michalek02
22.11.06, 08:50
Zaczęło się od tego, że wysłałam swoją aplikację w odpowiedzi na interesujące
mnie ogłoszenie, po czym zostałam zaproszona na rozmowę do firmy. Po przyjściu
wypełniłam anietę, rozwiązałam test językowy i rozmawiałam z panią X.
Sprawa obsadzenia stanowiska była dość pilna więc spodziewałam się telefonu w
ciągu max dwóch dni, alr było głucho. Zadzwoniłam więc w piątek sama. Mówię,
ze skoro nie otrzymałam telefonu, to pewnie nie będzie zgłaszana moja osoba na
to stanowisko. Zaznaczyłam, że jeśli nie - jestem zainteresowana innymi
ofertami.Zapytałam o refleksję na temat mojej osoby, czy pani x ma może jakieś
spostrzeżenia jakie nasunęły się jej podczas naszego spotkania (dodam, ze ta
pani cały czas robiła notatki). Usłyszałam, ze wszystko było Ok, bez
zastrzezeń , w ogóle miałam wrażenie dobrego odbioru. W czwartek minie tydzień
od mojej wizyty w Randstad i nic. Muszę przyznać, że nie podoba mi się takie
traktowanie. Zero jakiegoś odzewu, maila , nic...