Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pokolenie bezrobotnych

    IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 20:35
    bleblebleblebleble
    juz kolodko troche gada ludzkim glosem o kryzysie panstwa zurzedniczalego
    a glupota socjologow gazety wyborczej nie przemija
    ostanio polacy wieszali zdrajcow w czasie lleski powstania listopadowego
    wegrzy zrobili to w 57 a czesi w 68
    i widac rezultaty
    jak sie ciebie obywatelu, urzednicy nie beda bali
    to cie beda mordowali i okradali
    przyklady w "duchu prawa" monteskiusza i makiawelizm ksiecia
    Obserwuj wątek
      • Gość: autor blebleblebleblebleble IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 20:36
      • Gość: basta Pokolenie bezrobotnych IP: 151.152.101.* 22.04.03, 23:15
        typowe "polskie gadanie"
        wszyscy winni dookola, a to czerwoni, a to zydzi, a teraz
        urzedasy. Nikt nie wini wlasnego niedolestwa, niedouczenia i
        tepactwa.

        • Gość: U Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 23.04.03, 02:48
          Zrobili wam Japonie, w ktorej was nie chca.
          Mieliscie juz "dobrobyt" bez towarow w sklepie, bo
          wam sie ich zrobic nie chcialo, teraz macie dobrobyt
          ale z pusta kieszenia.
          • Gość: aqq Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.03, 12:39
            Czemu piszesz w drugiej osobie (mieliscie, wam sie nie chcialo,
            teraz macie...), taka dziwna maniera szerzy sie wsrod wielu
            osob, czyzby proba odciecia sie od reszty "holoty"? (to chyba
            podswiadome "ty wy jestescie winni nie ja")


            • Gość: NYorker Re: Pokolenie bezrobotnych IP: 64.8.220.* 23.04.03, 16:27
              Gość portalu: aqq napisał(a):

              > Czemu piszesz w drugiej osobie (mieliscie, wam sie nie chcialo,
              > teraz macie...), taka dziwna maniera szerzy sie wsrod wielu
              > osob, czyzby proba odciecia sie od reszty "holoty"? (to chyba
              > podswiadome "ty wy jestescie winni nie ja")
              >

              Bo "aqq" siedzi w Kanadzie i nie zamierza wracac. I nawet w tej Kanadzie dobrze
              sobie nie radzi. Dlatego szydzi sobie z innych tj. takich ktorzy nie maja pracy
              w Polsce lub ledwie wiaza koniec z koncem. Zapominajac, ze podstawy edukacji
              lub tez cala edukacje, ktora pozwolila mu otrzymac prace w Kanadzie otrzymal w
              Polsce.
              • Gość: NYorker Sorry "aqq" to bylo o "U" IP: 64.8.220.* 23.04.03, 16:33
                Sorry "aqq" to bylo o "U" z Dial-up Sprint Canada.


                Gość portalu: NYorker napisał(a):

                > Gość portalu: aqq napisał(a):
                >
                > > Czemu piszesz w drugiej osobie (mieliscie, wam sie nie chcialo,
                > > teraz macie...), taka dziwna maniera szerzy sie wsrod wielu
                > > osob, czyzby proba odciecia sie od reszty "holoty"? (to chyba
                > > podswiadome "ty wy jestescie winni nie ja")
                > >
                >
                > Bo "aqq" siedzi w Kanadzie i nie zamierza wracac. I nawet w tej Kanadzie
                dobrze
                >
                > sobie nie radzi. Dlatego szydzi sobie z innych tj. takich ktorzy nie maja
                pracy
                >
                > w Polsce lub ledwie wiaza koniec z koncem. Zapominajac, ze podstawy edukacji
                > lub tez cala edukacje, ktora pozwolila mu otrzymac prace w Kanadzie otrzymal
                w
                > Polsce.
              • Gość: Pilot Yossarian Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.sympatico.ca 09.06.03, 19:28
                Gość portalu: NYorker napisał(a):

                > Gość portalu: aqq napisał(a):
                >
                > > Czemu piszesz w drugiej osobie (mieliscie, wam sie nie chcialo,
                > > teraz macie...), taka dziwna maniera szerzy sie wsrod wielu
                > > osob, czyzby proba odciecia sie od reszty "holoty"? (to chyba
                > > podswiadome "ty wy jestescie winni nie ja")
                > >
                >
                > Bo "aqq" siedzi w Kanadzie i nie zamierza wracac. I nawet w tej Kanadzie
                dobrze
                >
                > sobie nie radzi.

                A skad wiesz jak on sobie radzi?

                Dlatego szydzi sobie z innych tj. takich ktorzy nie maja pracy
                >
                > w Polsce lub ledwie wiaza koniec z koncem.

                Nie wyglada na to by on sobie szydzil. Po prostu stwierdza obiektywny stan
                rzeczy. Czyz tak to wlasnie nie wyglada? A ze siedzi w Kanadzie, nie zamierza
                wracac - jest po prostu zadowolony, ze uniknal tych problemow. "Zadowolony"
                niekoniecznie znaczy "zlosliwie zadowolony" i szydzacy. Kto z tych bezrobotnych
                nie bylby zadowolony na jego miejscu? Co w tym zlego?

                Zapominajac, ze podstawy edukacji
                > lub tez cala edukacje, ktora pozwolila mu otrzymac prace w Kanadzie otrzymal
                w
                > Polsce.

                Przede wszystkim nic nie mozesz wiedziec na ten temat, chyba, ze znasz go
                osobiscie. To, ze otrzymal podstawy edukacji to zadna laska - myslalem, ze
                Polska lezy w Europie, a nie na zachodnim wybrzezu Afryki np. Podstawy edukacji
                zapewnia byc moze rowniez Sri Lanka, wiec moze nie ma mu co wypominac?
                Po drugie edukacja z Polski malo komu sie na co zdala przy zdobywaniu pracy
                (wymagajacej edukacji) w Kanadzie. Ci co pracuja w swoich zawodach przewaznie
                musieli powtarzac szkoly. Inni musieli zdobyc nowy zawod korzystajac z
                kanadyjskiego szkolnictwa sredniego i wyzszego. Nie ma wiec chyba im co tak
                bardzo wypominac?
                Poza tym, jesli naprawde legalnie przebywasz na stale w US, to, zwazywszy, ze
                piszesz po polsku, tez "zawdzieczasz". No wiec: przyganial kociol garnkowi?
                • che_guevara1 Re: Pokolenie bezrobotnych 15.09.03, 12:07
                • Gość: Emigrant Re: Pokolenie zagubionych w swiecie IP: *.proxy.aol.com 18.04.04, 07:15
                  Gość portalu: Pilot Yossarian napisał(a):


                  > Po drugie edukacja z Polski malo komu sie na co zdala przy zdobywaniu pracy
                  > (wymagajacej edukacji) w Kanadzie.

                  Z takim stwierdzeniem sie nie zgodze. Edukacje i doswiadczenie zawodowe ktore
                  wynioslem z Polski pozwolily mi bez wiekrzego wysilku zajac dobra pozycje
                  zawodowa na tym (Amerykanskim) kontynencie. Pozwolily mi na samodzielna
                  dzialalnosc zawodowa, a dzisiaj najwiekrze koncerny z USA czy Kanady ustawiaja
                  sie w kolejce do mojej firmy. Mialem tez okazje porownac swoje doswiadczenie
                  zawodowe z "lokalnymi" specjalistami wystepujac wielokrotnie jako ekspert
                  sadowy. Jak do tej pory nie "polozylem" zadnej sprawy, a w niektorych mialem
                  przeciwko siebie czterech utytulowanych, niezaleznych ekspertow strony
                  przeciwnej. Osobiscie znam paru "polskich" profesorow, inzynierow
                  czy "lekarzy", ktorzy startowali na kontynencie Ameryanskim na bazie swojej
                  edukacji zdobytej w Polsce. Otrzymali tutaj stanowiska w drodze konkursow,
                  Polscy profesorowie z doktoratami z polskich uczelni ucza Amerykanow czy
                  Kanadyjczykow a nie odwrotnie. Wszystko zalezy, co ktos sie chcial w tej Polsce
                  nauczyc.


                  Ci co pracuja w swoich zawodach przewaznie
                  > musieli powtarzac szkoly.

                  Tak, jak mieli dyplomy z Koziej Wolki czy innej zasciankowej szkolki, a do tego
                  nie chcialo im sie przylozyc do nauki.

                  Inni musieli zdobyc nowy zawod korzystajac z
                  > kanadyjskiego szkolnictwa sredniego i wyzszego.

                  Taka swiadomosc przydalaby sie tez w Polsce. Jak sie konczy zapotrzebowanie na
                  lesnikow, bo lasy zostaly wyciete, to trzeba sie zabrac za cos, na co jest
                  zapotrzebowanie spoleczne, np za komputery, a nie narzekac, ze nie ma pracy.
                  Poza tym, mieszka sie tam, gdzie jest robota, a nie oczekuje, ze rzad dostarczy
                  nam prace do miejsca zamieszkania, jak za dobrych czasow PRL-u.

                  Nie ma wiec chyba im co tak
                  > bardzo wypominac?

                  Wypominac czego????


        • Gość: Halevi Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.pism.pl 23.04.03, 10:16
          Nie sądzę, żeby było aż 40% nieuków i tępaków. Ta liczba raczej
          jest stała dla poszczególnych grup wiekowych i na pewno nie tak
          wielka. Bezrobocie rzeczywiście jest problemem obiektywnym i
          wygenerowanym niestety przez państwo, które blokuje inicjatywę.
          Największym obciążeniem nie są nawet podatki, ale "składka" na
          ZUS.Kiedyś planowałem rozpoczęcie działalności gospodarczej,
          miałem pomysł, plan, wiedziałem jak to zrobić, ale nie miałem
          dość kapitału na rozruch. Nie chodziło tu o kupowanie jakichś
          maszyn itd. po prostu musiałbym przez parę miesięcy płacić po
          500 zł, pomimo braku dostatecznych przychodów, wiadomo, że na
          początku, zanim znajdzie się klientów, jest raczej cienko. Teraz
          pracuje na państwowym. Ot efekt wypierania. Socjalizm pełną gębą.
        • Gość: Pracuś Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.04.03, 16:19
          Jest ciężko i bedzie jeszcze ciężej przyjadą zajmą i wykupuią
          wszystko i bedziemy wszyscy pracować na ich UNIE bedzie
          wesoło,ale nie jak w Amsterdamie.
        • Gość: aloha Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.wup.mm.com.pl 03.06.03, 11:15
          Kogo masz na myśli? Bo młodego pokolenia tak bym nie okresłiła .... jedyne
          czego nam brakuje to właśnie tego doświadczenia zawodowego, które teraz trudno
          zdobyć

          a.
        • Gość: Zyga z Kalisza Poparcie basty IP: *.biz 17.10.03, 21:39
          Ja czy to za komuny, czy za solidaruchów zawsze miałem roboty
          więcej niż mogłem przerobić. Jestem inżynierem i aby nim zostać
          (jestem absolwente Politechniki Warszawskiej) to szorowałem
          podłogi, myłem okna i wykonywałem inne prace fizyczne (gorzej
          było w mojej młodości studenckiej o intelektualne ale i one się
          zdarzały. Obecnie też takie mośliwości są ale trzeba chcieć
          pracować a nie czekać na mannę z nieba. Boję się o pracę bo mam
          dzieci na studiach i boję się utraty płynności finansowej aby
          nie musiały z mojego powodu zawieszać studiów, mam jednak
          nadzieję, że do tego nie dojdzie ajak dojdzie to mimo
          skończonych 50 lat dam sobie jeszcze radę i wykształcę dzieci
          aby nie musiału dorabiać na studiach. Znają moje kłopoty z mojej
          studenckiej młodości (śmieć matki i związane z tym utrudnienia)
          i wierzę także, że w przypadku ewentualnych kłopotów, moje
          dzieci wezmą swoj los w swoje ręce, skończą studia i będą zawsze
          miały więcej pracy niż mogą przerobić. Na zakończenia muszę
          dodać, że mam tylko jedną książeczkę zdrowia a w niej tylko
          jedna strona wykorzystana na zwolnienia lekarskie. Niestety
          jesteśmy krajem leni i cwaniaków, i myślimy, że nam się tylko
          należy dostawanie a dawanie to domena innych.
      • Gość: Paul Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 23.04.03, 10:28
        Nie można ciągle obwiniać młodych o brak inicjatywy itd. Takie
        zarzuty wysuwają ludzi już dobrze zakorzenieni w "strukturkach".
        A rząd zamiast ułatwiać rozwój indywidualny i społeczny
        konserwuje układy i układziki. Popatrzcie na projekt zmian w
        nadzorze nad korporacjami zaowodowymi ( prawnicy, lekarze i inna
        sitwa). Wprowadza się zmiany bez zmian. Ciekawe ile to kosztuje.
        Jaki ma pan w tym interes panie Ministrze Kurczuk?
        • Gość: hedon Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.bud.polsl.gliwice.pl 23.04.03, 10:46
          Ludzie jakies konkrety-starczy tych teologicznych dysput.Komentowanie
          przemyslen rzadzacych to strata czasu
          • Gość: bolo Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.03, 15:35
            Idźcie na wojnę. Nikt dobrowolnie miejsca nie ustąpi.A, że pracy
            mało? Fakt.Tym bardziej
            • Gość: sam Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.vf.shawcable.net 26.04.03, 16:10
              Liczba ludzi bezrobotnych w Polsce jest przerazajaca.Wyobrazam
              sobie jakie to musi byc frustrujace dla mlodych ludzi.A co maja
              powiedziec starsi ktorzy maja jeszcze mniejsze szanse na
              zatrudnienie chociazby ze wzgledu na wiek i braki w
              wyksztalceniu.Niewatpliwie przepisy prawne,polityka rzadu maja
              tu najwiecej do powiedzenia. Mysle ze przepisy prawne dotyczace
              malych firm oraz oczekiwania socjalne pracownikow sa najwieksza
              bariera do powstania w Polsce tzw. kalasy sredniej ,ktora jest
              podstawa sukcesu kazdego bogatego spoleczenstwa.
              Mieszkam w Kanadzie gdzie nie ma takiego duzego bezrobocia co
              jednak nie znaczy ze kazdy po skonczeniu uniwersytu czy cllege
              znajduje prace w swoim zawodzie albo chociazby pokrewnym. Znam
              rodowitych Kanadyjczykow ktorzy maja ukonczone po dwa fakultety
              i ukladaja kafelki na budowie.Poznalem Amerykanina ktory jest
              absolwentem bardzo drogiej szkoly filmowej,ktory jest
              wlascicielem firmy malarskiej zatrudniajacej dziesiec osob (w
              sezonie)Jesli chodzi o emigrantow mozajka zatrudnienia jest
              jeszcze bardziej kolorowa. Malzenstwo lekarzy z Kijowa -ona
              sprzata on jest malarzem. Ludzie z wyzszym wyksztalceniem z
              roznych stron swiata zaczynaja od najprostszych zajec ale nie
              rezygnuja ze swoich ambicji ale zanim te ambicje uda im sie
              zrealizowac chwytaja sie kazdej pracy zeby przezyc.
              Ktos powie ze na emigracji jest inaczej.Oczywiscie ze jest
              inaczej ale to nie znaczy ze jest latwiej.Ciezkie czsay
              wymagaja wielkich poswiecen.Jesli chcecie osiagnac sukces
              zapomnijcie przez jakis czas o szybkiej karierze.Trzeba sie
              zadowolic jakakolwiek prca bo nawet w takiej pracy mozna
              nauczyc sie czsem wiecej niz na uniwersytecie.Sukces nie
              przychodzi z dnia na dzien.Czaszmi trzeba poczkac kilkanascie
              lat ale trzeba byc wytrwalym w dazeniu.
              • Gość: kr Re: Pokolenie bezrobotnych IP: 144.173.29.* 26.04.03, 23:17
                bardzo sluszna uwaga... studiuje w Anglii. jako ze nie stac mnie
                na oplacenie sobie tu zycia, chwytam sie przeroznnych prac... i
                okazuje sie ze w najprostszych zawodach pracuja ze mna mlodzi
                Anglicy, Francuzi... najwazniejsza sprawa jest nie rezygnowac z
                tego co sie zamierza osiagnac i ksztalcic sie dalej. predzej czy
                pozniej sie to oplaci

                A co do znajomosci... rozne jest do tego podejscie pracodawcow,
                ale czesto jest tak ze dostaje sie do wyboru trzech kandydatow o
                rownorzednych kwalifikacjch... wtedy wybiera sie tego ktory ma
                referencje od osoby na ktorej mozna polegac. i tyle.
                • Gość: sam Jeszcze Polska nie zginela jesli mamy taka mlodziez IP: *.vf.shawcable.net 29.04.03, 06:10
                  Garatuluje!!!! Jest to chyba pierwsza optymistyczna wypowiedz
                  na tym forum. Wiekszosc uczestnikow forum uwaza ,ze cos im sie
                  nalezy.Nikomu nic sie nie nalezy. Swiat jest starszy od nas i
                  to my musimy cos swiatu dac a nie oczekiwac manny z nieba.
                  Po wielu artykulach szczegolnie dotyczacych codziennego zycie
                  wielu dyskutantow ma pretensje do
                  politykow,kapitalistow,kosciola i do wszystkich swietych. W ten
                  sposob kazdy chce znalezc usprawiedliwienie dla wlasnej
                  nieudolnosci. Doskonale sobie zdaje sprawe ze w wielu
                  przypadkach np.choroba,wiek ,miejsce zamieszkania itd.czasami
                  sa takimi barierami ktore b. ciezko przskoczyc.NIe ma recepty
                  na wszystko. Jedno jest pewne obwinianie innych z wlasne
                  niepowodzenia prowadza do nikad.Nie mozna czekac na lepsze
                  czasy ,uczciwych politykow ,sprawiedliwe prawo dogodniejsze
                  warunki.Na to nigdy sie nie doczekamy. Jesli ktos chce osiagnac
                  sukces musi znalezc swoja droge w tych warunkach w jakich zyje.
                  W najbardziej ekstremalnych warunkach sa ludzie sukcesu. Ludzie
                  potrafili znalezc sposob zeby przezyc oboz koncentracyjny.Nie
                  wierze zeby zalezalo to tylko od szczescia. Znam ludzi ktorzy
                  urodzili sie w zapadlych wioskach na podhalu bez swiatla
                  elektrycznego wody bierzacej.Jeszcze do egzaminow magisterskich
                  uczyli sie przy lampie naftowej i miedzy czsie musieli
                  pracowac w polu doic krowy itd.co nie przeszkodzilo im zeby
                  teraz wykladac na zagranicznych uniwersytetach,znac dobrze
                  kilka jezykow i stanowic elite do ktorej doszli tylko wlasna
                  praca i przedsibiorczoscia. Apeluje szczegolnie do mlodych co
                  nie znaczy ze tylko mlodzi maja szanse.Zachowojcie sie tak
                  jakbysce wyjechali na emigracje gdzie bez wzgledu na
                  okolicznosci musicie sobie poradzic. Ktos powie -ale madry
                  wyjechal za granice i zgrywa wazniaka. Nie mam takiego zamiaru.
                  Wielu emigrantow ktorzy przyjechali do obcych krajow bez
                  znajomosci jezyka po kilku latach zyja lepiej niz tubylcy.
                  Dlaczego? - licza tylko na siebie.Znam ludzi ktorzy przyjechali
                  do Kanady z bardzo slaba znajomoscia jezyka i po dwoch latach
                  pobytu zakladali swoje male biznesy zatrudniajac zdziwonych
                  kanadyjczykow ktorzy nie moga uwierzyc jak to jest mozliwe.
                  Znajomosci sa bardzo wazne.Kiedys w socjalistycznej ojczyznie
                  po znajomosci mozna bylo zalatwic sobie prace ktora polegala na
                  podpisywaniu listy plac. Moze teraz tez tak mozna? w tym
                  przypadku nie chce sie nad tym rozwodzic. Zeby osiagnac sukces
                  trzeba znac odpowiednich ludzi ktorzy moga nas zarekomandowac
                  ale reszta zalezy juz tylko od nas.Sa ludzie ktorzy maja
                  kontakty w swerach do ktorych zwykly czlowiek nie ma dostepu.
                  Jesli sie jest dobrym w tym co sie robi tacy ludzie to
                  doceniaja i chetnie pomoga bo dobra robota i umijetne jej
                  sprzedanie robi wrazenie. Wystarczy czsem zrobic troszeczke
                  wiecej niz ludzie oczkuja i to moze zmienic twoje zycie.
                  Niestety w wiekszosci przypadkow stary powiedzenie "Kowalem
                  swego szczescie kazdy bywa sam " ciagle jest aktualne.
                  • Gość: Vp Re: Jeszcze Polska nie zginela ??? IP: 195.117.30.* 02.06.03, 19:28
                    Gość portalu: sam napisał(a):

                    > Wiekszosc uczestnikow forum uwaza ,ze cos im sie
                    > nalezy.Nikomu nic sie nie nalezy. Swiat jest starszy od nas i
                    > to my musimy cos swiatu dac a nie oczekiwac manny z nieba.

                    Czy minimum potrzebne do PRZEŻYCIA uważasz za mannę z nieba? Ludzie na tym
                    forum na nic nie czekają, są zdesperowani gdy za dziesiątym, trzydziestym,
                    setnym razem okazuje się że jakoś świat ma w d.. to co oni chcą mu dać.Ileż
                    można walić głową w mur!

                    > obwinianie innych z wlasne
                    > niepowodzenia prowadza do nikad.Nie mozna czekac na lepsze
                    > czasy ,uczciwych politykow ,sprawiedliwe prawo dogodniejsze
                    > warunki.Na to nigdy sie nie doczekamy.

                    Oczywiście, skoro polityk namawia młodziez do "wolontariatu" to trzeba pomimo
                    jego nieuczciwości z uśmiechem na twarzy i pełnym entuzjazmem zapierniczać za
                    friko. Skoro są warunki niedogodne i niesprawiedliwe prawo, to trzeba robić
                    swoje i dokładać do interesu, ciekawe tylko z czego?

                    > Jesli ktos chce osiagnac
                    > sukces musi znalezc swoja droge w tych warunkach w jakich zyje.
                    > W najbardziej ekstremalnych warunkach sa ludzie sukcesu.
                    > Ludzie
                    > potrafili znalezc sposob zeby przezyc oboz koncentracyjny.

                    Nie pleć. Przeżyli obozy najsilniejsi (niekoniecznie fizycznie), a nie ci co
                    znaleźli jakieś sposoby, jakie sposoby można wynaleźć na głód, choroby i
                    morderczą pracę? No chyba że masz na myśli wykazywanie się w roli kapo, to
                    wtedy oczywiście, skoro nie deptałeś innych, nie wywalczyłeś sobie życia po
                    trupach innych, to twoje nieudacznictwo i sam sobie jesteś winien.

                    > Nie wierze zeby zalezalo to tylko od szczescia.
                    > Znam ludzi ktorzy
                    > urodzili sie w zapadlych wioskach na podhalu bez swiatla
                    > elektrycznego wody bierzacej.Jeszcze do egzaminow magisterskich
                    > uczyli sie przy lampie naftowej i miedzy czsie musieli
                    > pracowac w polu doic krowy itd.co nie przeszkodzilo im zeby
                    > teraz wykladac na zagranicznych uniwersytetach,znac dobrze
                    > kilka jezykow i stanowic elite do ktorej doszli tylko wlasna
                    > praca i przedsibiorczoscia.

                    W którym to było roku??? Czy wtedy były płatne studia? Nie, wtedy były punkty
                    preferencyjne za pochodzenie. Czy wtedy było bezrobocie? Nie, wtedy ich rodzice
                    pracowali powiedzmy w PGR i mieli taką pensję, że wystarczyło nie chlać i
                    spokojnie starczało na książki i dojazdy do szkół. Wtedy wystarczało tylko
                    chcieć, była kasa, jeden szaleńczo biegał po sklepach polując na coraz to inne
                    towary "które rzucili", drugi zadowalał się tym co było, a resztę czasu
                    przeznaczał na naukę, dało się. Wtedy była pewna, stała, bezpieczna kasa, tylko
                    od człowieka zależało co z nią zrobi. Dziś tego nie ma, czy to tak trudno
                    zrozumieć?

                    > Apeluje szczegolnie do mlodych co
                    > nie znaczy ze tylko mlodzi maja szanse.Zachowojcie sie tak
                    > jakbysce wyjechali na emigracje gdzie bez wzgledu na
                    > okolicznosci musicie sobie poradzic. Wielu emigrantow ktorzy przyjechali do
                    > obcych krajow bez
                    > znajomosci jezyka po kilku latach zyja lepiej niz tubylcy.
                    > Dlaczego? - licza tylko na siebie.
                    > Znam ludzi ktorzy przyjechali
                    > do Kanady z bardzo slaba znajomoscia jezyka i po dwoch latach
                    > pobytu zakladali swoje male biznesy zatrudniajac zdziwonych
                    > kanadyjczykow ktorzy nie moga uwierzyc jak to jest mozliwe.

                    He, he. A jak zdobyli wizę i prawo do stałego pobytu??? I opisz dokładniej jak
                    to wyglądało: przyjeżdża gość, ma 100$ w kieszeni i co dalej? gdzie mieszka? co
                    je? gdzie pracuje? ma ubezpieczenie? jak załatwia sprawy papierkowe, skąd wie
                    do jakiego urzędu ma pójść... i tak dalej. Samym liczeniem na siebie to się
                    dalo zrobić? A może jeszcze czymś?

                    > Znajomosci sa bardzo wazne. Zeby osiagnac sukces
                    > trzeba znac odpowiednich ludzi ktorzy moga nas zarekomandowac
                    > ale reszta zalezy juz tylko od nas.Sa ludzie ktorzy maja
                    > kontakty w swerach do ktorych zwykly czlowiek nie ma dostepu.
                    > Jesli sie jest dobrym w tym co sie robi tacy ludzie to
                    > doceniaja i chetnie pomoga bo dobra robota i umijetne jej
                    > sprzedanie robi wrazenie. Wystarczy czsem zrobic troszeczke
                    > wiecej niz ludzie oczkuja i to moze zmienic twoje zycie.

                    No widzisz. I sam sobie przeczysz, bo w końcu przyznajesz że trzeba znać
                    odpowiednich ludzi, takich którzy mają kontakty w sferach. I po co cała ta
                    gadka? Skad bezrobotny może mieć dostęp do ludzi ze "sfer"? W jaki sposób może
                    wykazać, że jest dobry w tym co robi, skoro będąc bezrobotnym nie może swojego
                    robić? Co ma zrobić, żeby się pokazać - pójść pod jego dom czy biuro i na ulicy
                    robić swoją dobrą robotę? na przykład nauczyciel będzie uczył, lekarz leczył,
                    kucharz gotował, inżynier postawi most? rzeczywiście, to zrobi wrażenie...
                    A co do doceniania i pomagania to może w Kanadzie, ale nie w Polsce kochany. Z
                    własnego doświadczenia wiem jak to jest. Co z tego że moja praca ZAWSZE
                    przewyższała oczekiwania szefa (byłego), nagrodą za to był ironiczny uśmieszek
                    i podwyżki dla leserów "bo widzę że ciebie nie trzeba motywować". W nowej pracy
                    też zawsze było to o wiele więcej (nie troszeczkę) niż ode mnie oczekiwano,
                    owszem szefowie zauważyli to i dołożyli tyle obowiązków, że się nie wyrabiam
                    toteż regularnie dostaję opieprz za zostawanie po godzinach "światło kosztuje".
                    I nie mogę znaleźć innej pracy. Rekomendacje? niemożliwe.

                    > Niestety w wiekszosci przypadkow stary powiedzenie "Kowalem
                    > swego szczescie kazdy bywa sam " ciagle jest aktualne.

                    Nie w polskim piekiełku. Musiałeś bardzo dawno stąd wyjechać, bo teraz stosunki
                    międzyludzkie to już nie piekiełko, znacznie gorzej. Zwycięża najsilniejszy,
                    najbardziej bezwzględny, po trupach.
                    I jeszcze są tacy szczęściarze, co wygrywają w totka.
                    • Gość: Pilot Yossarian Obaj macie racje IP: *.sympatico.ca 09.06.03, 21:41
                      Gość portalu: Vp napisał(a):

                      ) Gość portalu: sam napisał(a):
                      )
                      ) ) Wiekszosc uczestnikow forum uwaza ,ze cos im sie
                      ) ) nalezy.Nikomu nic sie nie nalezy. Swiat jest starszy od nas i
                      ) ) to my musimy cos swiatu dac a nie oczekiwac manny z nieba.

                      Podpisuje sie obiema recami, ale...

                      )
                      ) Czy minimum potrzebne do PRZEŻYCIA uważasz za mannę z nieba? Ludzie na tym
                      ) forum na nic nie czekają, są zdesperowani gdy za dziesiątym, trzydziestym,
                      ) setnym razem okazuje się że jakoś świat ma w d.. to co oni chcą mu dać.Ileż
                      ) można walić głową w mur!

                      Sam, pamietaj, ze w Kanadzie masz zawsze zapewniony "welfare". Mozesz stracic
                      dom, samochody i mase innych rzeczy, ale na skromne mieszkanie i takiez papu
                      zawsze ci nawet z tego malutkiego zasilku starczy. I mozesz go otrzymywac
                      bezterminowo. To jest wlasnie "safety net". Majac zapewnione minimum
                      egzystencji mozesz walczyc zeby sie podniesc, jeszcze ci pomoga (pozyczki
                      studenckie, etc.). Wydaje sie, ze "krajanie" tego luksusu nie maja. W Kanadzie
                      jesli jestes zdrowy i nieleciwy mozesz w duzej mierze ksztaltowac wlasny los
                      (choc nie mowie, ze latwo) - w Polsce to zaiste walenie glowa w mur.

                      )
                      ) ) obwinianie innych z wlasne
                      ) ) niepowodzenia prowadza do nikad.Nie mozna czekac na lepsze
                      ) ) czasy ,uczciwych politykow ,sprawiedliwe prawo dogodniejsze
                      ) ) warunki.Na to nigdy sie nie doczekamy.
                      )
                      ) Oczywiście, skoro polityk namawia młodziez do "wolontariatu" to trzeba pomimo
                      ) jego nieuczciwości z uśmiechem na twarzy i pełnym entuzjazmem zapierniczać za
                      ) friko. Skoro są warunki niedogodne i niesprawiedliwe prawo, to trzeba robić
                      ) swoje i dokładać do interesu, ciekawe tylko z czego?

                      W Kanadzie tez ten "wolontariat" tez jest b. popularny jako sposob na zdobycie
                      stazu zawodowego (czesto jest to czysty wyzysk), co mnie osobiscie drazni, bo
                      mysle, ze na wolontariat maja czas i srodki uczniowie szkol srednich i emeryci.
                      Reszta nia ma na to czasu albo pieniedzy zeby sie w miedzyczasie utrzymac.

                      )
                      ) ) Jesli ktos chce osiagnac
                      ) ) sukces musi znalezc swoja droge w tych warunkach w jakich zyje.
                      ) ) W najbardziej ekstremalnych warunkach sa ludzie sukcesu.
                      ) ) Ludzie
                      ) ) potrafili znalezc sposob zeby przezyc oboz koncentracyjny.
                      )
                      ) Nie pleć. Przeżyli obozy najsilniejsi (niekoniecznie fizycznie), a nie ci co
                      ) znaleźli jakieś sposoby, jakie sposoby można wynaleźć na głód, choroby i
                      ) morderczą pracę? No chyba że masz na myśli wykazywanie się w roli kapo, to
                      ) wtedy oczywiście, skoro nie deptałeś innych, nie wywalczyłeś sobie życia po
                      ) trupach innych, to twoje nieudacznictwo i sam sobie jesteś winien.

                      Mysle, sam, ze zagalopowales sie w tym porownaniu.
                      )
                      ) ) Nie wierze zeby zalezalo to tylko od szczescia.
                      ) ) Znam ludzi ktorzy
                      ) ) urodzili sie w zapadlych wioskach na podhalu bez swiatla
                      ) ) elektrycznego wody bierzacej.Jeszcze do egzaminow magisterskich
                      ) ) uczyli sie przy lampie naftowej i miedzy czsie musieli
                      ) ) pracowac w polu doic krowy itd.co nie przeszkodzilo im zeby
                      ) ) teraz wykladac na zagranicznych uniwersytetach,znac dobrze
                      ) ) kilka jezykow i stanowic elite do ktorej doszli tylko wlasna
                      ) ) praca i przedsibiorczoscia.
                      )
                      ) W którym to było roku??? Czy wtedy były płatne studia? Nie, wtedy były punkty
                      ) preferencyjne za pochodzenie. Czy wtedy było bezrobocie? Nie, wtedy ich
                      rodzice
                      )
                      ) pracowali powiedzmy w PGR i mieli taką pensję, że wystarczyło nie chlać i
                      ) spokojnie starczało na książki i dojazdy do szkół. Wtedy wystarczało tylko
                      ) chcieć, była kasa, jeden szaleńczo biegał po sklepach polując na coraz to
                      inne
                      ) towary "które rzucili", drugi zadowalał się tym co było, a resztę czasu
                      ) przeznaczał na naukę, dało się. Wtedy była pewna, stała, bezpieczna kasa,
                      tylko
                      )
                      ) od człowieka zależało co z nią zrobi. Dziś tego nie ma, czy to tak trudno
                      ) zrozumieć?

                      Punkt dla vp - do czasu wyjazdu tych ludzi na zachod masz racje
                      )
                      ) ) Apeluje szczegolnie do mlodych co
                      ) ) nie znaczy ze tylko mlodzi maja szanse.Zachowojcie sie tak
                      ) ) jakbysce wyjechali na emigracje gdzie bez wzgledu na
                      ) ) okolicznosci musicie sobie poradzic. Wielu emigrantow ktorzy przyjechali d
                      ) o
                      ) ) obcych krajow bez
                      ) ) znajomosci jezyka po kilku latach zyja lepiej niz tubylcy.
                      ) ) Dlaczego? - licza tylko na siebie.
                      ) ) Znam ludzi ktorzy przyjechali
                      ) ) do Kanady z bardzo slaba znajomoscia jezyka i po dwoch latach
                      ) ) pobytu zakladali swoje male biznesy zatrudniajac zdziwonych
                      ) ) kanadyjczykow ktorzy nie moga uwierzyc jak to jest mozliwe.
                      )
                      ) He, he. A jak zdobyli wizę i prawo do stałego pobytu???

                      Fakt. W latach 80 bylo nieporownanie latwiej. Wyjezdzalo sie do kraju
                      przejsciowego (Austria, Wlochy, Niemcy, Hiszpania, Grecja), a stamtad mozna sie
                      bylo zalapac na sponsorowanie rzadowe, prywatne, lub jako independent na
                      US,CA,AU,NZ. Po odczekaniu swojej kolejki dostawalo sie wize i prawo stalego
                      pobytu. Dzis tego juz nie ma - pewnie chetnych byloby nie mniej niz wtedy
                      (ponoc w latach 80-90 wyjechalo tymi kanalami z PL ok. 1 mln ludzi). W
                      niektorych krajach przejsciowych bylo latwiej (obozy i zasilki), w innych tylko
                      tymczasowe prawo pobytu i pracy (trzeba sobie bylo samemu znalezc, jak rowniez
                      lokum i wszystko inne). Ja "wysiadlem" kompletnie w ciemno z wycieczki do
                      Grecji majac w kieszeni USD 180 i czekalem na "przerzut" do CA rowno 30 m-cy.

                      I opisz dokładniej jak
                      ) to wyglądało: przyjeżdża gość, ma 100$ w kieszeni

                      to ja :-) - mialem w kieszeni CAD 1,200 - to wiecej niz 100 ale przy kosztach
                      zycia w CA starczyloby "z bida" na troche wiecej niz m-c w tamtych czasach
                      (1990).

                      i co dalej?

                      Wychodze z lotniska, zapalam papierosa i rzucam niedopalek do gory - w ktora
                      strone filtrem upadnie - w te ide.

                      gdzie mieszka?

                      Lapie taksowke i prosze taksowkarza zeby mnie zawiozl do taniego motelu z
                      dostepem do publicznych srodkow komunikacji. Zawiozl mnie skurwiel do dobrego
                      hotelu, gdzie bulilem 60 za dobe (w moteliku 20-30). Po dwoch nocach znalazlem
                      skromny pokoj (nieumeblowany, ale byl "carpet" wzglednie czysty, wiec przez
                      pierwsze dni na nim spalem) i na swoich ciuchach.

                      ) co je?

                      b. podstawowe artykuly z supermarketu, glownie na sucho, popijajac glownie woda.

                      )gdzie pracuje?

                      Znalazlem prace (tymczasowa) po 2 tygodniach przez prywatny posredniak -
                      niskoplatna, ciezka, podroz w jedna strone autobusem - godzina)

                      ma ubezpieczenie?

                      Zdrowotne? - tak. To przynalezy do prawa stalego pobytu. Od bezrobocia i biedy -
                      nie. Przyjechalem w kategorii "independent immigrant" i musialem podpisac
                      bumage, ze zaden "socjal" mi sie od rzadu kanadyjskiego nie nalezy, z wyj.
                      zasilku dla bezrobotnych, jak kazdemu, po przepracowaniu pelnych 26 tygodni.

                      jak załatwia sprawy papierkowe, skąd wie
                      ) do jakiego urzędu ma pójść... i tak dalej.

                      Przy wjezdzie podali nazwe urzedu "Immigration Canada". Adres znalazlem w
                      ksiazce telefonicznej. Na spotkaniu urzednik zalatwil wszystkie papierki -
                      numer ubezpieczenia spol. tzw. SIN. Dal pare uzytecznych wskazowek,
                      dal "Poradnik Imigranta" (po angielsku, po polsku akurat zabraklo) i odjazd. W
                      ksiazeczce bylo sporo pozytecznych wiadomosci, adresow i telefonow.

                      Samym liczeniem na siebie to się
                      ) dalo zrobić?

                      Absolutnie, od Grecji do Kanady.

                      A może jeszcze czymś?

                      Dobra znajomosc angielskiego (pilnie sie uczylem w liceum, hehe), pare
                      przypadkowych zyczliwych osob (narodowosci roznej), ktore podzielily sie ze mna
                      informacja. No i ta wiara, co gory przenosi.

                      )
                      ) ) Znajomosci sa bardzo wazne. Zeby osiagnac sukces
                      ) ) trzeba znac odpowiednich ludzi ktorzy moga nas zarekomandowac
                      ) ) ale reszta zalezy juz tylko od nas.Sa ludzie ktorzy maja
                      ) ) kontakty w swerach do ktorych zwykly czlowiek nie ma dostepu.
                      ) ) Jesli sie jest dobrym w tym co sie robi tacy ludzie to
                      ) ) doceniaja i chetnie pomoga bo dobra robota i umijetne jej
                      ) ) sprzedanie robi wrazenie. Wystar
              • Gość: Daniel Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 01:03
                Zgadzam sie w 100%

                Jesli zaciekawil Was ten temat, zajzyjcie do "przeczytaj jesli
                chcesz".
          • kuba_wr Re: Pokolenie bezrobotnych 04.06.03, 10:25
            Gość portalu: hedon napisał(a):

            > Ludzie jakies konkrety-starczy tych teologicznych dysput.Komentowanie
            > przemyslen rzadzacych to strata czasu

            Konkrety? Proszę bardzo!

            Jakiś czas temu w "Polityce" byl artykuł o kobiecie, która w USA prowadziła
            prywatne domowe przedszkole, i po powrocie do Polski postanowiła założyc
            podobną działalnośc. W USA wszyscy jej pomagali. W odpowiedniku naszego UP
            dostała wszystkie przepisy, jakie są wymagane do tej działalności, wysłano ją
            na szkolenie, dostała osobistego doradcę, opłacanego z urzędu, który miał jej
            pomóc w początkowym okresie rozwijania własnego biznesu. I co chyba
            najważniejsze - składki na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne i podatki są tam
            procentem od zysków. Nie zarabiasz - nie płacisz. No a poza tym tamtejsi
            urzędnicy wiedzą, że lepiej pomóc człowiekowi założyć własny biznes niz wysyłać
            go na zasiłek.

            Jak mi cos jeszcze wpadnie do głowy, to dopiszę
      • Gość: Daniel przeczytaj jesli chcesz... IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 00:59
        Mam 19 lat... Nie dokonczylem jeszcze szkoly sredniej, nie mam
        matury ... Przepracowalem juz prawie 2 lata jako: informatyk,
        serwisant, konsultant telefoniczny, magazynier i sprzedawca.
        Jest ciezko... ale ludzie, nie poddawajcie sie !!!! Trzeba
        potrafic sie sprzedac, wszystko to zyskalem bez zadnej pomocy
        (typu znajomosci).. bylem zerem... postanowilem jednek postawic
        na: oryginalnosc, intelekt, pomysl i internet.. Teraz jestem
        pelen wiary, checi do pracy i nauki .... I wiem ze nawet gdy
        strace prace, znajde inna. Nic mi w tym nie przeszkodzi ...
        moje CV jest wybierane z posrod 500/600 inych egzemplarzy.. po
        co ja Wam to pisze?? Po to zeby Wam pomoc ... Lapcie sie nawet
        niedorzecznych jak dla was stanowisk i traktujcie je jako pkt.
        zaczepienia, stwaiajcie na mozliwosci jakie macie wokolo,
        ruszcie glowa i szukajcie inaczej niz robia to inni .... to
        jest moja recepta na sukces : INTELEKT, ORYGINALNOSC, SKROMNOSC.

        To co sie dzieje na rynku pracy przerazilo mnie ... chodzilem
        do technikum mocno powiazanego z budownictwem ( ale nie
        budowlanego) .. wiedzialem ze papier z tej szkoly i
        umiejetnosci, raczej do niczego mi sie w zyciu nie przydadza ..
        Z uwagi na to, ze moja rodzine tak naprawde tworze ja i moja
        bezrobotna mama i nie mialem co liczyc na finansowaie mojej
        przyszlej nauki, postanowielm sie przepisac do szkoly
        wieczorowej i szukac pracy... nie bylo wesolo i na poczatku
        ograniczalem sie do dosc powszechnych schematow .. jednak
        szybko zdalem sobie sprawe ze to do niczego nie prowadzi i
        zaczalem MYSLEC !!!

        Teraz koncze szkole ... wlasnie zmieniam prace ( jutro mam
        spotkanie kfalifikacyjne 2 szczebla) na lepsza .. Nie martwie
        sie specjalnie o studia ,bo wiem ze na start bede mial...
        martwie sie jedynie ze trace przez to wszytsko mlodosc...
        ktorej tak naprawde niemialem, ale nie wiem czy mam zalowac,
        czy nie - takie czasy .. poza tym, jak widze swoich
        potencjalnych konkurentow, studentow lub absolwentow, ktorzy
        zachowuja sie dosc niedojrzale ( chodzi o ewentualne spotakania
        dot. pracy ) to dziwie sie jak dlugo czlowiek moze byc
        dziecinny .. i tu nastepna rada... musicie potrafic sie
        sprzedac i pokazac z jak najlepszej strony ... nikt nie chce
        zatrudniac dzieci.
        pamietajcie liczy sie :
        -KONTAKT WIZULANY Z WASZYM CV ( UNIKAJCIE SCHEMATOW)
        -CELUJCE W OFERTY KTORE WZBUDZAJA NAJMIEJSZE ZAINTERESOWANIE
        -ODPOWIEDNIO PRZYGOTOWUJCIE SIE DO ROZMOW KWALIFIKACYJNYCH
        (PODSTAWY PSYCHOLOGII MILE WIDZIANE)

        musicie potrafic sie sprzedac i udowodnic ze to wlasnie was
        powinni zatrudnic ...

        nie poddawajcie sie gdy odrzuca wasza kandydature ...
        1,2,3...15 raz i starajcie sie dalej.

        ps. prace znajdziecie jedynie w duzych miastach...
        • forward Re: przeczytaj jesli chcesz... 29.04.03, 07:14
          Wiesz co Daniel skoro jesteś taki dojrzały to biegnij szybko do najbliższej
          redakcji Gazety i sprzedaj ten tekścior dodatkowi Praca, przeskoczysz następne
          szczeble w karierze. Naprawdę, nie zwlekaj przecież nie jesteś dziecko tylko
          prawdziwym man'em udzielającym porad choć nikt go o to ani nie pyta ani nie
          prosi.
          Aha jest jeszcze Poradnik Domowy.




          Forward
          • Gość: Daniel Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 12:11
            Dla mnie to nie jest kariera, a raczej jej kiepskie poczatki ..
            A tekst nie nadaje sie do zadnej publikacji, oprocz
            internetowej... Nie napisalem tego po to aby z kogos sie
            naigrywac, wiem takze ze forma jest dosc schematyczna ... Ale
            to wszytsko o czym pisalem dziala... Dlatego chcialem sie z tym
            z Wami podzielic. Czy to zle ???
            • Gość: optymistka Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.05.03, 18:16
              Daniel - bardzo podoba mi się twoja wypowiedź i to jak umiesz sobie poradzić z
              dzisiejszą rzeczywistością, mam nadzieję, że nie będziesz brał sobie do serca
              uwag osób typu "Forward". Wypowiedź twoja napawa mnie optymizmem, bo gdy
              przeglądam różne wypowiedzi na różne tematy to nie potrafię zrozumieć dlaczego
              w ludziach jest tyle chamstwa i beznadziei,a jeśli już ktoś powie coś
              sensownego to od razu trzeba mu dokopąć aby się gorzej poczuł. Nie potrafię
              zrozumieć dlaczego tak musi być - optymizm i wiara oraz ogólna sympatia była by
              bardziej na miejscu niz wszechobecne chamstwo.

              Daniel - tak trzymaj.

              Do innych:
              Proszę o więcej optymistycznych wypowiedzi.
              • Gość: herman Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 18:38
                zgadzam się z powyższym, daniel tu zuch chłopak. A do innych bezrobotnych -
                szczególnie bezrobotnych magistrów - niestety do 2009 (kiedy na rynek pracy
                będą wchodzić resztki wyżu demograficznego) bedzie cieżko. Dlatego nie
                biadolcie i nie narzekajcie, tylko bieżcie się za tzw. "pracę na szmacie"
                (kelnerki, hipermarkety, mcdonaldy, sprzedawczynie itp) i zdobywajcie
                doświadczenie zawodowe. Zobaczycie że wszystko się wtedy ułoży, a pracodawcy
                spodoba się że zacisneliście zęby i pomimo przeciwniości ciągnięcie ten wózek.
                A jeżeli nie zmienicie swojej mentalności to pojedziecie na kuroniu do 2009.
                • Gość: TAK Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.05.03, 23:31
                  "ZAciskajcie, zaciskajcie"
                • Gość: ewe Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.uni.lodz.pl 08.06.03, 12:01
                  Ty pętaku zblazowany pewnie masz ciepła posadkę albo jestes
                  skurwielem na stanowisku i molestujesz swoje sekretarki
              • Gość: Daniel Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 23:04
                Dzieki.
                Pozrdawiam
            • Gość: fds Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.uni.lodz.pl 08.06.03, 11:58
              Danielu co ty wiesz o życiu nie wiem czy to co napisałes to twój
              własnoręczny gniot czy marzenia naćpanego nastolatka
            • itka22 Re: przeczytaj jesli chcesz... 17.04.04, 21:20
              Ale ja już to wszystko WIEM. Tylko, że to już teraz nie wystarczy.
          • Gość: kot_33 Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.03, 12:12
            To bzdura co wypisujesz ! Chłopak ma rację, jak go czytam to tak jakbym
            wspominał własną historię. 10 lat temu sprzątałem w restauracji z dyplomem
            uniwerku w kieszeni. W Polsce. Dziś jestem dyrektorem w dużej firmie. W Polsce.
            Też uważam że można.
            • Gość: vcsz Re: przeczytaj jesli chcesz... IP: *.uni.lodz.pl 08.06.03, 12:02
              Yappisow nie potrzeba nam
        • teledwa Re: przeczytaj jesli chcesz... 08.05.03, 00:52
          ps. prace znajdziecie jedynie w duzych miastach...
          ___________________________________________________________________________
          Pracę można znależć również w mniejszych miastach!
          - a fakt że wielu ludziom należałoby podać ją na tacy i to nie wystarczy,
          nie ulega wątpliwości.Ja potrzebuję ludzi do pracy płacąc im uczciwe
          pieniądze i okazuje się że trudno znależć chętnych.
          Ludzie, co się tutaj dzieje !
          Naprawdę,pracodawcy Was potrzebują,tylko dajcie się poznać!
          • teledwa POKOLENIE BEZROBOTNYCH 08.05.03, 00:59
            PPREPRASZAM NIE PASUJE MI TYTUŁ W OGŁOSZENIU POWYŻEJ
            - więc proponuję bieżący.
            • Gość: Daniel Re: POKOLENIE BEZROBOTNYCH IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 01:30
              Napisz kogo szukasz... i do jakiego zajecie ;)
              Daniel_ktory wcale by sie nie obrazil gdyby znalazl nowa prace :)
              • teledwa Re: POKOLENIE BEZROBOTNYCH 09.05.03, 03:34
                Gość portalu: Daniel napisał(a):

                > Napisz kogo szukasz... i do jakiego zajecie ;)
                > Daniel_ktory wcale by sie nie obrazil gdyby znalazl nowa prace :)
                ______________________________________________________________________________
                Jest takie miejsce:
                www2.gazeta.pl/usenet/704354,27013.html?group=pl.praca.oferowana
                -właśnie tam ukazało się moje ogłoszenie 2 maja i będę je ponawiał.
                - nie jestem pewien czy tu można dawać ogłoszenia.Nie mam czasu na czytanie
                regulaminu.
                www2.gazeta.pl/usenet/704354,27013.html?group=pl.praca.oferowana
                -właśnie tam ukazało się moje ogłoszenie 2 maja i będę je ponawiał.
                - nie jestem pewien czy tu można dawać ogłoszenia.Nie mam czasu na czytanie
                regulaminu.
                _____________________________________________________________________________
      • Gość: źle urodzony Jestesmy straceni o 5 lat za wczesnie o 5 lat za pozno IP: *.srem.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 12:50
        gdybym byl o 5 lat starszy mialbym prace... wtedy byla dziura
        na rynku, kazdy mogl w zasadzie cos znalezc, bez wzgledu na
        posiadane dyplomy, liczyly sie umiejetnosci, ale wtedy jeszcze
        sie uczylem w technikum wiec nieszlo sie zaczepic

        teraz skonczylem szkole wyzsza i raczej nic nie znajde

        dybym sie urodzil piec lat pozniej teraz chodzlbym do szkoly, a
        teraz sa wieksze mozliwosci niz 5 lat temu to mialbym szanse...
        • Gość: Justek23 Re: Jestesmy straceni o 5 lat za wczesnie o 5 lat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 08:20
          Gość portalu: źle urodzony napisał(a):

          > gdybym byl o 5 lat starszy mialbym prace... wtedy byla dziura
          > na rynku, kazdy mogl w zasadzie cos znalezc, bez wzgledu na
          > posiadane dyplomy, liczyly sie umiejetnosci, ale wtedy jeszcze
          > sie uczylem w technikum wiec nieszlo sie zaczepic
          >
          > teraz skonczylem szkole wyzsza i raczej nic nie znajde
          >
          > dybym sie urodzil piec lat pozniej teraz chodzlbym do szkoly,
          a
          > teraz sa wieksze mozliwosci niz 5 lat temu to mialbym szanse...

          Witaj
          Mam dokładnie ten sam problem i dlatego postanowiłam odpisać.
          I jeszcze chciałam dodać, że nie zależy mi na błyskotliwej
          karierze, ale na stałej pracy, żeby można opłacić swój byt i
          skromne jedzenie. O potrzebach wyższego rzędu typu wyjście do
          knajpy lub wyjazd na wakacje nawet nie marzę.
          Pozdrawiam wszystkich "źle urodzonych"
      • Gość: maro Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.slp.vectranet.pl / 10.12.1.* 02.06.03, 14:49
        czekam na artukuł pokolenie, które swoją zachłannością i
        krótkowzrocznością spowodowało falę bezrobocia i dzikich
        wynaturzeń rynku pracy. Mieszkam w Słupsku. Jestem inżynierem.
        Podobnie jak moi koledzy po studiach mam tak dużego doła że jak
        by w Warszawie z lornetką stanąć i przykręcić ostrość to by było
        widać. W przyszłym tygodniu się powiesze.
        • Gość: Kate Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.igo.wroc.pl 03.06.03, 14:43
          Maro nie wygłupiaj się i nie wieszaj.
          Ja studia skończyłam 12 lat temu na UJ i zaliczyłam na starcie trzy lata bez
          pracy. Potem zmieniłam zawód i trafiłam na rynek kapitałowy - 6 lat pracy na
          stołku. Potem 1,5 roku bez pracy i nowy zawód. Praca dziś jest a jutro jej nie
          ma. Za cztery lata jak dobiegnę 40-stki, na rynku pracy jak sie nic nie zmieni
          będe przegrana. Pozornie, bo wtedy nie zamierzam sie wieszać tylko znajdę sobie
          grupe oszołomów , bo nie bede miała nic do stracenia i zaczne przynajmniej
          próbować rozpieprzać co się da. Bo co mi tam.
      • Gość: Jax Re: Pokolenie bezrobotnych IP: 195.205.101.* 04.06.03, 09:08
        Inżynierze głowa do góry. Ja skończyłem PWr, dobrą polibudę i pracy nie mam od
        roku. Trudno takie życie. Nawet na produkcję nie mogłem się dostać. Trzeba
        będzie wyjechać za granice. wiadomo do czego, sprzątanie mycie garów, zbieranie
        g... z plantacji. Nie można się poddawać. No trudno. Dziobałem po nocach do
        egzaminów, kartkówki z laborek co tydzień (wiesz jak jest na polibudzie),
        kolesie się śmiali po co mi to. I fakt teraz oni pracują (wiadomo dlaczego) a
        ja nie, ale się nie poddaję. Głowa do góry. Jeszcze będziesz miał fajną robotę.
        Trzeba wierzyć. Tego co wiesz nikt ci nie zabierze a na plecach się tego nie
        nosi;-))))
        • Gość: ana Kreatyność-co to znaczy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 09:55
          To pewne pocieszenie przeczytać, że jakoś można trwać nie mając pracy. Ja
          czasem już nie mam sił. Zrobiłam doktorat i również od prawie roku szukam
          pracy. Jak dotąd bezskutecznie. Czasem trudno mi myśleć, że uda mi się jakoś
          ustabilizować zawodowo. Mnóstwo wolnego czasu, mnóstwo myśli, zdobyta wiedza
          oddala się, na rynku pracy pojawiają się nowi absolwenci - taki pesymizm nie
          jest mi obcy. Kreatyność, umiejętność współpracy w grupie - co to znaczy? Brak
          wiary w siebie. Nie wiem, jak długo nasze pokolenie jest w stanie przez to
          przechodzić bez poważnego i nieodwracalnego uszczerbku dla nas samych i naszych
          najbliższych?
          • losiu4 Re: Kreatyność-co to znaczy? 04.06.03, 11:44
            Gość portalu: ana napisał(a):

            > To pewne pocieszenie przeczytać, że jakoś można trwać nie mając pracy. Ja
            > czasem już nie mam sił. Zrobiłam doktorat i również od prawie roku szukam
            > pracy. Jak dotąd bezskutecznie. Czasem trudno mi myśleć, że uda mi się jakoś
            > ustabilizować zawodowo. Mnóstwo wolnego czasu, mnóstwo myśli, zdobyta wiedza
            > oddala się, na rynku pracy pojawiają się nowi absolwenci - taki pesymizm nie
            > jest mi obcy. Kreatyność, umiejętność współpracy w grupie - co to znaczy? Brak
            > wiary w siebie. Nie wiem, jak długo nasze pokolenie jest w stanie przez to
            > przechodzić bez poważnego i nieodwracalnego uszczerbku dla nas samych i naszych
            > najbliższych?

            Mam nadzieje ze piszesz z odrobina ironii. Powszechnie wiadomo, ze slowa "kreatywnosc, umiejetnosc..." sa
            nowomowa, takim blebleble wymyslonym przez doradcow personalnych czy innych zawodowych doradzaczy. Nie
            pozostaje nic innego jak liczyc na siebie i grupke znajomych i przyjaciol. Trzeba uzbroic sie w cierpliwosc, zacisnac
            zeby i szukac... szukac... I _oczywiscie_ znalezc (czy to u nas czy za granica).

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: wagabugu Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.uni.lodz.pl 08.06.03, 11:51
        Niech was staruchow diabli wezma Po studiach nawet dobrych nie
        ma pracy bo tak staruchy rzadzą krajem impotenci i karierowicze
        i nienawidze wszystkich was
      • Gość: Małgorzata Re: Pokolenie bezrobotnych IP: 213.216.66.* 15.09.03, 11:41
        Młodzi ludzie czytając artukuł i widząc realia rynku pracy chyba
        są zupełnie zdezorientowani , kariera zawodowa , to brzmi jak
        wstęp to innego wymiaru a my tu mamy co krok likwidacje
        stanowisk pracy i brak tworzenia nowych . Moze by się ktoś
        zastanowił jak to zmienić, gdyż samym morale młodych ludzi i
        checią robienia kariery to jak walenie głową w mur ....
      • Gość: Darek Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.icpnet.pl 17.09.03, 16:00
        Można pisac piękne laboraty jak pisac CV, co robić dzień przed
        rozmową kwalifikacyjną , jaki włożyć krawat /bluzkę.
        Pracy najzwyczajniej nie ma, a ta która jest wymaga
        odpowienich kontaktów.
        Wystarczy popotrzeć na miernotę w telewizji państwowej,
        ministerstwach , w spółkach skarbu Panstwa, urzędach.



        • genialny_transformator Re: Pokolenie bezrobotnych 21.10.03, 08:37
          Oprócz miernoty w administracji dodałbym miernoty siedzace w różnych firmach.
          Są podobno takimi dobrymi fachowcami, a gospodarka się nie rozwija. Przepłacani
          analitycy potrafią jedynie doradzić jak w stosunkowo szybkim czasie zarobić na
          papierach skarbowych, etc. Natomiast jeżeli chodzi o prawdziwą gospodarkę (a
          według szefa Wall Street gospodarka to w dalszym ciągu cegły, samochody....) to
          nie ma mądrych.
          Pracy nie ma i nie bedzie przez długie lata. A ci którzy zalapią się do jakiejś
          roboty będą najczesciej słabo opłacani, a te swoje dyplomy to będą mogli
          wsadzić sobie w dupę. Polska gospodarka nie istnieje. Jesteśmy jedynie
          przeżuwaczem cudzych pomysłów, krajem którego atutem ma być tania siła robocza -
          czyli per analogiam takim europejskim pakistanem, czy też indiami.
          Jednym z pierwszych pomysłów geanialnych transformatorów, piewców jedynie
          słusznej wiary było m.in. zlikwidowanie polskich biur projektowych. I niby kto
          ma nieśc innowacje do gospodarki. Jeżeli takie ABB wymyśli coś ciekawego, to
          gdzie wsadzi nową technologię do Polski, czy też do Szwecji. A jak taki France
          Telecom (nota bene firma państwowa) będzie przeżywała kłopoty i skończy się jej
          dofinasowanie państwa (bo w tym roku otrzymali od państwa francuskiego setki
          milionów euro), to sprzeda swoje udziały na rynku frncuskim, czy też będzie
          wolała na szybkość sprzedać Telekomunikację Polską SA?
          Widział kto we francji niemickie hipermarkety, a francuskie w niemczech.
          A w Anglii widział kto leclerki, carefourry i inne takie, a może widział sieć
          Tesco (och tesco z pewnością tam widział).
          • Gość: jan Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.host / 80.51.237.* 21.10.03, 17:33
            Praca się nagle nie znajdzie
            Nie powstaną nagle wielkie zakłady, huty, fabryki zatrudniające hurtem po 5000
            pracowników jak było "we wspaniałych latach PRLu"
            Jedynym rozwiązaniem problemu bezrobocia jest powstanie wielu małych
            (jednoosobowych ) firm - ale dopóki na dzien dobry taka firma dostaje do
            płacenia 650 zł ZUSu to nic się nie zmieni - czy ktokolwiek z rządzacych to
            zrozumie?????????????
            • Gość: Kate Re: Pokolenie bezrobotnych IP: *.igo.wroc.pl 22.10.03, 12:05
              Przydałoby się jeszcze wprowadzenie kasowej metody VAT dla wszystkich
              podmiotów gospodarczych a nie tylko dla tzw. MP, zlikwidowałoby to chociaż
              trochę zatory płatnicze, do tego prawo podatkowe nie dopuszczajace do
              dowolności interpretacji ( jasne i przejrzyste), no i znalezienie sposobu na
              wyniszczającą wojnę cenową m.in. zmuszającą małe podmioty do pracy poniżej
              kosztów produkcji.
              • itka22 Re: Pokolenie bezrobotnych 17.04.04, 20:58
                Wojna cenowa - czyli tz. dumping- będzie, dopóki w Polsce istnieją hipermarkety
                ( a jak każdy widzi jest ich coraz więcej). I choć dumping jest zakazany - to
                kto tego przestrzega?? Jeśli nawet hipermarkety są karane - to i tak są to kary
                niezbyt dla nich dotkliwe.
              • itka22 Re: Pokolenie bezrobotnych 17.04.04, 21:00
                Kate jeszcze do tego co napisałać dodałabym niepłacenie w terminie małym firmom
                - właśnie przez kolosy. Małe i średnie przedsiębiorstwa nie otrzymują w
                terminach należności i to jest jeden z głównych powodów ich upadku.
      • itka22 Polska - Kraj PARADOKSU 17.04.04, 20:50
        Własnie skończyłam studia... znam angielski.... Ale nie mam tatusia dyrektora
        ani kierownika... Szukam pracy już pół roku.Czy to dużo czy mało??? Nikt mi nie
        powie, że bieganie i szukanie... przynosi 100 razy lepsze efekty niż siedzenie w
        domu i czekanie na "mannę z nieba". Ale cholera...TO PRAWDA!!! Manny nie ma ( a
        jeśli już jest to tylko dla wąskiego grona szczęśliwców. Pracy staram się szukać
        sama- ale w większości miejsc słyszę "proszę Pani my nie przyjmujemy podań..
        mamy ich już i tak za dużo". Słysząc taki tekst człowiekowi odechciewa się
        wszystkiego.

        A co robi nasze państwo???.. hmm.. to jest pytanie... Dziadkowie, którzy już
        dawno powinni odpoczywać sobie na emeryturkach.. pracują.. A DLACZEGO??? Bo
        zatrudnianie emeryta nie wiąże się z takimi kosztami, jak zatrudnianie
        absolwenta (emerytom odpada ZUS). I jak ja mam się przebić na tym pokręconym
        rynku??? Jeśli nie zmieni się tego chorego systemu - to nigdy się nic nie poprawi.

        A inwestycje....Jak my mamy mieć pracę skoro wszystkie najlepsze kąski -
        potencjalni inwestorzy uciekają do innych krajów? Jako przykład mogę podać
        Chechy, które wyprzedzają nas o lata świetlne. Ale ja się wcale TEMU nie
        dziwię.. bo czym my mamy przyciągnąć firmy do nas?? Dziurawymi drogami??
        Przestarzałą infrastrukturą?? Co ztego, że jesteśmy kadrą tanią i dobrze
        wykształconą. Wielkie NIC.

        A nawiązując do artykułu powyżej... Fajnie, że wymaga sie od nas abyśmy uczyli
        się cały czas i dokształcali. Tylko jest jedno "małe" ale...Skąd mamy brać na to
        pieniądze?? Ja wiem, że wiele osób mojego pokolenia wątpi w celowość tej nauki..
        Robią kolejne studia kosztem wielu wyrzeczeń.. a nie mają z tego zupełnie nic.

        I teraz jeszcze ten paradoks.. Im masz wyższe kwalifikacje... tym trudniej
        znaleźć ci pracę. Opinię tą podziela wiele osób, które są w takiej samej
        sytuacji jak ja. Co może mamy ukrywać swoje kwalifikacje?

        I jeszcze jeden ewenement- rządowy program "pierwsza praca". Jedna wielka
        mistyfikacja... Nie dość, że stażu muszę szukac sobie sama.. To w efekcie
        końcowym - kiedy już go znalazłam - powiedziano mi, że w urzędzie pracy nie ma
        funduszy.

        We mnie dojrzewa od dłuższego czasu myśl.. -wyjazd stąd.
        A jak wy to odbieracie???
        • Gość: Emigrant Re: Polska - Kraj PARADOKSU IP: *.proxy.aol.com 18.04.04, 08:28
          > We mnie dojrzewa od dłuższego czasu myśl.. -wyjazd stąd.
          > A jak wy to odbieracie???

          Przeciez w Gazecie pare dni temu narzekali, ze jest duzo miejsc pracy dla
          Polakow na Cyprze. Nie ma tylko chetnych.

          P.S. Kiedys szukalem pracownika z doktoratem do stosunkowo duzej i dobrze
          prosperujacej firmy w Kanadzie. Kraj byl obojetny. Zarobki normalne jak na
          Kanade. Zadzwonilem do kilku znajomych w Polsce. Oni dalej rozeslali "wici". I
          co??
          Nie bylo chetnych. Robote dostal Brytyjczyk.
          Pozdrawiam
          Pozdrawiam



          • Gość: Pol Re: Polska - Kraj PARADOKSU IP: 213.199.197.* 18.04.04, 08:32
            A ja Ci powiem tylko tyle że znając mentalność Polaków (pies ogrodnika - znasz
            takie wyrażenie?) to Ci Twoi znajomi żadnych wici nie wypuścili.
          • vitalia Re: Polska - Kraj PARADOKSU 18.04.04, 10:54
            Gość portalu: Emigrant napisał(a):

            > > We mnie dojrzewa od dłuższego czasu myśl.. -wyjazd stąd.
            > > A jak wy to odbieracie???
            >
            > Przeciez w Gazecie pare dni temu narzekali, ze jest duzo miejsc pracy dla
            > Polakow na Cyprze. Nie ma tylko chetnych.
            >BO qrcze języków nie znają to i cicho siedzą i nie odpowiadają na takie
            ogłoszenia.
            > P.S. Kiedys szukalem pracownika z doktoratem do stosunkowo duzej i dobrze
            > prosperujacej firmy w Kanadzie. Kraj byl obojetny. Zarobki normalne jak na
            > Kanade. Zadzwonilem do kilku znajomych w Polsce. Oni dalej rozeslali "wici".
            I
            > co??
            > Nie bylo chetnych. Robote dostal Brytyjczyk.
            > Pozdrawiam
            > Pozdrawiam
            >
            >
            >
          • itka22 Re: Polska - Kraj PARADOKSU 18.04.04, 16:08
            Wiem o Cyprze ... zastanawiałam się nad wyjazdem tam. Ale poczytałam sobie co
            się tam dzieje.. i jakoś mój zapał ostygł. A pozatym zarobki wcale nie są takie
            duże- od 2000 do 3000 zł.( Przykładowo w Wielkiej Brytanii czy Irlandii zarobki
            są większe nawet do 4 tys zł.) Żeby wylecieć na Cypr trzeba jeszcze opłacić
            sobie bilet, załatwić zaświadczenia i tłumaczenia dokumentów, co nie jest bez
            znaczenia dla bezrobotnego. No i dochodzą innego rodzaju opłaty dla pośredników
            tzw. kaucje. Więc to nie jest taka sielanka jakby się mogło wydawać.

            Pozdrawiam
            • Gość: Emigrant Re: Polska - Kraj PARADOKSU IP: *.proxy.aol.com 18.04.04, 16:24
              itka22 napisała:

              > Wiem o Cyprze ... zastanawiałam się nad wyjazdem tam. Ale poczytałam sobie co
              > się tam dzieje.. i jakoś mój zapał ostygł.

              Czyzby dzialo sie duzo gozej niz w Polsce?? A moze odstrasza cie nieznany
              swiat. Tutaj masz wsparcie bliskich osob, rodziny, znajomych,... A tam zdana
              jestes tylko na siebie. Czyzby nie tutaj czail sie problem?? A do tego pewnie
              jeszcze dochodza bariery kulturalna i jezykowa. W Polsce nie ma tradycji z
              przelamywanie takich barier.


              A pozatym zarobki wcale nie są takie
              > duże- od 2000 do 3000 zł.( Przykładowo w Wielkiej Brytanii czy Irlandii
              zarobki
              > są większe nawet do 4 tys zł.)

              A jak wygladaja koszty utrzymania w porownaniu do zarobkow??? Bo przeciez
              glownie to powinno sie liczyc. Co z tego, ze zarabiasz 25% wiecej, jak wydajesz
              50% wiecej na zakwaterowanie i zycie.



              Żeby wylecieć na Cypr trzeba jeszcze opłacić
              > sobie bilet, załatwić zaświadczenia i tłumaczenia dokumentów, co nie jest bez
              > znaczenia dla bezrobotnego. No i dochodzą innego rodzaju opłaty dla
              pośredników
              > tzw. kaucje. Więc to nie jest taka sielanka jakby się mogło wydawać.

              A kto mowi tu o sielance?? Czyzbym cos takiego sugerowal?? Sielanki sa w
              teatrach, w kinie, albo w programach reklamowych. Zycie to realia mniej lub
              bardziej twarde. Tu mowimy o rozsadnym przetrwaniu.

              > Pozdrawiam

              Ja rowniez (i zycze sukcesu)
      • losiu4 Re: Pokolenie bezrobotnych 18.04.04, 20:30
        no coż, wniosek jest tylko jeden: dać se siana z artykułami w Wybiórczej, gdyż
        nie tak dawno coś zupełnie innego pisała była

        Pozdrawiam

        Losiu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka