czlowiek_z_gory
29.06.06, 01:17
Na fali popularności fanfików napisze i swój. Akcja dzieje się oczywiście w bliżej nieokreślonym banku, a wszelkie podobieństwa co do osób i sytuacji są przypadkowe.
- "Co za upalny dzień" - westchnął dyspo-kasjer - pan Krzesimir - "Mogło by być ciut chłodniej, albo chociaż jakaś klima na sali".
I w momencie, gdy nasz bohater wypowiedział te słowa do sali wszedł pan Włodek. A Włodzimierz to wieloletni klient, gdy skończył lat osiemnaście, już go mama przyprowadziła do banku i nakazała założyć konto, aby miała mu gdzie kieszonkowe przekazywać i aby syn uczył się gospodarności.
- "Witam pana panie Włodku drogi, nasz kliencie wieloletni i nie powiem, ale również ulubiony" - gdyż trzeba wam wiedzieć, że klient ten posiadał całą gamę produktów banku w którym akcja się akurat dzieje.
- "Witam również pana, panie Krzesimirze" - odpowiedział Włodzimierz kłaniając się w pas i siadając tuż na przeciw pana dyspo-kasjera - ""Jak pan wie, dzięki kredytowi w waszym banku nabyłem właśnie mieszkanko w przeuroczej okolicy" - tako rzekł klient i uśmiechnął się do bohatera tejże opowieści - "i adres korespondencyjny chciałbym zmienić, aby listy od was nie trafiały już do mojej matuli ukochanej i nerwów jej nie przysparzały."
- "A więc bierzmy się do dzieła" - odrzekł mu pan Krzesimir i rzeczywiście wziął się do dzieła.
Na początku oczywiście poprosił o nowy adres i zapisał go sobie na karteczce, gdyż w dowodzie widniał ciągle adres poprzedni, bo pan Włodek nie bardzo miał czas załatwić sprawę we wszystkich urzędach., że w pierwszej kolejności trafił do banku, świadczy tylko o szacunku, jakim ten bank darzył.
Dalej, dyspo-kasjer wprowadził ten nowy adres w systemie GREG 500, następnie kolejny raz ten adres wprowadził w systemie FARAON, przerzucił dane do aplikacji GREGor i wydrukował naniesioną zmianę, aby dać Włodkowi do podpisu. Pan Włodek z uśmiechem na ustach podpisał dokument, przetarł czoło chusteczką wyjętą z kieszeni i spytał: - "To już wszystko?"
- " O nie nie, momencik, jeszcze chwilkę" - odpowiedział pan Krzesimir i przystąpił do dalszych prac.
Uruchomił unikalnym hasłem aplikacje - e-Kartban, wpisał numer karty klienta i zaznaczył opcje; zmiana adresu do korespondencji. Naniósł nowy adres, zatwierdził i skinął głową klientowi, dając do zrozumienia, że wszystko jest na dobrej drodze. Z aplikacji GREGok wydrukował potwierdzenie zmiany adresowych posiadacza karty i przedłożył klientowi. Zniecierpliwiony pan Włodek po raz kolejny spytał, czy to już wszystko.
- "Otóż nie, jeszcze momencik" - odpowiedział pan Krzesimir ocierając pot z czoła końcówką krawata, który w taki upał wydawał się strasznie przyciężki, choć był ze sztucznego jedwabiu.
Pan Włodzimierz posiadał jeszcze lokatę powiązaną z funduszami inwestycyjnymi, więc to nie był koniec zmian. Nasz dyspo-kasjer uruchomił unikalnym hasłem aplikacje Sin-Wopok i po raz kolejny w specjalnym polu wprowadził zmianę adresu korespondencyjnego. Oczywiście wydrukował odpowiedni formularz z dyspozycją klienta, który do podpisu przedłożył naszemu klientowi.
Tym razem pan Włodek nie zadawał kolejnego pytania i czekał dalej. Pan Krzesimir dobrze wiedział, że klient swego czasu nabył trochę obligacji. Czym prędzej uruchomił aplikacje BOSOS ( o unikalnym haśle wspominać nie trzeba) i po raz kolejny wprowadził nowy adres korespondencyjny klienta, nie zapominając oczywiście wydrukować wniosku oraz potwierdzenia zmiany danych klienta, po czym przedłożył mu oba do podpisu.
- "Przepraszam pana panie Krzesimirze, ale czy długo to jeszcze potrwa" - nieco poddenerowany powiedział pan Włodek - "gdyż małżonka z pociechami czeka w aucie, a latoroślom lody zakupiłem na patyku i obawiam się, że tapicerka już dawno do prania jest"
- "Och momencik, naprawdę już niewiele nam zostało" - bo pan Włodek był jeszcze szczęśliwym posiadaczek karty kredytowej, Dyspo-kasjer szybko chwycił w rękę wniosek o wydanie karty/zmianę danych (niepotrzebnie skreślić) i zaczął wypełniać długopisem to, co u pana Włodzimierza uległo zmianom. To, co tam wypisał, dał klientowi do podpisu, odłożył na bok bez słowa starał się przypomnieć sobie adres KOC-u, bo gdzieś to przecież wysłać trzeba.
- "No to mamy wszystko załatwione, myślę, że nie było tak strasznie" - rzekł pan Krzesimir i już spoglądał na kolejnego klienta w kolejce, który od dłuższego czasu przestępował z nogi na nogę.
Pan Włodzimierz już wstawał, a kolejny klient z wyraźnym wyrazem ulgi ma twarzy szykował się by zająć jego miejsce, kiedy pan Krzesimir zawołał: - "Panie Włodku, Panie Włodku!! Przecież pan ma u nas kredyt studencki!!. Jeszcze nie skończyliśmy." po czym po raz kolejny otarł pot z czoła końcówką krawata.
- "Tym razem nie mam gotowego druku. O tu, proszę napisać datę, a tu swoje dane, obok dane banku i pod spodem, że prosi pan o zmianę adresu korespondencyjnego do kredytu numer taki a taki."
- "A po co to jeszcze, nie starczy tych druków" - niemal wykrzyczał te słowa wyraźnie zdenerwowany pan Włodek.
- "Kredyty studenckie to inna bajka" - odrzekł pan Krzesimir - "Ja to pisemko przekaże pani Krysi i ona wprowadzi je do systemu Przełaj-Pożyczka, gdyż ten system to jej brocha. Ale na razie to już koniec. Mam nadzieje, że numeru telefonu pan nie zmienił, bo niemal, że całą akcje musielibyśmy powtarzać?
- "NIE, NIE" - z oznakami obłędu krzyknął klient - "Miałem w przyszłym miesiącu zmieniać meldunek i dowód, ale raczej pozostanę przy tym u rodziców, ważne, aby choć korespondencja dochodziła pod właściwy adres."
- "I jak tak uważam" - z kciukiem uniesionym w górę odpowiedział pan Krzesimir i wzrokiem zaprosił kolejnego klienta do swego stanowiska.