Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mam dość (o pensjach).

    30.10.06, 18:39
    Pracuję "na państwowym". Wyższe studia magisterskie skończone. Praca na umowę na czas nieokreślony. Niby super. Ale ta pensja: 1000zł w tzw. placówce badawczej. Odwiedził mnie kolega, który opowiada o swoich kumplach: jeden pracuje w nowej fabryce jako robotnik na taśmie - 1700zł na rękę plus darmowa opieka medyczna w prywatnej przychodni). Drugi jako robotnik na budowach dró - 2500zł (ale praca bardzo ciężka). Trzeci to operator walca drogowego - 4500zł (praca też ciężka i trudna). A ja mam swoje 1000zł i mam qrde dość. Po cholerę było uczyć się 4 lata w liceum a potem 5 lat na ciężkim, ścisłym kierunku? Trzeba było iść do zawodówki i zostać robotnikiem niewykwalifikowanym. Można by było w miarę normalnie żyć. Wiem, wiem. Są tysiące ludzi którzy mają 700zł i żyją. Wiem też, że można wyjechać z kraju. Ale to wcale nie jest takie proste z różnych względów, o których tutaj nie będę pisał. No po prostu nie chce mi się iść jutro do roboty. Po prostu mam dość...
    Obserwuj wątek
      • Gość: Tomek Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 18:54
        Znam ten ból ja zarabiam 1300 netto po studiach. Znam kolesi zarabiajacych po
        zawodówce nawet 3500 tys netto. Rynek się zmienia dlatego coraz więcej mlodych
        idzie do zawodówki aby miec zawód zdobyć doświadczenie i za granice. dlatego z
        małych miast wyjeżdzają masowo ludzie młodzi nikt nie chce pracowac za 700-900
        zł. Skoro w Uk możesz sprzątac za 1500 f.
        • Gość: m Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.prenet.pl 30.10.06, 19:02
          to proste, za duzo magistrow i zaden z nich nie chce pracowac fizycznie (bo nie
          po to konczyl studia).

          PS. nic nie stoi na przeszkodzie zalapac sie na budowe za 6zl netto na godzine
          (na poczatek) a pozniej zarabiac coraz wiecej.
      • Gość: Karolina Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 19:05
        Dokładnie ludzie mysla, ze po studiach beda dyrektorami. Ja po studiach
        pracowalam w sklepie ponad rok teraz mam prace w biurze. Bierze się to co
        obecnie jest i suzka dalej. Najprostsza sprawa to wyjazd za granicę praca od
        reki w twoim zawodzie i jeszcze te gigantyczne zarobki.
        • nicram79 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:23
          Mylisz się. Ludzie nie myślą, że po studiach będą dyrektorami. Po prostu chcą po fizyce być fizykiem, po chemii chemikiem a po historii historykiem... Po to się idzie na studia żeby zdobyć zawód odpowiadający kierunkowi tych studiów, a nie po to by po chemii pracować w sklepie. Jak bym chciał pracować w sklepie to bym poszedł do szkoły zawodowej o kierunku handlowym. Ja nie mówię że robotnik niewykwalifikowany zarabia za dużo. Zarabia tyle, ile powinien (np. 2500zł za kopanie rowów)za swoją ciężką, czasem szkodliwą dla zdrowia, ale bardzo potrzebną społeczeństwu pracę pracę. Ja po prostu mam dość tysiączłotowej pensji ponieważ wpadam we frustrację. Mam pracę o ogromnej odpowiedzialności, porównywalnej niekiedy z odpowiedzialnością lekarza. I uważam, że powinienem otrzymywać za nią godną i nie uwłaczającą zdrowemu rozsądkowi i przyzwoitości pensję. Ale mam 1000zł. I nie chcę (nie mogę) wyjechać z Polski. Odbywam przeróżne szkolenia, dokształcam się w obsłudze bardzo potrzebnego, ale olewanego przez paniusie z mojej pracy Excela. Staram się wyłapywać nowości na rynku sprzętu. Ale moja podwyżka to tylko 2% rocznie czyli o poziom inflacji
      • kochanek_dorna Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:13
        Chętnie wysłucham racji tych, którzy uważają, że naród pozwalający na
        strzelanie do swoich obywateli to naród podły, a naród pozwalający zdychać im
        w upodleniu, to naród na miarę naszych czasów, naród wielki, mający prawo do
        dumy.

        Zasięg ubóstwa skrajnego, za granicę którego przyjęto poziom minimum
        egzystencji1,
        oszacowano w latach 2004 i 2005 na ok.12% - 13% osób. Odsetek osób żyjących w
        rodzinach, w których poziom wydatków był niższy od tak zwanej ustawowej
        granicy ubóstwa, wyniósł w 2005 r. ok. 18%.

        Odsetek gospodarstw domowych, których poziom dochodów był niższy od
        subiektywnych granic ubóstwa (szacowanych według metody lejdejskiej) wyniósł
        w końcu 2005 r. ok. 23% (wobec ok. 27% w końcu 2004 r.).
        [dane GUS]


        "Jak żyć bez środków do życia? Problem ten obchodzi już dziś 39 procent
        Polaków, a niebawem - jeśli wierzyć prognozom - będzie obchodzić 48 procent.

        1200 brutto to pensja pozwaląjaca na kontynuacje egzystencji.

        Jeśli już wiadomo, ile trzeba, żeby przeżyć w ogóle, powstaje pytanie - ile
        trzeba żeby przeżyć zachowując człowieczeństwo? Co rząd Polski ma do
        zaproponowania tym, którzy mają mniej lub... nic.

        Obywatele Unii, zarabiający 230 EUR. Obudzcie sie!!!
      • Gość: bigos Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 19:19
        Żyjemy w czasach, ze każdy wybiera gdzie chce mieszkac, zyć i pracować. Nie
        rozumiem ludzi, ktorzy zamiast jechac za granicę wolą biadolic jak im to jest
        źle że mało zarabiaja itd. Dlaczeog nic nie zmienią w swoim życiu?? Tak cieżko
        pojechac do innego miasta do pracy czy do UK gdzie pracy starczy dla wszystkich
        bezrobotnych?? Ci co żyją w nędzy to tlyko z własnego lenistwa i predypozycji.
        • Gość: m Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.prenet.pl 30.10.06, 19:21
          przesadzasz, jak ktos nie ma kasy to skad wezmie te pareset - pare tysiecy na
          wyjazd ?? nie kazdy ma bogatych rodzicow/rodzine.
        • kochanek_dorna Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:28
          dlaczego ma wyjzdzac???


          Chcialbym aby realia w Polsce byly takie, ze za minimalna pensje da sie wyzyc
          caly miesiac bez kombinowania.
        • nicram79 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:28
          Napisałeś, że "żyjemy w czasach, ze każdy wybiera gdzie chce mieszkac, zyć i pracować". Masz rację. Ja wybrałem życie i pracę w Polsce. Z różnych powodów. Nie masz pojęcia jak niektórym ciężko pojechać do innego miasta, czy kraju. Ty możesz jechać - ja nie. Może i biadolę, ale między innymi po to jest to forum, żeby biadolić, zwierzać się i dyskutować o problemach.
      • Gość: bambi7 Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.csk.pl 30.10.06, 19:28
        co ja moge tobie Marcin powiedzieć? sam zarabiam 700zł i jestem po studiach...
        na pocieszenie to jest moja pierwsza robota, którą niedawno zacząłem - zbieraj
        doświadczenie i żądaj coraz więcej :-)

        PS. W żadnym dotychczasowym polskim ustroju, inteligencja nie była szanowana -
        i tak zostało do dziś :-(
        • nicram79 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:31
          Nie musiałem żądać więcej. Kierownik sam wystąpił o podwyżki. Ale okazało się, że kasy na podwyżki nie ma... Może jak się NIK uczepi przetargów to znajdą się pieniądze na podwyżki...Ech...
        • anula36 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:35
          ale przeciez musicie miec jakies dochody poza pensja? Jak przezyc za 1.000 czy
          700zl?
          • Gość: bambi7 Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.csk.pl 30.10.06, 19:40
            przecież nie powiedziałem że sam sie utrzymuje, bo faktycznie nie byłoby z czego
            • anula36 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 19:47
              i to wlasnie odbiera ci ambicje na cos lepszego i bardziej dochodowego:)
      • Gość: Krzysiu Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:06
        Rozgladasz się za inną praca w mieście. jesteś w czymś dobrym sprobuj dorobić
        popołudniami. Graj na giełdzie. Sprzedawaj rzeczy na aukcjach( ja wyciągam
        300-500 miesięcznie mały zastrzyk do budżetu). W przyszłym roku planuje wyjazd
        do Holandii na dłuzej dlatego teraz ucze sie angielskiego i podstaw
        holenderskiego. W Ktaju w ciągu najbliższych 20 lat nic się nie zmieni. Dlatego
        jedyne wyjście wyjazd z Polski aby normalnie godnie żyć.
      • Gość: Agnieszka Re: Mam dość (o pensjach). IP: 80.51.206.* 30.10.06, 20:07
        Pracuje 2 lata w prywatnej firmie drogowej, połtora roku temu skończyłam studia,
        mam tytuł mgr inż budownictwa specjalność drogownictwo, więc jak najbardziej
        pracuje w zawodzie, a zarabiam 1700 brutto, czyli wychodzi około 1100 na rękę i
        na razie narzekać niestety nie mogę, bo dopóki nie zdobędę uprawnień budowlanych
        nie mam co myśleć o większej pensji. Ale mam nadzieję, że po 2 latach zawodowej
        praktyki moja sytuacja materialna się zmieni na lepsze.
        • kochanek_dorna Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 20:32
          jestes niewolnikiem pracujacym za 300 euro.
      • Gość: Lucek Re: Mam dość (o pensjach). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:38
        ja zarabiam 2100 netto to zaledwie 500 euro. Gdyby nie popołudniowe fuchy do 20
        nie mialbym z czego się utrzymać. Aby godnie żyć potrzebuje mieisęcznie 4-5 tys
        zł. Jesli ktoś praucje poniżej 1000 zl nam iesiąc to jest wielkim nieudacnzikem,
        frustratem osobą, która nie potrafi nic zrobić. Zawsze zastnawiamy się ze
        znajomymi jak mozna żyć za 700-900 zł??
        • Gość: Majka A czytać umiesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 21:09
          Chyba nie bo nie dotarło do ciebie co napisał autor watku. Jesteś kawał barana i
          tyle.
      • maverick_11 Re: Mam dość (o pensjach). 30.10.06, 22:12
        Myślę, że bardzo ważne jest ułożenie sobie priorytetów. Co jest dla Ciebie
        najważniejsze? Pensja? Czas wolny? Bezpieczeństwo? Prestiż? Rozwój? Zgaduję, że
        Twoja praca, pomimo tego, że nie daje Ci satysfakcji w postaci wysokiej pensji,
        to jest jednak dobra w pozostałych kryteriach, albo przynajmniej w większości
        spośród nich.

        Ale jeżeli się mylę, albo jeżeli jednak kwestia pensji jest najważniejsza, to
        myślę, że nie warto walczyć z wiatrakami. Jak pieniędzy na podwyżki dla
        lepszych pracowników (a rozumiem, że jesteś jednym z lepszych) nie ma dziś, to
        ich w przyszłości też nie będzie. To znaczy, pewnie dostaniesz 5% w lepszym
        roku, 2% w gorszym, ale przy tej podstawie kokosów się nie dorobisz.
        Podejrzewam, że taka brutalna prawda może mieć miejsce w Towim przypadku.

        Więc może warto poszukać innej pracy? Związanej z Twoim kierunkiem studiów, ale
        może nie bezpośrednio? Jeśli jesteś np. chemikiem, to może w firmie
        farmaceutycznej, albo w branży FMGC? Zresztą, sam najlepiej wiesz co mógłbyś
        robić.

        Pozdrawiam i powodzenia!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka