Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    WYJAZD Z KRAJU

    IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 13.04.03, 16:21
    OKAZJA OKAJA

    W zwiazku z wyjazdem i likwidacja mieszkania na Ursynowie sprzedam meble,
    min. regal debowy z witryna, komode, biblioteczke, szafki wiszace i stojace,
    zestaw wypoczynkowy z rozkladana kanapa, biurko, stol debowy kuchenny + 4
    taborery, narzedzia elektryczne cale mnostwo roznych srubeczek, rowery i
    wiele innych rzeczy. Zadzwon zapytaj moze mam cos co Ci sie przyda.

    Rowniez do sprzedania dzialka budowlana 1200 m w Gloskowie - tanio .

    Tel. 0502509268
    Obserwuj wątek
      • Gość: hapa Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 09:46
        Życzę Ci Asiu powodzenia.
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 14.04.03, 23:00
          dziekuje :), zyczmy sobie wszyscy powodzenia bo bardzo by nam sie przydalo. No
          coz za pierwszym razem wyjechalam z powodu sytuacji politycznej tym razem
          posrednio tez. O politykach lat 70-80tych zle sie mowilo ale chyba nie az tak
          zle jak o tych terazniejszych.

          pozdrawiam

          Asia
      • coox Re: WYJAZD Z KRAJU 14.04.03, 10:18
        Więc jednak wyjeżdża Pani, życzę powodzenia, chociaż
        byłem przekonany że zostawi sobie Pani jakiś punkt
        zaczepienia w kraju. W takim razie zapewne do zobaczenia
        gdzieś na Antypodach bo przecież świat jest taki mały.
        pozdrawiam
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 14.04.03, 23:05
          Wyjezdzam choc jeszcze to troche potrwa. To moja druga emigracja wiec mozna
          powiedziec ze jestem zaprawiona w bojach. Napewno jak juz tam dotre i bede
          miala mozliwosc to sie odezwe i dam znac co u mnie slychac. Tyle sympatycznych
          ludzi sie do mnie odezwalo, ze nie moglabym poprostu zniknac. Kto wie moze sie
          spotkamy kiedys na Antypodach, napewno warto sie tam wybrac :) Pozdrawiam
          serdecznie. Asia
          • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 202.138.202.* 15.04.03, 06:25
            Gość portalu: Asia napisał(a):

            > Wyjezdzam choc jeszcze to troche potrwa. To moja druga emigracja wiec mozna
            > powiedziec ze jestem zaprawiona w bojach. Napewno jak juz tam dotre i bede
            > miala mozliwosc to sie odezwe i dam znac co u mnie slychac. Tyle
            sympatycznych
            > ludzi sie do mnie odezwalo, ze nie moglabym poprostu zniknac. Kto wie moze
            sie
            > spotkamy kiedys na Antypodach, napewno warto sie tam wybrac :) Pozdrawiam
            > serdecznie. Asia


            Jeszcze nie:))) ale witam Asiu na Antypodach, tak sobie
            w tropiku przegladam ( rejony miedzy Cairns a CapeYork)
            stare krakowskie sciezki i coz wybierasz sie,
            na "druga strone swiata". Coz Australia ( tony do opowiadania)
            ale naprawde fajny kraj do zycia....i te ogromne przestrzenie.
            Bezrobocie obecnie ogolnie %6, czyli wszystko przed Toba.
            W sumie w Australii latwo sie zyje, kwestia kompozycji.
            Jezeli bedziesz miala, jakies konkretne pytania
            lub juz wyladujesz to ,mozesz napisac do mnie
            numbat@gazeta.pl
            pozdrawiam

            • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 202.138.202.* 15.04.03, 06:30
              A ja tez, kiedys mieszkalem na Ursynowie:))))
              ulica Mozarta.
              pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 15.04.03, 09:48
              Witam rowniez, coprawda wybieram sie do Nowej Zelandii a nie Australii ale to
              rzut beretem jakby nie bylo. W jakim miejscu tego rozleglego kraju
              zamieszkujesz? Spedzilam kiedys 3 miesiace w Perth i bardzo mi sie podobalo.
              Najbardziej mnie chyba zdziwilo to ze praktycznie na kazdym kroku slychac tam
              polska mowe. Poniewaz mieszkalam przez kilkanascie lat w N.Z. wracam jakby to
              powiedziec na stare pielesze, tyle ze tym razem mam chec na wyspe poludniowa.
              Tak naprawde to nie moge sie doczekac wyjazdu, ale jakos pomalu wszystko sie
              uklada wiec mam nadzieje ze mi to dlugo nie zajmie. Moze moge cos dla ciebie
              zrobic bedac jeszcze tutaj? jezeli tak to napisz na jbukat@tlen.pl

              pozdrawiam cieplutko. Asia
              • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.62.205.* 22.04.03, 06:50
                Gość portalu: Asia napisał(a):

                > Witam rowniez, coprawda wybieram sie do Nowej Zelandii a nie Australii ale to
                > rzut beretem jakby nie bylo. W jakim miejscu tego rozleglego kraju
                > zamieszkujesz? Spedzilam kiedys 3 miesiace w Perth i bardzo mi sie podobalo.
                > Najbardziej mnie chyba zdziwilo to ze praktycznie na kazdym kroku slychac tam
                > polska mowe. Poniewaz mieszkalam przez kilkanascie lat w N.Z. wracam jakby to
                > powiedziec na stare pielesze, tyle ze tym razem mam chec na wyspe poludniowa.
                > Tak naprawde to nie moge sie doczekac wyjazdu, ale jakos pomalu wszystko sie
                > uklada wiec mam nadzieje ze mi to dlugo nie zajmie. Moze moge cos dla ciebie
                > zrobic bedac jeszcze tutaj? jezeli tak to napisz na jbukat@tlen.pl
                >
                > pozdrawiam cieplutko. Asia

                Witam Asiu- juz poswiatecznie. Tak Perth jest , naprawde ciekawym
                miastem-( mieszkalem kilka miesiecy.). Wracasz na wyspe poludniowa.:))
                N.Z. tez wspanialy kraj do zycia.I ta przyroda.Czuje ze , jak juz przylecisz
                do N.Z. to mysle ze wypijemy jakas dobra kawe....oraz moze zgrabne winko,
                poniewaz wybieram sie ,tam tez ( wiesz to tylko"skok" - z kapeluszem.).
                Wlasnie sie zastanawiam co moglabyc na miejscu dla mnie uczynic???.Oczywiscie
                dziekuje za mile checi.Ewetualnie co ja moglbym dla Ciebie ,tutaj zrobic:)))?

                Postaram sie napisac bardziej na Twoj @-adres.

                Pozdrawiam tropikalnie.
                ps.obecnie mieszkam w Cairns
                wiesz tropik, fantastyczna rafa koralowa , i w sumie mili ludzie.
                Asiu obecnie w N.Z bardzo male bezrobocie, chcociaz wielu ludzi
                z N.Z.pracuje i mieszka w Australii.Oczywiscie jezli masz np. obywatelstwo
                N.Z. lub australijskie mozesz bez problemu mieszkac i pracowac w obu krajach.
                Tak "mala" wspolna Europa.Zreszta jezli mieszkals, w N.Z.pewnikiem
                znasz te sprawy.
                Asiu zabiesz jak najwoecej poslkich filmow- moga byc na dyskietkach, oraz
                jak najwiecej muzycznych historii, ale o tym bardziej napisze
                prywatnie. Serdecznie i tropikalnie pozdrawiam
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 22.04.03, 10:23
                  Chyba niewiele mozesz dla mnie zrobic, bardziej by mi sie przydal ktos w N. Z.
                  zebym mogla np jakies paczki wyslac, ale dam sobie jakos rade. Napisz do mnie
                  co poza filmami i muzyka zabrac bo po prawie 10 latach nieobecnosci w N.Z
                  czlowiek zapomina czego mu tam najbardziej brakowalo.

                  Pozdrawiam, Asia
                  • Gość: p Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dialup.xtra.co.nz 22.04.03, 19:35
                    To Ty jestes tą dziewczyną, która objechala na rowerze Poludniową Wyspę??
                    • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 23.04.03, 15:45
                      niestety to nie ja, mieszkalam na wyspie polnocnej, teraz sie wybieram na
                      poludniowa i moze nawet postaram sie ja objechac rowerem bo bardzo lubie jazde
                      rowerem.

                      pozdrawiam Asia
      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 15.04.03, 09:52
        No coz poemat oddaje nasza rzeczywistosc, pewnie by mozna jeszcze lepszy
        napisac o naszej oslawionej Komisji zajmujacej sie oslawiona sprawa. Zycze
        powodzenia w dalszej tworczosci :)
        • macacz Hopsa. 22.04.03, 13:59
          Witam,
          Aska, jesli to nie zbyt osobiste lub jakas "tajemnica" to napisz, dlaczego
          reemigrujesz?
          Powody "standardowe"-bezrobocie i beznadzieja czy sprawy osobiste?
          Pozdrawiam nie-z-tropikow.
          • Gość: Asia Re: Hopsa. IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 23.04.03, 15:51
            Witam

            powody jak to nazwales standartowe, czyli bezrobocie i beznadzieja. Nie mam juz
            checi walczyc z wiatrakami. Mam chec pozyc w normalnym kraju dla zwyklych
            ludzi, a N.Z. taka wlasnie jest. To co my uwazamy za wysoki standard zycia tam
            jest dla kazdego. Za mieszkanie na Ursynowie kupie sobie dom z duza dzialka,
            pensje tam sa przystosowane do cen, u nas jakby odwrotnie proporcjonalne. Zycie
            tez duzo normalniejsze niz u nas.

            pozdrawiam, Asia
            • macacz Re: Hopsa. 23.04.03, 16:19
              Dzieki...
              Ja jestem za granica od 16 lat i czasami nachodza mnie mzonki , by "wracac".
              Pare lat temu bylo troche tych powrotow, dzis ci, ktorzy moga wyrywaja ponownie
              z chorego kraju, niestety.
              Pozdro.
              • Gość: Asia Re: Hopsa. IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 23.04.03, 19:55
                Witam ponownie

                Mrzonki - jak to nazwales nachodza wiekszosc ludzi. Ja wrocilam dlatego ze
                mojego meza mrzonki nachodzily. Wlasciwie nie zaluje ze wrocilam, bo pobylam
                troche z rodzina, prace mialam bardzo dobra i zarabialam bardzo dobrze. Tyle ze
                jeszcze pare lat temu w Polsce dalo sie zyc, teraz przykro patrzec na ludzi w
                moim wieku grzebiacych w smietnikach, ostatnio widzialam w srodmiesciu faceta w
                garniturze i krawacie z tabliczka ze sie podejmie kazdej pracy, ma na
                utrzymaniu zone i dwoje dzieci, ludzie dawali mu pieniadze- facet wygladal na
                osobe z wyzszym wyksztalceniem. Bezrobocie w Polsce jest bardzo duze, opieki
                socjalnej zadnej, zasilek ok 400 zl i to na 6 miesiecy. Nikogo nie obchodzi ze
                masz np rodzine na utrzymaniu. Kolezanka pracuje w "Opiece spolecznej" opowiada
                takie historie ze lzy czlowiekowi leca. Ci ktorych to jeszcze nie dotknelo
                uwazaja ze ludzie nie chca pracowac albo ze to margines spoleczny-ale to
                bzdury. Ludzie mlodzi, z wyzszym wyksztalceniem nie maja pracy i to w Warszawie
                a co sie dzieje w malych miejscowosciach szkoda nawet mowic. Dochodzi juz do
                takich paradoksow ze 20paro letnia kobieta z dwoma fakultetami cieszy sie ze
                pracuje jako sprzedawczyni i zarabia 1200zl (wypowiada sie zreszta na forum
                jaka jest szczesliwa i jakie sobie wyrabia znajomosci pracujac w sklepie)
                Wszystko to jest ok jezli mieszka sie u mamy i taty, nie trzeba placic
                komornego, swiatla, tel., itd itd
                Zwiedzilam pare roznych krajow w swoim zyciu, nie bylam w zadnym w ktorym tak
                wszystko jest postawione na glowie jak w Polsce. To nie jest kraj dla
                normalnych ludzi. Coz radzic ci nie moge wracac czy nie. Nie wiem gdzie
                mieszkasz i czy odwiedzasz Polske. Mrzonek sie pewnie nigdy nie pozbedziesz bo
                taki juz los emigranta, z daleka wszystko wyglada lepiej, ale tylko z daleka.
                Trzymaj sie cieplo i nie dawaj sie mrzonkom bo miliony ludzi chcialoby byc na
                Twoim miejscu. Taka jest natura czlowieka ze zawsze chce to czego nie ma
                dopiero jak straci zaczyna doceniac co mial. Nie na darmo mamy przyslowie Madry
                Polak po szkodzie.........miej swoje mrzonki ale badz madry przed szkoda

                Pozdrawiam serdecznie
                Asia
                • macacz Wlasnie................. 23.04.03, 20:32
                  Upss, to mi cwieka zabilas...;-)))
                  Mrzonki czy mzonki??!!!
                  Wrzucilem na przeszykiwarke i wyskoczylo mnostwo takich i takich...a kontekst
                  ten sam..Albo :.Mzawka czy mrzawka?
                  Ja jestem w USA i jezdze do Polski co roku, czasami czescie. teraz juz
                  generalnie rzadzej, bo zaczalem swiat zwiedzac.
                  Milo jest wpasc do Polski na 2 tygodnie w lecie, popatrzyc na 20-letnia
                  mlodziez zenska w mini skirts, popic piwko w ogrodku przy knajpce. Posiedziec
                  na molo Sopocie i przejsc deptakiem na Przymorze na domowy obiadek...
                  Tylko ze potem jest szaruga jesienna i pewnie taka by nastala i u mnie, gdybym
                  sie w koncu zdecydowal na powrot.
                  Tak to trudno oddzielic te rzeczywistosc urlpowa od tej ktorej nie da sie
                  doswiadczyc mieszkajac w NY i biorac co tydzien przyzwoity czek za niemeczaca
                  prace w otoczeniu milych ludzi.
                  Powodzenia w planach, dzialke sprzedalas?
                  Gdzie to jest dokladnie?
                  Maca.
                  • Gość: Asia Re: Wlasnie................. IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 23.04.03, 21:18
                    Sama sobei cwieka zabilam tymi mrzonkami czy mzonkami, niech sie jakich
                    profesor Miodek wypowie na ten temat. Pisze po polsku nie zastanawiajac sie nad
                    pisownia tak naprawde i zaraz po tym jak nacisnelam wyslij pomyslalam ze tak
                    wlasciwie to nie wiem jak jest poprawnie.
                    Fajnie ze mozesz sobie pozwolic na przyjazd do Polski, ja takiej mozliwosci
                    miec nie bede, a napewno nie tak czesto. Sam wiesz ze te dwa urlopowe tygodnie
                    odbiera sie zupelnie inaczej niz jak czlowiek musi tutaj zyc. Teraz kiedy
                    jestem zmuszona zalatwiac rozne sprawy momentami mnie dzika furia ogarnia na te
                    idiotyczne przepisy, na postkomunistycznych urzednikow ktorym nie da sie
                    przetlumaczyc nic logicznie, na brak kompetencji, bezdusznosc itd itd
                    Moze kilka przykladow. 1. poszlam rozwiazac umowe telefoniczna, pani mowi do
                    mnie ze maz ja podpisal wiec tylk on moze ja rozwiazac, na co ja ze maz jest w
                    innym kraju , ale przeciez ten sam adres, nr tel no i jestem jego zona, wiec
                    pani - to niech przysle upowaznienie poswiadczne przez Konsulat, na co ja ze to
                    za krotki termin i nie zdaze, wiec albo ja rozwiaze te umowe i wystawia mi
                    rachunek ktory zaplace albo wyjade i rachunku nie zaplace, na co pani wzruszyla
                    ramnionami, i na tym sie rozmowa skonczyla
                    2. poszlam wymienic sobie dowod osobisty - zdjecie sie pani nie podobalo, no i
                    powiedziala ze potrzebuje akt slubu, na co ja ze przeciez mam wpisane w starym
                    dowodzie ze jestem mezatka i kto jest moim mezem i ze przeciez to jest dokument
                    ktory jest w kazdym urzedzie uznawany wiec to co tam jest napisane to szczera
                    prawda. Na co pani - ze takie sa przepisy
                    3. Szukam mieszkania do wynajecia - agencja bierze pieniadze za adres, tyle ze
                    ta pani nie wie czy ten adres jest jeszcze aktualny, mozliwe ze to adres wziety
                    z sufitu lub mieszkanie zostalo juz dawno wynajete

                    Przyklady moglabym mnozyc,, aha jeszcze jeden , facet ktory kupuje moje
                    mieszkanie bierze pozyczke w banku, pyta mnie czy moze zrobic zdjecia w moim
                    mieszkaniu bo na tej podstawie dostanie pozyczke, wierzyc mi sie nie chce wiec
                    dzwonie do banku pytam czy to prawda, tak mowi uroczy pan, ja na to ze przeciez
                    zdjecia ten ktos moze sobie zrobic wszedzie chocby w palacu wilanowskim, na co
                    slysze odpowiedz ze bank sobie zastrzega prawo weryfikacji, wiec pytam czy nie
                    lepiej by bylo zeby bank przyslal rzeczoznawce np albo chocby faceta z aparatem
                    fotograficznym, na co slysze ze bank ma zaufanie do klienta a wogole to nie
                    moja sprawa jakie bank stosuje przepisy, na co ja ze to moja sprawa bo to moje
                    mieszkanie i gdyby sie ilus tam ludzi staralo o kupno mojego mieszkania to
                    znaczy ze mam kazdego wpuszczac z aparatem fotografidcznym do domu? pan na to
                    ze jak chce sprzedac mieszkanie to tak

                    zaswiadczenie do banku ze to moje mieszkanie i ze nie mam zadluzen nic nie
                    kosztuje, ale identyczne zaswiadczenie dla notariusza kosztuje 250zl

                    nie mam juz sily, ja chyba jestem nienormalna, wszystkiego sie czepiam hehehe

                    dzialka jeszcze nie sprzedana, Piaseczno jest na poludnie od warszawy ok 20 km
                    od centrum, rane jak masz takie mrzonki o Polsce to moze kupisz ta dzialke i
                    wrocisz tu na emeryture? :)))

                    pozdrowionka
                    • macacz Re: Wlasnie................. 24.04.03, 05:24
                      Odpowiem Ci jutro, z kochanej pracuni bo w domu to az grzech na kompie
                      siedziec ;-)))
                    • macacz Re: Wlasnie................. 24.04.03, 14:51
                      Na szczescie ja nie mialem wiele do czynienia z polskimu urzedami.
                      Kiedys probowalem kupic mieszkanie w gdansku od "developera". Mialo byc 1600 za
                      metr. Wplacilem zaliczke, przyszedl list ze bedzie 1900.
                      Wplacilem 2 rate, przyszedl list, ze bedzie 2400 za metr. Przed wplata 3 raty
                      zadzwonilem i zapytalem, jaka bedzie cena koncowa. 2600 za metr.A moze wiecej.
                      Na wolnym rynku mozna wtedy takie mieszkanie bylo kupic za 2500 za metr od reki.
                      Wycofalem kase, potracili mi 10 procent. Niech im na zdrowie idzie.
                      Niestety, na dzialke w Polsce sie nie pisze, ze wiem ze moja kolezanka szuka
                      czegos. Dam znac.
                      Wyobrazasz sobie, przyjechac na emeryture do Polski w wieku "poprodukcyjnym" i
                      uzerac sie z tym wszystkim? To chyba lepiej od razu sie zastrzelic.
                      Teraz z zaintrygowaniem obserwuje to "wchodzenie do Europy". Ciemmna banda
                      zlodziei i innych politykow ciagnie ziemnaiczano- buraczany woz na salony
                      Europy. Bedzie sporo rozrywki. Az szkoda, ze tego nie zobaczysz na wlasne
                      poczy ;-)))
                      Pozdro.
                      • Gość: Asia Re: Wlasnie................. IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 25.04.03, 17:23
                        Wlasnie takie sa polskie realia , ktore kogos kto choc przez krotki okres zyl w
                        normalnym kraju doprowadzaja o palpitacje serca. Tez kiedys wplacilam pierwsza
                        rate na mieszkanie zaraz po podwyzce tak sie zdenerwowalam ze udzial sprzedalam
                        i nawet na tym niezle wyszlam. Teraz troche sie zmienilo bo pelno mieszkan stoi
                        wolnych tyle ze ludzie nie kupuja bo nie maja pieniedzy. Ale wlasnie wczoraj
                        podpisalam umowe na kupno mieszkania dla mojej mamy ktora mieszka z nami i
                        musze ci powiedziec ze przez te pare tygodni przez ktore szukalam mieszkania
                        cisnienie mi gwaltownie roslo z roznych powodow. Agentci w Polsce traktuja
                        kupujacego jak zlo konieczne, o mieszkaniach ktore sprzedaja nie wiedza nic. To
                        za duzy trud zeby pojechac mieszkanie obejrzec jak ktos zglasza do sprzedania.
                        To ze masz gotowke i mozesz mieszkanie kupic w ciagu 24godzin np. nie robi na
                        nikim zadnego wrazenia. Zupelnie jakby w Polsce mieszkali sami milionerzy
                        ktorym absolutnie nie zalezy na pieniadzach. Wogole to szkoda moich nerwow zeby
                        to wszystko opisywac bo coraz czesciej mi sie wydaje ze uczestnicze w jakiejs
                        czarnej komedii.
                        Mam nadzieje ze w koncu sprzedam ta swoja dzialke bo teraz to juz jakby
                        ostatnia przeszkoda do mojego wyjazdu.
                        Ale maj tuz tuz, to w Polsce chyba najpieknieszy miesiac wiec niebede sie
                        przejmowac. Wyznaje zasade ze co komu przeznaczone to go spotka i ze rozne
                        rzeczy w zyciu czlowieka zdarzaja sie z jakiegos powodu. Gdyby nie to pewnie
                        juz dawno bym wyladowala w wariatkowie.

                        Pozdrawiam cieplutko , Asia
                        • macacz Re: Wlasnie................. 25.04.03, 17:40
                          Pytam o te dzialke, na razie bez odzewu.
                          Ja z Gdanska jestem ,tam to bym Ci kogos znalazl od reki.
                          To kiedy "wypad"? Maj to bym w Polse jeszcze przesiedzial , bo ladnie
                          rzeczywiscie.
                          Mnie tez to w Polsce zastanawialo zawsze:
                          Podejscie do klienta: Knajpa w centrum Gdanska, obiad kosztuje tam ok. 50
                          zlotych od lebka. Knajpa ma ogrodek. A obok sprzedaja zapiekanki po 8 zlotych.
                          Ludzie biora zapiekanki za 8 zlociszow i siadaja sobie przy stolikach w
                          knajpie;-))
                          A ludzie, ktorzy chca jesc lunch, odchodza, bo nie ma miejsc ;-))
                          Przy drzwiach stoi manager i patrzy na wszystko obojetnie.
                          Pan Bog tez nie zagrzmial ;-)))
                          W wypozyczalni samochodow ( Avis-Gdansk) stoje w "kolejce". Ja jeden. Stoje na
                          zoltej linii, 5 metrow od kontuaru, a facet gada przez telefon i umawia sie na
                          weekend...Czekalem 37 minut, specjalnie nic nie mowiac.
                          Nad glowa napis: "We are here to serve you" czy cos takiego. Moze po angielsku
                          nie kumal ?

                          :-)))
                    • Gość: Asia Re: Wlasnie................. IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 25.04.03, 21:19
                      Witam ponownie

                      wiesz czy on kumal czy nie kumal po angielsku to pewnie i tak by nie zrobilo
                      zadnej roznicy. Jestes 16 lat po za krajem wiec napewno pamietasz ten slynny
                      slogan "Klient nasz Pan"., napisany byl w ojczystym jezyku i wszyscy kumali,
                      tylko co z tego?

                      Dzieki ze rozpytywales w sprawie mojej dzialki, ale wlasnie mialam tel. w tej
                      sprawie i jak dobrze pojdzie to moze sie uda ja sprzedac ( pisze to tak jak ja
                      bym na tym jakies kokosy zrobila a w rzeczywistosci naprawde tanio sprzedaje i
                      ten co kupi napewno nie pozaluje) ale nie zapeszajmy, trzymaj za mnie kciuki.
                      Trzeba troche samozaparcia do tego wszystkiego, wlasnie rozmawialam ze swoja
                      corka ze dwie godziny, wspominalysmy rozne historie i z pobytu w Polsce i z
                      N.Z. a takze jej doswiadczenia z Hiszpanii w ktorej przebywala przez poltora
                      roku. Jestem szczesciara ze mam taka corke, ze udalo mi sie ja w tych
                      najmlodszych latach wychowywac w N.Z., ze musiala stac sie lekko grubo-skorna w
                      Polsce i ze mogla ponownie troche zdelikatniec w Hiszpanii. Patrzac na jej
                      kolezanki i kolegow, przeszla dobra szkole zycia i jestem pewna ze wszedzie da
                      sobie rade. :)
                      Pozdrawiam, Asia
                    • Gość: yvona73pol@hotmail Re: Wlasnie................. IP: *.complex.com.pl 28.04.03, 14:55
                      Asiu odwagi !
                      nie jestes nienormalna, to ten kraj jest nienormalny i w wiecznym balaganie
                      podtrzymywanym swiadomie bo to wspanialy sposob na zalatwianie "pewnych swoich
                      spraw";
                      ja tu szalu dostaje i ograniczam do minimum urzedowe sprawy, mam szczescie bo
                      jestem bezrobotna bez zasilku i w dodatku wyrzucona z urzedu za pomylenie
                      terminu odhaczenia sie, wiec urzedy moge bojkotowac;
                      jutro wyjezdzam i mam wszystko w nosie
                      zycze ci powodzenia, czeg i sobie poniekad bezczelnie zycze, bo w koncu kiedys
                      ten piekielny zjazd w dol musi sie skonczyc i zacznie sie pomalu pozytywna
                      gorka ("a jezeli lepiej byc nie moze?" - oby pozostalo to w swiecie fikcji
                      filmowej)
                      pozdrawiam
                      Iwona
                      • Gość: Asia Do Iwony IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 29.04.03, 09:55
                        Gość portalu: yvona73pol@hotmail napisał(a):

                        > Asiu odwagi !
                        > nie jestes nienormalna, to ten kraj jest nienormalny i w wiecznym balaganie
                        > podtrzymywanym swiadomie bo to wspanialy sposob na zalatwianie "pewnych
                        swoich
                        > spraw";
                        > ja tu szalu dostaje i ograniczam do minimum urzedowe sprawy, mam szczescie bo
                        > jestem bezrobotna bez zasilku i w dodatku wyrzucona z urzedu za pomylenie
                        > terminu odhaczenia sie, wiec urzedy moge bojkotowac;
                        > jutro wyjezdzam i mam wszystko w nosie
                        > zycze ci powodzenia, czeg i sobie poniekad bezczelnie zycze, bo w koncu
                        kiedys
                        > ten piekielny zjazd w dol musi sie skonczyc i zacznie sie pomalu pozytywna
                        > gorka ("a jezeli lepiej byc nie moze?" - oby pozostalo to w swiecie fikcji
                        > filmowej)
                        > pozdrawiam
                        > Iwona


                        Witam

                        odwagi ci u mnie dostatek, gdybym mogla to bym juz byla w drodze. No ale
                        niestety realia sa takie jakie sa i trzeba przez to przejsc. Tez jestem bez
                        pracy i bez zasilku i oczywiscie bez praw do niczego praktycznie.

                        Jestem pewna ze dobrze Ci sie ulozy i juz zaczynasz sie wdrapywac na gorke.
                        Zycze powodzenia i jak cie kiedys najdzie chec to daj znac gdzie jestes i jak
                        ci sie wiedzie. Trzymam mocno kciuki

                        Pozdrawiam cieplutko , Asia
                        • Gość: Iwona Re: Do Iwony IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 03.05.03, 15:11
                          Witam,
                          wlasnie probuje sie zaaklimatyzowac w Paryzu, ale jest ciezko, chyba juz
                          wyroslam z mieszkania z obcymi ludzmi (pilnuje im dziecka); a poza tym za
                          bardzo przywiazalam sie do mojego dwumiesiecznego bratanka, ktory zostal w
                          Polsce i zaczynam rozwazac powrot(po 3 dniach! moze to szok powyjazdowy?);
                          zobaczymy jak bedzie, nie zdecydowalam jeszcze; wiem jedno : co mnie nie
                          zabije, to mnie wzmocni i z ta optymistyczna mysla koncze, pozdrawiam i
                          postaram sie wkrotce dac znak
                          Iwona
                          • Gość: Asia Re: Do Iwony IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 04.05.03, 11:30
                            Czesc

                            no coz to o czym piszesz to napewno szok wyjazdowy, kulturowy, zmiana warunkow
                            zycia itd itd. Nie zalamuj sie, jestem pewna ze po pewnym czasie wszystko sie
                            ulozy a Ty sie przyzwyczaisz do nowych warunkow. Rozumiem ze wyjechalas do
                            Francji jako au-pair. Moja corka byla w Hiszpanii rowniez jako au-pair. Wydwalo
                            nam sie ze wybralismy dobra rodzine. Niestety rzeczywistosc okazala sie inna.
                            Chyba po dwoch miesiacach gospodarze odwizli moja corka i jeszcze jedna moloda
                            dziewczyne ktora do nich przyjechala az z Australii na dworzec, wystawili im
                            tam walizki i ich zostawili. Nie zaplacili im nawet za ostatnie dwa tygodnie.
                            Dziewczyny byly na tyle juz oswojone z Hiszpania ze wsiadly w pociag,
                            przejechaly cala Hiszpanie w zdluz, bo z San Sebastian do Malagi. Tam wysiadly
                            znalazly miszkanie i zaczely szukac pracy. Po kilku dniach znalazly rodzine
                            ktora wziela je obie, potem moja corka znalazla inna rodzine i pracowala tam
                            przez kilka miesiecy. Pozniej znalazla sobie prace jako barmanka w klubie
                            sportowym i pracowala tam ponad rok. Jak sama widzisz uklada sie roznie, bycie
                            au-pair to nie jest najlzejszy kawalek chleba, ale napewno wyrabia harakter,
                            uczy samodzielnosci i dopowiedzialnosci za siebie samego.
                            Nawiaz jakies kontakty z ludzmi ktorzy tam sa w podobnej sytuacji jak Twoja.
                            Nie podejmuj pochopnych decyzji, ale miej jakies zaplecze tak zebys byla
                            przygotowana na rozne ewentualnosci. Jestem przekonana ze dasz sobie rade a za
                            kilka miesiecy wszystko bedzie wygladac lepiej. Trzymam mocno kciuki za Ciebie,
                            nie poddawaj sie.
                            Pozdrawiam serdecznie , Asia
                            • Gość: Iwona Re: Do Iwony (to znow ja) IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 17.05.03, 11:17
                              czesc Asiu,
                              odpisuje z opoznieniem, ale za to mam wiecej do pisania: a wiec nie jest
                              rozowo, i to nie tylko szok kulturowy, nie trafilam tak, jakbym sobie zyczyla,
                              ale jedna rzecz mnie tu trzyma - chce dozbierac pieniedzy na kurs jezykowy w
                              Australii; czy moze orientujesz sie, jak wychodzi tam zycie, tzn, jakas taka
                              srodniomala stawka dzienna, zanim bym znalazla prace? reszte wiem, mam kontakt
                              z dobra firma posredniczaca (z Wroclawia), mniej wiecej koszty znam, tylko te
                              informacje "zyciowe" mi umykaja; chyba dobrze zgaduje, ze mieszkasz, lub
                              mieszkalas w tamtych okolicach (tzn. Australia, N. Zelandia)?
                              jak chcesz to mozesz pisac bezposrednio na moj mail: yvona73pol@hotmail.com
                              dzieki, pozdrawiam
                              Iwona
      • Gość: JASIO Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.proxy.aol.com 23.04.03, 07:19
        A czy podejmujac decyzje o wyjezdaie wzielas pod uwage ze:
        1. Tam slonce swieci na odwrotnej (tzn. polnocnej) stronie nieba, a cien w
        poludnie wskazuje kierunek poludniowy, a nie polnoc.
        2. Wir w wannie kreci sie w kierunku przeciwnym, a nie zgodnym z ruchem
        wskazowek zegara, jak w Polsce.
        3. Tam w zimie jest lato a w lecie zima i w czasie Bozego Narodzenia sa upaly.
        4. Na niebie nie zobaczysz w nocy "Wielkiej" Niedzwiedzicy" i "Gwiazdy
        Polarnej".
        5. Ludzie chodza tam "na glowie" i ......
        6. ..kiedy ida do pracy rano, to robia to juz nastepnego dnia, czyli jestes o
        dzien starsza.
        Czy wiec warto wyjezdzac??

        • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 202.138.202.* 23.04.03, 08:52
          Gość portalu: JASIO napisał(a):

          > A czy podejmujac decyzje o wyjezdaie wzielas pod uwage ze:
          > 1. Tam slonce swieci na odwrotnej (tzn. polnocnej) stronie nieba, a cien w
          > poludnie wskazuje kierunek poludniowy, a nie polnoc.
          > 2. Wir w wannie kreci sie w kierunku przeciwnym, a nie zgodnym z ruchem
          > wskazowek zegara, jak w Polsce.
          > 3. Tam w zimie jest lato a w lecie zima i w czasie Bozego Narodzenia sa
          upaly.
          >
          > 4. Na niebie nie zobaczysz w nocy "Wielkiej" Niedzwiedzicy" i "Gwiazdy
          > Polarnej".
          > 5. Ludzie chodza tam "na glowie" i ......
          > 6. ..kiedy ida do pracy rano, to robia to juz nastepnego dnia, czyli jestes o
          > dzien starsza.
          > Czy wiec warto wyjezdzac??
          >

          jasio juz odpowiadam,
          poniewaz wszyscy chodzimy ,w sumie do gory nogami
          to dlatego warto, zapraszam sam sprawdz...kraj bajka
          do zycia:))))
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 23.04.03, 15:56
          Witam

          owszem wzielam to wszystko pod uwage i znam to z autopsji bo mieszkalam tam
          przez lat 12. Moze Wielkiej Niedziwiedzicy nie zobacze ale za to Krzyz Poludnia
          widac. A czy warto??? ZDECYDOWANIE WARTO!!!!!!!!!

          Pozdrawiam, Asia
          • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 23.04.03, 22:40
            Oj warto, warto.

            Na polmetku zycia przeprowadzilem sie z Warszawy do Auckland.

            Najmadrzejsza decyzja w moim zyciu.

            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 24.04.03, 10:47
              I gratuluje, podaj moze jakies namiary na siebie, kto wie moze sie spotkamy w
              Auckland. Ciekawa jestem w jakiej mieszkasz dzielnicy. Ja mieszkalam na North
              Shore, troche w Milford pozniej kupilismy dom w Glenfield. Chetnie bym napisala
              do Ciebie na Twoj adres e-mailowy, moze bedziesz mogl na jakies moje pytania
              odpowiedziec. Oczywiscie jezeli masz chec na taki kontakt. :)

              Ja co prawda chyba polmetek juz przekroczylam, ale poniewaz dusze mam
              niespokojna to nie moge sie doczekac zeby tam wyladowac.

              pozdrawiam cieplutko, Asia
              • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dialup.xtra.co.nz 24.04.03, 19:54
                2715626@xtra.co.nz
      • Gość: Emigrant Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 140.159.68.* 24.04.03, 07:53
        Jest leszy sposob, ktory mi cenzura wyciela z forum.
        W skrocie skladamy sie w kilka osob i zakladamy w Polsce biznes.
        Jako "successful businesspeople" dostajemy wize, a za 2 lata paszporty australijskie.
        Z nimi przyjezdzamy do Polski i wreczamy wspolnikom, ktorzy na nich przekraczaja
        granice Australii. Nazwiska czy imiona mamy polskie i miejsce urodzenia w Polsce, wiec polski
        akcent i slaby angielski jest OK (zbyt dobry angielski bylby wrecz podejrzany).
        Ci, co zostali w Polsce po jakims miesiacu zglaszaja kradziez paszportu do ambasady,
        i dostaja nowe, na ktore wracja 100% legalnie do Australii. Na ten sam pazport moga wiec wjechac do
        Australii conajmniej 2 osoby! Ten numer najlepiej sie udaje zoltym, bo oni sa dla australijczykow wsyscy
        tacy sami i tak samo mowia...
        Emigrant
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 24.04.03, 10:57
          Lepszy sposob niz jaki sposob przepraszam bo nie bardzo zrozumialam. Coz
          gratuluje kombinatorstwa i kretactwa, gdybym byla taka cwana jak ty tez bym to
          oglaszala wszem i wobec. Nastepne polske przyslowie sie sprawdza, ktora krowa
          duzo ryczy to malo mleka daje. Wlasnie od takich kretaczy i kombinatorow chce
          uciec, cwaniactwo nie jest najwyzej ceniona cecha w moim elementarzu.

          Asia
        • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.62.205.* 26.04.03, 05:00
          Gość portalu: Emigrant napisał(a):

          > Jest leszy sposob, ktory mi cenzura wyciela z forum.
          > W skrocie skladamy sie w kilka osob i zakladamy w Polsce biznes.
          > Jako "successful businesspeople" dostajemy wize, a za 2 lata paszporty
          austra
          > lijskie.
          > Z nimi przyjezdzamy do Polski i wreczamy wspolnikom, ktorzy na nich
          przekracz
          > aja
          > granice Australii. Nazwiska czy imiona mamy polskie i miejsce urodzenia w
          Pol
          > sce, wiec polski
          > akcent i slaby angielski jest OK (zbyt dobry angielski bylby wrecz
          podejrzany
          > ).
          > Ci, co zostali w Polsce po jakims miesiacu zglaszaja kradziez paszportu do
          am
          > basady,
          > i dostaja nowe, na ktore wracja 100% legalnie do Australii. Na ten sam
          pazpor
          > t moga wiec wjechac do
          > Australii conajmniej 2 osoby! Ten numer najlepiej sie udaje zoltym, bo oni
          sa
          > dla australijczykow wsyscy
          > tacy sami i tak samo mowia...
          > Emigrant

          Emigrant!!!!

          Musze Ciebie niestety -wyprowadzic z bledu.
          Otoz do konca tego roku- ale pewnikiem w ciagu 2004-caly system wydawania,
          paszportow w Australii( techniczna sprawa) ulegnie kompletnej zmianie.Zostana
          wprowadzone,
          tzw.paszporty-biometryczne, ktore bada mialy Twoja kompletna biometryke-
          osobista...)Jest to na rygorystyczne zyczenie rzadu amerykanskiego,(poniewaz
          majac paszzprt australisjki do USA wjezdzasz bez wizy),inna osoba
          wjezdzajc na "falszywy",lub lewy paszport do Australii na lotnisku,zostanie
          natychmist zatrzyman. Nie podaje szczegolow, ale ten sposob jest w prawie 100&
          nie do przeskoczenia.
      • Gość: k Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 206.203.31.* 25.04.03, 20:03
        :)
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 25.04.03, 21:04
          tez przesylam sympatyczny usmiech, choc nie wiem czy sie do mnie usmiechales
          czy do kogos innego :-)

          buziaczki
          • Gość: Jasio Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.proxy.aol.com 26.04.03, 04:30
            Aska, nie na sie co smiac. Ty tam przyjedziesz w srodku zimy. Czy o tym
            pomyslalas???????????

            Brrrrrrrrrrrrrr.

            Pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 27.04.03, 11:59
              Pomyslalam oczywiscie ze pomyslalam, kiedy przyjade jeszcze dokladnie nie wiem,
              jezeli wypadnie to w srodku zimy - no coz jakos to przezyje a na wszelki
              wypadek wezme ze soba jakies cieple niewymowne hihihi
              Milo ze sie o mnie martwisz zebym nie zmarzla, trzymaj sie ciepluko :)
      • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.ihug.net 26.04.03, 10:44
        Tez jestem w NZ. Jak sie moge przydac, to smialo: toetoe@gazeta.pl
        • Gość: .Jasio Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.proxy.aol.com 26.04.03, 16:40
          Gość portalu: ToeToe napisał(a):

          > Tez jestem w NZ. Jak sie moge przydac, to smialo: toetoe@gazeta.pl

          ToeToe, masz fart. Rodzinka z kraju nie moze cie latwo opasc. Ale poza tym, aby
          tam (NZ) doleciec dostaje sie odciskow na pewnej czesci ciala od siedzenia w
          samolocie.
          Pozdrawiam
          • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.ihug.net 26.04.03, 23:44
            Lepsze odciski na tylku niz na mozgu;))
            • Gość: Jasio Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.proxy.aol.com 27.04.03, 05:12
              Skad o tym wiesz Toe Toe. Czysbys sam takich odciskow sie nabawil od chodzenia
              na glowie na tych antypodach.
              • Gość: ToeToe Duzo zdrowka Krysiu :)) (n/txt) IP: *.ihug.net 27.04.03, 08:39
                • Gość: Lord of Melbourne Re: Duzo zdrowka Krysiu :)) IP: 202.59.105.* 27.04.03, 10:56
                  Mieszkalem bylem we wczesnych latach 1980tych w Auckland (przy wyscigach, chyba
                  Ellerslie czy cos takiego) i w Wellingtown (Newtown, przy stadionie Rugby - jak
                  widzisz pisze prawde, bo malo kto sie przyzna, ze mieszkal w tak "excluzywnej"
                  dzielnicy jak Newtown w Wellington). Kilka lat temu zaprosili mnie do Dunedin
                  na konferencje, wiec przy okazji zwiedzilem tez Christchurch. Wyspa Pld. jest
                  b. ladna, ale marne tam szanse na prace. Napisz na ljkel2@netscape.net jak
                  dotrzesz na Antypody.
                  "Lord of Melbourne", dawniej "Earl of Newtown" ;)
                  PS: Domy w Dunedin sa b. tanie, miasto ladne, ale zimnawe i 90% tubylcow
                  mowi po szkocku (ale wyrazniej niz w Glasgow)...
                  Powodzenia!

              • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dialup.xtra.co.nz 28.04.03, 07:14
                Toe Toe to dziewczyna.

                Podobno bardzo atrakcyjna i samotna.

                • Gość: Jasio Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.proxy.aol.com 28.04.03, 08:20
                  Gość portalu: Peter napisał(a):

                  > Toe Toe to dziewczyna.
                  >
                  > Podobno bardzo atrakcyjna i samotna.

                  Dzieki Peter. Twoj komentarz wiele wyjasnia.
                  Z drugiej strony zazdroszcze wam tej mety na antypodach. Bylem w tych
                  okolicach, ale krotko. NZ, to jeden z nielicznych krajow na swiecie, gdzie
                  zgodzilbym sie zamieszkac.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 29.04.03, 03:23
                    Aha, zapomnialem dodac, ze bardzo mila, sympatyczna i towarzyska.



                  • Gość: lady Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 148.228.174.* 19.05.03, 19:45
                    dlaczego NZ tak ci bardzo odpowiada??????
                • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.kc.net.nz 28.04.03, 09:15
                  Jak bede zatrudniala attache prasowego to moze o tobie pomysle..... Moze...
                  Jeszcze musze zobaczyc jak wygladasz i jakie masz maniery..
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 27.04.03, 12:05
          Witam

          dziekuje bardzo za adres e-mailowy i oferte pomocy. Odezwe sie jak juz troche
          uporzadkuje swoje sprawy. W jakim jestes miescie?

          pozdrawiam serdecznie, Asia
          • Gość: ToeToe Pozdrowienia z Auckland (n/txt) IP: *.ihug.net 28.04.03, 06:15
            • Gość: Asia Re: Pozdrowienia z Auckland (n/txt) IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 28.04.03, 10:26
              Aucklan hmm przyjemne mam wspomnienia z tamtad, moze zechcesz ujawnic swoja
              osobowosc bo mozliwe ze sie znamy :) moj ad. e-mailowy chyba znasz ale na
              wszelki wypadek jbukat@tlen.pl

              jezeli ja moge cos dla ciebie zrobic przed przjazdem do Auckland to mow smialo.

              pozdrawiam
              Asia
              • Gość: imienniczka Re: Pozdrowienia z Auckland (n/txt) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.05.03, 16:09
                Cześć,
                Po raz pierwszy surfuję po portalu GW ale muszę przyznać że całą dyskusję
                począwszy od oferty wyprzedaży aż po najbardziej aktualny wpis
                prześledziłam "od deski do deski". Pewnie dlatego że sama bardzo chciałabym się
                wybrać do Nowej Zelandii albo Australii a może dlatego że przeczytałam
                wypowiedzi osób "normalnych" a do takich zaliczam i siebie. Coraz wyraźniej
                dostrzegam beznadzieję i marazm w najbliższej okolicy i całym kraju. Gdybym w
                tym nie uczestniczyła to pewnie uznałabym to za zły sen. Jak słusznie Asiu
                zauważyłaś - w małych miejscowościach jest jeszcze gorzej, a ja właśnie
                pochodzę z 30-tysięcznego miasteczka w którym odnoszę czasami wrażenie, że
                bezrobocie sięga 95% i nikt nie wierzy że coś się zmieni. W zeszłym roku w
                ramach Work&Travel pojechałam do Kalifornii i pracowałam tam przez 4 miesiące w
                dwóch miejscach, po czym przyjechałam i zaoszczędzone pieniądze wydałam na
                studia, dojazdy do Warszawy i utrzymanie siebie oraz mojego 2-letniego synka.
                Pamiętam, że po przyjeździe w październiku nie mogłam przez dłuższy czas dojść
                do siebie w polskiej, szarej, burej i beznadziejnej rzeczywistości. Stąd wiem,
                że Polska to groteskowy kraj w którym wykształcenie, umiejętności i pracowitość
                są dyskredytowane. Znajomości, korupcja, łapówki to "klucz do sukcesu" Może
                gdybym całe życie spędziła tutaj to nie dotarło by do mnie to, że naprawdę
                można znaleźć pracę tylko dzięki swoim umiejętnościom, naprawdę można normalnie
                przeżyć za otrzymane wynagrodzenie i naprawdę ludzie mogą się do siebie
                uśmiechać na ulicy, a nie łypać na siebie spod oka trącając sie łokciami w
                500.000 tłumie (tak to odczuwam w Wwie). Kończę właśnie 4 rok studiów, bardzo
                dobrze władam angielskim, średnio - niemieckim i studiuję zaocznie ekonomię.
                Chcę wyemigrować z Polski i w związku z tym mam pytanie - jak wyjechać
                (najchętniej legalnie) do Nowej Zelandii lub Australii na stałe? Czy ekonomiści
                z licencjatem są tam poszukiwani? A może są jakieś firmy, które potrzebują
                ekonomistów z licencjatem (na razie)? Może mogłabyś mi podać jakieś przydatne
                linki w internecie? Mam już dość tego kraju w którym młoda matka, bez względu
                na to co umie, wie czy myśli jest dla pracodawców beeee, i wogóle swoj dyplom
                nawet z najlepszą średnią może sobie oprawić w ramki i powiesić na ścianie albo
                schować do szuflady.
                Dzięki za przeczytanie mojego maila, tym bardziej że pewnie przygotowania do
                wyjazdu są absorbujące i jeszcze większe dzięki za przyszłą odpowiedź, bo chcę
                uciec z tego chorego kraju i docenię każdą podpowiedź jak stąd zwiać, na stałe.

                Joanna
                • Gość: Asia Do Joanny IP: *.acn.pl / 10.64.1.* 04.05.03, 12:04
                  Witam

                  nie dziwie sie ze odczuwasz to o czym napisalas, bo to co sie u nas ostatnio
                  dzieje to faktycznie jakis koszmar. Co mnie jeszcze dobija to fakt ze wszyscy
                  ktorzy maja w tym kraju cos do powiedzenia zachowuja sie tak jak by ta strefa
                  biedy i bezrobocia w Polsce wogole nie istniala. Nikt sie nie interesuje tym z
                  czego zyja ludzie ktorzy stracili prace. Ale nie o tym chce pisac bo tak
                  naprawde to szkoda mi slow na wszystko co sie tu dzieje. Moze tylko jeszcze
                  jedna dygresja, ostanio powtorzono kilka razy w T.V i to na roznych kanalach ze
                  w Polsce wydaje sie bodajze najwiecej z europejskich krajow na zasilki
                  socjalne. Malo palpitacji serca nie dostalam po uslyszeniu tego tekstu.
                  Ale do rzeczy.
                  Najwiecej infromacji dot. ewentualnej emigracji znajdziesz na rzadowej stronie
                  N.Z. a mianowicie www.govt.nz
                  masz tam rozne informacje ktore pomoga ci sie zorientowac jakie sa warunki
                  emigracji i zycia w N.Z. Niestety emigracja do N.Z. nie jest latwa, ale
                  oczywiscie probowac warto.
                  Podaje ci rowniez strone na ktorej mozesz sie dowiedziec roznych rzeczy o nz.
                  www.nzcity.co.nz znajdziesz tam ogloszenia o pracy i rozne inne informacje,
                  jest tez wyszukiwarka z ktorej mozesz skorzystac szukajac np pracy.
                  Sprobuj tez www.nzdating.com mozesz sie tam zarejestrowac i poszukac kontaktu
                  z Nowozelanczykami, jestem pewna ze pare osob sie do ciebie odezwie i chetnie
                  ci odpowie na pytania jakie mozesz miec na temat nz. Do mnie napisalo sporo
                  osob.
                  Ja juz nie bylam w N.Z.prawie 10 lat, ale jako ekonomistka nie powinnas miec
                  wiekszych problemow ze znalezieniem pracy np. w ksiegowosci. W N.Z. to dobry
                  zawod i dobrze platny, a ksiegowosc latwiejsz niz u nas. Ja sie dostalam do
                  pracy w jednym z Ministerstw do ksiegowosci i jedyny problem jaki mialam to
                  taki ze wszyscy mowili mi zebym wolniej pracowala.
                  Sprobuj moze napisac do toetoe@gazeta.pl. jest to mila osoba ktora napisala do
                  mnie , jest w N.Z od kilku miesiecy nie bede ci wiecej o niej pisac bo moze
                  sobie tego nie zyczyc, ale odezwij sie do niej.

                  To tyle co mi w tej chwili przychodzi do glowy. Jezeli bedziesz miala jakies
                  pytania odezwij sie. Tu na forum albo napisz do mnie maila.

                  Zycze powodzenia i pozdrawiam serdecznie, Asia
                  • Gość: Asia Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 16.05.03, 17:02
                    wszystkich, ktorzy czytali moje wypowiedzi i napisali swoje opinie chce
                    poinformowac ze pomalu zapinam wszystko na ostatni guzik. Jakos sie wszystko
                    uklada i mam nadzieje wkrotce pakowac swoje rzeczy.

                    Pozdrawiam Wszystkich
                    • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 19.05.03, 18:16
                      bardzo mnie to cieszy, ze w koncu wychodzisz na prosta,
                      mam nadzieje, ze i u mnie jakos sie to potoczy dobrze, chwilowo mala sinusoida,
                      fajnie-niefajnie, ale generalnie zaczynam nabierac optymizmu;
                      pozdrawiam
                      Iwona
                      • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 20.05.03, 09:59
                        Czesc Iwona

                        trzymam za ciebie kciuki, napewno wszystko dobrze sie ulozy, trzeba tylko
                        wiedziec dokad sie zmierza i trzymac sie swojego. Najgorzej jak czlowiek nie
                        wie czego chce albo i chcialby i boi sie. Glowa do gory wszystko wyjdzie na
                        prosta w swoim czasie.

                        pozdrawiam , Asia
                        • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 20.05.03, 17:07
                          oj, przestraszylas mnie, bo ja jak ulal pasuje do opisu "nie wie czego chce
                          (lub moze ma za duzo wariantow), chcialaby i boi sie (tu klania sie niewiara w
                          swoje mozliwosci zaszczepiona przez sadystycznego nauczyciela i paru okrutnych
                          rowiesnikow)", ale pracuje nad tym, nie daje sie, i pomalu zaczynam dostrzegac
                          poprawe...
                          pozdrowienia
                          Iwona
                          • Gość: wacek Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.wyszkow.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 17:10
                            czy możecie zajrzeć do wacka
                            • Gość: Inzynier Re: Najnowsze wiadomosci IP: 192.88.212.* 21.05.03, 08:20
                              Asiu,

                              Powodzenia!!!

                              Wiem ze sie uda wyjechac z tego chorego kraju gdzie wiekszosc ludzi przy wladzy
                              ine dba o nikogo :-)

                              A tak BTW jakie sa szanse na znalezenie pracy w Autralii dla mlodego inzyniera
                              mechanika ?

                              Zdolnego itede?

                              pozdrowienia

                              Inzynier mechanik
                              • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 21.05.03, 11:08
                                Witaj

                                wyjezdzam co prawda to Nowej Zelandii nie Australii, ale mam sporo znajomych w
                                Australii tez. Z tego co sie orientuje polscy inzynierowie sa cenieni w
                                Australii i prace napewno bys znalazl, w N.Z zreszta tez.

                                dziekuje za zyczenia powodzenia i wzajemnie zycze powodzenia

                                pozdrwiam , Asia
                            • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 21.05.03, 11:10
                              nie bardzo rozumiem o czym piszesz, zajrzec gdzie?
                          • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 21.05.03, 11:22


                            Gość portalu: Iwona napisał(a):

                            > oj, przestraszylas mnie, bo ja jak ulal pasuje do opisu "nie wie czego chce
                            > (lub moze ma za duzo wariantow), chcialaby i boi sie (tu klania sie niewiara
                            w
                            > swoje mozliwosci zaszczepiona przez sadystycznego nauczyciela i paru
                            okrutnych
                            > rowiesnikow)", ale pracuje nad tym, nie daje sie, i pomalu zaczynam
                            dostrzegac
                            > poprawe...
                            > pozdrowienia
                            > Iwona


                            Witaj

                            no jezeli pracujesz nad tym to juz jestes na dobrej drodze, tak to jest w
                            wiekszosc wypadkow ze ludzie nie wiedza w ktora ida strona lub w ktora strone
                            chcieli by isc a potem narzekaja ze nic im nie wychodzi. Prawda jest taka ze
                            czasem sami sie szarpiemy bo nie wiemy czego chcemy lub tez boimy sie podjac
                            decyzji. Niestety nasza realia sa takie i w takim duchu wychowujemy nasze
                            dzieci, czyli na osoby zupelnie niesamodzielne. To sie potem odbija w doroslym
                            zyciu, a i bledy tez powielamy te same.

                            jeszcze raz zycze powodzenia, pozbycia sie strachu przed odpowiedzialnoscia za
                            wlasne decyzje a wrecz zadowolenia z tego ze mozesz decydowac o swojej
                            przyszlosci.

                            sciskam

                            Asia
                            • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 21.05.03, 22:44
                              oj Asiu, wzruszylas mnie (kolejna wada, pare milych slow a ja wlaczam fontanne,
                              to ponos znaczy, ze jestem otwarta);
                              ano pracuje nad soba, bo w ogole moja pasja jest psychologia (takie skrzywienie
                              zawodowe po studiach socjologicznych, sporo wiem o ludziach);
                              staram sie jakos dazyc do moich celow (wielu, bo jak jeden nie wypali, to inny
                              w zanadrzu, nie mozna sie ograniczac), no i zapewne blizej konca zycia bede
                              raczej zadowolona z wielu rzeczy;
                              a tak na marginesie, nie orientujesz sie moze jaki jest koszt zycia w
                              Australii, chodzi o wyzywienie, transport itp., bo planuje byc moze nauke
                              angielskiego tamze, polaczona z praca (jeden z niewielu krajow, ktory daje taka
                              mozliwosc); "mam" biuro, ktore to organizuje (z Wroclawia), i na poczatek
                              mialabym tez oplacony tzw. shared appartment (dla mnie normalka, po akademikach
                              i innych) i kursy, tylko zupelnie nie orientuje sie wlasnie w koszyach zycia
                              codziennego (a ta od razu, to nie czarujmy sie ale pracy nie znajde, trzeba
                              liczyc kilka tygodni);
                              dieki za informacje (ewentualna) i moc pozdrowien z Paryza, za malo
                              slonecznego, jak na moj gust
                              Iwona
                              • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.acn.pl 23.05.03, 08:41
                                Witam ponownie

                                a wogole to jak ci sie uklada w Paryzu bo poza tym ze malo sloneczny to nic nie
                                piszesz. Uchyl troche rabka tajemnicy.

                                Trudno mi powiedziec jakie sa koszty utrzymania w Australii, ostatni raz bylam
                                tam chyba 13 lat temu. Pamietam szukalam jakiegos miejsca zeby sie zatrzymac bo
                                hotel mialam oplacony na tydzien. Przypadkiem trafilam do Domu Polskiego,
                                akurat przejezdzalam autobusem, spotkalam tam bardzo sympatyczna pania ktora
                                wynajela mi pokoj jezeli dobrze pamietam to za 25 dol. a do tego czestowala
                                mnie jeszcze jedzeniem. W koncu umowilysmy sie tak ze ja cos bede kupowac, cos
                                ona, no i bylo bardzo sympatycznie. Z tego co pamietam wyzywienie nie bylo
                                drogie. Tyle ze ja bylam w Perth czyli W.A. wiec podejrzewam ze koszty
                                utrzymania zalezne sa tez od miejsca. Dalam sobie ogloszenie do gazety i bardzo
                                szybko znalazlam prace u starszego Pana. Mozliwosci sa rozne i napewno jak juz
                                pojedziesz to sie jakos urzadzisz.

                                Pozdrawiam serdecznie , Asia
                                • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 23.05.03, 09:52
                                  witam,
                                  no coz,
                                  Paryz zaszyna wypelniac sie slonkiem, oby tak dalej;
                                  a ja bawie dziecko wieczorami, nocami i rano, ale od polowy czerwca przejde na
                                  tryb dzienny, bo dziewczyna "na dzien", tez Polka, wyjezdza; ludzie sa mili,
                                  ale w domu nie ma praktycznie nic do jedzenia (aktualnie sa cztery jogurty i
                                  kilka stekow plus jakies 1,5 kilo ziemniakow, no i zarcie dla dziecka),
                                  nadmieniam, ze do wyzywiena sa rodzice, dwojka dzieci, no i my; oni sie tym nie
                                  bardzo przejmuja, bo i tak wracaja wieczorem; zakupy robia przez internet,
                                  dostawa w poniedzialek po poludniu (jest piatek, wiec sobie oblicz); to
                                  powoduje, ze musimy dozywiac sie z i tak cienkiej wyplaty, wiec trzeba sie
                                  niezle gimnastykowac, zeby jednak cos zaoszczedzic; bo taki jest wlasciwie moj
                                  plan - dozbierac na Australie;
                                  a warzyw i owocow w ogole nie uznaja (moze ma to cos wspolnego z ich
                                  przynaleznoscia do kosciola scjentologicznego?);
                                  tak, ze jest roznie, cale szczescie mam w okolicy znajomych do ktorych moge
                                  zajrzec na weekend od czasu do czasu;
                                  poza tym zwiedzam Paryz, musze sie pospieszyc, bo jak zaczne dnie to goodbye
                                  lazegi, no, chyba tylko w niedziele, ale to akurat nie jest dobry dzien na
                                  lazikowanie - wszyscy maja wolne i wszedzie pelno narodu, no i sklepy
                                  pozamykane, a tez lubie popatrzec, posluchac muzyki we Fnacu (taki ichniejszy
                                  Empik);
                                  zastanawiam sie, czy nie skorzystac z innej oferty, znajoma moze mi co s
                                  zalatwic, popatrze jak sie beda sprawy mialy do czerwca i zdecyduje;
                                  no i tyle z aktualnosci,
                                  dzieki za wiadomosci o Australii, pewnie zycie jest troche drozsze w Sydney,
                                  ale zdaje sie, ze nie powinno byc zbyt ciezko na starcie;
                                  caluski i do uslyszenia
                                  Iwona
                                  • Gość: Asia Do Iwony IP: *.acn.pl 23.05.03, 20:09
                                    Dzieki za garsc informacji o Paryzu, chyba mi troche zal ze nigdy sie tam nie
                                    wybralam.
                                    Wiesz jezeli chodzi o ta pusta lodowke to mnie tez takie lodowki dziwily na
                                    poczatku w wielu krajach, ale to jest chyba zwiazane z tym ze tam ludzie
                                    poprostu nie robia zapasow. Jezeli musiecie sie sami dozywiac to sprobujcie im
                                    o tym powiedziec, w koncu wyzywienie mialo byc zagwarantowane, no i koniecznie
                                    o warzywach i owocach wspomnijcie hihihi

                                    Jesli uwazasz ze nie jest Ci tam najlepiej gdzie jestes, a masz szanse na cos
                                    lepszego to czemu nie sprobowac.:)

                                    W Warszawie tez pierwszy sloneczny dzien dzisiaj i na weekend zapowiadaja ladna
                                    pogode, oby do lata.
                                    Trzymaj sie dzielnie, z czasem sie zadomowisz i napewno bedzie lepiej.

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Iwona Re: Do Iwony IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 23.05.03, 21:54
                                      czesc Asiu,
                                      wiesz, z ta lodowka to chyba cos sie ruszylo, zobaczymy; zrobilam juz liste
                                      zakupow, oni robia je przez internet, a w ogole to nie sa typowi francuzi bo ci
                                      typowi uwielbiaja miec pelne lodowki, wiem co pisze, bo bylam w paru domach
                                      jako mieszkaniec;
                                      a, mam jeszcze pytanie - czy socjolog, biegle wladajacy francuskim, gorzej
                                      angielskim (ale szybko sie ucze) to poszukiwany pracownik na antypodach?
                                      zaznaczam, ze doswiadczenie u mnie kuleje, za to pracowalam w Disneylandzie
                                      jako sprzedawca (i nie tylko) w butikach i nawet mnie to bawilo (szybko daja
                                      nowe "responsibility's" sorry, nie wiem jak to bedzie po polsku, no i kontakt z
                                      miedzynarodowym towarzystwem, czasami musialam sie dogadac z Grekami na
                                      przyklad - oni po swojemu, ja po angielsku, no i nawet niezle mi to szlo);
                                      krotko mowiac wszelka forma pracy z klientem, zwlaszcza z innej kultury, obie
                                      strony zyskuja na tym moim zdaniem...
                                      no i mam checi do pracy, a co mnie pociaga w zachodzie (choc moze sie myle) to
                                      to, ze oni doceniaja to, co sie robi i nie ociagaja sie z tzw. kariera, czyli,
                                      ze czlowiek nie gnusnieje na jednym miejscu i umiera z nudow; oczywiscie sa
                                      rozne zagrywki personalne i u mnie tez to mialo miejsce, ale z odrobina
                                      dyplomacji i odpowiedniej obserwacji i to mozna obejsc (w wiekszosci
                                      przypadkow);
                                      tyle na raize,
                                      pozdrawiam i do nastepnego lisciku
                                      Iwona
                                      • Gość: Asia Re: Do Iwony IP: *.acn.pl 24.05.03, 21:10
                                        Czesc Iwonka

                                        zaczynam sie czuc troszke nieswojo bo ludzie mnie pytaja o rozne rzeczy jakbym
                                        byla jakims expertem od Antypodow, a ja jestem normalna przecietna kobietka
                                        ktora sobie pare lat tam pomieszkala.
                                        Wydaje mi sie ze trafilas w 10 z tym ze na zachodzie jezeli czlowiek
                                        przyzwoicie pracuje jest doceniany i jest mu to okazywane, no przynajmniej ja
                                        mialam takie odczucie. Czasem czytam wypowiedzi na forum i spotkalam sie np z
                                        takimi opiniami ze polacy lepiej pracuja poza granicami kraju, ze ludzie z
                                        wyzszym wyksztalceniem w innych krajach pracuja jako sprzatacze czy tez na
                                        innych malo wybrednych stanowiskach. Moze i tak jest, tyle ze sprzatacz czesto
                                        zarabia wiecej niz np kierownik w Polsce a i odczuc tez mu nikt nie daje ze
                                        jest kims gorszym. Pamietam kiedy w N.Z. przez rok pracowalam w fabryce,
                                        dyrektor fabryki znal wszystkich pracownikow po imieniu i w kazdy piatek
                                        zjawial sie w klubie przyfabrycznym (w ktorym to klubie co piatek byl happy
                                        hour,tzn przez pierwsza godzine piwo bylo za friko a czesto i cos do jedzenia)W
                                        tamtych czasach a byl to rok 83 z tego co pamietam, w Polsce ludzie mieli
                                        szczescie jak im dyrektor odpowiedzial na usluzne dzien dobry.
                                        Nie chce tu zachwalac bezgranicznie emigracji, bo to sa oczywiscie moje
                                        subiektywne odczucia i kazdy ma prawo do swojej opinii na ten temat, ale
                                        pracujac tam czulam sie lepiej niz we wlasnym kraju. Nie bylo czapkowania i
                                        tytulomanii, i nie zaleznie od tego na jakim stanowisku czlowiek pracuje
                                        wszedzie jest traktowany z naleznym respektem.
                                        Zreszta co tu duzo mowic, daleko nam do tego zeby sprzatacz czy sprzataczka w
                                        Polsce jezdzili do pracy dobrym samochodem lub tez bezrobotni podjezdzali po
                                        zasilek dobrym samochodem. (Zreszta najpierw trzeba by bylo dac ludziom w
                                        Polsce zasiki hihihi)

                                        pozdrawiam cieplutko
                                        • Gość: Iwona Re: Do Iwony IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 26.05.03, 18:34
                                          czesc Asiu,
                                          sorry, ze tak cie nagabuje, ale zawsze lepiej zapytac, bo akurat ktos moze cos
                                          wiedziec;
                                          co do pracy na emigracji, no to pewnie niejedna osoba ma podobne doswiadczenia,
                                          i to wlasnie jest ta "malutka" roznica, ktora jednak powoduje te przepasc
                                          miedzy Polska a tzw. "zachodem"; ten respekt innej osoby, niezaleznie od jej
                                          stanowiska, no i nawet grzecznosc na co dzien, moze czasami udawana, ale nawet
                                          taka jest lepsza niz zadna; w Polsce w sklepie np. czuje sie albo jak
                                          potencjalny zlodziej, albo nieustannie oceniana, czy np. wydam duzo i wobec
                                          tego trzeba mi sie podlizac, czy tez moze malo, albo, o zgrozo, nic i wtedy nie
                                          warto sobie mna glowy zawracac; nie mysla takie panie sprzedawczynie, ze np. po
                                          obejrzeniu i bedac milo potraktowana, za kilka dni przyjde i cos kupie, albo
                                          podesle kogos innego (rekomendacja), co jest norma na zachodzie;
                                          no i takie rozne drobne sprawy, ktore powoduja, ze zyje sie przyjemniej;
                                          a co do aktualnosci, wreszcie slonce, lato itp., "moi" scjentolodzy bez zmian,
                                          mimo sugestii nic sie nie zmienia; zaczynam sie pomalu zastanawiac, czy to ma
                                          sens, czy nie okupione to jest zbyt duzym kosztem; w koncu tych pare miesiecy
                                          to jest czas, ktory nie zostanie mi nigdy zwrocony, a ja mam potrzebe bycia z
                                          przyjaciolmi, znajomymi, robienia czegos sensownego, a nie patrzenia wciaz na
                                          zegarek i liczenia minut, kiedy bede wolna danego dnia, kiedy pozbede sie tego
                                          wiecznie krzyczacego dziecka (jest chyba mocno niezrownowazone, moze wczesniej
                                          bylo zostawiane samo czest w lozeczku, bo na prawie kazda probe polozenia go
                                          tam reaguje krzykiem); lubie dzieci, ale nie wiem czy po czyms takim bede mogla
                                          jeszcze jakims sie opiekowac, bede miec chyba ciezka dzieckofobie;
                                          musze to powaznie przemyslec
                                          pozdrawiam serdecznie,
                                          do uslyszenia
                                          Iwona
                                          • Gość: Asia Re: Do Iwony IP: *.acn.pl 26.05.03, 20:58
                                            Czesc Iwonka

                                            no coz gdybysmy wszyscy mogli robic wszystko to pewnie w niczym tak naprawde
                                            nie bylibysmy dobrzy. Nie wszyscy nadaja sie do emigracji, i nie wszyscy do
                                            bawienia cudzych dzieci np. W sumie jestes tam bardzo krotko, i jezeli masz
                                            odczucie ze to jest strata czasu i ze ci go nikt nie zwroci to trudno z tym
                                            polemizowac. Nie wiem dlaczego wyjechalas, i co sensownego w Posce robilas i
                                            jakie masz szanse na robienie czegos sensownego po powrocie. Ale jezeli czujesz
                                            ze to co robisz i gdzie jestes nie ma dla ciebie sensu, no to pewnie nie ma.
                                            Jest jeszcze druga strona medalu, z daleka wszysko wydaje sie lepsze, z Polski
                                            pewnie Paryz wydawal ci sie lepszy a z Paryza Polska. Trzeba czasu zeby sie
                                            przyzwyczaic, poznac nowych ludzi nawiazac przyjaznie, przystosowac sie do
                                            innych warunkow kulturowych itd itd. Nie ma jednej recepty dla wszystkich.
                                            Podrozowalam troche w swoim zyciu i nigdy nie mialam wrazenia ze to stracony
                                            czas ktorego mi nikt nie odda, lub ze nie robie nic sensownego. Wrecz na
                                            odwrot. Uwielbiam poznawac nowych ludzi, nowe miejsca, nawiazywac nowe
                                            znajomosci, poznawac kraje i obyczaje. Ale tak jak pisalam na poczatku, wszyscy
                                            jestesmy troszke inni, ja jestem zdecydowanie globtroterem, Ty moze nie jestes.
                                            Niestety emigracja ma to do siebie ze czlowiek na ogol wyjezdza sam, bez
                                            rodziny i przyjaciol. Moje mlodziencze przyjaznie przetrwaly jedna emigracje i
                                            pewnie przetrwaja druga, ale ja mam chec znowu wyruszyc w swiat. Mam pelno
                                            znajomych wokol siebie, w wieku na ogol 30+ ktorzy nigdy by sie nie odwazyli
                                            wyemigrowac, i dobrze bo w koncu ktos tu zostac musi.
                                            Do ktorej grupy Ty nalezysz - nie wiem. Sa tacy, ktorym z czasem tesknota za
                                            krajem mija, tacy ktorzy maja ta tesknote pod kontrola i mozliwosc odwiedzenia
                                            kraju satysfakcjonuje ich ale sa tez i tacy ktorym tesknota nigdy nie mija a i
                                            tacy zwariowani jak ja ktorzy jak raz zlapia bakcyla to ciezko im dluzej na
                                            jednym miejscu wysiedziec. Najwazniejsze zeby czlowiek mogl realizowac swoje
                                            marzenia i podejmowac swoje wlasne decyzje, bo jezeli bedziesz sie kierowac
                                            opinia innych moze sie zdarzyc ze kiedys tej czy innej deczyzji bedziesz
                                            zalowac, lub raczej tego ze dalas sie namowic do takiej lub innej decyzji.

                                            Trzymajs sie cieplutko, i daj znac jak Ci sie wiedzie.
                                            P.S. Ja wylatuje 7 lipca :)

                                            pozdrawiam
                                            • Gość: Iwona Re: Do Iwony (pare wyjasnien) IP: *.dhcp212-198-230.noos.fr 26.05.03, 21:41
                                              czesc Asiu,
                                              tak naprawde, to ja tez jestem z tych podrozujacych, przynajmniej na razie;
                                              bylam juz we Francji dwa razy, raz jako au-pair - bylo swietnie, duzo mi ten
                                              wyjazd dal; drugi raz pracowalam przez poltora roku na "normalnym" etacie, z
                                              tym, ze bylam w dosc miedzynarodowym towarzystwie, rowniez z Polakami, choc mam
                                              przyjaciol i znajomych z tego okresu bardzo roznej narodowosci; swietnie sie
                                              tam czulam;
                                              a tutaj, no coz, wlasciwie glowny cel mojego pobytu to pieniadze, na Australie
                                              wlasnie, mam juz wiekszosc, ale nie wystarczajaco; druga sprawa, to chcialam
                                              byc znow w poblizu ludzi mi bliskich, tak mi bylo ciezko wracac, ze
                                              postanowilam wyjechac znow, do miejsca, gdzie tak super sie czulam;
                                              ale w rzeczywistosci widuje sie jedynie z malym gronem, bo: godziny mojej
                                              pracy, godziny ich pracy, odleglosc plus cena biletu na przedmiescia
                                              (miesiecznie to wychodzi ponad sto euro, ktore inaczej bym odlozyla, tak, ze
                                              czesciej naprawde nie moge);
                                              no i bylo pare innych spraw, jak na przyklad niezamkniete konto w banku,
                                              operator telefoniczny, ktory wciaz sciagal mi z konta oplaty, mimo ze
                                              zrezygnowalam z jego uslug (i nie uzywalam telefonu, a rachunki osiagaly np. 80
                                              euro); tak, ze widzisz sama, ze ten wyjazd byl w wielu punktach zasadny;
                                              no i zwiedzam Paryz, piekne, szalone miasto;
                                              a moi przyjaciele z Polski... mamy ze soba wciaz taki sam kontakt i juz raczej
                                              nic tego nie zmieni, co mnie cieszy;
                                              a co do mojej przyszlosci w naszym pieknym kraju, to jesli nie bede miala
                                              baaaaaardzo duzo szczescia to pozostane dlugo bezrobotna, po czym przyjme kazda
                                              prace za jakiekolwiek pieniadze, jesli przyjrzec sie realiom; bo nauczycielem
                                              byc nie chce, a tylko taka prace moge miec w tym momencie;
                                              no wiec wyplynela ta Australia, ktora nota bene jest moim ukrytym marzeniem,
                                              nawet na te trzy miesiace, a polacze przyjemne z pozytecznym bo z nauka
                                              angielskiego (wyjazd do Australii chodzil mi po glowie juz dlugi czas, i wciaz
                                              powraca, tyle ze wczesniej nie bylo jakos sposobu);
                                              poza tym kieruje sie tym, ze co ma byc, to bedzie, probuje, ale nie bije glowa
                                              w sciane, czesto "los" podejmowal za mnie (czesciowo) decyzje, a potem
                                              okazywalo sie, ze to bylo najlepsze; nie chce tu wyjsc na fatalistke, ale
                                              przyznasz, ze nie zawsze wszystko od nas zalezy;
                                              na czym chwilowo skoncze i do nastepnej wiadomosci, do 7 lipca mamy sporo czasu,
                                              pozdrowienia, caluski
                                              Iwona
                                              • Gość: Asia Re: Do Iwony (pare wyjasnien) IP: *.acn.pl 28.05.03, 08:43
                                                Masz zupelna racje ze nie wszystko uklada sie w zyciu tak jak bysmy tego
                                                chcieli i na ogol jest tak ze plany sobie a zycie sobie. Z tego co piszesz masz
                                                juz spore doswiadczenie i napewno uda ci sie zrealizowac Twoje plany. W zyciu
                                                nie ma nic za darmo i zawsze czyms sie placi, czasem jest to tesknota czasem
                                                utrata przyjaciol itd. Dlatego kazdy musi sobie w glebi serca przekalkulowac
                                                czy koszt jaki przyjdzie mu zaplacic jest adekwatny do tego co osiagnie. Ja
                                                przy pierwszym wyjezdzie z kraju, kiedy sie okazalo ze wyjezdzajac bylam 2
                                                tygodnie w ciazy (o czym nie wiedzialam) i oczywiscie lekko nie bylo, doszlam
                                                do wniosku ze rozne rzeczy zdazaja sie w zyciu kazdego z nas z jakiegos powodu,
                                                i to przekonanie daje mi sile do tego zeby jakos to wszystko ciagnac i co
                                                waznejsze jakis wewnetrzny spokoj ducha, pokore, akceptacje.

                                                Tobie rozwniez zycze takiego spokoju ducha i przekonania ze decyzje ktore
                                                podejmujesz sa slusznymi decyzjami.

                                                pozdrawiam cieplutko
      • Gość: rozczarowana DO ASI IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 14:30
        Asiu,

        jak widzę jesteś osobą o sporym emigracyjnym doświadczeniu, na dodatek szalenie
        życzliwą więc mam do Ciebie małe pytanko:
        co poradziłabyś trzydziestoletniej kobiecie, mocno rozczarowanej polską
        rzeczywistością, która chciałaby resztę swojego życia spędzić w normalnych
        warunkach..?
        Mam świadomość, że z moim wykształceniem (prawnik) jestem mało przydatna poza
        granicami naszego fantastycznego(sic!) kraju. Więc co robić? Wyjechać (a jeśli
        tak - to gdzie najlepiej?), zaczynać od au pair (szlifować język), robić tam
        papiery od nowa (chodzi o studia), aby po paru(nastu?) latach móc realizować
        się zawodowo?

        Co o tym sądzisz?
        Pozdrawiam ciepło
        • Gość: Asia Re: DO Rozczarowanej IP: *.acn.pl 23.05.03, 17:15
          hmmmmm ot i zagwostka

          zaczne moze od tego, ze zupelnie nie czuje sie na silach komus doradzac gdzie i
          jak ma zyc. Majac 30 lat jestes jeszcze bardzo mloda osoba, tez po raz pierwszy
          wyemigrowalam mniej wiecej w tym wieku bo mialam lat 29. Wiec jezeli masz chec
          wyjechac to napewno wiek nie jest tu przeszkoda. Jezeli chodzi to Twoj zawod to
          oczywiscie jak sama piszesz w innym kraju napewno nie bedzie tak przydatny jak
          w Polsce, tyle ze nie koniecznie musisz pracowac jako adwokat czy radca prawny,
          jestem przekonana ze jak podszlifujesz jezyk ( nie wiem jak dobrze i jaki jezyk
          znasz) to napewno znajdziesz sobie niezla prace. Wbrew pozorom i koniecznosci
          nostryfikowania dyplomu w takich krajach jak Australia czy Nowa Zelandia,
          polacy sa tam cenieni a nasze wyksztalcenie uwazane za dobre.
          O inn krajach nie bardzo moge sie wypowiadac bo pomimo ze bylam jeszcze w paru
          to jako turystka, a wtedy jak wiadomo inaczej kraj sie odbiera niz wtedy kiedy
          tam sie mieszka przez jakis okres.
          Znam wielu prawnikow w Twoim wieku (pracowalam przez 9 lat w dwoch duzych
          prawniczych firmach w Warszawie). Nie wiem skad jestes, w Warszawie jest taka
          sytuacja ze ci ktorzy sa dobrzy i moga sobie pozwolic na dlugie godziny pracy
          a do tego oczywiscie sa po aplikacji, to maja szanse po ilus tam latach ...
          zreszta co ja Ci bede pisac , sama wiesz jak jest. Czy to wszystko jest warte
          poswieconych lat, rezygnacji w wielu przypadkach z zalozenia rodziny itd itd ,
          sama musisz zdecydowac bo wiesz najlepiej jakie jest srodowisko prawnikow, samo
          wyksztalcenie nie otwiera Ci drzwi, dobrze by bylo gdybys miala tate, mame i
          dziadka prawnika. O zarobkach na etacia pisac pewnie nie musze, glupia sprawa
          ale ja zarabialam wiecej od wielu prawnikow w mojej firmie.

          Reasumujac:
          1. Jestes dorosla wyksztalcona osoba i oczywisie sama musisz podjac decyzje
          2. Moja corka w lipcu bedzie miala 21 lat , nawet jej nie radze co ma robic,
          staram sie pomagac w podejmowaniu dobrych decyzji ale to jej decyzje i moge
          tylko wskazac na jakies ewentualne zagrozenia ktorych ona jeszcze nie widzi.
          Wyjechala zaraz po maturze - choc wszyscy sie na mnie dziwnie patrzyli ze jej
          pozwolilam i ze nie wyslalam jej na studia, uwazam ze zrobila bardzo dobrze,
          wydoroslala , zobaczyla jak ludzie zyja gdzie indziej, nabrala pewnego
          doswiadczenia, nie boi sie szukac tego co jej do szczescia akurat w tym
          momencie potrzebne. A studia, no coz jak bedzie chciala to jeszcze zdazy a jak
          nie - nie wszyscy musza miec studia.
          3. Wydaje mi sie ze au-pair to nie dla ciebie, jezeli zdecydujesz sie wyjechac
          to jestem przekonana ze znajdziesz sobie dobra prace. Au-pair w moim
          przekonaniu to dla mlodych dziewczyn, ale oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie.

          Przedewszystkim uwazam ze do odwaznych swiat nalezy, nie ma sie czego bac,
          wszedzie znajda sie ludzie ktorzy w razie koniecznosci pomoga. Gdybys sie
          gdzies wybierala zarejestruj sie na www.globalfreeloaders.com
          fajny klub dla podroznikow, mozna sie zatrzymac u kogos na troche i w ten
          sposob zaoszczedzic na kosztach mieszkania. Sama goscilam dwie przemile
          dziewczyny mniej wiecej w twoim wieku, jedna z Australii druga z Canady.

          A juz tak na koniec mala dygresja:

          jakas mila osobka pisze na formu ze ma dwa fakultety, pracuje w supermarkecie,
          zarabia 1200 zl i jest bardzo zadowolona, i cale mnostwo ludzi jej
          przyklaskuje. Moze ja jestem nienormalna ale gdybym ja miala dwa fakultety,
          byla w jej wieku i okazje pracy w sklepie za te pieniadze, to bym matke i ojca
          na kolanach przepraszala ze wydali pieniadze na moje studia.

          Nie wiem czy cokolwiek wynika z tego co napisalam, nie czuje sie uprawniona do
          tego zeby dawac ludziom rady bo jak mowi przyslowie dobrymi radami pieklo jest
          wybrukowane.
          Mam przesympatyczna kolezanke, tez prawnik w Twoim wieku, moze Was skontaktowac
          ze soba/?

          Zycze odwagi w podejmowaniu decyzji, i powodzenia.

          serdecznosci
          Asia
          • Gość: Rozczarowana Re: DO Rozczarowanej IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 18:37
            Asiu,
            bardzo Ci dziękuję za odpowiedź...
            Być może z mojego wywodu wywnioskowałaś, że jestem bezradną osóbką, która chce
            by ktoś podjął za nią decyzję... Nie, nie. Oczywiście, że wiem, że decyzja
            należy do mnie. Ale właśnie dlatego, że chcę by była to właściwa decyzja
            chciałam usłyszeć m.in. Twoja opinię (jako osoby o ogromnym - w tym temacie -
            doświadczeniu życiowym). Poza tym cenne są dla mnie takie informacje jak ta o
            www.global....itd. Wiesz, ja po prostu nie bardzo wiem od czego powinnam zacząć
            decydując się na wyjazd.
            To o czym pisałaś, że au pair to chyba raczej nie dla mnie - myślałam o tym
            raczej pod kątem szlifowania języka (bo nie jest biegły niestety...),
            zaznajamiania się z jakimś krajem, badania na ile mam szansę na jakąś konkretną
            (i bądźmy szczere - ambitniejszą i rozwojową) pracę.

            No właśnie Asiu, czy mogłabyś mi podpowiedzieć od czego zacząć gdyby już pomysł
            o emigracji dojrzał zupełnie? W jaki sposób starć się znaleźć pracę? Czy jakieś
            ośrodki polonijne byłyby tu przydatne czy raczej nie? (jak dotychczas myślałam
            o Kanadzie albo właśnie o Australii czy N.Z.)

            jeśli znajdziesz chwilę - byłoby miło przeczytać kilka słów od Ciebie,
            a póki co pozdrawiam i życzę przyjemnego wieczoru,
            r.


            p.s. a ta zadowolona z życia, dwufakultetowa osóbka o której wspominasz,
            zarabiająca w markecie 1200 zł dla mnie też jest niezrozumiałym zjawiskiem. No
            ale cóż - jej życie, jeśli uważa się za szcześliwą...
            Tylko... po co było marnować życie na studiach?




            • Gość: Asia Re: DO Rozczarowanej IP: *.acn.pl 23.05.03, 20:02
              Zdecydowanie nie uwazam cie za bezradna osobe ktora oczekuje zeby ktos za nia
              podjal decyzje, jezeli by tak bylo to bardzo watpie zebys zostala prawnikiem.

              Jestem przekonana ze masz szanse na dobra prace w kazdym z tych trzech krajow o
              ktorych wspominasz. Zapewne czytalas moje wypowiedzi i wiesz ze w N.Z.
              pracowalam w ksiegowosci w jednym z Ministerstw. Wydaje mi sie ze jest to
              kwestia osobowosci i postawienia sobie poprzeczki na odpowiednim poziomie.
              Podaje kilka stron gdzie przez internet mozesz sprobowac znalezc prace. Sprobuj
              www.stuff.co.nz, wwww.nzcity.co.nz, www.nzgovt.co.nz,, jezeli chodzi o
              Australie nie specjalnie sie interesowalam ale jezeli wrzucisz sobie w
              wyszukiwarke napewno cos znajdziesz.
              Czy organizacje polonijne moga pomoc - trudno mi powiedziec, nigdy nie
              probowalam zalatwiac niczego przez takie organizacje, sprobuj nigdy nie
              wiadomo.
              Jestes z Warszawy? Moja corka uczy angielskiego jako native speaker w jednej z
              warszawskich firm, daje tez lekcje prywatnie jezeli bylabys zainteresowana
              zadzwon.
              Dobra forma nauki sa tez pogaduszki na czatach w jez. angielskim, co prawda
              wymowy sie tam nie nauczysz ale zlapiesz sporo nowych slowek.


              trzymam kciuki :)
              • Gość: Rozczarowana dzięki Asiu! IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 22:59
                dzięki za wszystkie informacje.

                z tą poprzeczką masz słuszna rację - trzeba ją ustawić na odpowiednim poziomie
                i tyle.
                Będę działać bo jakoś siedzenie w kraju, w którym afera goni aferę, posłanki
                informują wszystkich co mają w oczach jakoś nie zachęca do wiązania z nim
                przyszłości...

                Pozdrawiam Cię i daj czasem znać co u Ciebie,
                trzymaj się!!!!!
            • Gość: Asia Re: DO Rozczarowanej IP: *.acn.pl 23.05.03, 20:16
              Nie spojrzalam na twoje IP, wyglada na to ze jestes z Lodzi :)
              • Gość: angka Re: DO Rozczarowanej IP: *.g1.pl 25.05.03, 01:24
                No, widze, ze nie tylko ja mam problem z wyjazdem bedac prawnikiem. Mam 28 lat
                i zdecydowanie chcialabym stad wyjechac. Tylko wiem, ze zawod prawnika jest tak
                nieprzenaszalny, ze musialabym zajac sie czyms innym. Czym? No wlasnie. Nie
                zdecydowalabym sie chyba wyjechac zupelnie w ciemno, szukac dopiero po
                przyjezdzie pracy itp. Nie wiem tylko jak znalesc jakas sensowna prace przez
                intenet.
                No i tez jestem z Lodzi.
                Angka

                > Nie spojrzalam na twoje IP, wyglada na to ze jestes z Lodzi :)
                • Gość: Asia Re: DO Rozczarowanej IP: *.acn.pl 25.05.03, 19:02
                  no coz napewno nie Ty jedna masz chec wyjechac, takich ludzi jest cale mnostwo,
                  tyle ze i chcialabym i boje sie, nie wyjade nie majac pracy, mieszkania itp i
                  nie wiem jak szukac. Nic dodac nic ujac.

                  pozdrawiam
        • Gość: pomocny @rozczarowana i angka IP: *.sympatico.ca 26.05.03, 21:55
          Hej!

          Wydaje mi sie, ze waszym pierwszym zmartwieniem powinno byc:

          Jak uzyskac staly pobyt w AU, CA, US, NZ, prowadzacy do uzyskania obywatelstwa
          albo chociaz zezwolenie na prace na 2-3 lata. Co moglybyscie robic tam - to juz
          kwestia na potem. Don't put the cart before the horse

          Odnosnie wieku - ze mna bylo tak:

          wyjazd - 26 lat
          kraj tranzytowy - 30 miesiecy
          przyjazd do Kanady - 29 lat
          - nikogo w Kanadzie
          - dobra znajomosci j. angielskiego (szkola metodystow w W-wie - czy ona jeszcze
          istnieje?)
          - kawaler
          - stan majatkowy w momencie przyjazdu - USD 1000

          dzis: 41 lat

          W miedzyczasie: 4.5 roku pracy w fabryce na tasmie, ozenilem sie i sciagnalem
          zone, sciagnalem mlodszego brata, urodzilo sie dziecko, 3 letni college, zona 2
          lata college (zerowa znajomosc ang. w momencie przyjazdu). Od trzech lat
          pracuje w zawodzie w przyzwoitej firmie z przyzwoitymi zarobkami, zona rowniez -
          jako pielegniarka. Klasa spoleczna: middle middle class (na warunki
          kanadyjskie). Co mam i gdzie bylem nie pisze, bo wygladalo na samochwalstwo.
          Jest dobrze. Lata za nami byly ciezkie - zwariowany kolowrot pracy i nauki,
          przekazywanie sobie dziecka metoda sztafetowa ale tez poswiecenie jej wiele
          czasu - ale chyba raczej smieszne w porownaniu z wiekszoscia znajomych w Polsce
          w tym czasie. Nie byl to czas z filmow o Ameryce. Dzisiaj jest b. dobrze, a
          wyglada, ze moze byc jeszcze lepiej (jak splacimy swoje dlugi konsumpcyjne,
          hehe). Nie nauzywalismy sie zycia przez te 11 lat, ale byly tez przyjemnosci -
          ladne wlasnosciowe mieszkanie (wtedy, dzis lepiej), zwiedzenie Florydy,
          Kalifornii, i Arizony, jeden wyjazd do Polski + szereg mniejszych przyjemnosci.
          Dzis jest godne, dostatnie, spokojne zycie. Dodam tylko, ze nie jestem
          wyjatkiem - mamy ladna grupe znajomych - niektorzy nawet osiagneli troche
          wiecej.

          Czy warto bylo? Dla nas - na podstawie przezyc naszych rowiesnikow w Polsce -
          wiecej niz warto. Nie tylko dlatego ze zyjemy dzis przewaznie znacznie lepiej
          niz oni, ale tez te 11 lat, choc nielatwe, mialy tresc i smak. I mamy niezle
          perspektywy na nastepne 20 pare lat do emerytury, ktora tez nie powinna byc zla.

          Dla was - ocencie same w/g swoich oczekiwan, obecnym zyciu w kraju i
          perspektywach na przyszlosc. Nie wszyscy mierza jedna miara.

          Aha, jedno jest pewne - przynajmniej przez pierwszych pare lat swiadomosc tego,
          ze sie mialo w Polsce studia i dume z tego faktu trzeba schowac do kieszeni.
          Pierwsze pare lat musi bolec.

          Prosze nie odczytajcie mojego postu jako samochwalstwo albo glupie
          samozadowolenie. Nie taka byla intencja, ale czasem roznie mozna odczytac.
          • Gość: Peter Re: @rozczarowana i angka IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 26.05.03, 22:21
            Interesujace losy, ale pamietaj ze obecnie znacznie trudniej wyjechac przez
            tzw. kraj tranzytowy, szczegolnie bez znajomosci jezyka i bez odpowiednich
            kwalifikacji.

            Niestety, te osoby, ktore nie maja odpowiednich kwalifikacji, sporej ilosci
            kasy na poczatek i dobrego angielskiego nie maja praktycznie szans na legalny
            wyjazd liczac tylko na siebie.

            Moze spotkales kiedys Artura S. z Wroclawia?

            Kolega z SPRu, podobne losy jak Twoje.

            2715626@xtra.co.nz
            • Gość: pomocny Re: @rozczarowana i angka IP: *.tor.primus.ca 27.05.03, 04:14
              Gość portalu: Peter napisał(a):

              > Interesujace losy, ale pamietaj ze obecnie znacznie trudniej wyjechac przez
              > tzw. kraj tranzytowy, szczegolnie bez znajomosci jezyka i bez odpowiednich
              > kwalifikacji.

              Wiem, i w tym caly ich problem. Poza tym nie ma juz chyba krajow tranzytowych,
              potencjalni emigranci musza wszystko zalatwiac przez Warszawe?
              >
              > Niestety, te osoby, ktore nie maja odpowiednich kwalifikacji, sporej ilosci
              > kasy na poczatek i dobrego angielskiego nie maja praktycznie szans na
              legalny
              > wyjazd liczac tylko na siebie.
              >
              > Moze spotkales kiedys Artura S. z Wroclawia?

              Niestety nie.

              > 2715626@xtra.co.nz

              Jak wam tam w tym Kiwilandzie? Dobrze, zle, tak sobie? Stosunkowo malo sie z
              NZ slyszy. To pytanie takze do innych kiwis. Chwalcie sie albo narzekajcie?!
              • Gość: Peter Re: @rozczarowana i angka IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 27.05.03, 23:54
                > Jak wam tam w tym Kiwilandzie? Dobrze, zle, tak sobie? Stosunkowo malo sie z
                > NZ slyszy. To pytanie takze do innych kiwis. Chwalcie sie albo narzekajcie?!


                Sa rozne doswiadczenia. Nam sie udalo. Oboje robimy wlasciwie to samo co w
                Polsce, ale zyjemy na poziomie, o jakim moglismy jedynie pomarzyc przed
                wyjazdem. Ale to nie jest kraj, gdzie przyjezdza sie zarobic i wrocic do
                Polski.
          • Gość: Asia Re: @rozczarowana i angka IP: *.acn.pl 26.05.03, 22:38
            absolutnie zgadzam sie z pomocnym, tak to sie mniej wiecej zycie uklada,
            czytajac Twoj list mialam wrazenie ze opowiadasz moja historie, bo i lata sie
            nawet zgadzaly. Tyle ze ja wrocilam, (nie ze swojej woli zreszta). Ale
            oczywiscie o tym czy warto czy nie warto wyjechac kazdy musi sam zdecydowac.
            Mam nadzieje ze nikt Twojego listu nie odczyta opacznie bo wiekszosc emigrantow
            mogloby sie pod nim obiema rekoma podpisac.

            pozdrawiam , Asia
      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 26.05.03, 22:52
        Nie przesadzaj nigdy nie bylo latwo. Teraz przyjamniej latwiej jest zebrac the
        1000 dolarow, kiedys to byl majatek. Ja wyjechalam z narzeczonym (wtedy) we
        dwojke mielismy 600 dol. Kolega ktorego poznalismy mial 150 dol. i to
        pozyczone. (to bylo minimum zeby mozna bylo z kraju wyjechac)
        Emigracja nigdy nie byla latwa, i trzeba miec harakter i odwage zeby w nieznane
        jechac. Na ogol ci ktorym tej odwagi brak , szukaja dziury w calym, krytykuja i
        emigrantow i kraje do ktorych ludzie emigruja, lub tez uwazaja ze ci ktorzy
        wyjechali chwala sie tym co osiagneli. Czytam rozne wypowiedzi na forum i
        czasem mi rece opadaja, ale emigracja nauczyla mnie miedzy innymi tego ze
        potrafie sie zgodzic na to ze sie z kims czy tez ktos ze mna nie zgadza.

        pozdrawiam
      • Gość: Karol_K Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.cc.columbia.edu 28.05.03, 01:33
        Zeby dodac odwagi watpiacym,
        napisze, ze trzy miesiace temu wyjechalem z kraju
        po ponad roku bezskutecznego szukania pracy
        na garnuszku u rodzicow.

        Teraz sie odbilem, zaczynam oddawac dlugi i wlasnie zaproponowano mi lepsza
        prace...
        w trzych firmach jednoczesnie...
        za dziesieciokrotnie wieksze pieniadze,
        niz kiedykolwiek zarabialem w Polsce.

        Nie warto sprzedawac dzialki.

        Ja kolo Gdanska zostawilem dzialke z rozpoczeta (i nie ruszona od 2001 roku)
        budowa domu jednorodzinnego.
        Pieniadze za ta dzialke, gdybym ja sprzedal, starczylyby mi na trzy miesiace
        czynszu za kawalerke tutaj, gdzie mieszkam.

        A tak mam przynajmniej mile poczucie, ze mam w Polsce kawalek ziemi,
        na ktory moge kiedys wrocic, jak mi rozum odejmie.

        pozdrawiam Was wszystkich serdecznie
        i zycze owocnej emigracji

        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 28.05.03, 08:31
          Witam

          no coz mnie rozum odebralo prawie 10 lat temu, ale drugim razem juz mi nie
          odejmie, wracac juz nie bede bo to i nie te lata. Dzialke juz sprzedalam, bilet
          zarezwrwowany, wiec wszystko idzie zgodnie z planem i mam nadzieje ze bedzie
          tak dalej.
          Ciesze sie ze jestes zadowolny ze swojego wyjazdu i ze wiedzie ci sie niezle.
          No a tak jak piszesz do tego masz poczucie ze masz kawalek wlasnej ziemi w
          Polsce.

          pozdrawiam cieplutko , Asia
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dsl.hccnet.nl 28.05.03, 09:16
            Asiu,
            Bede trzymac kciuki za ciebie, na pewno wszystko sie dobrze ulozy!
            Ja wyjechalam 2 lata temu i nie zaluje, chociaz nie mialam noza na gardle i
            zostawialam niezla posade w kraju. Do wyjazdu przygotowywalam sie pol roku,
            dzieki czemu dostalam nowa prace w 2 miesiace po przyjezdzie, zatrudniono mnie
            w dzien w ktorym dostalam pozwolenie na prace. Nie musialam pracowac w fabryce,
            ani opiekowac sie czyimis dziecmi, prace dostalam na tym samym poziomie co w
            Polsce, uznano mi dyplom i dotychczasowe doswiadczenie. Bardzo wiele spraw
            mozna "nakrecic" przed wyjazdem przez internet i telefonicznie. Polecam to tym,
            ktorzy boja sie wyjazdow "w ciemno".
            Pozdrawiam!
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 28.05.03, 10:24
              Czesc Saba

              dzieki za slowa otuchy :) jestem pewna ze wszystko sie jakos w miare ulozy, tym
              bardziej ze nie jest to moj pierwszy wyjazd i wiem czego mniej wiecej moge sie
              spodziewac.
              Sytuacja w Polsce niestety z dnia na dzien robi sie coraz gorsza, wybor mam
              taki ze albo na starosc smietniki w Warszawie albo Plaza dzika plaza morze do
              okola , decyduje sie na to drugie.
              Ciekawa jestem gdzie jestes, napisz moze cos wiecej bo jak widzisz z mojego
              ogloszenia zrobilo sie forum emigrowac czy nie.

              Pozdrawiam rodaczke
              asia
              • Gość: Asia Asia szuka prawnika IP: *.acn.pl 28.05.03, 10:34
                Z zwiazku z tym ze wyjezdzam na poczatku lipca a sprawa w Sadzie pracy
                naznaczona jest na 29 wrzesnia, szukam prwnika specjalizujacego sie w prawie
                pracy, ktorym mialby chec zostac moim pelnomocnikiem :)
              • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dsl.hccnet.nl 28.05.03, 11:00
                Asiu,
                Nie jestem az tak daleko, zawsze jak mnie tesknota przycisnie to moge sie
                przejechac na weekend do Polski ;-))
                Co nie zmienia faktu, ze przystosowac sie trzeba bylo do nowego zycia tak samo
                jak by sie wyjezdzalo za ocean.. albo moze nawet bardziej majac na wzgledzie
                nauke jezyka (poza angielskim)
                Nie jest powiedziane, ze jeszcze nam cos kiedys nie strzeli do glowy i kiedys
                znowu sie gdzies nie przeniesiemy.. Tez mi sie marzy plaza i slonce ;-))
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 28.05.03, 11:03
                  no to masz dodatkowy atut jak bedziesz kiedys chciala sie na jakas plaze
                  przeniesc, znasz wiecej jezykow :)
                  • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dsl.hccnet.nl 28.05.03, 11:08
                    Gość portalu: Asia napisał(a):

                    > no to masz dodatkowy atut jak bedziesz kiedys chciala sie na jakas plaze
                    > przeniesc, znasz wiecej jezykow :)

                    ten jezyk to chyba tylko by mi ulatwil zycie w Pd Afryce, ewentualnie w
                    Indonezji, na wyspach ABC (Aruba, Boneira, Curacao..) a ja bym wolala chyba cos
                    blizej cywilizacji ;-)) chyba sie wezme za potugalski, albo moze hiszpanski..
                    • Gość: oskaros Re: WYJAZD Z KRAJU - podobna sytuacja IP: 195.94.210.* 28.05.03, 12:34
                      Cześć,
                      Skończyłam logistykę na studiach licencjackich, moja pierwsza praca - 3 lata
                      temu była właśnie w logistyce w miedzynarodowej firmie produkcyjnej, jednak na
                      niskim stanowisku poniżej kwalifikacji bez żadnych perspektyw rozwoju ponieważ
                      głowne stanowiska rozeszły się już po moim przyjściu do firmy - moja pensja po
                      3 latach to 1.700 PLN netto + bony na święta + dofinansowanie wczasów itp.
                      Nie narzekam. Gorzej mój chłopak: skończył historię myśli politycznej (z
                      wielkiego zamiłowania) z wyróżnieniem, pracuje jako magazynier w tej samej
                      firmie co ja - wcale się nie skarży - bardzo dużo czasu poświęca na czytanie
                      żeby mieć kontakt z tym co robił na studiach. Ale ja codziennie widzę jego
                      coraz więszą frustracje, niespełnione ambicje. 2 lata temu miałam okazję
                      załatwić sobie tzw internship w logistyce w jednej z dużych irlandzkich firm
                      farmaceutycznych, przeszłam rozmowy (przez telefon) i zostałam zaproszona.
                      Jednak w trakcie przygotowań do wyjazdu dostałam emila, że zaostrzyły się
                      przepisy dotyczące wydawania work permit i niestety pozwolenie nie zostało mi
                      przyznane. Od temtej pory cały czas myśle o wyjeździe z Polski - jednak oprócz
                      wczasów i wycieczek zagranicznych nigdy nie byłam za granicą na własną rękę.
                      Szczerze mówiąc to jestem gotowa rzucić wszystko w jednej chwili - jak
                      myślicie: czekać na wejście do UE czy iść na żywioł i jechać tak straightaway?

                      Pozdrawiam
                      o
              • Gość: pomocny Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.sympatico.ca 28.05.03, 20:03
                Gość portalu: Asia napisał(a):

                > Czesc Saba
                >
                > dzieki za slowa otuchy :) jestem pewna ze wszystko sie jakos w miare ulozy,
                tym
                >
                > bardziej ze nie jest to moj pierwszy wyjazd i wiem czego mniej wiecej moge
                sie
                > spodziewac.
                > Sytuacja w Polsce niestety z dnia na dzien robi sie coraz gorsza, wybor mam
                > taki ze albo na starosc smietniki w Warszawie albo Plaza dzika plaza morze do
                > okola , decyduje sie na to drugie.
                > Ciekawa jestem gdzie jestes, napisz moze cos wiecej bo jak widzisz z mojego
                > ogloszenia zrobilo sie forum emigrowac czy nie.

                Ile lat spedzilas w NZ zanim wrociliscie? I 3 pytanka na marginesie?

                1. Nie zal ci czasem tych 10 lat? Jak piszesz, bylas dobrze usadowiona w NZ i
                te 10 lat (to jednak kawal czasu) spedzone tam, bez tych wszystkich stresow
                polsko-przeprowadzkowych na pozycji prawdopodobnie dzis duzo mocniejszej niz
                kiedys - zawodowo, finansowo, etc. to jednak duza roznica. Znow stres, bo
                chociaz to juz 2 raz to jednak znow trzeba ruszac w swiat i znow sie urzadzac.

                2. Co z mezem? Wracacie do NZ razem? Przeszly mu mrzonki czy trzeba go ciagnac?

                3. Co z dzieciakami - chyba, ze nie mieliscie.

                Jesli juz gdzies o tym pisalas, to widocznie przeoczylem. Daj odsylacz.
                • Gość: pomocny Hej, zaczalem nowa strone! IP: *.sympatico.ca 28.05.03, 20:05
                • Gość: Asia Re: odpowiedz dla Pomocnego IP: *.acn.pl 29.05.03, 09:36
                  Napewno masz racje gdybysmy nie wrocili do tej pory bylibysmy calkiem niezle
                  ustawieni, w tej sytuacji w jakiej jestesmy bedziemy zaczynac jeszcze reaz,
                  moze nie calkiem od poczatku ale jednak.
                  Czy mi zal tych 10 lat - nie. Ja znalazlam w Polsce bardzo dobra prace za
                  bardzo dobre pieniadze. Wlasciwie od dwoch lat w kazdej chwili sie spodziewalam
                  ze ta prace moge stracic. O powrocie rozmawialismy juz od kilku lat ale dokad
                  pracowalam jakos nie moglam sie zdecydowac zeby to zostawic chociaz oczywiscie
                  inne rzeczy mnie denerwowaly to jednak punkt widzenia zalezy od punktu
                  siedzenia, a ze nie bylo mi zle to ciezko bylo sie zdecydowac. Teraz nawet
                  jestem zadowolona ze juz nie pracuje bo tylko przyspieszylo moja decyzje.
                  Wyjezdzamy wszyscy razem, tzn maz, corka i ja. Meza juz od dawna nie trzeba
                  ciagnac, pewnie gdyby nie moja praca (czytaj placa) to bysmy juz kilka lat temu
                  wrocili. Wlasciwie planowalismy powrot jak corka zrobi mature, przeciagnelo sie
                  dwa lata.
                  Nie wiem jak nam sie tam ulozy, nigdy nie bylam i nie jestem materialistka, nie
                  wyemigrowalam zeby sie dorabiac i teraz tez nie z tego wzgledu wyjezdzam. Wiem
                  jedno jak sie uda to pozyje jeszcze troche w normalnym kraju :)

                  Czytalam ostatnio na forum jakis watek, odezwal sie ktos z usa, dostalo mu sie
                  ze az hej, az przykro czytac jaka zawisc bije z nas polakow do ludzi ktorzy
                  maja to szczescie zyc w normalnych warunkach. Komentarzy w rodzaju krzyzyk na
                  droge, niech jada dac im paszporty i zakaz powrtou, zmywanie garow, podcieranie
                  dup itp jest tam bezliku. Przykro to czytac ale niestety jest tak ze byt
                  okresla swiadomosc. A nasza zasciankowosc pewnie jeszcze dlugo bedzie nasza
                  wizytowka.

                  pozdrawiam
                  • Gość: pomocny Re: odpowiedz dla Pomocnego IP: *.sympatico.ca 29.05.03, 15:42
                    Gość portalu: Asia napisał(a):

                    > Napewno masz racje gdybysmy nie wrocili do tej pory bylibysmy calkiem niezle
                    > ustawieni, w tej sytuacji w jakiej jestesmy bedziemy zaczynac jeszcze reaz,
                    > moze nie calkiem od poczatku ale jednak.
                    > Czy mi zal tych 10 lat - nie. Ja znalazlam w Polsce bardzo dobra prace za
                    > bardzo dobre pieniadze. Wlasciwie od dwoch lat w kazdej chwili sie
                    spodziewalam
                    >
                    > ze ta prace moge stracic. O powrocie rozmawialismy juz od kilku lat ale dokad
                    > pracowalam jakos nie moglam sie zdecydowac zeby to zostawic chociaz
                    oczywiscie
                    > inne rzeczy mnie denerwowaly to jednak punkt widzenia zalezy od punktu
                    > siedzenia, a ze nie bylo mi zle to ciezko bylo sie zdecydowac. Teraz nawet
                    > jestem zadowolona ze juz nie pracuje bo tylko przyspieszylo moja decyzje.
                    > Wyjezdzamy wszyscy razem, tzn maz, corka i ja. Meza juz od dawna nie trzeba
                    > ciagnac, pewnie gdyby nie moja praca (czytaj placa) to bysmy juz kilka lat
                    temu
                    >
                    > wrocili. Wlasciwie planowalismy powrot jak corka zrobi mature, przeciagnelo
                    sie
                    >
                    > dwa lata.
                    > Nie wiem jak nam sie tam ulozy, nigdy nie bylam i nie jestem materialistka,
                    nie
                    >
                    > wyemigrowalam zeby sie dorabiac i teraz tez nie z tego wzgledu wyjezdzam.
                    Wiem
                    > jedno jak sie uda to pozyje jeszcze troche w normalnym kraju :)
                    >
                    > Czytalam ostatnio na forum jakis watek, odezwal sie ktos z usa, dostalo mu
                    sie
                    > ze az hej, az przykro czytac jaka zawisc bije z nas polakow do ludzi ktorzy
                    > maja to szczescie zyc w normalnych warunkach. Komentarzy w rodzaju krzyzyk na
                    > droge, niech jada dac im paszporty i zakaz powrtou, zmywanie garow,
                    podcieranie
                    >
                    > dup itp jest tam bezliku. Przykro to czytac ale niestety jest tak ze byt
                    > okresla swiadomosc. A nasza zasciankowosc pewnie jeszcze dlugo bedzie nasza
                    > wizytowka.

                    W zasadzie nie chodzilo mi o pieniadze (a przynajmniej nie tylko o nie) ale o
                    jakies budowanie zycia w danym kraju przez lata (wszystko sie na to sklada),
                    zmiana o 180 stopni. Mija ladne kilka lat i znowu diametralny zwrot, mija
                    nastepne 10 i znowu zwrot. Nie mowie, ze jestem zasiedzialy grzyb, Kanada to 3
                    kraj w ktorym mieszkam dlugo. Myslalem kiedys o Australii, teraz powaznie
                    planuje przerzut na poludnie Stanow na stale, ale to sa jak gdyby tylko
                    przeprowadzki z miasta do miasta, bo choc rozdzielone tysiacami kilometrow to
                    jednak stanowia jakies continuum, bo po pierwsze wszystkie sa normalne, po
                    drugie sa tak podobne, ze nie widze wielkiej roznicy w mitredze przy
                    przeprowadzaniu sie z Toronto do Hamilton, Ontario a Toronto do Phoenix,
                    Arizona. Jednorazowo wieksza odleglosc do przebycia i troche bardziej
                    kosztowne. A zawracanie glowy z przeprowadzka to samo i przystosowaniem sie do
                    nowych-starych warunkow tez.

                    Co do mnie, wielokrotnie zapytywalem sam siebie czy przeprowadzilbym sie
                    ponownie do Polski, gdyby mi zaoferowano taki sam lub troche wyzszy standard
                    zycia i taka sama lub lepsza prace dla mnie i dla zony. Odpowiedz 10 lat temu i
                    dzisiaj brzmi stanowczo NIE. Wyjechalem z Polski m. in. dla poprawy swojego
                    ekonomicznego losu, to prawda, ale nie tylko. Bylo tam b. wiele rzeczy, ktore
                    mnie wkurzaly niesamowicie za PRL, zarowno jesli chodzi o sytuacje jak i o
                    ludzi. Po prostu tesknilem do normalnosci, chociaz jej nie znalem. Znalazlem ja
                    i bardzo mnie ona na codzien cieszy mimo uplywu lat. W Polsce, jak slysze,
                    tamta nienormalnosc rozwitla nowymi barwami zamiast sie unormalnic, a ludzie w
                    pewnym sensie jeszcze gorsi niz byli. Ale to moje zdanie, subiektywne, choc
                    niekoniecznie, bo jak patrze na podobne do twojego przyklady, to tylko
                    utwierdzam sie w swoim mniemaniu. A powiedz mi gdyby twoja praca byla
                    niezagrozona tez bys wracala czy nie?
                    • Gość: Asia Re: odpowiedz dla Pomocnego IP: *.acn.pl 29.05.03, 17:29
                      Odpowiadam:

                      tez bym wracala, moze jeszcze nie teraz, moze za kilka miesiecy, trudno
                      powiedziec, ale napewno tak.
                      Tak jak piszesz, normalnosc to jest cos czego czlowiekowi potrzeba. Wlasciwie
                      to chyba zaluje tego ze przez ostatnie dwa lata nie widzialam tego ze zyje sie
                      tu coraz bardziej nienormalnie.

                      Mam nadzieje ze potwierdzam cie w Twojej slusznej decyzji, dobrze zrobiles ze
                      pokierowales swoim zyciem tak jak pokierowales. Wiem ze kazdy zawsze bedzie
                      mial jakies mrzonki w stosunku do swojego kraju, ale wierz mi nie ma tu po co
                      wracac.
                      Wiem nie jeden powie - rodzina, znajomi itd . - rodzina spodziewa sie pieniedzy
                      od tych ktorzy mieszkaja na zachodzie, znajomi- bywa roznie.
                      Kilka lat temy jeszcze tak mozna bylo przyjechac, zarobic , teraz bryndza
                      dokladna. Moze nie wszyscy to widza tak jak ja, i nie dziwie sie bo to w koncu
                      tez moja subiektywna opinia, ale uwazam przyjechac na urlop - tak, i wyjezdzac
                      z poczuciem ze zrobilo sie wlasciwy wybor.

                      pozdrawiam serdecznie

      • Gość: pomocny Na marginesie - kto tam zostanie? IP: *.sympatico.ca 28.05.03, 20:15
        Tak mi sie nasunelo - wielka fala out z lat osiemdziesiatych, caly czas strumyk
        w 90, teraz szykuje sie nastepna, nastepna ruszy po wejsciu do Unii. I bardzo
        wielu wyjezdza mlodych, wyksztalconych. Nawet repatrianci staja sie
        reemigrantami, bo takich jak Asia jest pewnie wiecej. Maja obce paszporty i
        nawet latwiej im sie ruszyc. Ostatni gasi swiatlo?
        • Gość: Peter Re: Na marginesie - kto tam zostanie? IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 28.05.03, 23:28
          To dobrze, czy zle???

          Zyjemy w globalnej wiosce. Wszedzie blisko.

          Tylko zrobilo sie na odwrot.

          Kiedys bylo trudniej wyjechac, ale byly kraje, ktore nawet finansowaly bilety
          lotnicze, nie mowiac o pomocy na poczatek.

          Teraz kazdy ma paszport w domu, ale znacznie trudniej gdzies osiedlic sie na
          stale legalnie. Nie mozna tez liczyc na zadna pomoc w innym kraju.

          Przyklad Joanny, ktora trzeci raz w zyciu przeprowadza sie na koniec swiata,
          jest dla mnie kolejnym potwierdzeniem slusznosci decyzji o przeprowadzce z
          Warszawy do Auckland.

          • Gość: Karol_K WYJAZD Z KRAJU_CD IP: *.cc.columbia.edu 29.05.03, 00:32
            To jeszcze raz ja.

            Dopóki pracowałem, Polska wydawała mi się rajem.
            "Ci bezrobotni, to zwykłe nieroby,
            wzieliby się do pracy" - tak wówczas myślałem.
            Wyjeżdżać za granicę ?
            Po co?

            Potem psioczyłem, że pracy nie mogę znaleźć,
            z takimi umiejętnościami i z takim doświadczeniem,
            tu czy tam się na krótko zaczepiłem
            ale wszystko szlag trafiał
            bo brak zamówień, recesja i ogólna rozpierducha.
            Ponad rok to trwało.

            A teraz z mojej dzisiejszej perspektywy oceniam,
            że to właśnie była moja okazja i szansa,
            której nie zmarnowałem.

            Zamiast pożyczać pieniądze na założenie własnej firmy i podobne głupoty,
            pożyczałem na załatwianie papierów emigracyjnych,
            egzaminy i tłumaczenia i na życie.
            Zamiast siedzieć w robocie fizycznej za kilkaset złociszów na miesiąc,
            wypełniałem formularze, wysyłałem swoje papiery i szukałem pracy za granicą
            przez Internet, języka się poduczyłem w tym czasie jako tako, bo miałem na to
            czas siedząc w domu, więc czytałem np Agathę Christie w oryginale.

            Miałem komfortową sytuację, bo nie miałem nikogo na utrzymaniu
            i miałem od kogo pozyczyć.

            Trwało to długo, było ryzykowne, ale jak się okazało skuteczne.

            Jeszcze raz pozdrawiam przyszłych emigrantów i życzę wszystkiego dobrego.

            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU_CD IP: *.acn.pl 29.05.03, 09:46
              No wiec podobnie bylo ze mna, dopoki pracowalam wszystko wydawalo mi sie inne,
              czlowiek pracuje dlugie godziny nie ma czasu na zastanawianie sie nad tym ze
              inni nie maja. W weekendy obracamy sie w swoim towarzystwie lub bywamy tam
              gdzie nam podobni, czyli ci ktorych na to stac. Co prawda od moze poltora roku
              zaczely mie sie troche szerzej oczy otwierac, ale liczylam na to ze zacznie sie
              poprawiac, ze to krotka przejsciowa zapasc. Niestety jest jak jest a jak jest
              to nawet trudno opisac.
              Oczywiscie ze wszyscy nie wyjada, emigracji juz bylo sporo zawsze sa tacy
              ktorzy maja tego dosyc, a takze chec i odwage zeby wyjechac i oczywiscie zawsze
              sa patrioci ktorzy swoj kraj przedkladaja nad wszystko inne no i tacy ktorzy
              gdyby nawet chcieli to i tak nie wyjada bo nie maja jak.

              Uwazam ze kazdy musi zyc w zgodzie ze swoim sumieniem. Ja staram sie ani nie
              zachecac ludzi ani ich od tego nie odwodzic, jedynie jezeli moge to sluzyc
              jakimis informacjami.

              pozdrawiam
      • Gość: beti O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: 217.153.7.* 29.05.03, 15:57
        Tak sobie czytam Was od kilku dzionków,w końcu nie wytrzymałam i piszę... Jak
        pierwszy raz zobaczyłam ten wątek to tak przy 60 liście się popłakałam, szkoda
        mi trochę tej Polski, że taki rozpiździel tu się dzieje, bo w sumie to piękny
        kraj tylko paskudnie źle rządzony:(
        Ja mam jeszcze 1 semestr do obrony i jak myślicie co robimy z
        mężem.....spadamy!!!!!!
        juz w czerwcu wybieram sie na 3 miesiączki aby podreperowac budżet domowy
        (Amsterdam).
        Nie podjęliśmy jeszcze decyzji gdzie konkretnie chcielibyśmy się zaczepić po
        mojej obronie ale jedno jest pewne - w jakimś normalnym kraju.
        A i jeszcze jedno - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ OSOBIE KTÓRA NAPISAŁA O STRONCE
        WWW.GLOBALFREELOADERS.COM nie pamiętam kto pierwszy o tym wspomniał a nie chce
        mi się raz jeszcze przeszukiwac całęgo wątku, niemniej jednak gorąco dziękuję
        tej osobie;) Już się zarejestrowałam. Jestem pierwsza ze Szczecina!!!!!!hihi;)
        A ogólnie to sama idea tej stronki jest po prostu pierwsza klasa.
        Pozdrawiam wszystkich <potencjalnych i faktycznych> emigrantów.

        • Gość: Asia Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: *.acn.pl 29.05.03, 17:48
          chyba ja wspomnialam o tej stronie , chociaz praw autorskich sobie nie
          uzurpuje. Wiesz czytajac rozne wypowiedzi na forum czasem dziwie sie ludziom i
          to duzo mlodszym niz ja i czesto duzo lepiej wyksztalconym niz ja, ale
          widocznie nie wszyscy maja taka ciekawosc swiata i chec poznawania nowych
          rzeczy. Czesto spotykam mlodych ludzi ktorzy zupelnie nie wiedza w jakim maja
          isc kierunku, a przeciez internet stwarza tyle mozliwosci.
          Jak juz kiedys pisalam, mialam przyjemnosc goscic u siebie dwie mlode
          dziewczyny (obydwie byly w wieku ok lat28) . Z mojego punktu widzenia to
          naprawde sama przyjemnosc moc poznac kogos nowego, porozmawiac, poznac punkt
          widzenia innych ludzi. Niestety my polacy jestesmy bardzo zamknieci na takie
          kontakty, pamietam przy pierwszej okazji moja mama byla bardzo zbulwersowana ze
          wpuszczam kogos zupelnie obcego do swojego mieszkania, ale juz nastepnym razem
          nie miala takich obiekcji.
          Mysle ze jak nas przyjma do wspolnoty europejskiej, (na takich czy innych
          warunkach o ktorych nie chce tu dyskutowac) to za lat kilka zaczniemy myslec
          tak jak wiekszosc swiata, czego sobie i nam wszystkim zycze.

          Na poparcie mojej tezy powiem ze zarejestrowalam sie na stronach
          nowozelandzkich, napisalam o co mi chodzi i kupa chetnych do pomocy ludzi sie
          odezwala, ludzie oferuja sie ze odbiora nas z lotniska, ktos wyszukal dla mnie
          motel, ktos inny oferuje pomoc w znalezieniu pracy, dostalam duzo listow z
          informacjami na temat miasta do ktorego chce jechat itd itd., serce rosnie. Mam
          nadzieje ze i my polacy tez bedziemy kiedys tacy pomocni i bezintereswoni dla
          innych.

          Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
          • Gość: Asia Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: *.acn.pl 29.05.03, 17:51
            Nie zwrocilam uwagi na twoj tytyl, sama sie dziwie ze ten watek tak chwycil,
            chociaz zupelnie co innego bylo moim zamiarem ciesze sie ze wypowiada sie tu
            tyle osob i ze mozemy wzajemnie wymieniac sie doswiadczeniami.

            pozdrawiam
          • Gość: beti Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: 217.153.7.* 29.05.03, 19:06
            Gość portalu: Asia napisał(a):

            > chyba ja wspomnialam o tej stronie , chociaz praw autorskich sobie nie
            > uzurpuje. Wiesz czytajac rozne wypowiedzi na forum czasem dziwie sie ludziom
            i
            > to duzo mlodszym niz ja i czesto duzo lepiej wyksztalconym niz ja, ale
            > widocznie nie wszyscy maja taka ciekawosc swiata i chec poznawania nowych
            > rzeczy. Czesto spotykam mlodych ludzi ktorzy zupelnie nie wiedza w jakim maja
            > isc kierunku, a przeciez internet stwarza tyle mozliwosci.

            No cóż nie wszyscy sa ciekawi świata. Po prostu każdy jest inny. Też się
            dziwię tym którzy wolą kisić się we własnym sosiku zamiast próbowac się wyrwać
            i spróbowac żyć lepiej, piękniej etc. Ale z drugiej strony jesli tutaj są
            szczęśliwi to ok ja im nigdzie jechać nie każę. Wkurzają mnie natomast
            malkontenci którzy narzekają że tu jest źle ale wyjechać to broń boże nie bo
            jeszcze coś sie nie uda i co wtedy....a najgorsi to są Ci którzy jeszcze
            człowiekowi chęci do wyjazdu odbierają. Takie psy ogrodnika, sam nie pojadę (bo
            się boję albo inna wymówka) a drugiemu odbiorę chęć wyjazdu. Znamy takich z
            mężem: "A po co jechac??A może tu się poprawi??A co tam za robotę znajdziecie,
            pewnie strzyżenie trawników albo w burdelu...((no comments)itp teksty.
            Normalnie szlag mnie trafia na miejscu. Nigdy więcej nie poruszam tego tematu w
            obecności takiej osoby, bo mi szkoda nerwów;)

            > Jak juz kiedys pisalam, mialam przyjemnosc goscic u siebie dwie mlode
            > dziewczyny (obydwie byly w wieku ok lat28) . Z mojego punktu widzenia to
            > naprawde sama przyjemnosc moc poznac kogos nowego, porozmawiac, poznac punkt
            > widzenia innych ludzi. Niestety my polacy jestesmy bardzo zamknieci na takie
            > kontakty, pamietam przy pierwszej okazji moja mama byla bardzo zbulwersowana
            ze
            >
            > wpuszczam kogos zupelnie obcego do swojego mieszkania, ale juz nastepnym
            razem
            > nie miala takich obiekcji.
            Jesteśmy zamknięci i nie tylko ale nie jest to temat o naszych narodowych
            przywarach więc nie rozwijam....
            > Mysle ze jak nas przyjma do wspolnoty europejskiej, (na takich czy innych
            > warunkach o ktorych nie chce tu dyskutowac) to za lat kilka zaczniemy myslec
            > tak jak wiekszosc swiata, czego sobie i nam wszystkim zycze.

            Też mam taką nadzieję, niestety na pierwsze pozytywne efekty przyjdzie chyba
            długo poczekać.

            >
            > Na poparcie mojej tezy powiem ze zarejestrowalam sie na stronach
            > nowozelandzkich, napisalam o co mi chodzi i kupa chetnych do pomocy ludzi sie
            > odezwala, ludzie oferuja sie ze odbiora nas z lotniska, ktos wyszukal dla
            mnie
            > motel, ktos inny oferuje pomoc w znalezieniu pracy, dostalam duzo listow z
            > informacjami na temat miasta do ktorego chce jechat itd itd., serce rosnie.

            Nie do pomyślenia w Polsce...

            Mam
            >
            > nadzieje ze i my polacy tez bedziemy kiedys tacy pomocni i bezintereswoni dla
            > innych.
            >
            > Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia

            Pozdrawiam równie serdecznie i życzę powodzenia (to ile jeszcze do wyjazdu
            zostało???)
            • Gość: Asia Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: *.acn.pl 29.05.03, 19:53
              troszke wiecej jak miesiac, bilety zarezerwowane na 7 lipca (dzien urodzin
              mojej corki, napewno szczescliwy :))) )
              • Gość: re-re-re-emigrant Zycze powodzenia IP: *.proxy.aol.com 30.05.03, 04:33
                Ja bylem w podobnej sytuacji pare lat temu. Jak z powrotem znalazlem sie w USA
                to pomyslalem do siebie "nareszcie w domu". Tobie tez zycze tego uczucia. Drugi
                raz jest sto razy latwiej i w sumie wszystko idzie jak z platka. Trzymaj sie.
                • Gość: Asia Re: Zycze powodzenia IP: *.acn.pl 02.06.03, 07:57
                  Dzieki, dobrze wiedziec ze to nie tylko ja reemigruje :) Dziekuje za zyczenia
                  powodzenia.
            • Gość: pomocny Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: *.sympatico.ca 29.05.03, 20:26
              Gość portalu: beti napisał(a):

              > No cóż nie wszyscy sa ciekawi świata. Po prostu każdy jest inny. Też się
              > dziwię tym którzy wolą kisić się we własnym sosiku zamiast próbowac się
              wyrwać
              > i spróbowac żyć lepiej, piękniej etc. Ale z drugiej strony jesli tutaj są
              > szczęśliwi to ok ja im nigdzie jechać nie każę. Wkurzają mnie natomast
              > malkontenci którzy narzekają że tu jest źle ale wyjechać to broń boże nie bo
              > jeszcze coś sie nie uda i co wtedy....a najgorsi to są Ci którzy jeszcze
              > człowiekowi chęci do wyjazdu odbierają. Takie psy ogrodnika, sam nie pojadę
              (bo
              >
              > się boję albo inna wymówka) a drugiemu odbiorę chęć wyjazdu. Znamy takich z
              > mężem: "A po co jechac??A może tu się poprawi??A co tam za robotę
              znajdziecie,
              > pewnie strzyżenie trawników albo w burdelu...((no comments)itp teksty.
              > Normalnie szlag mnie trafia na miejscu. Nigdy więcej nie poruszam tego tematu
              w
              >
              > obecności takiej osoby, bo mi szkoda nerwów;)

              Hehehe, pociesz sie, ze na emigracji wystepuje takie zjawisko: ludzie, ktorzy
              nieustannie kwekaja w jakim to paskudnym kraju siedza, i ze ich tu sciagneli
              (kto? ONI!), i tu gowno, a tam nasrane (przepraszam), i... Na pytanie dlaczego
              nie wracaja - belkocza cos niezrozumiale pod nosem. Tak bylo z wieloma 13 lat
              temu, wielu to pozostalo do dzisiaj. Nikt nie wrocil.

              Druga fajna kategoria to ci, ktorzy lekali sie o moja przyszlosc, gdy rzucilem
              fabryke i poszedlem z powrotem do szkoly (college). "Z praca jest ciezko - a ty
              rzucasz robote za dobra stawke". Zyczliwi tacy, hehehe.

              Jesli czujesz, ze chcesz wyjechac, zrob to. Nie sluchaj "zyczliwych"
              i "zmartwionych". Nie sluchaj glupow i slabosilnych - pelno ich w kraju i na
              emigracji tez. Zwaz ile masz do stracenia w kraju i ile, byc moze, do zyskania
              za granica. Zwaz swoja obawe i chec zycia lepiej i poznania swiata poza
              grajdolem. I jedz - lub zostan.

              Jak wyjezdzalem w 87 to mama chciala mnie zatrzymac. Jeden z argumentow byl
              taki: "Jaruzelski oglosil w sejmie nowy plan budownictwa mieszkaniowego". No,
              ale to matka. Moze celowo uzyla demagogii.

              • Gość: Karol_K Jaruzelski IP: *.cc.columbia.edu 30.05.03, 01:33
                Fantastyczne, z tym Jaruzelskim.

                Ale chcę dołączyć do myśli wczesniejszej.

                Spotkania z Polakami tutaj za granicą boleśnie uzmysławiają mi zasadnicze
                różnice w podejściu do świata i psychice między róznymi nacjami.

                Polacy na tle tutejszego ogółu wypadają cwaniaczkowaci, chciwi,
                zachłanni i zaściankowi
                ( tak bardzo chcą być światowi aż im to wychodzi groteskowo)
                i jeżeli się przypadkowo spotkają to obchodzą się
                na sztywnych łapach - każde wie, co to za ziółko z pobratymca,
                więc lepiej udawać że się nie widzi i nie słyszy.

                Pełno jest dziwacznych i żenujących sytuacji w sklepach i na ulicy
                - gdy rozmawiajacy po polsku, napotkawszy
                w tym tłumie obcokrajowców dźwięk mowy ojczystej
                udają że nie widzą ani nie słyszą.

                Jakoś tak nie jesteśmy szczególnie sympatyczni.
                Im bardziej z siebie zadowoleni tym bardziej odpychający.
                Zaściankowość i prowincjonalizm umysłowy w połączeniu z bardzo rozwiniętym
                tupetem i samouwielbieniem.

                Sam jestem nie lepszy.

                Być może emigracja powoduje specyficzną selekcję ludzi.

                Amerykanie na tym tle to naród bardzo uczciwych, łagodnych i pogodnych
                pykników.
                Pykników - według definicji bodajże Witkacego.
                Poza utopijnymi i zwariowanymi pogladami na świat, nic im nie mozna
                zarzucić.

                Niezwykly jest widok ludzi, którzy lubią to co robią i cieszą się każdą
                chwilą życia -
                wiele osób pracujących tutaj w rodzinnych biznesach -
                np w sklepikach i warsztacikach,
                to ludzie starsi, którzy doskonale znają się na swoim fachu
                i są doskonale pogodzeni z zyciem, i cieszą się tym co robią.
                co bardzo podnosi na duchu postronnego obserwatora.

                Dzisiaj np ochroniarz uśmiechnął się do nas szeroko
                gdy wychodziliśmy ze sklepu i życzył nam miłego dnia.
                Nie miał takiego obowiązku wynikającego z potrzeb promocji firmy,
                ale po prostu chciał nam życzyć milego dnia.

                Od razu nam świat pojaśniał od jego uśmiechu.

                Gdy sobie przypomnę tych umundurowanych małolatów o wyglądzie młodocianych
                bandytów,
                uzbrojonych w kompleksy, kabury z bronią i telefony komórkowe,
                którzy szpiegują kupujących w sklepach w Polsce,
                albo bezmyślne i wiecznie niezadowolone z życia sklepowe, umalowane jak
                primadonny,
                patrzące na ręce klientom...

                • Gość: beti Re: Jaruzelski IP: 217.153.7.* 30.05.03, 11:01
                  Aż łza się w oku kręci (chodzi mi o tego uśmiechającego się ochroniarza;)

                  A co do pań w sklepie to dokładnie tak jak mówisz, choć nie wiem czy twoje
                  spostrzeżenia nie pochodzą jeszcze z lat panowania "starego systemu", ale to i
                  tak nie ma znaczenia bo w tej kwestii niewiele się zmienia, nadal w sklepach
                  panoszą się panie "przecież jem!" (patrz film S.Barei pt."Miś") a te co sie
                  uśmiechają, bo szef kazał, robią to tak sztucznie że aż groteskowo.

                  ps. Przepraszam te nieliczne wyjątki potwierdzające regułę.
                • Gość: swiete slowa! wlasnie tak jest!!! he he he he eh. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 23.06.03, 06:51
                  "Polacy na tle tutejszego ogółu wypadają cwaniaczkowaci, chciwi,
                  zachłanni i zaściankowi ( tak bardzo chcą być światowi aż im to wychodzi
                  groteskowo) i jeżeli się przypadkowo spotkają to obchodzą się
                  na sztywnych łapach - każde wie, co to za ziółko z pobratymca,
                  więc lepiej udawać że się nie widzi i nie słyszy.

                  Pełno jest dziwacznych i żenujących sytuacji w sklepach i na ulicy
                  - gdy rozmawiajacy po polsku, napotkawszy w tym tłumie obcokrajowców dźwięk
                  mowy ojczystej udają że nie widzą ani nie słyszą."



                  Zgadzam sie z przedmowca. Ale jaja. Tak wlasnie bylo w wiekszosci sytuacji w
                  jakich sie znalazlem w obecnosci Polakow...

                  Na ten przyklad pojechalem sobie kiedys do Alcatraz i chodze po dziedzincu a
                  tam rodzinka Polakow zarzarcie sie o cos kloci.
                  No to powiedzialem "dzien doby" uprzejmie i usmiechnalem sie do nich a oni...
                  zaczeli do siebie gadac po niemiecku!!

                  Wyobrazacie sobie?!

                  Ja juz wtedy nie mialem pytan! Co prawda rowniez mowie po niemiecku, ale nie
                  jest to powod do radosci! Zreszta tym bardziej wstydu im nie bede robil, bo sie
                  jeszcze okaze, ze nie maja juz innego jezyka, na ktory mogliby przejsc. He he.

                  Potem przewodnik pytal sie grupe kto i z jak daleka przyjechal, wiec oczywiscie
                  na koncu darlem sie jak najglosniej, ze z Polski !!!!
                  A niech wiedza folksdojcze. Jak sie pokazac na obczyznie.

                  Dodatkowo musze powiedziec, ze zawsze ciesze sie ogromnie jak spotkam jakis
                  Polakow, zwlaszcza, ze jestem na emigracji juz o te 20 lat za dlugo, i jak
                  czasem widze jakas parke w sklepie i sobie gadaja po polsku, az milo to jak ja
                  im powiem dzien dobry i co slychac? Jak leci itp.. To oni pierwsze co moga to
                  uciekaja.

                  Polacy!

                  Nie badzcie tacy wstydliwi!!!

                  Jest faktycznie wielu gosci na emigracji co chetnie was zjedza na podwieczorek,
                  ale wiekszosc jednak jest OK. Nie dajcie sie!!!

                  Na szczescie takie reakcje dotycza zwykle przerazonych swoja odwaga turystow i
                  ludzi, ktorzy wlasnie opuscili dom, podejrzewajac, ze na zawsze. Potem to
                  przechodzi.

                  Pozdrawiam.
              • Gość: beti Re: O rany ale ten wątek chwycił!!! IP: 217.153.7.* 30.05.03, 10:27
                Wielkie dzięki za te słowa:)
                Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że podjęłam dobrą decyzję. O rany!
                Gdyby nie ta obrona to już teraz bym walizki pakowała!!!Ale skoro już tak
                blisko tego magistra (taaa, chyba magazyniera:))jestem to szkoda by było rzucić
                to teraz. Poza tym staram się nie palić za sobą mostów (mimo wszystko). Ale do
                marca 2004 zostało mi troszke czasu zeby akurat przygotowac sobie grunt do
                wyjazdu.

        • snowboarder jestem w szoku 30.05.03, 04:51
          jak wiele jest normalnch i milych osob o takich samych
          pogladach na sytuacje, powiedzmy ogolna. Kiedys dawno
          odlozylem to forum do lamusa, bo przewazaja tu osoby
          psychicznie niezrownowazone lub po prostu zle, a tu taka
          niespodzianka ;-)
          Musze powiedziec, ze decyzji o wyjezdzie nigdy nie
          zalowalem. Szkoda, ze w Polsce jest tak jak jest, zaluje
          bardzo, ale zycie sie ma jedno i nie marzy mi sie
          wegetacja w chorym kraju, tym bardziej wegetacja i brak
          perspektyw dla moich dzieci. A moze nawet nie to jest
          najgorsze. Przebywania wsrod generalnie niemoralnych
          ludzi w kraju z niemoralnym rzadem, gdzie kradziez jest
          ogolnie przyjetym "sprytem" a chamstwo codziennoscia
          nigdy nie zaakceptuje.
          Absolutnie radze wahajacym sie dac drapaka. Nigdy nie
          bedziesz wiedzial, jakby to bylo gdy sie sam nie
          przekonasz. Zalatw wszystko tylko jak nalezy, zadbaj o
          wszelkie kwestie formalne, a znajdziesz spokojne,
          "normalne" zycie w Kanadzie, Australii czy Nowej
          Zelandii, ktora choc dla mnie bardziej nadaje sie na
          wakacje niz na osiedlenie sie. Troche nudnawo :-) Ale to
          piekny kraj i jesli ktos naprawde marzy o totalnym
          spokoju na jachcie, to czemu nie? Sam osobiscie wybralem
          Californie i tu jest moj dom. Nie zamienie go na inny.
          I krotka rada. Postaraj sie wyzbyc wszelkich obciazen
          nabytych w Polsce, narzekania i niedoceniania wlasnej
          wartosci. Uwierz w siebie i nawet gdy sie potkniesz,
          sprobuj znowu. Wytrwalosc i wiara w siebie plus moze
          troche szczescia. To wszystko co potrzebujesz.
          • Gość: Asia Re: jestem w szoku IP: *.acn.pl 30.05.03, 07:30
            tez sie zdziwilam,ze ludzie tutaj tak sympatycznie sie wypowiadaja bo czytalam
            kilka innych watkow i czesto zawisc i czysta zlosliwosc az kapie z wypowiedzi.
            • Gość: przemiła Asiu Re: jestem w szoku IP: 217.153.7.* 30.05.03, 10:49
              Przemiła Asiu nie ma co się dziwić. Jak ktoś jest sympatyczny to i sympatyczne
              ludki mu odpisują.
              7 lipca trzymam kciuki
              beti
              • Gość: Asia Re: jestem w szoku IP: *.acn.pl 30.05.03, 17:44
                ojjjjjjjjjjjjj az sie zarumienilam (i to w moim wieku) to przemila Asiu brzmi
                tak milo, dziekuje uprzejmie :)
          • Gość: beti Re: jestem w szoku IP: 217.153.7.* 30.05.03, 10:44
            snowboarder napisał:

            > jak wiele jest normalnch i milych osob o takich samych
            > pogladach na sytuacje, powiedzmy ogolna. Kiedys dawno
            > odlozylem to forum do lamusa, bo przewazaja tu osoby
            > psychicznie niezrownowazone lub po prostu zle, a tu taka
            > niespodzianka ;-)

            No co Ty powiesz????? Ja podobnie!!!!Czytałam kiedyś to forum i myślę sobie,
            kurczę ale ludzie mają kompleksy, aż się przelewa z tego komputera, nie ma co
            czytać, stek bzdur.

            > Musze powiedziec, ze decyzji o wyjezdzie nigdy nie
            > zalowalem. Szkoda, ze w Polsce jest tak jak jest, zaluje
            > bardzo, ale zycie sie ma jedno i nie marzy mi sie
            > wegetacja w chorym kraju, tym bardziej wegetacja i brak
            > perspektyw dla moich dzieci. A moze nawet nie to jest
            > najgorsze. Przebywania wsrod generalnie niemoralnych
            > ludzi w kraju z niemoralnym rzadem, gdzie kradziez jest
            > ogolnie przyjetym "sprytem" a chamstwo codziennoscia
            > nigdy nie zaakceptuje.

            Pod Twoja charakterystyka naszego kraju podpisuję się rękoma i nogami;)))


            > Absolutnie radze wahajacym sie dac drapaka. Nigdy nie
            > bedziesz wiedzial, jakby to bylo gdy sie sam nie
            > przekonasz. Zalatw wszystko tylko jak nalezy, zadbaj o
            > wszelkie kwestie formalne,

            no właśnie te kwestie formalne. Teraz wyjazd do Amsterdamu na 3 mies wakacji to
            nie problem załatwić.Ale z której strony to ugryźć jak człek chce na stałe
            prysnąć z kraju i to dalej niż w obrębie pięknego kontynentu Europy??? Możesz
            udzielić jakiejś wskazówki???
            Bądź ktokolwiek kto się orientuje, niech napisze cos o tym. Oboje z mężem mamy
            obywatelstwo tylko Polskie (żadnych obcych paszportów). Od czego zacząć??Gdzie
            skierowac pierwsze kroki??Bo wiadomo "najtrudniejszy pierwszy krok"...
            Prosze grzecznie o pomoc. Jak komuś nie chce sie na forum wypowiadać, można na
            priva ufka@simplusnet.pl . Z góry dzięki

            a znajdziesz spokojne,
            > "normalne" zycie w Kanadzie, Australii czy Nowej
            > Zelandii, ktora choc dla mnie bardziej nadaje sie na
            > wakacje niz na osiedlenie sie. Troche nudnawo :-) Ale to
            > piekny kraj i jesli ktos naprawde marzy o totalnym
            > spokoju na jachcie, to czemu nie? Sam osobiscie wybralem
            > Californie i tu jest moj dom. Nie zamienie go na inny.
            > I krotka rada. """Postaraj sie wyzbyc wszelkich obciazen
            > nabytych w Polsce, narzekania i niedoceniania wlasnej
            > wartosci. Uwierz w siebie i nawet gdy sie potkniesz,
            > sprobuj znowu. Wytrwalosc i wiara w siebie plus moze
            > troche szczescia. To wszystko co potrzebujesz.""" A tę radę to sobie w ramki
            oprawię;)

            Jeszcze jedna mała dygresyjka. miałam zajęcia na uczelni z doktorkiem który pół
            życia spędził w Kanadzie (tez na uczelni tam wykładał) i on nam kiedys na
            wykładzie powiedział coś takiego "jak ktoś z was gdziekolwiek wyemigruje to jak
            najdalej trzymać sie od...Polaków". Na pewno jest w tym 99% racji. Tylko 99%,
            bo "mój" doktorek chyba nie miał szcześcia spotkac takich przemiłych
            internautów.
            Pozdrowienia dla wszystkich przyjaznych i sympatycznych - beti
            • Gość: Asia Re: jestem w szoku IP: *.acn.pl 30.05.03, 18:06
              chcialabym sie odniesc tylko do tej malej dygresyjki, jako byla emigrantka
              oczywiscie tez mialam mozliwosc kontaktow z takimi samymi emigrantami jak ja
              oraz z polonia bardziej sasiedziala.

              Z tego co pamietam to pierwszy kontakt z ta zasiedziala polonia byl dla nas (i
              chyba dla nich rowniez ) szokiem. Dlaczego? - wydaje mi sie ze ludzie ktorzy
              wyemigrowali np. 20 lat wczesniej niz ja spodziewali sie ze przyjada tam tacy
              polacy jacy oni byli 20 lat temu. Okazalo sie ze przyjechali zupelnie inni
              ludzie, wyksztalceni i juz z innym swiatopogladem. Ludzie dla ktorych praca
              jako sprzatacz czy tez inne podobne zajecia nie byla szczytem marzen, my
              mielismy inne ambicje i inne mozliwosci. Im ciezko bylo zrozumiec ze mozemy
              wymagac czegos wiecej, lepszej pracy. Oni znali Polske z przed lat 20tu i
              uwazali ze w dalszym ciagu jest tak jak bylo. Ale musze przyznac ze ci polacy
              ktorzy na emigracji ciezko pracowali i moze nie dorobili sie majatkow ale
              poprostu zyja jak wiekszosc tubylcow, sa duzo bardziej chetni do pomocy
              nowoprzybylym niz ci ktorzy i finansowo i zawodowo zaszli na wysokie szczeble.
              Jezli chodzi o emigrantow z tego samego okresu, to tu niestety na ogol daje o
              sobie znac nasza polska zawics, chec bycia lepszym od innych, chec posiadania
              lepszego domu, lepszego samochodu. Wiadomo roznym ludziom uklada sie roznie,
              kwestia pracowitosc, przypadku i czego tam jeszcze. Nasza narodowa ceche jest
              to ze czujemy sie dopiero wtedy dobrze jezeli komus jest gorzej niz nam, ciezko
              nam sie pogodzic z mysla ze ktos kto przyjechal w tym samym czasie radzi sobie
              lapiej od nas. I chyba tu jest pies pogrzebany. Tez specjalnie nie
              utrzymywalismy kontaktow z szerokim gronem polonusow, ale oczywiscie mielismy
              male grono znajomych polakow bo czasem czlowiek ma chec pogadac po polsku,
              powspominac miejsca ktore wszyscy znaja, zjesc jakas polska potrawe czy tez
              napic sie polskiej wodki w poslkim gronie.
              Wydaje mi sie ze najwazniejsze to zostac soba, nie dac sie wciagnac w niesnaski
              jednej grupy przeciw drugiej ( bo niestety chyba w kazdym kraju polonia jest
              podzielona na grupy). Jezeli chodzi o prace ja osobiscie uwazam ze jest
              zdecydowanie lepiej szukac pracy poza polonia, wtedy sa napewno lepsze szanse
              na lepsza prace, awans, lepsze zarobki itd itd. Ale to oczywiscie zalezy od
              indywidualnej sytuacji kazdego z nas. Jestesmy jacy jestesmy i nasze wady i
              przywary nie znikaja w momencie przeflancowania nas na inny grunt, czasem wrecz
              sie poteguja. Ale jak w kazdej nacji ludzie sa rozni i na emigracji rowniez
              mozna znalezc fantastycznych przyjaciol wsrod polakow jak i wsrod tubylcow.
              Napewno kiedy mieszkalam w N.Z. byli tacy ktorzy mnie lubili i tacy ktorzy
              mnie nie cierpieli, ale to jest normalne bo w Polsce tez kazdy z nas tego
              doswiadcza, ot natura ludzka. :)


              • Gość: Karol_K Stosunki IP: *.cc.columbia.edu 01.06.03, 23:21
                Na emigracji chyba w większym stopniu decydują pieniądze, dlatego jest wielu
                znajomych, ale żadnych przyjaciół.
                • Gość: Asia Re: Stosunki IP: *.acn.pl 02.06.03, 07:55
                  Chyba przesadzasz, ale oczywiscie zalezy jaki Ty osobiscie masz stosunek do
                  pieniedzy, jezeli sa wazniejsze dla Ciebie pieniadze niz przyjaciele to wtedy
                  Twoja teoria ma sens, ale chyba nie wszyscy stawiaja na pieniadze. Oczywiscie
                  jezeli podchodzimy do spraw przyjazni w taki sposob, ze wszyscy ktorych
                  poznajemy potencjalnie chca nas wykorzystac to nepewno trudno jest nawiazac
                  przyjazn. Ale w sumie uwazam ze jest to kwestia naszych osobowosci a nie
                  pieniedzy.

                  pozdrawiam, Asia
                  • Gość: Karol_K Re: Stosunki IP: *.cc.columbia.edu 03.06.03, 13:01
                    Dopóki biedny, dopóty przyjaciół wielu.

                    Przykład z mojego własnego podwórka:
                    wyjeżdżając zostawiłem przyjacielowi samochód (stary grat)
                    żeby sobie nim jeździł, a gdy uzbiera pieniądze to mi odda.
                    On samochód natychmiast sprzedał, nie informując o tym nikogo,
                    a pieniądze sobie zatrzymał.

                    A ile kłopotów, gdy trzeba komuś kupić prezent okolicznościowy!
                    Można obrazić jego skromnością, można też niechcący przyzwyczaić kogoś
                    do bogatych prezentów i później sobie żyły wypruwać, żeby sprostać.

                    Można by mnożyć przyklady - gdy oczekiwania i zawiść wzrastają,
                    wraz z zasobnością kieszeni.
                    • Gość: Asia Re: Stosunki IP: *.acn.pl 04.06.03, 08:39
                      Jezeli to byl Twoj prawdziwy przyjaciel trzeba mu bylo ten samochod (jak sam
                      piszesz stary grat) poprostu dac, nie mial bys teraz przykrych wspomnien.

                      Jezeli chodzi o prezenty , ja nikomu prezentow nie daje a przyjaciol mam, z
                      tego co piszesz to tak jak kupowanie przyjaciol za prezenty, a to nigdy nie
                      dziala.

                      pozdrawiam
                • Gość: sylwia emigracja? IP: *.dip.t-dialin.net 19.06.03, 12:16
                  Emigracja? Hmmm...sprawa nie latwa! Wszyscy piszecie jak to pieknie i
                  wspaniale byc emigrantem. Ja tez jestem. Ale czy sie z tego ciesze? Moze
                  jestem za mloda, moze i czasy sie zmienily? Nie wiem!?
                  Wiem tylko tyle, ze przyjechalam do tego kraju pare miesiecy po skonczeniu
                  studiow! Pociagal mnie zawsze zachod! Prace mialam zalatwiona w Polsce! Miala
                  byc na Uczelni. Z mozliwosciami awansu! Nie chcialam, wybralam zachod! Nie
                  bylo latwo. Wiedzialam, ze nie bedzie! Nie znalam jezyka. Znalam za to kulture
                  i obyczaje! Podobal mi sie styl zycia! I tak juz od jakiegos czasu tu jestem.
                  Na poczatku zaparcie uczylam sie jezyka. Do dzis sie ucze! Nie jest latwo!Na
                  poczatku szkola i dorywcze prace! Takie jakie maja wszysycy Polacy za granica,
                  wszyscy ci nielegalni czy legalni mniej zaradni! Hmm...
                  Teraz prace mam legalna, w biurze, ksieguje i robie co popadnie. Tak
                  poszczescilo mi sie! Jezyka jednak dalej nie znam wystarczajaco dobrze.
                  Gramatyka zabujczo trudna dla mnie (czyzbym byla malo zdolna?), akcent
                  pozostanie.
                  Wiec pracuje sobie w biurze, wpatruje sie godzinami w komputer, licze, pisze,
                  szukam w slowniku!
                  Czy jestem sczesliwa? Hmmm tego chcialam! Mialo byc wspaniale i tak latwo!
                  Latwiej niz w kraju! A czy jest?
                  Piszecie ze jest lepiej niz w Polce....
                  Mi nie jest!
                  Pieniadze mam na jedzenie, ale nic w domu bo trudno jest zaosczedzic. A trzeba
                  sie dorobic! Czasy tez nie takie jak powinny byc. Bezrobocie wzrasta w
                  ogromnym tempie. zwolnienia... tu takze, osczednosci kadrowe...
                  Wychodza roznice! Wiadomo lepszy ten kto tu sie urodzil! Teraz mam dylemat!
                  Moze lepiej byloby w Polsce? Moze lepiej gdybym zostala na uczelni? Bylabym w
                  swoim kraju i rozumiala co do mnie mowia! Rozumiala w 100 %.
                  Ale czy nie jest za pozno? Maz nie rozumie po polsku. Dziecko za 3 miesiace
                  ujrzy swiat! Czy lepiej mu bedzie tu czy w kraju matki?






                  Gość portalu: Karol_K napisał(a):

                  > Na emigracji chyba w większym stopniu decydują pieniądze, dlatego jest wielu
                  > znajomych, ale żadnych przyjaciół.
                  • Gość: viki Re: emigracja? IP: *.dsl.hccnet.nl 19.06.03, 15:15
                    Gość portalu: sylwia napisał(a):

                    > Emigracja? Hmmm...sprawa nie latwa! Wszyscy piszecie jak to pieknie i
                    > wspaniale byc emigrantem. Ja tez jestem. Ale czy sie z tego ciesze? Moze
                    > jestem za mloda, moze i czasy sie zmienily? Nie wiem!?
                    > Wiem tylko tyle, ze przyjechalam do tego kraju pare miesiecy po skonczeniu
                    > studiow! Pociagal mnie zawsze zachod! Prace mialam zalatwiona w Polsce! Miala
                    > byc na Uczelni. Z mozliwosciami awansu! Nie chcialam, wybralam zachod! Nie
                    > bylo latwo. Wiedzialam, ze nie bedzie! Nie znalam jezyka. Znalam za to
                    kulture
                    > i obyczaje! Podobal mi sie styl zycia! I tak juz od jakiegos czasu tu jestem.
                    > Na poczatku zaparcie uczylam sie jezyka. Do dzis sie ucze! Nie jest latwo!Na
                    > poczatku szkola i dorywcze prace! Takie jakie maja wszysycy Polacy za
                    granica,
                    > wszyscy ci nielegalni czy legalni mniej zaradni! Hmm...
                    > Teraz prace mam legalna, w biurze, ksieguje i robie co popadnie. Tak
                    > poszczescilo mi sie! Jezyka jednak dalej nie znam wystarczajaco dobrze.
                    > Gramatyka zabujczo trudna dla mnie (czyzbym byla malo zdolna?), akcent
                    > pozostanie.
                    > Wiec pracuje sobie w biurze, wpatruje sie godzinami w komputer, licze, pisze,
                    > szukam w slowniku!
                    > Czy jestem sczesliwa? Hmmm tego chcialam! Mialo byc wspaniale i tak latwo!
                    > Latwiej niz w kraju! A czy jest?
                    > Piszecie ze jest lepiej niz w Polce....
                    > Mi nie jest!
                    > Pieniadze mam na jedzenie, ale nic w domu bo trudno jest zaosczedzic. A
                    trzeba
                    > sie dorobic! Czasy tez nie takie jak powinny byc. Bezrobocie wzrasta w
                    > ogromnym tempie. zwolnienia... tu takze, osczednosci kadrowe...
                    > Wychodza roznice! Wiadomo lepszy ten kto tu sie urodzil! Teraz mam dylemat!
                    > Moze lepiej byloby w Polsce? Moze lepiej gdybym zostala na uczelni? Bylabym w
                    > swoim kraju i rozumiala co do mnie mowia! Rozumiala w 100 %.
                    > Ale czy nie jest za pozno? Maz nie rozumie po polsku. Dziecko za 3 miesiace
                    > ujrzy swiat! Czy lepiej mu bedzie tu czy w kraju matki?
                    >
                    >

                    Sylwio,
                    Moja rada - jak juz urodzisz dzidziusia i przejdzie ci depresja przed- i po-
                    porodowa to usiadz nad biurkiem i zrob sobie liste wszystkich za i przeciw
                    mieszkania w Polsce i w kraju twojego obecnego pobytu. Nie wiem jak wygladala
                    twoja sytuacja w Polsce, jak wyglada twoja obecna sytuacja rodzinna oraz czego
                    tak naprawde spodzewalas sie po wyjezdzie. Bo to co piszesz brzmi troche
                    dziecinnie.
                    Ja jestem w stanie zrozumiec twoje frustracje zwiazane z bariera jezykowa. Sama
                    mieszkam od 2 lat za granica i mimo, ze dyplom panstwowy z jezyka zrobilam w
                    ciagu roku to nadal czuje sie niepewnie podczas spotkan, negocjacji, czy
                    prezentacji. Moj pracodawca wysyla mnie na kursy jezyka biznesu, i rowniez
                    zdaje sobie sprawe z tego, ze to potrwa zanim moje umiejetnosci komunikacyjne
                    w "ichnym" jezyku na tyle zbliza sie do mojego ojczystego, ze nie bede musiala
                    uskuteczniac jekow namyslowych i czesci slownictwa zastepowac angielskim.. Ale
                    dla mnie sa to wszystko sprawy drugorzedne, najwazniejsze ze mam meza ktory
                    mnie kocha, prace ktora lubie, i ze moge smialo i bez obaw patrzec w
                    przyszlosc.
                    Coz, z tym sie trzeba bylo liczyc, niech cie pocieszy, ze nie jestes jedyna,
                    ani tepa, ale po prostu trzeba ci czasu. Musisz nad tym pracowac i przestac
                    myslec o sobie jako o kims gorszym, innym, poustawiaj ich tam w tym biurze, bo
                    widze ze to chyba oni winni twoim kompleksom..
                    Ja ci cos powiem - jak na poczatku z mojego jezyka sobie ktos zartowal to raz-
                    dwa poscilam plazem, usmiechajac sie pod nosem, ale za trzecim razem
                    powiedzialam co mysle i do dzisiaj zadzialalo, wrecz slysze dookola same
                    komplementy!
      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 15.06.03, 18:12
        ojjjj cos sie zacielo,, nikt nic nie napisal od dwoch tygodni, :) ja sie zmagam
        jeszcze z roznymi historiami w Polsce ale juz niedlugo :))

        pozdrawiam wszystkich czytelnikow
        • Gość: Magda Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.03, 18:28
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > ojjjj cos sie zacielo,, nikt nic nie napisal od dwoch tygodni, :) ja sie
          zmagam
          >
          > jeszcze z roznymi historiami w Polsce ale juz niedlugo :))
          >
          > pozdrawiam wszystkich czytelnikow


          Teraz pewnie wszyscy przegryzają temat;-) i zastanawiają się: jechać jak Asia
          czy zostać...

          pozdrawiam Cię ciepło,
          Magda
        • Gość: xenia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 213.17.241.* 15.06.03, 18:50
          ja dopiero teraz odkryłam Twój wątek...ciekawe...
          • Gość: Do Karola Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 213.17.241.* 17.06.03, 15:29
            Rozumiem Cię doskonale, kiedy usłyszałam mówiące po polsku dziewczyny w sklepie
            w Norfolk w Virginii ucieszyłam się niezmiernie (tym bardziej że nie spotyka
            się ich tam zbyt często, to były pierwsze polskie osoby soptkane przypdkowo od
            paru miesięcyt) zagadałam do nich skąd są czy coś takiego, ale one szybciutko
            odpowiedziały i spłoszone uciekły. Troche dziwnie się poczułam.
            Póżniej się okazało że to nie był odosobniony przypadek.
            Ale co zrobić, chyba trzeba się przyzwyczaić.
      • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.121.221.203.acc02-apli-cai.comindico.com.au 19.06.03, 02:26

        Asia!!!!
        Serdecznie podrawiam, dlugo mnie nie bylo
        ale bylo to spowodowane ze, pracowalem na
        wyspach Wielkiej Rafy Koralowej. Taki specyjalny projekt.
        Poniewaz praktycznie "wrocilem" do cywizacjii...
        i przed, chwila przegladalem sobie strony inetrnetowe..
        Troche zmeczona "jednosta" jestem ale, 4 dni wolnego
        dobrze zrobia.Wyspy wsaniale. Jest ich okolo 70.
        Jak troche sie odregenaruje to napisze wiecej.
        Tak zycie w Aystralii ,Nowej Zelandii jest kompletnie rozne,
        od zycia w Polsce.W tej chwili np. bezrobocie w Australii okolo %6,
        w Nowej Zelandii chyba cos %4...bardzo dobrze.
        Mieszka sobie w domku, wlasciciele sa tzw.eks.pat, ktorzy polowe zycia
        mieszkali w Papua-Gwniea wyspy Pacyfiku, pracowali na roznych wyspach
        i mieli rozne kontrakty, tacy ludzie inaczej reaguja na swiat i innych ludzi.
        To co nie do pomyslenia w Polsce....zostawili mi caly dom do dyspozyci
        z komputeram ...psem...fajny taki australijski opiekun do owiec..
        a sami wyjechali na 3 tygodnie na wyprawe na Cape York...wlasciciel
        jest zapalonym, wedkarzem i w tym momecie jest sezon na wpaniale ryby -
        baramandi, samkuja ta ryba wyjatkowo...i bardzo malo osci.
        Wczoraj byly moje urodziny....pozdrawiam wszystkich ktorzy ,tez
        mieli urodziny.Za pare chwil biore kamerke..pakuje plecak...i tak dla
        ogreagowania i poszuknia troche enrgii zycia bede przez 3 dni penetrowal
        tutejsze wyspy ( plynie sie ludeczkami) nas pewnych mozna przenocowac.
        wpsniale wschodny i zachodny slonca..okolice Witsunday ( oklo 70 wysp!!!)
        Serdecznie podrawiam i wiecej napisze pozniej.
        • Gość: Asia Re: Witaj Numbat IP: *.acn.pl 19.06.03, 17:51
          Milo ze sie odezwales, kurcze zazdroszcze ci tych wysp,, sama bym chetnie tam
          popracowala. U nas lato, chociaz ciebie to nie wzrusza bo tam cieplo prawie na
          okraglo . Ale bylam dzisiaj na wycieczce rowerowej w Powsinie, kupe ludzi,
          zimne piwko, kaszanka z grila , siedzialam na trawie i obserwowalam ludzi i
          przyrode, piekne brzuski, fantastyczna soczysta zielen, takich brzuzek chyba
          nigdzie nie ma. Powinnam troche zdjec zrobic.

          Nawiazujac do twoich gospodarzy to oczywiscie masz racje, w Polsce prawie nie
          do pomyslenia. Pamietam kiedy ja mialam goscia z klubu Freeloaders, i
          zostawilam dziewczynie klucze do mieszkania moja mama byla zaszokowana, jak ja
          wogole moglam itd. ale jak sam wiesz jak czlowiek troche popodrozuje po
          swiecie, pozna inne kultury, ludzi, to zaczyna inaczej podchodzic do zycia i
          rzeczy materialnych ktore nie sa celem samym w sobie. Tyle ze niektorym zajmuje
          sporo czasu zeby do takiego wniosku dojsc.

          Jak znajdziesz moment napisz cos wiecej o swoich przezyciach, wrazeniach,
          miejscach, ludziach itd. zawsze bylam ciekawa swiata i nadal jestem, i jestem
          pewna ze ludzie ktorzy czytaja ten watek chetnie uslysza o Twoich przezyciach.

          Pozdrawiam serdecznie, odzywaj sie czasem

          Asia
      • maruda13 Re: WYJAZD Z KRAJU 19.06.03, 07:38
        witam!!! Mam wielką prośbe... Pani Asiu bardzo zainteresowała mnie Pani
        wyjazdem do Nowej Zelandii - czy mogłaby Pani udzielić mi informacji jak można
        załatwić wizę na stały pobyt, nie mam żadnego doświadczenia w takich sprawach a
        bardzo mi zależy na wyjeździe do NZ. Jakie są szanse otrzymania takiej wizy? Z
        jakimi kosztami to się wiąże?? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie info.
        • Gość: Asia Re: Do Marudy IP: *.acn.pl 19.06.03, 17:28
          witam

          wychodze z zalozenia ze znasz angielski, podaje kilka stron ktore warto
          przejzec, znajdziesz tam duzo roznych informacji na rozne tematy.

          www.nzcity.co.nz/
          www.stuff.co.nz/
          www.nzoom.com/index.html?nc=8000.7984938948
          wwww.govtnz.co.nz

          pozdrawiam, i zycze powodzenia
          • Gość: polak z usa Do was wszystkich IP: 208.29.168.* 19.06.03, 18:18
            Jestem 15 lat w USA czesto bywam w europie i polsce doroslem i dojrzalem ze
            wiem gdzie moje miejsce jest i gdzie mnie bedzie najlepiej ten kraj zwie sie
            POLSKA,wszedzie dobrze i mozna sobie zagwarantowac przyjemna wegetacje, ale
            Jezeli masz dobre wyksztalcenie troche pieniedzy odlozonych i duze checi to tak
            samo mozesz sukces osiagnac dzisiaj w Polsce jak i gdzie indziej
            Szczegolnie gdy teraz sie otwieraja takie mozliwosci przed polska jak
            czlonkowstwo w uni europejskiej.
            Do Australi Nowej Zelandi to zeby mnie doplacali to bym nie pojechal chyba ze
            na wycieczke , za daleko za dziko i wogole nie po drodze
            • Gość: Asia Re: Do Do Polaka z USA IP: *.acn.pl 19.06.03, 21:03
              No coz najlepiej to sobie byc w USA mieszkac pracowac zyc i twierdzic ze
              sukces mozna osiagnac wszedzie, odczywiscie mozna jezeli tak jak jak piszesz
              jest sie dobrze wyksztalconym (najlepiej w USA lub UK) do tego miec jeszcze
              zamoznych rodzicow albo jakies inne srodki finansowe, kupe dobrze ustwionych
              znajomych ze studiow itd itd. nie przecze, i sie z Toba absolutnie zgadzam w
              tym o czym piszesz, tyle ze jest cale mnowstwo ludzi ktorzy nie mieli szansy
              studiowania w USA, UK , Kanadzie czy innym cywilizowanym kraju, cale mnostwo
              ludzi ktorzy wogole nie mieli i nie maja szansy na studia, cale mnostwo ludzi
              ktorzy pochodza z biednych rodzin i ani rodzina ani znajomi nie sa im w stanie
              pomoc ani w zdobyciu wyksztalcenia czy tez pracy itd itd

              nie wiem ile masz lat, od jakiego wieku mieszkasz w USA i jakie masz pojecie o
              zyciu w Polsce. Cos mi sie wydaje ze przykladasz swoja wlasna miarke do
              wszystkich, a to chyba najwiekszy blad jaki czlowiek moze zrobic. Miezyc innych
              wlasna miara.
              A to ze Nowa Zelandia nie po drodze, no coz zalezy gdzie kto zmierza, jezeli Ty
              zmierzasz do Polski i tu widzisz swoja przyszlosc - no coz z calego serca zycze
              powodzenia. Wiesz w najgorszym kryzysie zawsze sa ludzie ktorzy robia
              majatki.Tyle ze chyba nie o tym tu dyskutyjemy ale o tym jak normalny czlowiek
              np ze srednim wyksztalceniem czy nawet z wyzszym ale niezbyt przebojowy moze
              zyc w danym kraju. W Polsce w tej chwili ludzie z wyzszym wyksztalceniem zyja
              na granicy nedzy, jak im starcza od wyplaty do wyplaty to jest fajnie. Ja
              osobiscie nikogo nie staram sie przekonywac ani do emigracji ani do pozostania
              w kraju. Uwazam ze kazdy musi podjac ta decyzje sam, ale jezeli zyjesz od 15
              lat w USA nie przyrownuj sie do ludzi ktorzy zyja w Polsce bo nie masz pojecia
              co sie tutaj dzieje.

              Pozdrawiam serdecznie i chetnie poczytam twoja odpowiedz
              Asia
              • Gość: polak z usa Re: Do Do Polaka z USA IP: 208.29.168.* 19.06.03, 22:12
                Tak moze masz racje ale trzeba chciec a jak sie chce to wszystko mozna ten
                wysilek gdzie indziej uzyc w pl a polska do uni wchodzi nowe szanse sie
                otwieraja
              • Gość: polak z usa Re: Do Do Polaka z USA IP: 208.29.168.* 19.06.03, 22:12
                Tak moze masz racje ale trzeba chciec a jak sie chce to wszystko mozna ten
                wysilek gdzie indziej uzyc w pl a polska do uni wchodzi nowe szanse sie
                otwieraja
                • Gość: niebieski77 Re: Do Do Polaka z USA IP: *.visp.energis.pl 19.06.03, 22:52
                  Do tej unii to jeszcze trochę, a na kieliszek chleba trzeba mieć codziennie.
                  • Gość: Peter Re: Do Do Polaka z USA IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 19.06.03, 23:00
                    Takie spojrzenie na swiat jakie ma Polak z USA poznalem kiedys u znajomych z
                    Canady. Wygodnie im sie zyje, wszystko latwo przychodzi. Leca do Polski raz na
                    pare lat i bardzo im sie tam podoba. Ale zapominaja, ze wydaja tam pieniadze
                    zarobione w Toronto, nie moga sie opedzic od znajomych i rodziny, ktora marzy o
                    zaproszeniu do Canady.

                    Dla mnie to Europa lezy na koncu swiata, gdzie tlum ludzi, szare niebo i brudna
                    zielen i nikt na ulicy do Ciebie sie nie usmiecha.
                    • Gość: polak z usa Re: Do Do Polaka z USA IP: *.34-65.tampabay.rr.com 20.06.03, 01:31
                      Zgadza sie ze dla ciebie europa na koncu swiata jest, bo ty mieszkasz na koncu
                      swiata.
                      W europie jest super ladnie kulturalnie i uwazam ze nie ma lepszego kontynentu
                      niz europa.
                      Ameryka to zbiorowisko choloty z calego swiata gdzie ludzie sa jeszcze dosc
                      prymitywni , bez kultury i obycia, to miejsce gdzie jedzenie jest nie smaczne i
                      nie zdrowe i gdzie zycie socjalne zanika
                      Australia NZ to takie odbicia Ameryki tylko duzo biedniejsze polozone na koncu
                      swiata gdzie leci sie 24 godziny i wogole jest bardzo wsiowato i drogo
                      Ameryki pld juz nie porownuje ani Azji bo mnie te miejsca nie interesuja
                      Uwazam ze jezeli ktos mial szczescie sie dobrze ustawic w europie zachodniej
                      przez co moze zyc blisko polski i zyc w kulturze europejskiej ten jest Lucky Guy
                      trafil w 10.Jezeli raz jeszcze bym wybieral emigracje to tylko europa zachodnia
                      • Gość: P Re: Do Do Polaka z USA IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 20.06.03, 03:57
                        Oczywiscie, kazdy ma inne doswiadczenia. Ja znam dobrze Europe i wiem, ze nie
                        mialbym szansy wykonywac tam zawodu inzyniera. Sam przyznajesz, ze trzeba miec
                        szczescie, uklady, rodzine itp itd.

                        Teraz mieszkam w Auckland i zapewniam, ze nie jest tu wsiowato. Zagladnij na
                        www.vnz.co.nz. Dzieki internetowi i telewizji satelitarnej odleglosc
                        geograficzna staje sie nieistotna w kontaktach ze swiatem. A podroze?? Bylem
                        juz w tylu miejscach....... Nablizsze 10 lat spedze na odrywaniu Nowej
                        Zelandii.

                        A poza tym nigdy w zyciu nie mialem tak lekkiej i dobrze platnej pracy.

                        Zapraszam na wakacje
                • Gość: Asia Re: Do Do Polaka z USA IP: *.acn.pl 20.06.03, 09:09
                  Gość portalu: polak z usa napisał(a):

                  > Tak moze masz racje ale trzeba chciec a jak sie chce to wszystko mozna ten
                  > wysilek gdzie indziej uzyc w pl a polska do uni wchodzi nowe szanse sie
                  > otwieraja


                  Wiesz w Polsce takie slogany to juz byly, jak sie chce to wszystko mozna, no
                  coz uwazasz ze ponad 20 % ludzi bez pracy nie chce? ze dzieci chodza glodne do
                  szkoly bo ich rodzice nie chca pracowac?> Ze polak pracuje tylko za granica bo
                  w Polsce mu sie nie chce?, ze mamy ujemny przyrost naturalny bo nam sie nie
                  chce? Ze 30 latkowie mieszkaja u mamy i taty bo im sie nie chce wyprowadzic?
                  Ze ze stanow i innych krajow gdzie ludzie zarabiaja iles tam razy wiecej niz w
                  Polsce sa dlatego np rozmowy tel. tansze niz z Polski w tamtastrone bo nam sie
                  niechce wiecej zarabiac a tylko wiecej placic? itd itd Wiesz przyklady mozna by
                  tu mnozyc
                  Owszem wchodzimy do Unii, i wiekszosc Polakow ma ta nadzieje ze jakies szanse
                  sie otworza , ze cos sie musi zmnienic, ze ktoregos dnia bedziemy mieli lepsze
                  warunki do zycia i pracy, tyle ze to potrwa lata a ludzie sa glodni teraz
                  to nie Australia czy Nowa Zelandia jest postawiona na glowie ale Polska

            • Gość: Numbat Re: Do was wszystkich IP: 202.147.122.* 20.06.03, 04:04
              Gość portalu: polak z usa napisał(a):

              >
              > Do Australi Nowej Zelandi to zeby mnie doplacali to bym nie pojechal chyba ze
              > na wycieczke , za daleko za dziko i wogole nie po drodze

              troche kabaretowo,
              widzisz polaku z usa, zeby cos zgrabnie napisac, trzeba czasmi
              pomyslec, so sie chce napisac.Oczywiscie ten kraj Australia jak i Nowa Zelandia
              jest daleko....dziko tutaj....troche malo Mc.Donaldow, ludzie spaceruja
              po ulicach usmiechaja sie do siebie, sa zyciowo zaradni a wogole,
              to dzwny kraj poniewaz "stoi" na glowie, czyli wiekszosc australijczykow,
              nie marzy zeby mieszkac w USA ,chociaz cenia ten kraj za wiele osiagniec,(
              ale to opowiesc na inna zyciowa legende), natomiast co jest smiesznego
              w mojej legendzie . wielu ludzi z USA -ktorzy byli w Australii z checia
              zamieszkaloby w tym kraju, tak "bardzo stojacym na glowie", ze az glowa nie
              boli.
              Proponuje Tobie mala wyprawe w ten kontynent, to moze wtenczas zrozumiesz
              ze sa rozne systemy wartosci, egzystencji i zycia.
              Ale wtenczas musialbys stanac do gory naogami, co w wypadku wielu
              ludzi z USA jest czasmi trudne do zrozumienia.
              Oklolo 80% australijskiej populacji posiada swoje domy, bezrobocie
              jest okolo %6, ostatnio rzad zaproponowal ze, kobiety ktore beda chcialy,
              miec dziecko-za kazde urodzone, otrzymaj $5 tys. dolcow,
              korupcja w Australii jest mniejsza niz w USA, co wcale nie oznacza ze firmy
              nie beda bakrutowaly.
              Dolar troche idzie w gore, w stosunku do zielonego, poniewaz ostatnio okazalo
              sie ze, dolar amerykanski by przez wiele lat sztucznie podtrzymywany,
              "to taka pogoda dla bogaczy". Co sie nie robi zeby zyc wygodnie i ewetualnie
              spokojnie. Kara smierci zostala w Australii kiedys zniesiona, chociaz ostani "
              szubrawiec" zostal przez pomylke kiedsy tam powieszony.
              Ale poniewaz jest to dziwny kontynent to, trudno zrozumiec czasmi tutejsze
              historie, dlatego w Australii pije sie duzo piwa, ktore jest bardzo eksportowane
              do USA i wino ktore bardzo smakuje w Ameryce jak i w Europie.
              Australijskie dzieci chodza do roznych szkol, ale.....nie zdazlylo sie
              dawno zeby dzieciaki strzelaly do siebie, ( co w wypadku USA) wystepuje
              z tendencja bardzo szybkosciwa. Zwyczajnie czesto zestresowne dzieci,
              ogladajac ,przeboje filmowe nasladuja "bohaterow",.
              Duzo by legendy australijskiej i zelandzkiej "ciagnac",
              a poniewaz zycie jest o wiele barwniejsze niz komputer, wiec zycze
              paru wyprawa .....gdzies tam, bo czasmi stanie na glowie pomaga,
              na noramalne zrozumienie innego swiata.

              pozdrawiam " z dzikiego kontynentu"

              ps...lowcy glow, czyli tzw. ludozercy zamieli sie
              w bankierow, i czasmi piora -brudne ludzkie
              pieniadze w pocie wpracowanego czola

              i tym optymistycznym akcentem
              koncze swoja mala legende
              "dzikiego kontunentu"
              achoj.

              • viola_02 Re: Do was wszystkich 15.11.15, 02:19
                Dlaczego piszesz ze Australia stoi na glowie I jest dzika?
                Ja mieszkam w australii ponad 15 lat I uwazam ze jest najpiekniejszym krajem na swiecie jestem australian citizen I jestem calym sercem tu
                Ludzie maja rozne mniemanie I po glady ale w kazdym kraju sa inne zwyczaje tu kazdy pomoze I sie usmiecha pogoda jest zawsze sloneczna I pracujac mozna utrzymac rodzine o odlozyc pieniadze tu kazdy mieszkajacy z europy kocha australie tylko ci narzekaja ktorym sie nie udalo zostac twoja wypowiedz jest dziwna nie Australia pozdrawiam
          • maruda13 Re: Do Marudy 20.06.03, 06:51
            witaj! Dziękuję bardzo za linki. Mam jeszcze pytanko: Czy opłaca mi się tutaj
            kończyć studia (czy dyplom jest w jakikolwiek sposób uznawany?)?? pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: Do Marudy IP: *.acn.pl 20.06.03, 08:58
              witam ponownie

              nie wiem co studiujesz i na jakim jestes etapie, jezeli to poczatek studiow to
              moze niekoniecznie oplaca sie je tutaj konczycz, jezeli to koncowka to chyba
              warto skonczyc. Bedziesz mial inna sytuacje jezli np jestes lekarze, dyplom
              bedziesz musial nostryfikowac, jezli informatykiem czy inzynierem -
              niekoniecznie.
              • Gość: polak z usa Re: Do Marudy IP: *.34-65.tampabay.rr.com 20.06.03, 10:51
                Ja mowilem o zyciu w europie i pl a nie australi i nz , wiele slyszalem o tych
                krajach i sa za daleko i za biedne sadze zeby tam spedzac czas, jakby nie bylo
                w usa ma sie do wyboru kazdy klimat i kazdy krajobraz , a tam tylko wyspa na
                koncu swiata i troche widokow ladnych w nz, nie dziekuje za stary i za madry na
                takie numery jestem , niech sie inni mecza
                bye
                • Gość: Asia Re: Do Marudy IP: *.acn.pl 20.06.03, 11:16
                  kazdy ma prawo do wlasnego zdania, ja zawsze rekami i nogami zapieralam sie
                  zeby w USA nie wyladowac, jakos mnie tam nigdy nie ciagnelo tak jak Ciebie nie
                  ciagnie na antypody. Czy to sa biedne kraje? z tym sie absolutnie nie zgadzam,
                  ale widac masz swoj poglad i to chyba na cos o czym niewiele wiesz, bo z tego
                  co piszesz podejrzewam ze nie byles ani w Australii ani w Nowej Zelandii. A
                  jezeli ktos ma wyrobiony poglad na cos czego nie widzial to trudno polemizowac
                  z takim punktem widzenia

                  pozdrawiam

                  P.S. uwazam ze z jednym trafiles w dziesiatke a mianowicie ze swoim nickiem :)
                  • Gość: P Re: Do Marudy IP: *.dialup.xtra.co.nz 20.06.03, 12:34
                    Brawo Asiu,

                    Sam jestem zdziwiony, ze ja jednak mam wyrobiony poglad na cos czego (kogo) nie
                    widzialem. Swietnie piszesz.

                    Pozdrawiam cieplutko z zimowego Auckland
                    • Gość: Asia Re: Do Marudy IP: *.acn.pl 20.06.03, 12:44
                      Gość portalu: P napisał(a):

                      > Brawo Asiu,
                      >
                      > Sam jestem zdziwiony, ze ja jednak mam wyrobiony poglad na cos czego (kogo)
                      nie
                      >
                      > widzialem. Swietnie piszesz.
                      >
                      > Pozdrawiam cieplutko z zimowego Auckland


                      Przepraszam, moja poprzednia wypowiedz miala byc do rodaka z usa, cos mi sie
                      pomieszalo i nie tam chyba napisalam gdzie mialam zamiar.

                      pozdrawiam :))
                      • Gość: Asia Re: Moze komus cos przywiezc z Polski? IP: *.acn.pl 20.06.03, 14:58
                        Zapomnialam jeszcze o jednej rzeczy, wysylam kontener ze swoimi rzeczami do
                        N.Z. , zostaje sporo niewykorzystanego miejsca, moze ktos ma chec zeby mu cos z
                        Polski przywiezc to chetnie sluze.
                        • Gość: polak z usa Re: Moze komus cos przywiezc z Polski? IP: 208.29.168.* 20.06.03, 15:31
                          Podziwiam za determinacje i chec wyjechania tak daleko od normalnego swiata ,
                          to z ciekawosci jak bedziesz czesto odwiedzac polske teraz:)?
                          Moja ciotka co wyjechala zaraz po wojnie byla tylko raz w polsce, to przeciesz
                          jest obled a pozatym to caly czas siedziala w australi.
                          • Gość: Asia Re: Moze komus cos przywiezc z Polski? IP: *.acn.pl 20.06.03, 15:53
                            Gość portalu: polak z usa napisał(a):

                            > Podziwiam za determinacje i chec wyjechania tak daleko od normalnego swiata ,
                            > to z ciekawosci jak bedziesz czesto odwiedzac polske teraz:)?
                            > Moja ciotka co wyjechala zaraz po wojnie byla tylko raz w polsce, to
                            przeciesz
                            > jest obled a pozatym to caly czas siedziala w australi.


                            No coz dla mnie normalny swiat jest wlasnie tam, zaluje ze tu wrocilam, nie
                            planuje wizyt w Polsce, jestem osoba ktora wszedzie czuje sie dobrze. Sa tacy
                            co tesknia i nie moga sie przyzwyczaic, sa tacy ktorzy moga sobie zyc wszedzie.
                            Jezeli chodzi o determinacje to napewno ja mam i zawsze mialam i to nie tylko
                            do wyjazdu.

                            pozdrawiam
                            • Gość: Karol_K Re: Moze komus cos przywiezc z Polski? IP: *.cc.columbia.edu 22.06.03, 00:35
                              No cóż,
                              cieszę się,
                              że dyskusja na nowo rozkwitła.

                              Ja bardzo cenię Antypody,
                              bo tam chyba życie biegnie spokojniej
                              a klimat łagodniejszy na stare lata.

                              Do Polski chyba się nie tęskni,
                              tam zrobiło się tak samo,
                              tylko biedniej i drapieżniej.

                              Na dodatek na bieżąco można śledzić wydarzenia przez elektroniczne media.

                              Gdy byłem młodszy czytywałem powieści Londona i Twaina.
                              Zostaly mi wspomnienia opisów polarnych nocy,
                              wygłodniałych wilczych stad i ludzi pożerających się wzajemnie.

                              Takie wizje stają mi przed oczami teraz,
                              gdy czytam listy z Polski.

                              Po co tam jeździć.
                              Żeby jeszcze tak rodzinę udało się kiedyś sprowadzić stamtąd tutaj...

                              Fakt że daleko
                              Nie wydaje mi się, aby mi to przeszkadzało, bo raczej nie planuję powrotu,
                              ale kto wie czy mi się nie zmieni zdanie.

                              Obserwuję siebie cały czas podejrzliwie w poszukiwaniu oznak nostalgii,
                              jakbym podejrzewał objawy jakiejś nieznanej choroby.
                              Kto wie, może wystapią kiedyś ostre objawy
                              ( niekonieczne u mnie -ale np u mojej małżonki)
                              i trzeba będzie wrócić, chcąc nie chcąc,
                              na łono niesympatycznej ojczyzny.

                              Pozdrawiam i życzę miłego rozpakowywania się
                              • Gość: Asia Re: Moze komus cos przywiezc z Polski? IP: *.acn.pl 22.06.03, 09:25
                                Narazie zycz mi szczesliwego tam dotarcia, bo choc teoretycznie wszystko jest
                                jak trzeba to czasem jest mi trudno uwierzyc ze tam wyladuje. A te ostatnie dni
                                ktore mi zostaly do wyjazdu ciagna sie niemilosiernie.

                                Nie wiem jak dlugo tam jestes, ale wydaje mi sie ze nostalgia jednych dopada
                                innych nie, chociaz zawsze czlowiek najmilej wspomina te miejsca w ktorych sie
                                wychowal, dorastal, dojrzewal.
                                Mam nadzieje ze ani ciebie ani Twojej malzonki nie najdzie az taka nostalgia
                                zeby tu wracac :)

                                pozdrawiam cieplutko

                                Asia
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dsl.hccnet.nl 20.06.03, 15:38
        Asiu,
        A jak juz wyjedziesz, bedziesz nam co jakis czas zapodawac sprawozdania z tego
        jak sie uklada w nowym zyciu..?
        • Gość: Asia Re: Do Saby IP: *.acn.pl 20.06.03, 16:05
          Jezli beda tacy ktorzy beda mieli chec poczytac to chetnie. Tyle ze ciekawe to
          bedzie tylko tyle ile naprawde bedzie. Nie jestem osoba ktora koloryzuje czy
          tez przedstawia rzeczy w lepszym swietle niz faktycznie sa. Jezeli kogos bedzie
          interesowalo ze sobie wlasnie posialam koperek w ogorodku to chetnie o tym
          napisze. Mam nadzieje troszke pozwiedzac, i jezeli mi sie to uda rowniez
          chetnie podziele sie swoimi odczuciami.

          pozdrawiam serdecznie

          Asia
          • Gość: Ania Re: Do Saby IP: 213.17.241.* 22.06.03, 17:54
            Będą, będą tacy zapewniam,
            a jak sampoczucie na 2 tygodnie przed wylotem?

            Śledzę Twój wątek od początku prawie, też jestem zainteresowana tematem
            emigracji, tzn. myślę o tym od dosyć dawna, właściwie to tylko brakuje mi osoby
            (najlepiej kilku osób) już tak samo zdeterminowanych jak ja - wiadomo "razem
            raźniej".
            Chiałabym zapytać Cię o procedurę załatwiania takiego konteneru - jak i gdzie
            należy się to starać? - ja rzeczy materialnych nie mam za dużo, ale może
            rodzinę też namówię na wyjazd:)i jak się już zdecyduję to ta wiedza przyda mi
            się.

            Póki co życzę Ci powodzenia, spotkania samych życzliwych ludzi, aby wszystko Ci
            się udało.
            pozrawiam
            Ania





            • Gość: Ania do Asi miało być powyżej IP: 213.17.241.* 22.06.03, 17:57
              • Gość: Asia Re: Do Ani IP: *.acn.pl 22.06.03, 18:31
                Witam

                ja znalazlam firme w Piasecznie, ktora zalatwia wszystkie formalnosci zwiazane
                z wysylka rzeczy, tanie to nie jest bo place 3900 USD za plus 150 Euro za
                fumigacje. Podobno ma przyjechac brygada zapkakowac moje meble i ma sie obejsc
                bez wiekszych problemow, (oby). Firma zalatwia wszystkie formalnosci zwiazane z
                wysyka, idzie to sobie ok 60 dni, w jakim dojdzie stanie trudno powiedziec. No
                ale ryzykuje.
                Chwilowo nie podaje Ci adresu firmy bo nie wiem gdzie mieszkasz, ale mozna
                znalezc w ksiazce telefonicznej, tyle ze trzeba troche podzwonic bo jak to w
                Polsce, pomimo kryzysu wiekszosc firm do ktorych sie zwracalam traktuje klienta
                jak zlo konieczne.

                Apropo zla koniecznego to przypomnialo mi sie zdarzenie z przed lat ponad 9ciu,
                kiedy to po powrocie do Polski poszlam do banku otworzyc sobie konto dewizowe,
                w okienku dlugo nikogo nie bylo w koncu pojawila sie panienka, na moja grzeczna
                prosbe ze chcialabym sobie konto otworzyc panienka powiedziala "kont dewizowych
                nie otwieramy" po czym ulotnila sie tak szybko ze nie zdazylam otworzyc buzi.
                Po 10 min. ponownego stania przy okienku panienka pojawila sie ponownie obok
                okienka przejsciowo, zdazylam szybko wyrzycic z siebie pytanie widac
                idiotyczne .. przepraszam a dlaczego Panstwo nie otwieracie kont? na co
                panienka odpowiedziala " bo nie" i zniknela

                Obsluga godna polecenia bankom w innych krajach, oni tam otwieraja konta jak
                ktos przyjdzie z 5 dolarami, nauczyli by sie czegos od Polakow, o ile by mieli
                mniej pracy hihi

                pozdrawiam
                • Gość: Karol_K Re: Do Ani IP: *.cc.columbia.edu 23.06.03, 03:36
                  Ja miałem podobnie niemiłą przygodę z polskim bankiem.

                  Gdy składałem w banku ( PKO SA - chyba jedyny oprócz Handlowego,
                  w którym podobne sprawy daje się załatwić)
                  zamówienia na wystawienie pierwszego czeku bankierskiego
                  w egzotycznej walucie( dolar australijski)
                  odkryłem że mimo mojej pisemnej dyspozycji i zapewnień urzędniczek,
                  że czek wysyłany będzie pocztą lotniczą,
                  szykowano się właśnie aby wysłać go pocztą zwykłą,
                  gdyż wszystkie przesyłki bankowe zawsze wysyłane są drogą morską
                  i jakakolwiek byłaby dyspozycja w tej sprawie i tak zostanie zignorowana.
                  -
                  List normalny dociera po ponad kilku miesiącach podróży statkiem ( Australia),
                  a lotniczy trafia w ciągu kilkunastu dni.
                  Na wystawienie czeku przez bank trzeba czekać do następnego dnia.
                  -
                  Następnego dnia zdeterminowany wydarłem czek z przepastnych czeluści banku,
                  co spowodowało przeróżne perturbacje,
                  gdyż bank postanowił mi oddać 11 złotych,
                  które wpłaciłem na jego wysyłkę
                  ( kolejne asygnaty do podpisu i jeszcze raz kolejka do kasy.
                  -
                  Natychmiast wysłałem go osobiście, co przypuszczalnie oszczędziło mi kilku
                  miesięcy zwłoki i umożliwiło zapłatę w terminie.
                  -
                  Podobnie z loterią wizową do USA.
                  -
                  Przygotowałem zgłoszenia.
                  Na poczcie dowiaduję się, że Polska Poczta nie oferuje już wysyłki listów
                  pocztą lotniczą.
                  Można wysyłać tzw. pocztą priorytetową albo pocztą zwykłą.
                  Niestety, warunkiem loterii jest,
                  aby przesyłki dotarły w ściśle określonym terminie,
                  mają być wysyłane pocztą zwykłą,
                  w żadnym przypadku nie uprzywilejowaną, ani kurierem.
                  -
                  Dzwonię do centralnego urzędu pocztowego,
                  tam urzędniczka twierdzi stanowczo,
                  że poczta zwykła wysyłana jest przecież drogą lotniczą.
                  -
                  Na moje natarczywe życzenie sprawdza u źródła
                  i sama jest zaskoczona - poczta zwykła dociera raz tak, raz tak.
                  -
                  Termin jest dosyć rozległy, bo cały miesiąc, ale przesyłka wysłana z Polski
                  pocztą zwykła - drogą morską może równie dobrze trafić za trzy miesiące, jak i
                  przez przypadek drogą lotniczą za tydzień.
                  -
                  Kolejna loteria.
                  -
                  Zastanawiałem się nawet nad krótkim, łączonym wypadem do Niemiec, w celu
                  wysyłki.
                  -
                  W krajach zachodnich nikt od jakiegoś czasu nie słyszał o wysyłce listów drogą
                  morską, a poczta lotnicza nie oznacza automatycznie priorytetu.
                  -
                  W końcu jednak pakuję nasze zgłoszenia w drugą kopertę i wysyłam do naszych
                  życzliwych znajomych w USA, oni we właściwym momencie za własne pieniądze
                  kupują amerykańskie znaczki i wrzucają listy do skrzynki pocztowej. Całe
                  szczęście, że mamy takich znajomych.
                  -
                  Wielkiej rzeszy naszych nieszczęsnych rodaków Poczta Polska zwyczajnie kazała
                  sobie skoczyć. Tak, jak w przypadku Telekomunikacji Polskiej, patriotycznie
                  poświęcałem się na co dzień i kiedy tylko mogłem, nie korzystałem z ich usług.
                  Firmy kurierskie są niestety znacznie droższe a NOM przestał oferować swoje
                  usługi drobnym klientom.
                  -
                  Próbowałem też korzystać z budek telefonicznych Netii, gdy tylko była możliwość
                  wyboru, ale za każdym razem połykały moje monety nie dając możliwości nie tylko
                  rozmowy, ale nawet wezwania serwisu.
                  -
                  Trudno, ktoś musi się poświęcić, żeby było lepiej.
                  -
                  Teraz gdy sobie to przypominam, to potwierdzam sobie w myślach słuszność
                  pozostawania tutaj.


                  Pozdrawiam

                  Karol



                • Gość: Ania Re: Do Asi IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 21:30
                  Asiu,
                  ja jestem z opolskiego woj., tutaj chyba nie ma takich firm, jeszcze tego nie
                  sptawdzałam. Ale to nie problem, w końcu z Piaseczna też pewnie by przyjechali,
                  problem to spora opłata, ale może ona uzależniona jest od wartosci przesyłki.

                  Konta dewizowe napewno juz teraz otwierają w pko sa, wiem bo niedawno
                  otwierałam. Obsługa w bankach się też poprawiła, chociaż jesli trafi sie na
                  osobę z "poprzedniego systemu" to może być różnie. Ostatnio wpłacałam w b.
                  śląskim prowizję od udzielonego kredytu i na moje pytanie "Czy opłatę za
                  prowadzenie rachynku nalezy uiscic odrazu?" - to był nowy rachunek,usłyszałam
                  jadowite: O cooo pani chodzi?. Także zbyt uprzejmym chyba też nie warto być.
                  pozdrawiam ciepło
                  Ania
                  • Gość: asia Re: Do Asi IP: *.acn.pl 23.06.03, 22:55
                  • Gość: asia Re: Do Asi IP: *.acn.pl 23.06.03, 22:56
                    • Gość: Asia Re: Do Asi IP: *.acn.pl 23.06.03, 23:02
                      kurcze jestem dzis pijana, moze jutro mi sie uda cos napisac. hihihi
                      • Gość: Asia Re: Dzis sa moje imieniny :) IP: *.acn.pl 24.06.03, 11:40
                        • ashku Re: Dzis sa moje imieniny :) 24.06.03, 14:59
                          wszystkiego najlepszego Ci życzę! Gratuluję odwagi i trzeźwego spojrzenia na
                          świat (dzisiaj z tym "trzeźwym" to chyba troszkę nie ten tego :-))))

                          Wszystkiego dobrego!

                          też Aśka (tyle że majowa)
                          • Gość: Asia Re: Dzis sa moje imieniny :) IP: *.acn.pl 24.06.03, 19:04
                            bardzo dziekuje :) no coz zawsze nie moze byc az tak trzezwe, drzemie w mnie
                            sporo szalenstwa wiec czasem ono dochodzi do glosu hihihi

                            pozdrawiam
                            • Gość: Peter Re: Dzis sa moje imieniny :) IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 24.06.03, 23:10
                              Wszystkiego najlepszego!!!!!
                              • Gość: Asia Re: Dzis sa moje imieniny :) IP: *.acn.pl 25.06.03, 07:26
                                Bardzo dziekuje :)
                            • Gość: Numbat Re: Dzis sa moje imieniny :) IP: 203.27.101.* 25.06.03, 07:03
                              Gość portalu: Asia napisał(a):

                              > bardzo dziekuje :) no coz zawsze nie moze byc az tak trzezwe, drzemie w mnie
                              > sporo szalenstwa wiec czasem ono dochodzi do glosu hihihi
                              >
                              > pozdrawiam

                              Asiu wszystkiego dobrego, oczywiscie i zmyslnego toastu:)))
                              bo moje imieniny sa, 29 czerwca...oczywiscie wzniose toast
                              za Twoja pomyslnosc, urodziny mialem 18 czerwca...bylo winko,
                              spiew, gitarki znalezione w....opatrznosci muzyki roznej.
                              Mialem troche przerwy w pracy i wypuscilem sie odwiedzic
                              znajomych na Gold -Coast ,to co sie tam wyrabia to istne,
                              trzesienie ziemi....przebudowuja, korki wprost makabryczne,
                              ale plaze fajne do spacerowania. Zima wiec temperatura ( okolo 8-6 stopni!!!
                              po Cairns...to brrrrr.).
                              Na poczatku przyszlego tygodnia ponownie, dzialalnosc na wyspach.
                              A przed chwila wypilem zmyslny toast za Twoja pomyslnosc...
                              Winko lagodzi obyczaje....jeszce raz wszystkiego optymistycznego.
                              W australijskiej tv, byly ciekawe reportarze o referendum unijnym w Polsce..
                              Okazla sie ze najwiecej glosow na tak, to najbardziej biedne wojewodztwa w
                              Polsce, (chodzilo o bezrobocie), czyli zachodnie . Natomiast przeciwnicy
                              kompletni wstapienia -to regiony wschodnie!!! Coz samo zycie.
                              Na Gold Coast bylo ciekawe spotkanie rodakow z roznych krajow-Europa, Afryka
                              Azja...( tak maly
                              "bigos" swiatowy).Ktos uciekl (mieszkajac prawie 20 lat w Afryce) i wyemigrowal
                              do Australii, historie jakby z fanomenalnej kiazki -zwanej zyciem.
                              Opowiesci dziwne, zapach roznych kontynentow i przezycia wymykajace sie,
                              normalnosci.Zbieram legendy ,wiec te ludzkie historie sa jak, legendy
                              calkowicie nie realne ale prawdziwe.....
                              Achoj toast za pomyslnosci. A kiedy wyladujesz juz w Nowej Zelandii,
                              to kiedsy tam wypijemy zgrabne winko.Ale to legenda na inna strone ksiezyca..
                              Czyli mielsmy wielka pelnie. A jak jest wielka pelnia to czasmi,ksiezyc
                              wyglada oblednie i trudno zasnac.
                              I toastem za pomyslnosc, ladowania na innej planecie. Jeszcze raz wszystkiego
                              milego.
      • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.27.101.* 25.06.03, 07:10

        i oczywiscie byly pewne filmy, ogladalismy
        "Dzien Swira", znajomy tlumaczyl rodowitym
        australijczykom podteksty tego filmu.
        Smiechu bylo kupa...bo jak wytlumaczyc,
        w Australii zdarzenie z cylku....
        " k...wa dlaczego pani pies robi kupe
        pod moim balkonem"... i tak dalej.
        a co przeciez pies tez, "czlowiek" i kupe musi
        zrobic:)))). Film bomba, bo przeciez kazdy, ewetualnie
        ma jakis tam "swoj dzien swira", w roznych odmianach.
        Pozdrawiam nie -swirowy dniem:)))
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 25.06.03, 15:48
          Witam

          tez bym sie chetnie na Goleden Coast przejechala, ale chyba poczekam do lata bo
          w tym roku i tak mnie dwie zimy czekaja :(
          Fajne takie spotkania ludzi z calego swiata, faktycznie mozna uslyszec rozne
          historie. Twoja pewnie tez ciekawa :)

          Ja w dalszym ciagu zmagam sie z urzedami, a konkretnie z urzedem skarbowym
          ktory jest mi winien spora gotowke i jakos nie kwapi sie zeby mi oddac. Dzisiaj
          spedzilam ponad 2 godziny na odwiedzaniu coraz to innego pokoju, i przymilnego
          usmiechania sie do pan urzedniczek. Czasu juz mi zostalo niewiele zeby kogos
          przekonac coby mi uprzejmie oddali moje wlasne pieniadze, wiec trzymaj za mnie
          kciuki.

          Jak juz uda mi sie wszystko pomyslnie zalatwic to naprawde odetchne z ulga.
          (kurcze nawet wbrew swoim zasadom dalabym komus lapowke tylko nie wiem komu)

          Tez nie tak dawno ogladalam Dzien Swira, i bardzo mi sie podobal, ale
          faktycznie takie filmy sa trudne do zrozumienian dla ludzi zyjacych w innych
          krajach, trzeba poprostu znac te klimaty.

          Troche spoznione ale szczere zyczenia urodzinowe, i troche wczesniejsze
          imieninowe, moze zloze te imieninowe jeszcze raz blizej 29tego, ale gdybm
          zapomniala to tak na wszelki wypadek juz dzis tez :)

          pozdrawiam cieplutko, odzywaj sie czasem. 2 lipca wysylam swoje rzeczy wiec nie
          bede miala dostepu do komp, no a przynajmniej nie z domu .

        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 25.06.03, 15:49
          ohhh zapomnialam podziekowac za zyczenia, :) wielkie dzieki
          • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 26.06.03, 02:30
            Nie zapomnij zabrac zimowych ubran.

            Dzis rano w Christchurch bylo -5C.

            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 26.06.03, 07:35
              Dzieki za przypomnienie, napewno nie zapomne ale i tak uwazam ze najwaznieszy
              to goracy partner :)

              pozdrawiam
              • Gość: jjj Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 26.06.03, 19:03
              • coox Re: WYJAZD Z KRAJU 26.06.03, 23:08
                Asiu czy masz jeszcze jakiś adres mailowy, wysłałem
                dzisiaj maila do Ciebie ale wrócił. Chcialbym wysłać raz
                jeszcze
                pozdrawiam
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 27.06.03, 07:00
                  sprobuj na briyd@yahoo.com
                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 27.06.03, 19:11
                    to mialo byc brigyd@yahoo.com

                    ojej juz tak malo czasu zostalo do mojego wyjazdu, zaczynam sie denerwowac czy
                    wszytko uda mi sie zalatwic do konca, jeszcze sporo spraw zostalo jak zwykle
                    wszystko na ostatnia chwile. :( Niech by mnie ktos za raczke potrzymal i
                    powiedzial ze wszystko bedzie dobrze :)
                    • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 62.234.179.* 28.06.03, 12:08
                      Asiu, trzymam kciuki, na pewno wszystko dobrze sie ulozy ;-)
                      To normalne, ze sie stresujesz, przeciez tyle spraw na glowie!
                      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.acn.pl 28.06.03, 14:28
                        dzieki za slowa otuchy :) milo ze ktos czyta i zadaje sobie trud zeby do mnie
                        napisac , pozdrawiam
                        • Gość: miotelka dobrze ze wyjezdzasz bo ja wracam IP: *.proxy.aol.com 29.06.03, 08:52
                          bedzie wiecej miejsca dla mnie
                          no i o prace latwiej
                          • Gość: Asia Re: dobrze ze wyjezdzasz bo ja wracam IP: *.acn.pl 30.06.03, 10:37
                            czeg zreszta z calego serca ci zycze, z ta praca pewnie tak latwo nie bedzie
                            ale z drugiej strony jak cos latwo przychodzi to sie tego nie docenia.
                            Zycze samych slonecznych dni i takiej pracy jakiej sobie zyczysz
                            .
                            powodzenia

                            Asia
                            • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolennikow IP: *.acn.pl 30.06.03, 23:07
                              Nie wiem czy jeszcze ktos czyta ten watek czy nie , jutro sie pakuje i ostatni
                              dzien mam dostep do swojego komputera, nie wiem kiedy bede mogla sie odezwac bo
                              te ostatnie kilka dni napewno beda dosyc nerwowe. Poniewaz kilka osob prosilo o
                              sprawozdania z moich dalszych poczynan, napewno odezwe sie tutaj tyle ze nie
                              moge powiedziec kiedy, ale postaram sie najszybciej jak to bedzie mozliwe. Mam
                              nadzieje ze zanim ja sie bede mogla odezwac Wy tez bedziecie pisac i ze
                              nastepnym razem jak otworze ten watek bede miala sporo listow zeby na nie
                              odpowiedziec. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, tych ktorych poznalam
                              troszke blizej przez przez e-maile szczegolnie, ale rownie serdecznie
                              wszystkich tych ktorzy napisali raz lub tylko czytali.
                              Bardzo bardzo dziekuje za wszystkie wypowiedzi, za slowa otuchy i krytyki,
                              pomimo ze forum jest bardzo bezosobowa forma kontaktow Wasze wypowiedzi
                              podtrzymywaly mnie na duchu, poszerzaly moje horyzonty i dawaly duzo do
                              myslenia.

                              Jeszcze raz serdeczne dzieki , i do uslyszenia. :)

                              Asia
                              • coox Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko 01.07.03, 16:51
                                pa pa czekamy na wiadomości jak wylądowałaś
                                • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.acn.pl 01.07.03, 19:47
                                  Dzieki :) napewno sie odezwe, Ty tez czasem przyslij maila i napisz co dobrego
                                  u Ciebie, pozdrawiam serdecznie
                                  • Gość: polako Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.34-65.tampabay.rr.com 03.07.03, 01:27
                                    powodzenia na sybirze zachodu, wystarczy sobie poczytac posty anglikow co
                                    wyjechali z UK do NZ i wracaja szybko do UK ,trzeba miec bciezka sytuacje zeby
                                    tam jechac
                                    • Gość: P Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 03.07.03, 04:31
                                      Podaj link do tych postow.
                                      • Gość: kangur Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: 203.40.163.* 03.07.03, 05:06
                                        Dopiero teraz dostalem z Forum Polonia namiar na Twoj post o powrocie,wiem,ze
                                        juz nie zastanie Cie w Polsce ale wszystkiego najlepszego w kiwilandzie i
                                        koniecznie daj znac.Ja jakos ustrzeglem sie przed tego typu pomylkami,moze
                                        dlatego,ze kiedys wyjezdzalem na dluzsze nieco wycieczki oraz z obserwacji
                                        kilkunastu powrotow znajomych do Au.Wszyscy to samo mowili,ja czesto jezdze do
                                        rodziny i patrze,patrze i tym bardziej wracam do Au.Niemniej bede czekal na
                                        Twoje wiadomosci z NZ.Jeszcze raz powodzenia,napewno bedzie dobrze!
                                        • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 04.07.03, 11:14
                                          twoja wiadmosc zastala mnie jeszcze w kraju, wylatuje w poniedzialek, dzieki za
                                          slowa otuchy i zyczenia. Napewno dam znac jak juz dolece. Nawiazalam kontakt e-
                                          mailowy z jakims milym kiwisem z chch, ma po nas wyjechac na lotnisko, chlodzi
                                          lodowke piwa i pisal ze moge uzywac jego komputer dokat moj nie doplynie :)
                                          wiec jak tylko sie wyspie po podrozy postaram sie odezwac i dac znac jak mi
                                          idzie.

                                          pozdrawiam cieplutko

                                          Asia
                                      • Gość: polako Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.34-65.tampabay.rr.com 03.07.03, 12:29
                                        oto link zobacz sobie na "moving back to uk" i kilka innych grup tez
                                        britishexpats.com/forum/
                                        • Gość: P Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 03.07.03, 22:52
                                          Dzieki,

                                          Lubie czytac narzekania tych, ktorym sie nie udalo. Wtedy mam wieksza
                                          satysfakcje z wlasnych osiagniec.
                                        • Gość: davro5 Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: 216.126.91.* 03.07.03, 23:07
                                          Dolanczam sie do moich wszystkich poprzednikow z zyczeniam wszystkiego dobrego
                                          w NS. Szkoda ze dopiero dzisiaj odkrylem ten watek. No coz z niecierpliwoscia
                                          czekam na dalsze losy Ani w NZ.

                                          Pozdrawiam z Toronto
                                          • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 04.07.03, 11:18
                                            Dzieki za zyczenia, rozumiem ze bardziej cie interesuje ANIA NIZ ASIA,
                                            oczywiscie ze o niej tez napisze co i jak :) Pozdrawiam serdecznie . Asia
                                          • Gość: Jasio Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.proxy.aol.com 10.07.03, 04:25
                                            Gość portalu: davro5 napisał(a):

                                            > Dolanczam sie do moich wszystkich poprzednikow z zyczeniam wszystkiego
                                            dobrego
                                            > w NS. Szkoda ze dopiero dzisiaj odkrylem ten watek. No coz z
                                            niecierpliwoscia
                                            > czekam na dalsze losy Ani w NZ.
                                            >
                                            > Pozdrawiam z Toronto

                                            Hej Toronciarz. Piszac NS masz na mysli "Nova Skotia". Niby to wlasciwe
                                            spojrzenie jezeli chodzi o canadola.
                                        • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 04.07.03, 11:16
                                          dzieki za link ale kazdy ma swoje zycie i zyje tak jak uwaza za stosowne. Jeden
                                          woli corke drugi mame. Dobrze ze jestesmy inni i np. nie wszyscy chcemy zyc w
                                          uk bo bylo by tam troche ciasno.

                                          pozdrawiam
                                    • Gość: Asia Re: Do wszystkich moich przeciwnikow i zwolenniko IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 04.07.03, 11:09
                                      no coz ja wiem gdzie i poco jade bo juz tam mieszkalam i to dlugawo, jeden lubi
                                      corke inny woli mame. Dobrze ze jestesmy inni i nie chcemy wszyscy mieszkac w
                                      jednym miejscu.

                                      pozdrawiam
      • Gość: Karol_K Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.cc.columbia.edu 04.07.03, 08:28
        Pozdrawiam i oczekuję niecierpliwie na wieści z drugiej strony.
        Gdy tylko podłączysz się kabelkiem do świata to skrobnij.

        • Gość: ASIA Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 04.07.03, 11:19
          witam, dzieki za pozdrowienia, napewno sie odezwe . pozdrawiam cieplutko
          • Gość: davro5 Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 216.126.91.* 04.07.03, 14:13
            Oczywiscie mialem na mysli Asie,przepraszam,ale Ani tez zycze wszystkiego
            najlepszego w starcie do Australii.
            Przyjemnego lotu do NZ zycze
            pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.lamerss.org / 192.168.4.* 05.07.03, 17:24
              Dziekuje bardzo, czy ktores z nas wyladuje w Australii nie wiem, ja mam chec na
              nz, corka jest jeszcze tak mloda ze caly swiat przed nia otworem :)
              dzieki za pozdrowionka.

              Odezwe sie jak tylko odespie podroz

              papa
              • Gość: beti Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 217.153.7.* 05.07.03, 18:34
                nie zagladlam tu baardzo dlugo bo jakis czas nikt nie pisal i myslalam ze watek
                umarl, a tu prosze!!! pozdrawiam wszystkich emigrantów, reemigrantow i
                przyszlych emigrantow. Duzo szczescia dla Asi na "nowej drodze zycia".
                Chcialam raz jeszcze Asiu podziekowac za podanie stronki globalfreeloaders,
                wlasnie 10.07. przyjedzie do nas chlopak z Wloch. Piszemy juz z nim od jakiegos
                czasu, jest baaardzo sympatyczny. Wiekszosc znajomych jest w szoku. "No jak to
                obcego faceta zapraszacie???!!! i do domu go wpuscicie???!!!" ale niektorzy
                tez "zaskoczyli" i chcieli linka do tej stronki.
                Tym ktorzy nie czytali watku od poczatku: www.globalfreeloadres.com goraco
                polecam;)
                U mnie bez zmian: koncze studia w marcu i spadam stad;)
                Pozdrowienia
      • Gość: Mirosław Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.krakow.pl 05.07.03, 21:19
        PRACA W DOMU! Bądź szefem dla siebie!
        Czy jesteś gotów na cos INNEGO? Masz dość codziennego drążenia? Czy jesteś
        zmęczony patrzeniem jak inni ciągną korzyści z TWOJEGO wysiłku? Czy chciałbyś
        pracować w domu, aby poświęcać więcej czasu swojej rodzinie, przyjaciołom lub
        hobby? Dałeś już sobie spokój z tymi wątpliwymi ofertami, które obiecują
        wszystko a zostawiają cię z niczym? JA TEZ!!! To dlatego stałem się
        Pracownikiem Emailowym. Prowadzę cały interes on-line, co oznacza, iż mam
        bardzo niskie koszty ogólne i mogę wykonywać całą moją pracę w zaciszu i
        wygodzie mojego własnego domu, według mojego rozkładu. Potencjalnie możesz
        zarobić 2.000 do 5000 zł w niepełnym wymiarze czasu lub 5.000 - 15.000 w pełnym
        wymiarze czasu!! Zapewnione pełne przeszkolenie on-line. Nie potrzeba żadnych
        płatności gotówkowych z góry. Wszystkiego czego potrzebujesz to komputer z
        dostępem do sieci e-mail, trochę wolnego czasu oraz chęć zmiany kierunku twego
        przyszłego życia! W celu uzyskania dalszych informacji, skontaktuj się z
        Mirosławem e_praca@wp.pl podając PRACOWNIK DO OBSLUGI EMAIL w wierszu tematu.

        • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.27.101.* 07.07.03, 03:50
          Asiu!!!! wszystkiego dobrego...
          Wlasnie na chwile "wpadlem " na taki maly odpoczynek,
          do Cairns....zima, deszcz czasmi ale w tropiku
          czuje sie to inaczej(ale jest slonce). Cialo dobrze egzystuje szczegolnie,
          kiedy jest dobry oceaniczny powiew.
          Az lezka zakrecila sie pod oczatami...kiedy sobie tak,
          przegladam "Wyjazd z Kraju", bo moze ten watek stanie
          sie legenda, a moze zmobilzuje ludzi do dzialnia,
          optymistycznego patrzenia w przyszlosc.
          Wiesz przewedrowalem ogromna ilosc siezek-swiatowych.
          Zwarjowane ale tez piekne sprawy.Losy ludzkie ,ogromne legendy.
          Wczoraj wpadlem sobie do takiej knajpki w Cairns gdzie graja
          dobra muzyke,....piwko...luz...i przy stoliku siedziala grupa,
          symaptycznych ludzi....usmiechelsimy sie do siebie, tak zwyczajnie
          jak ludzie ktorzy zycza sobie wszystkiego dobrego....ktos z towarzystwa
          podszedl do mojego stolika...i zapytal mnie czy nie chcialbym sie przysiasc,
          oczywiscie usmiechnelem sie i odpowiedzilem ze z checia...bo w sumie
          lubie sytucje i ludzi, bylo fajnie miedzynarodowe bractwo...w tle dwaj
          gitarzysci
          grali fajnego blusea....(muzyka dla duszy)...towarzystwo, australijczycy, ktos
          z Afryki, NZ. I CO SIE OKAZLAO...kiedy zaczelismy rozmawiac,okazla sie
          ze jedna z osob byla dziewczyna urodzona w Australii ale z polskiej rodziny.
          Smiechu bylo ogromna ilosc....poniewaz poznej "zdradzilem" ze tez pochodze
          z Polski...Australijczycy wzniesli toast "Na zdrowie"...i bylo bombowo.
          Historia tej dziewczyny to( na legende zycia) mieszkala w roznych krajach,
          ostatnio 4 miesiace (zabrala tak "bogata" staruszke w wieku 82 lat!!!!
          ktora koniecznie chciala pomieszkac w Afryce i potrzebowala opiekunki.
          HA!!! HA!!! 82 -letnia osoba ktora jeszcze chce poznac cos innego.Piekna
          zyciowa legenda.
          Dzisiaj mamy ponowne spotkanie i moze troche "legend zyciowych".
          Przypomnialem sobie pewna sprawe....bardzo popularne na swiecie ,
          jest "wymienianie" sie domami lub mieszkniami. Jezli dana osoba ma dom w innym
          kraju....i chce sobie pomieszkac w innym kraju to wystarczy wejsc na strone
          komputerowo i przeanalizowac sytuacje. Od wielu lat jest to bardzo popularna
          forma odwiedzania innych krajow ,czy tez kontynentow.
          Podaje dla zainetresowanych strony komputerowe
          www.houseitword.com.au
          www.housecarers.com
          www.houses it world.com.au
          www.sitters4hier.com
          Nie wiem czy ta sprawa jest popularna w Polsce ale z moich obserwacji
          i rozmow wiem ze bardzo duzo osob z roznych krajow korzysta z tej ciekawej
          sprawy.
          Jeszcze raz wszystkiego fajneggo i do najblizszego
          ponownego "pukniecie" w kalwiesz komputera.

          • Gość: jebanowski Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.34-65.tampabay.rr.com 09.07.03, 12:36
            Ty facet ty mnie zalatujesz na pedala obiezyswiata, jestes niezle zakrecony
            tymi dziecinnymi historiami co tworzysz, no tak ludzie w pl sie nie usmiechaja
            tylko na jakis zadupiach w australi
            • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.27.101.* 11.07.03, 06:19
              Gość portalu: jebanowski napisał(a):

              > Ty facet ty mnie zalatujesz na pedala obiezyswiata, jestes niezle zakrecony
              > tymi dziecinnymi historiami co tworzysz, no tak ludzie w pl sie nie
              usmiechaja
              > tylko na jakis zadupiach w australi


              wiesz jebanowski-masz taki wlasnie nik-jak Twoje
              bezgraniczna -glupota.
              I reszte zostawiam bez komentarza.
              Forum nie jest do tego, zeby urzadzac tzw, pyskowki.
              Ale widocznie pomyliles inne forum- moze Tobie ulzy.
              Nie pozdrawiam. Wypadaj z tego forum to nie dla Ciebie.
      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.dsl.hccnet.nl 08.07.03, 16:44
        Asie wciaglo i sie nie odzywa, mam nadzieje, ze u niej wszystko w porzadku..?
        • peter2715626 Re: WYJAZD Z KRAJU 08.07.03, 23:38
          Urzadza sie w Christchurch.

          Nieco cierpliwosci.

          • Gość: Ania Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 14:35
            Haloooo!
            Jaka pogoda w NZ?

            Poz.
            Ania
            • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 09.07.03, 23:27
              Zroznicowana.

              W Auckland w dzien 15, w nocy 5.

              Na poludniu snieg.

              Szczegoly na www.metservice.co.nz
              • Gość: Ania Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 22:19
                właściwie to było pytanie do Asi, o pierwsze wrażenie w NZ, o klimat, itp.
                co innego prognoza z internetu a co innego poczuć klimat na własnej skórze, tak
                myslę

                a przy okazji - ładnie się tak cieszyć z cudzych niepowodzeń?

                Poz.
                Ania
                • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 10.07.03, 23:38
                  Asia jeszcze nie ma dostepu do sieci. Musimy byc cierpliwi.

                  Kto sie cieszy z niepowodzen?
                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU IP: 203.167.222.* 11.07.03, 01:24
                    Witam ponownie wszystkich ktorzy z niecierpliwoscia zagladaja na ta strone i
                    czekaja na relacje. Postanowilam zalozyc nowy watek pod tytulem Wyjazd z kraju
                    cz.II zebysmy nie musieli latac na 3 strone. Wiec prosze zajrzyjcie tam i mam
                    nadzieje ze odzew bedzie tak samo duzy jak i tutaj. Pozdrawiam wszystkich
                    cieplutko. Asia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka