z zaległością automatycznie umarzane są odsetki.
        Jeśli nie uda się uzyskać umorzenia, pozostaje wniosek o rozłożenie podatku na
        raty albo o odroczenie zapłaty.

        Zostały dwa tygodnie
        Ministrowi finansów zostały jednak jeszcze dwa tygodnie na wydanie
        rozporządzenia o zaniechaniu poboru PIT od pracujących w Wielkiej Brytanii
        (może to zrobić do upływu terminu rozliczeń, tj. do 30 kwietnia). Razem z
        rzecznikiem czekamy więc na odpowiedź ministra, a najlepiej na konkretne
        działanie.

        ANNA GRABOWSKA

        Eksperci mówią inaczej

        Czasu do ostatecznego terminu rozliczeń podatkowych coraz mniej. Tymczasem
        Mirosław Barszcz, wiceminister finansów, nadal twierdzi, że ordynacja podatkowa
        nie daje podstaw do wydania rozporządzenia w sprawie zaniechania poboru części
        podatku od Polaków pracujących w Anglii. Wybitni eksperci podatkowi uważają
        inaczej.

        Minister finansów może zaniechać poboru podatków, określając rodzaj, okres, w
        którym następuje zaniechanie, i grupy podatników, których dotyczy. W razie
        wydania takiego rozporządzenia miałoby ono zastosowanie tylko do zobowiązań
        podatkowych niewymagalnych za 2005 r. Z kolei, gdyby należny podatek został już
        zapłacony, to mielibyśmy do czynienia z nadpłatą.
        Witold Modzelewski , doradca podatkowy

        Ordynacja podatkowa dopuszcza, aby minister finansów zaniechał poboru podatku
        od Polaków pracujących za granicą. Jednakże, dla zachowania porządku
        legislacyjnego, takie kwestie powinny być rozstrzygane w ustawie.
        Arkadiusz Michaliszyn , doradca podatkowy z Cameron McKenna

        Nieprawdą jest, że minister finansów nie może wydać rozporządzenia. Może to
        zrobić do 2 maja 2006 r. Pragnę podkreślić, że także Trybunał Konstytucyjny nie
        sprzeciwiał się takim działaniom, o ile rozporządzenie zostało wydane do dnia
        upływu ustawowego terminu zapłaty podatku. Nie o przepisy chodzi, ale o brak
        woli ministra finansów.
        Irena Ożóg , doradca podatkowy

        Kwestia oceny, czy dany stan faktyczny uzasadnia zastosowanie nadzwyczajnego
        instrumentu, jakim jest rozporządzenie w sprawie zaniechania poboru podatku,
        należy do samego ministra finansów. W tym zakresie ordynacja podatkowa
        pozostawia mu uznanie, czy zachodzi "uzasadniony interes publiczny lub ważny
        interes podatników".
        dr Janusz Fiszer , partner w White & Case

        Do wprowadzenia zaniechania poboru podatku całkowicie wystarczające jest
        dzisiejsze brzmienie art. 22 § 1 ordynacji podatkowej. Z przepisu tego minister
        finansów korzysta zresztą już teraz - np. dokonując częściowego zaniechania
        poboru podatku od personelu polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych.
        Paweł Mazurkiewicz , partner w MDDP


      • Gość: nadzieja Re: Rzecznik p-ko podwojnemu podatkowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 21:04
        Boze, jakby to bylo dobrze, gdyby je umorzono! Czy jest jednak tu ktos taki,
        kto wierzy, ze w przeciagu tych 2 tygodni tak sie wlasnie stanie?..Chetnie
        dopisze sie do jakis powaznych petycji, podajcie linki
        • gajowy_marycha Re: Rzecznik p-ko podwojnemu podatkowi 19.04.06, 02:29
          Tak, byloby pieknie i sprawiedliwie. Ale nie ludze sie, ze cos pozytywnego z ust
          ministra finansow uslyszymy w przeciagu tych 2 tygodni. Wyraznie graja na
          zwloke. Policzmy sobie. Szacuje sie, ze w UK pracuje obecnie 300-500 tys
          Polakow. Niech kazdy zaplaci fiskusowi 1000 zl. Mamy kilkaset milionow ekstra na
          radosne rozdawnictwo? Mamy.
          Z Polakow pracujacych za granica sciaga sie haracz nie zapewniajac im w zamian
          nawet minimum przyzwoitej opieki konsularnej. Kto probowal skontaktowac sie z
          polskim konsulatem w Londynie/zalatwic tam cokolwiek bez wystawania w
          kilkunastometrowej kolejce, ten wie. A podobno w Irlandii konsulatu w ogole nie
          ma! W ciagu kilku lat po wejsciu do Unii wyjechalo za praca kilkaset tysiecy
          rodakow, a placowki dyplomatyczne nadal dzialaja jak w zamierzchlej przeszlosci.
          Polaku plac i radz sobie sam.
      • prawdziwystarywiarus Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich 19.04.06, 11:50



        "ZJAWISKO W DWÓJNASÓB SZKODLIWE", CZYLI INFORMACJA RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH O
        OGÓLNEJ WYŻSZOŚCI PAŃSTWA ÜBER ALLES, A NAD LEKARZAMI W SZCZEGÓLNOŚCI.


        Czyj to jest właściwie rzecznik? Obywateli, czy państwa?

        Zawsze mi się wydawało, że ustawowym obowiązkiem RPO jest obrona obywateli przed państwem, a
        nie odwrotnie. Sądziłem naiwnie, że III i IV RP dawno zerwały z PRL-owskim modelem państwa
        mającego się za feudalnego suwerena-właściciela jednostek i grup zawodowych, nadającego sobie
        uprawnienia do takiego rozporządzania osobistym losem członków tych grup, jakie tylko państwo uzna
        za stosowne. Niestety, mylilłem się. Bardzo osobliwie brzmi w ustach dr Kochanowskiego, oficjalnego
        obrońcy praw obywatelskich, twierdzenie, że korzystanie przez obywateli (w tym wypadku lekarzy) z ich
        praw obywatelskich to jest "zjawisko w dwójnasób szkodliwe".

        Znaczy, proszę Pana Rzecznika, krajowe prawo obywatela do paszportu oraz unijne prawo obywateli
        panstw członkowskich do swobody podróżowania i swobodnego wyboru miejsca pracy i stałego
        zamieszkania na terenie UE, to są takie gorsze prawa obywatelskie, niesłuszne i niedobre, ponieważ te
        prawa są nie w smak państwu?

        Plus ca change, moyen ca change...

        Rzecznik Praw Obywatelskich wydał informację, w ktorej zastanawia się, jak położyć kres korzystaniu
        przez polskich lekarzy z praw przysługujących każdemu obywatelowi państwa członkowskiego Unii
        Europejskiej, szczególnie zaś z prawa do wolnego wyboru miejsca stałego zamieszkania i wykonywania
        pracy zawodowej na obszarze Unii.

        Niedorzecznik pragnąłby osiągnać ten cel bez radykalnej reformy polskiej służby zdrowia, oraz bez
        radykalnej poprawy krajowych wynagrodzeń lekarzy, ponieważ na jedno i drugie brak państwu woli
        politycznej i środków. W związku z tym, niedorzecznik ogłosił, że chętnie poświęci prawa niektórych
        obywateli (w tym wypadku - lekarzy i ich rodzin) dla wyższych celów państwa.

        Nie wiadomo na razie, kogo niedorzecznik poświęci w dalszej kolejności, po lekarzach.

        Budzi się PRL-owskie widmo: państwo znowu się widzi w roli szlachetnego filantropa z dobroci serca
        rozdającego poddanym bezpłatną edukację. Rzecznikowe "państwo szkoli wykwalifikowany personel" to
        jest prawie dosłowna kalka językowa z gomułkowskiego "państwo wam daje". Za tą państwową
        wielkoduszność, państwo życzy sobie rekompensaty w formie pracy przymusowej lekarzy dla państwa -
        tak długo, w takich warunkach i za taką zapłatę, jakie państwo w swojej wspaniałomyślności lekarzom
        wyznaczyć raczy. Co teraz? Wskrzeszenie PRL-owskiego pobierania weksli gwarancyjnych na
        abstrakcyjne sumy w zamian za wydanie paszportu? Wznowienie brania zakładników spośrod członków
        rodzin osób wyjeżdżających do pracy za granicą?

        Jeśli cokolwiek, to Rzecznik przyczynia się tą informacją do tym szybszego "głosowania nogami" przez
        polskich lekarzy emigrujących do krajów, których rządy nie uważają swoich obywateli za poddanych.
        Rządy zachodnie nie uważają się za właścicieli poddanych w takim sensie, w jakim właściciel psa ma się
        za pana jego psiego życia i śmierci. Natomiast polski RPO wyraźnie rozgląda się za solidną smyczą do
        uwiązania lekarzy. Budżetu państwa wam potem nie starczy na odszkodowania orzekane przez unijny
        Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu.

        Czy to ma być nowa polska doktryna praw obywatelskich: "politycy mogą żądać od każdego, by
        poświęcił swoje prawa, rodzinę, życie osobiste i karierę zawodową na ołtarzu niezdarnej polityki
        państwa, które wszystko wie lepiej i zawsze ma rację."? Dziś lekarze, jutro pielęgniarki, kto pojutrze?

        Ludzie, wy doprawdy wierzycie w obiecane odrodzenie moralne i materialne? Pomyślcie o sobie.
        Wyjeżdżajcie, dopóki można. Osuszenie politycznego bagna potrwa w Polsce co najmniej dwa, jeśli nie
        trzy pokolenia. Wszyscy będziecie do tego czasu wąchać stokrotki od strony korzenia, sześć stóp pod
        trawnikiem. Macie wybór - do końca życia ciężko pracować na niezliczonych niedorzeczników
        bezprawia bredzących o państwie prawa, na bezustannie żarłoczne, nabite setkami tysięcy urzędników,
        kapryśne, wiecznie niezadowolone, dysfunkcjonalne państwo, któremu zawsze będzie za mało waszych
        podatków, jakie by nie były - albo za pięć lat uzyskać obywatelstwo brytyjskie, mieszkać w stabilnej
        demokracji Zachodu, i do końca życia mieć od tego wszystkiego święty spokój.

        Jeszcze parę miesięcy, jeszcze rok, dwa, a Rzeczpospolita na głowie stanie, żeby wam ten wybór
        odebrać - bo będzie się bała, że jak wykształcerni wyjadą, to nie będzie komu utrzymywać kasty
        urzędowych darmozjadów, mundurowych emerytów i pazernych politykierów.

        Jesteście w UK? No to rozejrzyjcie się wokół siebie. Rozmawiajcie z Brytyjczykami. Postawcie komuś
        piwo i zapytajcie wprost, jak obywatel UK jest traktowany w brytyjskich urzędach, przy odprawie na
        lotnisku, w brytyjskich konsulatach na całym świecie, w brytyjskim urzędzie skarbowym, przy
        wydawaniu brytyjskiego prawa jazdy, przy wypłacie emerytury, przy płaceniu mandatu za szybkość,
        albo w komisariacie brytyjskiej policji? A potem zadzwońcie do domu i powiedzcie rodzinie, że niestety,
        ale tak wyszło, że na Wigilię przyjedziecie dopiero w 2011 roku, po wyrobieniu brytyjskiego paszportu.

        Jak ktoś jest ideowym pozytywistą, zawsze może się zgłosić na ochotnika do pracy jako nawóz pod
        biało-czerwone tulipany IV RP, albo jako puszysta wycieraczka na podłodze limuzyny nowego
        wicepremiera. Albo wstąpić do zakonu, by leżąc krzyżem modlić się o cud, który nie przyjdzie. Co do
        fiskalnego pofolgowania wam podwójnego podatku, to znacie bajeczkę o Łodzi? - Nie łudź się. Przecie
        to marzenie każdego polityka na świecie - frajerska kasa za nic: sama napływa i nikomu nie trzeba nic
        za nią świadczyć.
        • gajowy_marycha Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich 19.04.06, 18:46
          slusznie prawisz starywiarusie, slusznie prawisz.
        • Gość: bogna Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 20:24
          masz całkowitą racje
          • luiza70 Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich 20.04.06, 00:08
            Iiiii tam, jaka tam racja.
            To jest "racja" wiecznego malkontenta i krytykanta. Wiarus ewidentnie
            nienawidzi polskiego panstwa i z ochota wyszukuje nawet drobiazgi, do ktorych
            potem dorabia, olbrzymia i zupelnie nie psaujaca do tych drobiazgow, ale za to
            pasujaca mu ideologie. Zwykla demagogia. Jakos mi to traci totalna krytka
            imperializmu w wykonaniu tzw. socjalistow. Ten sam styl, ta sama dawna szkola.
            Maly przyklad; kiedy rzecznik mowi o ucieczce medykow, zbyt malo oplacanych,
            niewspolmiernie do kosztow poniesionych na ich szkolenie, moze miec na mysli
            koniecznosc podniesienia ich plac w Polsce. Fakt, ze interpretowac mozna jego
            wystapienie w tej sprawie na rozne sposoby, ale sadze, ze jego intencje byly
            inne niz podane i rozdmuchane przez Wiarusa do granic absurdu.
            Inna sprawa; rzecznik nie moze kwestionowac "unijnego prawa obywateli
            panstw członkowskich do swobody podróżowania i swobodnego wyboru miejsca pracy
            i stałego zamieszkania na terenie UE", bo takiego prawa Polacy nie maja.
            Zaledwie kilka panstw nam na taki wybor pozwolilo i to w dodatku pod
            konkretnymi warunkami.
            Tak samo stwierdzenie, ze "Rzeczpospolita (bedzie) na głowie stawala, aby nam
            ten wybór odebrać" jest czysta demagogia. Jako kraj unijny Polska nie bedzie
            mogla tych (przyszlych) swobod nam ograniczac, bo na to nie pozwala prawo. To
            unijne, czyli zunifikowane.

            Calkowiecie odrebna sprawa jest nieudolnosc i dyktatorskie zapedy obecnej ekipy
            rzadowej. Ale to juz jest inna bajka i z interesujaca nas sprawa ma zwiazek
            raczej posredni. Niestety, olbrzymi zapal do dojenia spoleczenstwa, nawet z
            dochodow za prace za granica, jest ewidentny. I ja osobiscie nie spodziewalabym
            sie, ze Ministerstwo Finansow zrobi jakikolwiek ruch, aby z tej dzialki
            dochodow zrezygnowac. A juz na pewno nie teraz, tym bardziej, ze zgodnie z
            prawem, nie tylko polskim, nie mozna zmieniac zasad opodatkowania w takim
            trybie, czyli podczas trwania roku podatkowego. Natomiast wlasnie oficjalne
            dzialania Rzecznika Praw Obywatelskich moga byc niezwykle pomocne w zmianie
            tych chorych zasad w przyszlosci.
            • zsa-zsa Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich 20.04.06, 00:17
              > nie mozna zmieniac zasad opodatkowania w takim
              > trybie, czyli podczas trwania roku podatkowego.

              Zawsze trwa jakis rok podatkowy.
              Eksperci od podatkow twierdza cos przeciwnego.
              Czyzby wszyscy sie mylili? Podobno wystarczylaby "dobra wola" ministra finansow.
              Ale jej oczywiscie nie ma i oczywiscie nie bedzie.
            • starywiarus Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich 20.04.06, 14:17
              Hehehe, obśmialem się jak norka, albo jak kto woli ROTFL. Przenosisz na PRL-u łono moją duszę
              utęsknioną, kochanie, i to tak udatnie, że wygnańcze łzy nostalgii mi ciurkiem lecą. Chyba, że to ze
              śmiechu tak się popłakałem?

              Ciekawe, czemu tak zabolało. Prawda w oczy kole?
              Przeczytaj sama, co wypisujesz:

              ... ewidentnie nienawidzi polskiego panstwa...
              ... zwykla demagogia....
              ... rozdmuchane do granic absurdu...
              ... czysta demagogia...

              Dodaj jeszcze "...określone koła...." i "....komu to służy....", a wyjdzie Trybuna Ludu vintage 1976.
              Prawdziwa kontrofensywa ideologiczna. Tyle, że w piętkę gonisz.

              Piszesz: "Calkowicie odrębną sprawa jest nieudolnosc i dyktatorskie zapedy obecnej ekipy rzadowej.
              Ale to juz jest inna bajka" A dlaczego to jest inna bajka? Dlaczego to jest całkowicie odrębna sprawa?
              Odrębna od czego? Zła ekipa rządowa sobie, a dobre państwo sobie? To czym właściwie ta ekipa
              rządowa rządzi? Czy ekipa rządowa ma do dyspozycji jakieś inne instrumenty przymusu niż
              państwowe? Państwo za swój rząd nie odpowiada? Napij się wody, kobieto...

              Fioła macie jakiegoś w obecnej Rzeczypospolitej z tą nienawiścią. Cokolwiek urzędnikom nie w smak,
              to zaraz paniczne oskarzenia o nienawiść. Kotku, ja już mam swoje lata, a jeszcze nikogo w życiu nie
              nienawidziłem; nie widzę powodu żebym miał teraz zacząć. Ze wszystkich krajów, jakie osobiście
              znam, tylko w Polsce bez końca dzieli sie włos na czworo i międli wszystkie ćwiartki, sprawdzając pod
              światło: która kocha, która lubi, która szanuje, która propolska, która antypolska. Toż wy cierpicie na
              jakąś neurotyczną żądzę uwielbienia! Macie takie przedziwne, obsesyjne żądanie, aby świat Polskę
              kochał i poważał, bo jej się należy - ale bez żadnej potrzeby czynnego zarobienia przez Polskę na taką
              reputację.

              A jak was kto nie kocha, utrzymujecie, to automatycznie znaczy, że nienawidzi. Wyluzuj się. Jako
              doświadczony emigrant zapewniam Cię, że dla znakomitej większości populacji świata istnienie lub
              nieistnienie Polski jest całkowicie obojętne, ani ją kocha, ani nienawidzi. Nie musisz się więc stale
              obawiać, że wszędzie czycha wróg, który nienawidzi. Świat jest, jaki jest - jak się gdzieś w nim Polak
              na plaży utopi, to na nie dlatego, że on był Polak, a ocean jest antypolski i Polaków nienawidzi, tylko
              dlatego, że nie umiał pływać, albo poszedł się kąpać po pijanemu.

              Ja po prostu dla wlasnej twórczej przyjemności, a także z pobudek poniekąd pozytywistycznych,
              nakłuwam wasz nadęty balon z napisem "państwo, państwo über alles", w myśl którego państwo jest
              najwyższym cywilizacyjnym osiągnięciem Polaków, państwo jest boskie i państwu nic nie śmie stać na
              drodze, a już najmniej jego własne prawo. Z daleka lepiej te cechy widać, niż z Polski. Nie wiem, ile Ty
              masz lat, i czy zdążyłaś sobie obejrzeć, z perspektywy dorosłego, polskie państwo totalitarne 1944-89.
              Ja to totalitarne panstwo pamiętam świetnie, i ze złego doświadczenia czerpię naukę na przyszłość, że
              nie należy powtarzać błędów poprzedniego pokolenia.

              Nie po to ludzie, którym ani ty, ani ja do pięt nie dorośliśmy, opierali się komunizmowi, żebyście teraz
              mieli zafundować Polsce agresywny, autorytarny etatyzm jako jej nowy ustrój, nie taki wcale daleki od
              poprzedniego jak się wam zdaje. W dodatku tylko dlatego, że leniwym i niedouczonym polskim
              politykom łatwiej jest rządzić w państwie, które zawsze ma rację, propaguje jedynie słuszny punkt
              widzenia na wszystko, do wszystkiego musi się mieszać, ze wszystkiego jest niezadowolone, i nigdy
              nie toleruje krytyki.

              Ja nie kupuję twojej orkiestry niezwykle dętej, która głośno trąbi, że polskie państwo jest dobrą
              mamusią polskich obywateli, zaś o mamusi należy tylko dobrze i cmok w raczkę. Oraz, że
              fundamentalna, ponadustrojowa i ponadczasowa, nieustająca wredność polskiego państwa wobec
              własnych obywateli to tylko albo złudzenie optyczne, albo przejściowe niedociagnięcie, które tylko
              patrzeć, jak zostanie rozwiązane wspólnym wysiłkiem waadzy i społeczeństwa. Oraz, że tak samo jest
              wszędzie, więc o co chodzi.

              Nie wszędzie jest tak samo, i nie musi być. Mam przyjemność posiadać obywatelstwo innego państwa,
              w którym mieszkam stale. Moje państwo wobec swoich obywateli zachowuje się prawie tak, jakby go
              nie było. Dba o to, by jego administracja działała profesjonalnie i nie rozrastała sie ponad miarę. Kiedy
              raz na parę lat zachodzi rzadka konieczna potrzeba osobistego kontaktu pana obywatela z państwem,
              to wizyta pana obywatela w urzędzie jest uprzejma, krótka, skuteczna i w 100% bezkonfliktowa. Moje
              państwo poświęca znaczne środki na to, by panu obywatelowi, czyli panu podatnikowi , pracodawcy
              urzędników, nie marnować jego cennego czasu i nie zawracać głowy. No bo, jak pan obywatel nie
              pracuje, tylko się użera z urzędnikami pragnącymi łechtania ich miłości własnej, to nie zarabia, a wtedy
              państwo traci na podatkach, z których żyje, bo podstawa opodatkowania pana podatnika się obniża. W
              związku z czym moje państwo pilnuje, żeby urzędnicy byli kompetentni, nie mieli much w nosie i nie
              łechtali swego ego w pracy, bo nie za to im pan podatnik płaci. Ta prosta zależność między
              kompetencją i kasą w końcu i wam zaświta, ale jeszcze nie jutro i nawet nie pojutrze. Na razie,
              przerażeni wypuszczeniem z klatki, uważacie, że to państwo ma każdego Polaka bronić, chronić,
              karmić. pocieszać, przytulać. Z tego powodu zgadzacie się łatwo z dąsami, fochami, waporami i
              niekompetencją każdej biurwy w okienku, żeby tylko się państwo na was czasem nie obraziło.

              Tyle, że do obiektywnie istniejącej rzeczywistości ten wasz ideał opiekuńczego państwa-mamusi ma się
              nijak, więc rezultaty są, jakie są: - lekarz z miesieczną pensją 1340 złotych po dwudziestu latach pracy
              (70% ankietowanych polskich lekarzy zarabia poniżej 1500 zł miesiecznie), oraz polityk z dumą
              określający się jako"państwowiec", jeżdżący Maybachem za ponad milion złotych, czyli 125 tysięcy
              godzin pracy lekarza w polskim publicznym szpitalu (ponad 14 lat bez przerwy, albo ponad 42 lata po
              osiem godzin dziennie).

              Jeśli twoje państwo nie rozumie, że tak nie można, to zrozumie, jak będziesz musiała z chorym
              dzieckiem chodzić do znachora, zamiast do lekarza - w ankiecie na portalu www.mp.pl 90% z
              4000 ankietowanych lekarzy przyznało, że zastanawia się nad emigracją.

              Antycypując Twój argument "jak ci się nie podoba, to zrzeknij się obywatelstwa polskiego", śpieszę Ci
              donieść, że z prawdziwą przyjemnością, choćby jutro - tyle, że twoje państwo jest tak wredne, że do
              tego też nie dopuszcza. Indywidualną rezygnację z obywatelstwa polskiego, na jaką Konstytucja RP
              pozwala, aparat państwowy RP w praktyce utrudnia jak tylko może, przy pomocy surrealistycznego toru
              przeszkód administracyjnych, prawie nie do przebycia dla normalnego człowieka. Bliżej nie wiadomo,
              po co.

              Poza oczywistym wytłumaczeniem tego obrzydzania petentowei rezygnacji z obywatelstwa, czyli waszą
              tradycyjną, bezinteresowną wrednością w stosunkach państwo-obywatel, są teżi inne hipotezy. Między
              innymi taka, że kroicie kasę z Brukseli, aż świszcze, na celowo pozostawione w krajowej ewidencji
              ludności emigranckie "martwe dusze" lat 70-tych i 80-tych: ludzi, których w Polsce od 20-30 lat nie
              ma i już nigdy nie będzie. Jakbyście tym wszystkim martwym duszom tak po prostu dali spokojnie
              zrezygnować z obywatelstwa polskiego, to lukratywne nadużycie by się rypło już na pierwszy rzut oka
              Eurostatu na liczbę rezygnujących. Wtedy trzeba by dochodzić, co się z tą kasą stało, a tego dochodzić
              nie chcecie.

              Według "Polityki", GUS trzyma w bieżącej polskiej ewidencji ludności około 1,4 miliona osób, których w
              Polsce nie ma od 12 lat lub dłużej, i upiera się wbrew oczywistym faktom, że to są stali mieszkańcy RP
              (nr 8/2006, "Emigracja 2006"). Ile kasy bierzecie z Unii na puste PESELE, za
              • starywiarus Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich (dok.) 20.04.06, 14:18
                Ile kasy bierzecie z Unii na puste PESELE, założone zaocznie, bez ich wiedzy, ludziom, którzy wyjechali
                z kraju przed zakończeniem akcji wprowadzania powszechnych numerow PESEL (1979-1985) i od tego
                czasu w Polsce nie mieszkają? Jeśli dotacja Unii mialaby wynosić choćby tylko głupie sto euro rocznie
                na głowę, to za 1,4 mln martwych dusz kroicie z Brukseli nienależne 140 milionów euro rocznie. Kto
                się tym dzieli?

                Jako ciekawostkę, obejrzyj sobie poniżej, na czym sie zasadza zasadnicza różnica pomiedzy Polską a
                innymi państwami w traktowaniu osób, które nie chcą dlużej być ich obywatelami. Tam jakoś nie
                sięgają po smycz, jak lekarz chce emigrować.
                USA (1)
                USA (2)
                Kanada
                Australia
                Polska

                Ponadto, kotku, ja sobie tych wszystkich "drobiazgów" nie imaginuję, nie wymyślam i nie wyszukuję po
                ciemnych kątach. Ja po prostu czytam źródła krajowe, choćbyś ty miala z tego powodu z oburzenia
                pęknąć. Śpiesz więc do pracy, źródła wiedzy nienawistników należy zatkać. Tyle jest jeszcze do
                zrobienia w walce z nienawiścią. Na początek należy zlikwidować albo upaństwowić w Polsce wszystkie
                wolne media. One przecie są antypaństwowe, one sieją nienawiść do polskiego państwa! Zobacz sama:
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3263085.html
                • luiza70 Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich (dok.) 20.04.06, 22:48
                  Przynudzasz, stary. I znowu bardzo daleko odchodzisz od sprawy nas
                  interesujacej.
                  Po raz kolejny dostarczyles dowod na to, ze moja opinia o tobie jest jak
                  najbardziej uzasadniona.
                  Pa!
                • prawdziwystarywiarus Re: Rzecznik Likwidacji Praw Obywatelskich (dok.) 21.04.06, 16:03
                  luiza70 napisala:

                  >Pa!

                  Pa,pa! Umyj zęby, i wcześnie spać, bo jutro rano wstawać pracować na podatek krajowy trzeba.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka